Dodaj do ulubionych

wspólni znajomi

15.05.14, 13:37
Czy Waszym zdaniem można po rozwodzie utrzymać wspólnych znajomych? Moim zdaniem nie, ale były nie widzi problemu.

Przyjaźniliśmy się z inną parą z dziećmi w wieku naszych, jeździliśmy razem na wakacje, zapraszaliśmy się na urodziny itd. Podczas rozwodu oni mnie wspierali, sądziłam, że raczej będziemy utrzymywać tę znajomość (ja, nie mój były). Teraz okazało się, że mój były mąż był w pobliżu ich miejscowości ze swoją dziewczyną, znajomymi z pracy i naszymi dziećmi i wszyscy pojechali do tamtych znajomych w odwiedziny... Mnie ani były, ani oni nic nie powiedzieli, dowiedziałam się od dzieci. Uważam to za nielojalność znajomych (mogli chociaż uprzedzić), ale także za dziwne ze strony byłego (skoro nieciekawie go traktowali w czasie rozwodu). Nie upieram się przy tej znajomości, tylko zastanawiam się, czy to możliwe, żebyśmy mieli wspólnych znajomych i na zmianę do nich jeździli z dziećmi i nowymi partnerami i wzajemnie plotkowali na nasze tematy wink Wydaje mi się to absurdalne. Chyba raczej powinnam w tej sytuacji ja zerwać kontakt.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 13:52
      Dlaczego mieli Cię uprzedzać?
      Zamiast zrywać kontakt, poczekaj na ich ruch.
      • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 13:59
        Nie zrywam jakoś ostentacyjnie, po prostu pierwsza się nie odzywam, bo po co? A oni jaki niby ruch mieliby teraz wykonać? Pewnie też uważają, że to jest w porządku, bo to nie oni są w konflikcie, tylko ja z byłym, więc w zasadzie im to nie przeszkadza. Tyle że ja będę musiała im powiedzieć (jak już się odezwą), że nie mogę mieć wspólnych znajomych z byłym i tyle.
        • mia17 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 14:11
          no ale przecież nie musicie "plotkować" o sobie nawzajem...?
          myślisz, że jak eks pojechał do nich ze swoją nową panią i dziećmi to rozmawiali o Tobie...?
          nie sądzę, szczerze mówiąc.
          i to samo możesz zrobić Ty - jeśli zdecydujesz się kontynuować tę znajomość. nie gadać o eksie i sprawach z nim związanych.

          wiesz, dla znajomych to często jest bardzo niezręczna sytuacja, taki rozwód. zazwyczaj lubią przecież oboje - a jak ci się rozstają to znajomi co? muszą wybierać, przy kim "zostają".
          no a jeśli nie chcą wybierać tylko kolegować się z jednym i z drugim?
          mają do tego prawo.
          wydaje mi się, że problem jest w Tobie, nie w znajomych. Ty nie potrafisz zaakceptować, że oni nie zerwali kontaktów w Twoim eksem - ale nie musieli. naprawdę.
          myślę, że powinnaś się zastanowić poważnie, czy chcesz się z nimi przyjaźnić. bo jak masz zamiar robić im wymówki i strzelać fochy o eksa - to lepiej od razu im powiedz, że wysiadasz i zerwij kontakty. tak będzie prościej i szczerze.
          • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 14:23
            Uważam to po prostu za nielojalność. Byli u mnie 2 tygodnie temu na urodzinach córki, na obiedzie u mnie w domu, cały czas sami powtarzali, jak nie mogą zrozumieć jego zachowania i są po mojej stronie, a chwilę później zaprosili go do siebie. Nie uważam, żeby to było w porządku. Byłoby może, gdyby wcześniej nie dali jasno do zrozumienia, że są po mojej stronie, tylko próbowali być neutralni. Na pewno nie rozmawiali o mnie, bo była przecież jego dziewczyna, ale jeśli ja pojadę do nich sama to temat siłą rzeczy powróci.

            Zgadzam się, że problem jest we mnie, bo przeszkadza mi takie podejście, choć dla nich może być naturalne. Za to nie zgadzam się, że da się kolegować z obiema stronami.
            • mia17 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 15:05
              dużo zależy od przyczyny rozwodu.
              bo jeśli powodem rozpadu jest np. niezgodność charakterów - to dlaczego nie można się kolegować z obydwiema stronami?
              różni są ludzie i różne poglądy wyznają.
              ciężko mi się wypowiedzieć na temat Twoich znajomych. jeżeli wcześniej dali jasno do zrozumienia, że są po Twojej stronie, a potem wobec eksa udawali, że wszystko gra - to dziwni ludzie. albo nie potrafią się opowiedzieć po którejś ze stron - albo im to zwisa i do Ciebie będą mówić jedno, a do Twojego eksa drugie.
              jedyne wyjście to "uwolnić" siebie i ich - czyli rozluźnić kontakty.

            • mayenna Re: wspólni znajomi 15.05.14, 15:19
              Myślisz, że wystosowali oficjalne zaproszenie? Bo może to była wizyta typu:'jestem w pobliżu ze znajomymi, może wpadniemy'? A oni nie umieli się wykręcić. Porozmawiaj z nimi otwarcie. Na razie to oficjalnie nic nie wiesz, tylko od dziecka więc może sytuacja wyglądała nie tak jak myślisz.
              • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 17:37
                Wersja mojego byłego jest taka, że tamten zadzwonił i ich zaprosił. Nawet jeśli wyszło jakoś przypadkiem i niezręcznie to jednak ukrywanie tego przez wszystkich przede mną trochę śmierdzi.
                • triss_merigold6 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:20
                  Ukrywanie czy po prostu nieinformowanie?
                  • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:23
                    Ok, masz rację, trudno nie zgodzić się, że nie wiadomo dlaczego oczekuje lojalności. Nadal jednak uważam, że nie da się równocześnie kolegować/przyjaźnić ze mną i z laską, dla której mąż mnie zostawił. Czyli jednak to ja się wycofam, chyba że oni wyjdą z jakąś inicjatywą i okaże się, że to było przypadkiem czy nie wypadało odmówił, bo mój eks się odezwał.
                    • triss_merigold6 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:29
                      Nie z tą laską tylko z Twoim mężem, prawdopodobnie. Tę kobietę mogą traktować jak osobę towarzyszącą, bez większego znaczenia.
                      • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:38
                        No sorry, ale to jest dla mnie jak tworzenie alternatywnej rodziny. On, ona, moje dzieci i nasi dawno znajomi. Nie, nie, jeszcze raz nie!
    • xciekawax Re: wspólni znajomi 15.05.14, 15:30
      Wiec mysle ze to troche aroganckie i egoistyczne "zabraniac" albo robic ultimatum dla znajomych.

      Znajomi to sa wolni ludzie, tak samo jak ty i wcale Tobie nie musza sie tlumaczyc ("uprzedzac") o swoich decyzjiach. Oni maja prawo byc "po Twojej stronie" i w ogole nie rozumiec co ich kolega zrobil - ale rowniez przyjaznic sie z nim. Kiedys mialam kolezanke ktora byla kochanka zonatego faceta. Niepochwalalam tego zwiazku, ba! uwazam takie cos za idiotyzm - aczkolwiek nie zerwalam z nia przyjazni przez to. Mylisz pojecia: lojalnosc nie ma tu nic do rzeczy. Oni sa wolnymi ludzmi i moga przyjaznic sie z kim chca - tak samo jak ty.

      zreszta rowniez uwazam ze to jest bardzo naiwne w ogole rozmawiac o exie ze wspolnymi znajomymi - nawet jezeli chca o tym rozmawiac. Od rozmawiania o exie masz swoje i tylko swoje psiapsiolki i rodzine. Gdy zaczniesz wmieszac w to wspolnych znajomych - jest duze prawdopodobienstwo ze sie zawiedziesz. Radze Tobie abys na temat exa z nimi nic nie rozmawiala, a jezeli beda cos mowic - to powiedz ze "to stary temat" i w ogole ani nie chcesz wiedziec nic o ex i nie interesuje Cie on.

      Ja tak robilam z "naszymi" wspolnymi znajomymi. Dodam ze nikt z "wspolnych" znajomych nie przetrwal proby czasu. Ale to ok - mam teraz wiele innych znajomych. smile
      • thaures Re: wspólni znajomi 15.05.14, 16:40
        Być może- jak już ktoś wcześniej napisał- Twój eks był w pobliżu, zadzwonił i to spotkanie "wyszło" samo z siebie. Niekoniecznie było wcześniej przemyślane i zorganizowane.
        Mieliśmy wśród przyjaciół parę, gdzie on zrobił na boku dziecko i odszedł. Z drugą przyjaciółką zastanawiałyśmy się jak się zachować. Ona bała się spotkania, bo ten przyjaciel zamieszkał w pobliżu niej... Żona była nadal zapraszana na wszystkie imprezy, a ponieważ to my- kobiety wszystko zawsze umawiałyśmy i ustalałyśmy, więc potem my dzwoniłyśmy do koleżanki, nie do niego. Więc tu się nic nie zmieniło, a on kontaktu nie szukał.
        Ja za jakiś czas spotkałam go z nowym dzieckiem w mieście- też nie wiedziałam jak się zachować- wydawało mi się, że jeżeli cokolwiek powiem będzie zdradą wobec koleżanki. Pierwszy raz wręcz zapomniałam języka w gębie i na siłę powiedziałam jakieś zdanie- chociaż próbowałam na szybko wymyślić coś neutralnego. Mój mąż prowadził całą rozmowę i tak sztuczną do bólu.Takie spotkania naprawdę nie są wygodnie dla byłych znajomych- nie wiadomo jak się zachować wobec osoby, której winą był rozpad związku.
        Teraz po wielu latach już nie bałabym się z nim spotkać. Ale dopiero teraz.
      • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 17:35
        Twoje ostatnie zdanie dobrze podsumowuje. generalnie prędzej czy później nie da się...

        A ja im przecie nie zabraniam, tylko faktycznie trochę się zawiodłam. Po prostu nie wyobrażam sobie takich wspólnych-niewspólnych znajomych.

        Miałaś przyjaciółkę-kochankę żonatego faceta, ale nie przyjaźniłaś się równocześnie z jego żoną, prawda? wink A tu trochę tak jest, on mnie rzucił dla innej laski, a teraz oni przyjaźnią się i z nią i ze mną?
        • thaures Re: wspólni znajomi 15.05.14, 18:58
          Ja sobie tez takiej sytuacji nie wyobrazam. I pewnie czulabym po raz drugi zdradzona. Przez przyjaciol. Ale byc moze to bylo tylko neutralne spotkanie, bez dalszych planow.
          • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:03
            Pozostaje mieć nadzieję, że to przypadek i głupio im było odmówić. Po eksie nie spodziewałabym się myślenia o moich uczuciach, ale przyjaciele już by jednak trochę mogli. Poczekamy, zobaczymy.
            • triss_merigold6 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:11
              To zdecyduj się, przyjaciele czy znajomi.
              Wychodzi coś co na innym forum określono jako mentalność rozwodników, nieumiejętność przyjęcia do wiadomości faktu, że nie wszyscy wokół pamiętają szczegóły ich rozwodu i żywią jakieś barwne emocje odnośnie tego rozwodu.
              Mam kumpla, teraz kontakty są rzadkie, ale znamy się od podstawówki. Ten kumpel poznał i zakolegował się z moim wtedy mężem, a teraz eks. Znał - też z dawnych czasów, mojego obecnego. Wiem, że po tym jak zostawiłam eksa, kumpel spotykał się znim, razem gdzieś wyjeżdżali. Jednocześnie od czasu do czasu widujemy się w gronie w którym jestem z obecnym partnerem. Niby ja powinnam mieć pierwszeństwo i w ogóle, bo znamy się dłużej itd. ale foch byłby śmieszny, podobnie jak pretensje o nielojalnosc.
        • xciekawax Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:02
          Tak, rozumiem, to bardzo nieciekawe, ale musisz przyjac ze to wolni ludzie i robia jak uwazaja/chca. I moralnie nie mozesz od nich wymagac aby zachowali sie inaczej. To ich wybor. Jezeli Tobie sie to jednak nie podoba to wiesz.... predzej czy pozniej i tak sie to rozpadnie.

          Rowniez wiesz, z takimi przyjaciolmi zmienia sie cala symetria. Kiedys spotykaliscie sie jako pary. Teraz jestes singlem - to zmienia cala relacjie. Wiec tak czy owak wasza przyjazn sie zmieni - bo oni beda chcieli sie spotykac z parami. Czym szybciej to zaakceptujesz tym mniej bedziesz miala rozgoryczenia.

          Mialam wsrod znajomych pare ktora sie rozeszla. Ale ze bardziej zalerzalo mi na dziewczynie to nie utrzymywalam kontaktu z jej ex. (moj wybor). Ale moj partner chcial np pojsc na jego pozegnalne przyjecie bo ten ex wyjezdzal do innego kraju - i poszlismy. Oczywiscie tej dziewczynie sie to nie podobalo ale musiala to zaakceptowac. Wolny kraj. Nasza relacjia z nia jest oddzielna relacjia od relacji naszej z jej ex. Aczkolwiek fakt ze jej ex wyjechal o wiele poleprzylo sytuacjie.

          Tak jak mowilam - takie relacjie z para czesto sie rozsypuja bo jestes singielka. Za to bardziej sie skumplujesz z innymi singielkami smile

          Pozdrawiam.
          • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:05
            Gdybym jeszcze znała jakiekolwiek singielki, bo na razie wygląda na to, że mężatki mi odpadły, a singielek żadnych nie znam...
            • xciekawax Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:14
              Ale poznasz smile Po rozwodzie poznalam wiele singielek - ba! rozwodek! smile i to w moim wieku. Tak to nas zblizylo ze moim zdaniem jest to przyjazn na cale zycie. Teraz juz jestesmy w nowych zwiazkach i nadal siebie wspieramy.

              Wychodz do ludzi. Badz otwarta, zagaduj, zapisuj sie na rozne kursy, wyprawy, cokolwiek...
              • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:21
                taaa, ja jestem samotną matka dwójki małych dzieci bez nikogo do pomocy, życzę powodzenia z wychodzeniem i zapisywaniem się.
            • ann.k Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:29
              No wiesz! tongue_out
              • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:37
                Oj Ania, wiesz jak to w praktyce...
    • ann.k Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:42
      U nas sprawa się szybko rypnęła. Małżeństwo rozpadło się z powodu mężowskiej zdrady (swoją drogą to Twój czasu nie marnował, skoro dziewczyny nie było a teraz jest...) i ja od razu zerwałam wszystkie kontakty z ludźmi, którzy wiedzieli o wszystkim, ale udawali moich dobrych znajomych bądź wręcz przyjaciół. Reszcie pozwoliłam się "wykazać" informując ich tylko krótko o tym, że nie jesteśmy już razem, że mąż nas zostawił. Ze wspólnych znajomych zostały przy mnie tylko dwie osoby, małżeństwo. I szczerze mówiąc, nie żal mi. Najwyraźniej tyle i były warte te znajomości. Przy czym wiem o jednym małżeństwie, takie nam najbliższe, że zerwali kontakt zarówno ze mną, jak i z nim.

      U nas niestety jest tylko ten problem, że my się obracaliśmy w dość specyficznym środowisku. I ja się z niego wycofałam, chcąc uniknąć spotkania byłego z nią. Zaczęłam sobie budować teraz nowy, własny krąg znajomych, po części w tym środowisku, bo jednak ciężko wyciąć 10 lat życia, pasji i hobby. Na razie nie miałam "przyjemności" spotkać nikogo z tamtych znajomych. Chociaż być może jutro się to zmieni. Nie wiem jeszcze jak sie zachowam, ale co do tych, o których wiem, że mu kryli d***, nie zamierzam ani ręki podać ani przy jednym stole usiąść.
      • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:48
        Oficjalnie jest "koleżanka", tylko jakimś cudem w każdy weekend jest i na wszystkich wyjazdach. Dureń swoją droga, skoro nawet po rozwodzie nie potrafi się przyznać.

        Mnie zostały właściwie tylko dawne znajome pary, dlatego jest tak ciężko. Na szczęście mam swoje też bardzo specyficzne środowisko naukowo-hobbystyczne, do którego on nigdy nie miał dostępu ze względu na język, ale t ma raczej charakter zawodowy niż prywatny.
        • ann.k Re: wspólni znajomi 15.05.14, 19:59
          No wiem, mnie też łatwo nie jest. Chociaż łatwiej, bo jednak mam z kim dziecko zostawić. Ale bardzo często ludzie się umawiają spontanicznie w tygodniu, a ja niestety nie mogę. Myślę, że potrzeba czasu. Ty i tak masz starsze dzieci niż ja. Więc może ich pchnąć na jakieś zajęcia popołudniowe a sama do ludzi. Ja trochę po portalach randkowych się rozglądam, ale bez zacięcia.


          A co do przyznania się, nie martw się. Mój z nią mieszka, a twierdzi, że no nie są razem, no są, ale to nic poważnego, no niby tak, ale nie tak. I zawsze o niej coś poniżającego przy mnie powie. Kiła i mogiła.
          • zabapo11 Re: wspólni znajomi 15.05.14, 20:02
            Moje młodsze ma 4 lata, więc chyba niewiele starsze od Twojego wink No i nie mam zupełnie z kim zostawić, więc pozostaje pogodzić się z tym, że praca-dom, praca-dom przez najbliższych 10 lat...
            • ann.k Re: wspólni znajomi 16.05.14, 08:58
              Ej no co Ty. Przecież takiego 8-letniego to już spokojnie można zostawić samego w domu na 2-3 godziny. Rozumiem chwilowy pesymizm w temacie, i mnie dopada co jakiś czas, ale ogólnie staram się patrzeć na wszystko optymistycznie. No i zawsze pozostaje wynajęcie opiekunki na godziny. Ja już raz korzystałam, ale myślę, że równowaga dziadkowie - opiekunka z przyczyn różnych, zacznie się przesuwać na korzyść opiekunki.
              • zabapo11 Re: wspólni znajomi 16.05.14, 09:12
                Jednego to można zostawić (widzę po dzieciach koleżanek, nawet 6/7-latki zostają), ale dwójki w podobnym wieku razem to nigdy w życiu...
                • 0.myszka Re: wspólni znajomi 17.05.14, 22:46
                  znam ten ból smile ja na początku nawet chodziłam na wspólne imprezy do naszych znajomych ale faktycznie na dłuższą metę to się nie sprawdza... znajomi ponoć chcieli być neutralni ale jak zdałam sobie sprawę , że właściwie jest im obojętne czy przyjaźnili się z nami czy z ex i jego panią to podjęłam decyzje że to ja się wycofuję.... idąc do znajomych chcę się dobrze bawić , móc pogadać o wszystkim itp. a nie mam ochoty robić tego w "jej" towarzystwie. Sytuacja jest bardziej skomplikowana jeżeli chodzi o rodzinę bo dla rodziców ex jestem nadal członkiem rodziny a exa zapraszają na uroczystości rodzinne wiadomo, że on przychodzi z nią...więc muszę to przeżyć .... jednak kontaktów z teściami i siostrą exa nie zamierzam zrywać.
                  Tak wiec znajomi się wykruszyli chociaż byli i tacy, którzy powiedzieli wprost że nie akceptują tego co zrobił i nie mogą udawać że nic się nie stało i to że teraz ona jest panią domu w którym oni bywali przez wiele lat jednak ma znaczenie i przynajmniej na razie tego nie akceptują - ale to trzeba mieć "jaja" smile bo dla niektórych to bez znaczenia, biorąc pod uwagę że ona nawet na imię ma tak samo jak ja wiec w czym problem smile
                  • ann.k Re: wspólni znajomi 18.05.14, 17:23
                    0.myszka napisała:

                    > Sytuacja jest bardzi
                    > ej skomplikowana jeżeli chodzi o rodzinę bo dla rodziców ex jestem nadal członk
                    > iem rodziny a exa zapraszają na uroczystości rodzinne wiadomo, że on przychodzi
                    > z nią...więc muszę to przeżyć ....

                    A moim zdaniem pozwalasz się poniżać i nie postawiłaś żadnej granicy.
                    Ja z teściami pozostałam w dobrych relacjach, to ja dbam o kontakty mojego syna z nimi, ale postawiłam sprawę jasno. Ja i mój syn to jedno, a ich syn i jego panienka to drugie. Nie życzę sobie łączenia tych dwóch światów i nie zamierzam pojawiać się u nich kiedy ona tam będzie.

                    • zabapo11 Re: wspólni znajomi 18.05.14, 19:44
                      A ja szczęśliwie nie mam żyjących teściów., więc ten dylemat mi odpadł. Mamy teraz wyłącznie rodzinę z mojej strony, chociaż to jest w tym wszystkim łatwe. Zgadzam się, że chodzenie wspólnie na imprezy rodzinne jest poniżające.
    • potwor_z_piccadilly Re: to nie są już Twoi znajomi 18.05.14, 10:15
      zabapo11 napisał(a):

      > Czy Waszym zdaniem można po rozwodzie utrzymać wspólnych znajomych? Moim zdanie
      > m nie, ale były nie widzi problemu.
      >
      > Przyjaźniliśmy się z inną parą z dziećmi w wieku naszych, jeździliśmy razem na
      > wakacje, zapraszaliśmy się na urodziny itd. Podczas rozwodu oni mnie wspierali,
      > sądziłam, że raczej będziemy utrzymywać tę znajomość (ja, nie mój były). Teraz
      > okazało się, że mój były mąż był w pobliżu ich miejscowości ze swoją dziewczyn
      > ą, znajomymi z pracy i naszymi dziećmi i wszyscy pojechali do tamtych znajomych
      > w odwiedziny...
      Wydaje mi się to absur
      > dalne.

      To nie absurdalne, to zwykły koniunkturalizm.
      Opcje:
      1 - Dla koleżanki stałaś się zagrożeniem. Ona zabezpiecza się przed ewentualnością ślinienia się jej chłopa na myśl o Tobie. Może wcześnie jakieś tego typu symptomy u niego zauważyła?
      2 - Możliwe, że pozbywa się "rywalki", Ciebie. Może ten Twój były z aktualną koleżanką w charakterze parawanu u tamtych zawitał? Kto wie. Nie podejrzewam byłego i byłej koleżanki o romans, nie, nie. Ale jakieś tam sympatie mogły/mogą mieć miejsce. Będąc w pozycji tamtego męża, uważałbym.
      3 - Mogą tu jeszcze odgrywać jakąś rolę kwestie materialne.

      > Chyba raczej powinnam w tej sytuacji ja zerwać kontakt.

      Zdecydowanie powinnaś:
      1 - Im więcej nici łączących Ciebie z byłym zerwiesz, tym łatwiej Ci będzie zapomnieć.
      2 - Zrywając nici, pozbędziesz się obciążeń historycznych, zatem łatwiej Ci będzie coś nowego sobie wykukać.
      3 - Walcząc o dawne życie, układy, znajomości, słabość/bezradność okazujesz i tym samym byłego ego podnosisz. Ty znającym Waszą sprawę nawypłakujesz się, oni ze zrozumieniem Ci przytakną, pogłaszczą, a byłemu doniosą i ten urastać na miarę rycerza będzie. Nie walcząc, nie okazując swojego zdenerwowania, zainteresowania przeszłością, tajemnicą będziesz. Pokażesz, że głęboko w dupie masz swoją przeszłość i że Ci nareszcie jest dobrze.

      Jeśli przez tamtych zaproszona będziesz, to pojedz (bez dzieci) i w relacjach z nimi spokojnym chłodem się wykaż, a że oni pewnie o tym też doniosą, to byłego ego w dół poszybuje, a może też kombinować zacznie? - Dałem dupy mocno, czy tylko troszkę?
      I to będzie Twoja mała zemsta, a głównie polegać będzie ona na tym, że były nigdy na to swoje pytanie odpowiedzi nie dostanie.
      Pozdrawiam.
      • zabapo11 Re: to nie są już Twoi znajomi 18.05.14, 19:53
        > 1 - Dla koleżanki stałaś się zagrożeniem. Ona zabezpiecza się przed ewentualnoś
        > cią ślinienia się jej chłopa na myśl o Tobie. Może wcześnie jakieś tego typu sy
        > mptomy u niego zauważyła?

        W tym mogłoby coś być (mamy podobny temperament i od zawsze dobrze się rozumiemy), tyle że zagrożenia fizycznie nie ma, bo dzieli nas 250 km wink

        > 2 - Możliwe, że pozbywa się "rywalki", Ciebie. Może ten Twój były z aktualną ko
        > leżanką w charakterze parawanu u tamtych zawitał? Kto wie. Nie podejrzewam byłe
        > go i byłej koleżanki o romans, nie, nie. Ale jakieś tam sympatie mogły/mogą mie
        > ć miejsce. Będąc w pozycji tamtego męża, uważałbym.

        Parawan raczej nie, bo już z nową "koleżanką" zamieszkał. Sporym poświęceniem byłoby zamieszkanie z kimś tylko po to, żeby kryć cos innego.

        > 3 - Mogą tu jeszcze odgrywać jakąś rolę kwestie materialne.

        To fakt, mój były jest baaaardzo wysoko postawiony, ma "chody" i może się przydać. Ja trochę mniej.


        > 2 - Zrywając nici, pozbędziesz się obciążeń historycznych, zatem łatwiej Ci będ
        > zie coś nowego sobie wykukać.

        No ok, ale to byli jedni z nielicznych znajomych, którzy mi zostali. Wszystkie pary odpadły (bo wiadomo, singielki się nie zaprasza), żadnych singli nie znam, rodziny właściwie nie mam i znalazłam się w absurdalnej sytuacji. Z dwójką dzieci, żadnych szans na poznawanie nowych ludzi, moja praca temu nie sprzyja. Rozejrzałam się nawet poglądowo na portalach itp., każdy ucieka na samą informację, że jestem sama z dwójką dzieci. Błędne koło. Liczyłam na to, że część znajomych zostanie ze mną, ale jak widać nie. Nie żebym szukała na siłę faceta, ale nawet do kina nie mam z kim pójść.

        Dzięki za cenne uwagi, na te o zagrożeniu bym nie wpadła, ale przecież zmienił się układ sił.
        • mia17 Re: to nie są już Twoi znajomi 18.05.14, 20:37
          w dzisiejszych czasach do kina śmiało można chodzić samej smile
          ja tak robię i nie czuję się z tego powodu dziwnie.
          • zabapo11 Re: to nie są już Twoi znajomi 18.05.14, 21:43
            Ja też chodzę ciągle sama i nie mam z tym problemu. Chodziło mi tylko o to, że nie ma się z kim spotkać.
            • pe.tronela Re: to nie są już Twoi znajomi 18.05.14, 21:50
              Gdzie mieszkasz?
              • zabapo11 Re: to nie są już Twoi znajomi 18.05.14, 21:59
                W Warszawie.
                • pe.tronela Re: to nie są już Twoi znajomi 18.05.14, 22:14
                  Ja w Warszawie bywam teraz raczej rzadko. Ale jesli sie pojawie na kilka dni to zglosze sie do Ciebie na priva i pojdziemy gdzies na kawe, jesli chcesz. Pogadac. Nie o rozwodach. Jest tyle fajniejszych rzeczy . Najfajnieszych ludzi zbieram sobie w tak absurdalnych miejscach, ze moze byc i na forum "Rozwod"
                  • zabapo11 Re: to nie są już Twoi znajomi 18.05.14, 22:47
                    Pewnie, bardzo chętnie. Miejsce do poznawania ludzi jak każde inne. Ja już mam za sobą spotkania z dziewczynami z forum, i to udane - może potwierdzą wink

                    • ann.k Re: to nie są już Twoi znajomi 19.05.14, 10:09
                      Potwierdzą wink

                      Ale myślę, że to nie chodzi o takie wyjścia. Czy w parze czy bez pary, ale człowiek czasami potrzebuje pogadać z kimś dorosłym.
                      Ja mam farta, że moi rodzice nie mieszkają strasznie daleko i raz w miesiącu mogę im podesłać wnuka na cały weekend. Wówczas naprawdę wychodzę do ludzi, po prostu imprezuję na maksa. Potrzebuję tego, to mnie odstresowuje. Ale każdemu wedle potrzeb. Jedni muszą poimprezować, a inni poleżeć wentylkiem do góry, jeszcze innym brakuje kawy i plotek i d* Maryni.
            • luciva Re: to nie są już Twoi znajomi 21.05.14, 10:19
              A z kim wtedy zostawiasz dzieci?
              • zabapo11 Re: to nie są już Twoi znajomi 21.05.14, 12:51
                Mam taką pracę, że mogę chodzić do kina nawet w południe. Z kolei wieczorami staram się w dniach wizyt eksa. Ewentualnie płacę opiekunce, jeśli już nie ma innej możliwości.
      • xciekawax Re: to nie są już Twoi znajomi 19.05.14, 16:04
        Taaaa, para nie bierze strony zony zawziecie to od razu jakies konkluzjie ze napewno tamta jest zazdrosna i boi sie o swojego meza.... ech......

        Tak teraz zdaje sobie sprawe ze w wiekrzoscie sytuacji to nie te "zle" pary wybieraja sie odciac a wlasnie Ci nowi single. Kiedys fajnie bylo sie spotkac we 4ke, wypic kawke, pogadac o duperelach, a teraz niestety juz w trojkacie jest inaczej. Oczywiscie ze jest. To normalne.



        • zabapo11 Re: to nie są już Twoi znajomi 19.05.14, 18:45
          > Tak teraz zdaje sobie sprawe ze w wiekrzoscie sytuacji to nie te "zle" pary wyb
          > ieraja sie odciac a wlasnie Ci nowi single. Kiedys fajnie bylo sie spotkac we
          > 4ke, wypic kawke, pogadac o duperelach, a teraz niestety juz w trojkacie jest i
          > naczej. Oczywiscie ze jest. To normalne.

          Wybacz, ale akurat ja jasno dałam do zrozumienia, że zależy mi na podtrzymaniu tej znajomości. A to że przyjechali 250 km na urodziny dziecka odczytałam jako podobna chęć.

          A w ogóle wierzysz w takie spotykanie się w trójkącie? Jak miałby to wyglądać? Para plus wolny elektron?
          • xciekawax Re: to nie są już Twoi znajomi 19.05.14, 20:44
            Ale jezeli mieszkaja 250 km dalej to dlaczego tak bardzo zalerzy ci na tej przyjazni? czy to aby nie jest taki link miedzy nimi a "co u exa slychac?"
            Bo mam nadzieje ze wy nie rozmawiacie o Twoim ex?

            Ja, jako nowa singielka spotykalam sie z kolezanka i jej mezem, bylo ok, ale wolalam spotykac sie tylko z nia. Ale nie rozmawialismy o moim ex, tylko normalnie jak znajomi.

            Badz ich przyjacilka, albo nia nie badz - zrob jak czujesz i jak uwazasz.
            • ann.k Re: to nie są już Twoi znajomi 20.05.14, 09:20
              xciekawax napisała:

              > Ale jezeli mieszkaja 250 km dalej to dlaczego tak bardzo zalerzy ci na tej przyjazni?

              To w XXI wieku ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie jak ludzie daleko mieszakają od siebie?!?
              Ja mam przyjaciół rozsianych po całym świecie. Nawet nie Polsce. Z trzech przyjaciółek jakie miałam, jedna wyjechała do Singapuru, druga do UK, a trzecia mieszka całe życie w Chorwacji. Mam z nimi zerwać znajomość, bo mieszkają daleko? Mam poza tym całe mnóstwo dobrych znajomych rozsianych po różnych miejscach i też utrzymujemy kontakt. Nie widuję ich często, ale raz w miesiącu z każdym pogadam na skype czy choćby popiszemy na fb. A kiedy raz na parę lat (z niektórymi) trafi się okazja, spotykamy się. W moim kraju, w ich, albo gdzieś po drodze.
    • ann.k Re: wspólni znajomi 19.05.14, 10:15
      A w temacie. Mówiłam, że w piątek zweryfikuję i zweryfikowałam. Spotkałam na imprezie przyjaciela mojego ex. Miał takich dwóch, wiecznie wpadali do nas do domu, a ja wiecznie słyszałam, że wychodzi z nimi, potem się okazało, że co najmniej połowa tych wyjść była z nią. No i spotkałam jednego w piątek. Nawet mi cześć nie powiedział. Tylko jak mu się zdawało, że nie widzę, to spoglądał w moją stronę. Aż w końcu przechodząc koło niego, zapytałam: Nie poznajesz mnie, bo tak dobrze wyglądam po rozwodzie czy ci wstyd mi w oczy spojrzeć. Uśmiechnął się od ucha do ucha, oczywiscie stwierdził, że nie poznaje. A potem się zaklinał, że nic nie wiedział. To już drugi z trójki przyjaciół exa, o których ex przyznał, że wiedzieli, a który się zaklina, że nie miał pojęcia.
      • zabapo11 Re: wspólni znajomi 19.05.14, 13:24
        No to ładnie, u mnie się przynajmniej nie wypierają faktów. Widocznie rozwód naprawdę Ci służy, zmieniłaś się nie do poznania smile Ech, imprezy... Chyba zacznę wywozić dzieci do dziadków i imprezować w ich mieście wink
        • ann.k Re: wspólni znajomi 19.05.14, 14:03
          Ja wywożę do dziadków, a potem brykam na nockę do Krakowa big_grin
          W Warszawie tak na miasto to wyszłam po raz pierwszy w ten piątek właśnie. Głównie z powodu, że nie chciałam zakochanych gołąbeczków spotkać.
    • valtho Re: wspólni znajomi 19.05.14, 22:03
      Moim zdaniem można, to nie fair wciągać znajomych w swoje konflikty małżeńskie. Mam 2 pary znajomych, którzy się rozwodzą - w pierwszym wypadku bardzo lubię oboje i co mam zrobić - z kim zerwać znajomość? To moja wina, że oni się nie dogadują? Na szczęście oboje są w stanie miec kontakt z innymi ludzmi i nie opowiadać/wciągać innych w swoje konfklikty. Bywają u nas oddzielnie, spotykamy się oddzielnie i czasami nawet wyjeżdżam z jednym z nich na urlop i nie ma problemu. Ale oni rozstają się jak "ludzie".
      Druga para znajomych - wygadują na siebie bez przerwy i wciągają w to całe otoczenie - nie da rady mieć z nimi kontatku żadnego!
      • xciekawax Re: wspólni znajomi 19.05.14, 22:29
        Oto wlasnie chodzi. Niektorzy nowi single po prostu terroryzuja swoich znajomych gadaniem o ex lub probowaniem oczernic ex. To nie jest fair.
      • mia17 Re: wspólni znajomi 20.05.14, 08:55
        dokładnie - bardzo ważne jest to, w jaki sposób ludzie się rozstają.
        czy "jak ludzie", czy też nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka