Dodaj do ulubionych

patriarchat sądu

15.08.13, 12:44
Wiele czytałam m.in. na tym forum jakie to sądy rodzinne są stronnicze i stają po stronie kobiety. A właśnie zderzam się z czymś przeciwnym, na razie nie w sądzie jeszcze ale u mojej adwokatki, która mnie ostrzega że tak będzie w sądzie. Okazuje się że jak mąz nie pije i nie bije to w zasadzie ideał. Zdradził? No coż - widocznie miał ku temu powód. Wyzywał, poniżał? No może taki choleryk. Dlaczego to ja mam udowodnić że byłam dobrą żoną, e tam dobrą - idealną po prostu? Jak sobie radziliście z argumentem "zdradziłem, bo od żony nie dostawałem miłości, nie czułem się dla niej ważny i kochany". Czy to nie on powinien udowodnić że tak rzeczywiście było? To dlaczego tkwił w małżeństwie 10 lat? Dlaczego zdradził kiedy byłam w drugiej ciąży - skąd ta ciąża? Z małżeńskiego obowiązku? Naprawdę muszę udowodnić że nie jestem wielbłądem???
Obserwuj wątek
    • nicol.lublin Re: patriarchat sądu 15.08.13, 14:32
      ale co ty chcesz właściwie udowadniać i komu?
    • miacasa Re: patriarchat sądu 15.08.13, 16:34
      szarpiesz się z orzekaniem o winie?
    • tautschinsky Re: patriarchat sądu 15.08.13, 17:52
      el_an napisała:

      > To dlaczego tkwił w małżeństwie 10 lat?


      Chociażby żeby uniknąć całego tego burdelu, który teraz go czeka.


      >Dlaczego zdradził kiedy byłam w drugiej ciąży - skąd ta ciąża? Z małżeńskiego obowiązku? Naprawdę muszę udowodnić że nie jestem wielbłądem???


      W zasadzie odpowiedziałaś, dlaczego zdradził - byłaś w ciąży, więc pewnie "nietykalna" i to nieważne, z jakiego powodu, czy ty nie chciałaś z nim spółkować, czy on z tobą (bo dziecko w brzuchu lub ty dla niego aseksualna).

      Jak rozumiem kopulowaliście za obopólną zgodą? Po co więc ta ironia? Ile to przypadkowych ciąży, wpadek, bezsensownych związków.

      I na koniec - czy on musi udowadniać, że nie jest wielbłądem? Wina to nie jest tak prościutko i cwaniaczko, jeśli gość nie zawali sprawy w sądzie, że skoro gdzieś zamoczył ogórka poza twoją beczką, to zaraz jest winny rozpadu małżeństwa w 100 procentach, a tylko taka wina oznacza orzeczenie rozwodu z wyłącznej winy drugiej strony. Chyba nietrudno będzie mu dowieść, że świętą żoną nie byłaś, żoną tysiąclecia? Może coś niecoś jednak wywlecze w sądzie na wierzch, by nie dać się tobie zgnoić? Zastanów się nad swoją "krystalicznością" jako żony.

      • masza_maszynistka Re: patriarchat sądu 19.08.13, 15:07
        Co za obrzydliwa, chamska i wulgarna odpowiedź.
        Jestem przerażona tym co robi z ludźmi anonimowość internetu.

        Po prostu szambo. A dziewczyna liczyła na wsparcie...
        • zalosny.jestes Bardzo rzeczowa i logiczna odpowiedź 20.08.13, 09:43
          To nie jest na szczęście forum Przyjaciółki pod tytułem ja go kochałam a on mnie zostawił. Tu są ludzie, którzy znają życie i nie koniecznie muszą podporządkowywać się "słodko pierdzącej" retoryce pod tytułem "byleby tylko kogoś nie urazić". Całe szczęście, że są jeszcze na tym świecie mężczyźni a nie tylko rozhisteryzowane panienki w różowych rurkach.
    • inbluesky Re: patriarchat sądu 19.08.13, 17:47
      Rozwodzisz się z orzekaniem, czy bez? Jak z orzekaniem, to rzeczywiście przygotuj się na ciężką przeprawę jeżeli nie chcesz być współwinna rozpadowi małżeństwa. Tu nie chodzi o patriarchat, tylko o sprawiedliwe orzeczenie - będą drążyć i badać kto i co zrobił, kto się przyczynił... Będą testować kto mówi prawdę a kto kłamie i wydadzą wyrok z orzeczeniem zależnym od tego, kto bardziej przekonująco będzie płakał i opowiadał.

      Przykre, ale to cyrk i teatr. Jeżeli chcesz udowodnić jego wyłączną winę, to musisz udowodnić, że nie jesteś wielbłądem.
    • nietrudnobyctata Re: patriarchat sądu 06.09.13, 15:03
      wehikuł czasu - jak już będziesz po rozwodzie, z orzeczeniem wyłącznej winy męża - to pomyśl przez ten czas co działo się z Waszymi dziećmi, jak realizowaliście się jako rodzice, co straciliście a co zyskałaś ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka