anderikka
06.01.14, 19:28
Nasza próba bycia razem wychodziła wręcz super, ale jak nagle się posypało, to jest po prostu okropnie… I nie chcę się użalać nad sobą. Piszę już zresztą na spokojnie, bo to było wczoraj rano. Mamy za sobą potworną kłótnię, więc prawie 2 dni nieodzywania się (praktycznie).
Najgorsze jest to, że powiedzieliśmy sobie rzeczy, które nigdy nie powinny były zostać powiedziane.
W skrócie: zaczęło się od tego, że mój facet w piątek „zamknął się w sobie”, tj. po powrocie z pracy był milczący, nie odzywał się - jak to czasem bywało kiedyś (czego zresztą nie znosiłam). Spytałam raz, o co chodzi. Oczywiście „o nic”, postanowiłam więc nie zwracać uwagi. W sobotę wieczorem jeszcze raz spytałam, czy coś jest nie w porządku. Odpowiedź: „Nie, wszystko jest w porządku”.
W niedzielę rano powiedziałam mu, że można chyba chociaż powiedzieć, o co chodzi.
Może i wszystko jakoś by się rozładowało, tyle że byłam już strasznie rozgoryczona i zaczęłam mówić podniesionym głosem. On powiedział mi, że nie powinnam go pouczać, ja: że nie pouczam, tylko proszę o normalne zachowanie. On: on to odbiera jako pouczanie, a osoba, która zrobiła coś takiego (czyli ja jemu w przeszłości) nie ma prawa pouczać tej, której to zrobiła ani podnosić głosu.
Reszta była jak lawina. Usłyszałam, że to ja jestem zimna jak lód. A potem, że zniszczyłam mu rodzinę, nigdy nie wybaczy mi tej podłości z odebraniem ojcostwa, i że „nikt normalny by tego nie wybaczył”, i że nigdy go nie kochałam.
Byłam wtedy tak wściekła i rozgoryczona, że krzyknęłam, że owszem, nigdy. Wtedy powiedział, że dobrze to wiedzieć. Zrobiło się cicho i to był koniec rozmowy.
Wieczorem chciałam mimo wszystko nawiązać kontakt. Spytałam, czy nie powinniśmy spróbować pogadać. Powiedział, że nie widzi sensu. Od tamtej chwili odpuściłam.
Nie wiem, co zrobić i czy w ogóle da się coś zrobić. Jestem w tej chwili normalnie wyprana z wszystkich uczuć, to chyba jakaś reakcja obronna.
I tylko nie rozumiem jednego: po co mojemu facetowi była cała ta próba bycia ze mną, czyli z osobą, którą uważa za ostatnie dno?