Dodaj do ulubionych

Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach

04.05.13, 07:21
"Według danych GUS, w 2011 r. na ok. 37,5 tys. orzeczeń ojcu powierzono opiekę w 1641 przypadkach. Dzieje się tak, gdy matka rażąco zaniedbuje dzieci, jest prostytutką, narkomanką albo alkoholiczką. Jednak adwokaci specjalizujący się w sprawach rozwodowych przyznają, że i tu nie ma symetrii: jeśli pije mężczyzna, sprawa jest błyskawiczna, jeśli kobieta – może ciągnąć się kilka lat. Inaczej także traktowane są przypadki stosowania przemocy."

Więcej pod adresem www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1540235,1,ojcowie-dyskryminowani-w-walce-o-dzieci.read#ixzz2SIPUkpNY


Powyższy artykuł z grubsza podsumowuje podstawowe objawy dyskryminacji ojców - asymetrię w orzeczeniach, arogancję urzędników wydziałów rodzinnych kierujących się stereotypami, niekompetencję pracowników RODK, którzy swoje opinie opierają na pseudonaukowych metodach z rodzaju testu kolorów oraz ogólne sfeminizowanie, opieszałość i rutynę systemu zorientowanego na alienowanie ojców.

Jakie są jednak przyczyny takiego stanu rzeczy ?
Źródłem rasizmu może być strach przed Arabami, źródłem homofobii - niechęć do gejów.

Jakie społeczne przeświadczenia leżą u podstaw dyskryminacjii ojców w sądach cywilnych ?
Obserwuj wątek
    • ro35 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 08:43
      hanky-panky napisał:
      >
      > Jakie społeczne przeświadczenia leżą u podstaw dyskryminacjii ojców w sądach cy
      > wilnych ?

      "samiec twój wróg!"
      suspicious

    • triss_merigold6 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 09:08
      Bardzo prosta: panowie nie wnoszą o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka przy ojcu.
      • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 09:36
        triss_merigold6 napisała:
        > Bardzo prosta: panowie nie wnoszą o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dzie
        > cka przy ojcu.

        Z tego powodu sądy potrafią:
        - zażyczyć wyższych alimentów, niż realne zarobki,
        - powiedzieć, że ojcu wystarczą spotkania dwie godziny co dwa miesiące,
        - powiedzieć ojcu, że jeśli nie będzie go stać na spotkania z dzieckiem, to już jego sprawa,
        - domagać się zazwyczaj niższych alimentów od matek,
        - wmawiać ojcu zazwyczaj, że ma na pewno jakiś dochód na czarno, bez żadnych dowodów,
        - zastanawiać się bardzo długo alkoholizmem matki, a załatwiać szybko sprawy związane z alkoholizmem ojca,
        - nie reagować na utrudnianie spotkań dzieciom z ojcem,
        - komentować głupio i stronniczo,
        - ignorować świadków ojców i niektóre niewygodne wypowiedzi,
        - nie reagować na prośbę ojców o sprostowanie w protokołach,
        itd.

        To wszystko dlatego, że ojcowie się nie starają o opiekę tak, jak matki. Podobną logikę jak triss mają sądy.
      • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 15:13
        Nieprawda, że nie wnoszą - coraz więcej ojców stara się o opiekę, czy choćby o opiekę naprzemienną. Ojców widać przecież na placach zabaw, w supermarketach, w zoo, w kinach z dziećmi. Często to matki robią karierę, a ojcowie zostają w domu. Otworzony został zawód adwokata, więc łatwiejszy jest też dostęp do fachowej pomocy prawnej, co też ma wpływ na częstsze ubieganie się o opiekę przez ojców. Tylko sądy powierzają im tą opiekę równie rzadko, jak i 20 lat temu - tak jakby zupełnie nie zauważały efektów okresu transformacji.
        A co do przepisu, że w przypadku braku porozumienia sąd ogranicza jednemu z rodziców władzę rodzicielską, to ewidentnie narusza on dobra osobiste, dziwię się że jeszcze nie znaleźli się rodzice, którzy poszliby z tym do Trybunału Konstytucyjnego.
        • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 15:19
          Należy uczciwie dodać, że część ojców rzeczywiście rezygnuje z ubiegania się o opiekę, bo w obliczu takich a nie innych realiów nie chcą wszczynać wojny, której i tak nie mają szansy wygrać i kółko się zamyka.
          • fotm Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 07.05.13, 13:11
            Należy również uczciwie dodać, że większości ojców po prostu nie chce się brać takiej odpowiedzialności na głowę. Wszystko zaczyna się jeszcze przed rozwodem i często gęsto jest jedną z jego przesłanek. Proponuję przejść się po placach zabaw, przychodniach oraz innych tego typu miejscach i uczciwie policzyć jaki jest stosunek ilościowy matek do ojców przebywających tam z dziećmi. Lenistwo zawsze najłatwiej wytłumaczyć brakiem możliwości.
            • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 07.05.13, 13:16
              fotm napisał(a):
              > Należy również uczciwie dodać, że większości ojców po prostu nie chce się brać
              > takiej odpowiedzialności na głowę.
              Czy można dostać źródło tych rewelacji? Jakieś badania i wyniki?

              > Proponuję przejść się po placach zabaw, przychodniach oraz innych tego typu miejscach
              > i uczciwie policzyć jaki jest stosunek ilościowy matek do ojców przebywających tam
              > z dziećmi. Lenistwo zawsze najłatwiej wytłumaczyć brakiem możliwości.
              Ostatnio liczyłem, panów było podobnie, co pań.
              W ośrodkach zdrowia i w szkołach jest więcej matek, to prawda, ale już w przedszkolach jest więcej odbierających wnuki dziadków, niż babć.
              Prawda, to nie są jakieś wiarygodne źródła i jeśli ktoś mieszka na głębokiej wsi, to wynik będzie pewno mocno przesunięty na korzyść matek.
              • fotm Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 07.05.13, 15:53
                Altz, sam w sobie jesteś źródłem nieustających rewelacji, po co Ci więc więcej?
                Aha, a takie liczenie raz na kilka miesięcy to marna statystyka. Bardziej wiarygodne są wyniki codziennych obserwacji wink.
                No i co mają dziadkowie do praw ojców smile?
                • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 07.05.13, 17:43
                  fotm napisał(a):
                  > Altz, sam w sobie jesteś źródłem nieustających rewelacji, po co Ci więc więcej?
                  Mowa Twoja trudna jest. wink
                  Może i rewelacji, ale jak gdzieś jestem, to się rozglądam, liczę, często porozmawiam i trochę wiem tego i owego. Sam też miałem dzieci, więc widziałem przedszkole i szkołę od środka. wink

                  > Aha, a takie liczenie raz na kilka miesięcy to marna statystyka. Bardziej wiary
                  > godne są wyniki codziennych obserwacji wink.
                  Obserwowałem codziennie, teraz już nie tak często bo mi się rola życiowa zmieniła. wink
                  Ale na podwórkach nadal obserwuję.

                  > No i co mają dziadkowie do praw ojców smile?
                  Ano mają, bo pokazują kierunek zmian i obecny stan. W końcu ojciec dziecka jest również materiałem na dziadka.
            • anoraak Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 07.05.13, 16:02
              > Należy również uczciwie dodać, że większości ojców po prostu nie chce się brać
              > takiej odpowiedzialności na głowę. Wszystko zaczyna się jeszcze przed rozwodem
              > i często gęsto jest jedną z jego przesłanek. Proponuję przejść się po placach z
              > abaw, przychodniach oraz innych tego typu miejscach i uczciwie policzyć jaki je
              > st stosunek ilościowy matek do ojców przebywających tam z dziećmi. Lenistwo zaw
              > sze najłatwiej wytłumaczyć brakiem możliwości.

              Większość ojców...toż to generalizacja....tak jak wszystkie kobiety to
              Zgodzę się, że jest wielu ojców którzy nie chcę brać odpowiedzialności za dzieci, ale to się moim zdaniem zmienia. Ojcostwo jest trudniejsze jakby z zasady (z natury), ale jednak wielu ojców coraz bardziej się angażuje.
              Wczoraj akurat miałam okazję poobserwować, bo byłam na zajęciach dodatkowych z synem, na 11 osób czekających na dziecko 5 było mężczyznami. Sama się zdziwiłam że aż tak wielu smile
              • fotm Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 18:49
                większość to nie wszyscy. Sam fakt, że się zdziwiłaś oznacza, że zobaczyłaś coś nieprawdopodobnego smile
      • kirkunia Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 30.06.13, 21:55
        W znanych mi przypadkach rozwodów małżeństw z dziećmi ani razu ojciec nie domagał się, aby dziecko mieszkało z nim.
        Spotkania, opieka weekendowa owszem. Ale tego statystyki nie ujmują.

        Ciekawa byłabym statystyki: ilu ojców spośród tych którzy ubiegają się o opiekę nad dzieckiem dostaje ją. Ale tego niestety nikt nie bada
        • zwykle_konto Dorzuciłabym jeszcze weryfikację opieki 30.06.13, 22:02
          np. po dwóch latach, dla celów statystyki.
          Bo te obecne nie ujmują też stopnia realizacji uzgodnionych planów wychowawczych/kontaktów.
          Nie da się ze statystyk wyłowić tych ojców, którzy tak chcą opieki naprzemiennej, a po dwóch latach nie mają czasu nawet na 2 weekendy w miesiącu.
          Może mniej byłoby też sporów o takie sprawy na forum? winksmile
          • altz Re: Dorzuciłabym jeszcze weryfikację opieki 30.06.13, 22:28
            zwykle_konto napisał(a):
            > Nie da się ze statystyk wyłowić tych ojców, którzy tak chcą opieki naprzemienne
            > j, a po dwóch latach nie mają czasu nawet na 2 weekendy w miesiącu.

            Skąd to "nawet"? Przecież to jest konsekwencja. Albo jest ciągła i częsta opieka, albo z czasem to się urywa.
            Jeśli ktoś nie wierzy, to niech sobie przypomni, jak wygląda opieka nad starszymi rodzicami czy dziadkami? Ten sam mechanizm, łącznie z problemami z płaceniem.
            • nowel1 Re: Dorzuciłabym jeszcze weryfikację opieki 11.07.13, 12:32
              altz napisał:


              > Skąd to "nawet"? Przecież to jest konsekwencja. Albo jest ciągła i częsta opiek
              > a, albo z czasem to się urywa.

              Jednym się urywa, innym się nie urywa.
              Mój syn jeździ do ojca 1- 2 x w miesiącu na weekend. Nic im się do tej pory nie urwało, a trwa to już od 4 lat.
              • chalsia Re: Dorzuciłabym jeszcze weryfikację opieki 11.07.13, 13:52
                > Mój syn jeździ do ojca 1- 2 x w miesiącu na weekend. Nic im się do tej pory nie
                > urwało, a trwa to już od 4 lat.

                u mnie ponad 6 lat to samo co wyżej plus tydzień ferii zimowych i 2 tyg wakacji
    • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 09:34
      hanky-panky napisał:

      > Jakie społeczne przeświadczenia leżą u podstaw dyskryminacjii ojców w sądach cy
      > wilnych ?

      Przeświadczenia typowe dla każdego rodzaju dyskryminacji. Dyskryminacja bierze się z powszechnego przekonania, że skoro większość (zachowań, postaw, orientacji itp.) jest normą to mniejszość jest podejrzana.

      Powszechne przeświadczenia są takie: większość matek dobrze opiekuje się swoimi dziećmi. Większość ojców bierze mniejszy udział w wychowaniu, niż matka. Większość alkoholików to mężczyźni. Sprawcami przemocy domowej są w większości mężczyźni.

      Takie to społeczne przeświadczenia leżą u podstaw dyskryminacji ojców i trudno się temu dziwić. Ojcowie mają o wiele trudniej w sądach, tak samo jak kobiety mają o wiele trudniej na rynku pracy. Takie rzeczy nie zmieniają się z dnia na dzień. Tylko naturalne zmiany społeczne będą powoli powodować, że sytuacja zacznie się zmieniać, ponieważ prawo w naszym kraju traktuje tak samo kobiety jak i mężczyzn. Znasz może to: "Cokolwiek robią kobiety, muszą robić to dwa razy lepiej niż mężczyźni, by zostało to ocenione choć w połowie tak samo dobrze."? To akurat dotyczy rynku pracy.

      A mężczyzn spotyka to w sądach rodzinnych. Można powiedzieć: cokolwiek robią mężczyźni, muszą robić to dwa razy lepiej, niż kobiety, by zostało to ocenione choć w połowie tak samo dobrze.

      Łatwo nie jest, ale zamiast narzekać trzeba to po prostu zrobić, bo w takie jest życie. Narzekanie i buńczuczne nastawienie nic dobrego nie przyniesie. Artykuł potrzebny i ciekawy. Moją uwagę przykuł jednak pewien fragment: "Dowiedziałem się o tym, gdy zadzwoniła żona i powiedziała: przegrałeś, pakuj Marysię i o 14.00 u mnie albo wzywam policję – opowiada. – Od tej pory jestem zdany na jej łaskę i niełaskę. Moje wnioski sąd odrzuca albo ich nie rozpatruje."
      I stąd moje pytanie: dlaczego ten Michał dowiedział się o wyroku sądu przez telefon od swojej żony? Może ktoś zna odpowiedź?
      • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 09:47
        wawrzanka napisała:
        > I stąd moje pytanie: dlaczego ten Michał dowiedział się o wyroku sądu przez tel
        > efon od swojej żony? Może ktoś zna odpowiedź?

        Odpowiedź jest prosta, pani miała wsparcie w sądzie. Jakaś sympatyczna koleżanka w sekretariacie albo nawet nie koleżanka, tylko inna pani solidaryzująca się z "pokrzywdzoną matką".
        Ojciec jest naiwny, zbyt wierzy w prawo. Powinien po pobiciu dziecka przez matkę i wątpliwościach zabrać dziecko i zaszyć się z nim gdzieś co najmniej na 2 lata, a nie pozwalać na pobyt dziecka u matki, bo tym samym poparł opinię, że dziecko jednak może przebywać z matką.
        • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 09:54
          altz napisał:

          > Odpowiedź jest prosta, pani miała wsparcie w sądzie.

          To informacje z pierwszej ręki, Altz?
          • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 11:11
            wawrzanka napisała:
            > altz napisał:
            > > Odpowiedź jest prosta, pani miała wsparcie w sądzie.
            > To informacje z pierwszej ręki, Altz?

            Jasne, że niekoniecznie, bo nie znam sprawy. Znam za to wiele podobnych spraw, gdzie tak to działało. Pani z sekretariatu dzwoniła: "Halinka, przyszło pismo..."
            • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 16:23
              altz napisał:

              > Jasne, że niekoniecznie, bo nie znam sprawy. Znam za to wiele podobnych spraw,
              > gdzie tak to działało. Pani z sekretariatu dzwoniła: "Halinka, przyszło pismo..
              > ."

              No więc wiesz tyle samo, co i ja. A niechbym ja spróbowała napisać, że znam wiele podobnych spraw, gdzie działo się tak, że ojciec z tchórzostwa, lub z przepicia nie przychodził na rozprawy, a potem się dziwił, że sąd nieprzychylny... To by mi się dopiero od Ciebie dostało wink
              • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 18:57
                wawrzanka napisała:
                > No więc wiesz tyle samo, co i ja. A niechbym ja spróbowała napisać, że znam wie
                > le podobnych spraw, gdzie działo się tak, że ojciec z tchórzostwa, lub z przepi
                > cia nie przychodził na rozprawy, a potem się dziwił, że sąd nieprzychylny... T
                > o by mi się dopiero od Ciebie dostało wink

                Oj tam, oj tam, ja nie jestem talki groźny. wink
                Sam znam takie sytuacje, że mężczyzna bał się iść do sądu i na tym tracił.

                Nie dowiemy się, jak tutaj było. bardzo prawdopodobna jest wtyczka pani w sadzie, mniej prawdopodobne jest wsparcie pani przy sprawie osób, które powinny być bezstronne, ale z doświadczenia wiem, że takie sytuacje nie są rzadkością.
                Możemy sobie pogdybać, ale to jednak pani dowiedziała się pierwsza o wyniku sprawy i zadzwoniła uradowana, więc wiedziała, że pan jeszcze nie wie.
                • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 09.05.13, 00:37
                  altz napisał:

                  > Oj tam, oj tam, ja nie jestem talki groźny. wink
                  > Sam znam takie sytuacje, że mężczyzna bał się iść do sądu i na tym tracił.

                  I nierzadko traciło dziecko. Bo jeśli facet boi się iść do sądu (wystąpić o opiekę, uregulowanie kontaktów, cokolwiek) to jaki przykład daje dziecku? Że matka pijaczka, narkomanka, seksoholiczka, hazardzistka – niepotrzebne skreślić – ma prawo do wszystkiego? Bo jest matką? Panowie... przepraszam, ale gdzie Wy macie jaja? Czy trzeba Wam trzeciej wojny światowej, żebyście zrozumieli, że to od Waszej inteligencji, taktyki i zaangażowania zależy jak szybko będzie się zmieniało sądownictwo rodzinne w Polsce? Może wolicie ckliwe blogi i artykuły w gazetach - OK. Mi osobiście to przypomina ha-Kotel ha-Maarawi (Ścianę Płaczu w Jerozolimie). Piękne i wzniosłe, ale pozbawione wszelkiej nadziei. Nie miejcie więc pretensji, że nic się nie zmienia. Bo tak jak nie można zmartwychwstać za życia – tak nie można zmienić systemu, który uznaje się za niepokonaną twierdzę.
                  • dziad47 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 15:20
                    Masz racjie nie walczyłem, tak samo beszczelnie i po chamsku jak żona. Tylko wierzyłe w prawdę i dobro. Zostałem oskarzony z par. 207. Przez cztery miesiace, udowodniłem fałszywośc zarzutów i zostałem przez sąd uniewiniony. Na moje doniesienie do prokuratury o składanie fałszywych zeznań dostałem odppowiedz "prokuratura nie widzi podstaw do wszczęcia postepowania, gdyż w sporze około rozwodowym miedzy małżonkami może dochodzić do emocjionalnego postępowania" podpisano Pani prokurator.......
                    Dlatego ojcowie nie walczą bo, prawo nie chroni równych praw. Pozdrawiam
                    • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 15:36
                      Taaaaaa... aż się zryczałem czytając o tej wierze w "prawdę i dobro". Między sobą faceci się po mordach leją, ale przy kobiecie to oni są "prawi i dobrzy". Oni walczyć z kobietą nie będą, bo im nie wypada, bo nie można, bo... no właśnie. Bo co?

                      Bo dupy jesteście. Zwyczajnie boicie się sądów, papierów, załatwiania, zbierania dowodów, świadków. Bo przecież to takie niemęskie big_grin Za to 100-procentowo męskim jest użalać się nad sobą, jak to wstrętna kobieta puściła nas w skarpetkach, zabrała dzieci, majątek i jeszcze pół pensji na alimenty.

                      Wolicie siedzieć z podkulonymi ogonami robiąc z siebie Chrystusów zamiast iść na rozprawę i walczyć jak równy z równym. Bo w sądzie tak się właśnie walczy. A wy nadal głosicie swoje prawdy objawione, że "z kobietą walczyć nie będziecie". No jasne. Bo wy przecież sama "prawda i dobro".

                      No więc jeśli się siedzi na dupie, przewraca oczami, to później tak właśnie jest. I nie pomoże przybijanie się łańcuchami do jakichś sądów, czy walenie głowami w ich mury.

                      Dorosłe chłopy, a jak dzieci. Baba ich z 207 pozywa, a on biedny nie tylko musi się miesiącami tłumaczyć, że nie jest jeleniem, ale później - gdy go uniewinnią - objawia się jako ten uciemiężony.

                      Jakbyś był facet, to byś zwyczajnie pozwał ją za składanie fałszywych zeznań przeciwko tobie. I nie chodzi wcale o to, żebyś wygrał, tylko żeby ona zrozumiała, że nie będzie z tobą pogrywać w ten sposób. Rozumiesz? Bo gdy kobieta (żona lub ex) ciągnie cię do prokuratury, na policję i do sądu to tu już jest wojna człowieku. Rozumiesz? Tu już nie ma miejsca na romantyczne dyrdymały jaki to ty jesteś dobry i prawy.
                      • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 16:38
                        No przecież złożył wniosek w sprawie fałszywych zeznań żony i prokuratura umorzyła sprawę, więc o co Ci w sumie biega w tym elaboracie ?
                        • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 20:49
                          hanky-panky napisał:

                          > No przecież złożył wniosek w sprawie fałszywych zeznań żony i prokuratura umorz
                          > yła sprawę, więc o co Ci w sumie biega w tym elaboracie ?
                          Może o to, że od decyzji prokuratury jest odwołanie?
                          Może poczytaj historię Errora bo to dla ojca walczącego z była żoną o opiekę i z jej pomówieniami może być bardzo pouczająca lektura.
                          • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 00:22
                            Po pierwsze Dziad wyraźnie napisał, że złożył doniesienie o składaniu fałszywych zeznań przez żonę, więc wytłumacz mi proszę skąd głupkowate uwagi Errora, że powinien złożyć takowe doniesienie ?

                            Po drugie Dziad nie napisał czy składał zażalenie na umorzenie postępowania czy nie, więc skąd Twoje głupkowate założenie, że nie składał takowego zażalenia ?

                            Po trzecie Dziad został uniewnniony przez sąd w sprawie z art. 207, a więc z tego faktu wynika, że prokuratura znalazła najpierw wystarczające podstawy do postawienia mu aktu oskarżenia w tej sprawie. A skoro prokuratura znalazła podstawy do postawienia aktu oskarżenia Dziadowi, to musiała znaleźć ku temu wystarczajace przesłanki, np. w postaci obdukcji czy zeznań świadków. Dowody te były niewystarczające do skazania Dziada, ale nie tak łatwo w takiej sytuacji udowodnić fałszywość oskarżeń - że obdukcja była lewa, że żona kłamała itd. Na to trzeba mieć DOWODY.

                            Po czwarte żona Dziada w kontekście sprawy rozwodowej wygrała na samym rzuceniu podejrzenia na Dziada i doprowadzeniu do jego oskarżenia o tzw. znęty i nie miała tu nic do stracenia. Bo z jednej strony wyrok prawomocny i skazujący wydany w postępowaniu karnym ma moc wiążącą w postępowaniu cywilnym. Z drugiej zaś strony sąd cywilny nie jest związany wyrokiem uniewinniającym sądu karnego.
                            Oznacza to, że Sąd cywilny orzekający w postępowaniu rozwodowym Dziada zmuszony by był uwzględnić fakt skazania Dziada w postępowaniu karnym za znęcanie i respektować taki wyrok jako dowód. Natomiast w przypadku uniewinnienia ten sam sąd rozwodowy nie musiał uwzględniać wyroku sądu karnego i przykładowo te same obdukcje, co przedstawione w postępowaniu karnym przez żonę Dziada, mógł uznać za dowód jego winy rozpadu małżeństwa.

                            Po piąte nie chce mi się dalej polemizować z waszą głupkowatą arogancją i bezmiarem ignorancji - znajdźcie sobie kogoś o podobnej mentalności i na swoim intelektualnym podpoziomie.
                            • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 08:40
                              Po drugie Dziad nie napisał czy składał zażalenie na umorzenie postępowania czy
                              > nie, więc skąd Twoje głupkowate założenie, że nie składał takowego zażalenia ?


                              Skąd takie głupkowate i aroganckie uwagi? Może posiłkuję się logiką? Nie odpowiadam za precyzję wypowiedzi Dziada. Ale jak widzę znasz sprawę od podszewki i bardzo mocno angażujesz się w nią emocjonalnie. Może to utrudnia ci rozeznanie w niej?

                              To jeszcze jedno: zanim dojdzie do zaangażowania prokuratury to sprawę badają inne organy. Może jednak Dziad nie był aż tak niewinny jak łza, skoro wiele osób dało się nabrać na kłamstwa i pomówienia pani? Zobacz ile osób było w tej sprawie stronniczych i kłamliwych: lekarz od obdukcji, policjant od zeznań, kurator, świadkowie. No biedny Dziad, jak wiele osób się na niego uwzięło, z prokuratorem na czele.
                              Nadal uważam, że powinniście poczytać Errora. Jemu w podobnej sprawie jednak udało się przekonać do swojej wersji policję i sprawa do prokuratury nawet nie trafiła. On napisał co robił i jak się bronił. Skutecznej jak widać, niż wiara w samo dobro i prawdęsmile))
                              • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 09:59
                                mayenna napisała:
                                > To jeszcze jedno: zanim dojdzie do zaangażowania prokuratury to sprawę badają i
                                > nne organy. Może jednak Dziad nie był aż tak niewinny jak łza, skoro wiele osób
                                > dało się nabrać na kłamstwa i pomówienia pani? Zobacz ile osób było w tej spra
                                > wie stronniczych i kłamliwych: lekarz od obdukcji, policjant od zeznań, kurator
                                > , świadkowie. No biedny Dziad, jak wiele osób się na niego uwzięło, z prokurato
                                > rem na czele.

                                Prokurator musi się zająć sprawą, choćby było tylko samo zgłoszenie i zazwyczaj tak się dzieje. Wystarczy, że pani poszła od razu do prokuratora. Policja często sama ukręca łeb naciąganej sprawie, znając trochę ludzi i orientując się w konflikcie.
                                Sprawa została umorzona, więc dowodów nie było.

                                Argumentacja przeciwko Dziadowi ma wymiar smoleński. wink
                                • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 11:23
                                  altz napisał:


                                  > Prokurator musi się zająć sprawą, choćby było tylko samo zgłoszenie i zazwyczaj
                                  > tak się dzieje. Wystarczy, że pani poszła od razu do prokuratora. Policja częs
                                  > to sama ukręca łeb naciąganej sprawie, znając trochę ludzi i orientując się w k
                                  > onflikcie.
                                  > Sprawa została umorzona, więc dowodów nie było.
                                  >
                                  > Argumentacja przeciwko Dziadowi ma wymiar smoleński. wink

                                  Patrzę, że kolega stosuje demagogię PiS-u.
                                  To proszę mi opisać jak to wygląda: pani idzie do prokuratora i co dalej? Proces decyzyjny się na tym kończy? Ale jak można w rozpisaniu na to co mogła pani i co przeciw temu mógł zadziałać. A miał sporo możliwości jeszcze w trakcie postępowania w prokuraturze.
                                  • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:28
                                    mayenna napisała:
                                    > To proszę mi opisać jak to wygląda: pani idzie do prokuratora i co dalej? Proce
                                    > s decyzyjny się na tym kończy? Ale jak można w rozpisaniu na to co mogła pani i
                                    > co przeciw temu mógł zadziałać. A miał sporo możliwości jeszcze w trakcie post
                                    > ępowania w prokuraturze.

                                    A czy ja się na tym znam? Czy zna się człowiek oskarżony znienacka? Nie zna się i nie potrafi zadziałać.
                                    Mam jakieś doświadczenia z prokuraturą i policją, ale o ile potrafiłbym coś zgłosić i robiłem to już kilka razy, to nie wiedziałbym, jak się bronić samemu w naszej rzeczywistości prawnej.
                                    • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:49
                                      altz napisał:


                                      > A czy ja się na tym znam? Czy zna się człowiek oskarżony znienacka? Nie zna się
                                      > i nie potrafi zadziałać.
                                      > Mam jakieś doświadczenia z prokuraturą i policją, ale o ile potrafiłbym coś zgł
                                      > osić i robiłem to już kilka razy, to nie wiedziałbym, jak się bronić samemu w n
                                      > aszej rzeczywistości prawnej.
                                      A czyja to wina że się nie zna i nie chce nauczyć? To może prawnika sobie poszukać?
                                      I znów: inni są winni a ja jeden nie bo nie wiem, nie umiem....ręce opadają.
                                      • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 13:44
                                        mayenna napisała:
                                        > A czyja to wina że się nie zna i nie chce nauczyć? To może prawnika sobie poszukać?
                                        > I znów: inni są winni a ja jeden nie bo nie wiem, nie umiem....ręce opadają.

                                        Fakt, mężczyzna powinien się na wszystkim znać, powinno go na wszystko stać. W szczególności powinien znać terminy, tryby odwołania, powinien mieć zawsze 2000 zł w portfeliku na prawnika.
                                        Stare się dobrze trzyma! wink
                              • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:00
                                mayenna napisała:

                                >Ale jak widzę znasz sprawę od podszewki i bardzo mocno angażujesz się w nią >emocjonalnie. Może to utrudnia ci rozeznanie w niej?

                                Nie znam Dziada ani jego sprawy, zwróć z łaski swojej uwagę, że opisałem powyżej jedynie działające tu mechanizmy. Łatwo kogoś zniszczyć przy pomocy policji, prokuratury, sądu i komornika, jeśli tylko znajdą się ludzie, którzy mają po temu odpowiednią determinację, a ofiara jest na to nieprzygotowana. Naiwna być może była wiara Dziada w "dobro i prawdę", ale doprawdy naiwniejsza jest Twoja z Errormixem wiara w organy władzy.


                                >Może jednak Dziad nie był aż tak niewinny jak łza, skoro wiele osób dało się nabrać na
                                >kłamstwa i pomówienia pani? Zobacz ile osób było w tej sprawie stronniczych i
                                >kłamliwych: lekarz od obdukcji,
                                >policjant od zeznań, kurator, świadkowie.
                                >No biedny Dziad, jak wiele osób się na niego uwzięło, z prokuratorem na czele.

                                No i właśnie Twoja reakcja jest modelowa - nie znasz sprawy, ale skoro Dziad został oskarżony, to musiało być coś na rzeczy. Więc może lepiej ograniczyć mu władzę rodzicielską, może lepiej nie dopuszczać do kontaktów z dzieckiem, czy co tam sobie była żona Dziada obrała za cel. W ten oto sposób kolejnymi oskarżeniami można niszczyć człowieka.

                                > Nadal uważam, że powinniście poczytać Errora.

                                Lektura dokonań Errormixa szczęściem nie jest mi do niczego potrzebna. Mam poukładane życie i nie potrzebuję szarpać się z sądem ani z prokuraturą. Mam też znajomych wśród adwokatów, sędziów, komorników i prokuratorów - doradzą jak będzie trzeba. Tym niemniej dziękuję za troskę.

                                • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:16
                                  hanky-panky napisał:
                                  > No i właśnie Twoja reakcja jest modelowa - nie znasz sprawy, ale skoro Dziad zo
                                  > stał oskarżony, to musiało być coś na rzeczy. Więc może lepiej ograniczyć mu wł
                                  > adzę rodzicielską, może lepiej nie dopuszczać do kontaktów z dzieckiem, czy co
                                  > tam sobie była żona Dziada obrała za cel. W ten oto sposób kolejnymi oskarżenia
                                  > mi można niszczyć człowieka.

                                  Tak często działa. Wystarczy nie ukręcić łba jakiemuś pomówieniu, żeby zaczął się przyczepiać cały ogon. Produkują dokumenty jedne na podstawie drugich, wystarczy jakieś zaczepienie. Tak robią RODK'i, biegli a nawet sądy. To są zwykli kryminaliści, robią krzywdę idąc na łatwiznę i jeszcze biorąc za to pieniądze.
                                  Póki nie będzie można posadzić do więzienia za takie numery i skazać na grzywnę, tak będzie. A nie zapowiada się na to. Jest przepis, który pozwala ukarać urzędnika za ewidentne błędy. Co roku około 300 firm zostaje unicestwionych przez głupotę urzędników, na razie nikt nie został za to ukarany i nie zapowiada się, że ktoś odpowie.
                                  • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:54
                                    A ja, świeżo po spotakniu z biegła księgową i członkiem Izby Skarbowej, odnoszę wrażenie, że to firmy się same unicestwiają bo nie umieją korzystać z prawa i oszukują bezmyślnie, co się potem na tych firmach mści.
                                    Prawo bywa dziwne, ale da się z niego korzystać bez problemu. Mnóstwo firm jednak działa i daje radęsmile
                                    • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 13:47
                                      mayenna napisała:
                                      > A ja, świeżo po spotakniu z biegła księgową i członkiem Izby Skarbowej, odnoszę
                                      > wrażenie, że to firmy się same unicestwiają bo nie umieją korzystać z prawa i
                                      > oszukują bezmyślnie, co się potem na tych firmach mści.
                                      W sporej części tak jest, ale nie o tym pisałem. Pisałem o bezmyślnym działaniu urzędnika i braku konsekwencji. Wystarczy komuś zablokować konta i zrobić przez miesiąc kontrolę, żeby rozłożyć dobrze działającą firmę.
                                • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:45
                                  . Mam też znajomych wśród adwokatów, sędziów, komorników i prokuratorów - doradzą jak będzie trzeba.
                                  Łatwo kogoś zniszczyć przy pomocy policji,
                                  > prokuratury, sądu i komornika,

                                  Ci znajomi nie umieją ci podpowiedzieć jak temu zaradzić? i tak ochoczo pomagają w niszczeniu ludzi? Może porozmawiaj z nimi na ten temat. Może czegoś się ciekawego dowiesz o działaniu mechanizmów prawa.Bo ja podejrzewam że sprawa Dziada jest podobną urban legend jak piekarza co chleb biednym rozdawał.
                                  Ty mnie też żle zrozumialeś: wpsomniany prawnik nie jest moim znajomym bo ja się z szujami nie koleguję. Ale widziałam jak jest skuteczny i jak potrafi korzystać z wszelkich możliwości prawnych. jednak moje argumenty trafiły do sądu. Wygrałam z panem bo miałam rację, bo miałam przekonanie o swojej prawdzie i dobru, a na poparcie świadka i mocne argumenty. Sąd musi wyrok uzasadnić i nie może napisać, że jedna ze stron była dobra i prawasmile
                                  Miłego dniasmile
                                  • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 14:10
                                    mayenna napisała:

                                    > Ci znajomi nie umieją ci podpowiedzieć jak temu zaradzić? i tak ochoczo pomagają w niszczeniu ludzi?

                                    Manipulujesz moimi słowami. Wielu wśród nich jest ludzi szlachetnych i prawych. Tak jak w każdym środowisku. Ale rolą najszlachetniejszego nawet prokuratora jest postawienie aktu oskarżenia, jeśli tylko ma podstawy - choćby miał wątpliwości co do intencji poszkodowanego.


                                    >Bo ja podejrzewam że sprawa Dziada jest podobną urban legend jak piekarza co chleb biednym rozdawał

                                    Przecież nic nie wiesz na temat sprawy Dziada, więc skąd to podejrzenie ? I dlaczego niby nie country legend - może Dziad pochodzi ze wsi ?


                                    > Ty mnie też żle zrozumialeś: wpsomniany prawnik nie jest moim znajomym bo ja się z szujami nie koleguję.

                                    Przecież ja nigdzie nie skomentowałem Twojej relacji ze wspomnianym przez Ciebie prawnikiem, więc co źle zrozumiałem ?


                                    >Ale widziałam jak jest skuteczny i jak potrafi korzystać z wszelkich możliwości prawnych

                                    Więc masz go za szuję, co nie przeszkadza ci go podziwiać - trąci hipokryzją.


                                    > Wygrałam z panem bo miałam rację, bo miałam przekonanie o swojej prawdzie i dobru,

                                    To dokładnie tak samo jak Dziad - też miał przekonanie o swojej "prawdzie i dobru", co jednak nie przeszkadza Ci szydzić z jego naiwności. A więc tylko Twoja Prawda jest Najtwojsza ?


                                    > Miłego dniasmile

                                    Ooo, dzięki Bogu ! Wreszcie skończyły Ci się "argumenty". wink
                                    • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 14:43
                                      Ja swoje argumenty przedstawiam, ty sie skupiłeś na zdyskredytowaniu mnie jako osoby. Do argumentów się nie odnosisz.
                                      Dziad tiu marudzi odkąd pamiętam, czyli od 4 latsmile Coś o nim, jego sprawie wiemsmile Altza znam osobiście.
                                      Kluczowe dla mnie zdanie w twojej wypowiedzi to:Ale rolą najszlachetniejszego nawet prokuratora j
                                      > est postawienie aktu oskarżenia, jeśli tylko ma podstawy
                                      i tego się trzymajmy. o w kwestii Dziada prokurator miał podstawy czy ich nie miał? I co zlecił jako czynności badające sprawę? Kogo przesłuchał? Bo prokurator też sam nie wyciąga wniosków tylko zleca badanie sprawy innym organom. Wiesz jak to wygląda?

                                      Altz, porady prawne można uzyskać nieodpłatnie. sam o tym dobrze wiesz bo korzystałeś. Prawnikowi można zapłacić po sprawie i wnioskować, żeby te koszty poniosła osoba winna. Tez o tym doskonale wiesz.
                                      • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 15:02
                                        mayenna napisała:
                                        > porady prawne można uzyskać nieodpłatnie. sam o tym dobrze wiesz bo korzy
                                        > stałeś.
                                        Nie korzystałem. I wiem, że taką bezpłatną i realną pomoc częściej można otrzymać na forum od innych ludzi (ale to trwa), niż od od prawnika, który zamąci, a potem skieruje do siebie za pieniądze.

                                        > Prawnikowi można zapłacić po sprawie i wnioskować, żeby te koszty ponio
                                        > sła osoba winna. Tez o tym doskonale wiesz.
                                        Prawnicy nie chcą się tak dogadywać, tak słyszałem. Ciężko jest wygrać z kobietą w sądzie, więc takie przenoszenie kosztów może się nie udać, jest bardzo duża szansa na to, że się nie uda.
                                        Przy staraniu się o podwyższenie alimentów matka-opiekunka nie płaci nic, a ojciec musi zapłacić te 50 zł, a w razie sporów o zaległe kwoty bodajże 5 procent od spornej kwoty. Tak czy siak, bez pieniędzy jest trudno cokolwiek ugrać, a jak się ma pieniądze, to dla sądu znaczy, że można płacić wyższe alimenty.
                                        W takiej sytuacji finansowej, jak moja, gdy alimenty są główną kwotą w wynagrodzeniu, nie ma się szans na równorzędną walkę.
                                        • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 15:14
                                          Znalazłeś Marzenie radcę prawnego w sprawie mieszkania, pamiętasz? Takie porady, odnosnie spraw rodzinnych są przy MOPSach - sama korzystałam i opowiadałam ci o tym przy okazji sprawy mojego brata. Jest Niebieska Linia i centra pomocy rodzinie lub leczenia uzależnień. Też wiesz o tym, że można tam pomoc prawna bezpłatna otrzymać. Pisałeś o tym lub pewnie czytałeś na forum. Tez sama ci doradzam przy okazji twojej sprawy rozwodowej i mówiłam gdzie mogą Ci pomóc.
                                          Można wnioskować o zwolnienie z opłaty ze względu na sytuację materialną. Matka występuje w imieniu małoletniego, który nie ma dochodu. Dlatego nie ma za to opłaty. Dorosła osoba jakieś dochody mieć powinna i dlatego ustawodawca traktuje te strony.
                                          Ano ciężko z kobietą wygrać bo ona pierwsze co zrobi to pójdzie do koleżanki, która podobna sprawę wygrała i posłucha jak ona to zrobiła, a facet będzie jojczył na forum i przykuwał się do gmachu sądu. Zmieńcie podejście, jak chcecie realnych zmiansmile
                                          • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 15:42
                                            mayenna napisała:
                                            > Znalazłeś radcę prawnego w sprawie mieszkania, pamiętasz? Takie porady
                                            > , odnosnie spraw rodzinnych są przy MOPSach - sama korzystałam i opowiadałam ci
                                            > o tym przy okazji sprawy mojego brata.
                                            Jest pomoc przy gminach, to prawda, ale to tylko taka fastryga. Nie da się w taki sposób poprowadzić sprawy.

                                            > Jest Niebieska Linia i centra pomocy rodzinie lub leczenia uzależnień.
                                            To akurat czytałem i interesowałem się. Niebieska Linia nie jest dla mężczyzn. Tam jak w Seksmisji "samiec twój wróg". Nastawienie mają przeciwko mężczyznom, a jak przychodzi ojciec z poważną sprawą, to jest przezroczysty. Czytałem o wielu takich sprawach.
                                            Więc Niebieska Linia odpada.

                                            > Matka występuje w imieniu małoletniego, który nie ma dochodu. Dlatego nie ma za to
                                            > opłaty. Dorosła osoba jakieś dochody mieć powinna i dlatego ustawodawca traktuj
                                            > e te strony.
                                            Może i ma dochody, ale nie ma pieniędzy, które zabiera ta strona, która nie ma dochodów, ale za to ma pieniądze. big_grin
                                            Powinna być zniesiona opłata w sprawie o alimenty dla równowagi stron.
                                            • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 15:58
                                              Zrób eksperyment i zadzwoń na Niebieską linię i zobacz co ci powiedzą. Ja jako kobieta jak zapytam o pomoc dla mężczyzn mogę uzyskać niemiarodajny wyniksmile
                                              Uzyskałam pomoc od socjoterapeuty nawet, jak potrzebowałam porady w kwestii rozwodu. Jak szukasz to zawsze się coś trafi. Najgorzej jak się siedzi i nic nie robi.
                                            • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 16:03
                                              Benificjentem alimentów jest dziecko, nie matka. To nie jej pieniądze a dziecka. ja swojej dorosłej córce całość przelewam na konto. Ojciec jak pracuje to kwota 50 zł nie jest majątkiem. To opłata symboliczna i moim zdaniem skoro każdy, kto chce rozstrzygnięcia sadowego w innych sprawach uiszcza opłaty skarbowe to jest to właśnie zrównanie do innch obywateli, a nie do matek czy do głównych opiekunów dzieci.
                                            • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 16:35
                                              Czyli przyznajesz, że pomoc jednak jakaś jest. Ja ktoś potrzebuje to może ją uzyska. Kobietom też nikt ie udzieli innej pomocy,niż ta, która określasz jako fastrygę.Podsumujmy: jak pan chce to uzyska pomoc, podobnie jak kobiety, dostanie wsparcie od kolegów lub środowisk ojców, przy gminie, na Niebieskiej Linii - dzwoniłam!smile, od MOPSU.
                                              Ja nie wiem w czym jest ta dyskryminacja polegająca na przezroczystości.
                                              tez czytałam o kobietach, które maż maltretował latami i nie mogły uzyskać pomocy więc może w tej kwestii się nie licytujmy.Ogólnie jednak ta pomoc jest. Zarzuty są o jej merytoryczny wymiar, jak rozumiem? Jako mężczyźni nie jesteście zadowoleni z jej jakości? A w jakim zakresie miałaby być ta pomoc? jakie są oczekiwania? Konkretnie.
                                              • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 17:40
                                                mayenna napisała:
                                                > Czyli przyznajesz, że pomoc jednak jakaś jest. Ja ktoś potrzebuje to może ją uz
                                                > yska.
                                                Tak, jak się chce, to można się dowiedzieć, niestety, bardzo często za późno dla sprawy.
                                                75% wniosków rozwodowych składają kobiety, alimentacyjnych niemal 100%.
                                                Kobiety są przygotowane, mężczyzna musi się przygotować, często jest zaskoczony i w szoku.
                                                Wniosek: Mężczyźni powinni być przygotowani i w razie ślubu już zacząć zbierać dokumenty i pisać wnioski.
                                                Pani pomoże sąd choćby pytaniem sugerującym w rodzaju: "zachowała się tak pani, bo była wzburzona? ale pani nie chciała tego zrobić? prawda?" czy inną podpowiedzią. Znam wiele takich przypadków.

                                                > Ja nie wiem w czym jest ta dyskryminacja polegająca na przezroczystości.
                                                > tez czytałam o kobietach, które maż maltretował latami i nie mogły uzyskać pom
                                                > ocy więc może w tej kwestii się nie licytujmy.Ogólnie jednak ta pomoc jest. Zar
                                                > zuty są o jej merytoryczny wymiar, jak rozumiem? Jako mężczyźni nie jesteście z
                                                > adowoleni z jej jakości? A w jakim zakresie miałaby być ta pomoc? jakie są ocze
                                                > kiwania? Konkretnie.

                                                Ale o tym było wiele razy. Sąd się pyta:
                                                - Mam tu notatkę o przemocy. Czy używał pan przemocy wobec żony?
                                                - Nie, ja zgłosiłem przemoc żony wobec mnie!
                                                - Aha!

                                                Matka zgłasza jakieś fakty i nie musi tego udowadniać, bo przecież "kobiety nie kłamią". Ojciec musi wszystko udowadniać, bo "panowie zawsze oszukują".

                                                Sąd mówi, że ojcu wystarczą dwie godziny spotkań co dwa tygodnie, a matce tego samego nie zaproponuje, bo przecież matka by tego nie przeżyła.
                                                itd.
                                                Szkoda mielić bez sensu, jak wodę wiosłem, bo skutek będzie taki sam. Liczy się to, co jest w prasie i telewizji.
                                                • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 18:14
                                                  To ja ci mogę przytoczyć przypadki zon policjantów, lekarzy czy polityków, które z tego samego powodu: dobre postrzeganie ich męża przez innych ludzi, tez nie uzyskały pomocy. Nastawiony jestes na wyłapywanie 'dyskryminacji' mężczyzn to wyłapujesz ten problem częściej niz inni co nie oznacza, że jest on częściej spotykany. Ale ok. problem jest. To uświadamiajcie jako stowarzyszenia ojców osoby odpowiedzialne za kontakt z panami jej potrzebujacymi. Czy któreś stowarzyszenie napisało taki projekt? Ile osób przeszkolono odnosnie tego problemu przy takim projekcie? W jakich organach? Bo tam na dole, gdzie facet z problemem jednak trafia, jest potrzebna wiedza osoby, z która się styka.
                                                  to są wymierne działania uwiadamiające a nie bicie piany po forach n- ty raz.
                                                  • kategemi Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 18:24
                                                    mayenna napisała:


                                                    Bo tam na dole, gdzie facet z problemem jedna
                                                    > k trafia, jest potrzebna wiedza osoby, z która się styka.
                                                    > to są wymierne działania uwiadamiające a nie bicie piany po forach n- ty raz.


                                                    Mayenna, co Ci szkodzi bicie piany na forach, jeżeli ktoś ma ochotę? Zapewniam Cie raz jeszcze , że ojcowie, którzy walczą nie maja czasu na fora. Ci , którzy tu sie czasem pojawiają, być może nie potrafią, albo jeszcze nie wiedzą jak. To zależy od charakteru, wychowania. I może tu na forum własnie dowiedzą się co robić i jak działać ? Może to im da siłę? ALe to my im to powiemy, mówiąc , kto może udzielić im pomocy, a nie nazywać "dupami " ( sorry Error). A z drugiej strony, taki gość, świeżynka się miota , szuka, pewnie też się boi, no jak to człowiek. No rzesz kurczę wink , pomóżmy mu !!!!
                                                    Są silnie i prężnie działające ostatnio organizacje ojcowskie , które robią coraz więcej: Dzielny Tata.pl, Porozumienie Rawskie, wystarczy ich wygóglać. A jak , któryś chce kontaktu, to pomogę smile
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 18:52
                                                    Alez ja nic nie ma do dyskusji na forach, tylko niewiele z nich wynika. jak widać w tej dyskusji: kobiety proponują pomoc i konkretne rozwiązania a panowie teoretyzująsmile Panowie też jak tu wyszło dośc jasno sa oderwani od realiów, Mówią; pomocy nie ma - a ona jest. Udowodnienie, ze sędzia, urzędnik podjął decyzje taka a nie inna bo ma na to wpływ pleć jest biciem piany i para w gwizdek. Walka o ujednolicenie procedur sadowych, ich przejrzystość to są zadania konkretne.
                                                    A Altzowe pisanie o przygotowywaniu mężczyzn na rozwód w momencie ślubu to w ogóle sfsmile To może kampania dla nowożeńców i rozdawanie ulotek pod USC i kościołami?smile Labiedzenie i pielęgnowanie poczucia krzywdy tez nie jest konstruktywne.
                                                    ale to chyba kwestia charakteru. jak ktoś cały czas narzeka i zrzuca na baby wszystko to się nie przestawi na myślenie ze sam coś może.
                                                • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 18:20
                                                  Może ja już tylko powiem: swoją wiedzę o 'przypadkach' spróbujcie przełożyć na konstruktywne działania społeczne, takie jak proponowane przeze mnie docieranie do konkretnych osób i szkolenie ich. Sędziów tez można zaprosić na szkolenie, konferencje czy co tam wymyślicie. Spróbujcie nie wojować z kobietami a zmieniać rzeczywistość.Ja ostatnio widzę jak sensownie prowadzone stowarzyszenie umie to robić za pośrednictwem funduszy UE. Co stoi na przeszkodzie by je pozyskać dla celów doradztwa dla ojców lub szkolenia?
                                                  Może tam skierować tę energie i power, a nie na jęczenie po forach i przykuwanie się pod sądemsmile.
                                            • eicron Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 22:34
                                              altz napisał:

                                              > > Jest Niebieska Linia i centra pomocy rodzinie lub leczenia uzależnień.
                                              > To akurat czytałem i interesowałem się. Niebieska Linia nie jest dla mężczyzn.
                                              > Tam jak w Seksmisji "samiec twój wróg". Nastawienie mają przeciwko mężczyznom,
                                              > a jak przychodzi ojciec z poważną sprawą, to jest przezroczysty. Czytałem o wie
                                              > lu takich sprawach.
                                              > Więc Niebieska Linia odpada.

                                              Trzeba było zadzwonić. Mógłbyś się zdziwić.
                                        • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 15:19
                                          altz napisał:

                                          >
                                          > W takiej sytuacji finansowej, jak moja, gdy alimenty są główną kwotą w wynagrod
                                          > zeniu, nie ma się szans na równorzędną walkę.

                                          To może lepiej zarządzić zbiórkę pieniędzy na cel obniżenia alimentów, na adwokata dla kolegi niż kierować energię na pisanie po forach?
                                          Publicznie przyrzekam że jak zdecydujesz się wystąpić o obniżenie alimentów to ja ci te 50 zł na złożenie wniosku dam.
                                          Dołożę każdemu ojcu, który potrzebuje na adwokata w takiej sprawie jak Dziada. Ale zróbcie coś konstruktywnego i takiego, żeby był pozytywny efekt.
                                          • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 15:35
                                            mayenna napisała:
                                            > To może lepiej zarządzić zbiórkę pieniędzy na cel obniżenia alimentów, na adwok
                                            > ata dla kolegi niż kierować energię na pisanie po forach?
                                            Najpierw musi być akcja uświadamiająca.
                                            Taka pomoc między panami istnieje. Dogadują się w sprawie osoby zaufania w sądzie, pomagają z noclegami.

                                            > Publicznie przyrzekam że jak zdecydujesz się wystąpić o obniżenie alimentów to
                                            > ja ci te 50 zł na złożenie wniosku dam.
                                            Ja nie chcę obniżać alimentów, chcę znaleźć jakąś sensowną pracę.
                                            Zgodziłem się na takie alimenty i wolę umrzeć z głodu, niż dać się poniżyć przed sądem.

                                            > Ale zróbcie coś konstruktywnego i takiego, żeby był pozytywny efekt.
                                            Problemem jest zasada równowagi. Komuś się poprawi, to innemu musi się pogorszyć, a zawsze płaci dziecko. Jeśli matka nie jest beznadziejna, to miałbym wątpliwości czy ją pogrążyć.
                                      • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 19:18
                                        mayenna napisała:

                                        > Ja swoje argumenty przedstawiam, ty sie skupiłeś na zdyskredytowaniu mnie jako
                                        > osoby. Do argumentów się nie odnosisz.

                                        Ale o jakie argumenty Ci się kobito rozchodzi ? Jak na razie to nie potrafisz się nawet dobrze zdecydować na swoje stanowisko - raz zarzucasz Dziadowi, że nie walczył wystarczająco wytrwale o udowodnienie fałszywości zeznań małżonki:

                                        "Może o to, że od decyzji prokuratury jest odwołanie? "

                                        Po chwili, pod wpływem moich wyjaśnień, kwestionujesz niewinność Dziada:

                                        "Może jednak Dziad nie był aż tak niewinny jak łza, skoro wiele osób dało się nabrać na kłamstwa i pomówienia pani?"

                                        Następnie zupełnie kwestionujesz relacje Dziada:

                                        "Bo ja podejrzewam że sprawa Dziada jest podobną urban legend jak piekarza co chleb biednym rozdawał."

                                        Gdzieś dalej podnosisz coś o możliwości powództwa cywilnego:

                                        "Możesz wnieść powództwo cywilne i żądać odszkodowania."

                                        Żeby sensowanie argumentować, to najpierw trzeba zająć określone stanowisko. Powiedz mi proszę, jakie jest Twoje stanowisko w sprawie Dziada, poza tym że to Errormix jest najlepszy i że koniecznie chcesz wszystkich przegadać ?


                                        > w kwestii Dziada prokurator miał podstawy czy ich nie miał? I co
                                        > zlecił jako czynności badające sprawę? Kogo przesłuchał? Bo prokurator też sam
                                        > nie wyciąga wniosków tylko zleca badanie sprawy innym organom. Wiesz jak to wygląda?


                                        Prokurator miał podstawy, skoro napisał akt oskarżenia. W toku postępowania sąd nie uznał tych podstaw za wystarczające do skazania Dziada, skoro go uniewinnił. Dziad złożył doniesienie o fałszywych zeznaniach żony, ale nie było ono wystarczająco umotywowane, skoro prokurator nie znalazł wystarczających podstaw do wszczęcia postępowania w tej sprawie. Wszystko. Tyle wiemy na ten temat na podstawie krótkiego wpisu Dziada. A bajki to sobie pisz razem z Errorem - w tym jednym gość jest wyborny.
                                        • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 19:36
                                          Prokurator miał podstawy, skoro napisał akt oskarżenia. W toku postępowania sąd nie uznał tych podstaw za wystarczające do skazania Dziada, skoro go uniewinnił. Dziad złożył doniesienie o fałszywych zeznaniach żony, ale nie było ono wystarczająco umotywowane, skoro prokurator nie znalazł wystarczających podstaw do wszczęcia postępowania w tej sprawie.
                                          A to nieuważnie czytasz: teza była taka, że prokuratorka umorzyła sprawę z powództwa Dziada bo była kobietą i poparła kobietę, dyskryminując tym Dziada.
                                          A ja jedno zdecydowane zdanie będę mieć jak mi dasz akta sprawy i korespondencję z sądem. Tak to ja na podstawie opisów, własnej wiedzy i doświadczenia życiowego oglądam problem z różnych stron i sobie dywaguję.
                                          Ale moje stanowisko ogólnie jest bliskie temu zdaniu kursywą powyżejsmile
                                          A Twoje, jak już tak uzgadniamy stanowiska?
                                          • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 20:22
                                            mayenna napisała:

                                            > A to nieuważnie czytasz: teza była taka, że prokuratorka umorzyła sprawę z powództwa Dziada bo była kobietą i poparła kobietę, dyskryminując tym Dziada.

                                            Dlaczego uważasz, że czytam nieuważnie ? Czy ja gdzieś wcześniej odnosiłem się do tezy Dziada ? Uważam jednak, że nieco tę tezę uprościłaś.


                                            > A Twoje, jak już tak uzgadniamy stanowiska?

                                            Na żadnym konsensusie stanowisk mi nie zależy. A jeśli chodzi o moje prywatne zdanie, to prokuratorka działała w dobrej wierze i nie dopuściła się dyskryminacji. Co nie zmienia faktu, że konieczność odpierania fałszywych oskarżeń była dla Dziada ogromną traumą i ma on prawo czuć się potraktowany przez system niesprawiedliwe. Szczególnie jeśli sąd cywilny wziął pod uwagę sam fakt jego oskarżenia i fakt ten rzutował na wyrok rozwodowy (o ile mnie pamięć nie myli - z jego winy).
                            • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 08:50
                              Po piąte nie chce mi się dalej polemizować z waszą głupkowatą arogancją i bezmiarem ignorancji - znajdźcie sobie kogoś o podobnej mentalności i na swoim intelektualnym podpoziomie.

                              A to ty tu chyba jesteś gościem? Od niedawna ?
                              I poziom dyskusji faktycznie mocno się obniżył jak się pojawiłeś.

                              Ta uwaga pokazuje, że nie bierzesz odpowiedzialności za swoje słowa. Poniżasz i obrażasz werbalnie jak ci argumenty drugiej strony nie pasują, a odpowiedzialność przerzucasz na nią. Stosujesz agresję słowną i zasadę ' kto nie z nami, ten przeciw nam", która uniemożliwia wymianę poglądów, a prowadzi do pyskówek. Twoje posty są nacechowane misyjnością, a to wg mnie prosta droga do narzucania innym swojego zdania. Jakkolwiek cele i postulaty masz słuszne, to sposób ich przedstawienia i realizacji jest przeciw nim, z twojego powodu. Z osobistej niechęci do ciebie tego apelu nie poprze wiele osób. Strzelasz sobie w stopę, jeśli chodzi ci o poparcie w sprawie dyskryminacji ojców w sądach, a nie osobiste pyskówki z innymi ludźmi.
                              Na poziom dyskusji mają wpływ obie strony. Ja odpowiadam tylko za siebiesmile
                              • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:04
                                mayenna napisała:

                                > I poziom dyskusji faktycznie mocno się obniżył jak się pojawiłeś.
                                >
                                > Ta uwaga pokazuje, że nie bierzesz odpowiedzialności za swoje słowa. Poniżasz i
                                > obrażasz werbalnie jak ci argumenty drugiej strony nie pasują, a odpowiedzialność >przerzucasz na nią. Stosujesz agresję słowną i zasadę...


                                A możesz konkretnie wskazać jakie to konkretnie argumenty posiada Errormix na nazywanie nas "dupami" ?
                                I w zasadzie kogo, bo personalnie to zapewne obawiałby się wskazać kogo ma na myśli.
                                To nie ja używam wulgaryzmów - z wulgaryzmami raźno wkroczył od pierwszego postu w tym wątku Moderator Forum. Nie ja wyjechałem z agresją słowną, choć nie zaprzeczam, że podejmując się obrony Dziada zacząłem takową stosować w sposób wciąż kulturalniejszy od agresji Twojego Idola.

                                Tylko wy, jako "zasiedziali" macie prawo oceniać i obrażać innych ?

                                A może Twoje przeświadczenie o rzekomo wysokim panującym tu poziomie dyskusji jest lekko zawyżone i przydałaby się odrobina samokrytyki ?
                                • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:20
                                  hanky-panky napisał:
                                  > To nie ja używam wulgaryzmów - z wulgaryzmami raźno wkroczył od pierwszego post
                                  > u w tym wątku Moderator Forum. Nie ja wyjechałem z agresją słowną, choć nie zap
                                  > rzeczam, że podejmując się obrony Dziada zacząłem takową stosować w sposób wcią
                                  > ż kulturalniejszy od agresji Twojego Idola.

                                  Podobają mi się Twoje argumenty i do mnie przemawiają, chociaż nie podobał mi się poziom dyskusji z obu stron. Ale ja na język jestem już dość uodporniony, na oskarżenia również.
                                  • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:27
                                    altz napisał:

                                    > Podobają mi się Twoje argumenty i do mnie przemawiają, chociaż nie podobał mi się >poziom dyskusji z obu stron.

                                    O.k., dzięki za tę uwagę. Niestety jak na mnie plują, to nie potrafię udawać, że to deszcz pada.
                            • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 09:10
                              hanky-panky napisał:

                              > Po piąte nie chce mi się dalej polemizować z waszą głupkowatą arogancją i bezmi
                              > arem ignorancji - znajdźcie sobie kogoś o podobnej mentalności i na swoim intel
                              > ektualnym podpoziomie.

                              Czy w ten sam sposób argumentowałeś swoje odpowiedzi na pytania sędzi? big_grin
                              • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:05
                                A skąd wiesz, że sędzia była kobietą - czyżby zadziałay u Ciebie zawodowe stereotypy ? wink
                      • dziad47 Zmian sposobu traktowania ojców. 11.05.13, 18:29
                        mam taka uwagę, nie jojczę tylko walczę, składam kolejne wnioski. O fragmencie swojego życia napisałem by podać przykład jak działa prawo i sadownictwo w Polsce. Żeby rozpoczynać kolejne postępowanie o fałszywe oskarżenie, trzeba mieć przedstawiciela prawnego (a to kosztuje). Walczyłem i będę walczył z kołtuństwem i dyskryminacją. Jeden wniosek mi się nasuwa po lekturze tego wątku. Do puki ojcowie nie będą świadomi swoich praw i obowiązków. Do puki będą ofiarami dyskryminacji, fobii i swojego wygodnictwa. A wszystkim którym sprawia satysfakcje dokopywanie, dziekuje za pokazanie że warto walczyć o bycie Tatą. Pozdrawiam
                        • hanky-panky Re: Zmian sposobu traktowania ojców. 11.05.13, 19:36
                          Przepraszam, że tak rozdrapałem Twoją wypowiedź, ale tym atakiem mnie podpienili.
                          • mayenna Re: Zmian sposobu traktowania ojców. 11.05.13, 19:38
                            hanky-panky napisał:

                            > Przepraszam, że tak rozdrapałem Twoją wypowiedź, ale tym atakiem mnie podpienil
                            > i.
                            Ach, jak empatia i kulturasmile Ale nerwy słabe chyba. Meliskę pijsmile
                            • hanky-panky Re: Zmian sposobu traktowania ojców. 11.05.13, 22:01
                              Meliskę zostaw dla Moderatora wink
                    • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 15:43
                      Możesz wnieść powództwo cywilne i żądać odszkodowania. Od decyzji prokuratury też jest droga odwoławcza: Ale to trzeba być zajadłą babą, żeby ruszyć cztery litery i wykorzystać swoje prawa obywatelskiesmile)
                      • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 15:46
                        No coś ty! smile Lepiej kumplom przy piwie opowiadać jakim to się jest szlachetnym. Poklepią po plecach, postawią kolejkę, ponarzekają na los okrutny smile
                        • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 15:49
                          errormix napisał:

                          > No coś ty! smile Lepiej kumplom przy piwie opowiadać jakim to się jest szlachetnym
                          > . Poklepią po plecach, postawią kolejkę, ponarzekają na los okrutny smile

                          Jakby pił z babami to by mu doradziły co i jak, i dały kopa na rozruchsmile Może powinien zmienić towarzystwo?
                          >
                        • kategemi Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 15:53
                          Dziad47 nie jest przedstawicielem wszystkich ojców , to nie on klęczy na zdjęciu z zawiązanymi oczami i z wołaniem " Oddajcie nam nasze dzieci !!!".Przyznał sie, ze nie walczył, a wy widzicie juz w nim przedstawiciela wszystkich ojców. Ja zaś wspieram ojców , którzy walczą, bo takich los postawił na mojej drodze. I tacy są !!! I jest ich coraz więcej moi drodzy! Tylko, ze oni nie maja czasu siedzieć na forach i jojczyć wink, bo działają. A do jojczących i tak Wasze apele nie dotrą tongue_out
                      • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 16:43
                        A możesz jeszcze napisać z którego paragrafu dochodzić roszczenia za pomówienie, którego nie było ?
                        • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 20:41
                          hanky-panky napisał:

                          > A możesz jeszcze napisać z którego paragrafu dochodzić roszczenia za pomówienie
                          > , którego nie było ?
                          Nie jestem prawnikiem i nikt mi nie płaci za takie poradysmile Czasu na czytanie kodeksu tez nie mam, ale mogę ci dać namiary na adwokata ze stopniem doktorskim, który jest szalenie skuteczny, ale nie tani. Koszty takiego procesu i przedstawicielstwa poniesie pani pomawiająca. Reflektujesz?
                          • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 00:32
                            To może się, kuźwa, z taką pewnością siebie nie wypowiadaj jak nie masz pojęcia o co się rozchodzi ?
                            • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 08:52
                              hanky-panky napisał:

                              > To może się, kuźwa, z taką pewnością siebie nie wypowiadaj jak nie masz pojęcia
                              > o co się rozchodzi ?
                              I tu slicznie widać poziom argumentacji i klasęsmile
                              Przed sadem też tak się zachowywałeś? Może to jest przyczyna niepowodzeń i dyskryminacji? Mało kto lubi brak elementarnej kultury i dobrze na to reaguje.
                              • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 12:07
                                mayenna napisała:

                                > I tu slicznie widać poziom argumentacji i klasęsmile

                                Jeśli chodzi o Dziada wątek poboczny, to Waszą widać na pewno smile
      • kategemi Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 10:04
        wawrzanka napisała:


        > I stąd moje pytanie: dlaczego ten Michał dowiedział się o wyroku sądu przez tel
        > efon od swojej żony? Może ktoś zna odpowiedź?

        Może nie odebrał jeszcze listu poleconego, albo jego adwokat wyjechał i przekazałby mu to za kilka godzin....rozwiązań jest mnóstwo, prostych, życiowych , codziennych , bez doszukiwania się podtekstów .
        • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 10:12
          kategemi napisała:


          > Może nie odebrał jeszcze listu poleconego, albo jego adwokat wyjechał i przekaz
          > ałby mu to za kilka godzin....rozwiązań jest mnóstwo, prostych, życiowych , cod
          > ziennych , bez doszukiwania się podtekstów .

          Toteż ja się nie doszukuję podtekstów wink Tylko pytam, może ktoś wie dlaczego. Jednym z rozwiązań jest też i to, że Michał w przeciwieństwie do matki nie poszedł na rozprawę. Mam nadzieję, że rozwiązanie jest takie jak podajesz Ty. Choć szczerze mówiąc na jego miejscu nie zwlekałabym z odebraniem poleconego... a i adwokata, który nie przekazuje takich wiadomości bezpośrednio po rozprawie posłałabym do diabła.
      • anbale Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 10:27
        Nic dodać, nic ująć. Na tym polega dyskryminacja.
        Jako kobieta z dość "męskim" zawodem poznałam ten mechanizm od podszewki; wręcz wyczerpało mnie ta wieczne przełamywanie uprzedzeń i w końcu zmieniłam zawód...
        Jeszcze dodam, że ojcowie padają ofiarą stereotypu "polskiego ojca", czyli gościa wiecznie urobionego ponad miarę, zaniedbanego, zainteresowanego używkami i dość obojętnie traktującego potomstwo. W zderzeniu ze stereotypem "matki polki" bywa bez szans.
      • tata_tomek Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 09.05.13, 16:05
        wawrzanka napisała:

        > Powszechne przeświadczenia są takie: większość matek dobrze opiekuje się swoimi
        > dziećmi. Większość ojców bierze mniejszy udział w wychowaniu, niż matka.
        > Większość alkoholików to mężczyźni. Sprawcami przemocy domowej są w większości
        > mężczyźni.

        "W większości"?

        Lata temu próbowałem coś zrobić, żeby moja żona podjęła leczenie psychiatryczne. Pytałem o to: lekarzy (pisemnie i osobiście, w poradniach i podczas interwencji), na policji (po tym jak mnie oskarżyła o okradzenie kilkuletniego dziecka), prawników. Wszyscy zadawali mi pytanie (choć prawnicy jakby przepraszająco): "Czy stosował lub stosuje pan przemoc wobec żony lub dziecka?". No cóż, może takie mają procedury. Natomiast nikt nie zadał pytania : "Czy żona stosowała lub stosuje przemoc w stosunku do pana lub dziecka?".
      • satelitka1 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.06.13, 12:38
        > A mężczyzn spotyka to w sądach rodzinnych. Można powiedzieć: cokolwiek robią mę
        > żczyźni, muszą robić to dwa razy lepiej, niż kobiety, by zostało to ocenione ch
        > oć w połowie tak samo dobrze.

        No proszę - mogłabym o samo zacytować w stosunku do kobiet i ich życia zawodowego wink cięższa praca, mniejsza płaca i ciągłe udowadnianie, że się intelektualnie od facetów nie odstaje wink więc - niby dlaczego tylko kobiety mają być zawsze dyskryminowane? z przyzwyczajenia? wink
      • eeela Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 22.06.13, 10:23

        > A mężczyzn spotyka to w sądach rodzinnych. Można powiedzieć: cokolwiek robią mę
        > żczyźni, muszą robić to dwa razy lepiej, niż kobiety, by zostało to ocenione ch
        > oć w połowie tak samo dobrze.
        >
        > Łatwo nie jest, ale zamiast narzekać trzeba to po prostu zrobić, bo w takie jes
        > t życie. Narzekanie i buńczuczne nastawienie nic dobrego nie przyniesie. Artyku
        > ł potrzebny i ciekawy. Moją uwagę przykuł jednak pewien fragment: "Dowiedziałe
        > m się o tym, gdy zadzwoniła żona i powiedziała: przegrałeś, pakuj Marysię i o 1
        > 4.00 u mnie albo wzywam policję – opowiada. – Od tej pory jestem zd
        > any na jej łaskę i niełaskę. Moje wnioski sąd odrzuca albo ich nie rozpatruje."

        Bardzo trafny komentarz, Wawrzanko!
    • lampka_witoszowska Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 10:38
      a przecież tak naprawdę wiadomo, że matki są głupie, złe i podstępne, a ojcowie oddani dzieciom, mocniej z nimi związani i bardziej opiekuńczy...

      bardzo ynteligentne podtrzymanie wojenki między kobietami a mężczyznami na forum - choć mocno to już nudne
      • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 11:21
        lampka_witoszowska napisała:
        > a przecież tak naprawdę wiadomo, że matki są głupie, złe i podstępne
        Wreszcie się zgadzamy! wink Niektóre matki są głupie, niestety. Jest ich za dużo, więc tworzą grupę wsparcia głupich matek.
        Podstępnych jest może nawet większość, załatwiają jakieś swoje interesy kosztem dziecka pod sztandarami "dobra dziecka"

        > a ojcowie oddani dzieciom, mocniej z nimi związani i bardziej opiekuńczy...
        Różnie bywa, aż tak kolorowo nie jest.
        Często jest takich schemat:
        ona: zajmij się dzieckiem! No pomóż mi w końcu. To też jest twoje dziecko!
        ....
        W końcu dziecko podrosło, można z nim zagadać, ojciec się zajął, ma więź itp. itd.
        Potem jest rozwód i ona zmienia zdanie:
        Najchętniej by powiedziała "sp..aj z mego życia, żebym ciebie nie widziała". Ale przecież tak nie wypada, trzeba zachować twarz, więc są inne teksty:
        - nie po to się rozwodziłam, że mieć z nim stały kontakt,
        - nam też się należy chwila spokoju,
        - też chcę mieć wolny weekend,
        - nie muszę się dopasowywać do potrzeb exa, ja też mam własne życie,
        itp.
        i kończy się na dwóch godzinach z dzieckiem co dwa tygodnie.
        • lampka_witoszowska Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 11:50
          o, patrzaj, a moja babcia dotąd pyta, czy mi niemój na działce pomaga - i tez jej mówię: babciu, nie po to chłop sie ze mną rozwodził, żeby mi tyrać na działce big_grin

          idę kosić trawę

          możliwe, że skuszę się na użycie kosy wink
    • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 15:30
      hanky-panky napisał:

      > "Według danych GUS, w 2011 r. na ok. 37,5 tys. orzeczeń ojcu powierzono opiekę
      > w 1641 przypadkach.

      Ale tu brakuje istotnej danej. Mianowicie- ilu ojców z tych 37,5 tys. złożyło wniosek o opiekę i miejsce zamieszkania dziecka u niego. Bo jeśli 1641, to w czym problem?
      • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 15:52
        Jeśli Twoim zdaniem wszyscy/ większość ojców ubiegających się o opiekę ją otrzymuje, to może jeszcze podaj linka do podobnych rewelacji ?
        • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 17:57
          No własnie o to mi chodzi- nie wiem, ilu ojców z tych konkretnych 37,5 tys. ubiegało się o to, o czym pisałam. Dlatego dyskusja o tym, że sądy nie przyznają dzieci ojcom, jest na tym etapie bezprzedmiotowa.
          Do dyskusji, czy w ogóle do uzasadnienia Twojej tezy o tym, że sądy są stronnicze i dyskryminują ojców, to musisz mieć po prostu podstawy. Czyli wykazać, że mimo złożenia wniosków, ojcowie nie otrzymują praw.
          Z tego, co przytoczyłeś nie wynika w żaden sposób, że całe 37,5 tys. ojców ubiegało się o prawa. Chyba, że coś przeoczyłam?
          Czy może chodzi Ci o to, że sądy bezwzględnie powinny dzielić rodziców dziećmi 50%/50% i nie ma w związku z tym potrzeby składania wniosków, a jednak nie stosują reguły półnapół?
          • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 19:33
            egalea71 napisała:
            > Czy może chodzi Ci o to, że sądy bezwzględnie powinny dzielić rodziców dziećmi
            > 50%/50% i nie ma w związku z tym potrzeby składania wniosków, a jednak nie stos
            > ują reguły półnapół?

            Wynik 50%/50% też może nie mówić całej prawdy. Może się okazać, że panowie wnoszą jedynie wtedy, gdy mają mocne argumenty i w większości spraw powinni dostać opiekę, a wtedy i tak jest podział wygranych spraw po połowie. Potrzebne są naprawdę rzetelne i dogłębne badania.
            • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 19:42
              altz napisał:


              >
              > Wynik 50%/50% też może nie mówić całej prawdy. Może się okazać, że panowie wnos
              > zą jedynie wtedy, gdy mają mocne argumenty i w większości spraw powinni dostać
              > opiekę, a wtedy i tak jest podział wygranych spraw po połowie.

              A to są akurat dywagacje, których można dokonać dopiero po analizie zebranego materiału i wyciągnięciu wniosków. Póki co, tego materiału nie ma. Może autor jednak zechce go nam przedstawić?
          • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 08:24
            egalea71 napisała:

            > No własnie o to mi chodzi- nie wiem, ilu ojców z tych konkretnych 37,5 tys. ubiegało się o
            >to, o czym pisałam.

            Nie wiesz, bo sądy nie wysyłają do statystyk informacji kto o co wnosił, a nie dlatego, że dziennikarka postanowiła to ukryć. Zresztą facet mógł w pozwie wnosić o opiekę nad dzieckiem, a później jednak porozumieć się z sądem i z matką, żeby dziecko pozostało pod jej opiekę. Kobieta mogła nic nie wysłać w odpowiedzi na pozew męża, a na pierwszej sprawie dogadali się, że dziecko zostaje z nią. Sprawy rozwodowe mają różny przebieg, a strony mogą wnosić o różne - czasami sprzeczne - rzeczy na różnych ich etapach.

            Miarodajny pozostaje efekt końcowy - a ten jest taki, że opiekę nad dzieckiem otrzymuje w przybliżeniu jeden mężczyzna na trzydzieści kobiet i wskaźnik ten nie zmienia się od dwóch dekad, pomimo że model ojcostwa się zmienia.


            > Dlatego dyskusja o tym, że sądy nie przyznają dzieci ojcom, jest na tym etapie bezprzedmiotowa.

            Owszem, jej przedmiot jest oczywisty, tylko Ty za wszelką cenę pragniesz uczynić ją bezprzedmiotową.


            > Do dyskusji, czy w ogóle do uzasadnienia Twojej tezy o tym, że sądy są stronnicze i
            >dyskryminują ojców, to musisz mieć po prostu podstawy.

            O nie Kochana - to nie jest żadna moja TEZA, ani TEZA jakiegoś pojedynczego blogera. To jest tym razem problem społeczny, zauważony w zalinkowanym przeze mnie artykule poważnego tygodnika. Anonimowo bądź otwarcie potwierdzany przez adwokatów i sędziów, którzy zajmują się sprawą na co dzień. I z tym FAKTEM zdajesz się polemizować.
            Poza tym próbujesz (nieudolnie zresztą) kwestionować tylko jeden aspekt, a artykuł dotyczy całej listy przejawów dyskryminacji ojców i stronniczości sądów.


            > Czyli wykazać, że mimo złożenia wniosków, ojcowie nie otrzymują praw.

            Ależ tych, którzy składali i nie otrzymali masz opisanych w artykule i na zdjęciu - klęczących z wyciągniętymi rękami pod Pałacem Prezydenckim.
            Czyżby Twoim zdaniem opisani ojcowie kłamali i wcale tych dzieci nie chcieli ?!

            Jeśli Twoim zdaniem kłamią, to może jednak Ty powinnaś to "wykazać" ??!!
            • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 13:10
              hanky-panky napisał:


              > Nie wiesz, bo sądy nie wysyłają do statystyk informacji kto o co wnosił, a nie
              > dlatego, że dziennikarka postanowiła to ukryć.

              Ale czy to wina społeczeństwa czy kobiet, że nie masz podstaw merytorycznych- matematycznych do dalszych dywagacji socjologiczno- filozoficznych?
              Brak danych przekreśla dyskusję merytoryczną, bo w ogóle nie ukazuje skali problemu. To, co pokazałeś w artykule, pokazuje sytuacje odosobnione- żeby wykazać, że to nie indywidualne historie, ale poważny problem społeczny, musisz dysponować konkretnymi DANYMI. Czyli liczbami.

              Zresztą facet mógł w pozwie wnos
              > ić o opiekę nad dzieckiem, a później jednak porozumieć się z sądem i z matką, ż
              > eby dziecko pozostało pod jej opiekę. Kobieta mogła nic nie wysłać w odpowiedzi
              > na pozew męża, a na pierwszej sprawie dogadali się, że dziecko zostaje z nią.
              > Sprawy rozwodowe mają różny przebieg, a strony mogą wnosić o różne - czasami sp
              > rzeczne - rzeczy na różnych ich etapach.

              Póki nie masz podstaw, by wykazać, że problem jest poważny, bo ogólnospołeczny, to nie masz podstaw do wyciągania wniosków na podstawie własnych dywagacji czy pojedynczych historii.
              >
              > Miarodajny pozostaje efekt końcowy - a ten jest taki, że opiekę nad dzieckiem o
              > trzymuje w przybliżeniu jeden mężczyzna na trzydzieści kobiet i wskaźnik ten ni
              > e zmienia się od dwóch dekad, pomimo że model ojcostwa się zmienia.

              No i teraz poproszę o dane, na podstawie których tak piszesz. Oczywiście chodzi mi o tych mężczyzn, którzy składali wnioski. Czyli masz dane, że składało 300, otrzymało 10- to są dane, których tu nie podajesz, a na podstawie których wyciągasz tak daleko idące wnioski. Wtedy możemy podyskutować o tym, czy jest to problem, jakie są ewentualnie jego przyczyny i jakie postulaty na przyszłość. Bo widzisz, nad danymi nie ma co dyskutować- czarno na białym widać problem (lub jego brak); spierać się można dopiero na etapie analizy przyczyn i postulatów na przyszłość.


              > Owszem, jej przedmiot jest oczywisty, tylko Ty za wszelką cenę pragniesz uczyni
              > ć ją bezprzedmiotową.

              Ależ wręcz odwrotnie- chcę wiedzieć, o jakim problemie (jednostkowy czy ogólnospołeczny) chcesz dyskutować.
              >

              > O nie Kochana - to nie jest żadna moja TEZA, ani TEZA jakiegoś pojedynczego blo
              > gera. To jest tym razem problem społeczny,

              No własnie nie masz podstaw- LICZB- aby traktować tak sytuację opisaną w artykule.

              Anonimowo bądź otwarcie potwierdzany przez adwok
              > atów i sędziów, którzy zajmują się sprawą na co dzień. I z tym FAKTEM zdajesz s
              > ię polemizować.

              Na razie nie podałes żadnych faktów, więc nad czym mam się pochylić?


              > Ależ tych, którzy składali i nie otrzymali masz opisanych w artykule i na zdjęc
              > iu - klęczących z wyciągniętymi rękami pod Pałacem Prezydenckim.

              Jeszcze raz- to są jednostkowe, pojedyncze przykłady. Na tej podstawie nie masz podstaw do uogólniania problemu- takie są nieubłagane zasady wnioskowania.

              > Czyżby Twoim zdaniem opisani ojcowie kłamali i wcale tych dzieci nie chcieli ?!

              Nie wiem, jaki % z tych, którzy się starali, stanowią bohaterowie artykułu. Może 1%? Przekonaj mnie na FAKTACH (liczby), że są oni tylko reprezentantami ojców, którzy mimo składanych wniosków nie otrzymują opieki nad dziećmi. Innymi słowy- że ich przykład nie jest jednostkowy, ale stanowi problem ogólnospołeczny.
              >
              > Jeśli Twoim zdaniem kłamią, to może jednak Ty powinnaś to "wykazać" ??!!

              Czym? smile Skoro wywołujesz temat, do daj konkrety; o reszcie można podyskutować wtedy, jak się okaże, że to faktycznie problem, a nie odosobnione przypadki smile
              >
              • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 13:31
                egalea71 napisała:
                > Nie wiem, jaki % z tych, którzy się starali, stanowią bohaterowie artykułu. Moż
                > e 1%? Przekonaj mnie na FAKTACH (liczby), że są oni tylko reprezentantami ojców
                > , którzy mimo składanych wniosków nie otrzymują opieki nad dziećmi. Innymi słow
                > y- że ich przykład nie jest jednostkowy, ale stanowi problem ogólnospołeczny.

                >Skoro wywołujesz temat, do daj konkrety; o reszcie można podyskutować
                > wtedy, jak się okaże, że to faktycznie problem, a nie odosobnione przypadki smile

                Leń z Ciebie, trzeba Ci przygotować wszystkie dane, bo masz już jakieś teorie postawione.
                Jeśli stawiasz jakieś hipotezy, to znajdź najpierw dane. Sama to sugerujesz innym!
                • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 16:44
                  altz napisał:


                  >

                  > Leń z Ciebie, trzeba Ci przygotować wszystkie dane, bo masz już jakieś teorie p
                  > ostawione.

                  Ja?? Wskaż je smile

                  > Jeśli stawiasz jakieś hipotezy, to znajdź najpierw dane. Sama to sugerujesz inn
                  > ym!

                  To jak brzmią moje hipotezy?
                  • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 17:05
                    egalea71 napisała:
                    > To jak brzmią moje hipotezy?

                    Sugerujesz, że wynik taki marny, bo ojcowie nie składają wniosków o opiekę, a nie masz na to żadnych danych.
                    • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 20:51
                      altz napisał:

                      >
                      > Sugerujesz, że wynik taki marny, bo ojcowie nie składają wniosków o opiekę, a
                      > nie masz na to żadnych danych.

                      Przytocz- dokładnie smile

                      Coś z logiką u Ciebie całkiem na bakier....
                      • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 21:05
                        egalea71 napisała:
                        > Przytocz- dokładnie smile

                        Klasyka z siebie robisz? surprised Nie zamierzam w tym pomagać.
                        Już w pierwszym wpisie masz taką sugestię.
                        • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 06.05.13, 00:37
                          Widocznie widzimy dwa różne pierwsze wpisy.
              • eicron Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 21:46
                Wiesz egalea71 - jestem pod wrażeniem.
                Właśnie podałaś świetny sposób na udowodnienie braku różnego rodzaju dyskryminacji - np. kobiet na rynku pracy.


                egalea71 napisała:

                > Ale czy to wina społeczeństwa czy kobiet, że nie masz podstaw merytorycznych- m
                > atematycznych do dalszych dywagacji socjologiczno- filozoficznych?
                > Brak danych przekreśla dyskusję merytoryczną, bo w ogóle nie ukazuje skali prob
                > lemu. To, co pokazałeś w artykule, pokazuje sytuacje odosobnione- żeby wykazać,
                > że to nie indywidualne historie, ale poważny problem społeczny, musisz dyspono
                > wać konkretnymi DANYMI. Czyli liczbami.
                >
                (...)
                >
                > Póki nie masz podstaw, by wykazać, że problem jest poważny, bo ogólnospołeczny,
                > to nie masz podstaw do wyciągania wniosków na podstawie własnych dywagacji czy
                > pojedynczych historii.
                (...)
                > No i teraz poproszę o dane, na podstawie których tak piszesz. Oczywiście
                > chodzi mi o tych mężczyzn, którzy składali wnioski. Czyli masz dane, że
                > składało 300, otrzymało 10- to są dane, których tu nie podajesz, a na podstawi
                > e których wyciągasz tak daleko idące wnioski. Wtedy możemy podyskutować o tym,
                > czy jest to problem, jakie są ewentualnie jego przyczyny i jakie postulaty na p
                > rzyszłość. Bo widzisz, nad danymi nie ma co dyskutować- czarno na białym widać
                > problem (lub jego brak); spierać się można dopiero na etapie analizy przyczyn i
                > postulatów na przyszłość.
                (...)
                > Ależ wręcz odwrotnie- chcę wiedzieć, o jakim problemie (jednostkowy czy ogólnos
                > połeczny) chcesz dyskutować.
                (...)
                > No własnie nie masz podstaw- LICZB- aby traktować tak sytuację opisaną w artyku
                > le.
                (...)
                > Na razie nie podałes żadnych faktów, więc nad czym mam się pochylić?
                (...)
                > Jeszcze raz- to są jednostkowe, pojedyncze przykłady. Na tej podstawie nie masz
                > podstaw do uogólniania problemu- takie są nieubłagane zasady wnioskowania.
                (...)
                > Nie wiem, jaki % z tych, którzy się starali, stanowią bohaterowie artykułu. Moż
                > e 1%? Przekonaj mnie na FAKTACH (liczby), że są oni tylko reprezentantami ojców
                > , którzy mimo składanych wniosków nie otrzymują opieki nad dziećmi. Innymi słow
                > y- że ich przykład nie jest jednostkowy, ale stanowi problem ogólnospołeczny.
                (...)
                > wtedy, jak się okaże, że to faktycznie problem, a nie odosobnione przypadki smile
                • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 06.05.13, 00:14
                  > Właśnie podałaś świetny sposób na udowodnienie braku różnego rodzaju dyskrymina
                  > cji - np. kobiet na rynku pracy.

                  E tam. Badania np. nad różnicą w zarobkach na takich samych stanowiskach mają konkretne liczby.
                  • eicron Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 06.05.13, 19:59
                    egalea71 napisała:

                    > E tam. Badania np. nad różnicą w zarobkach na takich samych stanowiskach mają k
                    > onkretne liczby.

                    A co w tym dziwnego, że na takich samych stanowiskach różne osoby dostają różne wynagrodzenie? Równie dobrze można by stwierdzić, że Ci co mniej zarabiają po prostu gorzej się na danym stanowisku sprawdzają albo nie potrafią sobie wynegocjować wyższych zarobków. Dlaczego nie?
                    • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 06.05.13, 21:32
                      eicron napisał:

                      >
                      > A co w tym dziwnego, że na takich samych stanowiskach różne osoby dostają różne
                      > wynagrodzenie?

                      Ale jak od razu- dziwne. To podobnie jak z rodzicami po rozwodzie- cóż w tym dziwnego, że nie każde z nich otrzyma prawo do zamieszkania dzieci u siebie smile

                      Równie dobrze można by stwierdzić, że Ci co mniej zarabiają po
                      > prostu gorzej się na danym stanowisku sprawdzają albo nie potrafią sobie wynego
                      > cjować wyższych zarobków. Dlaczego nie?

                      Wcale nie mówię, że nie. Tak samo z rodzicami- jeden się nadaje do opieki nad swym dzieckiem po rozwodzie, a inny nie i ten nadający się ma po prostu lepsze kwalifikacje, lepiej sobie radzi tongue_out
              • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 22:13
                Po pierwsze kompletnie mieszasz dwie różne rzeczy - stosunek liczby kobiet którym powierzono opiekę nad dziećmi do liczby mężczyzn, którym powierzono opiekę nad dziećmi (czyli 30:1) jest jedynie jednym z efektów dyskryminacji (opisywanych szerzej w artykule).
                Podobnie jak jednym z efektów dyskryminacji osób po 60-tce jest ich brak na rynku pracy. Może nie brak, ale w każdym razie wskaźnik aktywności osób po 60. na rynku pracy jest u nas jeden z najniższych w Europie. To jest jednak tylko wskaźnik - Ty podważając metodologię liczenia wskaźnika uważasz, że podważyłaś zjawisko w ogóle. Podobno bystra z Ciebie babka, więc nie wiem czy Ty naprawdę nie rozumiesz różnicy, czy może w swoim stylu udajesz, że nie rozumiesz ? Co bezczelniejsze, podważając wskaźnik, uważasz że wszystko podważyłaś i temat jest zamknięty - czyli rościsz sobie prawo do dyktowania innym o czym można dyskutować a o czym nie smile

                Po drugie tłumaczę Ci po raz wtóry, że ja nie muszę niczego wykazywać, parę dni temu zrobiła to "Polityka" w nakładzie pół miliona czy tam stu tysięcy smile

                Po trzecie doszłaś już chyba na tym forum do perfekcji w demagogii - usiłujesz kwestionować występowanie zjawiska na podstawie danych, o których obydwoje doskonale wiemy, że ich nie ma smile I w oczach dyskutantów co mniej wyrobionych pewnie idzie Ci całkiem nieźle smile Gdyby te dane były dostępne, to wymyśliłabyś naturalnie kolejną demagogię, żeby podważyć ich istotność.

                Po czwarte przypadki opisywane w "Polityce" nie są jednostkowe, wcześniej były opisywane inne przypadki - jakiś ojciec podjął głodówkę, inny oplakatował pół Lublina swoim wizerunkiem z dzieckiem, bo od miesięcy nie mógł dobić się w sądzie o konakty, itd. itp., gdyby trochę poszperać w internecie to tych "przypadków" znalazło by się spokojnie z kilkaset.
                I powiedz mi teraz - od jakiego punktu w światopoglądzie Moli1971 zaczyna się pojęcie "dyskryminacja" ? Od 1 tysiąca przypadków ? Od 10 tysięcy ? Może od stu tysięcy ?
                Idąc tym tropem rozumowania, to PRL był piekną krainą, tam problemu dyskryminacji nie było w ogóle. Nie było przecież rzetelnych danych na ten temat, a podobna wycieczka chłopaków z artykułu "Polityki" pod Pałac na Krakowskim Przedmieściu rychło skończyłaby się w areszcie na Rakowieckiej.
                Weźmy emigrację resztek mniejszości żydowskiej po 68 r. - przecież nikt ich nie dyskryminował, chcieli emigrować, to wyemigrowali, przy gromkim aplauzie władz i sporej części polskiego społeczeństwa. Zmierzam do tego, że dyskryminowana mniejszość zazwyczaj jest sama sobie winna wink
                • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 06.05.13, 00:36
                  > Podobnie jak jednym z efektów dyskryminacji osób po 60-tce jest ich brak na ryn
                  > ku pracy. Może nie brak, ale w każdym razie wskaźnik aktywności osób po 60. na
                  > rynku pracy jest u nas jeden z najniższych w Europie. To jest jednak tylko wska
                  > źnik - Ty podważając metodologię liczenia wskaźnika uważasz, że podważyłaś zjaw
                  > isko w ogóle.

                  A widzisz- słowo klucz- WSKAŹNIK smile
                  A reszta- podlega dyskusji. Ja np. twierdzę, że na niski wskaźnik aktywności osób 60+ wpływ ma ich stan zdrowia- jeden z najgorszej ocenianych w Europie, czego dowodem pośrednim jest.. najwyższy w Europie wskaźnik rent inwalidzkich w tej grupie wiekowej.

                  Wracając do Twojego wskaźnika (30:1?)- nie wiem, skąd go wziąłeś, skoro nie ma danych, aby można było go określić.

                  > Po drugie tłumaczę Ci po raz wtóry, że ja nie muszę niczego wykazywać, parę dni
                  > temu zrobiła to "Polityka" w nakładzie pół miliona czy tam stu tysięcy smile

                  Czyli doszło do pomnożenia tej grupki ojców i stało się ich- dzięki POLITYCE- pół miliona czy tam sto tysięcy razy więcej? wink

                  > Po trzecie doszłaś już chyba na tym forum do perfekcji w demagogii - usiłujesz
                  > kwestionować występowanie zjawiska na podstawie danych, o których obydwoje dosk
                  > onale wiemy, że ich nie ma smile

                  Robi się bardzo ciekawie smile

                  Gdyby te dane były dostępne, to wymyśliłabyś natur
                  > alnie kolejną demagogię, żeby podważyć ich istotność.

                  Nie wybiegajmy w przyszłość, pomijając etapy, bo dopiero robi się demagogia smile

                  gdyby trochę poszperać w internecie to tych "przypadków
                  > " znalazło by się spokojnie z kilkaset.

                  Za ilu składających wnioski? wink


                  > I powiedz mi teraz - od jakiego punktu w światopoglądzie Moli1971 zaczyna się p
                  > ojęcie "dyskryminacja" ? Od 1 tysiąca przypadków ? Od 10 tysięcy ? Może od stu
                  > tysięcy ?

                  Tu chodzi o wskaźnik smile Żeby go podać, trzeba znać liczby smile Czyli- ile się ubiegało, ile otrzymało.
                  Nawet 100 to będzie dużo za dużo, gdy 100 składało.

                  > Weźmy emigrację resztek mniejszości żydowskiej po 68 r. - przecież nikt ich nie
                  > dyskryminował, chcieli emigrować, to wyemigrowali, przy gromkim aplauzie władz
                  > i sporej części polskiego społeczeństwa.

                  Ależ chodzi o masowość, a nie o jednostkowe przypadki. Resztki Żydów to nic w porównaniu do całości Polaków (sory za uproszczenie); ale w stosunku do samych Żydów- to było już zjawisko masowe. A więc dyskryminacja.
                  • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 06.05.13, 10:10
                    Widzisz, nie zrozumiemy się, bo dla mnie problem dyskryminacji zaczyna się już w momencie pierwszego przypadku pominięcia czyichś praw - ze względu na wyznanie, płeć, kolor skóry, wiek czy orientację seksualną. I tak to jest moim skromnym zdaniem rozumiane w zachodnich społeczeństwach.
                    • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 06.05.13, 21:35
                      Widzisz, nie zrozumiemy się, bo dla mnie problem dyskryminacji zaczyna się już
                      > w momencie pierwszego przypadku pominięcia czyichś praw

                      A dla mnie od momentu, gdy stwierdzę, że te prawa pominięto bezprawnie. I że nie jest to przypadek, przeoczenie, tylko celowa robota.
    • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 17:47
      Przeciw mężczyznom jest też biologia. tak to już jest że dziecko do pewnego momentu bardziej jest związane z matką, bo ona je rodzi i karmi.
      Od 12 roku życia dziecko może samo wyrazić wolę z kim chce mieszkać. Ten wiek pokrywa się mniej więcej z rozwojowym odejściem od silniejszej więzi z matką. Dlatego tez sądy decydują o stałym miejscu zamieszkania z matką, jedli nie jest ona patologiczna bo dobro, potrzeby dziecka w tym okresie są nastawione na silniejszą więź z matką.
    • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 17:53
      Nie dodałam: jednak obecność ojca w życiu dziecka jest także istotna i to bardzo. Dlatego ustawodawca stosuje rozwiązania pośredni. Opieka naprzemienna w wydaniu gdy rodzice nie są w stanie się porozumieć - a tak jest w większości rodzin po rozpadzie- jest najgorszym możliwym dla dziecka rozwiązaniem.
      Ja jestem doskonałym przykładem na opiekę naprzemienną w zakresie jaki eks akceptuje mimo że wyrok rozwodowy stanowi inaczej. Ale jak we wszystkim ważna jest wola rodziców. Dlatego ja nie sądy bym edukowała, ale ludzi, którzy biorą rozwód.
    • koronka2012 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 18:12
      hanky-panky napisał:

      > Jakie społeczne przeświadczenia leżą u podstaw dyskryminacjii ojców w sądach cywilnych ?

      Może bezlitosne statystyki, wskazujące, że przeciętny Polak dzieckiem zajmuje się w porywach parenaście minut dziennie?
      • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 19:30
        koronka2012 napisała:

        > hanky-panky napisał:
        > > Jakie społeczne przeświadczenia leżą u podstaw dyskryminacjii ojców w sąd
        > > ach cywilnych ?
        >
        > Może bezlitosne statystyki, wskazujące, że przeciętny Polak dzieckiem zajmuje s
        > ię w porywach parenaście minut dziennie?

        To też już nie jest prawda, to są badania z długą brodą, zresztą sama popatrz po placach zabaw i rowerzystach z dziećmi.

        Tak samo się wydaje, że Polacy są grubi. Jak się weźmie aktualne statystyki, to się okazuje, że większość nacji jest bardziej otyła od Polaków, a panie są bardziej otyłe, niż panowie.
        • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 19:45
          altz napisał:


          > Tak samo się wydaje, że Polacy są grubi. Jak się weźmie aktualne statystyki, to
          > się okazuje, że większość nacji jest bardziej otyła od Polaków, a panie są bar
          > dziej otyłe, niż panowie.

          Obroniłbyś się porównując dane z Afryki. W przypadków krajów europejskich- poniósłbyś sromotną klęskę. A chyba bliżej nam jednak do Czechów, Słowaków czy Niemców, niż Somalijczyków, prawda?
          • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 04.05.13, 20:05
            egalea71 napisała:

            > altz napisał:
            > > Tak samo się wydaje, że Polacy są grubi.

            > Obroniłbyś się porównując dane z Afryki. W przypadków krajów europejskich- poni
            > ósłbyś sromotną klęskę. A chyba bliżej nam jednak do Czechów, Słowaków czy Niem
            > ców, niż Somalijczyków, prawda?

            Widzisz, nie masz racji, chociaż jak każdy, masz swoją wizję na ten temat. Okazuje się, że tylko 4 kraje w unii są lepsze pod tym względem od Polski.

            Wątek z przemyśleniami na ten temat
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144253980,144253980,Spasieni_Polacy_i_atrakcyjne_Polki_Sprawdzam_.html?wv.x=2
            • egalea71 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 12:54
              > Widzisz, nie masz racji, chociaż jak każdy, masz swoją wizję na ten temat. Okaz
              > uje się, że tylko 4 kraje w unii są lepsze pod tym względem od Polski.

              A gdzie te dane? Bo póki co, to wkleiłeś wątek z danymi odnosnie rozkładu BMI wśród Polaków w rozbiciu na płeć.
      • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 08:49
        koronka2012 napisała:

        > Może bezlitosne statystyki, wskazujące, że przeciętny Polak dzieckiem zajmuje
        > się w porywach parenaście minut dziennie?

        To jest nieprawda -
        polska matka spędza z dzieckiem przeciętnie 67 min., pracujący ojciec przeciętnie 40, a niepracujący ojciec - 55.

        A daleko w tyle za czołówką jesteśmy ogólnie jako polscy rodzcice, dane poniżej:

        www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,9889585,Ile_czasu_naprawde_spedzamy_z_dziecmi__Swiatowy_ranking.html
        • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.05.13, 08:50
          Tak więc pada mit, że polscy ojcowie nie zajmują się dziećmi i dlatego są dyskryminowani w sądach - statystycznie zajmują się niewiele mniej niż matki.
          • oczy123 ok 05.05.13, 17:18
            hanky-panky napisał:

            > Tak więc pada mit, że polscy ojcowie nie zajmują się dziećmi i dlatego są dyskr
            > yminowani w sądach - statystycznie zajmują się niewiele mniej niż matki.

            przekonałes mnie .....wykryłes ogólnoswiatowy spisek wymierzony w POLSKICH OJCÓW....

            dzieki za czujność..........
            • vadera12345 Domniemanie kompetencji 05.05.13, 19:29

              Zarówno w RODK jak i orzecznictwie sądów dominuje zasada domniemania kompetencji matki do sprawowania funkcji opiekuńczych.
              Jeżeli RODK stwierdzi, że oboje rodzice posiadają owe kompetencje w równym stopniu, to jednak zdaniem RODK, ciut lepszymi charakteryzuje się matka i po temacie.

              Nawet gdy żona i matka odchodzi do kochanka pozostawiając dziecko mężowi i przypomni sobie po roku, że dziecko jest dobrą kartą przetargową w sprawie o podział majątku dorobkowego ( kto ma dziecko dostanie mieszkanie ), pomimo iż dziecko wyraźnie artykułuje swoją wolę pozostania z ojcem - to dzielne psycholożki z RODK potrafią dziecku zadać pytanie, czy wyklucza możliwość zamieszkania z matką ( wobec braku odpowiedzi negatywnej - które dziecko wyklucza możliwość zamieszkania z matką; orzekają "lepiej będzie dziecku przy matce" ).
              Za wyjątkiem spraw o których głośno w mediach - bardzo matka musi się postarać, ażeby dziecko nie zostało jej "przyznane".

              Podam przykład z mojej praktyki.
              Przy rozwodzie matka oświadczyła, że dzieckiem zajmować się nie chce, woli oddać dziecko do rodziny zastępczej. Ojciec i syn deklarowali chęć zamieszkania razem. Sąd zamiast pogonić matkę na pierwszej rozprawie, prowadził badania w RODK i nawet IES czy faktycznie ojciec lepiej zajmie się dzieckiem niż rodzina zastępcza.

              Dlatego, szanse faceta na powierzenie jemu władzy rodzicielskiej przy sprzeciwie żony są takie jak trafienie "6" w Lotto.
              Ojcowie realnie oceniając szanse - odpuszczają, gdyż wynik sprawy jest przesądzony, a w razie konfliktu o sprawowanie władzy rodzicielskiej, dziwnym trafem w ten przysłowiowy co drugi weekend dziecko będzie stale "chorować", gdyż szanse na skuteczną egzekucję kontaktów z dzieckiem są iluzoryczne.







              • egalea71 Re: Domniemanie kompetencji 05.05.13, 20:53
                A jakieś suche dane?
              • eicron Re: Domniemanie kompetencji 05.05.13, 22:08
                vadera12345 napisała:

                > Zarówno w RODK jak i orzecznictwie sądów dominuje zasada domniemania kompetencj
                > i matki do sprawowania funkcji opiekuńczych.
                > Jeżeli RODK stwierdzi, że oboje rodzice posiadają owe kompetencje w równym stop
                > niu, to jednak zdaniem RODK, ciut lepszymi charakteryzuje się matka i po temac
                > ie.

                Myślę, że poruszyłeś tutaj istotny problem dotyczące dyskryminacji ojców przy ustalania miejsca zamieszkania dzieci przy jednym z rodziców.

                Gdyby w miejsce RODKów każda strona mogła się posiłkować opinią wybranego przez siebie biegłego sądowego, każdy ojciec ubiegający się o opiekę nad dziećmi mógłby się wykazać przed sądem, że w interesie dzieci jest, aby mieszkały po rozwodzie z nim a nie z matką.

                Nie musiałby wtedy słuchać swojego prawnika, który twierdzi że ma zerowe szanse oraz zastanawiać się np. czy warto poświęcić wykonywanie władzy rodzicielskiej i sprawdzić czy pan(i) mecenas miał rację.
                • hanky-panky Re: Domniemanie kompetencji 06.05.13, 10:43
                  Vadera jest praktykiem, a nie teoretykiem, tak jak moja żona. Jak chcesz być fair wobec klienta to musisz powiedzieć mu jakie są REALNE szanse na takie czy inne orzeczenie i co można w danej sytuacji zrobić. Oczywiście to do niego należy ostateczna decyzja o co chce się bić. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie jednak wmawiał facetowi, że ma takie same szanse na uzyskanie opieki jak żona, skoro z jego praktyki adwokackiej wynika, że facet dostaje opiekę wtedy kiedy matka zostawi dzieci i wprowadzi się do kochanka, wyjedzie na Ibizę albo jest tak zniszczona wódą, że nie ma żadnej możliwości, żeby się tymi dziećmi zajęła.
            • altz Re: ok 05.05.13, 19:46
              oczy123 napisał:
              > przekonałes mnie .....wykryłes ogólnoswiatowy spisek wymierzony w POLSKICH OJCÓW....
              > dzieki za czujność..........

              Nie kpij sobie, bo się również naśmiewasz z dzieci-półsierot.
              • oczy123 Re: ok 05.05.13, 20:23
                altz napisał:

                > oczy123 napisał:
                > > przekonałes mnie .....wykryłes ogólnoswiatowy spisek wymierzony w POLSKIC
                > H OJCÓW....
                > > dzieki za czujność..........
                >
                > Nie kpij sobie, bo się również naśmiewasz z dzieci-półsierot.

                weź sie jeszcze do krzyza przybij ....i postaw pod RODK....
                • altz Re: ok 05.05.13, 21:02
                  oczy123 napisał:
                  > weź sie jeszcze do krzyza przybij ....i postaw pod RODK....

                  Widzę u Ciebie wielką wiarę w samo naprawę RODK pod wpływem spektakularnych gestów. Ja nie jestem naiwny, nawet by nie zauważyli.
          • niebieski_lisek Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 06.05.13, 07:24
            Statystycznie ojcowie zajmują się niewiele mniej niż matki? Ja z tych wklejonych danych wyczytałam, że pracujący ojciec zajmuje się dziećmi prawie o pół godziny mniej dziennie od matki. Biorąc pod uwagę że zajmuje się nimi tylko 40 minut to jest to duża dysproporcja - ponad 12 godzin mniej w miesiącu niż mama.
            • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 06.05.13, 10:18
              W pełni się z Tobą zgadzam, co do tego, co wyczytalas we wklejonych przeze mnie danych. Z tym że jeśli narysujesz sobie w układzie współrzędnych dwie krzywe Gaussa - jedną dla matek z wierzchołkiem w 67, drugą dla ojców z wierzchołkiem w 40 - to jednak wyjdzie ci że ojców zajmujących się dziećmi przez więcej czasu niż matki jest zdecydowanie więcej niż tylko 3%.
    • czerepa0 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 08.05.13, 10:52
      Przykre ale niestety miejsce dziecka jest przy matce jakaby nei była
      • kategemi Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 08.05.13, 11:54
        czerepa0 napisał(a):

        > Przykre ale niestety miejsce dziecka jest przy matce jakaby nei była

        Ale mądrość oświecona ! wink No, no, no......

        Ach wiem, jesteś sędzią sądu rodzinnego !!! wink To wszystko jasne wink
    • zolla78 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 08.05.13, 16:32
      Patrząc oczami praktyka, to wpływa na to kilka czynników:
      1. pierwszy, jest taki, że niewielki jednak ciągle % ojców w ogóle rozważa przy rozstaniu przejęcie opieki nad dziećmi, też w systemie mieszanym. Te duże grupy ojców zaangażowanych 50/50 z matką w opiekę nad dzieckiem, to w rzeczywistości jeszcze ciągle mała grupa, a i ci których widać na tych placach zabaw itp., to w sytuacji rozwodu zwykle założą, że dzieci zostają przy matce, co najwyżej, będą walczyć o szerokie kontakty, ale nie o podział odpowiedzialności takiej codziennej. Nie myliłabym zaangażowania z chęcią na wzięcie na siebie w zasadzie wyłącznej odpowiedzialności za dzieci. Zwłaszcza w sytuacji, gdy na nim społecznie to nie jest wymagane, na niej tak;
      2. drugi to rzeczywiście stereotypy, ale zapracowali sobie też na to sami mężczyźni. Jeżeli taki sędzia albo Pani w RODK przez ostatnie kilkadziesiąt lat na 100 spraw 90 ma takich, że ojciec nigdy dziecku obiadu nie podał, Pań z przedszkola/szkoły nie zna itp i w zasadzie nie wie, kiedy dziecko ma urodziny, a od alimentów i kontaktów to się miga jak może, to sorry, ale i na tych 10 ojców "innych" będzie patrzeć podejrzanie co najmniej,
      3. to presja społeczna/rodzinna na matki by nie zgadzały się na taki układ. Przecież taka kobieta, nawet jakby gdzieś miała w głowie myśl, żeby ojcu dzieci zostawić, to wie, co o niej pomyślą inni i jak zostanie zjechana za bycie wyrodną matką. I to chyba bym uznała za główny czynnik tego, że kobiety nie wyrażają zgody na takie rozwiązania,
      4. potem dochodzi jeszcze brak przygotowania dowodowego do takiej sprawy, z uwzględnieniem podejścia sądów i RODK jak znane. Przyznam, że kobiety częściej chyba podejmują decyzję, przygotowują się do kroku w postaci rozwód, chociażby pod kątem alimentów, a tym samym i opieki nad dziećmi, przed rozwodem. Mężczyźni zwykle bywają tym zaskoczeni, co oznacza, że nie mają szans na odpowiednie przygotowanie dowodów albo odchodzą z takich powodów (zwykle nowy związek), że opcja dzieci z nimi, nie jest rozważana.
    • slonkotoja Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 09.05.13, 11:26
      Te artykuły w gazetach to odpowiedź na DZIAŁANIE w sprawie zmiany systemu, prawa.
      Ruch Dzielny Tata .PL , którego założyciel widnieje na zdjęciu rośnie w siłę smile
      Są tam zrzeszeni ojcowie , którzy walczą. Co tydzień starają się organizować jakiś happening ( tak jak widoczne też na zdjęciu osoby klęczące przed Pałacem Prezydenckim ) , codziennie piszą pisma do sądów, RODKów i wszędzie tam gdzie warto aby zaistnieć, roznoszą ulotki z prośbą o poparcie, wszystko po to aby widywać i móc wychowywać swoje dzieci.
      Znam ich i wspieram całym sercem.
      I prawdą jest to, że są dyskryminowani, ale sie nie poddadzą!
      Jeżeli są tu ojcowie , którzy są w podobnej sytuacji, jak ci z artykułu zapraszam na stronę dzielnytata.pl/index.htm
      • dziad47 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 10:33
        Wybaczie mi brak dogłebnych analiz wielu wypowiedzi dotyczących dyskryminowania praw ojców. Problem w zasadzie tkwi w braku wiary w walkę o swoje prawa ojców. Stereoptypy społeczne jak na razie zwyciężają. Bycie samotnym ojcem dzisiaj, jest nie trendy. Bycie samotna matką jest powodem do nobilitacji, szacunku. Mam nadzije że ojcowie alienowani przebija się do mediów i przestana byc dyskryminowani. Może jak któryś ojciec w sądzie unijnym wygra sprawę przeciwko państwu, może wtedy przyjdzie otrzeźwienie. Narazie może, nadszedł czas na ustawienie w sadach cywilnych nie stolików "medjacyjnych" a ustawienie stolika rzecznika praw ojca. By nie dał sie wyrolować "specjialistka" z RODK. Sprawa dyskryminacji miejszości ojcowskiej, jest hanbą XXI wieku i pora cos z tym zrobić. Pozdrawiam
        • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 10:41
          dziad47 napisał:
          > Może jak któryś ojciec w sądzie unijnym wygra sprawę przeciwko państwu, m
          > oże wtedy przyjdzie otrzeźwienie.

          Ojcowie już teraz wygrywają z państwem, zazwyczaj o brak egzekucji kontaktów ze strony państwa i długie postępowania, ale to niewiele zmienia i co komu po takiej wygranej, jeśli po latach ma się pieniądze, a dziecko nie zna rodzica?
          Żeby to zrobiło wrażenie, potrzebne są duże pieniądze w rodzaju przegranej państwa o 200 milionów euro, wtedy dopiero pójdą wytyczne do sądów. Małe i rzadko zasądzane kwoty nikogo nie ruszają.
          • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 11:02
            altz napisał:


            >
            > Ojcowie już teraz wygrywają z państwem, zazwyczaj o brak egzekucji kontaktów ze
            > strony państwa i długie postępowania, ale to niewiele zmienia i co komu po tak
            > iej wygranej, jeśli po latach ma się pieniądze, a dziecko nie zna rodzica?

            Dlatego właśnie twierdzę, że zmiana prawa nic nie da. Trzeba zamienić świadomość ludzi.

            Poza tym panowie maja tez spory wpływ na emocje jakie towarzysza rozwodowi. W sąsiednim watku pani dowie się, że dwa lata po ślubie, jak tylko urodziła dziecko i nie zdążyła go jeszcze odchować, małzonek znalazł zrozumienie swoich problemów u innej pani i zapomniał ją o tym podwójnym życiu poinformować bo kocha córkę. Jak myślicie, jakie emocje to wzbudzi w kobiecie? I nie usprawiedliwiam, i nie popieram takich zachowań, gdzie matka gra dzieckiem, ale wy tez macie wpływ na wiele spraw, a zdajecie się tej odpowiedzialności nie dostrzegać.
            • dziad47 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 13:09
              Mam nadzieje że kiedyś przy pomocy funduszy publicznych będą działały punkty konsultacyjne.
              W których każdy ojciec uzyska fachowa pomoc, jak nie dać się dyskryminować i jak postepować mądzrze. A matki będą kierować się pieknymi słowami Kardynała StefanaWyszyńskiegon "Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi."
              Bo zawsze to dzieci tracą na konflikcjie rodziców.
              • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 10.05.13, 13:32
                dziad47 napisał:


                > W których każdy ojciec uzyska fachowa pomoc, jak nie dać się dyskryminować i ja
                > k postepować mądzrze. A matki będą kierować się pieknymi słowami Kardynała Stef
                > anaWyszyńskiegon "Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma
                > dla innych, ale i za te, które w innych budzi."

                A ojcowie już nie muszą tych slow stosować do siebie? Z lektury forum i z życia widzę jak często mężczyźni decydują się na rozwód bo mają już inną panią na boku. Zona się wtedy dopiero dowiaduje, że nie jest kochana, nie rozumie pana i ogólnie to była pomyłka. Pamiętasz tego ostatniego co nawet chciał zrzec się praw do dzieci a alimenty zamierzał wypłacić po ukończeniu przez dzieci 18 lat?
                Historii, gdzie kobieta dowiaduje się że byla zdradzana jest multum. Dlatego może apelujcie do mężczyzn, aby decydowali się na rozwód wcześniej, nim dojdzie do zdrady bo tak łatwiej o unikniecie złych emocji, a potem latwiej o porozumienie.
                > Bo zawsze to dzieci tracą na konflikcjie rodziców.
    • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 13:35
      Mnie ww tej dyskusji zastanawia jedna rzecz: dlaczego ruch wspierający ojców, reprezentowany tu przez Hanky i Altza, woli mieć na sztandarach i jako przykład Dziada a nie Errora?
      Dla mnie przykład działania ojca, zaskoczonego próba wyeliminowania go z życia dziecka, który sobie z tym poradził i umiał udowadniać stan faktyczny: ze on się dzieckiem zajmuje, że nie jest pedofilem i nie znęca się nad zoną, jest bardziej przydatny w działaniu.Mnie on by inspirował do pójścia tą samą drogą co Error i wykorzystania tych samych metod, jakie on zastosował, żebym mogła osiągnąć podobny cel. A wy wolicie przykład negatywny, który trzeba dogłębnie przeanalizować by uniknąć tych samych błędów, które Dziad popełnił w walce z żona. Inspirujecie się przykładem negatywnym. Moim zdaniem to nie jest efektywne do nauki, czy osiągania celów. No, ale ja baba jestemsmile
      A Error jest cholernie niewygodny dla środowiska walczących o swoje prawa ojców bo jakby nie pasuje do tezy o dyskryminacji i bezbronności ojca w zetknięciu, gwałtownym dodajmy, z systemem prawa. Bo o dziwo, on się nie dał zniszczyć wstrętnej babie i dyskryminacja go nie dosięgła.
      Chociaż wiem, że ojcu lekko przy rozwodzie nie jest, jeśli chodzi o kontakty z dziećmi.
      • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 14:10
        mayenna napisała:
        > Mnie ww tej dyskusji zastanawia jedna rzecz: dlaczego ruch wspierający ojców, r
        > eprezentowany tu przez Hanky i Altza, woli mieć na sztandarach i jako przykład
        > Dziada a nie Errora?
        Reprezentuję wyłącznie siebie.

        Może dlatego, że nasze byłe lepiej wybieraliśmy i wiemy, że dziecku się krzywda nie stanie? wink
        Może jeszcze się tliły jakieś uczucia do małżonek?

        > A Error jest cholernie niewygodny dla środowiska walczących o swoje prawa ojców
        > bo jakby nie pasuje do tezy o dyskryminacji i bezbronności ojca w zetknięciu,
        > gwałtownym dodajmy, z systemem prawa. Bo o dziwo, on się nie dał zniszczyć wstr
        > ętnej babie i dyskryminacja go nie dosięgła.

        Miał "wstrętną babę", inni niekoniecznie tak mieli.
        Od razu niewygodny... Nie zastanawiam się zupełnie, ani mnie to grzeje, ani ziębi, bo to jest pojedynczy przypadek, a nie wypracowana skuteczna metoda postępowania.
        Za socjalizmu też były takie wentyle. wink
      • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 14:26
        mayenna napisała:

        > Mnie ww tej dyskusji zastanawia jedna rzecz: dlaczego ruch wspierający ojców, >reprezentowany tu przez Hanky i Altza, woli mieć na sztandarach i jako przykład
        > Dziada a nie Errora?


        Mnie sobie zamieć na oddzielną kupkę, bo nikogo tu nie reprezentuję. Agresywnie i bezpodstawnie zaatakowaliście Dziada, to go zacząłem bronić - tak dla równowagi. A Errormix jest kolejnym przykładem na to, że jeśli matka nie chce lub nie potrafi się dzieckiem zająć, to sąd jest skłonny powierzyć ojcu - przecież dziennikarka w artykule tego nie neguje.


        • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 14:52
          Ale to kogo sad dyskryminuje, bo ja się pogubiłam?
          Nie tych ojców co się dzieckiem umieją i potrafią, robią to przed rozwodem na równi lub w większości czasu niż matki? Czy tych co mają dla dziecka chwilę w przerwie meczu a matka odwala resztę?
          Poczytaj może to forum: jak panowie reagują na sugestie, żeby być głównym opiekunem dzieckasmile Zwykle piszą: matka jest dobra, ja nie mam szans, albo nie dam rady jej tego zrobić. To może ich przekonaj najpierw żeby chcieli tej odpowiedzialności. Bo to ty mówisz o wyjątkach i marginesie sprawy a nie o jej szerszym wymiarze.
          • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 22:18
            mayenna napisała:

            > Ale to kogo sad dyskryminuje, bo ja się pogubiłam?

            Nie pierwszy raz i nie ostatni.


            > Nie tych ojców co się dzieckiem umieją i potrafią, robią to przed rozwodem na
            > równi lub w większości czasu niż matki?

            Dokładnie tych samych, o ile nie jest tak, że "matka rażąco zaniedbuje dzieci, jest prostytutką, narkomanką albo alkoholiczką." Wtedy facet z pomocą prawników rzeczywiście ma szanse odebrać jej opiekę. (Masz to w pierwszym akapicie tego wątku.)
            • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 07:50
              To ja już zaczęłam dyskutować na temat przypadku Dziada.
              Ogólnie wiem, że mężczyźnie nie jest łatwo w trakcie rozwodu wyrwać zadowalające kontakty z dziećmi jeśli małżonka nie ma na to ochoty.
              Hanky odpowiedzi już dostałeś. Można je zebrać w punkty i wyjdzie jak wiele ich jest i większość od sądu nie zależy. Moim zdaniem w obecnym kształcie prawa ustawodawca na naczelnym miejscu ustawił dobro dziecka i jego potrzeby. Do tego dopasował prawo. Jak rodzice umieją przy rozwodzie współpracować ze sobą to wypracują sami taki plan wychowawczy, który im pasuje i sądowi nic do tego.My mamy naprawdę dobre prawo w tym temacie tylko ludzie kiepscy i nie rozumieją pewnych spraw. Dlatego kolejny raz napiszę: edukować ludzi: kobiety o roli ojca w życiu dziecka, ojców o potrzebie zaangażowania w Zycie rodzinne i pomoc przy dzieciach, edukować wszystkich na temat komunikacji w związku i rozmów w sprawach trudnych i konfliktowych, uczyć jak wybrać sobie partnera bo tak naprawdę wszystkie problemy to konsekwencja naszych złych wyborów. I ostatnie: edukować ludzi o ich prawach obywatelskich i systemie prawnym, uczyć czytania tego co na każdym papierze z sądu jest, czyli pouczenia.
              Przeraziło mnie w tym wątku, że wykształceni ludzie, po studiach, w sytuacji rozwodowej nie umieją doczytać o swoich prawach i możliwościach, nie umieją zdiagnozować siebie na tyle by zobaczyć co im przeszkadza działać w tej sprawie i w związku z tymi indywidualnymi ograniczeniami uważają, że całe prawo trzeba zmienić.

              A to ostatnie zdanie o tym że dziad ma prawo mieć poczucie krzywdy: ma prawo, jak najbardziej. Tylko jego prywatne poczucie krzywdy nie powinno wpływać na przedstawianie obrazu systemu prawnego w Polsce. W tym wątku on wystąpił jako typowy przykład dyskryminacji ojca przez sąd ze względu na płeć. Jak jest to błędne pokazuje twoje zdanie podsumowujące tę sprawę.


              A teraz jeszcze chciałam zapytać jak przyznanie takich samych praw obojgu rodzicom ma zabezpieczać dobro dziecka do lat 12? Bo ty w centrum stawiasz dobro rodzica i jego potrzebę kontaktu z dzieckiem, a ustawodawca postawił dobro dziecka. I nie jest tak, że z automatu głównym opiekunem dzieci zostaje matka. Napisaliśmy ci tutaj jakie są powody, ze to kobiety częściej nimi zostają. Naprawdę żaden z tych argumentów nie zasługuje na uwagę i odniesienie się do nich? Bo nigdzie nie napisałeś o tym. Albo ja się kolejny raz pogubiłamsmile))
              • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 07:57
                Nie dopisałam:
                Error jest właśnie przykładem na to, że jak ojciec zajmował się więcej dzieckiem przed rozwodem, umie tego dowieść, ma z dzieckiem silną więź to nawet jak matka nie jest ewidentnie patologiczna to zostanie głównym opiekunem.

                Tylko sąd musi mieć mocne argumenty by ją ojcu przyznać.
                • eicron Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 23:18
                  mayenna napisała:

                  > Nie dopisałam:
                  > Error jest właśnie przykładem na to, że jak ojciec zajmował się więcej dzieckie
                  > m przed rozwodem, umie tego dowieść, ma z dzieckiem silną więź to nawet jak mat
                  > ka nie jest ewidentnie patologiczna to zostanie głównym opiekunem.
                  >
                  > Tylko sąd musi mieć mocne argumenty by ją ojcu przyznać.

                  A to nie było tak, że matka zrezygnowała z opieki nad dzieckiem w zamian za to aby errormix odstąpił od orzekania o winie?
              • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:31
                mayenna napisała:
                > ty w centrum stawiasz dobro rodzica i jego potrzebę kontaktu z dzieckiem,
                > a ustawodawca postawił dobro dziecka. I nie jest tak, że z automatu głównym
                > opiekunem dzieci zostaje matka.
                Nie wiem niby czemu interes dziecka ma być zawsze tożsamy z interesem matki?
                Interesem dziecka jest znajomość i przebywanie z całą rodziną, o ile ta rodzina nie jest groźna dla dziecka.
                Piszesz o dobrym prawie, ale to tak nie jest, że jest dobry przepis i powinno działać.
                Nie działa, bo oprócz przepisu jest pomysł, co chcieliśmy przez to osiągnąć. Jest litera prawa i duch prawa, duch powinien być ważniejszy, a czasami ten duch chyba zdechł.
                Są interpretacje i są wytyczne dla sądu, wtedy nawet dobry przepis może polec.

                Sędziowie potrafią mówić, że ich nie obchodzi, że ojciec płacąc alimenty, nie będzie mógł dziecka odwiedzać, bo go nie będzie stać. Jaki jest w tym interes dziecka?
                Matka może wszystko, dlaczego miałaby się dogadywać? Nie ma takiego interesu i tego nie robi. Z robakiem się nie negocjuje, ale postawa świadczy o szacunku matki do dziecka.
                Potrafi za to zrobić z siebie pokrzywdzoną, z dziecka również, a to ona jest w dużej części winna. Żałosne jest, że nawet po wpisach na forum ludzie się nie łapią, że to wszystko jest fałszem podszyte.
                Matka planuje po cichu rozwód kilka lat wcześniej, ale w międzyczasie z premedytacją majstruje dziecko i wszystko jest OK.
                Matka wydziela dziecko, mówi z którym może ojciec wyjechać i kiedy, a z którym nigdy nie wyjedzie. Ludzie na forum łykają wszystko jak gęś kluski. Żałosne. W sądzie jest taka samo.
                • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:38
                  Może skonkretyzujmy o jakiej matce mówimy? Każdej? Mitycznej? O mnie? O twojej żonie?
            • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 08:11
              Jeszcze jedno: ja jestem jak najbardziej za uchwaleniem prawa, które nakaże ojcom spędzać połowę czasu z dziećmi.I restrykcje karne za niewywiązywania się pana z tej opiekismile Ale oczyma duszy widzę te rzesze ojców co ich na silę uszczęśliwicie.
      • eicron Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 11.05.13, 22:33
        mayenna napisała:

        > Mnie ww tej dyskusji zastanawia jedna rzecz: dlaczego ruch wspierający ojców, r
        > eprezentowany tu przez Hanky i Altza, woli mieć na sztandarach i jako przykład
        > Dziada a nie Errora?

        Czytając wypowiedzi errormixa, choćby dwie z tego wątku, to nie ma co się dziwić wink
      • kategemi Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 08:34
        mayenna napisała:

        > Mnie ww tej dyskusji zastanawia jedna rzecz: dlaczego ruch wspierający ojców, r
        > eprezentowany tu przez Hanky i Altza, woli mieć na sztandarach i jako przykład
        > Dziada a nie Errora?

        Error nie jest reprezentatywny, poza tym nie widać u niego chęci pomocy, doradzenia koleżeńskiego, jak chłop chłopu. Gdyby spotkał się w sądzie z takimi sytuacjami , jak WIĘKSZOŚĆ ojców , śpiewałby dużo cieniej , a być może nie miałby dziecka przy sobie. Gdzie empatia ? Przecież walczył z byłą tak jak inni! Wygrał!!! Niech świeci przykładem !!! Niech powie facetom na poczatku drogi , co zrobić. KONKRETNIE!!! Niech zostanie członkiem grupy. Spotka się. Pójdzie na manifestację. Posłucha opowieści o "bezstronnych" sędzinach, poczyta idiotyczne pisma, które otrzymują z sądu . I jeżeli chociaż JEDNEMU z nich pomoże wychowywac dziecko, albo je zwyczajnie widywać bez problemu, wtedy gwarantuję ,będą maszerować z jego transparentem tongue_out
        • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 09:26
          Kategemi, chcesz mojej rady? Bardzo proszę, tylko nie wiem czy ci się spodoba.

          Czasami podglądam na fejsie jak coś komentujesz na tej grupie, bo mi się z boku wyświetla twoja aktywność. Czasami też czytam co ci ojcowie tam piszą. Oto więc moja rada:

          Weźcie dajcie sobie spokój z tą grupą. Czy tobie i twojemu facetowi zależy na spotkaniach z własnymi dziećmi czy na pokoju świecie i szczęściu wszystkich ojców? Jeśli na pokoju i szczęściu to możecie przez resztę życia w tych marszach i manifestacjach chodzić, pisać petycje i przybijać się łańcuchami. Ale jeśli chodzi wam o konkretne dzieci, to nie można się rozmieniać na drobne, tylko myśleć o sobie. Brutalne, ale prawdziwe. Dopiero gdy samemu osiągnie się sukces, wtedy można pomagać i dawać przykład innym.

          Zanim ja zatrudniłem adwokata, zrobiłem wśród znajomych prawników dokładne rozeznanie, jaka kancelaria specjalizuje się w rozwodach i przyznawaniu opieki nad dzieckiem. Spotykaliśmy się co kilka-kilkanaście dni, zamykaliśmy w sali konferencyjnej: ja i trzech adwokatów. I wałkowaliśmy każdy szczegół, każdy niuans. Przeglądaliśmy i analizowaliśmy każdy dowód, każdy papierek, rachunek, kwitek. Godzinami. Jak w filmach. Amerykańskich big_grin

          Oczywiście, samo wynajęcie dobrej kancelarii nie oznacza wygranej, ale jest to tylko mój przykład na to jak się powinno zabierać do otrzymania opieki nad dzieckiem. Czy widzisz tutaj gdzieś rady w stylu "nagrywaj filmiki", "udzielaj się w grupach", "przybijaj się łańcuchami"?

          Oczywiście, wynajęcie takiej kancelarii kosztuje, ale jak czytam na tej grupie, jak to jakiś "dzielny tata" nawołuje wszystkich, by wpłacali po 500 zł to on wynajmie jakiś autobus i będą nim jeździć po Polsce niczym Kaczyński, to mi się nóż w kieszeni otwiera.
          • kategemi Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 10:10
            errormix napisał:

            > Kategemi, chcesz mojej rady? Bardzo proszę, tylko nie wiem czy ci się spodoba.

            I o to chodzi ! To miała na celu moja mała prowokacja smile
            >
            > Czasami podglądam na fejsie jak coś komentujesz na tej grupie, bo mi się z boku
            > wyświetla twoja aktywność. Czasami też czytam co ci ojcowie tam piszą. Oto wię
            > c moja rada:

            Ło matko, że też na tym fejsie nie ma prywatności wink
            >
            . Dopiero gdy samemu osiągnie się sukces, wted
            > y można pomagać i dawać przykład innym.

            Error! I o to mi chodzi! Dawaj przykład smile Piszesz o jakichś blogach. Napisz tam to , co napisałeś mi. Poradź temu gościowi, żeby nie umieszczał łzawych filmów, żeby szukał dobrego adwokata itd, itp

            Po prostu nie lubie wysmiewania, wolę pomoc. Taka już jestem.
            >
            > Zanim ja zatrudniłem adwokata, zrobiłem wśród znajomych prawników dokładne roze
            > znanie, jaka kancelaria specjalizuje się w rozwodach i przyznawaniu opieki nad
            > dzieckiem. Spotykaliśmy się co kilka-kilkanaście dni, zamykaliśmy w sali konfer
            > encyjnej: ja i trzech adwokatów. I wałkowaliśmy każdy szczegół, każdy niuans. P
            > rzeglądaliśmy i analizowaliśmy każdy dowód, każdy papierek, rachunek, kwitek. G
            > odzinami. Jak w filmach. Amerykańskich big_grin

            I super !
            >
            >
            > Oczywiście, wynajęcie takiej kancelarii kosztuje, ale jak czytam na tej grupie,
            > jak to jakiś "dzielny tata" nawołuje wszystkich, by wpłacali po 500 zł to on w
            > ynajmie jakiś autobus i będą nim jeździć po Polsce niczym Kaczyński, to mi się
            > nóż w kieszeni otwiera.

            Wszędzie znajdziesz oszołomów. To tylko zbiór ludzi w podobnej sytuacji. Najwazniejsze , to nie zwracać uwagi na głupoty, a wyciągnąć dla siebie ( właśnie dla siebie ) najlepsze co sie da. Z tego co zauważyłam w kilku grupach, najwięcej piszą ojcowie, którzy lubią bić pianę. A to zdjęcie przerobić, a to linka wrzucić z filmikiem właśnie. Ale to taki typ smile Nie oceniam po nich całej grupy. Ci , którzy maja już osiągnięcia, powiedzą coś od czasu do czasu, jakis konkret własnie, bo nie mają czasu siedzieć na necie wink i już ich nie ma smile.


            I wielu ojcom sie udaje. Chociaż ostatnie dane GUS mówią o 3 milionach dzieci wychowywanych bez ojca. Tylko wkurza mnie pisanie stereotypów ( to teraz nie do Ciebie , a ogólnie smile ), że dyskryminacji nie ma. Bo niestety jest. I to co matka może uzyskać na jednej rozprawie, kłamiąc , płacząc i robiąc maślane oczy, to ojciec , gdy sie dobrze do tego zabierze, zobaczy dzieci po 5-6 latach sad. Niestety. Takie są standardy z opowieści DOBRZE przygotowanych ojców. Ci jojczący i Ci z filimikami w necie raczej dzieci nie widują .
            • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 11:24
              kategemi napisała:

              > Tylko wkurza mnie pisanie stereotypów ( to teraz nie do
              > Ciebie , a ogólnie smile ), że dyskryminacji nie ma. Bo niestety jest. I to co m
              > atka może uzyskać na jednej rozprawie, kłamiąc , płacząc i robiąc maślane oczy,
              > to ojciec , gdy sie dobrze do tego zabierze, zobaczy dzieci po 5-6 latach sad.
              > Niestety. Takie są standardy z opowieści DOBRZE przygotowanych ojców. Ci jojczą
              > cy i Ci z filimikami w necie raczej dzieci nie widują .

              No właśnie, co z tą dyskryminacją? Jak można zmierzyć dyskryminację mężczyzn? Czy "opowieści DOBRZE przygotowanych ojców" są jedyną jej miarą? Bo jeśli tak, to jak zmierzyć ich wiarygodność? Ich DOBRE przygotowanie? Mam taki zawód, że czasem uczestniczę w rozprawach rodzinnych. I zauważyłam tendencję odwrotną: DOBRZE przygotowany ojciec jest traktowany nawet bardziej przychylnie przez sędziny, niż tak samo przygotowana matka. Bo inteligentni faceci "z jajami" zawsze będą budzili szacunek kobiet. Ja tego stereotypu o dyskryminacji mężczyzn przez kobiety w togach zwyczajnie nie kupuję. Facet, który ma dobrą historię relacji z dzieckiem, który jest spokojny, rozsądny i nie idzie do sądu na "utarczki", tylko przedstawić swoje mocne argumenty - w życiu nie spotka się z dyskryminacją ze strony sędzin. Ale brak dobrej historii relacji z dzieckiem/dziećmi zawsze można nadrobić. Zawsze można zacząć od początku.

              Takie są moje obserwacje z pierwszej ręki na ten temat. Z polskich sal sądowych, z akt. I można się tu nie zgadzać, można pisać "a guzik, co ty tam wiesz" - ja wiem swoje i każdy wie swoje.
              • kategemi Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 12:32
                wawrzanka napisała:

                . I zauważyłam tendencję odwrotną: DOBR
                > ZE przygotowany ojciec jest traktowany nawet bardziej przychylnie przez sędziny
                > , niż tak samo przygotowana matka. Bo inteligentni faceci "z jajami" zawsze będ
                > ą budzili szacunek kobiet.

                Traktowany przychylnie podczas rozprawy może i jest smile
                Proponuje zrób research w sprawach, w których brałaś udział i dowiedz się , kto otrzymał opiekę nad dziećmi z tych dobrze przygotowanych ojców. Jeżeli to będzie 50/50 poddaję się i powiem, że w tym, a w tym sądzie nie ma dyskryminacji .
                • kategemi Re: Zapomniałam dodać 13.05.13, 12:35
                  Aha, zapomniałam dodać jeszcze , ile lat to trwało, jeżeli ojciec w końcu dostawał opiekę, a ile lat, jeżeli matka.
                  Pozdr. smile
                  • wawrzanka Re: Zapomniałam dodać 13.05.13, 12:44
                    kategemi napisała:

                    > Aha, zapomniałam dodać jeszcze , ile lat to trwało, jeżeli ojciec w końcu dosta
                    > wał opiekę, a ile lat, jeżeli matka.
                    > Pozdr. smile

                    Nie prowadzę statystyk smile Ale w dwóch przypadkach była sprawa o opiekę naprzemienną i została przyznana za każdym razem na pierwszej rozprawie. W kilku pozostałych przypadkach panowie byli bez krawatów, a jak wiadomo "klient w krawacie jest mniej awanturujący się". No więc ci panowie bez krawatów rzeczywiście wiele nie ugrali. Standardowo ustalone zostały kontakty w określonych dniach i godzinach, władza rodzicielska została ograniczona. Ale jeszcze na korytarzu się wydzierali, a jeden powiedział "a ja to pier...ę".
                    • wawrzanka Re: Zapomniałam dodać 13.05.13, 12:46
                      W jeszcze innym przypadku (ale tu miałam tylko akta do wglądu) opiekę przyznano ojcu, choć matka też o nią występowała. Ojcu przyznano opiekę nad kilkunastoletnimi bliźniakami - chłopcami.
              • panky-hanky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 16:54
                wawrzanka napisała:

                > No właśnie, co z tą dyskryminacją? Jak można zmierzyć dyskryminację mężczyzn? Czy "opowieści DOBRZE przygotowanych ojców" są jedyną jej miarą?


                Opowieści Errora na pewno big_grin
            • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 11:51
              kategemi napisała:

              > Error! I o to mi chodzi! Dawaj przykład smile Piszesz o jakichś blogach. Napisz ta
              > m to , co napisałeś mi. Poradź temu gościowi, żeby nie umieszczał łzawych filmó
              > w, żeby szukał dobrego adwokata itd, itp

              Ale ty sądzisz, że ja tego nie robiłem? Że nie starałem się pomagać? Na początku, gdy jeszcze mi się chciało i czułem w sobie "misję" niesienia kaganka oświaty podczytywałem jakieś fora, blogi czy grupy tych "dzielnych, wojujących ojców".

              Niestety, moje współczucie do nich z reguły znikało po jednym poście. Bo jak na "dzień dobry" napisałem, że dostałem opiekę i chętnie się podzielę doświadczeniami, to wszyscy mi gratulowali, klepali po plecach i szczerze zazdrościli, ale jak im w drugim poście napisałem, że mają przestać jojczyć, tylko muszą się wziąć do ciężkiej i żmudnej roboty, bo to co robią to można o kant dupy rozbić to mi... bana na tym blogu dali big_grin Tak, tak. To było chyba właśnie na jakimś dzielnymtacie czy czymś podobnym. Pamiętam, że tam użytkownicy mają takie fajne rysunkowe avatary i zwracają się do siebie iście filmowo, w stylu: "Drogi Jakubie...", "Wielce szanowny Mateuszu..." big_grin

              Swego czasu dostawałem też dość sporo maili od ojców, którzy tutaj bali się wojujących bab, więc pisali do mnie z prośbami o radę na priva. No więc napisałem jednemu czy drugiemu, co ja zrobiłbym na jego miejscu, a on mi w odpowiedzi napisał, że on nie może, bo "ex to i tamto", bo "teściowa owamto", bo "sądy cycate", bo "blablabla". Ewidentnie było widać, że większości tych facetów po prostu się nie chce. Tworzą sobie iluzję walki, obraz męczennika, który daje im poklask u jemu podobnych, ale nijak się ma do spraw sądowych i myślenia procesowego.

              A właśnie. Słowo klucz: Myślenie procesowe. To było pierwsze na co zwrócił mi uwagę mój adwokat. Tego trzeba się nauczyć.
    • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 09:29
      mayenna napisała:

      > Hanky odpowiedzi już dostałeś. Można je zebrać w punkty i wyjdzie jak wiele ich jest i większość od sądu nie zależy.


      Byłem ciekawy co odpowiecie na tak postawione pytanie, poparte artykułem. Powtarzam, że sam już o nic nie walczę i nikogo tu nie reprezentuję. Utarczki w sądach o dziecko mam już za sobą, wiem jak to wygląda i kolejnych nie planuję.
      Reprezentanta ojców walczących masz tu pod nickiem Slonkotoja. O ile ruch "Dzielny Tata", który się ostatnio uaktywnił, wzbudza moją sympatię, to jego postulaty mają zerowe szanse realizacji (postualty ruchu masz na dole, na pierwszej stronie zalinkowanej przez Slonkotoja). Tak jak postulaty podobnych ruchów, które powstawały wcześniej (poczynając od SOPO) i które powstaną w przyszłości.

      Dlaczego tak jest ? Zapewne dlatego, że działania instytucji państwowych - w skali makro - odwzorowują w tej sprawie jedynie poglądy i wolę ogółu społeczeństwa. Walczący ojcowie nie rozumieją, że tak naprawdę nie występują przeciwko tym czy innym instytucjom - występują przeciwko całemu konserwatywnemu społeczeństwu. Dlatego są skazani na porażkę i w tej konfrontacji nie mają żadnych szans.

      Społeczeństwo - upraszczając - generalnie uważa, że w razie wojny to mężczyźni idą na wojnę, a kobiety z dziećmi zostają w domu. Tak jak nie przyjmuje do wiadomości małżeństw homoseksualistów, nie przyjmie do wiadomości opieki naprzemiennej. I to się szybko nie zmieni, to nie Szwecja. Nieprzypadkowo w tym kraju rządzi koalicja dwóch konserwatywnych partii, a opozycję stanowi trzecia, jeszcze bardziej konserwatywna. Osób, które mają naprawdę liberalne poglądy jest może z 10%.

      Sytuację ojców poprawiła by nieco ogólna poprawa stanu wymiaru sprawiedliwości, ale na to też się nie zanosi. Kolejne reformy nie przynoszą w tym zakresie poprawy, podobnie jak to było z reformami służby zdrowia. Tyle w tym temacie.
      • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 10:18
        Wiesz, w Szwecji ojcowie maja inna pozycję w rodzinie. Nie porównywałabym tego modelu do naszego bo tam zaangażowania ojca ma inny wymiar. u nas konieczność życiowa wymusza często scedowanie wychowania na matkę a ojciec zarabia pieniądze. Panowie się z tym godzą.A to potem owocujee takimi, aa nie innymi wyrokami sądu.

        Ale fajnie zauważyłeś, że ten problem ma kilka poziomów. Dziad i Altz patrzą na niego w wąskiej perspektywie własnych doświadczeń i indywidualnych oczekiwań. Tylko czy prawo ma służyć zaspokojeniu potrzeb indywidualnych wąskiej grupy, czy ogółowi? Ale nasze prawodawstwo w tej materii nie odbiega znacząco od duńskiego, tylko mamy inne podejście do niego. U nas rzadko rodzice się dogadują bezkonfliktowo w kwestiach dzieci. Panowie dezerterują w obliczu problemów - Altz o tym wyraźnie pisze. Wskazywanie jako jedynego winnego w tej materii sądu jest błędem.ja tu widz bardziej do poprawy sam czynnik ludzki niż prawodawstwo.
      • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 10:26
        Nawet biorąc moja sytuację pod uwagę: jakbym eksowi zasądziła opiekę naprzemienną i on z tytułu niewywiązywania się z niej miał ponieść karę to byłby to świetny sposób na gnębienie go, bo on zwyczajnie nie chce takiego rozwiązania. I tu jest pytanie; czy prawo ma narzucać obywatelowi jego postawy, ograniczać jego wolność wyboru?. Chociaż dla dobra dzieci to ja bym osobiście zmuszała ojców do opieki naprzemiennejsmile
        Ja się cieszę, że są ojcowie co wygrywają w Brukseli swoje sprawy bo oznacza to ze ten system podlega kontroli i patologie są eliminowane, ale jednocześnie nie ogranicza wolności człowieka i decydowania o swoich potrzebach.
        • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:34
          mayenna napisała:
          > Nawet biorąc moja sytuację pod uwagę: jakbym eksowi zasądziła opiekę naprzemien
          > ną i on z tytułu niewywiązywania się z niej miał ponieść karę to byłby to świet
          > ny sposób na gnębienie go, bo on zwyczajnie nie chce takiego rozwiązania.

          Sama się chwaliłaś, że ma zasądzone alimenty wielokrotnie przekraczające dochody. Jeszcze mu dołożyć opiekę naprzemienną i policjanta z pałą na co dzień. wink
          • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:44
            Mój eks nie pracuje o czym doskonale wieszsmile
            Jego dochód z ostatniego roku pracy to w porównaniu do alimentów to 2/3. Po ich zapłaceniu zostało by mu więcej niz mi w tej chwili razem z moimi dochodami. O 1000 zł więcej.Ale ja usłyszałam że mi ani grosza nie zapłaci i jak do tej pory słowa dotrzymujesmile Ale on tez uważa, że alimenty sa dla matki, nie na dzieci.

            A tu dałes przykład tej męskiej empatii.
            Kończę bo pyskówek nie lubię.
            • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 22:02
              mayenna napisała:
              > Mój eks nie pracuje o czym doskonale wieszsmile
              Wiem, ale ma inne zadanie (albo miał).

              > Po ich zapłaceniu zostało by mu więcej niz mi w tej chwili razem z moimi dochodami. O
              > 1000 zł więcej.
              Jakoś nie chce mi się wierzyć w te kwoty, bo jaka branża jest, sam wiem. Duża rodzina, więc potrzebne duże pieniądze. Jakoś przemilczasz zastoje w tej branży. Czy to też doliczyłaś wyliczając średnią? To w sumie nie jest rozmowa na forum, ale ciekawi mnie metoda, nie dane.

              > Ale ja usłyszałam że mi ani grosza nie zapłaci i jak do tej pory słowa dotrzymujesmile
              To głupio gada.

              > A tu dałes przykład tej męskiej empatii.
              > Kończę bo pyskówek nie lubię.
              Nie wiem czy zauważyłaś, ale tutaj nie było pyskówki, tylko konkretne pytanie.
      • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 14:17
        hanky-panky napisał:

        > Byłem ciekawy co odpowiecie na tak postawione pytanie, poparte artykułem. Powta
        > rzam, że sam już o nic nie walczę i nikogo tu nie reprezentuję. Utarczki w sąda
        > ch o dziecko mam już za sobą, wiem jak to wygląda i kolejnych nie planuję.

        No to skoro byłeś ciekaw to Ci powiedzieliśmy. Mylicie walkę przez duże W z "utarczkami w sądach" i stękaniem na blogach. To nie jest żadna walka, tylko bezmyślność. Fragment ze wzruszającej niczym "Trędowata" historii pewnego dzielnego taty: "Przyjeżdżam raz na 2 tygodnie, nie dość że bawię się z M. jak w więzieniu – zdenerwowałem się – wziąłem m. na ręce i powiedziałem że zabieram go do jego domu, koniec tej przemocy."

        Kto tak robi? Jaki rozsądny człowiek "denerwuje się" w trakcie zabawy z synem, zabiera go na ręce i oznajmia, że zabiera go do jego domu? I jeszcze ogłasza, że "koniec tej przemocy"? Jaki może być efekt takiego działania? Panowie... li-to-ści. Walka to jest dobrze zaplanowana strategia, a nie "zdenerwowałem się". A dzieciak wyrwany z zabawy i niesiony przez ojca ni stąd ni zowąd- słyszy za sobą wrzaski matki. W drzwiach napotyka zagradzającego drogę dziadka. Panowie - sami doprowadzacie do patologii, które sądom (bez względu na płeć sądu) przeszkadzają w uznaniu Was za godnych do rozmowy partnerów.

        • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:13
          wawrzanka napisała:

          > Walka to jest dobrze zaplanowana strategia, a nie "zdenerwowałem się".
          Widziałaś kobietę w podobnej sytuacji i jej reakcję?
          Ja znam taką sytuację, opisywany ojciec w porównaniu z matka zachowywał się jeszcze całkiem spokojnie. Kompletnie nie mogła po prostu myśleć i funkcjonować.
          Empatia - to jest to, czego brakuje kobietom, dlatego mają swoje teorie, swoje wytłumaczenia i tylko to je obchodzi. Nie zapytają, bo same lepiej wszystko wiedzą.

          Można by było zastrzelić matkę i dziadka, ale jakie to rozwiązanie? Żadne, bo cierpiałoby dziecko i żadne normalny ojciec by tego nie zrobił. Panowie za bardzo sobie wyobrażają uczucia dziecka, dlatego tracą, bo się wahają. A trzeba jak kobieta, walczyć ostro, iść do przodu, nie pytać, jak nosorożec.
          • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:31
            altz napisał:

            > Panowie za bardzo sobie wyobrażają uczucia dziecka, dlatego tracą, bo się wahają.

            Nasz dzielny tata posunął się w swojej wyobraźni aż tak daleko, że się nie zawahał ani chwili. Zdenerwował, a co! Postanowił więc zadziałać jak Bruce Willis. Popełnił tylko jeden mały błąd: zamiast iść do drzwi (w których mógł się spodziewać oporu) powinien był wyskoczyć z dzieckiem przez okno big_grin
            • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:37
              wawrzanka napisała:
              > Nasz dzielny tata posunął się w swojej wyobraźni aż tak daleko, że się nie zawa
              > hał ani chwili. Zdenerwował, a co! Postanowił więc zadziałać jak Bruce Willis.
              > Popełnił tylko jeden mały błąd: zamiast iść do drzwi (w których mógł się spodzi
              > ewać oporu) powinien był wyskoczyć z dzieckiem przez okno big_grin

              Co? Był śmieszny i żałosny? wink Miotał się, jak zaszczute zwierzę?
              Fajna zabawa, nie? smile
              • mayenna Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:47
                Nieracjonalne zachowanie i na opiekuna dziecka się nie nadaje bo sam wymaga pomocy. Jak miałam takie stany, że nie panowałam nad sobą to poszłam do lekarza, głównie z
                z myślą o dzieciach.
                • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:55
                  mayenna napisała:
                  > Nieracjonalne zachowanie i na opiekuna dziecka się nie nadaje bo sam wymaga po
                  > mocy. Jak miałam takie stany, że nie panowałam nad sobą to poszłam do lekarza,
                  > głównie zmyślą o dzieciach.

                  Większość kobiet w podobnych sytuacjach zachowuje się nieracjonalnie i jakoś nikt ich się za to nie czepia.
              • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 21:48
                altz napisał:

                > Co? Był śmieszny i żałosny? wink Miotał się, jak zaszczute zwierzę?
                > Fajna zabawa, nie? smile

                Owszem. Był śmieszny i żałosny. Jak się odetnie emocje to można się z niego pośmiać. Tylko, że sąd nie będzie się z tego śmiał. Bo dla dziecka to nie była fajna zabawa. Zapewne tej nocy płakało i zmoczyło się w łóżku.
                • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 22:05
                  wawrzanka napisała:
                  > Owszem. Był śmieszny i żałosny. Jak się odetnie emocje to można się z niego poś
                  > miać.
                  To jest przemoc, z Twojej strony.

                  > Tylko, że sąd nie będzie się z tego śmiał. Bo dla dziecka to nie była faj
                  > na zabawa. Zapewne tej nocy płakało i zmoczyło się w łóżku.
                  Wiem, jak dziecko cierpi w ciszy, to tak dorosłych nie boli. :-\
        • hanky-panky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 22:39
          wawrzanka napisała:

          >Mylicie walkę przez duże W z "utarczkami w sądach" i stękaniem na blogach.

          Ale kto myli, tu nie ma żadnych "my" i co to jest "walka przez duże W" w kontekście sprawy w sądzie rodzinnym, poza tym że naczytałaś się Mickiewicza i Sienkiewicza ?

          I nie fikaj tak, bo i tak za krótka jesteś żeby mnie trafić wink
      • wawrzanka Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 12.05.13, 14:33

        A tak w ogóle to co Wam przeszkadza cycaty sąd, przecież lubicie cycki.
        • kasper254 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 07:53
          1.Jak zwykle - ważny temat rozwodniony między cyckami. Generalia w wykonaniu kobiet, które powtarzają znane stereotypy o "złych" facetach i konkretno - indywidualne wypowiedzi Errora, który roztopił się i nadął w swoim zwycięstwie. Już Ci pisałem Error, gdyby Twoja żona zechciała dziecka, gdyby kiwnęła choćby paluszkiem, że chce dziecko, gdyby jakimś innym chociaż znakiem, np. muśnięciem powiek wyraziła wolę przejęcia opieki nad dzieckiem, mógłbyś ziemię poruszyć, nadwątlić się pod sądem ogniem zapalniczki w proteście samospalenia, itd. itd. (dodaj inne formy protestu), a i tak nie dostałbyś dziecka. W polskim sądzie byłoby to niemożliwe. Rozumiesz to? Jeśli nie, to wreszcie zacznij myśleć i nie wygaduj bzdetów pod adresem facetów, którzy rzekomo płaczą, żalą się, szukają pocieszenia u kamratów itd. Powtarzam jeszcze raz: w polskim sądzie normą jest deprecjonowanie roli ojców, co można nawet podciągnąć pod dyskryminację.
          2.Przyczyny tego stanu, m.in.: 1. poziom tworzenia prawa: pozytywne tworzenie praca przez tzw."liberałów", jak np. kamraci Tuska, "konserwatystów", np. Gowin, czy "socjaldemokratów", np. Miller czy Kwaśniewski. Oni i im podobni będą zawsze szli z prądem, za swoim interesem, nie oglądając się na tzw. "dobro wspólne"; 2.poziom wykonywania prawa: np. przez sądy: funkcjonowanie stereotypów i służebna rola wobec ustawy. 3. poziom kulturowy - po prostu głupota społeczeństwa. Coś jednak znaczy to "slave".
          3.Gdyby prawo znaczyło u nas to samo, co np. w państwach nordyckich (najkrócej mówiąc:jest to to, co społeczeństwo uznaje na normę współżycia, a rządzący podnoszą to do rangi ustawy), miałoby ono charakter "uspołeczniony" , a nie elitarny, byłoby sprawiedliwe, a nie pozycjonowane siłą i prywatą. Wówczas to kobieta decydowałaby o swoim brzuchu, a nie oszołomy,a w sądach normą byłaby opieka naprzemienna, a nie opieka, wynikająca z braku norm i zasad moralnych. No, ale wówczas papież nie miałby pomników, a Error nie czekałby na pomnik.
          • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 08:49
            Kasper, po kim jak po kim, ale po tobie, który jest na tym forum chyba jeszcze dłużej niż ja i z reguły dość wnikliwie czyta większość postów, spodziewałbym się, że czyta je ze zrozumieniem.

            O tym jak moja ex "mrugała" czy "kiwała paluszkami", żeby sąd jej przyznał dziecko, to ja tu już swego czasu elaboraty pisałem. Myślałem, że je czytałeś, ale widać się myliłem. Oczywiście mógłbym tutaj to wszystko przypomnieć, albo podać linki, ale po co? Czy to coś zmieni? Czy wyciąganie po latach jakichś brudów coś da? Nie, nie da. Kompletnie nic.

            Bo zawsze ten co przegra będzie miał milion wymówek i tłumaczeń, a ten co wygra będzie przekonywał, że jak się chce to można.

            Ja nie zamierzam tutaj nikogo do niczego przekonywać. Każdy ma swoje życie i żyje tak jak uważa za stosowne. Z czego więc się tutaj publicznie śmieję? Nie z dramatów, bo one są prawdziwe, ale z... nieudolności. Z komizmu sytuacji, kiedy chłop jak dąb nagrywa się kamerą i wrzuca filmik na YT jak to go wstrętna żona pobiła, pokazuje jak go teściowa dusiła, jak to mu krew wieczorem z nosa leci, podobno z tęsknoty za dzieckiem. Kiedy chłop jak dąb zakłada jakieś śmieszne blogi, na których epatuje swoją miłością do dziecka, a jednocześnie zieje nienawiścią i chęcią zemsty na swojej ex, którą.... też wrzuca na jakimś filmiku z komentarzem "jaka ona była kiedyś miła i urocza".

            Rozumiem, że rozwód czy wynikająca z tego utrata codziennego kontaktu z dzieckiem jest traumą. Ja również taką traumę przeżywałem. Ale jak długo można się nad sobą użalać? Bo dla mnie te ich blogi i filmiki to nic innego jak właśnie użalanie się.

            Kilka dni temu rzuciłem okiem na jeden z takich blogów. Facet młodszy ode mnie, wykształcony, architekt, siedzi wieczorami i skanuje jakieś opinie, zażalenia, skargi, które wrzuca na tego swojego bloga ukazując światu jaki to on skrzywdzony. I oczywiście tak też można, wszak popyt na Chrystusów nie maleje i zawsze znajdą się jemu podobni, ale tu chodzi o podejście do tematu. Bo gdybym ja był architektem, a co za tym idzie zarabiał jak architekt, to bym zwyczajnie skrzyknął się z facetami przy kasie w podobnej sytuacji i wynajął na wyłączność kancelarię specjalizującą się w sprawach rodzinnych. Dobrą kancelarię. Fachowców, którzy znają się na swojej pracy. Bo poważne problemy wymagają poważnych decyzji i poważnych rozwiązań, a nie jojczenia.

            I proszę sobie darować ewentualne uwagi, że "mieliście najlepszych adwokatów i to nic nie dało".

            Widocznie, ci adwokaci nie byli najlepsi.
            • kasper254 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 13:51
              Error, niewiele rozumiesz.
              Niedomagania systemowe polegają m.in. na tym, że jeden przypadek nie przesądza niczego. Nie pomogą na nie najlepsze (nie wiadomo, co to znaczy, te "najlepsze")kancelarie adwokacie. Choćby miał kwiat tychże, gdy kobieta uprze się przy postaweniu przy niej dziecka, niczego nie osiągniesz. Podobne do Twojego wywodu są następujące stwierdzenia, wiecznie żywe tu i ówdzie także w pięknej
              Ameryce: "każdy nosi buławę marszałkowską", "po 1989 r. w Polsce tylko nieudacznikom się nie powiodło", "pracę można znależć, jak się chce(dzisiaj)" itd. Przytłaczasz facetów swoim heroizmem i zwycięstwem, gdy oddano Ci po prostu pole. I mnie pisz, że było inaczej, bo nakreślone przez Ciebie konsytuacje były/są jasne.Powiedz kulawemu, że jak się uprze, to będzie lepszy na setkę od zdrowych sportowców. Powiedz choremu na deprecję, że jak się weźmie w garść, to pokonja chorobę. Ty tyle mówisz, poza komunałami i przedstawianiem opisów spotkań z najlepszymi prawnikami najlepszych kancelarii.
              Cóz za ironia in concreto: jedna choćby najbardziej prosta kobieta, gdy zażyczy sobie dziecka, a przy tym nie podwinie się jej noga, wygra z oświeconą palestrą! Tyle wart jest ten system, oparty na prawie, a nie na sprawiediwości.
            • panky-hanky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 16:47
              errormix napisał:

              > Oczywiście mógłbym tutaj to wszystko przypomnieć, albo podać
              > linki, ale po co?


              Nie lubię grzebać w archiwum, ale skoro tak obstajesz przy swoim to pozwól, że ja przypomnę:


              "Z wielką radością spieszę donieść, że dzisiaj punktualnie w południe zakończyła się moja dwuletnia droga przez mękę.

              Rozwiodłem się. Mało tego - osiągnąłem wszystko czego chciałem.

              Ale to łatwe. Wystarczy tylko mieć żonę, która na sali sądowej wstanie i powie że rezygnuje z opieki nad dzieckiem, że zgadza się płacić 600 złotych miesięcznie alimentów, a wszystko to w zamian za to, by mąż odstąpił od orzekania o winie."

              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,110097094,110097094,Obiecalem_II.html
              • panky-hanky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 16:51
                Poza tym sam napisałeś > 1000 postów na tym forum, a czepiasz się innych, że piszą bloga.
                Tylko po co po tych blogach w kółko łazisz jak Ci nie pasują - żeby się dowartościować ? Niech sobie przeżywają chłopaki po swojemu, jak tam chcą.
                Error, jedno jest pewne: Niezły z Ciebie fantasta. Pisałeś coś o trzech adwokatach i o amerykańskich flimach - Ty to powinieneś chyba sam pisać scenariusze do sci-fi, albo rysować komiksy o Spider-manie wink
                • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 17:16
                  panky-hanky napisał:

                  > Poza tym sam napisałeś > 1000 postów na tym forum, a czepiasz się innych,
                  > że piszą bloga.

                  Napisałem na forum 1600 postów. Nie czepiam się że ktoś pisze bloga. Ja się z nich po prostu śmieję. Do rozpuku big_grin


                  > Tylko po co po tych blogach w kółko łazisz jak Ci nie pasują - żeby się dowarto
                  > ściować ? Niech sobie przeżywają chłopaki po swojemu, jak tam chcą.

                  A gdzie ty wyczytałeś, że ja po nich w kółko łażę? Wywnioskowałeś to po tym jak napisałem, że "kiedyś" tam zaglądałem, albo "ostatnio"? Jeśli tak, to się mylisz. A nawet jeśli miałbyś rację, to podstawą konkretnej dyskusji na konkretny temat jest konkretna znajomość tematu. Dlatego rozmawiając o rozwodach wiem co mówię, bo rozwód przeżyłem, rozmawiając o opiece nad dzieckiem wiem co mówię, bo tę opiekę uzyskałem, a rozmawiając o Spider Manie wiem co mówię, bo oglądałem wszystkie filmy Marvela, wiem jak wygląda Stan Lee i z pamięci mogę ci wyrecytować w jakim filmie występował w jakiej scenie. Bo to, że Stan Lee gra epizody w każdym filmie Marvela, to z pewnością nawet ty wiesz big_grin


                  > Error, jedno jest pewne: Niezły z Ciebie fantasta. Pisałeś coś o trzech adwokat
                  > ach i o amerykańskich flimach - Ty to powinieneś chyba sam pisać scenariusze do
                  > sci-fi, albo rysować komiksy

                  Był taki czas, że pisząc na tym forum nieźle na tym zarabiałem. Prawdziwe, realne pieniądze, więc etap pisania "scenariuszy" mam już też za sobą big_grin
                  • panky-hanky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 20:35
                    A ile to jest "prawdziwe, realne pieniądze", powracając ze świata Marvella do rzeczywistości ?
                    Bo, jak rozumiem, te parę złotych, o które ścigales przez komornika matkę Juli, to dla Ciebie wypas ?
                    Dla dobra Juli, oczywista.
                    • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 20:54
                      Ale ja teraz rozmawiam z honky tonky czy z tonky honky, bo już nie nadążam za twoimi nowymi nickami smile

                      A widzę, że nie tylko ja mam trudności z czytaniem. Napisałem wyraźnie, że zarabiałem na pisaniu na forum. Gdzie się doczytałeś, że to były alimenty? Że to w ogóle dotyczyło mojej ex? big_grin

                      Myśl, chłopie, myśl i kombinuj. To nie boli. I mniej jadu, bo zgagi dostaniesz big_grin
                      • panky-hanky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 22:10
                        errormix napisał:

                        > Ale ja teraz rozmawiam z honky tonky czy z tonky honky, bo już nie nadążam za twoimi nowymi nickami smile


                        Brawo, zdemaskowałeś mnie big_grin



                        >Napisałem wyraźnie, że zarabiałem na pisaniu na forum. Gdzie się doczytałeś, że to były alimenty? Że to w ogóle dotyczyło mojej ex? big_grin


                        A to nie ważne na czym zarabiałeś. Tak się po prostu próbowałem postawić w sytuacji i zacząłem zastanawiać, czy gdyby matka mojego dziecka była nienormalna, to czy też zacząłbym ją ścigać wink

                        Ale na szczęście nie jest smile

                        --
                        Gdybyś pewnego dnia nad ranem
                        Poczuł, że już nie jesteś panem
                        i że masz otwór zamiast laski
                        i już nie jesteś płaski

                        Czy pasowało by ci to?


                        • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 22:21
                          Hahahaha, widzę, że scenariusze sci-fi moglibyśmy razem pisać, bo zdolności masz. Nie śmiem nawet dociekać czy to po wnikliwej lekturze moich archiwalnych postów, ale jeśli tak jest to czuję się doceniony smile

                          Trzymaj się i koniecznie obejrzyj na tego Iron Mana. Stan Lee pojawia się w momencie, gdy.... nie, nie big_grin nie odbiorę ci tej przyjemności big_grin
                  • kategemi Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 15.06.13, 13:40
                    errormix napisał:


                    > Był taki czas, że pisząc na tym forum nieźle na tym zarabiałem. Prawdziwe, real
                    > ne pieniądze, więc etap pisania "scenariuszy" mam już też za sobą big_grin
                    >

                    sad, że tak powiem daliśmy się wkręcić ?
                    • altz Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 15.06.13, 13:46
                      kategemi napisała:
                      > errormix napisał:
                      > > Był taki czas, że pisząc na tym forum nieźle na tym zarabiałem.
                      > sad, że tak powiem daliśmy się wkręcić ?

                      Znam tę sprawę od prapoczątku. Nie było żadnego wkręcania.
                      Error głupio się chwali, no taki jest. big_grin
                      • kategemi Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 15.06.13, 14:01
                        altz napisał:

                        >
                        > Error głupio się chwali, no taki jest. big_grin

                        I to jest wspólna cecha z moim exem wink....uffff...to już wiem jak do tego podchodzić wink. Mam 16letnie doświadczenie wink
              • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 17:02
                Jeśli już coś cytujesz, to cytuj to w całości, a nie na wyrywki. Bo post który właśnie zacytowałeś był tylko krótkim podsumowaniem tego co zrobiłem. Pofatyguj się więc nieco bardziej i poszukaj moich kolejnych postów, w których jasno i klarownie - właśnie takim jak ty, którzy mi tym właśnie postem wymachiwali i nadal wymachują przed nosem - wytłumaczyłem jak chłop krowie na rowie, co spowodowało, że de facto moja ex odpuściła dalszą walkę.

                I nie tłumacz, że ci się nie chce big_grin
                • panky-hanky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 18:13
                  Error, ale co miałbym zacytować, przecież wiesz jak jest. Z Tobą jest jak Jokerem z "Batmana" w obsadzie Heatha Ledgera (nawiązując do Twoich komiksowych inspiracji) - za każdym razem zabijasz wszystkich inaczej big_grin

                  Wersji z Errorem i trzema adwokatami wcześniej jeszcze na forum nie grali smile

                  Miałbym przytaczać, jak opowiadales jak beznadziejna była matka Twojego dziecka, jak nie odzywała się do córki miesiącami ? W sumie mało śmieszne nie chcę psuć tej radosnej atmosfery.
                  Error, żeby przegrać musiałbyś być orangutanem, a z tego co jojoczyles na forum to i tak niewiele brakowało
                  • panky-hanky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 18:15
                    Szczęściem wszystko dobrze się skończyło, bo w końcu oddała Ci młodą walkowerem big_grin
                  • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 18:21
                    Za rolę Jokera, Heath Ledger dostał pośmiertnie oskara. To była jego rola życia, więc porównywanie mnie do niego uznaję za komplement big_grin

                    Gdyby dobrze poszukać, to by się film z trzeba adwokatami też znalazł. Ale nie w tym problem. Problem w tym, że wg ciebie skuteczność - jakkolwiek by ją osiągnąć - jest gorsza od użalania się nad sobą. Więc użalaj się na zdrowie smile

                    Co do reszty nie będę się odnosił, bo widzę, że argumentów już ci brakuje i popuszczasz wodze fantazji nawet lepiej niż... Error big_grin
                    • panky-hanky Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 18:47
                      I znowu pudło, bo nigdy nie prowadziłem bloga, masz mnie za kretyna ? Ani raczej nie popełniłem 1600 na forum. Ale miłego fantazjowania smile
                      I nie polemizuję z Tobą, bo nie ma z czym.
                      Ja se z Ciebie jajca robię.
                      Do rozpuku wink

                      A teraz sobie mnie wytnij, Moderatorze.
                      • errormix Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 13.05.13, 18:52
                        Żebyś później jojczył, że cię na forum dla rozwodników dyskryminują? big_grin

                        Polecam wycieczkę do kina. Iron Man 3 jest świetny. Obejrzyj i napisz, w której scenie pojawił się Stan Lee big_grin
                        • dziad47 By nie było niedomówień. 13.05.13, 21:40
                          Drodzy moi znajomi, ze względu na mój interes prawny nie mogę pisać mojej historii. Ale dzięki wam i czasem szczerym wpisom, bardzo dużo zrozumiałem. Wiele w swoim życiu zawaliłem, mam nadzieje potrafię dostrzec swoje błędy. Ta dyskusja pokazuje jak wiele spraw na tym świecie wymaga miłości, dobra i poszanowania drugiego człowieka. Dzięki kilku wpisom, wiem w że byłem dyskryminowany, ale dziś się na to nie godzę, choć postępowania innych nie jest zależne od moich poglądów. Matka mojego dziecka, uczyniła wiele zła dziecku, może kiedyś zrozumie swój błąd. Toczenie z kimś takim sporu przed sadem jest trudne. Bo dobro dziecka musi być zabezpieczone w pieszej kolejności, a rodzice kierując się dobrem nadrzędnym ustąpią. Pozdrawiam i dziekuje
                          • panky-hanky Re: By nie było niedomówień. 13.05.13, 22:11
                            Proszę bardzo, polecam się na przyszłość.

                            I tym optymistycznym akcentem powoli będziemy kończyć ten wątek.
                • to.ja.kas Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 20.06.13, 22:29
                  No co zrobiłeś? I jak ona walczyła. Dawaj Error ! big_grin big_grin big_grin Ale konkret, bez rozwijania pawiego ogona. smile
    • obrazo-burca Nawet RPD widzi co niektórzy mimo swych ... 05.06.13, 15:55
      ... olbrzymich doświadczeń życiowych nie widzą.

      Wśród problemów, którymi trzeba się zająć, rzecznik wymienił również asymetryczną pozycję ojców i matek w procesach opiekuńczych i rozwodowych. Według statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczących ostatnich 10 lat, liczba orzeczeń przyznających władzę rodzicielską ojcom wynosi ok. 4 proc. "W dalszym ciągu ojcowie posiadający nawet dobre kwalifikacje wychowawcze są eliminowani z życia dziecka lub ich rola jest marginalizowana. Obowiązujące rozwiązania nie sprzyjają w pełni wykonywaniu prawa dziecka do obojga rodziców" - przekonywał.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,14037593,RPD__dzieci_maja_prawo_do_wyrazania_opinii_w_sprawach_.html
      • obrazo-burca Feministki też widzą, co Error z grupą wsparcia .. 20.06.13, 11:35
        ... nie dostrzega.

        Agnieszka Graff - feministka wygłosiła ten referat na V Kongresie Kobiet.

        Jak zauważa AG:
        Państwo Utrwala układ, w którym ojciec jest w życiu dziecka trzecio- albo i czwartorzędną postacią: po mamie, babci i kilku ciociach. Mile widziany, ale w grunie rzeczy zbędny. Weekendowy tata.

        Jednak prawo mówi coś zupełnie innego: że Matka Polka może i powinna radzić sobie bez Ojca Polaka.

        www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20130618/graff-rownosc-i-matka-natura
        • wawrzanka Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 20.06.13, 22:18
          obrazo-burca napisał:

          > ... nie dostrzega.
          >
          > Agnieszka Graff - feministka wygłosiła ten referat na V Kongresie Kobiet.

          A Henryka Bochniarz zamiast wygłaszać referaty daje miejsca pracy tysiącom kobiet i jest prezesem stowarzyszenia Lewiatan. (Miała zresztą niedawno polemikę z Graff na podobny temat).
          Jako domniemana grupa wsparcia Errora odpowiadam: dostrzegam dyskryminację mężczyzn w sądach rodzinnych. Tak samo jak dostrzegam dyskryminację kobiet w miejscach pracy. Sęk w tym, że mam to gdzieś. Osiągnęłam sukces zawodowy i dyskryminacja kobiet mnie nie dotyczy. Error był od początku świetnym ojcem i dyskryminacja mężczyzn też go nie dotyczy.
          Kiedyś tu pisałam o manifeście feministycznym ("The Feminine Mystique") Betty Friedan. Powstał pół wieku przed referatami Graff. Nikt nie zrozumiał poza Mayenną i kilkoma innymi Paniami, którym się teraz kłaniam big_grin
          • ekscytujacemaleliterki Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 20.06.13, 22:19
            Dobry wieczór...teraz ja powycinam trochę tongue_out
            • to.ja.kas Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 20.06.13, 22:20
              dlatego taki ruch na forum big_grin
              • ekscytujacemaleliterki Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 20.06.13, 22:36
                Jak na Marszałkowskiej big_grin
                • to.ja.kas Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 20.06.13, 22:47
                  Wiadomo, za dużo gawiedzi, prawda Error smile))))))))
                  • ekscytujacemaleliterki Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 09:48
                    Kaś,
                    co się tak Errora "uczepiłaś"?
                    Przeciez byłaś kiedy toczył boje. Znasz historię, wiesz, że łatwo nie miał. I wiesz dobrze, że przygotował się merytorycznie i ile go to kosztowało!
                    I że jego była żona mimo wszystko walkowerem dziecka nie oddała!
                    • to.ja.kas Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 18:16
                      Wiem i wiem też jak bardzo inni ojcowie się starają. Może bardziej. I to, że im się nie udaje tak jak Errorowi, to nie dlatego, że sa popierdółki. A ja chyba jasno wyjaśniłam dlaczego się nazwijmy to czepiam.
                      • to.ja.kas No dobra Litery... 24.06.13, 19:26
                        .... mam chwilę to Ci odpowiem teraz.
                        Dlaczego się czepiam Errora? Pomimo tego, że wiem przez co przeszedł?
                        Wiem. Bo sam o tym pisał i współczułam/współczuję zarówno Jemu jak również jego córce.
                        Było mu ciężko, bo sytuacja około rozwodowa, jak w grę jeszcze wchodzi konflikt z dzieckiem zawsze jest sytuacja niezmiernie trudną i przytłaczającą.
                        Ale właśnie. Error spotkał się w dużej mierze ze współczuciem. Jego sytuacja nie była ani najtrudniejsza, ani najbardziej przegrana, ani najbardziej skomplikowana, ani pod żadnym względem naj. Była trudna i ciężka. Error sobie poradził. Samodzielnie albo z pomocą, nie ważne. Po czym stał się guru. Najpierw guru u pań, a potem sam w to uwierzył i nagle z sympatycznego faceta stał się WYROCZNIĄ !!!!! Osobą, która ma receptę na każdą sytuacje konfliktową pomiędzy rodzicami, która wie jak przejąć opiekę nad dzieckiem i która GENERALNIE WIE WSZYSTKO w tych kwestiach. I pies ganiał. Jakby on był tylko wszechwiedzący to pół biedy. Ale Error nagle stał się tak wielkim ekspertem w kwestii przejmowania opieki nad dzieckiem przez ojca, że każdy facet, który przyszedł na forum i mowił "mam problem", każdy jojczący jak on kiedyś, stawał się bezjajecznym, marudzącym, nic nie wartym pierdołą, który zasługiwał wg Errora tylko na wyśmianie i krytykę. Jeszcze raz podkreślę Error przeszedł swoje, ale to co on przeszedł, to, że mu się udało nie powoduje, że jest ekspertem. Bo nie jest. Żona Errora nie zabrała córki i nie zniknęła, nie zamknęła dziecka w domu i nie postanowiła za wszelką cenę izolować w międzyczasie Errorem strasząc i dorabiając mu u dziecka gębę. Żona Errora jeśli chodzi o opiekę nad córką oddała mu to właściwie walkowerem. Pomęczyła go trochę durnowatymi oskarżeniami, pojawiła się w sądzie, na jakiś mediacjach, a potem wycofała się robiąc z siebie nie do ońca madre stworzenie. Ja nie przeczę, że jej zachowanie nie było bolesne. Bo na pewno było, nie tylko dla Errora ale dla jego córki podwójnie. Nie zaprzeczam, że Error patrząc na własne dziecko i jej rozbicie tą sytuacja cierpiał bardzo. na pewno był w nim też lęk przed przyszłością jego i jego córki. Ale to nie daje Errorowi patentu na wszechwiedzę i ocenianie jak leci jakby tu powiedzieć......gawiedzi....czy jakoś tak to się mówi, nie Error?tongue_out
                        Ja Errorowi współczuję.
                        A teraz tak jak Error wobec innych ja sobie pozwolę na pewną psychoanalizę, albo wróżenie z fusów jakby ktoś nazwał. Errorowi współczuję, bo wyłazi z niego ból, kompleksy i potrzeba kompensowania sobie odrzucenia jakiego doznał tymi achami i ochami tu na forum. Szkoda, że aby poprawić samopoczucie i image sobie nie myśli o tym co czuja inni. Nie ma w nim krzty empatii, jest tylko obśmiewanie ludzi, którzy cierpią nie mniej niż kiedyś on. Myślę, że na kolanie, ale jednak jasno wyjaśniłam czego się czepiłam Errora. Serio nie z zazdrości, ja oiekę nad dzieciem swoim w sądzie dostałam od ręki. I nie będe tworzyć stry, trudne to nie było. Raz, że jestem kobietą, a dwa, że mój mąz poprzez swoje zachowanie oddał mi ta opiekę walkowerem. tongue_out
          • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 08:32
            > Jako domniemana grupa wsparcia Errora odpowiadam: dostrzegam dyskryminację mężc
            > zyzn w sądach rodzinnych. Tak samo jak dostrzegam dyskryminację kobiet w miejsc
            > ach pracy. Sęk w tym, że mam to gdzieś.


            Jeśli z powyższego wynika, że masz gdzieś dyskryminację mężczyzn w sądach, to oznacza, że masz również gdzieś cierpienia dzieci doświadczających alienacji rodzicielskiej.

            Przykład jeden podam:
            Córka po którą przychodzę do przedszkola, chętnie ze mną rozmawia i się bawi. Ale mówi:
            Tatusiu nie usiądę obok ciebie, bo znowu będę miała karę.
            • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 09:10
              obrazo-burca napisał:


              >
              > Przykład jeden podam:
              > Córka po którą przychodzę do przedszkola, chętnie ze mną rozmawia i się bawi. A
              > le mówi:
              > Tatusiu nie usiądę obok ciebie, bo znowu będę miała karę.

              To jest cholernie smutne. Na takie postępowanie matki nie wpłynie jednak żaden sąd. Jedynie jej bliscy, znajomi, rodzina poprzez potępienie, mogliby jeszcze coś w tej sprawie zrobić.
              Podobnie jak w przypadku uchylania się od płacenia alimentom, czy kontaktów z dziećmi.
              • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 09:25
                >Na takie postępowanie matki nie wpłynie jednak żaden
                > sąd.

                Jesteś w błędzie.
                Wpłynie, a właściwie może wpłynąć. Jakby mamusia wiedziała, że sądem nie kieruje solidarność jajników i istniałoby realne zagrożenie, że mamusia straci "prawo własności do dzieci", to oczywiście takie sytuacje zdarzałyby się, ale znacznie rzadziej. Okazja czyni złodzieja!
                • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 12:45
                  obrazo-burca napisał:

                  Jakby mamusia wiedziała, że sądem nie kieruj
                  > e solidarność jajników i istniałoby realne zagrożenie, że mamusia straci "prawo
                  > własności do dzieci", to oczywiście takie sytuacje zdarzałyby się, ale znaczni
                  > e rzadziej. Okazja czyni złodzieja!

                  Moim zdaniem nie było by to rzadziej bo już takie zachowania są wyjątkowe.Sąd nie może "grać" dziećmi. Opieka nad nimi to nie jest nagroda za dobre zachowanie.
                  W Danii w sytuacji gdy rodzice biologicznie nie są w stanie się porozumieć co do opieki to wkracza rodzina zastępcza.To tez nie jest dobre rozwiązanie.
                  Dlatego nadal twierdzę, że prawnie się tu za wiele nie zdziała. Jedynie widzę szanse w akcji uświadamiającej rodzicom jakie to ma konsekwencje dla ich dzieci, w nacisku społecznym i promocji dobrych wzorców zachowań po rozwodach.
                  • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 14:00
                    Zaręczam Ci, że nie są wyjątkowe takie sytuacje.

                    A skoro nie prawnie to jak? Od razu dodam, że zmiana mentalności itp., to co najwyżej dosięgnie następnego pokolenia.
                  • altz Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 03:33
                    mayenna napisała:
                    > W Danii w sytuacji gdy rodzice biologicznie nie są w stanie się porozumieć co
                    > do opieki to wkracza rodzina zastępcza.To tez nie jest dobre rozwiązanie.

                    To mnie się podoba. Dziecko jest uwolnione od konfliktu, rodzina zastępcza czuwa nad zachowaniami gości, a rodzice mają takie same możliwości spotkania się z dzieckiem. Takie rozwiązanie na jakiś czas, żeby wszyscy ochłonęli, a dziecko odpoczęło.
                    • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 10:33
                      Z dwojga złego, zamiast przerzucać dziecko między rodzicami to faktycznie to rozwiązanie jest lepsze.
            • wawrzanka Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 15:14
              Wzruszające.

              Manipulujesz moją wypowiedzią. Jasno z niej wynika, że osobiście mam gdzieś dyskryminację kobiet . Osobiście mnie nie dotyczy.

              Przed przemocą, niesprawiedliwością i dyskryminacją można się bronić. A przykład, który podajesz nie ma nic wspólnego z dyskryminacją mężczyzn (której poświęcony jest ten wątek). Pokazuje tylko jak daleko sięga głupota i podłość ludzka. Na to - jak Mayenna pisze - nie ma prostej rady. Są owszem paragrafy, nie trzeba wymyślać nowych. Chociażby znęcanie się psychiczne. Tylko czy ten ojciec poszperał dobrze w przepisach? Oskarżył matkę o znęcanie się psychiczne nad dzieckiem? Czy tylko do gazety napisał jaki to on nieszczęśliwy?
              • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 15:41
                > Przed przemocą, niesprawiedliwością i dyskryminacją można się bronić. A przykła
                > d, który podajesz nie ma nic wspólnego z dyskryminacją mężczyzn (której poświęc
                > ony jest ten wątek). Pokazuje tylko jak daleko sięga głupota i podłość ludzka.

                Jak to mówią sięgaj, gdzie myśl nie sięga - cytując klasyka.
                Przykład który podałem pokazuje do czego m. in. może prowadzić sekowanie facetów w sądzie. I każdy z odrobiną ilością empatii to zrozumie.

                > Na to - jak Mayenna pisze - nie ma prostej rady. Są owszem paragrafy, nie trzeb
                > a wymyślać nowych. Chociażby znęcanie się psychiczne. Tylko czy ten ojciec posz
                > perał dobrze w przepisach? Oskarżył matkę o znęcanie się psychiczne nad dziecki
                > em? Czy tylko do gazety napisał jaki to on nieszczęśliwy?
                A te Twoje prawdy objawione, ach uwielbiam je. Idź do prawnika, a nie teoretyka i dowiedz się czy można oskarżyć kobietę o znęcanie się psychiczne w naszym pięknym kraju w takim przypadku.
                I jeszcze napisz, co już pisałaś, że od każdej decyzji prokuratora można się odwołać. Chętnie wykażę Twój błąd. Czekam!
                • kategemi Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 17:07
                  obrazo-burca napisał:

                  I każdy z odrobiną ilością empatii to zrozumie.

                  JA już sie nie doszukuje empatii na forach. Empatię można poczuć tylko w realnym życiu, ku któremu się skłaniam A dla przykładu cytat z forum z niejakiej barmanki_prl wink :

                  "barmanka_prl napisała:
                  > A co ty się tak, dziewczyno, przejmujesz jakimiś postami obcych ludzi na forum?
                  > big_grin Kiedyś też się przejmowałam, ale mi przeszło i piszę co chcę.
                  "

                  A jeszcze Error kiedyś tak pięknie pisał wink :
                  "Bo to jak przeżyjemy resztę życia zależy tylko od nas. (...)
                  Ale i to nie jest najważniejsze.
                  Najważniejsze jest to, by w chwili, gdy nam jest źle, ktoś po prostu potrzymał nas za rękę. "

                  Tutaj już nikt nie trzyma za rękę
                  • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 17:26
                    Ależ ja chętnie potrzymam za rękęsmile
                    Tylko powtórzę to co sama usłyszałam, prywatnie. od sędziego: prawo mamy najbardziej restrykcyjne wśród sąsiadów. Problemem jest czynnik ludzki. dopóki takie postawy będą akceptowalne, dopóki będzie ich wsparcie wśród bliskich to prawo nic nie wskóra. Zawsze znajdzie się świadek, który zezna to co danej stronie będzie korzystne.
                    Ja wiem, że szkoda was, tych co teraz płacą za głupotę swoich byłych, ale jedno pokolenie to i tak niewiele. Oby te przemiany przyszły tak szybko.
                    • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 17:28
                      Jeszcze jedno: w hierarchii sądów wyżej jest więcej mężczyzn, wiec jak to tylko kwestia solidarności jajników to warto się odwoływać.
                    • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 18:02
                      Pan czy też pani sędzia tłumaczy się z własnego niechciejstwa. Wot i wsio.
                      Prawo wskóra, jeśli pani sędzia zauważy, że mamuśka nadużywa władzy rodzicielskiej i ustali miejsce pobytu przy ojcu (o ile ten chce) lub w inny dotkliwy sposób mamuśkę ukarze np. wymierzając grzywnę inną niż 50 pln.
                      Tylko to trzeba chcieć, a nie chcieć odfajkować kolejną sprawę.
                      I tu zgoda czynnik ludzki - zwłaszcza pani sędzia jako czynnik ludzki zawodzi.

                      Ale najpierw jest solidarność jajników, to co się dziwić?
                      • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 19:23
                        Obrazoburco, ale ty postulujesz karanie dzieci, nie matki. Zapytaj swoje dziecko z kim chce mieszkać? Dla mnie już takie pytanie jest dramatycznie trudne dla dziecka, które kocha oboje rodziców. Ono pewnie chciało by mieć dom z obojgiem, tak jak do rozwodu.Ale tak się nie da, więc to my dorośli musimy się dogadywać, a nie wyrywać dzieci z domu bo mama źle się sprawuje. Naprawdę dzieci do pewnego wieku są silniej związane z matką.Nie można ich tak przesuwać i stosować jako sankcji odebrania opieki. Nie na tym wszak to ma polegać.
                        Wiem, ze są osoby, z którymi trudno o porozumienie, ale jak prawnicy by mi nie pomogli to poszukałabym trenera od rozwiązywania konfliktów, żeby mnie nauczył jak postępować z tą druga stroną, może psychologa.Jak działanie nie przynoszą efektu to albo odpuścić je, albo poszukać rozwiązań niestandardowych.
                        I naprawdę bardzo Ci współczuję bo chyba nadal sprawa stoi w miejscu? Znasz swoją eksową najlepiej. Pomyśl co może na nią wpłynąć. Do jakich wartości się odwołać? Nie wiem jak ci pomóc, ale za rękę chętnie potrzymam zawszesmile Wszystkiego dobregosmile
                        • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 21.06.13, 23:15
                          > Obrazoburco, ale ty postulujesz karanie dzieci, nie matki.
                          Kpisz czy o drogę pytasz?


                          >Dla mnie już takie pytanie jest dramatycznie trudne dla
                          > dziecka, które kocha oboje rodziców. Ono pewnie chciało by mieć dom z obojgiem,
                          > tak jak do rozwodu.Ale tak się nie da, więc to my dorośli musimy się dogadywać
                          > , a nie wyrywać dzieci z domu bo mama źle się sprawuje.

                          Skoro wszystkie próby dogadania się zawiodły, to jest to jedyne wyjście. Skoro dzieci wychowywane są w nienawiści do ojca i matka straszy dzieci ojcem, to co do diaska pozostało?

                          > Naprawdę dzieci do pew
                          > nego wieku są silniej związane z matką.

                          A to jest genialne, bo polskie społeczeństwo też było związane b. silnie z tow. Bierutem, do jego trumny ustawiały się olbrzymie kolejki, tylko czy to świadczy o tym, że tow. Bierut był dobry dla społeczeństwa? Radzieckie społeczeństwo analogicznie było związane ze Stalinem, ba nawet więźniowie łagrów ...

                          >Nie można ich tak przesuwać i stosować j
                          > ako sankcji odebrania opieki. Nie na tym wszak to ma polegać.

                          Czasem w stanie wyższej konieczności trzeba i jest to jedyne wyjście.

                          > Wiem, ze są osoby, z którymi trudno o porozumienie, ale jak prawnicy by mi nie
                          > pomogli to poszukałabym trenera od rozwiązywania konfliktów, żeby mnie nauczył
                          > jak postępować z tą druga stroną, może psychologa.Jak działanie nie przynoszą
                          > efektu to albo odpuścić je, albo poszukać rozwiązań niestandardowych.
                          > I naprawdę bardzo Ci współczuję bo chyba nadal sprawa stoi w miejscu? Znasz swo
                          > ją eksową najlepiej. Pomyśl co może na nią wpłynąć. Do jakich wartości się odwo
                          > łać? Nie wiem jak ci pomóc, ale za rękę chętnie potrzymam zawszesmile Wszystkiego
                          > dobregosmile

                          Za życzenia dziękuję, za współczucie również, ale jak ktoś mi mówi, żebym znalazł jakieś niestandardowe rozwiązanie wobec niej, to się czuję jak Polska w drugiej połowie sierpnia 1939 poszukująca niestandardowego rozwiązania zapobiegającemu temu co i tak musi nastąpić 01.09.1939.
                          • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 09:41
                            Odniesienia do polityki to demagogia.
                            O więzi dziecka i matki można poczytać w kazdym opracowaniu na temat wychowania dzieci, w podręcznikach do psychologii. Wynika ona z tego, że to kobieta dziecko rodzi. Ono słyszy jej serce jeszcze w okresie płodowym. Rozpoznaje głos, emocje, potem zapach.
                            Dziecko nie umie ocenić zachowań matki i ich zanegować. Odbierając je od niej robisz mu krzywdę, właśnie ze względu na jej ważną rolę w życiu dziecka. Poza tym jak raz dziecko jednak przeżyło rozstanie z jednym rodzicem to kolejne wyrywani go z stałego miejsca, ze stabilizacji emocjonalnej może wyrządzić większą krzywdę niż to nienawiść do ojca. Nienawiść o której piszesz jest trudno udowodnić. Ojciec jakieś spotkania z dzieckiem ma przecież ustalone.
                            Dzieci bite, zaniedbywane odebrane rodzicom nadal za nimi tęsknią i chcą do nich wracać. Dlatego taka kara była by bardziej dotkliwa dla dziecka niż matki, która i tak myśli w tej sytuacji tylko o sobie.

                            Po tym poście myślę, że też przedkładasz swoje prawa, swoje emocje nad faktycznie dobro dzieci. A ja się tu posłużę przykładem matki i sądu króla Salomona, nie odniesieniami do polityki, bo wydaje mi się bardziej adekwatne. Zapominasz, że dziecko to nie paczka, nagroda za dobre sprawowanie. I uważam, że ojciec powinien na równi być w życiu dzieci, tylko w sytuacji konfliktu i złej woli wszelkie decyzje sądu będą złe dla dzieci.
                            • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 09:55
                              Poza tym narzekacie na prawo, a nie korzystacie z porad, jak je jednak wykorzystywać na swoją korzyść. łatwiej zdyskredytować i personalnie napaść na kogoś, niż posłuchać jego historii i wyciągnąć wnioski dla siebie.
                              Jakby chodziło o moje dzieci to nawet zmieniłabym sąd, przemeldowała się czy cokolwiek, żeby coś zmienić w tym niesprzyjającym układzie.Próbowałabym też pojednać się i porozumieć z drugą stroną.Rozwiązania siłowe, a za takie uważam sąd, mogą być czasem gorsze niż zwykłe rozmowy, prośby i to nie raz, a do skutku. Jak jedna strategia nie przynosi korzyści to czas ją może zmienić.
                              Ale faktem jest, ze ojcom jest trudniej wykazać swoje zaangażowanie w rodzinę bo płacą za lata innego modelu rodziny: on zarabiał, a matka wychowywała.
                              • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 10:50
                                mayenna napisała:

                                > Poza tym narzekacie na prawo, a nie korzystacie z porad, jak je jednak wykorzys
                                > tywać na swoją korzyść. łatwiej zdyskredytować i personalnie napaść na kogoś, n
                                > iż posłuchać jego historii i wyciągnąć wnioski dla siebie.

                                Jeśli jego=Errora to jego historia i doświadczenie ma się nijak do doświadczeń alienowanych ojców. Historię Errora chciałem posłuchać, nie było mi dane. Nie z mojej winy.

                                > Jakby chodziło o moje dzieci to nawet zmieniłabym sąd, przemeldowała się czy c
                                > okolwiek, żeby coś zmienić w tym niesprzyjającym układzie.

                                Będę sarkastyczny. Dziękuję za takie rady. Pokazujesz, że znasz się na tym jak żaby na pomarańczach.
                                No dobrze, jeśli wiesz jak zmienić sąd, czekam na poradę. A i innym to przekażę.

                                >Próbowałabym też poje
                                > dnać się i porozumieć z drugą stroną.

                                25.08.1939 i próba pojednania Polski z III Rzeszą. Prób pojednania i przemówienia do rozumku było wiele. Skutek mizerny.

                                >Rozwiązania siłowe, a za takie uważam sąd,
                                > mogą być czasem gorsze niż zwykłe rozmowy, prośby i to nie raz, a do skutku. J
                                > ak jedna strategia nie przynosi korzyści to czas ją może zmienić.

                                No widzisz sam twierdzisz, że może nadejść czas na siłowe rozwiązania. Zresztą nie znasz mojej sytuacji, a z Twoich wywodów i porad wynika, jakbyś mi wytykała, że ja na nią od raz czołgiem.

                                > Ale faktem jest, ze ojcom jest trudniej wykazać swoje zaangażowanie w rodzinę b
                                > o płacą za lata innego modelu rodziny: on zarabiał, a matka wychowywała.
                                Koncówki Twoich wypowiedzi, takie koncyliacyjne są.
                                • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 11:56
                                  .

                                  Sąd można wybrać: może to być sąd właściwy dla pozwanego, ale też sąd właściwy dla zamieszkania osoby uprawnionej. Jak strony nie stać na dojazdy, ma problemy zdrowotne to można taki wniosek złozyć - ale znów należy mieć mocne argumenty za zmianą sądu.

                                  Może zmień myślenie o eksi. Twój stosunek do niej przekłada się na konflikt. Porównania do Stalina, III Rzeszy są straszne, nawet jeśli masz w tym racje i powody, ale to nie jest droga do porozumienia. Wyciszaj emocje, nastawiaj na cel, który chcesz osiągnąć. Szukaj sprzymierzeńców i nie sprawiaj sobie wrogów. Wiem co mówię bo wygrałam 5 spraw w sadach rodzinnych i załatwiłam masę spraw, które wydawały się nie do załatwienia.

                                  Myślę, że jak napiszesz do Errora na priv to on ci powie co zrobił, że jednak opiekę dostał. Nawet jeśli to jest inny przypadek, to sposób zbierania argumentów, dokumentowania swoich racji może być ci pomocny.
                                  • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 14:01
                                    > Sąd można wybrać: może to być sąd właściwy dla pozwanego, ale też sąd właściwy
                                    > dla zamieszkania osoby uprawnionej. Jak strony nie stać na dojazdy, ma problemy
                                    > zdrowotne to można taki wniosek złozyć - ale znów należy mieć mocne argumenty
                                    > za zmianą sądu.

                                    Czekałem na te teoretyczne wymądrzania. Sprawy o egzekucję kontatków rozpatrywane są przez sąd właściwy miejscu zamieszkania dzieci (miejsce zameldowania, o którym wcześniej wspominałaś nie ma tu nic do rzeczy).
                                    Teoretyzowanie o staniu bądź nie na dojazdy. Szkoda gadać. Ja wykazuję, że mnie nie stać, ona wykazuje, że jej nie stać i albo akta wędrują między sądami (w mojej 1 prostej sprawie już rok), albo właściwym sądem zostaje sąd zamieszkania dzieci jak wyżej napisano.

                                    >
                                    > Może zmień myślenie o eksi. Twój stosunek do niej przekłada się na konflikt. P
                                    > orównania do Stalina, III Rzeszy są straszne, nawet jeśli masz w tym racje i p
                                    > owody, ale to nie jest droga do porozumienia.
                                    Czytaj ze zrozumieniem. Nie porównuję ex do Stalina czy do III Rzeszy podałem przykłady jasno i klarownie obrazujące, że:
                                    a) czasem nie da się dogadać,
                                    b) nawet jak dzieci są bardziej związane z matką, niekoniecznie jest to dla nich dobre.

                                    >Wyciszaj emocje, nastawiaj na cel
                                    > , który chcesz osiągnąć. Szukaj sprzymierzeńców i nie sprawiaj sobie wrogów.
                                    Ciocia Dobra Rada. Tak się składa, że wrogów robi sobie eks a nie ja i to ja mam coraz więcej sprzymierzeńców. Powtarzam czytaj ze zrozumieniem, nie zakładaj co ja robiłem/robię, a jak nie wiesz to zapytaj. Jednak łatwiej założyć.


                                    >
                                    > Myślę, że jak napiszesz do Errora na priv to on ci powie co zrobił, że jednak o
                                    > piekę dostał. Nawet jeśli to jest inny przypadek, to sposób zbierania argumentó
                                    > w, dokumentowania swoich racji może być ci pomocny.

                                    Już pisałem Error pomoc oferował i nic z tego nie wyszło. Nie z mojej winy.
                                    Poza tym Error jakby naprawdę chciał pomóc napisałby ebooka o swojej historii, pióro to on ma lekkie i za darmochę tego ebooka w sieci by udostępniał. A ja pewnie bym go jeszcze propagował, a sława Errora by rosła. Nie oceniam jego wola.

                                    Zresztą Error wie, że jego przypadek jest niereprezentatywny. Problemem jest alienacja rodzicielska, której u Errora nie było (w stosunku do Errora).
                                    Dlatego też (po raz kolejny proszę nie zakładaj co robię lub nie robię) korzystam z rad tych alienowanych ojców, którym się udało czyli albo wyegzekwowali kontakty, albo mają dzieci przy sobie.
                                    • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 14:43
                                      Jestem ci szalenie życzliwa, usiłuje pomóc a ty mnie określasz per Ciocia Dobra Rada. Właśnie straciłeś sojusznika.
                                      Narzekasz że nic się nie da zrobić więc usiłuję podpowiedzieć co jednak można jeszcze wykorzystać. Moja wiedza jest nikła, ale życzliwie staram się. A dostaje w zamian niemiłe określenia i zachowania do mnie personalnie.
                                      to też potraktuj jako sygnał do przemyślenia czemu na swojej drodze, w słusznej skądinąd sprawie, masz sam trudności i kłody pod nogami. Odpychasz ludzi ci życzliwych bo nie klepią po pleckach.
                                      • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 16:32
                                        Usiłujesz mi pomóc wymądrzając się przy tym (vide zmiana adresu zameldowania, który nie ma znaczenia - zresztą nie tylko w tym wątku wymądrzasz się znajomością prawa, której nie masz, co widać właśnie po adresie zameldowania choćby).
                                        Zakładasz przy tym a priori (co przyznaję do szału mnie doprowadza), że nie zrobiłem nic. Ja rozumiem, że maniera tego forum to twierdzenia, że ojcowie jedynie jojczą, ale poza tym forum też jest świat.
                                        Wkładasz w moje usta, że porównuję byłą do Stalina czy Bieruta. I możnaby wymieniać.

                                        To jest takie pomieszanie życzliwości z ...

                                        Pisząc tu wiem, że po pleckach mnie klepał nikt nie będzie. Po pleckach to tu się klepie kto inny.
                            • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 10:40
                              > Odniesienia do polityki to demagogia.

                              Demagogia to twierdzenie, że skoro dziecko do pewnego wieku jest b. związane z matką, powinno z matką mieszkać nawet jak ta matka jest "Bierutem" czy "Stalinem".

                              > O więzi dziecka i matki można poczytać w kazdym opracowaniu na temat wychowania
                              > dzieci, w podręcznikach do psychologii. Wynika ona z tego, że to kobieta dziec
                              > ko rodzi. Ono słyszy jej serce jeszcze w okresie płodowym. Rozpoznaje głos, emo
                              > cje, potem zapach.
                              > Dziecko nie umie ocenić zachowań matki i ich zanegować. Odbierając je od niej r
                              > obisz mu krzywdę,

                              Z tą różnicą, że ja wiem, że dziecko matki potrzebuje i nie mam jej zamiaru kontaktów utrudniać. Więc dzieci powinny być ze mną, a matka powinna mieć kontakty, przecież to wystarcza, prawda?

                              > właśnie ze względu na jej ważną rolę w życiu dziecka. Poza t
                              > ym jak raz dziecko jednak przeżyło rozstanie z jednym rodzicem to kolejne wyryw
                              > ani go z stałego miejsca, ze stabilizacji emocjonalnej może wyrządzić większą k
                              > rzywdę niż to nienawiść do ojca.


                              Możesz do pogrubionego podać źródła, czy to własne przemyślenia?


                              >Nienawiść o której piszesz jest trudno udowodn
                              > ić. Ojciec jakieś spotkania z dzieckiem ma przecież ustalone.

                              Znasz zjawisko alienacji rodzicielskiej? Znasz sytuacje gdzie kontakty są na papierze?

                              > Dzieci bite, zaniedbywane odebrane rodzicom nadal za nimi tęsknią i chcą do nic
                              > h wracać. Dlatego taka kara była by bardziej dotkliwa dla dziecka niż matki, k
                              > tóra i tak myśli w tej sytuacji tylko o sobie.

                              J.w. Kontakty przecież wystarczają.
                              >
                              > Po tym poście myślę, że też przedkładasz swoje prawa, swoje emocje nad faktyczn
                              > ie dobro dzieci.

                              Myśl sobie co chcesz, w błędzie jesteś.

                              >A ja się tu posłużę przykładem matki i sądu króla Salomona, ni
                              > e odniesieniami do polityki, bo wydaje mi się bardziej adekwatne. Zapominasz, ż
                              > e dziecko to nie paczka, nagroda za dobre sprawowanie. I uważam, że ojciec powi
                              > nien na równi być w życiu dzieci, tylko w sytuacji konfliktu i złej woli wszelk
                              > ie decyzje sądu będą złe dla dzieci.

                              Świat wymyślił Salomonowe rozwiązanie. I dziecko jeździ jak paczka jak to nazywasz tydzień tu, tydzień tu. I badania wskazują, że te dzieci znacznie lepiej znoszą rozwód, aniżeli dzieci z kontaktami.

                              I nie pisz, że w sytuacji konfliktu opieka naprzemienna jest niemożliwa. Tylko zastanów się czy pseudo matka nie ma interes, by być z ojcem w konflikcie. I tak dostanie dziecko, a ojcu domyślnie ograniczą prawa rodzicielskie.
                              • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 11:25
                                Obrazoburco, opieka naprzemienna sprawdza się tylko pod warunkiem, że rodzice nie są w konflikcie. O tym też na świecie wiedzą. Przy skonfliktowaniu to dla dziecka najgorsze z możliwych rozwiązań. Może więc rozwiązaniem u ciebie jest wygaszenie konfliktu z eksią? Matka może być zawzięta, tylko nie ma na to paragrafu bo to nie jest kategoria prawna a emocjonalna. Sa kary za utrudnianie kontaktów i można je wyegzekwować. Podobnie jak za uchylanie się od alimentów.

                                Dziecko ma kontakty z tym z rodziców z którym jest mniej związane - tak to powinno wyglądać. Jak mocniej jest z matką i ona prawidłowo sprawuje opiekę to normalne jest że miejsce zamieszkania sąd ustanowi przy matce. Jak ojciec wykaże, że matka złe tę opiekę wykonuje to sąd to rozpatrzy, prawda? Ale to trzeba jasno, bez wątpliwości wykazać. I odwoływać się jak wyrok jest stronniczy, czy nieuwzględniający ważnych przesłanek.

                                Czego źródła mam ci podać? Prawodawstwa? Jeszcze przed wojną to ojciec jako główny żywiciel rodziny zatrzymywał dzieci w razie rozwodu, a zona mogła sobie iść precz. O kontaktach nawet mowy nie było. Przemiany w prawie poszły w kierunku ochrony praw dziecka jako najsłabszego w tym układzie. Co ono winne że rodzice nijak nie potrafią się dogadać?
                                Naprawdę, masz wszystko co ci potrzebne, żeby mieć dobre kontakty z dziećmi. Masz je nawet, ale chcesz żeby były inne, a może w ramach tego co masz, zamiast eksi udowadniać, że źle robi to robić swoje? Być najlepszym możliwym ojcem w tej sytuacji? Za jakiś czas twoje dziecko będzie mogło samo zdecydować z kim chce mieszkać.
                                • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 14:11
                                  mayenna napisała:

                                  > Obrazoburco, opieka naprzemienna sprawdza się tylko pod warunkiem, że rodzice n
                                  > ie są w konflikcie. O tym też na świecie wiedzą. Przy skonfliktowaniu to dla d
                                  > ziecka najgorsze z możliwych rozwiązań.
                                  Dlatego prawo w świecie nie sprzyja konfliktowi. Altz podawał przykład Danii. U nas prawo sprzyja matce w tym by konflikt był.

                                  >Może więc rozwiązaniem u ciebie jest wy
                                  > gaszenie konfliktu z eksią? Matka może być zawzięta, tylko nie ma na to paragra
                                  > fu bo to nie jest kategoria prawna a emocjonalna. Sa kary za utrudnianie kontak
                                  > tów i można je wyegzekwować. Podobnie jak za uchylanie się od alimentów.
                                  Wiesz jakie to są kary i wiesz czy są skuteczne? Bywają skuteczne. W załeżności od tego jak się pani sędzia ulituje nad biedną kobietą.

                                  >
                                  > Dziecko ma kontakty z tym z rodziców z którym jest mniej związane - tak to powi
                                  > nno wyglądać. Jak mocniej jest z matką i ona prawidłowo sprawuje opiekę to norm
                                  > alne jest że miejsce zamieszkania sąd ustanowi przy matce. Jak ojciec wykaże, ż
                                  > e matka złe tę opiekę wykonuje to sąd to rozpatrzy, prawda?
                                  Znowu teoretyzujesz. Sąd powinien to uwzględnić. Z naciskiem na powinien.

                                  >Ale to trzeba jasno
                                  > , bez wątpliwości wykazać. I odwoływać się jak wyrok jest stronniczy, czy nieuw
                                  > zględniający ważnych przesłanek.
                                  >
                                  Matka po pijanemu sprawuje opiekę nad dzieckiem. Ojciec kilka razy wzywa policję. Są kwity na ponad promil. Jak myślisz sąd uwzględnił czy się ulitował? Chcesz tel. do tego człowieka?


                                  > Czego źródła mam ci podać?
                                  Tego pasusu źródła mi podaj:
                                  Poza t
                                  > ym jak raz dziecko jednak przeżyło rozstanie z jednym rodzicem to kolejne wyryw
                                  > ani go z stałego miejsca, ze stabilizacji emocjonalnej może wyrządzić większą k
                                  > rzywdę niż to nienawiść do ojca.


                                  > Naprawdę, masz wszystko co ci potrzebne, żeby mieć dobre kontakty z dziećmi. Ma
                                  > sz je nawet, ale chcesz żeby były inne, a może w ramach tego co masz, zamiast e
                                  > ksi udowadniać, że źle robi to robić swoje? Być najlepszym możliwym ojcem w tej
                                  > sytuacji? Za jakiś czas twoje dziecko będzie mogło samo zdecydować z kim chce
                                  > mieszkać.

                                  Znowu zakładasz, wróżysz z fusów, snujesz domysły.
                                  • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 14:47
                                    Ok już nie snuję domysłów. Przekonałeś mnie.Masz przechlapane. Dam na mszę w twojej intencjismile
                                    • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 16:35
                                      Niezmiennie jednak czekam na źródło tego:

                                      >Poza t
                                      > ym jak raz dziecko jednak przeżyło rozstanie z jednym rodzicem to kolejne wyryw
                                      > ani go z stałego miejsca, ze stabilizacji emocjonalnej może wyrządzić większą k
                                      > rzywdę niż to nienawiść do ojca.

                                      bo jak to opracowania naukowe, to muszę pomyśleć czy nie powinienem odpuścić.
                                      • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 17:44
                                        To jest opracowanie naukowe. Nie pamiętam autorki, ale w tytule ma albo o dzieciach po rozwodach, albo o rodzinach patchworkowych.


                                        Czytaj moje posty ze zrozumieniem. Porównujesz eks do Stalina stosując zabieg z logiki: jeśli a to b.
                                        Zameldowanie, twoje nie ma znaczenia, ale znalazłam jednak furtkę, która może pozwolić na zmianę sądu. Można też wykluczyć sędziego.
                                        Wygrałam 5 różnych spraw w sądzie rodzinnym, dwie przeciw adwokatowi ze stopniem doktorskim i straszną szują. Może nie mam wiedzy jak adwokat, ale coś wiem. A ty chyba nie chcesz porady specjalisty? Bo nie pisałbyś na forum.
                                        Jeśli dyskusja ze mną tak mało wnosi dla ciebie to po co te kolejne posty? Wyszarzyć, ignorować i już. Ale rozumiem że to nie chodzi o wymianę poglądów, a tylko agresję słown i to od kilku postów.
                                        Eh, życiesmile
                                        • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 18:35
                                          > To jest opracowanie naukowe. Nie pamiętam autorki, ale w tytule ma albo o dzie
                                          > ciach po rozwodach, albo o rodzinach patchworkowych.

                                          Podaj tytuł poproszę jak sobie przypomnisz, bo z takimi mądrościami to się jeszcze nie spotkałem.

                                          >Porównujesz eks do Stalina stosując zabieg z
                                          > logiki: jeśli a to b.
                                          Nadinterpretujesz. Przykład służy zobrazowaniu sytuacji, ot i wszystko. A że mocny. Po to mocny, żeby łatwiej było zrozumieć.

                                          > Zameldowanie, twoje nie ma znaczenia
                                          Ani dzieci nie ma znaczenia. No sama widzisz, udzielasz bezsensownej rady, a potem się dziwisz, że człowieka bierze cholera.

                                          > Jeśli dyskusja ze mną tak mało wnosi dla ciebie to po co te kolejne posty? Wys
                                          > zarzyć, ignorować i już. Ale rozumiem że to nie chodzi o wymianę poglądów, a t
                                          > ylko agresję słown i to od kilku postów.
                                          Mylisz się. Dowiedziałem się, że jest jakaś praca naukowa, a nie Twoje przemyślenia, że lepiej żeby dziecko było wychowywane w nienawiści do drugiego rodzica, niż zmienić mu miejsce pobytu.
                                          Ta praca naukowa jest niezgodna ze stanowiskiem SN, który mówi, że za coś takiego to i nawet pozbawienie praw rodzicielskich. Tym chętniej bym poczytał.

                                          A jak pisałem już. Szału dostaję, jak ktoś z góry coś, wie, zakłada, etc. Jeśli chcesz udzielać rad, to mała podpowiedź. Nie znając sytuacji, zadajesz pytania, w ten sposób nic nie suponujesz. Stwierdzając: dogadaj się z eks, pogadaj z psychologiem, zrób coś niestandardowego suponujesz, że czegoś takiego interlokutor nie zrobił.

                                          Pozdrawiam serdecznie.
                                          • mayenna Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 11:20
                                            Każde opracowanie na temat wychowanie podkreśla, że dla dziecka najważniejsza jest stabilizacja i przynajmniej jeden pewny opiekun. Przerzucanie dziecka pomiędzy rodzicami nie jest dla niego korzystne.
                                            Nie rozumiem tej agresji jaka budzi w tobie to co piszę. Ja się głupotami nie emocjonuję i nie biorę aż tak do siebie, skoro mam świadomość że w danej sprawie robię wszystko co jest możliwe.
                                            Powodzenia, mimo wszystkosmile
                                            A sposobów na to żeby sprawę rozpatrywał ktoś inny jest sporo, mimo mojej wpadki z meldunkiem.Ale masz chyba powód, że się przyczepiłeś do tego stwierdzenia i nadal twierdzisz, że NIC się nie da zrobić a świat się sprzysiągł przeciw tobiesmile
                                            • altz Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 18:11
                                              mayenna napisała:
                                              > Każde opracowanie na temat wychowanie podkreśla, że dla dziecka najważniejsza j
                                              > est stabilizacja i przynajmniej jeden pewny opiekun. Przerzucanie dziecka pomi
                                              > ędzy rodzicami nie jest dla niego korzystne.

                                              Stabilizacja to jest przede wszystkim pełna rodzina, rodzice, wujkowie, dziadkowie itd. po obu stronach.
                                            • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 19:20
                                              mayenna napisała:

                                              > Każde opracowanie na temat wychowanie podkreśla, że dla dziecka najważniejsza j
                                              > est stabilizacja i przynajmniej jeden pewny opiekun.

                                              Skoro twierdzisz, że K A Ż D E, to mogę jedynie wyrazić nadzieję, że faza regresji minie.

                                              > Nie rozumiem tej agresji jaka budzi w tobie to co piszę. Ja się głupotami nie e
                                              > mocjonuję i nie biorę aż tak do siebie, skoro mam świadomość że w danej sprawie
                                              > robię wszystko co jest możliwe.
                                              > Powodzenia, mimo wszystkosmile
                                              > A sposobów na to żeby sprawę rozpatrywał ktoś inny jest sporo, mimo mojej wpadk
                                              > i z meldunkiem.Ale masz chyba powód, że się przyczepiłeś do tego stwierdzenia i
                                              > nadal twierdzisz, że NIC się nie da zrobić a świat się sprzysiągł przeciw tobi
                                              > esmile

                                              Traktuję "tobie" z małej litery jako oszybkę ortograficzną, a nie osobisty przytyk.

                                              A ja nigdzie nie napisałem, że nic się nie da zrobić. Ja piszę, że w sądach facet ma trudniej.
                                  • altz Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 17:35
                                    obrazo-burca napisał:

                                    > mayenna napisała:
                                    > > Obrazoburco, opieka naprzemienna sprawdza się tylko pod warunkiem, że rodzice nie
                                    > > są w konflikcie. O tym też na świecie wiedzą. Przy skonfliktowaniu to
                                    > > dla dziecka najgorsze z możliwych rozwiązań.
                                    > Dlatego prawo w świecie nie sprzyja konfliktowi. Altz podawał przykład Danii. U
                                    > nas prawo sprzyja matce w tym by konflikt był.

                                    Opieka naprzemienna sprawdza się nawet przy rodzicach skłóconych. Z czasem emocje wygasają, w ostateczności rodzice nie muszą za wiele się kontaktować, żeby to działało. Wszystko jest podzielone i nie ma pola do konfliktu.
                                    Natomiast stały konflikt, przy braku wspólnej opieki, nie gaśnie z brakiem opieki naprzemiennej, więc w zasadzie niczym się nie ryzykuje.

                                    Wyłączam przypadki osób zupełnie dysfunkcyjnych, które same się napędzają i generują konflikty. Każdy jest w stanie zrobić świństwo w czasie stresu, ale zazwyczaj ludzie nie chcą konfliktów przez lata i wygaszają emocje.

                                    Z Mayenną jest dziwnie, bo przechodzi stale ewolucję z fazami regresji. Był czas, że się bardzo dziwiła, że ojciec też ma takie emocje, jak matka, i że zdarzają się kobiety będące zupełnie nie w porządku wobec dzieci, chociaż zna dobrze takie przypadki. Teraz też niby przyznaje rację i stara się, ale i tak wychodzi czasami przemyślenie w rodzaju "ale matka to jednak...". wink
                                    Wszystko potrzebuje czasu, społeczeństwo też się zmienia powoli.

                                    Ja jestem za szybkimi radykalnymi rozwiązaniami i decyzjami możliwymi do cofnięcia. Dlatego uważam, że przy poważnej awanturze domowej, jeśli nie da się odseparować tego rodzica, pogotowie opiekuńcze dla dzieci jest dobrym wyjściem. Czasami rodzice przemyślą, zobaczą, że aparat stać na radykalne rozwiązania, a dzieci odpoczną od awantury. Sam ma takie własne przeżycia za dziecka, gdybym mógł, to zrobiłbym ojcu konkretną krzywdę łącznie z morderstwem. smile Taką miałem sytuację i miałem serdecznie dość.
                                    Przy takich awanturach typu kara za spotykanie z ojcem/matką bez skrupułów zabrałbym opiekę rodzicowi i dał drugiemu, a w razie nieprzydatności drugiego rodzica, do rodziny zastępczej z rodziny. Takie osoby do opieki można znaleźć. Przekazanie opieki umożliwiłoby częste spotkania dziecka z rodzicami. Zazwyczaj panowie nie ograniczają spotkań, bo nie traktują dziecka jako własność, kobiety często tak mają.
                                    • wawrzanka Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 16:15
                                      altz napisał:

                                      > Z Mayenną jest dziwnie, bo przechodzi stale ewolucję z fazami regresji.

                                      Altz, abstrahując od Twoich błyskotliwych analiz psychologicznych pragnę wyrazić moją osobistą opinię, że między Tobą, a Mayenną jest zasadnicza różnica, która sprawia, że z jej zdaniem w kwestii opieki nad dziećmi bardzo się liczę, a z Twoim wcale. Mianowicie: Mayenna samodzielnie wychowuje sporą gromadkę dzieci i samodzielnie je praktycznie utrzymuje. Są to wspaniałe i świetnie wychowane dzieciaki. Niektóre poznałam osobiście, więc mogę tak powiedzieć. Mayenna znajduje przy tym czas na pracę charytatywną na rzecz potrzebujących osób.

                                      Ty... ze swoimi dziećmi nie utrzymujesz kontaktów, a o ile wiem - nie masz zakazu. Jak mam liczyć się z Twoim zdaniem? Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Ojca. Stałej ewolucji duchowej, bez faz regresji, w końcu każdy z nas o tym marzy, by ciągle stawać się lepszym człowiekiem.
                                      • altz Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 18:24
                                        wawrzanka napisała:
                                        > Altz, abstrahując od Twoich błyskotliwych analiz psychologicznych
                                        Nie zajmuję się psychologią, nie obrażaj mnie. smile

                                        > Mayenna samodzielnie wychowuje sporą gromadkę dzieci i
                                        > samodzielnie je praktycznie utrzymuje. Są to wspaniałe i świetnie wychowane dz
                                        > ieciaki. Niektóre poznałam osobiście, więc mogę tak powiedzieć. Mayenna znajdu
                                        > je przy tym czas na pracę charytatywną na rzecz potrzebujących osób.
                                        Z tym samotnym utrzymywaniem to jest totalna bzdura, mało wiesz. Chcesz popisać, to proszę prywatnie, żeby nie wywlekać osobistych spraw.
                                        Poza tym, ja przecież nie o tym piszę. Piszę o zdziwieniu, że facet może się zająć dziećmi, że ma jakieś uczucia, że ciężko mu bez dzieci. Taka bardzo pozytywna zmiana postrzegania mężczyzn. A potem co jakiś czas i tak wyskakuje pajacyk z pudełka, że matka to jednak matka.

                                        > Ty... ze swoimi dziećmi nie utrzymujesz kontaktów, a o ile wiem - nie masz zaka
                                        > zu. Jak mam liczyć się z Twoim zdaniem?
                                        Nie musisz się liczyć z moim zdaniem, a nawet nie powinnaś. tongue_out
                                        Poza tym, ja już napisałem wiele razy, że mnie kontakty nie interesowały, interesowało mnie coś więcej. Teraz już się tyle zmieniło, że to już jest nieaktualne, chociaż bardzo chciałem i czekałem na odrobinę dobrej woli. Nie doczekałem się, doczekałem się za wielokrotnie tekstu że mam płacić i to jest moja główna rola.

                                        Dnia Ojca nie obchodzę, nigdy nie obchodziłem, jak większość ojców, bo przecież "matka to jest matka", a taki ojciec to jest raptem ogryzek po rodzicu, taka jest pozycja ojca w naszej ojczyźnie.
                                        Dzisiaj jakieś dzieci się wypowiadały w radiu, że ojciec powinien być silny, żeby mógł pracować na rodzinę i wokół pracującego ojca i jego obowiązków było większość wypowiedzi.
                                      • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 19:27
                                        wawrzanka napisała:

                                        > altz napisał:
                                        >
                                        > > Z Mayenną jest dziwnie, bo przechodzi stale ewolucję z fazami regresji.
                                        >
                                        > Altz, abstrahując od Twoich błyskotliwych analiz psychologicznych pragnę wyrazi
                                        > ć moją osobistą opinię, że między Tobą, a Mayenną jest zasadnicza różnica, któr
                                        > a sprawia, że z jej zdaniem w kwestii opieki nad dziećmi bardzo się liczę, a z
                                        > Twoim wcale. Mianowicie: Mayenna samodzielnie wychowuje sporą gromadkę dzieci i
                                        > samodzielnie je praktycznie utrzymuje. Są to wspaniałe i świetnie wychowane dz
                                        > ieciaki. Niektóre poznałam osobiście, więc mogę tak powiedzieć. Mayenna znajdu
                                        > je przy tym czas na pracę charytatywną na rzecz potrzebujących osób.
                                        >
                                        > Ty... ze swoimi dziećmi nie utrzymujesz kontaktów, a o ile wiem - nie masz zaka
                                        > zu. Jak mam liczyć się z Twoim zdaniem? Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia O
                                        > jca. Stałej ewolucji duchowej, bez faz regresji, w końcu każdy z nas o tym marz
                                        > y, by ciągle stawać się lepszym człowiekiem.
                                        • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 19:33
                                          obrazo-burca napisał:

                                          > wawrzanka napisała:

                                          > > Ty... ze swoimi dziećmi nie utrzymujesz kontaktów, a o ile wiem - nie mas
                                          > z zaka
                                          > > zu. Jak mam liczyć się z Twoim zdaniem? Wszystkiego najlepszego z okazji

                                          Coś się pokiełbasiło, ale napiszę jeszcze raz.

                                          Moim zdaniem Wawrzanko powinnaś mieć szacunek do Altza i to olbrzymi. Skoro śiwadomie czy nie śiwadomie wziął pod uwagę opracowania naukowe, twierdzące, że lepiej dziecko wychowywać w nienawiści do drugiego rodzica niż zmienić mu miejsce zamieszkania. Idąc tym tokiem rozumowania Altz pwoinien na tym forum pełnić rolę super ojca niczym Error. Nieważne czy odpuścił świadomie, czy nie. Odpuścił w zgodzie z tym z czym się zgadzasz, bo napisałaś, że się z Mayenną zgadzasz.
                                          • nowel1 Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 20:28
                                            obrazoburco, ja Ci bardzo kibicuję, jeśli chodzi o Twoje ojcostwo, ale przyznam, że w Twoich wypowiedziach w tym wątku jest taka ilość agresji, i to nakierowanej między innymi na osoby naprawdę Ci życzliwe, że już samym czytaniem poczułam się zmęczona sad
                                            Rozumiem frustrację i złość, ale one w tej chwili chyba już rozprzestrzeniły się z bardzo sad
                                            Nie sądzę, żeby to mogło Ci w czymkolwiek pomóc.
                                            Nie znam lekarstwa na Twoje problemy z byłą, ale jestem pewna, że możesz wiele zdziałać robiąc plan, z pomocą mądrego prawnika, i realizują go konsekwentnie, krok po kroku.
                                            • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 21:47
                                              nowel1 napisała:

                                              > obrazoburco, ja Ci bardzo kibicuję, jeśli chodzi o Twoje ojcostwo, ale przyznam
                                              > , że w Twoich wypowiedziach w tym wątku jest taka ilość agresji, i to nakierowa
                                              > nej między innymi na osoby naprawdę Ci życzliwe, że już samym czytaniem poczuła
                                              > m się zmęczona sad

                                              Też jestem zmęczony m.in. jazdami po Altz. Przekonany jestem, że obśmiewający go znają jego co tu nie ukrywać dość dramatyczną historię. Nie jestem upoważniony do opowiadanie jej, więc nie opowiem.

                                              > Rozumiem frustrację i złość, ale one w tej chwili chyba już rozprzestrzeniły si
                                              > ę z bardzo sad

                                              Do szału doprowadza mnie:
                                              a) imputowanie, że czegoś nie zrobiłem, choć wiedzę się ma się zerową na ten temat.
                                              b) twierdzenia, że lepiej jako ojciec odpuścić, bo "naukowcy" twierdzą, że lepiej, żeby dziecko było wychowywane w nienawiści do drugiego rodzica niż, zmienić mu miejsce zamieszkania. Takie twierdzenia się w moim rozumie nie mieszczą.
                                              Cholera mnie wzięła przyznaję.


                                              > Nie znam lekarstwa na Twoje problemy z byłą, ale jestem pewna, że możesz wiele
                                              > zdziałać robiąc plan, z pomocą mądrego prawnika, i realizują go konsekwentnie,
                                              > krok po kroku.
                                              Widzisz i to jest ton rady, który jest J E D W A B I S T Y! Nie zakładający w podtekście, że jęczę, nic nie zrobiłem itp, itd.
                                              Plan jest i plan jest realizowany. Nawet nie krok po kroku. Kroczek po kroczku. Czy się uda zobaczymy.
                                            • honky-ponky Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 06:45
                                              nowel1 napisała:

                                              > obrazoburco, ja Ci bardzo kibicuję, jeśli chodzi o Twoje ojcostwo, ale przyznam że w >Twoich wypowiedziach w tym wątku jest taka ilość agresji, i to nakierowanej między innymi >na osoby naprawdę Ci życzliwe, że już samym czytaniem poczułam się zmęczona sad


                                              Szkoda, że nie dostrzegasz agresji w wypowiedziach osób, które ustawiają się na tym forum w pozycji ekspertów (z zadowolonym z siebie Moderatorem na czele).


                                              > Nie znam lekarstwa na Twoje problemy z byłą, ale jestem pewna, że możesz wiele
                                              > zdziałać robiąc plan, z pomocą mądrego prawnika, i realizują go konsekwentnie,
                                              > krok po kroku.


                                              A ja jestem przekonany, że była Obrazoburcy świetnie poradzi sobie bez prawników z mądrymi prawnikami Obrazoburcy. Może się ona swobodnie przemieszczać z dzieckiem z miejsca na miejsce, może nękać co chwila Obazoburcę kolejnymi pozwami o podwyższenie alimentów, możliwości ma naprawdę spore i jedną zasadniczą przewagę nad mądrymi prawnikami Obrazoburcy: To ona posiada dziecko.
                                              A matka - wiadomo - jest święta i nikt jej tego dziecka nie odbierze (no chyba że sama z tej opieki zrezygnuje, bo nie podoła albo tak jej wygodnie, tak jak była żona Errora).

                                              Dlatego KAŻDE nieprzemyślane i skazane na porażkę działanie jest na niekorzyść Obrazoburcy i jego dziecka, bo tylko jeszcze bardziej rozjuszy matkę (wbrew temu co mówią tu niektórzy Eksperci o "przecieraniu szlaków" itp.).
                                              • nowel1 Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 09:08
                                                honky-ponky napisał:



                                                >
                                                >
                                                > A ja jestem przekonany, że była Obrazoburcy świetnie poradzi sobie bez prawnikó
                                                > w z mądrymi prawnikami Obrazoburcy. Może się ona swobodnie przemieszczać z dzie
                                                > ckiem z miejsca na miejsce, może nękać co chwila Obazoburcę kolejnymi pozwami o
                                                > podwyższenie alimentów, możliwości ma naprawdę spore i jedną zasadniczą przewa
                                                > gę nad mądrymi prawnikami Obrazoburcy: To ona posiada dziecko.
                                                > A matka - wiadomo - jest święta i nikt jej tego dziecka nie odbierze (no chyba
                                                > że sama z tej opieki zrezygnuje, bo nie podoła albo tak jej wygodnie, tak jak b
                                                > yła żona Errora).

                                                A ten sarkazm w stosunku do mojej wypowiedzi - po co?
                                                Ja nie zmienię sposobu wykonywania prawa w Polsce, więc rozmawiam o tym poziomie działań, który z mojej perspektywie jest dostępny.
                                                Masz inne propozycje?
                                                Chyba wszyscy już możemy się zgodzić, że nieustanne narzekanie na sądy, na kobiety, na rodki niewiele da.

                                                Z Twojej wypowiedzi wynika, że należy odpuścić:
                                                >
                                                > Dlatego KAŻDE nieprzemyślane i skazane na porażkę działanie jest na niekorzyść
                                                > Obrazoburcy i jego dziecka, bo tylko jeszcze bardziej rozjuszy matkę (wbrew tem
                                                > u co mówią tu niektórzy Eksperci o "przecieraniu szlaków" itp.).

                                                Taka jest Twoja rada dla Obrazoburcy?
                                                • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 11:41
                                                  > Chyba wszyscy już możemy się zgodzić, że nieustanne narzekanie na sądy, na kobi
                                                  > ety, na rodki niewiele da.

                                                  To bym doprecyzował. Tylko narzekanie nic nie da. Bo jeśli narzekanie połączone z działaniem, to coś da. Tak było w przypadku RODK. Zaczęto od narzekań, ktoś się przyjrzał ustawie i okazało się, że RODK w zakresie prawa rodzinnego działa nielegalnie. Swoją drogą ładnych kilka lat działa nielegalnie. To też kolejne kuriozum kartoflanej.
                                                  • altz Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 12:04
                                                    obrazo-burca napisał:

                                                    > > Chyba wszyscy już możemy się zgodzić, że nieustanne narzekanie na sądy, n
                                                    > > a kobiety, na rodki niewiele da.
                                                    >
                                                    > To bym doprecyzował. Tylko narzekanie nic nie da. Bo jeśli narzekanie połączone
                                                    > z działaniem, to coś da. Tak było w przypadku RODK. Zaczęto od narzekań, ktoś
                                                    > się przyjrzał ustawie i okazało się, że RODK w zakresie prawa rodzinnego dział
                                                    > a nielegalnie. Swoją drogą ładnych kilka lat działa nielegalnie. To też kolejne
                                                    > kuriozum kartoflanej.

                                                    Już wszyscy od dawna wiedzą, że RODK'i działają nielegalnie. I co? I nic!
                                                    Nawet szanowani i mądrzy ojcowie mówią, że nie wolno wszystkiego usuwać, bo to jest anarchia.
                                                    Dlatego napisałem, że mamy g... państwo, co nie potrafi nic sensownie i w miarę szybko zrobić, tylko ciągnie się to latami. Będzie jak z samolotami dla VIP'ów, to już chyba druga dych mija i nadal nie można się dogadać.
                                                    Dopiero jest działanie, gdy Unia zagrozi karą albo gdy państwo przegra sprawę z obywatelem i grozi cała seria spraw zakończonych odszkodowaniami. Tylko forsa przemawia, nic innego, dobro dziecka i obywatela, elementarna uczciwość się nie liczą.
                                                    Zagrozić karą po 500 zł z osobistego wynagrodzenia ministra za każdy dzień zwłoki i po tygodniu już będzie sensowny zarys rozwiązania. Inaczej się nie da, Marszałka nie wskrzesimy. :-\
                                                • honky-ponky Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 17:25
                                                  nowel1 napisała:
                                                  > Chyba wszyscy już możemy się zgodzić, że nieustanne narzekanie na sądy, na kobiety, na rodki niewiele da.


                                                  Krytyka to też jest zawsze jakaś forma presji na sądy i na RODKi.
                                                  Chyba nie preferujesz from demokracji, w których wszyscy są z instytucji władzy bardzo zadowoleni ? Zresztą niech młodzi faceci w sytuacjach przedsądowych sobie poczytają i mają świadomość co ich czeka.


                                                  > Z Twojej wypowiedzi wynika, że należy odpuścić:

                                                  Tego bym nie powiedział.
                                                  Ale wiesz, z drugiej strony - biorąc pod uwagę realia - nie będę ukrywał: Jestem zdania, że Obrazoburca więcej ugra nie robiąc nic (w sensie procesowym) niż latając do prokuratora z rewelacjami na temat matki swojego dziecka, czy też do sądu z postulatem opieki naprzemiennej.

                                                  • to.ja.kas Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 19:37
                                                    honky-ponky napisał:
                                                    > Jestem zdania, że Obrazoburca więcej ugra nie robiąc nic (w sensie procesowym) niż latając do prokuratora z rewelacjami na temat matki swojego dziecka, czy też do
                                                    > sądu z postulatem opieki naprzemiennej.


                                                    Ugra tyle samo. Jeśli nic się nie zmieni w mentalności sądów, albo nie trafi na sędziego, któremu rzeczywiście będzie zależało, to co by nie robił sprawę NIESTETY przegra.
                                                    Niech modli się o cud i walczy, bo chciaż nie będzie miał wyrzutów sumienia, że to on odpuścił więź z dziećmi.
                • wawrzanka Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 16:31
                  obrazo-burca napisał:

                  > I jeszcze napisz, co już pisałaś, że od każdej decyzji prokuratora można się od
                  > wołać. Chętnie wykażę Twój błąd. Czekam!

                  Ale co to da Twoim, albo innym poszkodowanym dzieciom, że wykażesz mój błąd? Nic. Dlatego nie podejmuję polemiki. Za rękę też trzymać Cię nie będę. Wolałabym dać Ci przysłowiowego kopniaka. Nie śmiem jednak, bo masz wokół siebie bliskie osoby, które wiedzą najlepiej jak Cię wspierać. Podpisuję się pod wszystkim, co tu przekazała Mayenna i składam broń. Życzę powodzenia. Napisz, gdy sprawy się poprawią.
                  • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 19:15
                    > Ale co to da Twoim, albo innym poszkodowanym dzieciom, że wykażesz mój błąd?
                    Och jakież figury retoryczne. To że wykaże Twój błąd nic moim dzieciakom nie da, ani innym wykaże tylko, że bez sensu kreujesz się na znawcę prawa, którego nie jesteś.
                    Oraz być może przestaniesz siać ferment, choć na to przyznam nie liczę.

                    >Podpisuję się pod wszystkim, co
                    > tu przekazała Mayenna i składam broń.
                    Zwłaszcza pod tym co jest wbrew nawet stanowisku SN. Cytuję z pamięci: "lepiej, żeby dziecko było wychowywane w nienawiści do drugiego rodzica niż zmieniać mu miejsce zamieszkania".
                    Piękne świadectwo o sobie wydajesz.

                    A skoro znawcą prawa jesteś to zadam Ci pytanie:
                    Składasz zawiadomienie o składaniu fałszywych zeznań. Prokuratura umarza. I co dalej? Co możesz zrobić?
                    Przecież z racji zawodu masz do czynienia z sądami, to wiesz. Napisz tym, którzy nie wiedzą.
                    Wiem, że nie napiszesz, bo forumowym znawcą prawa kreować się można i można powoływać się na styczność swoją zawodową z sądami, dopóki nie pojawi się ktoś, kto mówi S P R A W D Z A M!

                    Ja mówię sprawdzam!
                    • wawrzanka Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 19:49
                      obrazo-burca napisał:

                      > A skoro znawcą prawa jesteś to zadam Ci pytanie:
                      > Składasz zawiadomienie o składaniu fałszywych zeznań. Prokuratura umarza. I co
                      > dalej? Co możesz zrobić?

                      My się, Obrazoburco, w ogóle nie rozumiemy. Wiem o prawie tyle, co każdy, kto ma styczność z kwestiami prawnymi w swojej branży. Posługuję się przykładami, bo widziałam, słyszałam, czytałam akta. Ale na pewno nie jestem "znawcą prawa" big_grin
                      Co mogę zrobić, gdy prokuratura umarza? Nie mam pojęcia. Ale odruchowo nasuwa mi się pytanie: dlaczego umorzono właśnie mój wniosek? Gdzie popełniłam błąd, jakich czynników nie wzięłam pod uwagę, może prokurator to był zły pomysł, może trzeba było użyć innych środków zaradczych itp. Na pewno ostatnie, o czym bym pomyślała to to, że mnie się dyskryminuje. Nawet by mi to do głowy nie przyszło, bo co by mi to osobiście dało? Nic.

                      My się jeszcze, Obrazoburco, nie rozumiemy z innego powodu. Ja nie wyskakuję na Was, poszkodowanych ojców z grabiami jak filip z konopi i nie oceniam jako "narzekaczy", którzy nic nie robią. Ja uważam, że Wy robicie aż za dużo. Wiem ile Was to wszystko kosztuje - ile nerwów, czasu, zachodu. No i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta para idzie w gwizdek. Wy widzicie przeciwnika po drugiej stronie ringu. A może ten przeciwnik zżera Was od środka? Trochę go prześwietla Twoja dyskusja z Mayenną. Ona rozmawiała z Tobą w Twojej sprawie. Przecież to nie ona ma problem. A mimo to włożyła wysiłek i poświęciła czas, by w sprawie ojców zabrać głos. A Ty co chwila torpedowałeś pomysły, które miała dla Ciebie. Tak, jakby najważniejsze było to, żeby wykazać, że Mayenna jest w błędzie. Tak jakby Cię ekscytowało tropienie nieprecyzyjnych sformułowań, by wykorzystać je przeciwko sobie samemu. Co to jest za mechanizm?

                      Czego tak naprawdę Ty - jako ojciec - chcesz dla siebie? Ja nie potrzebuję odpowiedzi na to pytanie, ale sam sobie, Obrazoburco, odpowiedz kiedyś w ciszy i spokoju: co by Cię satysfakcjonowało. Jaki ostateczny wynik byłby dla Ciebie idealny. Odpowiedz sobie na to pytanie na spokojnie, wyobrażając sobie siebie i swoje dzieci. Może dojdziesz do zaskakujących wniosków, kto wie. No to się rozpisałam, ferment posiałam znów, przepraszam. To było ostatni raz wink
                      • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:10
                        wawrzanka napisała:

                        > My się, Obrazoburco, w ogóle nie rozumiemy. Wiem o prawie tyle, co każdy, kto m
                        > a styczność z kwestiami prawnymi w swojej branży. Posługuję się przykładami, bo
                        > widziałam, słyszałam, czytałam akta. Ale na pewno nie jestem "znawcą prawa" big_grin
                        >

                        Jakaż nieoczekiwana zmiana tonu! Bo ktoś powiedział sprawdzam! I wszystko wskazuje na to, że ma mocne karty...
                        Nie raz czytałem tu na tym forum Twoje wypowiedzi o treści: "z racji zawodu mam do czynienia z sądami" oraz "od każdej decyzji prokuratora można się odwołać". Cóź to innego jak nie kreowanie się na znawcę prawa?

                        >
                        > My się jeszcze, Obrazoburco, nie rozumiemy z innego powodu. Ja nie wyskakuję na
                        > Was, poszkodowanych ojców z grabiami jak filip z konopi i nie oceniam jako "na
                        > rzekaczy", którzy nic nie robią. Ja uważam, że Wy robicie aż za dużo. Wiem ile
                        > Was to wszystko kosztuje - ile nerwów, czasu, zachodu. No i nie mogę się oprzeć
                        > wrażeniu, że ta para idzie w gwizdek. Wy widzicie przeciwnika po drugiej stron
                        > ie ringu. A może ten przeciwnik zżera Was od środka? Trochę go prześwietla Twoj
                        > a dyskusja z Mayenną. Ona rozmawiała z Tobą w Twojej sprawie. Przecież to nie o
                        > na ma problem. A mimo to włożyła wysiłek i poświęciła czas, by w sprawie ojców
                        > zabrać głos. A Ty co chwila torpedowałeś pomysły, które miała dla Ciebie. Tak,
                        > jakby najważniejsze było to, żeby wykazać, że Mayenna jest w błędzie. Tak jakby
                        > Cię ekscytowało tropienie nieprecyzyjnych sformułowań, by wykorzystać je przec
                        > iwko sobie samemu. Co to jest za mechanizm?

                        O radach Mayenny pisałem już Mayennie, ale może zostało wycięte, więc powtórzę i Tobie. Z rad Mayenny wyzierała suppozycja, że jojczę i nie zrobiłem nic. Dodatkowo część rad była w stylu "od każdej decyzji prokuratora można się odwołać". I suppozycji innych tam było niemało, typu ja nie mam sojuszników, a moja ex ma. A jest dokładnie odwrotnie. Już nawet przyjaciółki, byłe przyjaciółki ex, chcą się ze mną zaprzyjaźnić, bo jej mają już dość, bo się przekonały .....
                        >
                        > Czego tak naprawdę Ty - jako ojciec - chcesz dla siebie? Ja nie potrzebuję odpo
                        > wiedzi na to pytanie, ale sam sobie, Obrazoburco, odpowiedz kiedyś w ciszy i sp
                        > okoju: co by Cię satysfakcjonowało. Jaki ostateczny wynik byłby dla Ciebie idea
                        > lny. Odpowiedz sobie na to pytanie na spokojnie, wyobrażając sobie siebie i swo
                        > je dzieci. Może dojdziesz do zaskakujących wniosków, kto wie. No to się rozpisa
                        > łam, ferment posiałam znów, przepraszam. To było ostatni raz wink

                        W to, że to był ostatni raz .... Może pod tym nickiem ....
                        • orangeplus Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:25
                          Przeczytałem wszystkie Twoje wpisy tutaj i nasuwa mi się tylko jedno pytanie, które muszę zadać. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Skoro ty walczysz, odwołujesz się, piszesz pozwy, nie dajesz za wygraną i .... wciąż przegrywasz, to gdzie leży błąd? No bo gdzieś on musi być i to nie jest na pewno "wina sądów, rodeków, prokuratorów,g...wnianego prawa, czy Tuska".
                          • to.ja.kas Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:27
                            orangeplus napisał(a):

                            > i to nie jest na pewno "win
                            > a sądów, rodeków, prokuratorów,g...wnianego prawa, czy Tuska".

                            A skąd to wiesz?
                            • orangeplus Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:35
                              Bo te same tłumaczenia słyszę na codzień z ust emerytów, rencistów, polityków, przestępców i wszystkich, którzy jak im się coś nie udaje to zrzucają winę na system. A że zawsze są tacy co to im los pod nogi kłody rzuca to takie tłumaczenie doskonale służy często za usprawiedliwianie samego siebie. Nie mam nic przeciwko ojcom, którzy nie mają kontaktu z dziećmi z nie swojej winy, ale po prostu wydaje mi się nieprawdopodobne, by ktoś przez całe życie przegrywał sprawy w sądzie, non stop odrzucano jego pozwy, zawiadomienia czy zaskarżenia.
                              • to.ja.kas Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:37
                                orangeplus napisał(a):

                                > ale po prostu wydaje mi się ...

                                I tu się z Tobą zgodzę w 100% tongue_out
                                • orangeplus Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:39
                                  No tak. Rozumiem, że Ty jesteś z tych co wiedzą, czyli pewnie exżona autora big_grin
                                  • to.ja.kas Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:40
                                    orangeplus napisał(a):

                                    > No tak. Rozumiem, że Ty jesteś z tych co wiedzą, czyli pewnie exżona autora big_grin
                                    może?tongue_out
                              • obrazo-burca Przewodniczący TK chyba oszalał ... 11.07.13, 11:51
                                orangeplus napisał(a):

                                > Bo te same tłumaczenia słyszę na codzień z ust emerytów, rencistów, polityków,
                                > przestępców i wszystkich, którzy jak im się coś nie udaje to zrzucają winę na s
                                > ystem.

                                Z powyższego wnoszę tongue_out, że były przewodniczący TK plecie androny wink
                                www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ZYxZYLvErog
                            • orangeplus Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:54
                              to.ja.kas napisała:

                              > A skąd to wiesz?

                              Nie wiem, ale jeśli tak jest, to niedługo ten rząd przejdzie do historii i skończą się wszystkie problemy autora smile
                          • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:29
                            orangeplus napisał(a):

                            > Skoro ty wal
                            > czysz, odwołujesz się, piszesz pozwy, nie dajesz za wygraną i .... wciąż przegr
                            > ywasz,
                            to gdzie leży błąd? No bo gdzieś on musi być i to nie jest na pewno "win
                            > a sądów, rodeków, prokuratorów,g...wnianego prawa, czy Tuska".

                            Widzę, że więcej tu takich co wiedzą lepiej ode mnie, choć guzik wiedzą ...


                            • orangeplus Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:38
                              obrazo-burca napisał:

                              > Widzę, że więcej tu takich co wiedzą lepiej ode mnie, choć guzik wiedzą ...

                              Akurat z tego typu stwierdzeniami byłym ostrożny, bo tak na tym forum może powiedzieć każdy. Przecież ty też nie wiesz wszystkie o wszystkich tutaj, a z wieloma się spierasz.
                              • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:40
                                orangeplus napisał(a):

                                > obrazo-burca napisał:

                                > Akurat z tego typu stwierdzeniami byłym ostrożny, bo tak na tym forum może powi
                                > edzieć każdy. Przecież ty też nie wiesz wszystkie o wszystkich tutaj, a z wielo
                                > ma się spierasz.

                                Jak zwykle jak mi się coś zarzuca oczekuję konkretów. Poproszę o linki do moich wypowiedzi coś komuś supponującymi.
                          • obrazo-burca A czyja to wina, że Sobczuka ... 24.06.13, 20:37
                            ... sądzono 10 lat. Raz skazano, potem uniewinniono i na koniec skazano?
                            Moja wina czy też może g...wnianego prawa, Tuska (jako obecnego władcy - ale i innych to dotyczy), sądów, prokuratorów (przykłady wyjęte z Ciebie).
                            JA nie wiem czyja, wiem że nie moja.

                            www.gazetakrakowska.pl/artykul/926649,boguslaw-sobczuk-ma-wyrok-za-molestowanie-jeszcze-nie-sklada-broni,id,t.html?cookie=1
                            • orangeplus Re: A czyja to wina, że Sobczuka ... 24.06.13, 20:44
                              Widzę, że chyba zmierzamy w różnych kierunkach. Moją pasją nie jest śledzenie losów jakichś Sobczuków bez względu czy są winni czy nie i o cokolwiek się ich oskarża. Sam mam dwójkę dzieci i też mi się wydaje, że zajmowanie się takimi tematami to para w gwizdek. Tak czy inaczej życzę powodzenia.
                              • obrazo-burca Re: A czyja to wina, że Sobczuka ... 24.06.13, 20:46
                                orangeplus napisał(a):

                                > Widzę, że chyba zmierzamy w różnych kierunkach. Moją pasją nie jest śledzenie l
                                > osów jakichś Sobczuków bez względu czy są winni czy nie i o cokolwiek się ich o
                                > skarża. Sam mam dwójkę dzieci i też mi się wydaje, że zajmowanie się takimi tem
                                > atami to para w gwizdek.

                                Jak brak argumentów ...
                                • to.ja.kas Re: A czyja to wina, że Sobczuka ... 24.06.13, 20:47
                                  Ale zajmowanie się jakimi tematami to para w gwizdek? Sobczukiem? Własnymi dziećmi? Czy pisaniem na forum?
                                • orangeplus Re: A czyja to wina, że Sobczuka ... 24.06.13, 20:49
                                  obrazo-burca napisał:

                                  > Jak brak argumentów ...

                                  .... to zrzuca się winę na system, że jest g...wniany, albo na forum, że nic nie wiedzą.
                                  • obrazo-burca Re: A czyja to wina, że Sobczuka ... 24.06.13, 21:03
                                    orangeplus napisał(a):

                                    > obrazo-burca napisał:
                                    >
                                    > > Jak brak argumentów ...
                                    >
                                    > .... to zrzuca się winę na system, że jest g...wniany, albo na forum, że nic ni
                                    > e wiedzą.

                                    No na forum wiedzą np.:
                                    a) że przegrywam wszystkie sprawy,
                                    b) że nic nie zrobiłem,
                                    c) że od każdej decyzji prokuratora się można odwołać.
                                    Przykładów więcej forumowej wiedzy. A elementem systemu jest też RPD, który działa jak napisałem. Moja wina, że tak "działa"? Wiem niepotrzebnie się zajmuję RPD, niepotrzebna para w gwizdek.

                                    I OragePlusie skoro tak wszystko powygrywałeś to pochwal się. Masz dzieci przy sobie, albo choć 50/50?
                                  • obrazo-burca Re: A czyja to wina, że Sobczuka ... 25.06.13, 08:42
                                    Ja wiem, lepiej śpiewać -->Jest super, jest super, więc o co ci chodzi, bo przecież wytykanie władzy, że:
                                    1) RODK działa od lat nielegalnie,
                                    2) RPD ma w d.... swoją misję,
                                    3) nasze sądownictwo działa jak w przypadku Sobczuka (i skoro przez lata na podstawie opinii RODK sądy wydają postanowienia, to i te postanowienia są nie halo)
                                    ... może spowodować, że do władzy wrócą PiSiory, a tego lemingi boją się najbardziej.
                                    • obrazo-burca Apologetom kartoflanej... 26.06.13, 22:27
                                      ... ze szczególnym uwzględnieniem OrangePlusa big_grin
                                      www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=K2uVPEhrBmo
                                      • orangeplus Re: Apologetom kartoflanej... 26.06.13, 23:07
                                        Jeśli już chcesz za wszelką cenę podbijać co chwilę wątek i wciąż szukać takich co będą z Tobą dyskutować smile Ten film jest subiektywną oceną sądów przez MMK (taką samą jak Twoja ocena) i powstał po tym jak "Fakt" nazwał go łajdakiem i opisał jego romans z Weroniką Rosati. Max ich pozwał, wygrał, ale dostał tylko 50 tysięcy plus odsetki (drugie 50 tysięcy). Wyguglaj sobie. Ale może jak Ty pozwiesz swoją ex o 5 milionów dolarów to uda ci się wygrać smile Powodzenia.
                                        • obrazo-burca Re: Apologetom kartoflanej... 27.06.13, 08:38
                                          > Jeśli już chcesz za wszelką cenę podbijać co chwilę wątek i wciąż szukać takich
                                          > co będą z Tobą dyskutować smile
                                          Wiedziałem, że się odezwiesz tongue_out

                                          >Max ich pozwał, wygrał, ale dostał tylko 50
                                          > tysięcy plus odsetki (drugie 50 tysięcy). Wyguglaj sobie. Ale może jak Ty pozw
                                          > iesz swoją ex o 5 milionów dolarów to uda ci się wygrać smile

                                          Ocena jak ocena z reguły subiektywna. Tylko, że mówi o faktach obiektywnych. W Polsce sąd albo jest wręcz zobowiązany przepisami, albo sam bierze pod uwagę sytuację materialną.
                                          W Stanach nie bierze, "otwierałeś japę to płać".
                                          A dlaczego tu powiesiłem. Drogi OrangePlusie znowu wnoszę tym razem, że nie masz doświadczeń w zakresie egzekucji kontaktów. Dlaczego tak wnoszę, bo właśnie przy ustalaniu grzywny za nierespektowanie kontaktów, przepis mówi o uwzględnieniu sytuacji materialnej. Zatem jak mamusia nie pracuje, to i grzywna jest niska, zatem i polska skuteczność się kłania o czym mówi Max Kolonko.
                                          • orangeplus Re: Apologetom kartoflanej... 27.06.13, 09:37
                                            No to mamy już trzy Twoje wnioski:

                                            1. Mój rozwód był aksamitny
                                            2. Nie byłem oskarżony o molestowanie
                                            3. Nie mam doświadczeń w zakresie egzekucji kontaktów

                                            A ja wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego tutaj z kimkolwiek dyskutujesz, skoro i tak to Ty masz najgorzej big_grin
                                            • obrazo-burca Re: Apologetom kartoflanej... 27.06.13, 09:57
                                              Kolega OrangePlus niczym moja była nawet jak jest coś napisane tak a nie inaczej, będzie szedł w zaparte, że napisane jest/było inaczej tongue_out

                                              > No to mamy już trzy Twoje wnioski:
                                              >
                                              > 1. Mój rozwód był aksamitny
                                              > 2. Nie byłem oskarżony o molestowanie
                                              > 3. Nie mam doświadczeń w zakresie egzekucji kontaktów
                                              >

                                              Napisałem, że wnioskuję, że:
                                              Twój rozwód był dość aksamitny.
                                              Czujesz różnice pomiędzy jednym stwierdzeniem a drugim? Czy nie?

                                              > A ja wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego tutaj z kimkolwiek dyskutujesz, skoro i
                                              > tak to Ty masz najgorzej big_grin
                                              A mylisz się ani nigdzie nie napisałem, że mam najgorzej, ani nic takiego nie sugerowałem. Znam takich co siedzieli za rzekome moelstowanie, a potem zostali uniewinnieni, więc nie mam najgorzej, definitywnie. Nie jestem całkowitym przeciwieństwem Errora wink

                                              A wieszam różne informacje, że może np. jakiś apologeta kartoflanej otworzy oczy i się pewnych rzeczy dowie. Niektórzy się już pewnych rzeczy ode mnie tu dowiedzieli, choć nie wiem czy są apologetami, bo nie tylko do apologetów kartoflanej się zwracam tongue_out
                                              • obrazo-burca Jak działają sądy w kartoflanej ... 27.06.13, 11:29
                                                www.rp.pl/artykul/1003555.html
                                                • obrazo-burca A tu przykład idiotyzmów prawa w kartoflanej 27.06.13, 11:57
                                                  prawo.rp.pl/artykul/995206.html?p=1
                                                  • orangeplus Re: A tu przykład idiotyzmów prawa w kartoflanej 27.06.13, 12:45
                                                    Skoro już sypiesz przykładami, to i ja sypnę big_grin W innym artykule RP (w ramce obok tego który Ty podajesz) jest napisane: "W 62 proc. dziecko jest przyznawane matce". Czyli jednak ci ojcowie nie mają aż tak źle, albo RP kłamie, a skoro kłamie, to wyjaśnij dlaczego nie kłamią w Twoim artykule, a w moim tak big_grin
                                                  • zmeczona100 Re: A tu przykład idiotyzmów prawa w kartoflanej 27.06.13, 13:46
                                                    orangeplus napisał(a):

                                                    > Skoro już sypiesz przykładami, to i ja sypnę big_grin W innym artykule RP (w ramce ob
                                                    > ok tego który Ty podajesz) jest napisane: "W 62 proc. dziecko jest przyznawane
                                                    > matce". Czyli jednak ci ojcowie nie mają aż tak źle, albo RP kłamie, a skoro kł
                                                    > amie, to wyjaśnij dlaczego nie kłamią w Twoim artykule, a w moim tak big_grin

                                                    Pewnie te kolejne 37% to są już pełnoletnie dzieci rozwodzących się małżonków wink
                                                  • obrazo-burca Re: A tu przykład idiotyzmów prawa w kartoflanej 27.06.13, 14:04
                                                    Ty żyjesz? Poczuwam sobie za zasługę, że Ciebie ożywiłem wink
                                                  • zmeczona100 Re: A tu przykład idiotyzmów prawa w kartoflanej 27.06.13, 14:12
                                                    obrazo-burca napisał:

                                                    > Ty żyjesz? Poczuwam sobie za zasługę, że Ciebie ożywiłem wink

                                                    Ale, że to do mnie?
                                                    Przecież pisałam jakiś czas temu, że zaglądam tu od jakiegoś czasu sporadycznie, jeszcze rzadziej się udzielając smile
                                                    A że dzisiaj się nudzę nieco, to odwiedzam stare śmieci. Żadna więc w tym Twoja zasługa.
                                                  • obrazo-burca Re: A tu przykład idiotyzmów prawa w kartoflanej 27.06.13, 14:54
                                                    Widzisz tyle Cię czasu nie widziałem, że aż zapomniałem, że znasz się na żartach ......., ale swoich big_grin big_grin big_grin big_grin
                                                  • obrazo-burca Re: A tu przykład idiotyzmów prawa w kartoflanej 27.06.13, 14:03
                                                    Manipulant niczym moja ex.
                                                    Ojcowie twierdzą, że ojciec dostaje opiekę w 4%.
                                                    A w wolnej chwili przeczytam artykuł.
                                                  • orangeplus Re: A tu przykład idiotyzmów prawa w kartoflanej 27.06.13, 14:28
                                                    obrazo-burca napisał:

                                                    > Manipulant niczym moja ex.

                                                    Rozumiem, że to o tym/tej co napisała ten artykuł. Bo mnie nic do tego. Ja tylko daję przykład. Tak jak Ty.
                                                  • obrazo-burca Re: A tu przykład idiotyzmów prawa w kartoflanej 27.06.13, 14:53
                                                    Do Ciebie było czy czujesz różnicę pomiędzy stwierdzeniami. Nie doczekałem się. Ale się doczekam, wierzę w to big_grin
                              • obrazo-burca Re: A czyja to wina, że Sobczuka ... 25.06.13, 08:33
                                orangeplus napisał(a):

                                > Widzę, że chyba zmierzamy w różnych kierunkach. Moją pasją nie jest śledzenie l
                                > osów jakichś Sobczuków bez względu czy są winni czy nie i o cokolwiek się ich o
                                > skarża. Sam mam dwójkę dzieci i też mi się wydaje, że zajmowanie się takimi tem
                                > atami to para w gwizdek. Tak czy inaczej życzę powodzenia.

                                Z powyższego wnoszę, że rozwód miałeś dość aksamitny. Po czym .... Jakoś wszyscy, których znam i przeszli przez oskarżenia o molestowanie to się takimi sprawami interesują. Uwierz to zajęcie poboczne.
                                • orangeplus Re: A czyja to wina, że Sobczuka ... 25.06.13, 09:30
                                  obrazo-burca napisał:

                                  > Z powyższego wnoszę, że rozwód miałeś dość aksamitny.

                                  Jak to leciało? O! już wiem: "Widzę, że więcej tu takich co wiedzą lepiej ode mnie, choć guzik wiedzą ... "

                                  Podać Ci autora tego cytatu? smile
                                  • obrazo-burca Re: A czyja to wina, że Sobczuka ... 25.06.13, 09:57
                                    Drogi OrangePlusie,
                                    jeśli byłeś oskarżony o molestowanie to odszczekam.

                                    Moją wadą niewątpliwie jest to, że jak coś piszę to staram się użyć odpowiednich słów.
                                    Więc wytłumaczę Ci co autor O-B miał na myśli pisząc:
                                    > > Z powyższego wnoszę, że rozwód miałeś dość aksamitny.
                                    wnoszę oznacza wnioskuję. Wnioskować mogę właściwie lub niewłaściwie. I ja to wiem, że mogę złe wnioski wyciągnąć.
                                    Zwróć uwagę, że nie napisałem:
                                    Rozwód miałeś aksamitny.

                                    Czujesz różnicę między 1 a 2gim stwierdzeniem?
                        • wawrzanka Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 20:59
                          obrazo-burca napisał:

                          > W to, że to był ostatni raz .... Może pod tym nickiem ....

                          Nie robię tajemnicy, że barmanka_prl i wawrzanka to nicki należące do mojej skromnej osoby.
                          Ty nie możesz wyjść z relacji ofensywa - defensywa, czyli kto nie z nami ten przeciwko nam... tak się nie da gadać. Szkoda. Tymczasem wracam na swój tron "znawcy prawa", poproszę berło big_grin
                          • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 21:05
                            Tylko po co się tak tutejszymi bywalcami bawiłaś pisząc raz jako barmanka raz jako wawrzanka?

                            Możesz sobie traktować ofensywa-defensywa, ale jakoś pewien jestem, że już pod w/w dwoma nickami nie napiszesz, że od każdej decyzji .... tongue_out
                            • wawrzanka Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 24.06.13, 21:08
                              obrazo-burca napisał:

                              > Możesz sobie traktować ofensywa-defensywa, ale jakoś pewien jestem, że już pod
                              > w/w dwoma nickami nie napiszesz, że od każdej decyzji .... tongue_out

                              A od jakiej decyzji nie można się odwołać?
                              • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 25.06.13, 08:30
                                Umorzenia lub odmowy wszczęcia gdy nie jesteś stroną. Stroną wg prawa, a nie stroną w zgodzie z rozumem.
                                • wawrzanka Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 25.06.13, 09:54
                                  obrazo-burca napisał:

                                  > Umorzenia lub odmowy wszczęcia gdy nie jesteś stroną. Stroną wg prawa, a nie st
                                  > roną w zgodzie z rozumem.

                                  To akurat jest logiczne. W dodatku, gdy nie ma postępowania to od czego tu się odwoływać? Trzeba się zastanowić dlaczego umorzono i zastosować inne środki zaradcze. Zresztą... nawet gdy jesteś stroną - to też nie zawsze się opłaca odwoływać. Łapiesz mnie za słówka, czepiasz się. Czy z tym, że "po każdej burzy przychodzi słońce" też będziesz się spierał? Pewnie tak, bo to przysłowie nie jest zbyt precyzyjne i nie zawsze jest to prawda wink
                                  Jest jeszcze jedna ważna rzecz w tej całej dyskryminacji: miejsce zamieszkania dzieci i ojca. Czasem jest tak, że ojców i dzieci dzielą setki kilometrów. Niektórzy sędziowie (wcale nie tylko sędziny) mogą wychodzić z założenia, że skoro ojcu zależy na zabezpieczeniu kontaktów to chociaż do momentu pozytywnego zakończenia wszystkich spraw powinien być stale na miejscu. Wiadomo, że to nie zawsze jest możliwe, bo praca, alimenty itp. Ale dla ojców przebywających na co dzień daleko od dzieci i jeszcze do tego walczących o prawa do swobodnego kontaktowania się z nimi to wszystko staje się wręcz heroicznym zadaniem. Ja bym chyba szukała sposobów, żeby się na jakiś czas przeprowadzić tam, gdzie mieszkają dzieci.
                                  • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 25.06.13, 10:05
                                    wawrzanka napisała:

                                    > obrazo-burca napisał:
                                    >
                                    > > Umorzenia lub odmowy wszczęcia gdy nie jesteś stroną. Stroną wg prawa, a
                                    > nie st
                                    > > roną w zgodzie z rozumem.
                                    >
                                    > To akurat jest logiczne.
                                    Pamiętam co pisałaś to po pierwsze. Po drugie stroną nie jesteś wg prawa np. przy oskarżeniu o molestowanie Twojego dziecka. (To trochę kuriozalne, ale zmiana została wprowadzona w wyniku zalewu fałszywych oskarżeń.)

                                    > W dodatku, gdy nie ma postępowania to od czego tu się
                                    > odwoływać?
                                    Tu się znowu odkrywasz. Od odmowy możesz się odwołać np. odmowa wszczęcia postępowania o kradzież, jeśli okradziono Ciebie, możesz się odwołać.

                                    > Trzeba się zastanowić dlaczego umorzono i zastosować inne środki zar
                                    > adcze. Zresztą... nawet gdy jesteś stroną - to też nie zawsze się opłaca odwoły
                                    > wać.
                                    Czy Ty pisałaś o przecieraniu szlaków? Czy to Ty pisałaś: ciekawa jestem czy ten ojciec złożył zawiadomienie o znęcaniu nad dzieckiem.

                                    >Łapiesz mnie za słówka, czepiasz się.

                                    Powtarzam, mam dziwne przekonanie że barmanka ani wawrzanka już nie napiszą, że zawsze się można odwołać.
                                    Czy z tym, że "po każdej burzy przyc

                                    > Jest jeszcze jedna ważna rzecz w tej całej dyskryminacji: miejsce zamieszkania
                                    > dzieci i ojca. Czasem jest tak, że ojców i dzieci dzielą setki kilometrów. Nie
                                    > którzy sędziowie (wcale nie tylko sędziny) mogą wychodzić z założenia, że skoro
                                    > ojcu zależy na zabezpieczeniu kontaktów to chociaż do momentu pozytywnego zako
                                    > ńczenia wszystkich spraw powinien być stale na miejscu. Wiadomo, że to nie zaws
                                    > ze jest możliwe, bo praca, alimenty itp. Ale dla ojców przebywających na co dzi
                                    > eń daleko od dzieci i jeszcze do tego walczących o prawa do swobodnego kontakto
                                    > wania się z nimi to wszystko staje się wręcz heroicznym zadaniem. Ja bym chyba
                                    > szukała sposobów, żeby się na jakiś czas przeprowadzić tam, gdzie mieszkają dzi
                                    > eci.
                                    Tu stwierdzasz oczywiste oczywistości.
                                    • obrazo-burca Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 25.06.13, 10:11
                                      obrazo-burca napisał:


                                      > Pamiętam co pisałaś to po pierwsze. Po drugie stroną nie jesteś wg prawa np. pr
                                      > zy oskarżeniu o molestowanie Twojego dziecka. (To trochę kuriozalne, ale zmiana
                                      > została wprowadzona w wyniku zalewu fałszywych oskarżeń.)
                                      Dodam. Nie jesteś stroną o ile oskarżasz o molestowanie ojca dziecka.
              • altz Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 22.06.13, 03:21
                wawrzanka napisała:

                > Wzruszające.
                (...)
                > Przed przemocą, niesprawiedliwością i dyskryminacją można się bronić. A przykła
                > d, który podajesz nie ma nic wspólnego z dyskryminacją mężczyzn (której poświęc
                > ony jest ten wątek). Pokazuje tylko jak daleko sięga głupota i podłość ludzka.
                > Na to - jak Mayenna pisze - nie ma prostej rady. Są owszem paragrafy, nie trzeb
                > a wymyślać nowych. Chociażby znęcanie się psychiczne. Tylko czy ten ojciec posz
                > perał dobrze w przepisach? Oskarżył matkę o znęcanie się psychiczne nad dziecki
                > em? Czy tylko do gazety napisał jaki to on nieszczęśliwy?
                Oskarżyć zawsze można, ale skutek jest mizerny.
                Czy słyszał ktoś o ukaraniu matki realną karą za składanie pomówień?
                Ja nie, chociaż się tym interesuję. Powinno się takie kreatury wsadzać do aresztu na dwa miesiące i zaraz by się skończyło. Ale wtedy trzeba się tłumaczyć przed mediami, dlaczego i jak można było ukarać matkę, skoro ona ma dziecko?
                Jak się zrozumie, że aureola świętości nie powinna chronić przestępców, to wtedy naprawdę się poprawi, wcześniej nie.
                • wawrzanka Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 16:19
                  altz napisał:

                  > Oskarżyć zawsze można, ale skutek jest mizerny.

                  Ty mówisz tak: walczyć ze złem i głupotą zawsze można, ale skutek jest mizerny. Po co więc się męczyć?

                  A ja mówię tak: chociaż skutek jest mizerny, ze złem i głupotą zawsze trzeba walczyć. Bo tylko tak można przecierać szlaki.
                  • altz Re: Feministki też widzą, co Error z grupą wsparc 23.06.13, 18:37
                    wawrzanka napisała:
                    > Ty mówisz tak: walczyć ze złem i głupotą zawsze można, ale skutek jest mizerny.
                    > Po co więc się męczyć?
                    Była babka w Kanadzie, co na biwaku zaatakowała niedźwiedzia patelnią, broniąc swojego partnera. Została zjedzona razem z partnerem.
                    U nas nawet nie ma szansy na zjedzenie, można oczekiwać jedynie tradycyjnego zlekceważenia.

                    > A ja mówię tak: chociaż skutek jest mizerny, ze złem i głupotą zawsze trzeba wa
                    > lczyć. Bo tylko tak można przecierać szlaki.
                    A mnie się marzy ogólnopolska akcja "miesiąc bez taty". Uważam, że jedynie duża akcja może wstrząsnąć i coś zmienić. Zaraz by poszły wytyczne do sędziów i akcja w sprawie RODK.
                    W Polsce inaczej się nie da. Ile już było akcji w sprawie RODK'ów i co? Nic, chociaż wykazano, że to jest bagno.
                    Państwo obawia się wyłącznie odszkodowań zasądzonych przez Strasburg i dopiero przed takim zagrożeniem zaczyna się coś dziać. Strasburga i wyborów.
                    Mamy g... państwo, zdemoralizowanych obywateli i lekceważących wszystko zarządzających. Przemyślałem to, nie piszę tego w jakiś specjalnych emocjach. Po pierwszej wojnie było o niebo lepiej, pomimo że, mieliśmy dużo większe problemy do rozwiązania.
    • beata.czuma Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 05.06.13, 20:40
      W sądach rodzinnych orzekają 60-letnie panie (jeśli do tego wieku nie awansowały to znaczy, że nie mają pojęcia o zawodzie, który wykonują), nie znają prawa, kierują się emocjami (bo je mąż porzucił, więc trzeba dokopać tatusiowi).

      Dlatego uważam, że trzeba się odwoływać od każdego nieprzychylnego wyroku do sądu okręgowego, w którym kilku sędziów orzeka, a nie jedna starsza sfrustrowana pani. Poza tym w sądach okręgowych są ludzie z awansu, więc mądrzejsi.

      A jednak są pozytywne przykłady: Robert Janowski dostał opiekę nad córką smile
    • croyance Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 15.06.13, 03:21
      Seksizm.
      Przekonanie, ze dzieci to babska sprawa i kobiety zajmuja sie nimi najlepiej, i to one powinny to robic.
      • to.ja.kas Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 20.06.13, 22:42
        forum.gazeta.pl/forumSearch.do?pageNumber=1&query=&author=jp66&title=&forum=Rozw%C3%B3d...i+co+dalej%3F
        Masz Error, poczytaj. Może zrozumiesz. Znam faceta osobiście. Znam syna, który po próbie samobójczej przez mamę uciekł do ojca jak skończył lat 16. O córkę walczył lat kilka (efekty zerowe). Miał adwokatów, dowody, zaświadczenia a nawet w widzeniach mu sądy nie pomogły. Nawet fakt, że jego eks doprowadziła syna na skraj przepaści. Tylko jego zona walczyła o dzieci a nie o telewizor. I takich przypadków, ojców, którzy są dobrymi ojcami (wiadomo, że nie tak jak Error, bo doskonałością nie, kazdy byc może), mają adwokatów (moze nie takich co po hamerykańsku pracują, ale nie każdego stać na takie wielogodzinne posiadów w kancelarii pełnej prawników. No gdyby byli jak Error to kancelarie same by sie o nich biły, wiadomo). Ojców, którzy chcą, starają się, walczą i czasami nie mogą nawet normalnie spotkać dziecka dwa razy w tygodniu. I tak poważnie teraz Error, pitolisz. Tematu nie znasz. Kreujesz się na bóstwo, ale niestety nawet Error to nie statystyka. I gdybyś miał jako przeciwnika matką a nie osobe, która sfiksowała albo totalnie zamknęła się w sobie to byś teraz jojczył jak Ci ojcowie o których piszesz z taką pogardą. A już wycinanie by na image rysy nie było....smile)))))
        • to.ja.kas Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 20.06.13, 22:56
          a tu posty Jacka wcześniejsze: forum.gazeta.pl/forumSearch.do?pageNumber=1&query=&author=jacekplacek66&title=&forum=Rozw%C3%B3d...i+co+dalej%3F
          • to.ja.kas i jeszcze jeden absurd 20.06.13, 23:09
            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,76427772,,Przeczytajcie_tekst_z_uzasadnienia_wyroku_rozwodo_.html?v=2
            Znawca sądów psia mać......
            • kobieta306306 Re: i jeszcze jeden absurd 21.06.13, 09:17
              Kas - czy wiesz może jak potoczyły się dalej losy w tym przypadku, który zalinkowałaś? Jesteś tutaj dłużej. Powiem tylko, że bardzo smutno to czytać sad
              • to.ja.kas Re: i jeszcze jeden absurd 24.06.13, 18:42
                Przypadek, który zalinkowałam jeśli zechce sam napisze.
                Nie czuję się upoważniona pisać cokolwiek więcej ponad to co sam tu pisał.
                Ale on NIESTETY nie jest przypadek odosobniony, znam takich co najmniej kilka. sad(((
    • facetka_w_rajtuzah Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 18.06.13, 23:28
      Mój były mąż był zdyskryminowany, nawet bardzo...
      Zostałam wyrzucona z domu z 2 dzieci, bez pracy (w tym momencie, normalnie pracuję i lepiej zarabiam).
      wnosił o odebranie mi władzy rodzicielskiej, gdyż jestem alkoholiczką, dziwką (nie pracuję, a mam pieniądze na życie).
      Sąd na posiedzeniu niejawnym ustalił miejsce zamieszkania córki przy ojcu (syn jest z pierwszego małżeństwa). Ukrywałyśmy się 2 m-ce... do czasu korzystnego orzeczenia sądu.
      jak potem sąd (po udowodnieniu przeze mnie, że NIE jestem wielbłądem) miał orzec wyrok niekorzystny dla mnie i dziecka?
      dodam, że rodk ustalił kontakty w dużo mniejszym wymiarze, niż wnosił o to ojciec.
      Może to jest jedna z przyczyn, że czasem ojcowie nie patrzą na dobro dziecka, tylko chęć dokopania matcesad
    • jan50plus Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 23.06.13, 12:07
      Sądy są bardzo sfeminizowane. Sędzinie też nierzadko są po rozwodach, więc wystepuje "solidarność jajników", a ojcowie na tym cierpią.
      • blue_ania37 Re: Przyczyny dyskryminacji ojców w rozwodach 23.06.13, 17:23
        jan50plus napisał:

        > Sądy są bardzo sfeminizowane. Sędzinie też nierzadko są po rozwodach, więc wyst
        > epuje "solidarność jajników", a ojcowie na tym cierpią.

        Rozwodził mnie facet, miałam ławników facetów, nie zagrała solidarność jajników, dekoltu do pępka również nie posiadałam.
        Sąd sam z siebie ograniczył prawa rodzicielskie panu tacie.
        Jak się chce to zawsze się znajdzie usprawiedliwienie nie w tej płci.
        A
    • obrazo-burca Tak całkiem na boku ... 24.06.13, 08:59
      ... skoro w Polsce nie działa instytucja powołana do ochrony dzieci, to co się dziwić, że sądy nie przejmują się losami dzieci, które pozbawiane są ojców.

      www.rdc.pl/informacje/prokuratura-przeswietli-dzialania-rzecznika-praw-dziecka/
      • to.ja.kas Re: Tak całkiem na boku ... 24.06.13, 18:40
        chapeau bas Obrazoburca.

        A nasz dzielny ekspert i bohater zamilkł. Paczpan zero rad, które mogłyby Ci ulżyć i powiedzieć mentorskim tonem jak żyć...ech.

        To oczywiście sarkazm. Zamierzony. Bo wszystko co chciałabym powiedzieć powiedział Obrazoburca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka