Dodaj do ulubionych

Rozwód co robić....

07.02.14, 16:29
Mam dziwną sytuację , ale jak czytam fora to nie taką dziwną.
Z moją żoną byłem od 7 lat, od 3 lat bylismy małżeństwem.
Od 2 lat starliśmy się o dziecko. Ostatni rok był dla Nas ciężki , nie dogadywaliśmy się, ale małżeństwo to nie zabawka i walczyłem cały rok nie poddawałem się.
We wrześniu żona oznajmiła mi że jest w ciąży, eksplozja radości, czułem się jak bym wygrał milion dolarów, obydwie rodziny były wniebowzięte po prostu sielanka.
Po 3 mieisącach moja żona nie wytrzymała i pękła, powiedziała mi że dziecko prawdopodobnie nie jest moje , jest to owoc jej 1,5 rocznego romansu.
Następne dni były mega dziwne, sprzeczne, poinformowała przyszłego ojca o sytuacji itd.
Ja poprosiłem małżonkę aby wyprowadziła się z domu do rodziców. Potrzebowałem czasu. Po kilku tygodniach rozmyślania złożyłem papiery o rozwód.
Moja małżonka mieszka z tym gościem. Za 3 miesiące poród, z moich wyliczeń wynika że prawdopodobnie nie jest to moje dziecko, prawdopodobnie bo życia płata różne figle, i jeżeli współżyje się z dwoma mężczyznami to szanse są 50/50. Od 3 miesięcy odchodzę od zmysłów czy dobrze robię , moja żona się ze Mną nie kontaktuje nie wiem nic.

Nie wiem co robić? W głowie mam sprzeczne sygnały, z jednej strony czuje że dobrze robię, z drugiej strasznie ją kocham i nie wiem czy dobrze robię.

Czy w takiej sytuacji ciężkie będzie uzyskanie rozwodu przed narodzinami i czy w ogóle będzie ciężkie uzyskanie rozwodu.

Sytuacja jest ogromnie cięzka dla Mnie.

Obserwuj wątek
    • gustavo.fring Re: Rozwód co robić.... 07.02.14, 16:44
      Czy dobrze robisz? Dobrze.

      Kochasz kogoś, kto nie kocha ciebie. Ba, nawet w minimalnym stopniu ciebie nie szanuje.

      Teraz może ci się to wydawać trudne do zrozumienia, ale za jakiś czas wszystko okaże się właśnie takie proste i jasne.
      • piotrfm123 zaprzeczenie ojcostwa 07.02.14, 17:15
        Niezaleznie kto jest genetycznie ojcem, prawnie jestes nim o ile nie bediesz mial orzeczenia z sadu. Po prostu IMHO nie ma czegos takiego ze imo pozostawania w malzenstwie strony moga sobie zadeklarowac ze dziecko tak naprawde to jest Xgo a nie malzonka.

        Tak ze przygotuj sie na badania genetyczne o ustalenie ojcostwa juz po porodzie. Jesli dzieciak nie bedzie twoj to masz czysta sytuacje i jedynie wspomnienia o osobie ktora nie zaslugiwala aby byc Twoja zona. Jesli jednak jakims cudem jest to genetycznie Twoje dziecko, to stajesz sie mimowolnym bohaterem greckiej tragedii. Niby lepiej znac prawde, ale to wcale nie oznacza ze prawda Cie wyzwoli.

        I owszem, byc moze istnieja sytuacje w ktorych mozna sie z czyms takim pogodzic i wychowywac dzieciaka jako swojego, jesli druga strona zdecydowanie zainwestowala swoje uczucia w kims innym to jednak trudno odgrywac role jelenia.

        Trzymaj sie chlopie!
    • rar.ely Re: Rozwód co robić.... 07.02.14, 17:09
      Nie wiem co robić? W głowie mam sprzeczne sygnały, z jednej strony czuje że dob
      > rze robię, z drugiej strasznie ją kocham i nie wiem czy dobrze robię.
      >
      > Czy w takiej sytuacji ciężkie będzie uzyskanie rozwodu przed narodzinami i czy
      > w ogóle będzie ciężkie uzyskanie rozwodu.
      >
      > Sytuacja jest ogromnie cięzka dla Mnie.

      skoro kazales jej sie wyprowadzic to intuicyjnie podjeles decyzje tamten jak widac zreagował inaczej poszedł w ciemno na gleboko wode...musze przyznac ze mi sie gosciu spodobal
      • eicron Re: Rozwód co robić.... 07.02.14, 19:02
        rar.ely napisał:

        > skoro kazales jej sie wyprowadzic to intuicyjnie podjeles decyzje tamten jak wi
        > dac zreagował inaczej poszedł w ciemno na gleboko wode...musze przyznac ze mi s
        > ie gosciu spodobal

        O ile kobieta nie robi w wałka obu wink
        • zalosny.jestes Co jest mocno prawdopodobne. 08.02.14, 21:13
          Optyka widzenia świata u pani w ciąży zmienia się do tego stopnia, że ich tam może być trzech. Każdy do innych celów (geny, kasa, emocja, stabilizacja). Nie słuchać ZUPEŁNIE co mówi - obserwować.
        • rar.ely to szybki test 08.02.14, 21:14
          eicron napisał:

          > rar.ely napisał:
          >
          > > skoro kazales jej sie wyprowadzic to intuicyjnie podjeles decyzje tamten
          > jak wi
          > > dac zreagował inaczej poszedł w ciemno na gleboko wode...musze przyznac z
          > e mi s
          > > ie gosciu spodobal
          >
          > O ile kobieta nie robi w wałka obu wink

          poszla powiedziala ze jest w ciazy z nim albo mezem nie wie dokladnie
          maz w placz i kazal jej wyp.....

          a ten drugi wzial ja do siebie mimo ze nie ma pewnosci nie dziamgał o badaniach testach na ojcostwo nie kazal przyjsc po porodzie

          wszedl w ciemno mimo ze ma tylko 50 % szansy ze to jego dzieciak

          i teraz pytanie ktory bedzie lepszym ojcem ?

          u mnie ma gosciu szacunek....
          • zalosny.jestes Który ma szacunek? 08.02.14, 21:16
            Rogacz czy ruchacz?
            • rar.ely Re: Który ma szacunek? 09.02.14, 09:57
              zalosny.jestes napisał:

              > Rogacz czy ruchacz?


              "rogacz" nie musial wiedziec o mezu wiedzial tyle ile mu powiedziala kobieta w momencie kiedy dowiedzial sie jak wyglada sytuacja zachowal sie jak mezczyzna dlatego bedzie mial pewnie dzieciaka nawet jak z ta kobieta nie bedze bedzie mial cos czego ty nie bedziesz mial...
              • zalosny.jestes Za nic nie kumam przesłania :/ 09.02.14, 11:22
                Dla mnie "rogacz" został zmanipulowany przez panią jak 90% panów w relacjach. Słuchał słodkiego pierdzenia i nawet się nie zorientował jak "ruchacz" przejął jego rolę. Jako, że pani trafiła na podatny grunt w obu wypadkach to zdewersyfikowała swoje potrzeby. "Rogacz" miał się zająć stabilizacją i finansami a "ruchacz" częścią emocjonalną. Wpadka jest dodatkowym elementem wprowadzającym dramat w ten układ. Dramat od strony emocjonalnej jest potrzebny tylko pani, bo zarówno "rogacz" jak i "ruchacz" mają potrzebę poukładania i spokoju. W tym trójkącie wygrywa zawsze pani bo:

                1)Wprowadziła "rogacza" w stan niepewności o ewentualnego potomka.
                2)Ruchacz też nie wie na czym stoi bo prawdopodobnie będzie ojcem dziecka ale też do końca nie wie czy to jego czy nie i czy w końcu będzie miał jakikolwiek wpływ na jego życie.

                "Rogacz" cierpi gehennę nie śpiąc po nocach, "ruchacz" prewencyjnie przyjął pozycję oczekiwania a tylko pani pławi się w swej doskonałości. Wszak zarzuciła chomonto na łeb dwóch facetów i obu trzyma na sznurku.

                Ty za to dalej idealizujesz jak widzę te w 90% do cna zepsute istoty, dla których zasady, wartości, uczucia nie mają żadnego znaczenia o ile nie prowadzą w prostej linii do spełnienia ich zachcianek czy potrzeb.
                • altz Re: Za nic nie kumam przesłania :/ 09.02.14, 12:22
                  zalosny.jestes napisał:
                  > "Rogacz" cierpi gehennę nie śpiąc po nocach, "ruchacz" prewencyjnie przyjął poz
                  > ycję oczekiwania a tylko pani pławi się w swej doskonałości. Wszak zarzuciła ch
                  > omonto na łeb dwóch facetów i obu trzyma na sznurku.

                  Pani zachowuje się racjonalnie w tej sytuacji. Nabroiła, to fakt, ale teraz stara się zabezpieczyć siebie podczas porodu, a potem dziecko. Może jej nie być do śmiechu.
                  • zalosny.jestes Altz być może masz rację z tym śmiechem ale... 09.02.14, 13:51
                    zmartwienie, dramat, walka to też są emocje a tu chodzi tylko i wyłącznie o władzę, którą osiąga się w róży sposób. W przypadku mega atrakcyjnego egzemplarza doopą, mniej pewnego siebie dzieckiem a zakompleksiona pani z dużą nadwagą ucieka w świat ezoterycznych rozkoszy big_grin
                • yoma Re: Za nic nie kumam przesłania :/ 09.02.14, 12:23
                  Ja tam nie wiem. Ale jakbym była żoną kolesia, który uważa się zza Boga, też bym pewnie zaspokajała część emocjonalną gdzie indziej tongue_out
                  • zalosny.jestes Paradoks polega na tym, że gdybyś była 09.02.14, 13:49
                    żoną kolesia, który byłby "Bogiem" to modliłabyś się o to, żeby tylko był big_grin
                    • yoma Re: Paradoks polega na tym, że gdybyś była 09.02.14, 15:48
                      Masz na myśli "aby był" czy "był i na tym koniec"? smile
          • eicron Re: to szybki test 09.02.14, 15:56
            rar.ely napisał:

            > poszla powiedziala ze jest w ciazy z nim albo mezem nie wie dokladnie
            > maz w placz i kazal jej wyp.....

            Małolat postąpił słusznie. Pokazał żonie, że są granice, których w małżeństwie się nie przekracza. Gdyby postąpił inaczej, to być może pani by się ucieszyła w pierwszej chwili, ale potem by doszła do wniosku że i tak jej wszystko wolno. Minęłoby kilka miesięcy i pani znów miałaby dwa łoża czując do męża co najwyżej pogardę. A tak nawet jak się rozstaną, to przynajmniej pani będzie wiedziała, że mąż się szanuje.

            > a ten drugi wzial ja do siebie mimo ze nie ma pewnosci nie dziamgał o badaniach
            > testach na ojcostwo nie kazal przyjsc po porodzie

            Weź pod uwagę, że pani z kochankiem rozmówiła się prawdopodobnie po rozmowie z mężem. Wiedziała że nie ma wyjścia bo mąż nie da się wykorzystywać. To z pewnością miało wpływ na to, jak wyglądała rozmowa z kochankiem. Nie wiemy czy z nim była tak szczera jak z mężem.

            > wszedl w ciemno mimo ze ma tylko 50 % szansy ze to jego dzieciak

            O ile pani mu powiedziała że 50% a nie 100%. Poza tym co miał niby zrobić? Stwierdzić, że gdy nie mieli dziecka to wszystko grało, a skoro mają dziecko to pokazać jej drzwi? Ona zagrała, on skalkulował i wyszło, że to najlepsze wyjście. Niczym nie ryzykuje.

            > i teraz pytanie ktory bedzie lepszym ojcem ?

            Tego nie wiadomo. Dla kochanka nastąpiła znacząca zmiana w życiu smile Z kochanka który nie miał żadnych zobowiązań i widywał się z panią wtedy, gdy mu pasowało, stał się ojcem i partnerem z panią 7x24. Nie wiadomo, jak sobie z tym poradzi. Czas pokaże. Nie wiadomo też, czy w ogóle chciał tego dziecka. Jakoś przez 1,5 roku nie poczynili kroków w celu coming-out'u ze swoim związkiem.

            > u mnie ma gosciu szacunek....

            A u mnie bynajmniej. Facet który pakuje się w romans z mężatką rozbijając cudze małżeństwo dla mnie na szacunek nie zasługuje.

            Zastanawiam się też, czy facet, który wie że jego kochanka jednocześnie się bzyka z innym, traktuje tę kobietę poważnie? Śmiem w to wątpić. Ciekawe czy bierze pod uwagę, że za jakiś czas pani zastąpi męża kimś innym.
            • altz Re: to szybki test 09.02.14, 16:35
              eicron napisał:
              > Małolat postąpił słusznie.
              To się jeszcze okaże za jakiś czas.

              > Pokazał żonie, że są granice, których w małżeństwie
              > się nie przekracza. Gdyby postąpił inaczej, to być może pani by się ucieszyła w
              > pierwszej chwili, ale potem by doszła do wniosku że i tak jej wszystko wolno.
              > Minęłoby kilka miesięcy i pani znów miałaby dwa łoża czując do męża co najwyżej
              > pogardę. A tak nawet jak się rozstaną, to przynajmniej pani będzie wiedziała,
              > że mąż się szanuje.
              Jakieś wizje, co by było, gdyby... Nie wiesz tego.
              Pani jest w stresie, mąż jest w stresie, a pewno kochanek także.
              Ten stres nic nie zmieni, nic nie przyspieszy.
              Ja bym żony w ciąży nie pogonił, a nawet bym pomógł potem jakoś organizacyjnie, jeśliby chciała się wyprowadzić do ojca dziecka. Wspólne bycie razem zobowiązuje, o ile nie ma przemocy z drugiej strony, kradzieży i innej patologii.

              > Weź pod uwagę, że pani z kochankiem rozmówiła się prawdopodobnie po rozmowie z
              > mężem. Wiedziała że nie ma wyjścia bo mąż nie da się wykorzystywać. To z pewnoś
              > cią miało wpływ na to, jak wyglądała rozmowa z kochankiem. Nie wiemy czy z nim
              > była tak szczera jak z mężem.
              Tego też nie wiesz. Szczerze, to ten Twój wpis wygląda jak babskie forum i wpisy w rodzaju "zobaczysz, jakim mąż okaże się świnią po rozwodzie".


              > Ona zagrała, on[kochanek] skalkulował i wyszło, że to najlepsze wyjście.
              > Niczym nie ryzykuje.
              Mąż też niczym nie ryzykował. Pozostanie żony w domu nie zmienia nic z sytuacji, nie zamyka żadnej drogi. Ryzyko jest tylko jedno u obu, że kobieta przemyśli i odejdzie do drugiego, a ponieważ mąż zamknął za nią drzwi, to wtedy poszłaby do rodziców.

              > Dla kochanka nastąpiła znacząca zmiana w życiu smile
              Jest zmiana, że może mieć seks bez zabezpieczeń i bez limitu. smile
              Jakim będzie ojcem, nikt nie wiem póki nie spróbował.

              > Zastanawiam się też, czy facet, który wie że jego kochanka jednocześnie się bzy
              > ka z innym, traktuje tę kobietę poważnie? Śmiem w to wątpić. Ciekawe czy bierze
              > pod uwagę, że za jakiś czas pani zastąpi męża kimś innym.
              Jest takie ryzyko, ale jest też mnóstwo przykładów dobrych i uczciwych związków tak powstałych. Nawet są przypadki, gdy prostytutki wyszły za mąż i są przykładnymi i uczciwymi żonami i matkami.
              • eicron Re: to szybki test 09.02.14, 20:49
                altz napisał:

                > Ja bym żony w ciąży nie pogonił, a nawet bym pomógł potem jakoś organizacyjnie,
                > jeśliby chciała się wyprowadzić do ojca dziecka. Wspólne bycie razem zobowiązu
                > je, o ile nie ma przemocy z drugiej strony, kradzieży i innej patologii.

                Krzywda jej się nie stała, miała się wyprowadzić do rodziców, a teraz mieszka z kochankiem.

                Dla mnie jedną z podstaw małżeństwa jest wierność. Jeśli ktoś robi skok w bok to musi się liczyć z tym, że to skok w jedną stronę. Miłość to służba drugiej osobie, ale nie oznacza to przyzwolenia na wykorzystywanie.

                Co do pomocy, to z chęcią bym pomógł wyprowadzić się do ojca dziecka wink Mało tego, dopóki są małżeństwem dopóty na miejscu małolata bym jej pomagał w miarę możliwości. A jeśli by się okazało, że chce wrócić - wybaczył i poważnie się zastanowił nad taką możliwością. Inicjatywa powinna jednak wyjść z jej strony, inaczej nie ma to sensu.

                > > Weź pod uwagę, że pani z kochankiem rozmówiła się prawdopodobnie po rozmo
                > > wie z mężem. Wiedziała że nie ma wyjścia bo mąż nie da się wykorzystywać. To z
                > > pewnością miało wpływ na to, jak wyglądała rozmowa z kochankiem. Nie wiemy czy
                > > z nim była tak szczera jak z mężem.
                > Tego też nie wiesz. Szczerze, to ten Twój wpis wygląda jak babskie forum i wpis
                > y w rodzaju "zobaczysz, jakim mąż okaże się świnią po rozwodzie".

                Nie przesadzaj. Pani spodziewa się dziecka i w pierwszej kolejności powinna o nie zadbać.

                > Mąż też niczym nie ryzykował. Pozostanie żony w domu nie zmienia nic z sytuacji
                > , nie zamyka żadnej drogi. Ryzyko jest tylko jedno u obu, że kobieta przemyśli
                > i odejdzie do drugiego, a ponieważ mąż zamknął za nią drzwi, to wtedy poszłaby
                > do rodziców.

                Jeśli małolat lubi trójkąty i jest gotów uzgodnić z kochankiem jak mają wyglądać jego kontakty z dzieckiem oraz jego żoną, to faktycznie nic nie ryzykuje wink
                • altz Re: to szybki test 09.02.14, 21:00
                  eicron napisał:
                  > Jeśli małolat lubi trójkąty i jest gotów uzgodnić z kochankiem jak mają wygląda
                  > ć jego kontakty z dzieckiem oraz jego żoną, to faktycznie nic nie ryzykuje wink

                  Widzisz, ja sobie wyobrażam pozostawienie żony w domu, ale sypiania z nią już nie.
                  Najpierw zakończenie związku, poważna rozmowa i ustalenia, potem badania lekarskie Szanownej, a dopiero potem ewentualnie te sprawy. Nie chciałbym nic złapać.
                  • miacasa Re: to szybki test 09.02.14, 21:46
                    > Najpierw zakończenie związku, poważna rozmowa i ustalenia, potem badania lekars
                    > kie Szanownej, a dopiero potem ewentualnie te sprawy. Nie chciałbym nic złapać.

                    Altz, ale tu szło na zakładkę i bakteriologicznie/wirusologicznie/parazytologicznie już jest po sprawie, badać trzeba się we troje. Bariera jest psychologiczna bo płyny ustrojowe mieszały się od dawna smile
                  • eicron Re: to szybki test 09.02.14, 22:26
                    altz napisał:

                    > Widzisz, ja sobie wyobrażam pozostawienie żony w domu, ale sypiania z nią już nie.
                    > Najpierw zakończenie związku, poważna rozmowa i ustalenia, potem badania lekars
                    > kie Szanownej, a dopiero potem ewentualnie te sprawy. Nie chciałbym nic złapać.

                    Zakończenie którego związku? Bo jeśli małżonka nie będzie mogła się zdecydować i będzie postępować tak jak przez poprzednie 1,5 roku to sytuacja może trwać w nieskończoność. To co opisujesz, to bardzo piękna wizja przyszłości, ale realna tylko gdy obie strony poważnie do tego podchodzą. Dlatego uważam, że małolat dobrze zrobił. Jak jego żona będzie chciała wrócić to wróci, a jak nie to po co budować chore układy.
    • molly_wither Re: Rozwód co robić.... 07.02.14, 19:37
      Zawsze ktores bardziej kocha i ten,ktory kocha bardziej ma zwyczajnie przerąbane.Ale wszystko na szczescie ma swoj kres, uczucie takze.
    • xciekawax Re: Rozwód co robić.... 07.02.14, 21:44
      Wspolczuje.
      Powiem tylko ze byc moze wyjdzie Ci to na dobre. Rozwiedziesz sie i nie bedziesz mial "bagazu" w postaci dziecka, placenia alimentow itd... (pamietaj aby sadowo to ustalic bo jezeli zonie zwiazek sie rozwali to moze sciagac alimenty od Ciebie).

      Moze w przyszlosci zbudujesz zwiazek z inna kobieta, i z nia stworzysz rodzine, a Twoja przeszlosc zostanie tylko niemilym wspomnieniem - bez konsekwencji.

      Teraz jeszcze masz uczucia, ale zapewniam Cie ze te uczucia z czasem wygasna, zaczniesz normalnie zyc, myslec racjionalnie, i wtedy zobaczysz ze dobrze zrobiles odcinajac sie od tego dramatu.

      Zycze Tobie duzo sily i wytrwalosci.
      • malolat8 Re: Rozwód co robić.... 08.02.14, 19:03
        Dzięki , wytrwałość się przyda bo ta sytuacja szybko się nie skończy.
        Kurde jeszcze musze każdemu wspólnemu znajomemu tłumaczyć na nowo, tą samą historię, co z dzieckiem te same pytania jak to ? dlaczego przecież tego nie było widać itd.

        Mega ciężka sprawa.
        Najgorsze zę muszę czekać do narodzin, a co potem nie wiem.....

        Masakra, jak można być taki tchórzem o tyle oszukiwać.
        Dzieki
        • miacasa Re: Rozwód co robić.... 08.02.14, 19:36
          Faktycznie, życie napisało scenariusz niczym z serialu brazylijskiego.

          Na rozwód przed narodzinami dziecka (3 miesiące) to nie masz co liczyć. W ciągu 6 miesięcy od porodu masz czas na ewentualne zaprzeczenie ojcostwa, po tym terminie dziecko zostanie uznane za twoje i będziesz zobowiązany do alimentacji na jego rzecz. Z drugiej strony piszesz, że od 2 lat staraliście się o dziecko bez powodzenia więc może masz problem zdrowotny i dzieci biologicznych mieć nie będziesz. Piszesz, że żonę kochasz a mimo to kazałeś jej się wyprowadzić i złożyłeś pozew o rozwód więc wyruszyłeś w drogę w określonym kierunku. Czy udało wam się chociaż szczerze porozmawiać o tym co zaszło? Czy dowiedziałeś się czego w waszym małżeństwie zabrakło? Choć to bolesne to warto wiedzieć, choćby po to by (o ile się kiedyś zdecydujesz) w kolejnym związku uniknąć powtarzania tych samych błędów. Zdrada jest koszmarnym doświadczeniem ale nie musi oznaczać końca związku o ile obie strony szczerze chcą ten związek ratować. Nie wiem czy twoja żona chciała ratować to małżeństwo czy też wolała je zakończyć, jest jednak możliwość, że to dziecko będzie biologicznie twoim dzieckiem.
          • jobenka Re: Rozwód co robić.... 09.02.14, 00:28
            na I rozprawe czeka sie min. 3 miesiace
        • rar.ely Re: Rozwód co robić.... 08.02.14, 21:25
          malolat8 napisał(a):

          > Dzięki , wytrwałość się przyda bo ta sytuacja szybko się nie skończy.
          > Kurde jeszcze musze każdemu wspólnemu znajomemu tłumaczyć na nowo, tą samą hist
          > orię, co z dzieckiem te same pytania jak to ? dlaczego przecież tego nie było w
          > idać itd.
          >
          > Mega ciężka sprawa.
          > Najgorsze zę muszę czekać do narodzin, a co potem nie wiem.....
          >
          > Masakra, jak można być taki tchórzem o tyle oszukiwać.
          > Dzieki

          wedlug mnie ona do ciebie nie wroci wiec mozesz wytrzec nos nawet jak dziecko jest twoje to po tym co zes odstawil raczej nie bedzisz go wychowywał

          wywaliles ciezarną z domu w zyciu ci tego nie zapomni kobiety nie zapominaja tego jak zachowujesz sie kiedy jest w ciazy......NIGDY

          a tobie ta sytuacja moze pomoze zmezniec bo lamentujesz jak 5 letni chlopczyk ktoremu tatus zabrał rowerek
          • samiec_omega Re: Rozwód co robić.... 10.02.14, 09:37
            > malolat8 napisał(a):


            > wywaliles ciezarną z domu w zyciu ci tego nie zapomni kobiety nie zapominaja te
            > go jak zachowujesz sie kiedy jest w ciazy......NIGDY


            I bardzo dobrze zrobił!!! Zachował się jak mężczyzna, a nie jak dupa wołowa. Wywalił ją bez powodu czy za k...stwo ? Musiała autora wątku bardzo kochać, skoro ma dziecko z innym.
        • triss_merigold6 Re: Rozwód co robić.... 08.02.14, 22:15
          Chcesz czy nie dziecko zostanie zarejestrowane z Twoim nazwiskiem. Natychmiast po porodzie pozew o zaprzeczenie ojcostwa, rozwód do tego niepotrzebny i może nastąpić później.
        • xciekawax Re: Rozwód co robić.... 10.02.14, 16:39
          "Kurde jeszcze musze każdemu wspólnemu znajomemu tłumaczyć na nowo, tą samą historię, co z dzieckiem te same pytania jak to ? dlaczego przecież tego nie było widać itd. "

          Sluchaj, nikomu nic nie musisz tlumaczyc. To Twoje zycie i nikomu nic do tego. Wscibskim znajomym tylko powiedz ze "nie wyszlo wam". To powinno byc wystarczajace, jak beda dociekliwi to powiedz ze nie chcesz na ten temat na razie rozmawiac.

          Nie masz nic nikomu do wyjasniania. Oni nie przechodza tego co Ty, wiec tylko od Ciebie zalerzy KIEDY i KOMU opowiesz ta historie.

          Oczywiscie ze sytauacjia trudna, ale nie jest to koniec swiata. Przejdziesz to i to wszystko minie. Bedzie tylko wspomnieniem.
          Dobrze by bylo abyscie porozmawiali, przynajmniej bys mial jakies tam zakonczenie tej histori.

          Wiem ze wielu zeczy nie jestes w stanie zrozumiec - np jak mozna tak oszukiwac, itd... byc moze zona po prostu bala sie, czasami takie prymitywne instynkty kieruja nasze dzialania. Czy jestes mezczyzna ktorego kobieta moze sie bac? Nie wiem. Moze Twoja zona jakos kiedys ci to wyjasni.
    • zalosny.jestes Tu zajrzyj...podobna historia. 08.02.14, 21:15
      forum.gazeta.pl/forum/w,150,149001113,149001113,Zdrada_Co_doradzilibyscie_.html
      Pisać nie radzę bo ktoś tam usuwa najbardziej wartościowe wpisy /być może modem jest kobieta/ wink
    • emulka1 Re: Rozwód co robić.... 08.02.14, 22:59
      współczuję. tak czy siak 3 miesiące czekania przed tobą/wami. co jeśli dziecko okaże sie twoje?
      rozmawialiście na spokojnie? wytrwałości życzę!
    • samiec_omega Re: Rozwód co robić.... 10.02.14, 09:52
      malolat8 napisał(a):


      > Od 2 lat starliśmy się o dziecko.
      >jeżeli współżyje się z dwoma mężczyznami to szanse są 50/50.


      Wnioskuję, że dziecko prawdopodobnie nie jest Twoje. 50/50 szans, to nie prawda.
      Polecam lekturę książki Robina Bakera pt. " Wojny plemników ". Wtedy postępowanie twojej żony będzie lepiej zrozumiałe. Taki numer, to dość częste zjawisko.


      >Od 3
      > miesięcy odchodzę od zmysłów czy dobrze robię , moja żona się ze Mną nie kontak
      > tuje nie wiem nic.

      Robisz bardzo dobrze!!! Nie masz innego wyjścia, jak przyjąć to na klatę.


      > Czy w takiej sytuacji ciężkie będzie uzyskanie rozwodu przed narodzinami i czy
      > w ogóle będzie ciężkie uzyskanie rozwodu.

      Dziwne pytanie ( czyżby troll ? ). O to należy pytać adwokata i to dobrego. Pozew z orzekaniem o winie. Pierwsza rzecz po porodzie, to wniosek w sądzie o zaprzeczenie ojcostwa !!!!!!!!!!!!!!!!!
      Nie wolno tego przegapić. Śmierć frajerom! Jeśli masz ochotę spieprzyć sobie życie i być dla żony TYLKO żywym bankomatem, to na kolanka i błagaj o powrót.
    • malolat8 Re: Rozwód co robić.... 10.02.14, 16:46
      Dzięki za wszystkie komentaże , w każdym z nich jest coś mądrego.
      sytuacja nie jest prosta, nie chciałem tego opisywać w szczegółach ale były rozmowy i to bardzo długie, aczkolwiek okazało się ze żona nie była w nich szczera. Długo zastanawiałem się co zrobić i poprosiłem grzecznie żonę aby wyprowadziła się do rodziców bo potrzebuję czasu. Następnego dnia dowiedziałem się że poinformowała swojego apsztyfikanta o możliwości ojcostwa. Uznałem że to zachowanie nie wskazywało na brak chęci walki o małżeństwo, bo jeżeli chciała by utrzymać to małżeństwo to walczyła by do upadłego a dopiero później by go poinformowała.

      Po pobycie u rodziców żona postanowiła wyprowadzić się do kochanka.

      Nie pozostaje mi nic innego jak czekać, co Mnie na maksa rozwala.
      Ja zrobiłem już bardzo wiele, przez ostatni rok stawałem na uszach żeby wyciągnąć to małżeńtwo na prostą , liczyłem że przynajmniej raz dostanę jakąś cheć walki z jej strony , ale się myliłem.




      • yoma Re: Rozwód co robić.... 10.02.14, 18:09
        Facet, zlituj się, przestań pisać o sobie wielką literą smile

        BTW co wy ludzie z tą walką małżeńską ostatnio, jak słowo daję...
      • samiec_omega Re: Rozwód co robić.... 10.02.14, 18:43
        malolat8 napisał(a):


        > Nie pozostaje mi nic innego jak czekać, co Mnie na maksa rozwala.
        > Ja zrobiłem już bardzo wiele,......

        Panie kolego. Jesteś mężczyzną, to zachowuj się jak mężczyzna ! Jeszcze parę postów w tym stylu, jak ww. to dostanę choroby lokomocyjnej. Zamiast się użalać nad sobą, to znajdż sobie kogoś i się rozwiedż ( jesteś troll? ).

        • yoma Re: Rozwód co robić.... 10.02.14, 18:47
          E, może tylko kobieta. tongue_out
      • zalosny.jestes Już Ci napisałem post wyżej...ale powtórzę. 11.02.14, 11:31
        malolat8 napisał(a):

        > Następnego dnia dowiedziałem się że poin
        > formowała swojego apsztyfikanta o możliwości ojcostwa. Uznałem że to zachowanie
        > nie wskazywało na brak chęci walki o małżeństwo, bo jeżeli chciała by utrzymać
        > to małżeństwo to walczyła by do upadłego a dopiero później by go poinformowała

        Dramat od strony emocjonalnej jest potrzebny tylko pani, bo zarówno "rogacz" jak i "ruchacz" mają potrzebę poukładania i spokoju. W tym trójkącie wygrywa zawsze pani bo:

        1)Wprowadziła "rogacza" w stan niepewności o ewentualnego potomka.
        2)Ruchacz też nie wie na czym stoi bo prawdopodobnie będzie ojcem dziecka ale też do końca nie wie czy to jego czy nie i czy w końcu będzie miał jakikolwiek wpływ na jego życie.

        "Rogacz" cierpi gehennę nie śpiąc po nocach, "ruchacz" prewencyjnie przyjął pozycję oczekiwania a tylko pani pławi się w swej doskonałości. Wszak zarzuciła chomonto na łeb dwóch facetów i obu trzyma na sznurku.
    • duzolat Re: Rozwód co robić.... 11.02.14, 14:00
      Skoro żona poinformowała Cię, że dziecko jest owocem jej romansu, to najwyraźniej jest tego prawie pewna, a skoro zamieszkali razem, to widocznie kocha tamtego (a jeśli kocha tamtego, to moim zdaniem zrobiłeś dobrze, niezależnie od tego czyje to dziecko jest, nieprawdaż ?).
      Jeżeli jednak masz wątpliwości, to po urodzeniu dziecka zaczekaj na ruch żony związany z wniesieniem sprawy o zaprzeczenie ojcostwa (z tym że jeśli żona nie będzie się kwapiła z wniesieniem tej sprawy, to pamiętaj że masz na to tylko 6 miesięcy).
      Sąd prawdopodobnie zawiesi sprawę o rozwód, do czasu kiedy nie zakończy się sprawa o zaprzeczenie ojcostwa. Ponadto, jeśli okaże się, że dziecko jest nie Twoje, będziesz miał na niepodważalny dowód jej winy (oczywiście, jeśli żądasz jej winy w postępowaniu rozwodowym).
      • zalosny.jestes Żona nie ma żadnego interesu w zakładaniu 11.02.14, 14:04
        sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Baran płacący na nie swoje dziecko to bardzo pożądany obiekt wśród pań o podobnym prowadzeniu. Natychmiast po stwierdzeniu, że to nie jego dziecko wniosek o zaprzeczenie ojcostwa. Jak przegapisz będziesz bulił przez najbliższe 20 lat a pani z nowym panem będą Ci się śmiać w oczy.
      • triss_merigold6 Re: Rozwód co robić.... 11.02.14, 14:12
        Sąd wcale nie musi zawiesić rozwodu, bo istnieją przesłanki, że więzi między małżonkami ustały całkowicie czego dowodem jest zamieszkanie jeszcze żony i z innym partnerem.
        • duzolat Re: Rozwód co robić.... 11.02.14, 14:51
          Jeśli wyrobią się z rozwodem przez narodzinami dziecka to tak, ale jeśli rozprawa będzie po narodzinach to już niekoniecznie, bo sąd musi się wypowiedzieć odnośnie dziecka stron (a jak miałby się wypowiedzieć kiedy będzie się toczyła sprawa o zaprzeczenie i nie wiadomo będzie czyje to dziecko).
          • triss_merigold6 Re: Rozwód co robić.... 11.02.14, 17:53
            Naprawdę sąd nie będzie przeciągał sprawy jeśli strony oświadczą, że chcą się rozstać, mieszkają osobno, a pani układa sobie nowe życie.
            • charlottesometimes1 Re: Rozwód co robić.... 11.02.14, 21:45
              "Małolat postąpił słusznie. Pokazał żonie, że są granice, których w małżeństwie się nie przekracza. Gdyby postąpił inaczej, to być może pani by się ucieszyła w pierwszej chwili, ale potem by doszła do wniosku że i tak jej wszystko wolno. Minęłoby kilka miesięcy i pani znów miałaby dwa łoża czując do męża co najwyżej pogardę. A tak nawet jak się rozstaną, to przynajmniej pani będzie wiedziała, że mąż się szanuje."

              Daaaleko idące wnioski. Do dziś pamiętam zdanie usłyszane w filmie przed kilkunastu laty, gdzie jeden facet drugiego pyta- "Chcesz mieć żonę, czy rację?".
              Na zgliszczach można wiele dobrego zbudować i czasem, kalkulując zyski i straty warto spróbować, zwłaszcza wtedy ( a może przede wszystkim wtedy), jeśli "tak strasznie się kocha".
              • triss_merigold6 Re: Rozwód co robić.... 11.02.14, 22:26
                Jakoś nie sądzę, aby kobieta w ciąży, która już zamieszkała z tym bardziej prawdopodobnym ojcem dziecka, miała ochotę wracać do męża. Po co jej to? Szacunek czy brak szacunku eksa będzie jej latał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka