Dodaj do ulubionych

Jeszcze żona a jej eks i kochanka

30.01.13, 20:55
Odpowiadam na zarzuty że nie upilnowałam męża przed koleżanką (kochanką obecnie!)
1/ jak zaczął ową znajomość z nią w sklepie a potem spotkał ją w mieście i zaczęła się ich znajomość która przerodziła się w gorący romans upłynęło wiele czasu ale JA zareagowałam wielkrotnie rozmawiałam prosiłam żeby skończył znajomość z tą kobietą obiecywał poprawę lub ograniczenie kontaktów ale sprawdziłam a za moimi plecami nadal się spotykali... więc powiedziałam albo ja albo ona zwolnij ją z firmy nie chciał więc go wymeldowałam z mieszkania zabrałam klucze i zostałam sama z dzieckiem nie jestem szarą gąską która można okłamywać i oszukiwać więc złożyłam w listopadzie pozew alimentacyjny chodzę do prawnika dowiaduję się wiele rzeczy załatwiłam pomoc z MOPRU i Caritasu więc nie jestem niezaradną ofiarą ale dałam radę jestem z siebie zadowolona i nie zamierzam się użalać nad sobą - to zamnięty rozdział mojego życia i dalej będę radzić sobie sama. jestem po 1-ej rozprawie na której eks gadał o kochance i mało o dziecku miałam solidne dokumenty i zbieram kolejne więc dostanę alimnety na dziecko a on niech sobie układa życie z tą kobietą poza tym starałam się o niego malowałam się ładnie ubierałam biezlizna inicjowałam kontakty i spotkania ale to on spotykał się z nią nadal nigdy nie będę tą drugą sam sobie zgotował taki los...
Obserwuj wątek
    • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 30.01.13, 21:19
      Kiekrzankosmile
      Pokazujesz mi jaką już przeszłam daleką drogą, i to mój plus.
      Wiem, że dziś nie uwierzysz mi, że będzie dobrze i niech ta pani sobie żyję w spokojusmile
      Ani ty nie miałaś pilnować męża ani jego znajomości, to dorosły pan i jego wybory.
      Ja kiedy było mi źle mówiłam, że miłość się puszcza wolno jeśli wróci to jest to Twoja miłość, jeśli nie to nigdy twoja nie była.Pomogło.
      Masz dużo, twój mąż się przyznał znaczy ma jakieś odruchy to ważne i cenne w sumie.
      To, że sobie gada, że nie da alimentów to jego złość, to minie.
      Nie podoba mi się wymeldowanie jego, tak się nie robi.
      A
      • heksa_2 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 30.01.13, 21:48
        Aniu, a co, jeśli wraca? A jest już niechciana i niepotrzebna? Lepiej, żeby nie wracała.
        • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 30.01.13, 21:57
          heksa!
          Ja cholernie dorosłam przez ostanie półtora roku.
          Ludzie którzy znają mnie z dawnych lat, nie wierzą kiedy mówię co myślę.
          Ja przerobiłam swoje małżeństwo, swoje wybory swoje lubienia takich czy innych ludzi.
          Nie można żyć z kimś na siłę, nie można kochać jeśli dostaje się po nosie.
          Nawet jeśli miłość jest bezinteresowna i wielka.
          Nie mówię, że kocha się za coś ale że kocha się jak się umie.
          Jeśli miłość sprawia ból to trzeba się odkochać, trudne, głupie ale prawdziwe.
          Nie można się pogłębiać w trwaniu.
          Trzeba żyć po to żeby mogło się trafić znów coś fajnego, nie mówię o miłości,mówię o szczęściu, o przyjaźni o dobroci.
          Miłość nigdy nie sprawia bólu, bo to już nie miłość, tylko jakieś poświęcenie.
          A
          • mayenna Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 08:18
            Jesli miłość jest wielka i bezgraniczna a rani to niekoniecznie trzeba się odkochać. Kochać można nadal, czasem po prostu nie da się przestać, ale można bronic siebie poprzez izolację.
            Mamy tez wybór. Można powiedzieć sobie, że kocham, ale nie mogę w tym trwać bo to mnie krzywdzi.

            • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 10:13
              Nie kupuję miłości która rani.
              Można kochać nawet zło, ale człowiek w którymś momencie musi się stać egoistą dla swojego dobra.
              Miłość daje się za nic, i nic za nią się nie chce.
              Ale nie kupuję, że kocha się oprawcę np, albo kogoś kto nas ciągle zdradza itp.
              Można kochać do pewnego momentu, a potem to się wygasza samoistnie.
              Aby kochać należy dostarczać pewnych nowych pozytywnych doznań, jeśli się izoluję od tej miłości to znaczy, że kocham jakieś swoje wyobrażenie i idealizuję coś co jest zupełnie inne.
              A
              ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
    • triss_merigold6 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 30.01.13, 22:37
      A zapytałaś kiedyś w ogóle co mu dają te spotkania i rozmówki z koleżanką? Jeszcze zanim wybuchł romans.
      • yoma Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 10:02
        Bogowie, Triss, przestań już. To jednak jest forum Rozwód i co dalej, a nie forum Jak przywiązać do siebie chłopa łańcuchem z patentową kłódką. Czego zmuszasz dziewczynę, żeby się zagryzała na nowo, że czegoś nie dopilnowała, kiedyś nie porozmawiała? Life for the living goes on.
        • lampka_witoszowska Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 21:57
          możliwe, że ta rozmowa nie ma najmniejszego sensu, albowiem gdyż jedna kobieta mówi mężowi jadącemu na zakupy, co jej potrzeba i on kupuje, wraca i gra, a druga puknie się w czoło na taką myśl, bo przecie wiadomo, że jak chłop z domu wylezie i do tego w stronę sklepu, to za kilka godzin przyjdzie uchlany i poszczany

          i mam wrażenie, że oba te typy mają swoją rację, aczkolwiek wręcz jednak nieprzyjemną jedna dla drugiej
      • luciva Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 13:24
        Miałam napisać w tamtym wątku, ale skoro jest ten, konkretnie odnośnie tego tematu - to napiszę tu.
        Triss - mąż Kiekrzanki jest małoletni czy jak?
        Ona go wychowuje czy jak?
        Ma sie pochylać nad dorosłym człowiekiem i pytać o uczucia, rozkminiać emocje? Naprowadzać na dobrą drogę? Pytaniami, podpowiedziami nakierować na uczucia i motywy działań?
        A nawet jeśli to co dalej? Jemu lamkpa zabłyśnie i powie - o fuck, teraz juz wiem co i jak! zona moja to jednak Ciebie kocham?
        Czy nad Kiekrzanką albo inną żoną jakiś mąż pochylał się w ten sposób?

        Sorry, jeśli jestem mężatką, zaczyna fascynować mnie jakis facet, to mam czekać, aż mąż się ocknie (tia, bo jest duchem świętym i wie, zna moje mysli na wylot, bez rozmów) i przeprowadzi mnie za rączkę przez meandry uczuć?
        Heloł, jesli tak jest, a sytaucja faktyczna jest inna to chyba sama powinnam zacząć mysleć, co? Ok, ten gościu mnie fascynuje, dlaczego? Ok, mój mężu nie zabrał mnie od wieków na wakacje? Ok, idę do męża i mówię mu to, bo jendak jako dorosła osoba wiem, że jednak ja najlepiej wiem, czego mi trzeba i nie będę kazała się mężowi domyślać?
        • esteraj Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 14:30
          luciva napisała:
          > Sorry, jeśli jestem mężatką, zaczyna fascynować mnie jakis facet, to mam czekać
          > , aż mąż się ocknie (tia, bo jest duchem świętym i wie, zna moje mysli na wylot
          > , bez rozmów) i przeprowadzi mnie za rączkę przez meandry uczuć?
          > Heloł, jesli tak jest, a sytaucja faktyczna jest inna to chyba sama powinnam za
          > cząć mysleć, co? Ok, ten gościu mnie fascynuje, dlaczego? Ok, mój mężu nie zabr
          > ał mnie od wieków na wakacje? Ok, idę do męża i mówię mu to, bo jendak jako dor
          > osła osoba wiem, że jednak ja najlepiej wiem, czego mi trzeba i nie będę kazała
          > się mężowi domyślać?

          Świadoma osoba dostrzega czego jej brakuje i potrafi to zakomunikować swojej partnerce/partnerowi. Często jednak bywa tak, że ulega fascynacji i uważa, że jego żona nie jest zdolna do jakiś uniesień emocjonalnych, bo taki marazm trwał już dłuższy czas. Poza tym, takiemu człowiekowi wydaje się, że dawał jakieś sygnały, ale były jak grochem o ścianę.
          Tutaj pojawia się błąd w komunikacji. Zainteresowana osoba oczekuje także, by partnerka dała coś tak sama od siebie, żeby się domyśliła... Co to za frajda dostać prezent, o który samemu trzeba się upomnieć? Na dodatek, ktoś z zewnątrz pokazuje, że można się domyślić, że może okazać zainteresowanie i nie trzeba o to prosić...
          To jest pułapka, w którą wpada wiele osób.
          W tym przypadku zgodzę się z Triss, że widząc zagrożenie, Kiekrzanka mogła inaczej zareagować.
          Nie chodzi o to, by kogoś zatrzymać na siłę, czegoś zabronić, ale sprawić, by mąż nie musiał ulegać pokusom.
          • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 14:59
            esteraj napisała:

            > W tym przypadku zgodzę się z Triss, że widząc zagrożenie, Kiekrzanka mogła inac
            > zej zareagować.
            > Nie chodzi o to, by kogoś zatrzymać na siłę, czegoś zabronić, ale sprawić, by m
            > ąż nie musiał ulegać pokusom.

            A ja pozwolę się nie zgodzićsmile
            Wkurza mnie trochę to najeżdzanie na kiekrzankę, bo jest mi jej zwyczajnei żal, bo przechodzi dużą burzę w swoim zyciu.
            Nie podoba mi się, że reaguję emocjonalnie, że wymeldowała pana męża z domu itp.
            Ale nie zgodzę się na obwinianie zdradzonych za winnych, bo mogłi sie domyślic, bo mogli być bardziej wyrozumiali.
            Kiekrzanka pisze o małym dziecku, więc siłą rzeczy była mniej dla męża interesująca i zainteresowana.
            Dorosły facet pomoże, odciąży zrozumie, a nie znajdzie sobie pocieszenie w wieku 21 lat.
            Chyba ze względu na mądrość życiową i rozmowy do 3 w nocy o Kancie i filozofach greckich jej nie wybrał.
            Następna pani, pozwala sobie na jakieś teksty w sytuacjach kiedy mąż kontaktuję się z Kiekrzanka to nie jest fair, na tym etapie.
            A
            >
            • malgolkab Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 17:22
              blue_ania37 napisała:


              > Kiekrzanka pisze o małym dziecku, więc siłą rzeczy była mniej dla męża interesu
              > jąca i zainteresowana.
              Hm, nie zgodzę się. kobieta mająca dziecko dalej może być interesująca (jeśli się jej chce). No i nie rozumiem dlaczego mając dziecko jest się mniej zainteresowaną swoim mężczyzną (no, chyba, że jest się w połogu).
              > Dorosły facet pomoże, odciąży zrozumie, a nie znajdzie sobie pocieszenie w wiek
              > u 21 lat.
              A jakby znalazł pocieszenie u pani 30 czy 40 letniej to już byłoby ok?
              > Chyba ze względu na mądrość życiową i rozmowy do 3 w nocy o Kancie i filozofach
              > greckich jej nie wybrał.
              Gdyby chodziło tylko o seks, to puknął by sobie na boku 3 razy i po sprawie. A on z tą panią jest. Nie wiem, Aniu, jaka byłaś mając 21 lat, ja praktycznie taka sama jak jestem teraz, miałam też podobną wiedzę (a o filozofach greckich nawet większość, bo lata po studiach pamięć szwankuje wink)
              > Następna pani, pozwala sobie na jakieś teksty w sytuacjach kiedy mąż kontaktuję
              > się z Kiekrzanka to nie jest fair, na tym etapie.
              Bardziej nie fair jest dla mnie fakt, że mąż na to pozwala...
              >
              • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 17:45
                malgolkab napisała:
                > Hm, nie zgodzę się. kobieta mająca dziecko dalej może być interesująca (jeśli s
                > ię jej chce). No i nie rozumiem dlaczego mając dziecko jest się mniej zainteres
                > owaną swoim mężczyzną (no, chyba, że jest się w połogu).

                Małgosiu masz rację, ja opierałam to tylko na swoich doświadczeniach, mój mąz nie był zainteresowany życiem rodzinnym, więc jest faktem że ja spędzałam czas z dzieckiem.
                Teraz jest to już samodzielny chłopiec, ale okres kiedy miał około dwóch lat wspominam jako ciągłe latanie za nim, a zaczął łazić jak miał 8 miesięcy więc był kompletnei samodzielny ruchowo za to nei gadałsmile
                Mój mąż przegiął "pałe: w druga stronę jeśli chodzi o brak pomocy, ale uważam i widzę że teraz mam o wiele więcej czasu tylko o to mi chodziło.
                Ja bazowałam tylko na swoich odczuciach bo miałam ogromne poczucie niższości, że ja tylko ogród, dom, zakupy, dziecko, praca w weekendy aby odciążyc domowy budżet, a mój mąz chodził do pracy, miał kontakty z ludżmi, a ja łapałam jedynie chwilę.
                Ale pamiętam, że chciałam być interesująca dla męża i nie chciałam być matką polką.

                > A jakby znalazł pocieszenie u pani 30 czy 40 letniej to już byłoby ok?


                Nie wiem czy by było okej tu żaden wybór nie jest lepszy ani fajniejszy.
                Może pomyślałam sterotypowo, że zona w domu z dzieckiem jest napewno mniej fajna od mlodej dziewczyny z czasem, z naiwnościa z brakiem pytań o zapłacony rachunek z logistyką którą należy mieć przy dzieciach?

                > Gdyby chodziło tylko o seks, to puknął by sobie na boku 3 razy i po sprawie. A
                > on z tą panią jest. Nie wiem, Aniu, jaka byłaś mając 21 lat, ja praktycznie tak
                > a sama jak jestem teraz, miałam też podobną wiedzę (a o filozofach greckich naw
                > et większość, bo lata po studiach pamięć szwankuje wink)

                Może tak, a może pomyślał że chce pożyć, i że rola ojca i męża nei za bardzo.
                Może dziewczyna jest bardziej fajna w te klocki a może ma fajniejsze ciało.
                Wyborów jest dużo.
                Wybrał ją.
                > > Następna pani, pozwala sobie na jakieś teksty w sytuacjach kiedy mąż kont
                > aktuję
                > > się z Kiekrzanka to nie jest fair, na tym etapie.
                > Bardziej nie fair jest dla mnie fakt, że mąż na to pozwala...

                Zdecydowanie nie powinnien, ale dziwi mnie to mimo wszystko, że tym następnym, które wchodzą w nie zamkniete związki tak rośnie przekoanie że im wolno.
                Ja gdybym wlazła w coś takiego, to byłabym naprawdę ciuchutko az pan by nie ułożył sobie spraw.
                A
                > >
                • malgolkab Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 18:05
                  blue_ania37 napisała:





                  >

                  > Nie wiem czy by było okej tu żaden wybór nie jest lepszy ani fajniejszy.
                  > Może pomyślałam sterotypowo, że zona w domu z dzieckiem jest napewno mniej fajn
                  > a od mlodej dziewczyny z czasem, z naiwnościa z brakiem pytań o zapłacony rachu
                  > nek z logistyką którą należy mieć przy dzieciach?
                  Aniu, na swoim przykładzie może odpowiem - mój mąż (2) związał się ze mną mimo, że byłam kobietą z małym dzieckiem, obowiązkami i brakiem czasu, on był 27-letnim kawalerem i kręciło się koło niego kilka dziewczyn młodszych ode mnie o kilka lat, bez dzieci, byłych mężów i nie mających żadnych obowiązków oprócz pracy/studiów. I wiesz - jakoś nigdy nie czułam się od nich mniej fajna (choć fajniejsza też nie).



                  > > > Następna pani, pozwala sobie na jakieś teksty w sytuacjach kiedy mą
                  > ż kont
                  > > aktuję
                  > > > się z Kiekrzanka to nie jest fair, na tym etapie.
                  > > Bardziej nie fair jest dla mnie fakt, że mąż na to pozwala...
                  >
                  > Zdecydowanie nie powinnien, ale dziwi mnie to mimo wszystko, że tym następnym,
                  > które wchodzą w nie zamkniete związki tak rośnie przekoanie że im wolno.
                  > Ja gdybym wlazła w coś takiego, to byłabym naprawdę ciuchutko az pan by nie uło
                  > żył sobie spraw.
                  Ja generalnie zawsze siedzę cicho jak mąż (czy ktokolwiek inny) rozmawia przez telefon - to kwestia kultury, komentuję później smile
                  • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 18:40
                    malgolkab napisała:

                    > Aniu, na swoim przykładzie może odpowiem - mój mąż (2) związał się ze mną mimo,
                    > że byłam kobietą z małym dzieckiem, obowiązkami i brakiem czasu, on był 27-let
                    > nim kawalerem i kręciło się koło niego kilka dziewczyn młodszych ode mnie o kil
                    > ka lat, bez dzieci, byłych mężów i nie mających żadnych obowiązków oprócz pracy
                    > /studiów. I wiesz - jakoś nigdy nie czułam się od nich mniej fajna (choć fajnie
                    > jsza też nie).

                    Małgoś i dla mnie jesteś przykladem, że po rozwodzie jest życiesmile.
                    Tylko, że Ty oceniasz to juz przez pryzmat drugiego małżeństwa, gdzie napewno podszedłaś do sprawy mądrzejsmile.
                    Ja pomimo, że chyba? przerobiłam swoje małżeństwo mentalnie oceniam to z tamtej perspektywy bo innej nie znam.
                    Ja teraz kiedy poznaję jakiś ludzi, to się dziwię, że faceci mogą mieć takie podejście do bycia tatą, mężem, partnerem.
                    A ja narazie temu jeszcze dziwię, ja oceniam to przez pryzmat jak to było ocenione przez mojego męża.
                    A
          • mayenna Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 15:06
            esteraj napisała:


            > Nie chodzi o to, by kogoś zatrzymać na siłę, czegoś zabronić, ale sprawić, by m
            > ąż nie musiał ulegać pokusom.
            >
            To sie przyczepie do słowa 'musiał' bo mnie sie kiedys wydawało, że mężczyzna czasem musi ulec pokusiesmile
            Od tamtej pory nieco zmądrzałam i wiem jedno: zauroczenie inną osobą widać bardzo wczesne. Na tym początkowym etapie mamy wybór. Mozna w to brnąć albo powiedzie sobie stop, nie idę w to bo rodzinna i zona są dla mnie ważne. Chyba że mówimy o stymulacji gdzie zauroczenie i konsumpcja nastąpiły jednego dnia i nie był to proces.

            Od dorosłego człowieka oczekuję w takiej sytuacji deklaracji, ze mimo zauroczenia kimś innym on podejmuje decyzję, że jednak dba o związek i konsekwentnie odcina się od obiektu fascynacji.
            • esteraj Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 15:31
              mayenna napisała:
              > To sie przyczepie do słowa 'musiał' bo mnie sie kiedys wydawało, że mężczyzna c
              > zasem musi ulec pokusiesmile

              Oj, Mayenna, nie czepiajmy się słów...
              Owszem, można mówić, że kiedy wchodzi się w jakieś zauroczenie, to ma się wybór, jednak z reguły wygląda to tak, że wydaje nam się, że mamy nad tym kontrolę, że przecież nie robimy nic złego... A potem, to jest się już ugotowanym.

              > Od dorosłego człowieka oczekuję w takiej sytuacji deklaracji, ze mimo zaurocze
              > nia kimś innym on podejmuje decyzję, że jednak dba o związek i konsekwentnie od
              > cina się od obiektu fascynacji.

              Teoretycznie tak powinno być. Ale jak qrde zrezygnować z przyjemności, skoro "życie jest takie podłe"????

              Ja wiem, że Kiekrzance jest ciężko i jak czytałam jej pierwszy post, to również przypomniały mi się własne, przykre doświadczenia.
              Nikogo nie chcę obwiniać. Jednak warto byłoby się przyjrzeć mechanizmom jakim ulega człowiek...
              • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 15:40
                A ja myślę, że tu się włącza myślenie po rozwodowe....
                Ważne, cenne ale kiedy się na człowieka to "zwala" to nie ma takiego myślenia.
                Chociaż ja nadal uważam, że należy być w porządkusmile
                Życie podłe nie zwalnia z bycia człowiekiem.
                Może to idealizm, z którego się wyleczę.
                Dlatego, że mi z mężem nie wychodzi to mogę sobie poszaleć? a jemu co powiem, że idę z tym Rysiem czy z koleżankami?
                Dorosłość nie na tym polega.
                A
              • mayenna Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 15:44
                Esteraj, u mnie na wsi też panie doradzają trzymanie chłopa krótko, karmienie i niewypuszczanie spod pierzyny, a jak ie zauroczy to małżonka powinna z wałkiem wkroczyć i przywalić rywalce oraz niewiernemu.Chłopa do domu a ladacznicę pognać. Jak nie dopełni tego obowiązku to sama sobie winna że on w siną da poszedł. Tutaj porady bardziej wysublimowane, ale tok myślenia chyba ten sam.
                Powiedz mi, co bys zrobiła jakby ci brakowała jakiejś istotnej rzeczy w małżeństwie? Bo te panie 'znajdują się same' w momencie kryzysu. Tylko moim zdaniem to nie jest zawsze tak,że ona jest wynikiem braku czegoś w związku. Ona jest czasem powodem że ten brak następuje.Albo pa uświadamia sobie jaki to do tej pory był nieszczęśliwszy i zaniedbywany bo motylki mu już nowe grają.

                • esteraj Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 15:56
                  mayenna napisała:
                  > Bo te panie 'znajdują się same' w momencie kryzysu. Tylko moim zdaniem to
                  > nie jest zawsze tak,że ona jest wynikiem braku czegoś w związku. Ona jest czas
                  > em powodem że ten brak następuje.Albo pa uświadamia sobie jaki to do tej pory b
                  > ył nieszczęśliwszy i zaniedbywany bo motylki mu już nowe grają.

                  Mayenna, zgadzam się, że czasami, a nawet w większości, kryzys uwidacznia się wtedy, gy jest już ktoś nowy na horyzoncie. Wtedy zauważa się, że żona nie jest taka czuła, że nie poświęca tyle uwagi, itp.
                  Uważam, że jest to nie fair zganiać na kogokolwiek winę.
                  Dla mnie winne są mechanizmy nieuświadomione.
                  Zazwyczaj, jak już minie cała euforia i nastąpi uspokojenie emocji, wtedy do człowieka dociera dlaczego zachował się tak, a nie inaczej.
                  Jestem za tym, żeby pierwszy błąd wybaczyć lub do niego się ustosunkować, potem jest już świadomy wybór.
                  • mayenna Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 16:00
                    A tu też się zgadzamsmile
    • rurek00 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 10:36
      kiekrzanka, po co Ty się obcym ludziom tłumaczysz? Co to Cię obchodzi co oni sobie myślą? Niech sobie myślą co chcą, Ty wiesz jak było, i się nikomu nie musisz z tego tłumaczyć. Dajesz się prowokować. Powinnaś na prawdę teraz się skupić na sobie, popracować nad samooceną, idź do psychologa. Bo niestety takie tłumaczenie się, szczególnie obcym osobom, świadczy o tym, że Twoja samoocena leży.
    • ro35 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 16:08
      kiekrzanka napisała:

      > poza tym starałam się o niego malowałam się ładnie
      > ubierałam biezlizna inicjowałam kontakty i spotkania ale to on spotykał się z n
      > ią nadal nigdy nie będę tą drugą sam sobie zgotował taki los...

      piękna tapeta na twarzy jest, a piękny umysł?
      suspicious
      • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 16:26
        Piękny umysł, ma 21 latka która wyzywa jak kierzanka gada z mężem?
        A
        • ro35 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 16:32
          a ponoć gdzieś murzynów bijo wink
          • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 16:43
            Jesteś rasistą?smile
            Bo ja nie mam nic do murzynówsmile
            A
          • lampka_witoszowska Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 21:43
            Ro, na każdą treść, na jaką nei znajdziesz argumentów, możesz pisać o Murzynach (tak, tak, z wielkiej litery się pisze, i to uwaga nie tylko w kwestii znajomości ojczystego języka, ale i w kwestii piękna umysłu) - niemniej Ania napisała o FAKTACH, Kiekrzanka to własnie ma - 21latka przy boku zdrajcy, bluzgająca pod jej adresem podczas jej rozmowy ze zdrajcą

            coś jeszcze o pięknym umyśle?
            • ro35 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 05:04
              to wszystko to "FAKTY" medialne,
              subiektywny opis sytuacji,
              ale,
              to autorka zastanawia się i pyta dlaczego,
              zadbana, atrakcyjna kobieta, której na "ZEWNĄTRZ" niczego nie brakuje,
              ja tylko zastanowiłem się czy "WEWNĄTRZ" wszystko ok,
              najprościej sytuację wyjaśnić wrednym samczym charakterem...
              ale,
              to autorka płodzi wpisy na tym forum,
              na podstawie tych wpisów można sobie wyrobić jakąś opinię,
              ja, subiektywnie, wolałbym omijać szerokim łukiem...

              • lampka_witoszowska Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 09:33
                czyli subiektywny opis sytuacji traktujemy z pełną niewiarą, skoro to "fakty" medialne - a Twoje sugestie, że może autorka nie miała wystarczająco piękngo umysłu jako materiał do przemyśleń, bo może być wiele z prawdy w takiej wrednej sugestii, wymierzonej w chwilowo leżącego i skopanego człowieka?

                łał

                toś błysnął pięknem umysłu, chlopie

                przyjdzie pora i na Ciebie, Ro, zobaczyć w kobiecie czowieka, na razie wyżywaj się, ale niekoniecznie na tych najsłabszych
                • ro35 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 16:13
                  hmm, "leżący i skopany" - męża masz na myśli ?
                  szkoda, że wątek zamknięty - pogłaskaj człowieka:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,898,99668127,,Slub_mojej_siostry.html?v=2
                  • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 17:49
                    ro35 napisał:

                    > hmm, "leżący i skopany" - męża masz na myśli ?
                    > szkoda, że wątek zamknięty - pogłaskaj człowieka:
                    > forum.gazeta.pl/forum/w,898,99668127,,Slub_mojej_siostry.html?v=2

                    Nie wiem Ro czy Kiekrzanka to super ludż a jej mąż wręcz przeciwnie.
                    Ale mam takie przekonanie, że jak komuś się wali świat na głowę to dopóki nie podniesie się trochę, nie należy mu dodawać lecz odejmować.
                    Życie i tak jest ułożone że nieszczęścia chodza parami, więc myślę, że Kiekrzanka ma dośćsmile
                    A
                    • malgolkab Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 18:08
                      Może dziwna jestem, ale mi zawsze dużo bardziej pomaga(ł) kop w tyłek niż głaskanie po głowie
    • anbale Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 16:43
      Jeszcze nigdy nie widziałam tak długiej wypowiedzi bez ani jednego przecinka smile

      A taki folklor typu "upilnować chłopa, upilnować babę" to doprawdy żenada...Do związku trzeba dwojga, jak jedno nie chce to drugie może tańczyć na rzęsach, a i tak nic nie wskóra.
      • yoma Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 17:07
        Podsumowując: kto ma priorytet, żeby chłop był, niech sobie pilnuje. Dla mnie, jak już ten chłop ma być, to niech to będzie fajny związek. Oparty na przywiązaniu, nie przywiązywaniu.
        • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 17:27
          I pocieszcie Kiekrzankęsmile
          A
          • lampka_witoszowska Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 21:50
            pocieszamy: chłop zostanie ze świadomością puszczania się, za 5 i za 10 i za 20 lat, plus świadomość, że jest dziecko, które, gdy zechce poznać prawdę, pozna ją i tu nie ma zmiłuj, puścił chłop rodzinę w trąbkę i będzie z tym żył

            do tego na dokładkę będzie miał babę, która zachować średnio odpowiednio sie nei potrafi - więc jazdy będzie mial (o ile wytrwa) dosc często, bo ile można energię wyładowywać na byłej żonie (której w zasięgu nie ma) podstarzałego chłopa(, którego się posiadło (i który w zasięgu jest)

            i o ile Kiekrzanka wypłacze wściekłość zamiast się nią kierować w strone tamtej dwójki szczęśliwców, za niedługo będzie jedyną osobą, której sytuacja może być do pozazdroszczenia - wbrew pozorom

            bo lepiej dostać po tyłku niż być pospolitą świnią

            a co życie poza przyjemnym samopoczuciem przyniesie, to sie okaże smile
            • anbale Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 31.01.13, 23:22
              Kiekrzanka pójdzie do nieba, a jej mąż do piekła- myślę, że to ją powinno postawić na nogi wink
              • paris-texas-warsaw Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 07:25
                Kiekrzanko, wydaje mi się, że zastanawianie się, czy „dopilnowałaś” męża, czy nie, tak samo jak zastanawianie się, czyja jest wina za rozpad związku są w większości pozbawione sensu (wina za rozpad związku to kategoria sądowa, nijak mająca się do znacznie bardziej skomplikowanej rzeczywistości każdego związku). Na związek dwojga ludzi wpływa wiele zmiennych, a motywy, którymi kieruje się Twój mąż (tak jak i wszyscy ludzie) nawet dla niego w części są nie do końca jasne, bo zwyczajnie nie uświadomione. Rozpady związków to w większości normalna kolej rzeczy, tu z uwagi na dziecko i legalizację związku poprzez małżeństwo (które podnosi „rangę” związku) wydaje się to bardziej dramatyczne, ale to pewnie konsekwencja szeregu czynników. Zastanawianie się, czemu Twoje starania o dom, seksowna bielizna i inicjowanie kontaktów nie zatrzymały męża, jest wg mnie stratą czasu. To pewnie wie Twój mąż, i jeśli byłabyś z nim (może kiedyś…wink w dobrej relacji, emocje już by opadły i pewnie trochę czasu minęło, to może jego mogłabyś o to spytać. Takiej wiedzy nie ma nikt na forum, ani żaden psycholog. To co może się wydawać wielka zaletą, dla niego mogło nie być ani istotą związku, ani w ogóle istotną kwestią (może jego obecna partnerka w ogóle nie dba o dom, bo jest młoda i beztroska, ale ma urok młodości, którego nie masz Ty – co nie jest żadną Twoją wadą – to może być Twoja zwyczajna cecha, może w ogóle nie nosić seksownej bielizny jak Ty i być dla męża niedostępna, co w jego oczach jest jedną z jej zalet – takich czynników może być cała masa…wink.
                To, że mąż odszedł raczej potraktuj jak szansę dla Ciebie na nowy związek, a „przyznanie” się do romansu jako pewnego rodzaju dojrzałość – to, że Cię dotychczas „okłamywał” też nie jest takie jednoznaczne od strony psychologicznej, ale to już osobny mógłby być wątek…wink. Gdyby mąż formalnie został w małżeństwie, a zdradzał Cię, albo tylko myślami i duchemwink był gdzie indziej, to byłaby to taka sama fikcja, jak obecnie.
                Dla mnie, to że go wyrzuciłaś z domu, to zwykła kolej rzeczy, pewnie jesteś impulsywna, co jest też jedną z Twoich cech, i wielka krzywda mu się nie stała. Mógł pójść spać do tamtej dziewczyny, skoro i tak z nią sypia, masa hoteli jest też w Poznaniu, a nie jest nastolatkiem bez grosza przy duszy. Takie akcje wg mnie mają tylko jedną wadę w Twoim przypadku – jeśli widzi je dziecko, to może być mu ciężko to objąć kilkuletnim rozumem i z tego względu uważam, że lepiej takie sprawy załatwić bardziej na spokojnie.
                Jeśli dziecko zostaje przy Tobie, to załatw sensowne alimenty i pomoc przy dziecku. Wszelkie obwinianie męża o to, że odszedł, tylko to utrudnią i głównym poszkodowanym może być dziecko. Tego lepiej uniknąć.
                Nie zadręczaj się, ani nie obwiniaj męża, obie strategie nie dają realnych korzyści (choć są próbą emocjonalnego radzenia sobie ze stresem i próbą – ale tylko próbą - wyjaśnienia sytuacji). Niech ta sytuacja będzie punktem wyjścia do nowego etapu. Powodzenia!!!
                • anbale Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 10:12
                  Uważam, że jednak warto się zastanowić nad rozpadem związku. Przysiąść nad problemem, pomyśleć, na co się miało wpływ, a na co nie. A nawet warto spytać partnera czego mu było brak, choć przyznaję, że odpowiedzi w takim wypadku bywają czasem kompletnie rozwalające...
                  No, ale ja w ogóle uważam, że wszelka świadomość i samoświadomość jest bardzo ważna w życiu, choć bywa bolesna i niewygodna. I niekiedy trudno do niej dotrzeć.
                  Taka postawa "ja byłam idealna, to jemu coś odbiło" bywa bardzo toksyczna w dłuższej perspektywie. Zresztą prezentujące ją osoby wyłaniają się najczęściej z dalszych swych wynurzeń jako postaci przeraźliwie puste i ograniczone, nie rozwijające się- ale to nie jest żadna aluzja do kiekrzanki...
                  • esteraj Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 10:59
                    anbale napisała:

                    > Uważam, że jednak warto się zastanowić nad rozpadem związku. Przysiąść nad prob
                    > lemem, pomyśleć, na co się miało wpływ, a na co nie. A nawet warto spytać partn
                    > era czego mu było brak, choć przyznaję, że odpowiedzi w takim wypadku bywają cz
                    > asem kompletnie rozwalające...

                    W pełni się zgadzam z Anable.
                    Takie trudne chwile zdarzają się po to, żeby zatrzymać się i przyjrzeć się życiu uważniej.
                    Tkwiąc w przekonaniu, że jesteśmy najlepsi, a świat się nam sprzeniewierzył, do niczego nie prowadzi. Gdy zrobimy dokładny rachunek sumienia, to jasno wychodzą nasze niedoskonałości... I nie mówię tutaj o winie, tylko o rozwoju samoświadomości, jak wyżej napisała Anable.
                    • miacasa Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 11:52
                      > Takie trudne chwile zdarzają się po to, żeby zatrzymać się i przyjrzeć się życi
                      > u uważniej.

                      Zdecydowanie nie w tym momencie życia. Ostra faza kryzysu w życiu to czas na działania wzmacniające poczucie bezpieczeństwa a nie babranie się w ranach. Na to przyjdzie pora gdy Kiekrzanka upora się z codziennością, opieką nad dzieckiem, sprawami finansowymi, okołodomową logistyką i podbuduje nadwątloną samoocenę (tak, samoocena zdradzonego człowieka prędzej czy później ulega obniżeniu i trzeba być dla siebie dobrym).
                      • anbale Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 12:12
                        Tak, to fakt, człowiek wzburzony emocjonalnie nie jest zdolny do łamańców psychoanalitycznych- ale też nie warto się samonakręcać interpretacją faktów;
                        i takie pocieszanie na zasadzie solidarnego wylewania wiader pomyj na zdrajcę to jedynie woda na koło młyńskie w jakim kiekrzanka teraz się znajduje.
                        Dlatego uważam, że to nie ma sensu...
                        • miacasa Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 12:24
                          > i takie pocieszanie na zasadzie solidarnego wylewania wiader pomyj na zdrajcę t
                          > o jedynie woda na koło młyńskie w jakim kiekrzanka teraz się znajduje.

                          Każdy z nas inaczej radzi sobie z trudną sytuacją, jeśli tylko takie działanie przynosi jej ulgę to czemu nie ale jeśli jest dla nie destrukcyjne to powinna go zaniechać. Zaglądam na to forum od trzech miesięcy, bardzo mi pomogliście, moje emocje nieco się uspokoiły ale było mi łatwiej bo mój mąż odciął się od kochanki i próbujemy posklejać naszą rodzinę choć bardziej to przypomina budowanie wszystkiego od nowa. Przypuszczam, że gdyby odszedł do innej to też zaliczyłabym etap dżihadu i Kiekrzanki pobudki rozumiem. Człowiek przez skórę czuje, że się spala ale taki ogień niektórych oczyszcza. Niestety dzieci ulegają poparzeniu w takich okolicznościach więc jest to raczej opcja dla bezdzietnych.
                      • esteraj Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 12:34
                        miacasa napisała:
                        > Ostra faza kryzysu w życiu to czas na
                        > działania wzmacniające poczucie bezpieczeństwa a nie babranie się w ranach.

                        Żeby odpowiednio działać i nie popełnić kolejnych błędów, lepiej jest przemyśleć to i owo.
                        Gdy mija faza kryzysu, to zwyczajnie nie chce się już myśleć o byłych kłopotach i raczej wypiera się je z pamięci.
                        Trzeba być dobrym dla siebie, ale trzeba być też uczciwym wobec siebie.
                        • miacasa Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 13:18
                          > Trzeba być dobrym dla siebie, ale trzeba być też uczciwym wobec siebie.

                          Bardzo mądre stwierdzenie. Niestety wielu ludzi potrafi samych siebie doskonale okłamywać i to mnie nieustannie w życiu zadziwia. Co do tej ostrej fazy to przynajmniej tak nas na studiach uczyli, że najpierw należy zapewnić bezpieczeństwo sobie/ofierze a dopiero później podjąć działania terapeutyczne ale to miało się odnosić do ofiar przestępstw w tym przemocy domowej oraz osób z zespołem stresu pourazowego (ja jakoś czuję się po tym wszystkim co zadziało się w moim małżeństwie jakbym ów zespół stresu pourazowego miała).
                          • esteraj Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 13:46
                            miacasa napisała:
                            > (ja jakoś czuję się po tym wszystkim co zadziało się w moim małżeństwie jakbym ów zespół stresu pourazowego miała).

                            A ja się czułam, jakbym została uwolniona z sekty smile
                            Gdy zaczęłam oglądać nasze małżeństwo z różnych perspektyw, to uzmysłowiłam sobie, jak bardzo sobą nawzajem manipulowaliśmy: wzbudzanie poczucia winy, robienie z siebie ofiary, obrażanie się, powoływanie się na wartości partnera (miłość, odpowiedzialność, sprawiedliwość...), itp.
                            Zwykle skupialiśmy się na tym, co współmałżonek POWINIEN wobec nas uczynić. A powinien wiele, bo powinien się domyślić, powinien bardziej zabiegać, powinien się o nas zatroszczyć, powinien być bardziej czuły, wyrozumiały, pomocny, kochający... itp.
                            Najlepszą według mnie metodą jest zadawanie sobie pytań o to co czuję i nazywanie ich po imieniu. Np.: czuję, że nienawidzę gada (to o mężu wink) - dlaczego tak czuję?, czy chcę, aby to uczucie we mnie było? co ja mogę z tym zrobić? czy jestem sprawiedliwa wobec oceny drugiego człowieka? co bym czuła, gdybym była na jego miejscu? jakiego zachowania bym oczekiwała? co mogłoby wpłynąć w takiej sytuacji na zmianę mojego postępowania? itd.
                            Ludzie, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują miłości.
                            • lampka_witoszowska Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 14:17
                              to, o czym piszesz, to są zupełnie inne pytania od zadawanych przez Triss
                              • triss_merigold6 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 14:31
                                Bo ja zadaję te pytania z perspektywy osoby, która odeszła od męża, a nie została porzucona.
                        • luciva Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 13:39
                          A ja się nie zgadzam.
                          Dopiero teraz, po 4 latach od rozstania (kiedy wyszła na jaw zdrada), mam na tyle ustabilizowane emocje, wszystko przerobiłam, nie czuję do eksa nic (a więc i negatywnych emocji) mogę pomysleć, wyciągnąć wnioski, na trzeźwo ocenić całą sytaucję, zastanowić się.
                          Co zresztą zrobiłam.
                          • paris-texas-warsaw Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 15:27
                            Anabale i Esteraj, mądrze prawiciesmile Oczywiście, że warto wszystko rozważać, zwłaszca własne motywacje i emocje, mi chodziło tylko, wg mnie w sytuacji Kiekrzanki nie ma sensu się obwiniać, ani obwiniać męża. To co innego niż zastanawianie się, czemu jesteśmy tam, gdzie jesteśmy. Ja w ogóle Kiekrzanki nie postrzegam jako ofiary, w ogóle nie postrzegam tak zdradzonych osób, choć one może i czują się "poszkodowane". Z jednej strony Kiekrzanka mogła nie mieć wielkiego wpływu na to, czy mąż znajdzie kochankę czy nie, bo on miał swoje, niezależne od niej być może, motywacje. Ale na to, że wciąż była z mężczyzną, który z jej opisów już kilka miesięcy temu centrum swoich emocji przeniósł na inną kobietę, a nawet teraz pisała, że uważa, że już wcześniej ją zdradzał, to już był jej wybór. Tak jak i sam wybór męża kiedyś a sposób radzenia sobie, zarówno emocjonalnego jak i logistycznego, w obecnej sytuacji zależy od niej. Obwinianie męża nie posunie jej "do przodu" ani w "samopoznaniu" ani w "samoświadomości", jak to piszecie. Generalnie, to wg mnie w ogromnej mierze każdy ma to, na co zasłużył... nie tylko w negatywnym sensie. Każda decyzja gdzieś posuwa i wybory determinują przyszłość, to oczywistość. Pewnie, komuś, kto ma bardzo dużo empatii i świetnie wyczuwa czyjeś emocje, łatwo zorientować się, że mąż zdradza i nie musi pewnie czekać na oficjalne słowne jego potwierdzenie. Pewne umiejętności zwyczajnie się przydająsmile To trochę jak ze zwierzętami - jeden kot jest superłowcą i ma świetny wzrok, a drugi tylko przeciętny, ale może ma za to bardziej puchate futerkowink
                            • blue_ania37 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 15:49
                              paris-texas-warsaw napisała:

                              Ja w ogóle Kiekrzanki nie postrzegam
                              > jako ofiary, w ogóle nie postrzegam tak zdradzonych osób, choć one może i czuj
                              > ą się "poszkodowane".

                              Paris podobno jesteś w szczęśliwym małżeństwie, możesz mi powiedziec na podstawie czego wydajesz opinie czy ktoś czuję się ofiara czy tez nie w momencie kiedy jest zdradzany, niezależnie od płci.
                              Bo zdrady zdarzają sie po dwóch stronach.
                              Nie czułabyś się ofiarą czy od pierwszego dnia od dowiedzenia tematu umaiałabys go przerabiac i pracować nad rozwojem świadomości własnej?
                              Bo mnie nie było na to stać, ale ja to przezyłam.
                              Dziś jestem napewno bardziej wyważona i mam tematy poukładane w głowie, ale ja jestem z tym tematem prawie dwa lata.
                              Kiekrzanka o wiele krócej ty wogóle a mimo to wiesz o tym, że ci są zdradzani to nie ofiary i powinni mieć mądrość patrzenia.
                              Niestety nei zawsze tak jest, ludzie się dobierają na podstawie róznych czynników.
                              Każdy też we własnym czasie albo podejmuję pracę nad sobą lub tez są osoby które pławią sie w poczuciu krzywdy do końca życia.
                              I doszłam do wniosku że każdy ma prawo do własnych decyzji nawet jesli mam prawo sądzić inaczej.

                              Ale na to, że wciąż była z mężczyzną, który z jej opisów
                              > już kilka miesięcy temu centrum swoich emocji przeniósł na inną kobietę, a naw
                              > et teraz pisała, że uważa, że już wcześniej ją zdradzał, to już był jej wybór.
                              A Ty rozumiem, że po pierwszym sygnale kiedy bys zaczęła coś podejrzewać wyrzuciłabyś go do dziewczęcia.
                              Jako szcześliwa mężatka tym bardziej powinnaś rozumieć motywy Kiekrzanki, bo chciała ratować małżeństwo np, bo bylo małe dziecko, bo go kochała i wiele innych było pewnie rzeczy.

                              Generalnie, to wg mnie w ogromnej mierze każdy ma to, na co zasłużył... ni
                              > e tylko w negatywnym sensie. Każda decyzja gdzieś posuwa i wybory determinują p
                              > rzyszłość, to oczywistość.

                              Jesteś pewna że Twój wybór był słuszny, a co jesli sie okaże chybionym tez będziesz uważała że masz to na co zasłuzyłaś?
                              Tak sami sobie wybieramy mężów i zony, tylko że rozwodnicy ponoszą konsekwencje zawsze swoich decyzji więc pitolenie, że ma to na co zaśłużyłam uważam za bardzo mało empatyczne w stosunku do kogos który jest na początku drogi wychodzenia z małżeństwa.
                              Zresztą to jest wogóle nie fair mówienie, że ma się to na co się zasłużyło, bo gdyby wszyscy wiedzieli na początku jak to sie skończy to pewnie by nie było dużo małżeństw, związków itp.
                              Za dużo uproszczeń.
                              A
                              • anbale Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 16:10
                                Zasłużył/nie zasłużył- osobiście nie traktuję tych spraw w takich kategoriach, bo to faktycznie uproszczenie, nie na wszystkie składowe związku ma się wpływ, dochodzą jeszcze jakieś przypadki losowe, pechowe okoliczności, które ludzi przerosną itp. Ale często człowiek brnie w jakiś kanał, przegapiając sygnały alarmowe albo kierując się myśleniem magiczny, swoim wygodnictwem itd.
                                Ja na przykład miałam jeden wyraźny sygnał przed ślubem, że dokonuję niewłaściwego wyboru. Ba, to była wręcz syrena alarmowa a ja ją zignorowałam, i wyszło z tego to, co wyjść po prostu musiało. Dużo czasu mi zajęło stukanie się w głowę, ale w końcu dotarłam do źródeł mojej ignorancji- i to bym nazwała formą samoświadomości, no bo już drugi raz nie pójdę w tym kierunku, świadoma co jest na końcu tej drogi (I hopesmile )
                                Może to ktoś nazwać "zasłużyłaś na to", owszem, ale myślę, że człowiek ma prawo do zabłądzenia, do iluzji- sęk w tym, co się z tym majdanem zrobi jak już pozbiera się z gleby po nieuchronnym ciosie. Najgorzej to stwierdzić "to nie ja, to inni", cała nauka życiowa idzie na marne...
                                • altz Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 16:22
                                  anbale napisała:
                                  > Ja na przykład miałam jeden wyraźny sygnał przed ślubem, że dokonuję niewłaściw
                                  > ego wyboru. Ba, to była wręcz syrena alarmowa a ja ją zignorowałam, i wyszło z
                                  > tego to, co wyjść po prostu musiało.
                                  Ja też mam podobne spostrzeżenia, związałem się z osobą niezrównoważoną emocjonalnie i stosującą przemoc. Jak teraz na to patrzę, każdemu bym odradzał, a sam się wpakowałem i uważałem, że to teraz taka trudna i nerwowa sytuacja, że kobiety takie są... smile
                                  • logicman Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 16:35
                                    altz napisał:


                                    > uważałem, że to teraz taka trudna i nerwowa sytuacja, że kobiety takie są... smile

                                    Heh, miałem podobnie smile
                                    To kwesta braku doświadczenia, zapłaciłeś "frycowe" i swoje już wiesz wink
                                    • anbale Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 16:53
                                      Taa, kobiety też płacą swoje frycowe; jakieś myślenie "ja go na pewno zmienię, moja miłość go uzdrowi" i żale końcowe, że lata przeleciały, a facet jeszcze gorszy niż na początku... smile
                                      • paris-texas-warsaw Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 17:06
                                        Do Ani_Blue:
                                        Zupełnie nie chciałam, żeby mój post wybrzmiał jakimś tonem wyższości. Dla mnie to, czy ktoś jest w małżeństwie, czy nie, nie jest ani zasługą, ani żadnym powodem do wartościowania. Sama mam bardzo dużo różnych problemów, jak każdy, i często zdaję sobie sprawę, że to tylko konsekwencja moich czynów. Ale też nie patrzę na to w kategoriach winy. Może w tym zakresie dużo dała mi psychoterapia, bo często pozwala na jako-taki dystans.
                                        Nie napisałam, że Kiekrzanka czuje się ofiarą, tylko, że MOŻE czuć się ofiarą ktoś zdradzony, choć ja w ogóle tak nie postrzegam zdradzonych osób. Często się słyszy o odwetach zdradzonych osób, poczuciu krzywdy itd. Ja w życiu spotkałam tylko jedną osobę (mężczyznę), który był zostawiony przez żonę, ale potraktował to jako jej wybór. Nie czuł się gorszy, nie czuł się ofiarą. Ale to wyjątkowy facet (kiedyś jego „przypadek:” na Życiu rodzinnym opisałam, bo bardzo mnie on zainspirował – zresztą teraz są znów raczej szczęśliwym małżeństwem).
                                        Niestety znając trochę swój charakterek, to sama czasem się zastanawiam, jak to jest, że moje małżeństwo jeszcze się nie zakończyło... Chciałabym, żeby wiele spraw było lepszych, a ja dojrzalsza o całe mile, ale zdaję sobie sprawę, że przede mną masa pracy, bo sama jestem z pokopanej rodziny i wiele rzeczy wymaga ode mnie znacznie większego „nakładu pracy”, a dla innych pewnie jest naturalnymi działaniami. Każdy ma swoje sprawy do przerobienia w życiu i dla mnie może Kiekrzanka jest w takim zwrotnym punkcie życia. I życzę Jej oczywiście, żeby jak najlepiej wyszła z tego!!!
                  • malgolkab Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 01.02.13, 18:15
                    anbale napisała:

                    > Taka postawa "ja byłam idealna, to jemu coś odbiło" bywa bardzo toksyczna w dłu
                    > ższej perspektywie.
                    Mój eks jedną z ostatnich rozmów ze mną prze rozstaniem zaczął mniej więcej tak "uważam, że jestem idealnym mężem/ojcem/przyjacielem/szefem/synem etc. i choćby chciał nie mogę sobie nic zarzucić przez te 9 lat. W Tobie za to nie podoba mi się wszystko. No, jesteś dobrą mamą - to muszę przyznać. Więc jeśli zdecydujesz się zmienić, to może przemyślę sprawę i będziemy razem." Najgorsze nie jest to, że tak powiedział, ale to, że do tej pory w to wierzy. Byłam jego 2 żoną, w rozpadzie 1 małżeństwa też nie widział cienia swojej winy. Teraz zwiewałabym szybciutko od kogoś kto był idealny i zawsze bez winy (w swoim mniemaniu).
    • kiekrzanka Przedweekendowo pracowicie... 01.02.13, 23:00
      Byłam w pracy w hotelu od 8 do 18.30 a potem do domu i kogo spotykam po drodzie ex męża idziemy chodnikiem każde z nas w inną stronę bez słowa mijamy się ja pędze do syna a on idzie do kochanki. Najbardziej boli że nawet nie zapytał jak czuję się chory syn tylko szedł dalej bez słowa! Nie odpowiada na smsy meile w sprawie dziecka. Chciałam ustalić dni w które chciałby pobyć z synem a on nic... Dziś rozmawiałam z synem i powiedział że TATY JUŻ NIE MA...
      • blue_ania37 Re: Przedweekendowo pracowicie... 02.02.13, 01:44
        A tak szczerze, to co oczekujesz od faceta którego rzeczy wyrzuciłaś do piwnicy a jego wymeldowałaś?
        Ze powie, cześć ładnie wyglądasz?
        Sama pisałaś, że syn zachwycony pobytem u taty, w ciągu tygodnia aż tak się to u dzieci nie zmienia.
        Jesteś pewna że nic nie mówiłaś synowi na tatę?
        W tych smsach, mailach piszesz wyłącznie na temat kontaktów z dzieckiem, czy poruszasz wiele tematóW?
        nie możesz się porozumieć w sprawie kontaktów występujesz o sądowe zabezpieczenie ich lub tata syna.
        Czemu nie bierzesz udziały w dyskusji która się odbywa w twoim wątku?
        Ludzie zadali dużo pytań dla ciebie lepszych gorszych ale ważnych.
        Nie próbujesz tego przerabiać tylko dokładasz nowe.
        A
        ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
      • zielona.wrona Re: Przedweekendowo pracowicie... 02.02.13, 10:12
        ............Dziś rozmawiałam z synem i powiedział że TATY JUŻ NIE MA...
        ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
        zanim zaczniesz wojowac, albo kontynuowac te wojne, ktora zaczelas, przeczytaj dokladnie watek kobiety, ktora "wygrala" rozwod z wylacznej winy meza i chwalila sie tym glosno. Dzis jest tak nisko, ze nizej nie mozna. Twoj syn jest malym dzieckiem i rzuca takie hasla? Za 10 lat wleje ci po gebie, jak syn kobiecie i bedziesz lamentowala w nieboglosy. Zastanow sie troche, bo nie wyglada to dobrze. Dla Ciebie. Na przyszlosc. Nie zapomnij, ze ten sie smieje najdluzej, kto sie smieje ostatni. Wywalilas ojca twojego syna. To sie zemsci na Tobie na pewno. Wiec nie smiej sie za glosno.
      • argentusa Re: Przedweekendowo pracowicie... 02.02.13, 10:38
        Kiekrzanko,
        odczep się już od prawie-eksa.
        Proszę przyjmij do wiadomości,że inaczej prawdopodobnie nie będzie. NIE MASZ żadnego wpływu na to, jak się zachowuje tata młodego. A ty ciągle jak bumerang. On to, on tamto, a nie zrobił tego, nie zrobił tamtego. Być może nie zrobi już nic więcej.
        Mam wrażenie, że facet separuje się od... toksycznego jednak związku z Tobą. Nie usprawiedliwiam niegodziwości, ale (być może upraszczam), przy takim sposobie na życie, i mnie by się ulało.
        Ar.
        ps. życzę naprawdę najlepszego. Przede wszystkim, zmiany w podejściu do życia. Zająć się tym, co najważniejsze, czyli sobą. Ale nie poprzez "planowanie ukarania" i biadolenia nad eksem. Spróbuj potraktować to rozstanie jako szansę na nowe lepsze życie, a nie jako tragedię.
      • malgolkab Re: Przedweekendowo pracowicie... 07.02.13, 10:07
        kiekrzanka napisała:

        > Byłam w pracy w hotelu od 8 do 18.30 a potem do domu i kogo spotykam po drodzie
        > ex męża idziemy chodnikiem każde z nas w inną stronę bez słowa mijamy się ja p
        > ędze do syna a on idzie do kochanki.
        Ty pędzisz, on idzie smile A skąd wiesz, że do kochanki. Może do sklepu, może na piwo z kumplami?

        > . Chciałam ustalić dni w które chciałby pobyć z synem a on nic..
        Przecież nawet go nie powiadomiłaś, że syn jest chory, zadzwoniłaś po babcię. Chorego syna z domu nie wypuścisz, a męża do domu nie wpuścisz, co zapowiedziałaś - to jak on ma z tym synem pobyć?
        > . Dziś rozmawiałam z synem i powiedział że TATY JUŻ NIE MA...
        Myślisz, że dziecko nie widzi i nie słyszy? Dzieci nie są głupie jak to się niektórym wydaje. A jeśli mają rodziców, którzy potrafią nie obarczać ich swoimi problemami i nienawiścią do 2 rodzica, to często wychodzą z sytuacji okołorozwodowej praktycznie bez szwanku.
    • tricolour Ja oczekuję od swojej kobiety i żony... 02.02.13, 11:21
      ... (a nawet nie tylko od niej) że gdy coś mówi czy pisze, to tak, by było to czytelne i zrozumiale. By styl pisania nie był śmietnikiem, a czytelnik śmieciem na tym śmietniku szukającym sensu wśród bezładu słów.Wychodzę także z założenia, że ten styl to pochodna całej reszty sposobu komunikacji i jakości relacji. Twój styl by Cię dyskwalifikował.

      Może tak też uważał Twój mąż.
    • heksa_2 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 02.02.13, 16:06
      Sorry, ale widzę tu zupełnie co innego, niż to, co mi się usiłuje sprzedać.
      Rozumiem żal keikrzanki, bycie zdradzoną to straszna trauma, ale widzę także absolutny brak refleksji. I okłamywanie samej siebie. Kiekrzanka jawi mi się jako osoba roszczeniowa, zawistna i mściwa, po prostu absolutnie toksyczna. Także na podstawie zalinkowanych wątków o siostrze itp. Całość po prostu mnie powala. Wyrzuca faceta z domu, przyjmuje go w piwnicy, a potem ma pretensje, że człowiek ucieka od niej jak najdalej. I do tego chodzenie do MOPRU i Caritasu jako dowód zaradności życiowej. Wiem, że jest w stanie wzburzenia emocjonalnego, ale jej reakcje na krytykę w zalinkowanych dawnych wątkach świadczą, że jest agresywną osobą bez cienia empatii. Kłębek złych emocji. Od takich faceci wieją.
      • heksa_2 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 02.02.13, 16:08
        Napisałam: Rozumiem żal keikrzanki.
        Kiekrzanki oczywiście. Sorry za literówkę.
        • paris-texas-warsaw Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 02.02.13, 16:47
          Fajnie w wątku obok pisze Triss, czemu zdradziła męża i od niego odeszła. Zwyczajnie - człowiek odchodzi od kogoś nie po to, żeby komuś zrobić na złość, poniżyć, upodlić, itd. ale dlatego, że mu czegoś brakuje i szuka własnego szczęścia. Dlatego nie ma sensu obwiniać kogoś o odejście, tak jak ofiarą wg mnie nie jest opuszczony małżonek. Ofiarą może być ktoś uderzony, ale nie ktoś kogo zostawiono samego nim awantura osiągnęła kulminacyjny moment pobiciawink I dlatego tez nie ma sensu obwiniać się, że mąż odszedł. On zwyczajnie szukał własnego szczęścia w życiu. Jak byłam bardzo młoda, to myślałam też, że kochanki to takie złe osoby, które mężów zabierają. A to tez ludzie, którzy szukają szczęścia/miłości. Trudno zabierać komuś do tego prawo. Siłą nie kradną tych mężów.
          • miacasa Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 02.02.13, 17:28

            > Fajnie w wątku obok pisze Triss, czemu zdradziła męża i od niego odeszła.

            Niczego fajnego w takiej kolejności działań nie widzę ale ja uprzedzona jestem bo mnie mąż zdradzał przez siedem miesięcy. Uważam, że uczciwie postępuje ten kto odchodzi i po rozstaniu z małżonkiem układa sobie życie na nowo. Ktoś tu na forum pisał o małpie co to nie puści jednej gałęzi nim drugiej nie pochwyci...
          • altz Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 02.02.13, 17:40
            paris-texas-warsaw napisała:
            > Fajnie w wątku obok pisze Triss, czemu zdradziła męża i od niego odeszła.
            Mnie się co innego spodobało.
            Mąż porzuca żonę, a żona odchodzi od męża. big_grin
            • zielona.wrona Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 02.02.13, 18:53
              altz napisał:


              > Mąż porzuca żonę, a żona odchodzi od męża. big_grin
              • krokodil123 Re: Jeszcze żona a jej eks i kochanka 02.02.13, 19:02
                Przepraszam za żart ale tak mi się pomyślało....a może oni mają reprezentacyjna piwnica?
    • kiekrzanka Ja jestem normalna... 06.02.13, 22:24
      Nie macie prawa mnie tak krytykować bo naprawde nie wiecie jak wygląda moje życie. Nie macie zielonego pojęcia o tym co było w "naszym małżeństwie" przez 6 lat. Toksyczna! Takie określenie do mnie nie pasuje. Mam poczucie własnej wartości i nie pozwolę żeby na forum na którym pomagamy sobie i doradzamy jacyś inni na mnie psy wieszali! To w końcu moje życie. Chciałam się wygadać i mam do tego prawo! A wy mnie zlinczowaliście! Wymeldowałam męża z mieszkania i zabrałam klucze ponieważ podczas mojej pracy przyprowadzał kochankę do naszego mieszkania które traktował jak dom publiczny a na to nie mogłam pozwolić! Zabrał swoje rzeczy z piwnicy i się spieszył bo kochanka czekała w aucie! I nie wynika to z mojej złej woli! Może wg was miałam ich oboje zaprosić na kawę i udostępnić im mieszkanie! Poza tym wiecznie kłamał że zerwie z nią a przez kolejne dni widywałam ich w mieście! Czego oczekuję? Rozwodu z orzekaniem o jego winie i alimentów na syna nic więcej!
      • heksa_2 Re: Ja jestem normalna... 07.02.13, 00:22
        To to zrób. Złóż pozew i konsekwentnie realizuj. Powodzenia.
      • malgolkab Re: Ja jestem normalna... 07.02.13, 10:02
        Ogarnij się trochę smile Piszesz na forum otwartym, a takie miejsce ma to do siebie, że każdy może wyrażać swoją opinię czy Ci się to podoba czy nie. Tak samo jak Ty możesz wyrażać swoją... Tu piszą różne osoby i chyba nie oczekiwałaś, że wszystkie będą pisać to co byś chciała usłyszeć. Uodpornij się na to, bo polegniesz. I nie histeryzuj, bo nikt Cię nie zlinczował, to nic w porównaniu z tym co Cię może czekać w sądzie (jeśli dalej będziesz zdecyodowana wojować z mężem).
        Przecież podjęłaś decyzję, że przyjmiesz męża w piwnicy, zanim zauważyłaś, że kochanka czeka w aucie (pisałaś o tym). Czemu teraz odwracasz kota ogonem?
        Przestać wiecznie myśleć o tej kobiecie i zyć jej życiem, bo zamęczysz siebie i otoczenie. Wiem co mówię, bo moja teściowa żyje od kilkunastu lat tylko tym, że teść zostawił ją dla innej kobiety, nie umiała sobie odpuścić nawet z okazji ślubu własnego syna (dla którego podobno zrobiłaby wszystko).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka