Dodaj do ulubionych

Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina..

27.03.14, 14:36
Odeszlam od meza poltora roku temu z dwojka dzieci.Byla przemoc fizyczna i psychiczna.Myslalam ze jak odejde to znajde spokoj i szczescie.Mylilam sie.Zamiast spokoju jest bieda.Wynajmuje juz kolejne mieszkanie.Zadluzylam sie by miec na kaucje.Bywa tak ze.niemam co dac dzieciom jesc.Zwolnili mnie z pracy bo corka zachorowala i poszlam na L4..Nie stac mnie na mieszkanie ktore wynajmuje.Na tansze tez nie bo skad mam wziasc na kaucje? Rodzina nie chce pomoc.Nie mam ochoty zyc.Nie uzalam sie.Poprostu niemam juz sily by walczyc.Czasem mysle ze moglam nie odchodzic.Mialabym dach nad.glowa i jedzenie dla dzieci...A tak kazdy kolejny dzien to walka o przetrwanie
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 14:59
      czy masz zasądzone alimenty?
      czy dostajesz te alimenty a jeśli nie to dlaczego?

      w pierwszej kolejności zwróć się do miejskiego/gminnego ośrodka pomocy społecznej i to już
      • 98karola Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 15:21
        Oczywiscie ze placi mi alimenty.Na jedna corke 300.Z mopsu mam zaplacone obiady dla starszej corki i dofinansowanie do przedszkola.Nic wiecej.Mieszkania nie sa w stanie zalatwic.
        • chalsia Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 15:32
          czyli na 2 córki płaci łącznie 600 zł?

          masz dwie rzeczy, które możesz zrobić (możesz obie):
          - wystąpić do sądu o podwyższenie alimentów na dzieci od ojca
          - wystąpić do sądu o przyznanie alimentów na dzieci od dziadków po Twojej stronie albo od innych spokrewnionych z tobą członków rodziny na Ciebie - argumentem jest to, że i Ty i dzieci jesteście w niedostatku

          a jak z pracą u Ciebie?
          • ro35 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 15:40
            ojtam, możliwości jest więcej, np:
            - wystąpić do sądu o przyznanie stałego miejsca zamieszkania dzieci przy ojcu
            • 98karola Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 15:50
              To chyba najgorsze rozwiazanie jakie.moglam uslyszecsmileoddac dzieci? Nigdy.
            • mayenna Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 17:38
              ro35 napisał:

              > ojtam, możliwości jest więcej, np:
              > - wystąpić do sądu o przyznanie stałego miejsca zamieszkania dzieci przy ojcu
              żeby je bił?
              • zalosny.jestes Bo każdy złodziej to pijak a każdy pijak 11.05.14, 18:30
                to złodziej big_grin
          • gustavo.fring Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 15:42
            Alimenty od własnych dziadków na siebie?
            • muminka2014 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 15:45
              Nie wiem gdzie mieszkasz,ale możesz ubiegać się o mieszkanie Urzędzie Gminy.
              • 98karola Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 16:00
                Tak wiem.Wniosek moge zlozyc gdy bede miWala wyrok.Czeka sie do dwoch lat jesli wogole sie zaakwalifikuje zeby je dostac
                W Chorzowie.mieszkamsmile
                • mayenna Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 17:41
                  W twojej sytuacji, jak nie stać cię na mieszkanie to możesz prosić MOPS o umieszczenie w domu samotnej matki, o mieszkanie socjalne i muszą załatwić to od ręki.Idż i proś o wskazanie ośrodka, gdzie mogłabyś zamieszkać z dziećmi. Mops ma obowiązek pomóc osobie bez dachu na d głową. To jest zapisane w ustawie.
                • kasia3030 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 28.03.14, 19:46
                  ale mopsy maja wachlarz mozliwej pomocy "celowki", "okresowki", masz trudna sytuacje mops musi Ci pomoc tylko musisz z nimi twardo, znam sytuacje, ze ludzie odwolania do wojewodzkich oddzialow pisali i dostawali jednorazowe 2 tysiace na leki wiec sprobuj cos od nich "wychatrac", bo jak sama nie powalczysz to Ci nie dadza...
            • chalsia Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 15:50

              > Alimenty od własnych dziadków na siebie?

              alimenty od własnych najbliższych krewnych na siebie (rodzice, rodzeństwo)

              krio
              Art.128.Obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także środków wychowania (obowiązek alimentacyjny) obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo.
              Art.129.§1.Obowiązek alimentacyjny obciąża zstępnych przed wstępnymi, a wstępnych przed rodzeństwem; jeżeli jest kilku zstępnych lub wstępnych - obciąża bliższych stopniem przed dalszymi.
              §2.Krewnych w tym samym stopniu obciąża obowiązek alimentacyjny w częściach odpowiadających ich możliwościom zarobkowym i majątkowym.
              Art.133.§1.Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.
              §2.Poza powyższym wypadkiem uprawniony do świadczeń alimentacyjnych jest tylko ten, kto znajduje się w niedostatku.
              §3.Rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się.
              Art.134.W stosunku do rodzeństwa zobowiązany może uchylić się od świadczeń alimentacyjnych, jeżeli są one połączone z nadmiernym uszczerbkiem dla niego lub dla jego najbliższej rodziny.
            • 98karola Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 15:58
              Od dziadkow?? Oni sa jedna noga na tamtym swiecie.Nie nigdy bym tak nie postapilasmile
              • chalsia Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 16:21
                nie chodzi o Twoich dziadków ale tę rodzinę, która odmówiła Ci pomocy - nie wiem kto to - Twoi rodzice? rodzeństwo?
                a inni krewni Twojej starszej córki - też wchodzą w rachubę, skoro nie masz dla niej nawet renty
          • 98karola Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 15:56
            Starsza corka jest z poprzedniego zwiazku ktorej tata zmarl bardzo mlodo.Dostalam odmowe z zusu o przyznanie jej renty.Dostaje 300 na te mlodsza dobrowolnie gdyz sprawa w sadzie jest w toku.9 kwietnia mam kolejna sprawe.Mysle ze ostatnia.Pracuje od tygodnia na niepelny etat.Ciezko samej wszystko pogodzic
            Mala chodzi.do przedszkola.Znalesc prace zeby rowniez zapewnic dzieciiom opieke to cud.Mnie pograzylo mieszkanie.Mieszkalam na jednym pokoju z dziecmi i to byla katastrofa.
            • kasper254 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 16:55
              E, tam, takie poganianie od Annasza do Kajfasza; takie wyłudzanie od bogu ducha winnych. Znam prostszy sposób. Czołowe aktywistki tego forum niemalże podżegają do rozbicia rodziny, a nie jej ratowania. To jątrzenie ma różne formy i kamuflowane jest różnego typu legityzmami: "będziesz wolna/", "szczęśliwa/y", "masz jedno życie", "dzieci są nieważne, nie mogą być balastem, jak bóg dał dzieci, niech da i na dzieci - to ty jesteś ważna/y", "ty jesteś pępkiem świata" itd.
              Wystarczy pozwać one czołowe aktywistki ( dorzucić szczuków i środy, żeby było taniej) o podżeganie, a potem obciążyć kosztami utrzymania takiej delikwentki/nta, która/y da się zwieś na manowce, na niebiańską łąkę samoodrodzenia i samorealizacji. Chalsia - ile dasz?
              • chalsia Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 17:21
                > Wystarczy pozwać one czołowe aktywistki ( dorzucić szczuków i środy, żeby było
                > taniej) o podżeganie, a potem obciążyć kosztami utrzymania takiej delikwentki/
                > nta, która/y da się zwieś na manowce, na niebiańską łąkę samoodrodzenia i samor
                > ealizacji. Chalsia - ile dasz?

                eeeeeeee, bo, aaaaa, no nie zrozumiałam Twojego postu w kontekście problemów autorki wątku
                i nie wiem o co kaman w takim razie
              • zalosny.jestes Pięknie ujęte :D 11.05.14, 18:32
                Współczesnej kobiecie nie opłaci się tkwić w związku z normalnym facetem. Z nienormalnym tak, bo chociaż pół wypłaty odda a alimentów tak czy owak nie zapłaci big_grin

                Kocham, kocham kocham!
                • mayenna Re: Pięknie ujęte :D 11.05.14, 20:13
                  zalosny.jestes napisał:

                  > Współczesnej kobiecie nie opłaci się tkwić w związku z normalnym facetem. Z nie
                  > normalnym tak, bo chociaż pół wypłaty odda a alimentów tak czy owak nie zapłaci
                  > big_grin
                  >
                  > Kocham, kocham kocham!
                  W tym watku mogles sobie darować, naprawdę.
            • mayenna Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 17:43
              Dlaczego odmówili?
              Jego rodzice są zobowiązani do alimentacji. Mops pomoże ci znależć wyjście i udzieli porad do kogo się zwrócić i jak poukładać sprawy. Zgłoś się i domagaj pomocy.
              • rar.ely Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 20:01
                mayenna napisała:

                > Dlaczego odmówili?
                > Jego rodzice są zobowiązani do alimentacji. Mops pomoże ci znależć wyjście i ud
                > zieli porad do kogo się zwrócić i jak poukładać sprawy. Zgłoś się i domagaj pom
                > ocy.

                dobre smile nie ma to jak fachowiec z internetu
                • mayenna Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 20:20
                  rar.ely napisał:

                  > mayenna napisała:
                  >
                  > > Dlaczego odmówili?
                  > > Jego rodzice są zobowiązani do alimentacji. Mops pomoże ci znależć wyjści
                  > e i ud
                  > > zieli porad do kogo się zwrócić i jak poukładać sprawy. Zgłoś się i domag
                  > aj pom
                  > > ocy.
                  >
                  > dobre smile nie ma to jak fachowiec z internetu
                  Prawda?smile Za to twoja porada jest bezcennasmile
                  Przeważnie nie dyskutuję na tym poziomie, ale autentycznie miałam doświadczenia w uzyskaniu pomocy MOPS-u w podobnej sprawie.
                  Może merytorycznie napisz z czym w moim poście się nie zgadzasz?
                  • teuta1 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 27.03.14, 22:17
                    W wiekszych miastach są bezplatne biura pomocy prawnej, tam można podejść ze skomplikowanym przypadkiem. MOPS to kolejne miejsce. W Warszawie przy poradni dla ofiar przemocy funkcjonuje bezpłatny prawnik znający się na sprawach trudnych i beznadziejnych. Może podobnie jest u Ciebie? Jakie fundacje zajmujące się kobietami i dziećmi działają u Ciebie? Sprawdź, czy w Chorzowie jest filia fundacji Dzieci Niczyje, wiem że nazwa brzmi okropnie, ale w sprawie uzyskania pomocy na starsze dziecko mogą Ci pomóc. Daj znać, co Ci sie udało znaleźć.
                    • kasper254 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 28.03.14, 08:57
                      No, nie, jestem zaskoczony. Mój apel pozostał bez echa. Te drapieżne rekiny wolności absolutnej milczą! Nawet berlynea - nowa okresowa Joanna d' Arc forum - niema! Gdy przyjdzie pozew w związku z podżeganiem - będzie za późno.
                      • sitniczek Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 28.03.14, 09:17
                        Ty się dobrze czujesz? Czy się nie wyspałeś?
                      • mayenna Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 28.03.14, 16:03
                        Podpiąłeś się pode man to czuję się wywołana.
                        Daj linka choć do jednego wątku o tej wolności. Bo mam wrażenie że tylko ta seksualna cię gryzie. Akurat ja jej piewcą nie jestem. Nie ma to jak stałe, znane źródło a nie ciągłe szukanie gdy w okolicy tylko brudne bajorka i kałuże...smile
                    • 98karola Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 28.03.14, 11:39
                      Moim glownym problemem to mieszkanie.To nie tak ze ja siedze i becze i nic nie robie.Chodze do mopsu ,Oiku .Gdybym miala tansze mieszkanie to jakos dam rade. Place 1000 zl za czynsz wynajem i media.NA chwile obecna nie.stac mnie.Mialam dobra prace to jakos to bylo.Od paru miesiecy odkad mnie zwolnili zycie to koszmar.Pozadluzalam sie.W dzisiejszych czasach to jak niemasz pieniedzy ladujesz na ulicy.Smutna prawda.Zal tylko dzieci..
                      • zalosny.jestes Oddaj ojcu. 11.05.14, 21:36
                        B/T
    • mika99 współczuję.... 28.03.14, 09:00
      w przypadku przemocy wydaje mi się, że nie miałaś wyjścia, to są zupełnie inne przypadki, gdy kobieta mimo wielu trudności musi uciekać-odejść z niczym, nie jesteś odosobniona, ale najważniejsze, że masz szanse przerwać ten cykl przemocy, wątpie osobiście czy chcesz, aby którakolwiek z twoich córek w swoich związkach była ofiarą, bo tego byłby nauczona z domu.
      Zgłaszaj sie do każdej możliwej fundacji, do ośrodków przeciwdziałania przemocy, uderzaj do każdych możliwych drzwi.
      Są róznego rodzaju akcje pomocowe np: szlachetna paczka ( co prawda na święta) no ale szukaj.... jesteś samotną matką, masz szansę uzyskać pomoc, będzie ciężko- nikt nie przeczy, ale nie poddawaj się, pokaż córką że jesteś twarda babka i dasz radę.
      W jakim wieku są córki, i czego potrzebujesz?
      • 98karola Re: współczuję.... 28.03.14, 11:51
        Witaj.Pisalam wczesniej ze moim problemem to mieszkanie.Z urzedu czeka sie do dwoch lat.Oczywiscie zloze wniosek jak tylko otrzymam wyrok rozwodowy.Dzieci sa w wieku 5 i 13 lat.Ciezko znalesc dobra prace by wszystko pogodzic by zapewnic dzieciom opieke.Nigdy nikogo o nic nie prosilam.Rodzina odmowila pomocy.Mieszkania tansze sa.Codziennie przegladam ogloszenia.Ale kaucje sa zabojcze.Nikt nie chce sie zgodzic rozlozyc na raty.To sytuacja bez wyjscia.Niestety.W mopsie opiekunka zaproponowala zebym zamieszkala u meza bo ma duze mieszkanie.Jak to uslyszalam to nogi sie podemna ugiely.Mieszkanie jest tesciowej wiec nic mi sie nie nalezy.Jeden .wielki koszmar.Czasem mam glupie mysli.Czlowiek w takiej sytuacji nie panuje juz nad tym.Myslalam ze oddam dzieci.Mlodsza do meza starsza do babci.Ale to dla mnie byloby nie do przezycia.Jestem w martwym punkcie..
        • bessie_blount Re: współczuję.... 28.03.14, 13:52
          Napisz proszę do mnie na maila gazetowego.
          • 98karola Re: współczuję.... 28.03.14, 13:59
            Podaj emailasmile i co mam napisac?smile wszystko opisalam jaka mam sytuacje..
            • bessie_blount Re: współczuję.... 28.03.14, 14:05
              Po prostu nie mam Twojego maila, żeby do Ciebie napisać smile Chyba że podasz go tu na forum.
              • bessie_blount Re: współczuję.... 28.03.14, 14:05
                mój mail: bessie_blount@gazeta.pl
                • 98karola Re: współczuję.... 28.03.14, 14:30
                  Neta mam w telefonie tylko i napisac na emaila sie nie da.Napisz tu albo na gg jesli masz 45075833.Pozdrawiamsmile
                  • bessie_blount Re: współczuję.... 28.03.14, 15:39
                    Zastanawiałam sie jak Ci można pomóc i nasunęły mi sie takie pytania:
                    1. Dlaczego ZUS odmówił renty rodzinnej na starsze dziecko?
                    2. W jakim charakterze możesz podjąć pracę?
                    3. Czy kontaktowałaś się z jakimiś fundacjami pomagającymi osobom takim jak Ty?
                    4. Czy pomoc rzeczowa jest Ci potrzebna? (ubrania, chemia itp.)
                    • mika99 też miałam na myśli 4 pkt. 28.03.14, 17:52
                      • 98karola Re: też miałam na myśli 4 pkt. 28.03.14, 23:14
                        Dziekuje za checi ale odmowie.Jak pisalam tu jednej pani nie chce zeby ktos mnie wziol za jakas naciagaczke.Jestem wdzieczna ze wogole ktos mi odpisalsmile
                    • miacasa Re: współczuję.... 28.03.14, 22:36
                      > 1. Dlaczego ZUS odmówił renty rodzinnej na starsze dziecko?

                      Prawdopodobnie ojciec dziecka nie był lub był zbyt krótko ubezpieczony. Nic się nie da zrobić w takich okolicznościach, wnioski o rentę specjalną są odrzucane.
                      • mayenna Re: współczuję.... 31.03.14, 08:12
                        W takiej sytuacji można pozwać dziadków o alimenty.
                        • muminka2014 Re: współczuję.... 31.03.14, 09:52
                          Dom samotnej matki musisz załatwic. Jeżeli anwet forumowiczki zrzucą sie na kaucje dla CIebie,to jednorazowo,a co bedzie pozniej?
                    • 98karola Re: współczuję.... 28.03.14, 23:12
                      Dokladnie taki byl powod odmowy z zusu jak napisala micasa.Pracuje juz ale kokosow nie zarobie bo niepelny etat.Chodze do mopsu ale tam mi zaplacili obiady do corki i czesciowo oplacili przedszkole.Jestem wdzieczna za chec pomocy ale nie chcesmile Bo ktos pomysli ze jestem naciagaczka.Wiele takich oskarzen tu czytalam jak ludzie prosza o pomocsmile Nie zawsze mam neta wiec przepraszam za pozne odpowiedzismile
                      • kami_hope Re: współczuję.... 28.03.14, 23:42
                        Ale to nie ma znaczenia, ze ktos sobie pomysli ze jestes naciagaczka.
                        Zawsze gdzies, ktos, cos sobie pomysli. Takie maja prawo. A Ty, masz tez swoje prawa. Mysl wiec o tym co Ty chcesz i potrzebujesz.
                        Potrzebujesz pomocy. Przyjmij pomoc jesli ludzie chca Ci jej udzielic.
                        Zastanow sie tez prosze, czy przypadkiem swoja postawa nie blokujesz pomocy dla siebie i dzieci?
                        Bo ja mysle, ze tak moze byc...
                        Idz i pros, konkretnie. Potrzebuje tego i tego. Z podniesiona glowa. Bo nie wstyd jest prosic. Kazdy moze znalezc sie w trudnej sytuacji.
                        A nie "przepraszam, ze mowie o mojej tragicznej sytuacji" itp. - jesli chodzisz z pochylona glowa, ludzie moga odbierac Cie jako niedostepna, niechetna lub nie koniecznie potrzebujaca.

                        Powiedz. Potrzebujesz pomocy?
                        • 98karola Re: współczuję.... 29.03.14, 00:18
                          Nigdy nie bylam w takiej sytuacji.Nigdy nie bylo tak zle.Dlatego ciezko o cos prosic
                          GDyby nie dzieci wogole bym tu nic nie napisala.To tylko dla nich
                      • bessie_blount Re: współczuję.... 28.03.14, 23:45
                        Spoko. Ja też przecież nie siedzę cały czas w necie. Zastawiałam się po prostu jak Ci pomóc. Zwłaszcza że mieszkam za miedzą smile I mogłabym spróbować jakoś Ci pomóc. Nie mam w tym specjalnego doświadczenia, ale dobre chęci są. A im więcej osób wie o Twoich potrzebach, tym większe szanse, że zdarzy się coś pozytywnego. W końcu po każdej burzy wychodzi słońce.
                        • 98karola Re: współczuję.... 29.03.14, 00:20
                          Ciesze sie ze wogole sa ludzie ktorzy maja serce ..bo w dzisiejszych czasach ttrudno takich znalescsmile a skad jestes jesli moge zapytac?
                          • bessie_blount Re: współczuję.... 31.03.14, 07:25
                            K-ce smile
                        • 98karola Re: współczuję.... 29.03.14, 00:24
                          U mnie zachmurzenie duze ale mam nadzieje ze slonce tez u mnie zaswiecismile
                      • kami_hope Re: współczuję.... 28.03.14, 23:49
                        98karola napisała:
                        Jestem wdzieczna za chec pomocy ale nie
                        > chcesmile Bo ktos pomysli ze jestem naciagaczka.

                        Przeczytalam to jeszcze raz.
                        I wiesz co?
                        Rece zalamuje...
                        Ty nie przyjmujesz pomocy.
                        Kobieto! Pomysl, jak moze czuc sie odoba, ktora chciala Ci pomoc, a Ty mowisz, ze pomocy nie chcesz? Myslisz, ze to inni beda sie prosic abys Ty pomoc przyjela? Cos nie tak... hm
                        Nie sadze, aby ktos powtornie zaoferowal Ci pomoc. W sumie to Twoj biznes aby ta pomoc otrzymac, czyz nie tak?
                        • 98karola Re: współczuję.... 29.03.14, 00:23
                          Masz racjesmile mi jest poprostu wstyd i tyle.ALE nie mam wyjscia ..
                          • kami_hope Re: współczuję.... 29.03.14, 09:22
                            Karola, nie wstydz sie. Glowa do gory i do przodu! To jest - zyciowy kryzys. I aby ta sytuacja nie przeszla w stan permanentny, musisz przyjac od ludzi pomoc. Kazdy ma w swoim zyciu jakis kryzys. I kazdemu gdzies, ktos pomogl. Zreszta... To i tak chodzi o Ciebie, a nie o innych. Tak wiec skup sie teraz na sobie i na swoich potrzebach. Rozwiazania sa. Wyciagnij reke i pomoz sobie samej. Innym razem, Ty pomozesz innym jak juz bedziesz silniejsza i staniesz mocno na wlasnych nogach. Powodzenia!!
                    • 98karola Re: współczuję.... 29.03.14, 10:59
                      Potrzebuje jedzenia, z chemia tez cienko
                      Ubrania do dzieci.Boze jak mi jest glupio o tym pisacsad Pociesza mnie fakt ze kiedys ja pomagalam duzej rodzinie i usmiech dzieci byl bezcenny.Los sie odwrocil..
                      • bessie_blount Re: współczuję.... 31.03.14, 07:28
                        Napisz mi proszę na bessie_bloun@gazeta.pl swój numer tel. Będzie mi łatwiej kontaktowac się telefonicznie smile
                      • ninaa Re: współczuję.... 31.03.14, 12:47
                        Karola, proszę o kontakt,
                        odezwij się do mnie na gazetowego maila - ninaa@gazeta.pl
                        Pozdrawiam, czekam
        • agusiaki Re: współczuję.... 05.04.14, 20:09
          Karola skąd jesteś?
    • molly_wither Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 29.03.14, 17:41
      Coz...czas wydoroslec i wziac odpowiedzialnosc za dzieci,ktore sie urodzilo. Do wychowania dzieci jest potrzebny owszem,spokoj,ale tez warunki lokalowe i finansowe. Trzeba bylo bylo wczesniej o tym pomyslec. Pozostaje jedynie dom samotnej matki. Poszukaj takiego w okolicy i zglos sie tam.
      Jak zaspokoisz dzieciom podstawowe potrzeby bedziesz mogla skupic sie na sobie i poszukac pracy.Powodzenia.
      • mayya2 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 29.03.14, 19:54
        Normalnie jak czytam te wypowiedz to krew mnie zalewa!

        ....Trzeba bylo wczesniej o tym pomyslec......

        Niektorych rzeczy nie da sie przewidziec!!!!!Zycie nie zawsze uklada sie tak jakbysmy tego chcieli !!!!!!


        molly_wither napisał(a):

        > Coz...czas wydoroslec i wziac odpowiedzialnosc za dzieci,ktore sie urodzilo. Do
        > wychowania dzieci jest potrzebny owszem,spokoj,ale tez warunki lokalowe i fina
        > nsowe. Trzeba bylo bylo wczesniej o tym pomyslec. Pozostaje jedynie dom samotne
        > j matki. Poszukaj takiego w okolicy i zglos sie tam.
        > Jak zaspokoisz dzieciom podstawowe potrzeby bedziesz mogla skupic sie na sobie
        > i poszukac pracy.Powodzenia.

      • bessie_blount Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 31.03.14, 07:29
        Ostro. Nie za bardzo?
        • teuta1 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 31.03.14, 19:33
          Karola, odezwij się, duża grupa ludzi chce ci pomóc. Podałam maila, prosze o kontakt.
          • teuta1 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 07.04.14, 17:31
            Kochani, z różnych powodów jestem zmuszona zaprzestać pośredniczenia w przekazywaniu nr konta między Wami a karolą. Winna Wam jestem sprawozdanie: napisało do mnie 7 osób i wszystkim przesłałam nr konta dziewczyny. W wątku napisałam, że nadal brak pełnej kwoty, no bo suma naszych wpłat da około 400 zł. To jest właśnie ta duża grupa, o której pisałam. Wszystkim dziękuję, innych ewentualnych zainteresowanych przepraszam. Nadal jestem przekonana, że powinniśmy mieć wątek pomocowy.
            • grzegorz961 Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 04.05.14, 10:24
              pogubilem sie na koniec. wiem ze dziewczyna nie ma sily i ochoty pewnie zeby w jakis sposob organizowac pomoc dla siebie, chce tylko wiedziec:
              1. czy nadal brakuje jej na kaucje?
              2. ile brakuje?
              3. nr konta

              i maly komentarz. mi sie zycie tez rozsypalo i podzielam w duzym stopniu uwagi kolegi powyzej, ze ofensywa feministyczna (choc rozumiem ze feminizm jest koniecznoscia dziejowa) wielu nienajmadrzejszych pan, takze na tym i podobnych forach, nawołujacych do rozwodow niemal za wszelka cenę, co zawsze otwiera drzwi do lepszej przyszlosci i zapewnia NOWE (jakie nowe?, jest zawsze jedno i o samo) - jest dla wielu ludzi POTWORNIE szkodliwa. sam po 25 latach padlem ofiara tego NOWEGO zycia i oczyszczajacej roli rozwodu. Intelektualny i moralny belkot.
              • mayenna Re: Zycie po rozwodzie to dla mnie ruina.. 04.05.14, 10:50
                Aktywuj profil bo nie mozna wyslać Ci priv.

                Myślę, że autorka wątku nie chciała się 'oczyszczać' tylko nie miała wyjścia. Współczuję wyboru żony.
                • zalosny.jestes No... 11.05.14, 18:33
                  Jakbyś się chajtnął z majeną to dziś byś szczęśliwie rąbał schabowe zamiast się użerać big_grin
                  • mayenna Re: No... 11.05.14, 20:55
                    zalosny.jestes napisał:

                    > Jakbyś się chajtnął z majeną to dziś byś szczęśliwie rąbał schabowe zamiast się
                    > użerać big_grin
                    Piłeś, nie pisz.
                    • zalosny.jestes Nie piję. 11.05.14, 21:36
                      Adam alkoholik big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka