Chcę odejść od męża, próbuję już od kilku lat i nie mogę, chyba go jednak kocham (a może jestem tak b. do niego przyzwyczajona/uzależniona od niego) ale nie jest mi z nim dobrze, nie szanuje mnie i milion innych rzeczy. Tym razem wynajęłam już mieszkanie, 2 m-ce temu, myślałam, że jak już będę miała inne lokum, pójdzie szybciej, łatwiej. A tymczasem płacę kasę za wynajem i dalej siedzę w dotychczasowym domu

. Jakaś paranoja. Mam 3 dzieci i wszystko jest dlatego tak. b. skomplikowane, strasznie mi ich szkoda.
Powiedzcie jak to zrobić, odchodząc biorę na siebie odpowiedzialność za „rozbicie rodziny”, bo mój M. nie pije, nie zdradza , stosuje „tylko” przemoc psychiczną, której psychicznie nie jestem już w stanie dłużej znieść

.
Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, bo tak naprawdę obydwoje tego nie chcemy, ale ja też nie chcę już trwać w takim klimacie jak dotychczas, kompletnie nie możemy się dogadać, kierujemy się innymi wartościami, mamy inne priorytety, inne wizerunki związków, i jak wspomniałam jeszcze milion innych rzeczy nas różni.
A jak Wam się udało zakończyć związki, wyprowadzić, mnie jakoś to wszystko przerasta, kompletnie nie mogę się zorganizować, spakować, wynieść …