Dodaj do ulubionych

Ratunek małżeństwa po zdradzie

12.05.13, 15:14
Dziewczyny, zaczynam nowy watek czysto teoretyczny.
Naszczescie nigdy nie zdradziłam i nie wiem jak to jest.
Ale zastanawia mnie ta kwestia, wracając do mojego przykładu. Kochanka mojego meza postanawia zostac ze swoim mezem.
Jak to jest budowac zwiazek po zdradzie. Czy osoba zdradzona nie ma wrazenia ze ta druga osoba jest z nia na sile? z tego co wiem mego meza z kochanka laczyla wielka milosc. Czy osoba ktora zdradzila, potrafi przestac kochac tak nagle swojego kochanka?
jak to jest...piszcie
Obserwuj wątek
    • ankab92 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 15:16
      czy znacie jakies przypadki powrotow po zdradzie, rozwodzie ktore zakonczyly sie powodzeniem?
      • malgolkab Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 21:18
        ankab92 napisała:

        > czy znacie jakies przypadki powrotow po zdradzie, rozwodzie ktore zakonczyly si
        > e powodzeniem?
        Znam taki przypadek, żona miała romans przez kilka miesięcy, mąż wybaczył - minął jakiś czas, a u nich jest bardzo dobrze (są to bliskie mi osoby, bardzo często się spotykamy, spędzamy razem czas całymi rodzinami).
      • gazeta_mi_placi Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 16.05.13, 08:44
        Tak, pełno, znam małżeństwo gdzie małżonek regularnie i z różnymi Paniami zdradza żonę i ona o tym wie, ale jest dobrym mężem i ojcem, nikt nie jest idealny.
    • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 15:28
      Moim zdaniem za bardzo się koncentrujesz na zemstach, na osobie kochanki- a praktycznie w ogóle nie piszesz, co zrobiłaś, żeby naprawić swoje małżeństwo, oprócz próby rozwalenia małżeństwa kochanki w ramach poprawy swojego samopoczucia.
      Kochanka chyba pod pistoletem Twojego męża nie zaprowadziła do swojego łóżka, chyba on też brał w tym udział, no nie?. Jeśli on Cię nie kocha- możesz wyżywać się na kochankach ile chcesz, a i tak niczego nie zmienisz. Jeśli jeszcze tli się jakieś uczucie- zajmij się swoim małżeństwem, a nie trać czasu i energii na główkowanie jak tu jeszcze zaszkodzić kochance.
      • lesnik5 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 22:55
        anbale napisała:

        > Moim zdaniem za bardzo się koncentrujesz na zemstach, na osobie kochanki- a pra
        > ktycznie w ogóle nie piszesz, co zrobiłaś, żeby naprawić swoje małżeństwo, opró
        > cz próby rozwalenia małżeństwa kochanki w ramach poprawy swojego samopoczucia.

        Przecież to nie ona popsuła tylko jej mąż, co miała by więc niby naprawiać.
        • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 23:33
          A skąd wiesz, że nie popsuła?
          • lesnik5 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 00:07
            Bo nie napisała, że popsuła.

            Poza tym nic (i pisząc nic, mam na myśli dokładnie nic) nie usprawiedliwia zdrady w małżeństwie. Mąż pokazał jej, że ma ją w d..ie (bo tak właśnie tłumaczy się zdradę) - ale to takie babskie podejście - no na pewno ona też była winna, no przecież jak to tak żeby nie. Specjalnie napisałem babskie, a nie kobiece, bo właśnie takie jest, babskie, a nie kobiece, bo prawdziwa kobieta zna swoją wartość.

            • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 00:21
              A na czym polega to "zna swoją wartość"?
              Ludzie pewnie siebie, znający swoją wartość nie popełniają błędów, żyją idealnie? Nie mają złudzeń ani nie żywią błędnych przekonań? Jak również zawsze dokonują właściwych wyborów?
              • lesnik5 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 09:13
                anbale napisała:

                > A na czym polega to "zna swoją wartość"?
                > Ludzie pewnie siebie, znający swoją wartość nie popełniają błędów, żyją idealni
                > e? Nie mają złudzeń ani nie żywią błędnych przekonań? Jak również zawsze dokonu
                > ją właściwych wyborów?

                Nie, ludzie pewni siebie nie doszukują się swoich błędów tam gdzie ich nie ma, lub gdzie ich błędy były zupełnie nieproporcjonalne do błędów partnera. Nie tworzą sobie problemów sami na siłę.
                • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 09:33
                  To Ty raczej piszesz o zadufaniu w sobie, a nie o poczuciu własnej wartości. Jak ktoś żyje w przeświadczeniu, że żadnego błędu nie popełnia i nie ma się nad czym zastanawiać, to zwykła pycha. I od takich ludzi się ucieka, niezależnie do tego jak wysoko cenią swoją wartość.
                  • lesnik5 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 09:44
                    Nie, pisałem coś zupełnie innego.
                    • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 09:50
                      Ale nie da się przeżyć życia, szczególnie z innym człowiekiem, nie popełniwszy najmniejszego błędu smile Czasem błędem jest zły wybór partnera albo dawanie mu z siebie tego, czego on w ogóle nie pragnie, nie chce. Jeśli ktoś uważa, że jest tak niesamowicie świetny, że nie musi się nad tym zastanowić- to ma problem.
                      • lesnik5 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 10:35
                        Oczywiście, że musi, tylko jak już się pozastanawia i dojdzie do jakichś ostatecznych wniosków to powinien potem konsekwentnie działać, a nie w kółko obracać sytuację w palcach i zastanawiać, gdzież to on tutaj popełnił błąd, no bo przecież na pewno musiało być tak, że popełnił.
                        • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 10:43
                          A czy ja coś takiego napisałam, że trzeba w kółko obracać swój błąd, bo nie wiem o czym my w ogóle rozmawiamy?
                          Skoro facet ożenił się z autorką wątku, to zakładam, że było uczucie i zależało mu na niej. Skoro po paru latach nie chce z nią być, odchodzi definitywnie to musiało się coś po drodze wydarzyć, coś niedobrego, jakiś właśnie błąd. Myślisz, że odchodzi, bo było zbyt idealnie?
                          Błąd jest tylko błędem, ludzka sprawa, zdarza się każdemu- mam wrażenie, że Ty to traktujesz w kategoriach jakiegoś wykroczenia, które się przytrafia tylko tym najgorszym łajzom.
                          Błędem może być to, że pobrali się niewłaściwi, niepasujący do siebie ludzie i nie zorientowali się o tym fakcie w porę.
                          • lesnik5 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 11:16
                            Błędem to była zdrada, jeśli pobrali się niewłaściwi ludzie to wypadało by najpierw się pożegnać z pierwszą, a dopiero potem brać się za inną. Lub w ogóle mieć jakąkolwiek odwagę poinformować pierwszą, że nie jest już pierwszą.

                            • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 11:25
                              No to się przecież właśnie pożegnał smile
                              Nie doczytałeś?
                              • lesnik5 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 12:27
                                No, musiałem przeoczyć.

                                Ale i tak fajnie się dyskutowało.
                • zmeczona100 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 14.05.13, 22:51
                  > Nie, ludzie pewni siebie nie doszukują się swoich błędów tam gdzie ich nie ma,
                  > lub gdzie ich błędy były zupełnie nieproporcjonalne do błędów partnera. Nie two
                  > rzą sobie problemów sami na siłę.

                  Za te słowa (i jeszcze parę innych m.in. w tym wątku) zostaję Twoją fanką, Leśniku smile

                  Prawda tak oczywista, tak mądra, a jednocześnie całkiem pomijana.

                  Ale cóż, niektórzy potrzebują na siłę szukać swoich błędów, aby nad sobą "popracować". Teraz to takie modne- praca nad sobą, przerobienie wszelkich traum małżeńsko- rozwodowych itd. Jak nic w sobie nie znajdujesz godnego miana problemu, no toś zadufany w sobie...

                  Tak, jakby za cudzy błąd i tak był współwinny drugi człowiek. Bezsensowne podejście.
                  Takie podejście to też rozgrzeszenie siebie samego- ja popełniłam błąd, no ale ÓN/ ÓNA też, przez co mój nie jest taki oczywisty i ogromny.

                  Mądrze prawisz, Leśniku smile Przyjemnie czytać smile
                  • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 14.05.13, 22:59
                    No ale przecież można się zastanowić nad sobą po czym stwierdzić "jestem absolutnie nieskazitelna", co Ci szkodzi ?smile
                    • zmeczona100 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 14.05.13, 23:05
                      Ja przepraszam bardzo- naprawdę uważasz wszystkich ludzi za kretynów, którzy w ogóle nie zastanawiają się nad tym, co robią?? I jaką przydatność dla codziennego życia z drugą osobą ma absolutna nieskazitelność? Wytrzymałabyś z ideałem? Bo ja w życiu!
                      • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 14.05.13, 23:13
                        O Booże, żartowałam...Na tym forum to już się robi rezerwat dla przewrażliwionych powoli...
                        Po prostu nie rozumiem co ma poczucie własnej wartości do rozpracowania swoich ewentualnych błędów życiowych, lub chociażby refleksji czy aby się ich nie popełnia.
                        Paradoksalnie wydaje mi się, ze ludzie z poczuciem własnej wartości nie mają większych problemów z ich nazywaniem i rozwiązywaniem, bo to nie zaburza ich samooceny.
                        A właśnie przestraszeni i zakompleksieni zamiatają wszystko pod dywan itp.
                        • zmeczona100 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 14.05.13, 23:20
                          Ludzie z poczuciem własnej wartości umieją odróżniać pierdoły od spraw ważnych smile I mają głębokie przekonanie (i to nie ma nic wspólnego z zadufaniem), że to, co robią, jest w danym momencie optymalnym rozwiązaniem. Co tu jest do rozpracowywania?
                          A jeśli popełnili błąd to na pewno z tego powodu nie szukają gałęzi ani winy w innych, tylko oceniają swój udział racjonalnie. To jest proces tak automatyczny, jak oddychanie przez sen. I nie widzę tam miejsca na rozpracowywanie.
                          Dla osoby z kompleksami podanie kawy w szklance* będzie błędem, rozpracowywanym przez lata w zaciszu gabinetu u terapeuty; osoba z poczuciem własnej wartości taką sytuację obróci w żart smile


                          *gdy nie ma nic innego pod ręką wink
                  • mayenna Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 09:30
                    Mnie wystarczy odpowiedż na pytanie 'dlaczego tak?" Jakie mechanizmy spowodowały, ze poszło w zdradę bo nikt biorąc ślub jej nie planuje. Zrozumiałam dlaczego u mnie tak było. To jest ważne, właśnie żeby się nie obwiniać.
                    Postawa:' zrobiłam wszystko idealnie, on jest dupek, a zawiniła tamta pani, co mu do łóżka wskoczyła' niczego nie załatwia i nie ma komunikatu końcowego na temat przyczyn zdrady.
            • mallwia l5 13.05.13, 00:45
              > Bo nie napisała, że popsuła.
              >
              > Poza tym nic (i pisząc nic, mam na myśli dokładnie nic) nie usprawiedliwia zdra
              > dy w małżeństwie. Mąż pokazał jej, że ma ją w d..ie (bo tak właśnie tłumaczy si
              > ę zdradę) - ale to takie babskie podejście - no na pewno ona też była winna, no
              > przecież jak to tak żeby nie. Specjalnie napisałem babskie, a nie kobiece, bo
              > właśnie takie jest, babskie, a nie kobiece, bo prawdziwa kobieta zna swoją wart
              > ość.
              Niestety mylne jest Twe rozumowanie leśniku." Prawdziwa kobieta zna swoją wartość" to ta która nie zdradza rzekomo,ale "prawdziwy mężczyzna" nigdy nie pozwoli oddalić się na tyle swojej kobiecie by zbliżyła się do innego mężczyzny.Bo piszemy o kobietach wartościowych nie łachudrach.

              www.youtube.com/watch?v=s5vxqVzH2_4
              • lesnik5 Re: l5 13.05.13, 09:14

                > Niestety mylne jest Twe rozumowanie leśniku." Prawdziwa kobieta zna swoją warto
                > ść" to ta która nie zdradza rzekomo,ale "prawdziwy mężczyzna" nigdy nie pozwoli
                > oddalić się na tyle swojej kobiecie by zbliżyła się do innego mężczyzny.Bo pis
                > zemy o kobietach wartościowych nie łachudrach.
                >

                A co to znowu za konstrukcja 'nie pozwoli oddalić się'? To mężczyzna lub kobieta jest od pozwalania, lub nie, czegoś partnerowi lub partnerce? Bo ja myślałem, że każdy jest dorosły i sam odpowiada za swoje decyzje.
    • mayenna Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 15:44
      Posłuchaj Anbale bo mądrze mówi.
      Ona wybrała męża, wybrała to co w ostatecznym rozrachunku było dla niej ważniejsze. Zdradziła, zrobiła błąd, ale ostatecznie podjęła inna decyzję.
      Twój mąż podjął swoją.
      Jak twój mąż sam nie zdecyduje, że wybiera rodzinę, ciebie, że jednak coś do Ciebie czuje, to nic nie pomoże. Pojawi się kolejna kobieta po prostu.
      Po zastanawiaj się nad swoimi problemami a nie obcej kobiety. Znalazłaś sobie temat zastępczy zamiast mierzyć się z realnym.
      • vento_p Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 19:18
        kobieto, teraz się już nad tym nie zastanawiaj. Chyba,że myślisz o swoim małżeństwie.
    • krokodil123 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 19:22
      "Czy osoba ktora zdradzila, potrafi przestac kochac tak nagle swojego kochanka? "

      Po pierwsze primo, dlaczego zakładasz z góry że osoba która ma kochanka i zdradza to na pewno jest w tym drugim zakochana? Oj......czysto kobiece myślenie.
      Podejrzewam że jest dużo facetów którzy mają żony, kochanki które im się znudzili i rozglądają się za coś świeżego ale żadnej nie kochają. I jak nie kochają to nie oznacza że mają zostać bez "domowej sielanki" i namiętnego seksu-po co sobie mają odmawiać przyjemności.
      Albo żeby było równowagi mężatki które nie są zakochani w swoich szefów a kręcą z nim dla awansu etc.
      • ankab92 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 20:46
        to pewnie tak wyglada, ze skupiam sie na kochance ale wcale tak nie jest. Moj maz do mnie wrocic nie chce wiec nie moglam dac takiego przykladu jak to by bylo gdyby wrocil. Ja probowalam zeby wrocil, ale nie wyszlo. Kiedy dowiedzialam sie o zdradzie to powiedzial mi ze w tamtej kobiecie sie zakochal.
        Dlatego zastanawiam sie, czy gdybym nie wiem blagala badz postawila wszystko na jedno karte i zrobilabym wszystko zeby wrocil to czy rzeczywiscie to by mialo sens? kochanka wrocila do meza wiec tak po prostu zastanawiam sie jak to ludzie którzy zdradzaja i niby laczy ich wielka milosc jak to sie ma potem po powrocie.
        Ja probowalam, zeby maz wrocil, chcialam nam dac 2 szanse ale on nie chcial. Wczesniej w malzenstwie od momentu kiedy zaczal mnie zdradzac zmienil sie, byl oschly i tyle razy probowlam z nim rozmawiac, prosilam zebysmy wiecej czasu razem spedzali niestety kryl sie praca ze jest jej tak duzo i nie podejrzewalam ze moze mnie zdradzac. Ale uwierzcie robilam duzo zeby poprawic co sie porobilo ale bez skutku.
        A pytalam tak teoretycznie, bo znam jedna historie gdzie maz zdradzil zone, az w koncu kochanka zaszla w ciaze. Mimo to zona strasznie walczyla o niego, i on sam nie wiedzial co zrobic i postanowil popelnic samobojstwo. Ona weszla do pokoju w momencie kiedy on podzynal sobie zyly i tak jakby powstrzymala go. Bardzo walczyla o to malzenstwo i on wybral ja. Moj znajomy z zona jezdzi na takie spotkania odnowy malzenstwa dla par. I wlasnie tam ta kobieta opowiadala ta historie, i oni chcieli dac taka nauke ze malzenstwo to rzecz swieta, ze warto bylo walczyc, duzo przeszli ale w momencie kiedy to opowiadali byli bardzo szczesliwi.
        Wiecie rozwod tuz tuz nachodza mnie rozne mysli, bo moglabym blagac zeby wrocil ale z drugiej strony sobie mysle mam swoja godnosc, nie chce litosci a potem sobie mysle o moim dziecku i tam mi przykro ze bedzie mial rodzicow mieszkajacych osobno.
        Dlatego tez chcialabym uslyszec wasze zdanie
        • kami_hope Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 21:51
          Po co zajmowac sobe glowe teoretycznymi rozwazaniami ktore i tak niczego do zycia nie wnosza? Lepiej chyba skupic sie na tym co realne, osiagalne i zalezne od nas.
        • eicron Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 23:04
          ankab92 napisała:

          > to pewnie tak wyglada, ze skupiam sie na kochance ale wcale tak nie jest. Moj m
          > az do mnie wrocic nie chce wiec nie moglam dac takiego przykladu jak to by bylo
          > gdyby wrocil. Ja probowalam zeby wrocil, ale nie wyszlo. Kiedy dowiedzialam s
          > ie o zdradzie to powiedzial mi ze w tamtej kobiecie sie zakochal.
          > Dlatego zastanawiam sie, czy gdybym nie wiem blagala badz postawila wszystko na
          > jedno karte i zrobilabym wszystko zeby wrocil to czy rzeczywiscie to by mialo
          > sens? kochanka wrocila do meza wiec tak po prostu zastanawiam sie jak to ludzie
          > którzy zdradzaja i niby laczy ich wielka milosc jak to sie ma potem po powroci
          > e.

          A co takiego byś zrobiła w ramach tego "zrobiłabym wszystko" ?
          • miacasa Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 23:10
            > A co takiego byś zrobiła w ramach tego "zrobiłabym wszystko" ?

            Chyba nie można zrobić niczego jeśli nie ma woli naprawy po obydwu stronach i jestem zdania, że tu raczej postawa zdradzającego ma kluczowe znaczenie dla podejmowania bądź nie prób naprawczych. Zdradzany może podejmować takie próby lub nie ale warunkiem koniecznym jest chęć naprawy przez zdradzającego, bez tego nie ma mowy o ratowaniu czegokolwiek.
            • eicron Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 23:26
              miacasa napisała:

              > > A co takiego byś zrobiła w ramach tego "zrobiłabym wszystko" ?
              >
              > Chyba nie można zrobić niczego jeśli nie ma woli naprawy po obydwu stronach i j
              > estem zdania, że tu raczej postawa zdradzającego ma kluczowe znaczenie dla pode
              > jmowania bądź nie prób naprawczych. Zdradzany może podejmować takie próby lub n
              > ie ale warunkiem koniecznym jest chęć naprawy przez zdradzającego, bez tego nie
              > ma mowy o ratowaniu czegokolwiek.

              Zrobić można, choć skutek nie jest gwarantowany smile Obie strony powinny się zastanowić, co muszą w sobie zmienić. Jeśli zmieni się tylko jedna ze stron, to tak zmiana do niczego dobrego nie doprowadzi.
        • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 12.05.13, 23:58
          Jeżeli mąż nie chce być z Tobą to raczej nic nie da się zrobić. Taką podjął decyzję, chyba że mu się coś odmieni.
          Błagania nie mają sensu, moim zdaniem tylko pogarszają sprawę w takich sytuacjach, wychodzi się na jakiegoś "stalkera".
        • malgolkab Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 10:24
          ankab92 napisała:

          > to pewnie tak wyglada, ze skupiam sie na kochance ale wcale tak nie jest.
          Myślę, że jednak jest - chciałaś rozwalić jej małżeństwo, bo w Twoim odczucia ona rozwaliła Twoje - nie wyszło - pani pogodziła się z mężem i zostają razem. Przynajmniej masz jasność, że mąż nie odchodzi dla niej (bo z nią i tak nie będzie), tylko po prostu nie chce być z Tobą.
        • errare_humanum_est Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 22:21
          ankab92 napisała:

          > Wiecie rozwod tuz tuz nachodza mnie rozne mysli, bo moglabym blagac zeby wrocil
          > ale z drugiej strony sobie mysle mam swoja godnosc, nie chce litosci a potem s
          > obie mysle o moim dziecku i tam mi przykro ze bedzie mial rodzicow mieszkajacyc
          > h osobno.
          > Dlatego tez chcialabym uslyszec wasze zdanie

          Do tego tanga trzeba dwojga, zdradzający musi chcieć naprawić krzywdę, którą wyrządził, a zdradzony musi chcieć dać mu tę drugą szansę i w naprawie wziąć udział. Jeżeli tylko jedna strona będzie chciała coś zmienić, to i tak nic z tego nie wyjdzie. Jeżeli mąż nie chce wrócić i konsekwentnie się tego trzyma, to moim zdaniem nie ma o co kruszyć kopii. Można najwyżej zrobić to, co w Twojej własnej ocenie jest niezbędne aby później nie męczyły Ciebie myśli typu "a gdybym zrobiła to czy tamto, to może by się nam udało", ale zmuszać kogoś na siłę do bycia w niechcianym związku nie ma sensu.
    • mallwia Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 01:31
      Myślę sobie,że to egoiści-idealiści nie potrafią wybaczyć zdrady. Bo sama idea miłości,małżeństwa,związku,wyłączności się liczy niż sam partner ze swoimi ułomnościami czy popełnionymi błędami. Da się odbudować,ale nielicznym i zazdroszczę takim parom,bo to musi być miłość.Taka prawdziwa.Na dobre i złe, wiara w drugiego człowieka mimo bólu i cierpienia.Dostrzeżenie kim jest dla Nas w czasoprzestrzeni.Piękne.

      www.youtube.com/watch?v=0miyFNLzeTE

      • lesnik5 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 09:17
        mallwia napisała:

        > Myślę sobie,że to egoiści-idealiści nie potrafią wybaczyć zdrady. Bo sama idea
        > miłości,małżeństwa,związku,wyłączności się liczy niż sam partner ze swoimi uło
        > mnościami czy popełnionymi błędami. Da się odbudować,ale nielicznym i zazdroszc
        > zę takim parom,bo to musi być miłość.Taka prawdziwa.Na dobre i złe, wiara w dru
        > giego człowieka mimo bólu i cierpienia.Dostrzeżenie kim jest dla Nas w czasoprz
        > estrzeni.Piękne.

        Ale czyja to ta miłość, tego co 'odbudowuje' żyjąc w iluzji i wymyślając jakieś pokręcone tłumaczenia dlaczegoż-to-się stało, czy może tego drugiego, który miał pierwszego w du.ie?

        • mallwia Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 21:54
          > Ale czyja to ta miłość
          Dwojga ludzi,których uczucie jest silniejsze niż to całe gówno
          tego co 'odbudowuje' żyjąc w iluzji i wymyślając jakieś
          > pokręcone tłumaczenia dlaczegoż-to-się stało, czy może tego drugiego, który mi
          > ał pierwszego w du.ie?

          Dlatego się rozmawia, wyciąga wnioski i wybacza,a nie od razu spuszcza w kiblu

          www.youtube.com/watch?v=gRwFRMGpTWg
          • lesnik5 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 21:11
            mallwia napisała:

            > Dlatego się rozmawia, wyciąga wnioski i wybacza,a nie od razu spuszcza w kiblu
            >

            A to już wedle uznania. Jeśli dla kogoś jego partner i małżeństwo to 100% całego świata, poza którym nie ma już nic, a o sobie już dawno zapomniał, to może wybaczać. Raz, trzy razy czy nawet i siedem razy, jak lubi. Podobnie jak wybaczają żony których mężowie tłuką, w imię nie wiem czego, pewnie jakichś tam swoich wizji.
      • blackglass Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 15:50
        mallwia napisała:

        > Myślę sobie,że to egoiści-idealiści nie potrafią wybaczyć zdrady. Bo sama idea
        > miłości,małżeństwa,związku,wyłączności się liczy niż sam partner ze swoimi uło
        > mnościami czy popełnionymi błędami. Da się odbudować,ale nielicznym i zazdroszc
        > zę takim parom,bo to musi być miłość.Taka prawdziwa.Na dobre i złe, wiara w dru
        > giego człowieka mimo bólu i cierpienia.Dostrzeżenie kim jest dla Nas w czasoprz
        > estrzeni.Piękne.

        To ta wersja idealistyczna, bo często są to bardzo prozaiczne powody- spory kredyt, wygodne życie ba nawet świadomość, ze jak raz mi wybaczyła/czył to czemu mam nie puścić się raz jeszcze tongue_out
      • errare_humanum_est Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 22:36
        mallwia napisała:

        > Myślę sobie,że to egoiści-idealiści nie potrafią wybaczyć zdrady. Bo sama idea
        > miłości,małżeństwa,związku,wyłączności się liczy niż sam partner ze swoimi uło
        > mnościami czy popełnionymi błędami.

        Hm, trochę to zdanie zastanowiło, bo to właśnie ja jestem taką osobą, która zdrady nie była w stanie wybaczyć. Czy jestem egoistą - idealistą? W moim odczuciu nie, czy inni mnie tak postrzegają to inna sprawa.
        Po tym czasie, który minął od naszego rozstania mogę powiedzieć, że nie sam fakt zdrady był tym elementem, który zaważył na tym, że odszedłem, ale cała otoczka, która tej zdradzie towarzyszyła, a która w efekcie spowodowała kompletną ruinę zaufania do partnera. Wielomiesięczny romans, kłamstwa, które usłyszałem w momencie gdy sprawa wyszła na jaw, brak jednoznacznego i radykalnego odcięcia się od kochanka (po roku nadal przechowywane jego zdjęcia w telefonie) i chyba najważniejsze - brak jednoznacznie wyrażonej skruchy. Nawet nie chodzi o posypywanie głowy popiołem i przypisywanie sobie całej winy, bo do sytuacji, która moją żonę popchnęła do zdrady też miałem udział, tylko o proste stwierdzenie "przepraszam, nie zasłużyłeś na to, co Ci zrobiłam". Zawsze było "ale Ty byłeś taki a taki, ale Ty powiedziałeś to i to, ale Ty zachowałeś się tak i tak". Oczywiście, tak było, ale miałem wtedy i nadal mam w sobie mocne przekonanie, że na zdradę nie zasłużyłem, że naszych problemów zdradą nie dało się rozwiązać, bo niby jak obcy facet miał spowodować zmianę mojego postępowania, podawanego przez moją ex jako powód jej zdrady?
        Czy to jest egoizm? Moim zdaniem nie, ale ciekaw jestem jak Ty to widzisz.
        • argentusa Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 18.05.13, 07:05
          Dawno nie czytałam czegoś tak rozsądnego smile
          Szacunek.
          Ar.
    • silios Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 11:22
      o matko i ty chcesz z nim być? mam nadzieje, że dostal kopa
      • ankab92 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 14:31
        Oczywiście zgadzam, sie ze cos sie musialo zespuć. Z mojej strony wydawało mi sie ze przechodzimy mały przejsciowy kryzys, bo pojawilo sie dziecko i wiadomo ze para musi sie na nowo dotrzec. A z jego punktu widzenia niby bylo cos wiecej choc moze tylko tak tlumaczy, ze zdradzil ze niby bylo juz tak zle.
        Uwazam, ze wlasnie tak jest w malzenstwie nie zawsze kolorowo, nie zawsze wszystko idzie z gorki, ale trzeba duzo rozmawiac, i docierac sie, i starac sie ulepszac. I chyba jest bardzo cienka granica, jezeli komus sie wydaje ze jest zle, zeby przejsc na druga strone i to zalezy od sily charakteru.

        Ale sluchajcie, stworzyly nam sie tu dwa watki, piszcie swoje opinie co do mojej histori.

        Ale jak chcialam po gdybac jak to jest. Nie musicie sie do mnie odnosic, po prostu chcialam sie dowiedziec jak to jest ktos kogos zdradza bo powiedzmy jest zle w malzenstwie, i uwaza sie zakochal w kochance, ze to milosc, niby wiedza ze nie beda razem ale na maksa zyja ta miloscia. I jak to jest jesli potym jak mołżonek sie dowiaduje osoba ta postanawia wrocic. Jak to jest czy to moze funkcjonowac, czy osoba ktora zdradzala nie mysli wciaz o tej kochance/kochanku a zdradzana nie marnuje czasu ze to jest nie to, czy to mozna odbudowac? piszcie plis
        • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 15:04
          ankab92 napisała:
          > I jak to jest jesli potym jak moł
          > żonek sie dowiaduje osoba ta postanawia wrocic. Jak to jest czy to moze funkcjo
          > nowac, czy osoba ktora zdradzala nie mysli wciaz o tej kochance/kochanku a zdra
          > dzana nie marnuje czasu ze to jest nie to, czy to mozna odbudowac? piszcie plis

          A mamy to wywróżyć z fusów, czy ze szklanej kuli?
          A poza tym jakoś nie podejrzewam Cię o czyste intencje, chyba znowu coś knujesz tongue_out
          • ankab92 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 21:52
            przykro mi, ze jestem odbierana jako osoba ktora coś knuje.
            Po prostu chce wiedzieć jak to mogłoby się ułożyć i czy takie powroty mają sens.
            Czy to jest takie straszne, czy musze od razu coś kombinować.

            Tak naprawde nie ma dnia, gdzie nie analizowałabym co zrobiłam, żle. Zastanawiam sie nad wszystkim co mnie spotkało, analizuje i wyobrażam sobie różne scenariusze jak to mogło by sie potoczyc. Czy to takie zle ze nie umiem przekreslic zwiazku w ktorym bylam przez prawie 9 lat.

            To jest wlasciwie dla osob ktore przezyly zdrady, ktore wiedza jak to jest. Dlatego zalazylam ten watek zeby zobaczyc jak inni wybrneli z tak strasznego wydarzenia w zyciu....
            • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 22:03
              Coś się nie zgadza, bo przecież zdecydowaliście o rozwodzie i mąż nie chce do Ciebie wrócić.
              Więc nad czym się zastanawiasz właściwie; i co chcesz naprawiać, bo nie rozumiem? Nieistniejący związek?
              Bo na pewno elementem naprawy nie było to, że uprzejmie informujesz męża kochanki o zdradzie, to tylko mogło pogrążyć sytuację- więc skoro nie naprawiasz, skoro zamykasz sprawy, to nad czym się zastanawiasz? Co by było gdyby było?
            • eicron Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 13.05.13, 23:03
              ankab92 napisała:

              > przykro mi, ze jestem odbierana jako osoba ktora coś knuje.
              > Po prostu chce wiedzieć jak to mogłoby się ułożyć i czy takie powroty mają sens

              Mogłoby się ułożyć różnie. Takie powroty czasem mają sens, a czasem go nie mają.

              > iusze jak to mogło by sie potoczyc. Czy to takie zle ze nie umiem przekreslic z
              > wiazku w ktorym bylam przez prawie 9 lat.

              Nie, to dobrze.
        • errare_humanum_est Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 23:00
          ankab92 napisała:

          > Jak to jest czy to moze funkcjo
          > nowac, czy osoba ktora zdradzala nie mysli wciaz o tej kochance/kochanku a zdra
          > dzana nie marnuje czasu ze to jest nie to, czy to mozna odbudowac? piszcie plis

          Z pozycji zdradzanego mogę powiedzieć, że nie uważam czasu, który upłynął od momentu odkrycia zdrady do naszego rozstania za stracony, paradoksalnie również dzięki temu, że per saldo dostałem po dupie i dając mojej ex to o co prosiła, nie dostałem w zamian tego, co mi obiecała.
          Co uważam za najważniejsze - dowiedziałem się, co spowodowało jej taki, a nie inny postępek, mogłem popatrzeć na siebie jej oczami, zobaczyć, gdzie popełniłem błędy, zastanowić się, co zmienić, aby więcej ich nie popełniać. Cóż, przyjemne to nie było, przyznaję - ale uważam, że było warto. Takiej lekcji nie dostanie się za żadne pieniądze.
          Drugą rzeczą było to, że nie chciałem kiedyś się obudzić i powiedzieć "kurde, a może gdybym spróbował to byłoby nam teraz jak w niebie?" Na tyle, na ile siebie znam, taka myśl pojawiłaby się prędzej czy później i już by ze mną została do mojej usranej śmierci. W tym momencie danie szansy, o którą mnie proszono (i o którą bym prosił na miejscu mojej ex) było jedynym wyjściem. W sumie co mogłem ważnego stracić? Rok czy dwa lata czasu? A co to jest wobec reszty życia? A zyskać mogłem dużo, lepsze małżeństwo gdyby wyszło albo wewnętrzny spokój i pewność gdyby nie wyszło, a moim zdaniem obie te rzeczy są warte naprawdę dużo.
    • esteraj Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 14.05.13, 21:29
      ankab92 napisała:
      > Jak to jest budowac zwiazek po zdradzie. Czy osoba zdradzona nie ma wrazenia ze
      > ta druga osoba jest z nia na sile?

      Przyczyny zdrady lub zakochania się bywają różne. Czasami jest to tak, że ktoś nie kochał swojej połówki i wszedł w związek z czysto praktycznych pobudek, a czasami coś się wypaliło, albo zabrakło jakiegoś ważnego czynnika, który kochanek/kochanka miał/miała.

      Zastanawiasz się nad tą kwestią, zatem jako osoba będąca zarówno po jednej jak i po drugiej stronie, odpowiem jak to było u mnie.
      Zdradziłam, bo czułam się zignorowana, zdominowana, nierozumiana..., bo brakowało mi ciepła, bliskości i swego rodzaju fascynacji... Potrzebowałam akceptacji mnie takiej jaką byłam.
      Wtedy wydawało mi się, że jestem bardzo zakochana, a może nawet byłam...
      To zakochanie wynikało właśnie z zaspokojenia potrzeb... Sądzę, że w tamtym czasie nie potrafiłam patrzeć realnie. Nie chciałam dopuszczać żadnych negatywnych cech kochanka. Idealizowałam go tak, jak tylko było to możliwe... Jednocześnie jednak miałam ogromne wyrzuty sumienia.
      Czy nie mogłam powiedzieć mężowi o swoich pragnieniach?
      Nie.
      Nie potrafiłam tego. Poza tym, było to traktowane jako moje wymysły i zostawałam wpędzana w większe poczucie winy.
      Romans traktowałam jako coś tymczasowego. Wiedziałam, że kiedyś musi się to skończyć. I skończył się. Podjęłam decyzję o uczciwym życiu...
      Czy tęsknota mnie nie dopadała, czy przestałam kochać tego drugiego...?
      Odrzucałam wszelkie myśli o nim i skupiłam się na własnym małżeństwie. Chciałam odkupić swoją winę i starałam się być najlepszą żoną na świecie. Zamiast tego zaczął narastać we mnie żal, że moje starania nie przynoszą efektów. Z czasem stałam się największą pesymistką i malkontentką. Tego grobowego nastroju nie wytrzymał mój mąż. W jego pracy pojawiła się młoda i energiczna dziewczyna. Tym razem on, prawy i człowiek z żelaznymi zasadami, wpadł w sidła zakochania.
      Sprawa po około pół roku wydała się. O jego zdradzie dowiedziałam się pierwszego kwietnia. Fajna data, bo sądziłam, że jest to największy żart primaaprilisowy. Ale to nie był żart.
      Nasze rozstanie było już przesądzone, jednak... długie i szczere do bólu rozmowy pozwoliły nam zrozumieć to co się wydarzyło i dlaczego. Doszliśmy do wniosku, że wiele spraw zawaliliśmy, że mogliśmy zadziałać inaczej, i... że może warto spróbować naprawić to, co zepsuliśmy... Przecież kiedyś byliśmy inni, wierzyliśmy w ideały i kochaliśmy się...

      W tym roku minęło pięć lat. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.
      Żyjemy według innych zasad, które się sprawdzają. Są nimi uczciwość, otwartość, nieobrażanie się, wsłuchiwanie się i zrozumienie drugiej strony, okazywanie bliskości, czułości, ważności...
      • anbale Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 14.05.13, 22:08
        Znam różne przypadki "po zdradzie", ale naprawdę trudno ocenić co jest między tymi ludźmi, co ich przyciąga, co ich odpycha od siebie. Pozory czasem mylą, niektórzy usilnie pracowali żeby znowu było dobrze i im nie wyszło, inni nie robili specjalnie żadnych starań albo okopywali się na stanowisku "nie mam sobie nic do zarzucenia"- i wszystko im poszło idealnie, partner wrócił skruszony i jeszcze lepszy niż kiedykolwiek był...
        Nie ma reguł, oprócz jednej- jak jedna strona już nie kocha, przestało jej na czymkolwiek zależeć, to nic się nie da zrobić. Działać albo próbować działać można tylko wtedy gdy coś się jeszcze tli- tak jak u Ciebie. Dlatego jest to ważna informacja smile
      • miacasa Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 10:21
        > W tym roku minęło pięć lat. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.
        > Żyjemy według innych zasad, które się sprawdzają. Są nimi uczciwość, otwartość,
        > nieobrażanie się, wsłuchiwanie się i zrozumienie drugiej strony, okazywanie bl
        > iskości, czułości, ważności...

        Czy Twój mąż wiedział o Twoim romansie? Rozumiem, że Ty wybaczyłaś mając dystans i własne doświadczenia równoległe z małżeństwem ale czy Twój mąż też wiedział o tym, że był zdradzany? Pytam bo ja akurat jestem pół roku po odkryciu romansu męża i nadal nie radzę sobie z emocjami, niby obydwoje bardzo się staramy ale daleko mi jeszcze do wybaczenia. Mój mąż koncentruje się na teraźniejszości a ja jeszcze nie przepracowałam przeszłości, choć oczywiście teraźniejszości nie zaniedbuję.
        • lilyofthevalley31 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 19:52
          Zastanawiasz się nad tą kwestią, zatem jako osoba będąca zarówno po jednej jak i po drugiej stronie, odpowiem jak to było u mnie.
          "Zdradziłam, bo czułam się zignorowana, zdominowana, nierozumiana..., bo brakowało mi ciepła, bliskości i swego rodzaju fascynacji... Potrzebowałam akceptacji mnie takiej jaką byłam.
          Wtedy wydawało mi się, że jestem bardzo zakochana, a może nawet byłam...
          To zakochanie wynikało właśnie z zaspokojenia potrzeb... Sądzę, że w tamtym czasie nie potrafiłam patrzeć realnie. Nie chciałam dopuszczać żadnych negatywnych cech kochanka. Idealizowałam go tak, jak tylko było to możliwe... Jednocześnie jednak miałam ogromne wyrzuty sumienia.
          Czy nie mogłam powiedzieć mężowi o swoich pragnieniach? "

          Czytając twoj post, to jakbym słyszała mojego męza. zawsze mielismy bardzo dobry kontakt i strasznie blisko siebie. Kiedy doszlo do zdrady maz mial nowa prace, przyszlo dziecko duzo sie nazbieralo, powiedzial mi kiedy sie dowiedzialam, ze wlasnie ta kobieta go rozumiala, doceniala...
          nie rozumiem skad to sie wzielo, bo nigdy mi wczesniej niemowil ze jest malo doceniany, dowartosciowany zawsze chetnie chwalilam sie jego osiagnieciami a mimo to ona byla w tym lepsza.
          Ciesze sie, ze wam sie udalo. Widocznie jakos musieliscie przejsc ta droge zeby docenic sie to co sie ma.
          Ja staram sie zrozumiec czemu mi sie to przytrafilo... napewno musze wyciagnac z tego jakas lekcje. Moze tez nie docenialam tego co mialam, moze myslalam ze bedzie to szczescie miala zawsze. Teraz po tym co sie stalo napewno jestem silniejsza i bardziej niezalezna bo musze tylko na siebie liczyc.
          Prosze napisz czy zdarza ci sie myslec o twoim kochanku...i porownywac go z mezem?
          • esteraj Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 23:54
            lilyofthevalley31 napisał(a):

            > Prosze napisz czy zdarza ci sie myslec o twoim kochanku...i porownywac go z mez
            > em?

            Gdy podjęłam decyzję o zakończeniu romansu skupiałam się na zaletach jakie ma mąż i krytycznie patrzyłam na wady kochanka. Chciałam odwrócić sytuację. Myślę, że taka metoda pozwoliła mi później na realną ocenę tego, co się ze mną działo. Wyleczyłam się z iluzji.

            W przypadku męża okazało się, że jego oblubienica nie jest również kryształowa, bo w krytycznych momentach sięgała po różne niechlubne metody, co otworzyło mu szeroko oczy i obudził się z letargu o ideałach. Ja, dzięki swoim doświadczeniom i odrobinie rozumu, mogłam wykazać się lepszym zachowaniem. Zrozumienie i akceptacja z mojej strony była wtedy dla niego bardziej cenna.

            Myślę, że porównywanie jest chyba naturalne. Potem dochodzi się do wniosku, że przecież każdy jest inny i pewne cechy nam bardziej odpowiadają a inne nie. Na tej podstawie dokonuje się wyboru partnera. Jedni potrzebują ludzi przebojowych z wielką charyzmą, drudzy domatorów, a jeszcze inni zupełnie kogoś innego.
            Po podjęciu decyzji nie patrzy się wstecz. Przynajmniej dla mnie nie ma to sensu. Ale oczywiście taka decyzja i wybór jest wtedy dokonany bardzo świadomie.
        • esteraj Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 23:32
          miacasa napisała:

          > Czy Twój mąż wiedział o Twoim romansie? Rozumiem, że Ty wybaczyłaś mając dystan
          > s i własne doświadczenia równoległe z małżeństwem ale czy Twój mąż też wiedział
          > o tym, że był zdradzany?

          Na początku mój mąż nie wiedział o mojej zdradzie. Dowiedział się o niej, gdy na jaw wyszła jego. Widziałam, że bardzo tym się zadręcza, że cierpi z powodu swojej nielojalności. Wtedy był czas na wyjawienie prawdy od początku do końca. Nie chciałam, żeby niesłusznie uznawał mnie za wspaniałomyślną, bo ja z wielkim zrozumieniem przyjęłam wiadomość o jego romansie. Pamiętam, że w tamtym czasie wciąż kołatała mi myśl: prawda cię wyzwoli. I tak się stało. Niemniej mój mąż przyznał, że gdyby dowiedział się o mojej zdradzie przed tym, co wydarzyło się w jego życiu, nie umiałby mi tego wybaczyć i nie byłby wspaniałomyślny. Dopiero, gdy sam doświadczył tego co ja, mógł zdobyć się na zrozumienie i konstruktywną rozmowę/przepracowanie problemu.

          Miacasa, nie dziwię Ci się, że nie jest to dla Ciebie łatwe. Myślę, że Twój mąż także powinien zdawać sobie z tego sprawę.
      • errare_humanum_est Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.05.13, 23:21
        esteraj napisała:

        Pięknie napisane, naprawdę wam zazdroszczę że tak wam się udało. Mam jedno pytanie, napisałaś bowiem:

        > Nasze rozstanie było już przesądzone, jednak... długie i szczere do bólu rozmow
        > y pozwoliły nam zrozumieć to co się wydarzyło i dlaczego. Doszliśmy do wniosku,
        > że wiele spraw zawaliliśmy, że mogliśmy zadziałać inaczej, i... że może warto
        > spróbować naprawić to, co zepsuliśmy... Przecież kiedyś byliśmy inni, wierzyliś
        > my w ideały i kochaliśmy się...

        Jak wyglądały wasze rozmowy, co doprowadziło do tego że jednak wam wyszło? Zdecydowaliście się, po przegryzieniu się przez wasze błędy, zacząć kompletnie od zera, od czystej kartki? Nie kusiło was aby wyciągać co jakiś czas stare błędy, aby walnąć nimi partnera po głowie?
        U mnie to niestety dosyć szybko zaczęło występować, co z kolei z mojej strony powodowało dosyć mocne usztywnienie i niechęć do wychodzenia poza swoje ograniczenia - w końcu ileż razy można przepraszać za błędy sprzed x lat w sytuacji, gdy te zarzuty podnoszone są przez kobietę, która jeszcze parę miesięcy łgała w żywe oczy, że z kochankiem ją nic nie łączy?
        • esteraj Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 16.05.13, 23:23
          errare_humanum_est napisał:
          > Jak wyglądały wasze rozmowy, co doprowadziło do tego że jednak wam wyszło? Zdec
          > ydowaliście się, po przegryzieniu się przez wasze błędy, zacząć kompletnie od z
          > era, od czystej kartki? Nie kusiło was aby wyciągać co jakiś czas stare błędy,
          > aby walnąć nimi partnera po głowie?

          Sprawa nie była taka prosta, jakby się wydawało.
          Na początku mąż nie mógł się zdecydować co dalej, w którą iść stronę... Trudno odrzucić kogoś, kto "niczemu nie zawinił", a jedyną winą było zakochanie. Nie łatwe jest powiedzieć swojej kochance, że od dziś to ja wracam na łono rodziny, a Ty masz zniknąć z mojego życia... Przecież oni niczego nie planowali, po prostu spodobali się sobie, rozumieli, wspierali... Dziewczyna liczyła na to, że gdy prawda wyszła na jaw, będą mogli spokojnie budować nową przyszłość. Potem zaczęła szantażować samobójstwem.
          To był bardzo ciężki okres, ale czas robi swoje. Emocje, choć bardzo powoli, jednak wygasały. Do głowy docierało racjonalne myślenie. Mąż wspierał koleżankę, ale stanowczo mówił "nie" w innych kwestiach.
          Ja miałam czas na poradzenie sobie z zazdrością i budowaniem zaufania.
          Dzięki własnym doświadczeniom łatwiej było mi zrozumieć położenie zarówno jednej jak i drugiej strony. Myślę, że z sukcesem zapanowałam nad własnym egoizmem, choć "dobrzy" doradcy powtarzali, żebym nie była głupia i nie godziła się na wiele rzeczy...
          Gdy sprawa ewidentnie została zakończona, zdarzały się jeszcze jakieś wspominki, ale wtedy natychmiast pojawiało się pytanie: czemu mają one służyć? Czy na celu było dokopanie partnerowi, czy do głosu dochodziła zwykła zazdrość? Jeśli dokopanie, to gdzie jest w tym miłość? A jeśli zazdrość, to jak jej zaradzić...

          Dodam, że rozmowy i głęboka nauka nas samych trwała około dwóch lat. Były to zarywane noce prawie aż do świtu.
          Przyświecał nam jednak jeden wspólny cel: chcemy być razem i chcemy tworzyć nową, lepszą rodzinę.
          • anielica84 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 19.05.13, 10:04
            napisz udalo sie?? bo ja wlasnie jesetm na etapie odbudowywania zaufania??
          • anielica84 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 19.05.13, 10:12
            a moze jak zdradzony sam zdradzi to "rachunki sa wyrownane" i wtedy mozna zaczynac od nowa?
            • lilyofthevalley31 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.12.13, 15:19
              Witam,
              Podbijam wątek. Proszę o szczerą opinię osób, które próbowały ratować swoje małżeństwo. Postaram się w telegraficznym skrócie opisać sytuację.
              Ja jestem już rok po poznaniu prawdy. Była złość i gniew, teraz zaczynam być szczęśliwa, jest mi dobrze samej z sobą, zaakceptowałam nową sytuację. Przemyślałam swoje zachowanie, i myślę ze ten rok mnie zmienił, zostałam sama z dzieckiem i jestem silniejsza, pewniejsza siebie.
              Maż od kilku miesięcy jest bardziej normalny w kontaktach jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem i także w stosunku do mnie. Kiedyś przeprosił mnie za to co się stało, ale to było takie mało szczere. 2 miesiące temu powiedział, że złożył pozew o rozwód co okazało się nie prawdą.
              W ostatnim czasie poprosił o rozmowę. Przeprosił, zrozumiał, wcześniej obwiniał mnie o zdradę, a teraz chodzi do psychoterapeuty i powiedział, że nasze problemy finansowe go przerosły, ze czuł się zakompleksiony i wkręcił się w romans tworząc sobie nową rzeczywstość, aby się oderwać poczuć się lepszym. Czułam, że jego przeprosiny były szczere. Bardzo kocha nasze dziecko, to rozstanie pozwoliło mu zrozumieć i docenić ze ma córkę. Przeprosił, ze nie zasłużyłam na to jak mnie potraktował i że ma nadzieje, że będę kiedyś szczęśliwa bo na to zasługuję. Ogolnie przez ten romans okłamywał swoich bliskich i otoczenie, narobił wiele krzywd najbliższym.
              Byłam zaskoczona tym wyznaniem, bo zupełnie się tego nie spodziewałam. Przymierzam się do złożenia pozwu po nowym roku, w środku powoli zamykam ten rozdział.
              Pojawiło się pytanie, czy jest szansa, żebyśmy spróbowyali na nowo?
              Zebyśmy poznali się na nowo, tak jakby zacząć wszystko od początku.
              Dodam, że było mi bardzo dobrze z nim, choć teraz jestem inna, mądrzejsza, przez tą zdradę jakoś czuję się bardziej kobieca i dbam o siebie.
              I teraz jesteśmy innymi ludźmi.
              Mam do niego ogromny żal, że nie walczył o nas wcześniej. Pewnie kochanka wróciła do męża i on jest sam, więc tylko mu to pozostało.
              Słyszałam kilka historii, że ludzie po zdradzie wrócili do siebie i że było warto, bo są teraz szczęśliwi.
              Proszę was o opinie, oparte prawdziwymi historiami.
              Czy można przez to przejsc?
            • lilyofthevalley31 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.12.13, 15:20
              Witam,
              Podbijam wątek. Proszę o szczerą opinię osób, które próbowały ratować swoje małżeństwo. Postaram się w telegraficznym skrócie opisać sytuację.
              Ja jestem już rok po poznaniu prawdy. Była złość i gniew, teraz zaczynam być szczęśliwa, jest mi dobrze samej z sobą, zaakceptowałam nową sytuację. Przemyślałam swoje zachowanie, i myślę ze ten rok mnie zmienił, zostałam sama z dzieckiem i jestem silniejsza, pewniejsza siebie.
              Maż od kilku miesięcy jest bardziej normalny w kontaktach jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem i także w stosunku do mnie. Kiedyś przeprosił mnie za to co się stało, ale to było takie mało szczere. 2 miesiące temu powiedział, że złożył pozew o rozwód co okazało się nie prawdą.
              W ostatnim czasie poprosił o rozmowę. Przeprosił, zrozumiał, wcześniej obwiniał mnie o zdradę, a teraz chodzi do psychoterapeuty i powiedział, że nasze problemy finansowe go przerosły, ze czuł się zakompleksiony i wkręcił się w romans tworząc sobie nową rzeczywstość, aby się oderwać poczuć się lepszym. Czułam, że jego przeprosiny były szczere. Bardzo kocha nasze dziecko, to rozstanie pozwoliło mu zrozumieć i docenić ze ma córkę. Przeprosił, ze nie zasłużyłam na to jak mnie potraktował i że ma nadzieje, że będę kiedyś szczęśliwa bo na to zasługuję. Ogolnie przez ten romans okłamywał swoich bliskich i otoczenie, narobił wiele krzywd najbliższym.
              Byłam zaskoczona tym wyznaniem, bo zupełnie się tego nie spodziewałam. Przymierzam się do złożenia pozwu po nowym roku, w środku powoli zamykam ten rozdział.
              Pojawiło się pytanie, czy jest szansa, żebyśmy spróbowyali na nowo?
              Zebyśmy poznali się na nowo, tak jakby zacząć wszystko od początku.
              Dodam, że było mi bardzo dobrze z nim, choć teraz jestem inna, mądrzejsza, przez tą zdradę jakoś czuję się bardziej kobieca i dbam o siebie.
              I teraz jesteśmy innymi ludźmi.
              Mam do niego ogromny żal, że nie walczył o nas wcześniej. Pewnie kochanka wróciła do męża i on jest sam, więc tylko mu to pozostało.
              Słyszałam kilka historii, że ludzie po zdradzie wrócili do siebie i że było warto, bo są teraz szczęśliwi.
              Proszę was o opinie, oparte prawdziwymi historiami.
              Czy można przez to przejsc?
              Od czego powinno zacząć takie odbudowywanie?
              • erniko3175 Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 15.12.13, 20:07
                Myślę , stoisz przed bardzo trudną decyzją .
                Osobiście znam związki które wróciły do siebie i jakoś im się układa.
                Mnie zabrakło odwagi znam siebie i wiem że nie poradziłabym sobie.
                Ale Ty skoro rozważasz taką opcję to może watro spróbować.....
                Może porozmawiaj z nim jeszcze by uzyskać pewność ze jest szczery...
              • xciekawax Re: Ratunek małżeństwa po zdradzie 16.12.13, 16:39
                mysle ze kazdy jest inny, wiec nie oceniam.

                Ja np mam taka osobowosc ze nie potrafilam "przebaczyc". Wiedzialam ze do konca zycia bym wypowiadala te przykrosci, i czulabym sie upokozona, zdradzona..... Wiec nie bylo sensu dla mnie "walczyc" albo robic cokolwiek aby ten zwiazek utrzymac. Moze jestem zawistna. Nie wiem. Tak czy owak jego zdrada byla najlepsza zecza ktora mi sie przytrafila w zyciu, bo uwolnila mnie od bycia w tym zwiazku, od bycia lojalna zona.

                Jednak nie wiem czy w obecnym zwiazku bym tak po prostu odeszla, przekreslila to co mamy. Mam nadzieje ze nigdy sie nie przekonam, ale mysle ze teraz w moim zwiazku jest o co "walczyc". Wiec chyba nie moge powiedziec ze "ja nigdy bym nie ratowala zwiazku...".
                Rowniez przez swoj rozwod stalam sie rozwazniejsza i madrzejsza. Inaczej patrze na to co mam smile No i co tu duzo mowic : rozkwitlam smile

                Co do Ciebie... nie bylabym tak dokladnie przekonana o szczerosci Twojego partnera. Facet u psychologa mogl sie dowiedziec co powiedziec co bys chciala uslyszec. Moja rada: nie musisz nic robic ani sie spieszyc z decyzjia. Tylko obserwuj. Jego czyny powiedza ci to czego chcesz sie dowiedziec.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka