Dodaj do ulubionych

Jak odejść ...

14.07.14, 22:45
Chcę odejść od męża, próbuję już od kilku lat i nie mogę, chyba go jednak kocham (a może jestem tak b. do niego przyzwyczajona/uzależniona od niego) ale nie jest mi z nim dobrze, nie szanuje mnie i milion innych rzeczy. Tym razem wynajęłam już mieszkanie, 2 m-ce temu, myślałam, że jak już będę miała inne lokum, pójdzie szybciej, łatwiej. A tymczasem płacę kasę za wynajem i dalej siedzę w dotychczasowym domusad. Jakaś paranoja. Mam 3 dzieci i wszystko jest dlatego tak. b. skomplikowane, strasznie mi ich szkoda.
Powiedzcie jak to zrobić, odchodząc biorę na siebie odpowiedzialność za „rozbicie rodziny”, bo mój M. nie pije, nie zdradza , stosuje „tylko” przemoc psychiczną, której psychicznie nie jestem już w stanie dłużej znieść sad.
Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, bo tak naprawdę obydwoje tego nie chcemy, ale ja też nie chcę już trwać w takim klimacie jak dotychczas, kompletnie nie możemy się dogadać, kierujemy się innymi wartościami, mamy inne priorytety, inne wizerunki związków, i jak wspomniałam jeszcze milion innych rzeczy nas różni.
A jak Wam się udało zakończyć związki, wyprowadzić, mnie jakoś to wszystko przerasta, kompletnie nie mogę się zorganizować, spakować, wynieść …
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: Jak odejść ... 15.07.14, 07:08
      Byłaś u psychologa?
      Czy przemoc psychiczna dotyka tez dzieci?
      • karola_774 Re: Jak odejść ... 15.07.14, 08:28
        byłam u psychologa, kilkukrotnie, od września ide na terapie, bo to też mój problem, że sobie pozwoliłam na takie traktowanie. Moj mąż taki agresywny jest tylko w domu, w najbliższej rodzinie, w stos. do swoich rodziców, na zewnątrz jest b. sympatycznym, wesołym człowiekem. Jako kolega jest naprawdę b.fajny, ale jako mąż, partner - porażka. Ale słyszałam, że tak jest właśnie często. A byc może po prostu źle się dobraliśmy i tak na siebie działamy - tu już trochę ironizuje...
        Niestety dzieci też w tym wszystkim uczestniczą, naprawdę czasami nasze kłotnie zachaczają w moim odczuciu o jakąś patologię, dla męża chyba jest ok, to że w tych swoich napadach rzuca mięsem, padaja naprawde okropne słowa, dzieci słyszą, tłumaczy że on po prostu tak ma i już!!! To że ja nie mogę wytrzymac w takim klimacie to jedno ale przede wszystkim nie jest to zdrowe dla dzieci. Mąż w stos. do nich też bywa agresywny, niemiły, ciągle krzyczy a ten krzyk wywołuje u nich strach. Wścieka się o byle g ... o rozlaną cherbatę, o zarysowaną podlogę, o okruchy na stole po jedzeniu... Dla mnie to nie jest normalne. I stąd też ta moja decyzja.
        • mika99 Re: Jak odejść ... 15.07.14, 08:53
          przemoc psychiczna bywa czasem gorsza niż fizyczna, właśnie dlatego, że jej nie widać, siniaki powstają w środku, czasem nawet trudno się komuś poskarżyć, jest cholernie trudno, ale da się, zwłaszcza ze względu na dzieci. Pomyśl sobie czy za parę lat, jak sytuacja się nie zmieni (a raczej się nie zmieni, jeżeli obydwoje nie udacie się na terapię) to jak spojrzysz dzieciom w oczy, będą do Ciebie miały pretensje, że na to pozwoliłaś, na wyzwiska, ubliżanie, to ma wpływ na psychikę dzieci, jak rodzice się traktują, jak ojciec się do nich odzywa, permanentny brak szacunku i prowizorka na zew. Póki jeszcze masz siłę zbierz "tyłek" i się stamtąd zabieraj z dziećmi. Nie dobraliście się źle, to on ma problem, może Cię już nie kocha i wszystko mu przeszkadza a może taki jest. Dla dzieci życie w takiej rodzinie jest gorsze niż życie z jednym rodzicem. Warto także porozmawiać z dziećmi o zachowaniu ojca, że jest złe, nieprawidłowe i co w dzieci wtedy czują. To ty musisz być silna za Was troje. Życzę powodzenia.
          • babcia.gandzia Re: Jak odejść ... 15.07.14, 20:21
            Czasem tak się w życiu zdarza że sami prowokujemy agresję u najbliższych. Najciekawsze w tym jest to że nie dostrzegamy naszej prowokacji. To takie naturalne. Przecież ja wcale go nie prowokuję. To on jest agresywny. To on.......................
            No właśnie. Dla innych jest w porządku, miły i układny. Bo inni go nie prowokują.
            Chyba jednak sama rozwalasz rodzinę. Nigdy tak nie jest że winny jest tylko on.
            Winę ponoszą obydwoje. Nie zwalaj na męża. Popatrz i wsłuchaj się w siebie.
            Wcale nie pozwoliłaś mu się tak traktować. Sprowokowałaś go że jest w stosunku do ciebie właśnie taki. Moze zamiast mieć do niego ciągłe pretensje, wystarczy spróbować namówić go na szczerą rozmowę. Przyznać się do swoich błędów. Oczyścić atmosferę. Ale podobno najłatwiej jest wziąć rozwód.
            Najtrudniej dźwigać ten ciężar we dwoje przez całe życie.
            Idziesz na łatwiznę. Obwiniasz męża. A co dobrego wniosłaś w naprawę waszych relacji ?
            • blue_ania37 Re: Jak odejść ... 15.07.14, 23:16
              Czasami też nosimy krótkie sukienki i dlatego prowokujemy tych którzy gwałcą.
              Z własnej przyczyny nie ich oczywiściesmile
              To wina sklepów i naszych złych wyborów.
              Fujaro latasz po wątkach i robisz zło ludziom, ale to ty będziesz musiał z tym żyć.
            • karola_774 Re: Jak odejść ... 16.07.14, 00:46

              Hm... ciekawa opinia - "Chyba jednak sama rozwalasz rodzinę. Nigdy tak nie jest że winny jest tylko on" - oczywiście, że nigdy nie jest winna tylko jedna strona, tylko dlaczego to ja rozwalam rodzinę, czy dlatego że mam już dośc ubliżania, wyzywania, słuchania, że jestem szmatą, zerem, pojebańcem... i nie wiem w sumie dlaczego? (nigdy nie usłyszałam odp. na to a uwierz mi pytalam mojego M. wiele razy). Mój mąż też czesto mnie denerwuje w różnych sytuacjach, ale czy to mi daje prawo do ubliżania mu, do ujmowania jego wartości? NIE! Nikt nie ma prawa nikomu ublizac !!! Dlaczego on to robi??? Nie puszczam się, dbam o dom, dzieci, pracuję (mój mąż od 2 lat nie), to na mnie spada w tej chwili obowiązek utrzymania rodziny, (troche długo), zajmuję się wszystkim tym, czym najcześciej się zajmują kobiety w domu, nawet nie chce mi się rozwodzic na ten temat, bo w mojej opinii jesteś zbyt mało obiektywny/a, śmiem nawet przypuszczac, ze dostałaś/łeś nieźle w kośc od życia i stąd ten skrajny osąd. Co zrobiłam dla związku? Wytrzymalam w takim klimacie prawie 20 lat, dlaczego? Bo rodzina jest dla mnie najważniejsza, bo cały czas łudziałam się nadzieją, ze coś się zmieni, że mąz wreszcie zrozumie, że mnie rani, że tak strasznie mnie boli, jak od najbliższego człowieka , od kogos kogo kochasz, dostajesz tyle cierpkich słów. Poprzedniczka dobrze to ujęła, przemoc psychiczna duzo bardziej boli niz fizyczna, siniaki znikają, rana w środku, w sercu, ta niwidoczna nigdy nie znika sad.
              Widac, nie masz pojęcia o co w tym wszytskim chodzi. To nie jest tak, że idę na łatwizne, wbrew pozorom to jest MEGA trudna decyzja (stad tez mój post), przeciez pisałam, że tak naprawdę tego niechcę, ale nie chcę tez juz dłużej tak życ, przede wszytskim ze wzgledu na dzieci. Jak myslisz, co czuje dziecko, słyszac jak ojciec wyzywa matkę od szmat, śmieci, ścierw, to jest cos czego mój mąż nie kontroluje w swoim napadzie złosci, szału, jak myslisz co czuje dziecko, słysząc od własnego ojca zamknij mordę, dla mnie to jest coś MEGA okropnego a dla 11, 9 letnich dzieci, czy wyobrazasz sobie co one czują, jak się czuja??? Ok powiedzmy, że ja moge wkurzyc czyms tam mojego ale czym może wkurzyc ta małe dziecko? Tym , że wywaliło krzesło, rozlało herbate, chcialo chwili uwagi??? Myslisz, ze takie małe dzieci naprawdę mogą swoim jakimś zachowaniem tak bardzo wyprowadzic z równowagi, żeby wobec nich używac tak okropnych sów, ataków agresji???!!! To są tylko dzieci.
              Próbowałam męża nakłonic na wspólną terapię, na terapię dot. radzenia sobie z napadami złóści, ale to jest jak z nałogiem, nałogowiec nie widzi najczęściej swojego nałogu, więc po co ma gdzieś chodzic, coś leczyc, naprawiac? Mój mąż tez nie widzi problemu, to po co ma gdzieś chodzic, terapia - jak terapia, to ja się kwalifikuję do psychologa, o przepraszam za lekko- do psychiatry. Naprawdę nie masz pojęcia o co chodzi w przemocy albo jesteś jednym z takich przemocowców sad. Ja już po prost nie wiem co można jeszcze zrobic, nie chę kolejnych 20 lat spędzic nad zastanawianiem się co mogłam zrobic zeby było lepiej, czeego mogłam nie zrobic, nie powiedziec, zeby mój mąż tak się nie wkurzał. W takim klimacie naprawde nie idzie zyc ...

              I jeszcze odnośnie Twojego- "Ale podobno najłatwiej jest wziąć rozwód" niestety dla mnie to jest najtrudniejsza z decyzji i niestety największa porażka w życiu sad.
              pozdrawiam,
              • babcia.gandzia Re: Jak odejść ... 16.07.14, 08:39
                A jednak twierdzę że idziesz na łatwiznę.Piszesz że mąż nie ma pracy. Facet ma to do siebie że nie chce być utrzymankiem. Gdy pojawia się taka sytuacja staje się agresywny i napastliwy. Rani najbliższych jak wilk złapany w pułapkę. Gotów jest nawet sobie zrobić krzywdę. Myślisz jak typowa kobieta. Nie rozumem, ale skołatanym sercem. Jestem mężatką od 30 lat. Przeżyłam i piękne i straszne chwile w swoim małżeństwie. Uwierz mi że wiele razy gotowa byłam odejść. Ale moja babcia powiedziała mi kiedyś że kobieta to istota która nadaje sens rodzinie. To kobieta tworzy jej kształt i formę. Masz taką rodzinę jaką sobie stworzysz. Może idź do poradni sama. Zapytaj jak masz postępować. Co możesz zrobić żeby mu pomóc, jak z nim rozmawiać.
                Ja kiedyś w takich sytuacjach robiłam w ten sposób. Gdy mąż rozmawiał ze mną spokojnie, ja odpowiadałam mu z uśmiechem. Byłam miła i ciepła. Gdy mąż przejawiał w stosunku do mnie agresję udawałam że go nie ma. Nie widziałam go i nie słyszałam. Gdy pytał czy go słyszę, odpowiadałam że słyszę tylko stek obelg. Jeżeli chce ze mną porozmawiać to będę go słuchać. Gdy będzie się na mnie wyżywał to ostentacyjnie wsadzę sobie czopki do uszu.
                Trwało to dosyć długo. Ale po jakimś czasie mąż z uśmiechem objął mnie i przytulił. Powiedział że ma mądrą żonę.
                Nie złością, nie uległością. Bez pretensji i wymówek. Bez łez.
                Podejrzewam że on jest naprawdę w ciężkiej depresji, a tu żona wbija mu nóż w plecy.
                Żona chce odejść od męża. Żona zamiast wspierać go, dodać mu otuchy, rozwala cały jego świat. I ty piszesz że bijesz się z myślami ?
                Ty wybierasz pomiędzy rozwodem, a rozwodem.
                Masz rację, właśnie widać jak bijesz się z myślami. To właśnie jest ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoją rodzinę. Mąż w takim stanie depresji nie potrafi myśleć inaczej jak agresywnie.
                Ty nie pomagasz mu. Ty tylko przyspieszasz rozpad rodziny. Na pewno za chwilę znajdą sie tu osoby które napiszą ci żebyś go zostawiła i odeszła. Żebyś pomyślała o sobie.
                Biorąc ślub, złożyłaś rodzinę. Miałaś być świadoma praw i obowiązków. O prawach chcesz pamiętać, ale o obowiązkach już zapominasz. Żądasz od niego ciepłych słów, uczuia, opieki i serdecznego słowa. A co mu dajesz w zamian ? Szansę rozwodu.
                No i to jest słuszna decyzja. Rób tak dalej.
                • muminka2014 Re: Jak odejść ... 16.07.14, 08:46
                  babciu-gandziu -te opowiesci dziwnej tresci dla wnukow zachowaj ok??? usmiechaj sie jak przemowiec nazwie cie k...a i itp. Daj sobie spokoj fujaro!!!!
                  • babcia.gandzia Re: Jak odejść ... 16.07.14, 10:57
                    muminka2014 napisał(a):

                    > babciu-gandziu -te opowiesci dziwnej tresci dla wnukow zachowaj ok??? usmiechaj
                    > sie jak przemowiec nazwie cie k...a i itp. Daj sobie spokoj fujaro!!!!

                    Coś i się muminku pokręciło. Widzisz ciągle ten sam urojony świat. Duchy wypełzające z szafy. Może zacznij patrzeć nie przez pryzmat swoich urojeń i fobii. Ty widzisz we wszystkich ludziach siebie i swoją porażkę. Ludzie inaczej rozumują i odczuwają niż ty. Inni oprócz nienawiści mają jeszcze inne wartości. Może to ty jesteś fujarą ?


                    • muminka2014 Re: Jak odejść ... 16.07.14, 14:01
                      babcia.gandzia napisał(a):

                      > muminka2014 napisał(a):
                      >
                      > > babciu-gandziu -te opowiesci dziwnej tresci dla wnukow zachowaj ok??? usm
                      > iechaj
                      > > sie jak przemowiec nazwie cie k...a i itp. Daj sobie spokoj fujaro!!!!
                      >
                      > Coś i się muminku pokręciło. Widzisz ciągle ten sam urojony świat. Duchy wypełz
                      > ające z szafy. Może zacznij patrzeć nie przez pryzmat swoich urojeń i fobii. Ty
                      > widzisz we wszystkich ludziach siebie i swoją porażkę. Ludzie inaczej rozumują
                      > i odczuwają niż ty. Inni oprócz nienawiści mają jeszcze inne wartości. Może to
                      > ty jesteś fujarą ?

                      Alez ja odnioslam zwyciestwo decydujac sie na rozwod i jestem dumna!!! A do bylego meza nie odczuwam nienawisci i posiadam inne wartosci wink
                • altz Re: Jak odejść ... 16.07.14, 17:15
                  babcia.gandzia napisał(a):
                  > A jednak twierdzę że idziesz na łatwiznę.Piszesz że mąż nie ma pracy. Facet ma
                  > to do siebie że nie chce być utrzymankiem. Gdy pojawia się taka sytuacja staje
                  > się agresywny i napastliwy. Rani najbliższych jak wilk złapany w pułapkę. Gotów
                  > jest nawet sobie zrobić krzywdę. Myślisz jak typowa kobieta.

                  Facet idzie na łatwiznę wyżywając się rodzinie za niepowodzenia, zamiast zrobić coś, co obniży mu poziom frustracji, choćby pobiegać czy pójść do sąsiadki-staruszki i porąbać jej drewno. Przy okazji może by poznał kogoś, kto ma wiedzę o nowe pracy? To nie są rzadkie sytuacje, że się dowiadujemy przypadkiem o pracy, mieszkaniu, czy działce na sprzedaż.

                  Takiego gościa, co jest stale cholerykiem w domu i sobie na wszystko pozwala, a na zewnątrz udaje milutkiego, pozbywamy się w try miga i żyjemy szczęśliwsi. Szkoda czasu, łatwiej kamień ugotować, niż zmienić typa.
                  • karola_774 Re: Jak odejść ... 18.07.14, 00:25
                    przepraszam, ten mój post był oczywiście o babci wink
                • karola_774 Re: Jak odejść ... 18.07.14, 00:16
                  Jezuuuuu ale pojechałaś/łeś (bo mam duże wątpliwości czy Ty jesteś naprawdę kobietą!), jak można pisać takie bzdury???!!! Niby każdy ma prawo do swoich opinii, poglądów ale bez jaj...
                  Czegoś takiego chyba nie mogła napisać kobieta.

                  „A jednak twierdzę że idziesz na łatwiznę. Piszesz że mąż nie ma pracy. Facet ma to do siebie że nie chce być utrzymankiem. Gdy pojawia się taka sytuacja staje się agresywny i napastliwy. Rani najbliższych jak wilk złapany w pułapkę. Gotów jest nawet sobie zrobić krzywdę” – ???!!! o Matko, ale sie rozpędziłeś/łaś.

                  Facet nie chce być utrzymankiem – niestety mojemu raczej to nie przeszkadza, no naprawdę są wyjątki, którym to nie przeszkadza. Mój M. jest młodym, zdrowym facetem, ma zdrowe ręce i nogi, jest grafikiem, normalnie z pracą niemiałby problemów. U niego jest to kwestia filozofii/podejścia do pracy. Mój nie zhańbi się pracą na etacie, wszyscy etatowcy wg to debile! On nie będzie tyrał dla/na kogoś od 8-16. Zdecydowanie nie jest „jak wilk złapany w pułapkę” a już na pewno nie zrobi sobie krzywdy. Od 2 lat próbuje rozkręcić własny interes, ale to typ, który ma mnóstwo pomysłów ale jakoś ich nie wdraża i tak już od 2 lat. Naprawdę ciężko jest z jednej pensji utrzymać 4 os. rodzinę. Nie jestem managerem w dużej firmie i nie zarabiam 20 tys. zł. Zrzucanie na kobietę całej odp. finansowej jest po prostu sk…stwem ze strony faceta.

                  „Gdy mąż przejawiał w stosunku do mnie agresję udawałam że go nie ma. Nie widziałam go i nie słyszałam” – ja nie umiem udawać, za bardzo boli, szczerze mówiąc wątpię czy ktokolwiek jest w stanie nie widzieć, nie słyszeć i zachować spokój a potem jeszcze może rzucić się mu w ramiona???

                  „Żona chce odejść od męża. Żona zamiast wspierać go, dodać mu otuchy, rozwala cały jego świat??? Ciekawe kto komu rozwala świat. Nie, żona nie chce odchodzić, żona mówi nie rań mnie więcej, żona mówi, jak nie podejmiemy terapii, jak nie zrobi nic ze swoimi nerwami, to wtedy odejdzie, a mąż mówi, że nigdzie chodzić nie będzie bo on nie widzi problemu, to co ona wg Ciebie jeszcze może zrobić?!!! To mąż nie chce podjąć próby ratowania tego związku, to mąż idzie na łatwiznę!!!

                  „Biorąc ślub, złożyłaś rodzinę. Miałaś być świadoma praw i obowiązków. O prawach chcesz pamiętać, ale o obowiązkach już zapominasz” – dlaczego zarzucasz tylko mi, że zapominam o obowiązkach, a mój nie zapomina??? Dlaczego widzisz tylko moje braki a z mojego robisz
                  GURU, biednego skrzywdzonego facecika, którego żona ciągle tylko gnębi. Naprawdę żałosne.

                  Odpowiedz mi proszę jeszcze na zadane przeze mnie pytania – CO WG CIEBIE CZUJE DZIECKO SŁYSZĄC JAK OJCIEC WYZYWA MATKĘ OD SZMAT, ŚMIECI, ŚCIERW itp., CO CZUJE DZIECKO SŁYSZĄC OD WŁASNEGO OJCA ZAMKNIJ MORDĘ ??? Jak go w tej sytuacji wytłumaczysz?

                  pozdr.
                  • anbale Re: Jak odejść ... 18.07.14, 15:05
                    karola_774 napisała:

                    > Jezuuuuu ale pojechałaś/łeś (bo mam duże wątpliwości czy Ty jesteś naprawdę kob
                    > ietą!), jak można pisać takie bzdury???!!! Niby każdy ma prawo do swoich opinii
                    > , poglądów ale bez jaj...
                    > Czegoś takiego chyba nie mogła napisać kobieta.
                    >
                    No bo jest facet, wcześnie występował jako Fujara, ale miał identyczną śpiewkę.
                    Ciekawe, czy jak jemu bandzior przywali w mordę na ulicy, to się podnosi, podaje rękę na zgodę i przeprasza, że się źlę ustawił do ciosu...
                    A poza tym fajnie, że w tym wszystkim myślisz o dzieciach. Akurat dobrze wiem, co czuje dziecko, jak między rodzicami wciąż są wrzaski i piekło. I jak bardzo jest bezsilne i samotne, no bo starzy wciąż zajęci sobą i niekończącą się awanturą... Naprawde warto z tego wydobyć dzieciaki, to może zaważyć na całym ich życiu.
              • muminka2014 Re: Jak odejść ... 16.07.14, 08:44
                karola, trzymam kciuki. Ja zdecydowalam sie na rozwod z przemocowcem po 20 latach. To byla najtrudniejsza decyzja w moim zyciu. Caly czas wierzylam,ze on sie zmieni, kolejne terminy mijaly a alkohol i agresja byly nadal-to jeszcze nie czas na zmiany, w koncu powiedzialam dosyc...Zaczely sie lamenty, targniecia na swoje zycie, policja itp. Oczywiscie ex maz nie chcial sie zmienic ,podjac terapii-po rozwodzie wyprowadzil sie i nadal tak zyje z inna juz kobieta. Uciekaj i miej sile doprowadzic to do konca. babcia gandzia to psychol fujara, ktory zmienia nicki i lata po fotum nawiedzony. Kochajacy ojciec i maz hehe-przebywajacy w nocy na forach!!!!
              • anbale Re: Jak odejść ... 16.07.14, 11:49
                Nie przejmuj sie tą gandzią, bo to tutejszy maniak, który nawet w przypadku gdyby mąż zatłukł Cię tłuczkiem kazałby Ci się podnieść, odbyć serdeczną rozmowę i błagać o przebaczenie...
                Od jakiegoś czasu się tu plącze smile Sam wygląda na przemocowca bo bywa bardzo agresywny...

                A myślałaś o terapii dla samej siebie? Z takich chorych, toksycznych związków czasem bardzo ciężko się samodzielnie wyplątać...Czasem też się człowiek może sie dowiedzieć, jak sobie skutecznie z tym radzić, wyjść z schematu ofiary...
            • mayenna Re: Jak odejść ... 16.07.14, 13:34
              Dorosła osoba umie sobie radzić z prowokacjami agresji. Nie wyładowuje się na bliskich nawet jak oni prowokują. To jest dorosłość.
              Babciu, odstraw gandzie bo nie słuzy ci.
        • mayenna Re: Jak odejść ... 16.07.14, 13:39
          Sam krzyk nie jest niczym złym. Ważniejsze jest co się krzyczy.
          Nie rozumiem jednej sprawy: czemu nie bronisz dzieci?Jesli sama nie umiesz odejśc to zrób wszystko, żeby je ochronić.Dzieci maja tylko ciebie jako obrońcę.
          Gdyby sprawa wyszła na zewnątrz rodziny to sąd miałby podstawy do sankcji wobec obojga rodziców. Znęcanie się psychiczne podlega sankcjom karnym. od tego zaczęłabym rozmowę z mężem. Kolejny krok to wybór: albo terapia wspólna, albo separacja. Bez taryfy ulgowej bo to walka o zdrowie psychiczne dzieci.
          Szkody jakie on wyrządzi dzieciom będa miały skutki przez lata.
          • babcia.gandzia Re: Jak odejść ... 16.07.14, 21:33
            Jak wy wszyscy z taką łatwością jedziecie na faceta. A jak wygląda prawda ?
            Gdyby mąż karolki założył temat w stylu że żona ciągle robi mi awantury........

            A tak przy okazji, co to znaczy "PRZEMOCOWIEC" ?
            Szukałam w słowniku języka polskiego i jakoś nie mogę znaleźć.
            Rozumiem że to nie po polsku, tylko po polskiemu ? smile
            • anbale Re: Jak odejść ... 16.07.14, 22:00
              Przemocowiec to jest taki gość, który jak zleje kobietę, to uważa, że to ona go sprowokowała i sama sobie jest winna. Poza tym żyje w przekonaniu, że wszystko co w nim złe to również wina kobiety i gdyby była inna, bardziej posłuszna, to on też byłby się lepszy.
              A myślałam fujaro, ze wszystkie rozumy pozjadałeś, a tu taka elementarna niewiedza...
              • babcia.gandzia Re: Jak odejść ... 17.07.14, 06:31
                anbale napisała:

                > Przemocowiec to jest taki gość, który jak zleje kobietę, to uważa, że to ona go
                > sprowokowała i sama sobie jest winna. Poza tym żyje w przekonaniu, że wszystko
                > co w nim złe to również wina kobiety i gdyby była inna, bardziej posłuszna, to
                > on też byłby się lepszy.
                > A myślałam fujaro, ze wszystkie rozumy pozjadałeś, a tu taka elementarna niewie
                > dza...

                Już przestałam się dziwić co poniektórym osobom że są tak ślepe i ciągle widzą jakieś zjawy. Nie jestem fujarą. Ale skoro ty tak uważasz to wiesz lepiej od innych.
                Co do wyrażenia "przemocowiec" Szukałam na kilku stronach związanych z etymologią.:
                sjp.pl/orzemocowiec
                lub na oficjalnej stronie słownika języka polskiego,
                sjp.pwn.pl/szukaj/przemoowiec
                Nie ma nawet informacji o słownictwie gwarowym. Jest to więc używanie określeń nie znając ich znaczenia. To jak używać argumentów których nawet sie nie jest pewnym. Np. nazywając mnie fujarą ty już wiesz że nią jestem. Ja wiem że nie. W sądzie taka twoja argumentacja "wiem bo wiem" nie miałaby żadnej szansy na stwierdzenie prawdziwości.
                Wiedza opiera się na tym co zobaczę, usłyszę od kogoś kto widział i słyszał na własne uszy.
                A tak wiem bo wiem to tylko powtarzanie tego co chciałoby się wiedzieć. Taka choroba w psychologii ma swoje określenie na temat paranoi.
                Pozdrawiam więc i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
                babcia.gandzia smile

    • karola_774 Re: Jak odejść ... 18.07.14, 00:22
      damianero89 napisał(a):

      > Porozmawiaj z nim smile - myślisz, że nie próbowałam, milion razy sad
      • karola_774 Re: Jak odejść ... 18.07.14, 00:27
        Dziękuję za Wasze odp. Tak, ja wiem, że niestety innego wyjścia nie ma, i decyzję już podjęłam. To mój a nie ja, nie chce ratować tego związku.

        Przerasta mnie tylko temat samej organizacji przeprowadzki, ciężko mi wyobrazić sobie pakowanie wszystkich rzeczy w jego obecności, a co z dziećmi, przecież też nie będą siedziały w domu i patrzyły na wynoszenie po kolei mebli, poza tym tego chyba się nie da zrobić w ciągu paru godzin, jak to widzę to potrzeba przynajmniej 2 dni na ogarnięcie tego wszystkiego. Przez 20 lat. trochę się tego uzbierało. Poza tym muszę zabrać praktycznie wszystkie meble, pokoje dzieci pozostaną kompletnie puste, jak one będą później do niego przychodziły, gdzie będą spały, co robiły? Jak Wasze dzieci odnalazły się w nowych domach, zaakceptowały je?

        Pozdr.

        • babcia.gandzia Re: Jak odejść ... 18.07.14, 10:00
          Piszesz e próbowałaś z nim porozmawiać. Ale pewnie tylko na próbach się skończył. Moja znajoma myślała żeby porozmawiać. To podobno też próba. Rozmowa wygląda w ten sposób. Dwoje ludzi siada przy stole. Nie krzyczą, nie unoszą głosu. Starają się opanować emocje. Mówią normalnie o wszystkich problemach. Nie unikają tematów tabu. Przecież to nie wstyd poprosić o chwilę uwagi. Poprosić, a nie robić wymówki. Można zażyć melisę przed rozmową.smile
          Wszystko można tylko trzeba chcieć. Coś musiałaś zrobić w nadmiarze skoro mąż nie chce z tobą rozmawiać. Nie rozumiem takich opcji. Najpierw mówisz NIE BO NIE, a potem chcesz zmiany frontu. Mąż widać został doprowadzony do ostateczności. A tak poza tym to ty podjęłaś decyzję o wyprowadzce.
          Brak konsekwencji w twoim działaniu. Bo albo chcesz z nim być, albo odchodzisz.
          Zwalasz na niego winę że on nie walczy o was związek. A na czym polega ta twoja walka ?
          Nic czyli zero, to zawsze jest nic.
          • anbale Re: Jak odejść ... 18.07.14, 10:56
            Fujara, to twoje pieprzenie jest tak durne i toksyczne, że weź się już odczep, więcej z ciebie szkody niż pożytku. Dobijasz zdołowanych, krzywdzisz durnymi oskarżeniami skrzywdzonych.
            A i tak tego nie załapiesz, i to jest chyba najgorsze...
            Nie wiem czemu moderator litościwie cie nie zbanuje, bo jesteś wyjątkowo upierdliwym i szkodliwym trollem
            • heksa_2 Re: Jak odejść ... 18.07.14, 16:47
              Dokładnie. Masz 100% racji.
              • karola_774 Do babci gandzi 21.07.14, 23:02
                Sorrki, nie wiem jak wkleić poprawnie post, Babciu_Gandziu do Ciebie ponowne pyt, tak mocno się udzielasz, rozumiejąc równie mocno te moją tę "gorszą" połówkę - dpowiedz mi proszę, na moje pyt – CO WG CIEBIE CZUJE DZIECKO SŁYSZĄC JAK OJCIEC WYZYWA MATKĘ OD SZMAT, ŚMIECI, ŚCIERW itp., CO CZUJE DZIECKO SŁYSZĄC OD WŁASNEGO OJCA ZAMKNIJ MORDĘ ??? Jak go w tej sytuacji wytłumaczysz?

                pozdr.
                • babcia.gandzia Re: Do babci gandzi 22.07.14, 02:42
                  No i proszę jakie to ciemne towarzystwo. Ciągle widzą jakąś fujarę na horyzoncie. smile
                  Jak ktoś wie, to wie na mur. I choćby miał umrzeć za chwilę to jednak widzi fujarę nawet w karolci. tongue_out

                  Karola.
                  Starałam się napisać w miarę proste słowa. Nie owijałam w bawełnę. Pisząc że gdzieś coś się zaczęło i umknęło twojej uwadze. W którymś momencie zaczęły się krzyki i wyzwiska.
                  PRZECIEŻ NIE WYSZŁAŚ ZA MĄŻ ZA FACETA BLUZGAJĄCEGO CI NA DZIEŃ DOBRY.
                  Był na pewno miły, uśmiechał się i przytulał. Był............... no był. sad
                  W którymś momencie coś trzasnęło. Coś sprowokowało że jest taki.
                  Dlaczego piszę że rozwalasz rodzinę ? Bo ty odchodzisz z dziećmi od niego.
                  To ty zostawiasz dom i zabierasz graty. No i jak ten pokoik dzieci będzie wyglądał taki pusty. Gdzie dzieci będą spały jak przyjdą do taty ????
                  TO SĄ TWOJE SŁOWA.
                  Piszesz że próbowałaś miliony razy ( to też twoje słowa )
                  Jak te próby rozmów wyglądały ?
                  Pewnie jako pretensje i wymówki. A facet zaraz z "mordą" od szmat, ścierek, suk i wyciruchów ? Prawda jaki to prosty mechanizm ?
                  Ty nawet teraz tylko otworzysz usta i nie wydasz głosu, a on zaraz wyleje na ciebie kubeł pomyj. Tak to działa. To jest reakcja łańcuchowa. Teraz zwalasz winę na niego.
                  JEST WINNY. A co ty zrobiłaś żeby tak nie było ?
                  Nie kłóciłaś się z nim ? Nie krzyczałaś na niego ? Nie miałaś do niego ciągłych pretensji ?
                  Cały czas wylewałaś żale. Ciągle miałaś do niego wymówki. tak ! użalałaś sie zamiast okazać stanowczość.
                  Piszesz że podjęłaś decyzję. Za późno i niewłaściwą. Teraz to już pozamiatałaś pod dywan.
                  Masz zmartwienie że przeprowadzka potrwa ze dwa dni, bo przez 20 lat zbierałaś te bambetle.
                  A teraz zostawisz mu gołe ściany i barłóg do spania.
                  No i jak dzieci mają przyjść do takiego chlewu ?
                  Brawo święta inkwizycjo. Wy potraficie już tylko wieszać ludzi.
                  Nie piszę że niektórym się to nie należy. Ale niektórych zrobiliście właśnie wy takimi jacy się stali. Takie mądre osoby tu wypisują swoje mądre rady. A jak poza rozwodem poradziliście sobie ze swoimi małżeństwami ?
                  TAK ŁATWO SIĘ ROZSTAĆ I ZOSTAWIĆ ZA SOBĄ SPALONE MOSTY.
                  A TAK TRUDNO RAZEM PRZEJŚĆ PRZEZ ŻYCIE.
                  Dlatego piszę Karolka że idziesz na łatwiznę. To ty przegrałaś rodzinę. Dzieci to nie wszystko.
                  W Weselu Wyspiańskiego jest taka pieśń do Chochoła.
                  " Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór........
                  Róg hula po lesie, wicher czapkę niesie,
                  .................ostał ci się ino sznur "
                  Może jednak nie naćpałam się gandzi smile Może tylko inaczej podchodzę do życia. Staram się dmuchać na zimne żeby później nie poparzyć się. To właśnie rozwodnicy wylewają dzieci z kąpielą. Płaczecie nad rozlanym mlekiem. Potem w swojej zajadłości za własną nieudolność życiową chcecie jeszcze dokopać i tak partnerowi. Zemsta wcale nie jest słodka. Zawziętość przesłania rozum taką ścianą że nic normalnego nie widać. Tylko paranoję.
                  Przeprowadzaj się szybko. Jeszcze szybciej złóż pozew o rozwód. Potem szybciutko poszukaj sobie nowy model i za dwa lata od nowa puścisz tę samą melodię.
                  A dzieci ? Dzieci będą dopiero wtedy miały jazdę. Mamusia potrafi................
    • xciekawax Re: Jak odejść ... 23.07.14, 23:38
      Jezeli masz przewlekle przeziebienie to idziesz do lekarza po pomoc, tak?

      tak samo tutaj - skoro sama nie mozesz odejsc (a chcesz) to idz do psychologa, podbuduj siebie psychicznie aby uwolnic sie emocjonalnie od meza.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka