malolat8
07.02.14, 16:29
Mam dziwną sytuację , ale jak czytam fora to nie taką dziwną.
Z moją żoną byłem od 7 lat, od 3 lat bylismy małżeństwem.
Od 2 lat starliśmy się o dziecko. Ostatni rok był dla Nas ciężki , nie dogadywaliśmy się, ale małżeństwo to nie zabawka i walczyłem cały rok nie poddawałem się.
We wrześniu żona oznajmiła mi że jest w ciąży, eksplozja radości, czułem się jak bym wygrał milion dolarów, obydwie rodziny były wniebowzięte po prostu sielanka.
Po 3 mieisącach moja żona nie wytrzymała i pękła, powiedziała mi że dziecko prawdopodobnie nie jest moje , jest to owoc jej 1,5 rocznego romansu.
Następne dni były mega dziwne, sprzeczne, poinformowała przyszłego ojca o sytuacji itd.
Ja poprosiłem małżonkę aby wyprowadziła się z domu do rodziców. Potrzebowałem czasu. Po kilku tygodniach rozmyślania złożyłem papiery o rozwód.
Moja małżonka mieszka z tym gościem. Za 3 miesiące poród, z moich wyliczeń wynika że prawdopodobnie nie jest to moje dziecko, prawdopodobnie bo życia płata różne figle, i jeżeli współżyje się z dwoma mężczyznami to szanse są 50/50. Od 3 miesięcy odchodzę od zmysłów czy dobrze robię , moja żona się ze Mną nie kontaktuje nie wiem nic.
Nie wiem co robić? W głowie mam sprzeczne sygnały, z jednej strony czuje że dobrze robię, z drugiej strasznie ją kocham i nie wiem czy dobrze robię.
Czy w takiej sytuacji ciężkie będzie uzyskanie rozwodu przed narodzinami i czy w ogóle będzie ciężkie uzyskanie rozwodu.
Sytuacja jest ogromnie cięzka dla Mnie.