nie.dam.ci.rozwodu
14.01.13, 21:12
Witam,
nie mam pojęcia co robić. Miałam pierwsze spotkanie z p. adwokat 7 grudnia, wplacilam jej 3 tys. plus 600 zł. na znaczki skarbowe. Spotkałyśmy się jeszcze raz, wszytsko ustaliłysmy, a ja wyjechałam za granicę. Miała mnie reprezentowac zaocznie.
Czekalam na projekt pozwu i się nie doczekałam. W styczniu grzecznie zapytalam dlaczego się opoznia, potem drugi raz, cisza. Udało mi się dodzwonić, mialam mi przesłac pozew w poprzedni weekend. Niczego nie dostałam.
Telefonow nie odbierała. Niezle wkurzona znowu napisalam, zeby zajrzala na pocztę.
Oddzwoniła szlochając, że ktos ją napadł i nie może się pozbierać, mysleć, pracować, ale już, już.
Znowu minęło pare dni, napisałam, że bardzo mi przykro, z powodu tego co ją spotkało, ale niepokoi mnie czekanie, moj stres, moje wplacone pieniądze, prosze o odpowiedz czy jest w stanie się wywiazać z naszej umowy, czy mam szukać innego prawnika?
Cisza!!!
On sie rozczula, ze ktoś pod jej kancelaria pokrzyczał, że ma dać kasę, ja bez napadu sama jej zaniosłam i czuje sie jeszcze bardziej obrabowana. Ze nie wspomnę ile stresu kosztowala mnie decyzja o rozwodzie i czekanie na pozew.
Co ja mam robic, poradzcie prosze.