nastja
17.11.12, 21:46
Tak sobie czytam i czytam, i czytam raz jeszcze te watki wszystkie, szczególnie dotyczące kwestii finansowych i chcę Wam podziękować za to forum i Waszą obecność. Aż mi się lepiej zrobiło. Odchodzę - rozwodu nie będzie bo nie było ślubu (ha ha, sprytne, nie?) ale było osiem lat razem. A tymczasem zostałam puszczona w trąbę. Znów. Więc się wzięłam i odchodzę. Dziecko ma dwa lata, mam małą firmę, zarabiam śmiesznie mało, bo tak naprawdę pracuję na pół gwizdka chcąc zapewnić dziecku komfort posiadania mamusi, ale będziemy mieli mieszkanie - to kawalerka ale zawsze coś. No i w kwestii alimentów też nie będziemy się raczej kłócić. Wiem, że jak będzie miał więcej to da więcej niż ustalone. Więc nie jest u nas tak źle. Psychicznie się chyba zablokowałam bo nie mam ostrego stanu po zdradzie jak autorka jednego z wątków - może dlatego że to wcześniej pilnie trenowałam?
Odchodzę z czystym sumieniem, że zrobiłam wszystko, żeby moje dziecko miało ojca. Wiem, że on nie zaangażuje się w wychowanie syna, oleje go pewnie tak jak swoje pierwsze dziecko z pierwszego małżeństwa. Ale cóż, olewał go stale, mimo wspólnego "bycia" więc tu się raczej nic nie zmieni.
Wierzę, że będzie dobrze. I to dzięki Wam zrozumiałam, że u mnie nie jest aż tak źle.
Serdeczności
nastja