Dodaj do ulubionych

Reanimacja Trupa w Szafie.

27.08.14, 17:41
No i znowu narażę się wspaniałemu gremium, które wie najlepiej jak załatwić sprawę.
Przecież to takie proste, wziąć rozwód.
Już go nie kocham. Nie mam już ochoty być z nią/nim.
Ciekawe jak to wszystko wygląda z boku.
Jedno z dwojga, albo ktoś był niedorosły w chwili zawierania małżeństwa, albo jest niedorosły podejmując decyzję o rozwodzie.
Myślicie że Fujara znowu ma coś z głową ?
Otóż popatrzcie na swoje topiki.
Po rozwodzie
Każda z pań, pomimo że to ona wystąpiła o rozwód płacze i narzeka jaka to ona jest nieszczęśliwa.
Do czego ją ten drań zmusił. Do rozwodu.
Wiec teraz pora dokopać facetowi żeby nie myślał że mu tak lekko będzie.
Pal licho alimenty. Jak te są za małe, to wystąpimy o większe.
Ile jadu zaczynamy wylewać na tego drania.
Każdy facet jest dla niej taki sam.
No tylko nie ten nowy, cud, miód i ultramaryna.
Eks nawet mu do pięt nie dorasta.
Ten nowy, to gdy była w dołku, to ja tak pocieszał, tyle jej dał wsparcia.
Wieczorem w łóżeczku tulił i pieścił........
No a tamten co robił ?
Nawet nie walczył jak się dowiedział że ona wystąpiła o rozwód.
A teraz po czasie, przypomniał sobie że jest tatusiem.
Chce się widywać z dzieckiem.
A niech sobie chce. Teraz to mu ograniczę te widzenia.
Każdy kto mi się sprzeciwi to jest moim wrogiem.
To Troll, Gimbus. Bana mu dać.
Zakazać wstępu do portalu.
Jak ludzie mogą być tacy podli i nie rozumieją, że ten facet to drań.
No ten nowy, to nie. To wyjątek smile

Kochane panie i mili panowie.
Ja jestem ten zły.
Nie uznaję rozwodu z wielu powodów.
1. Skoro kiedyś pokochałem, to chyba wiem co robię. Kochałem, kocham i będę kochał.
2. Skoro kogoś uwikłałem w ten dziwny układ zwany rodziną, postarałem się o dzieci, to chyba muszę ponosić konsekwencje za swoje czyny.
3. Ktoś dla mnie zmienił swoje życie. Uznał że dzieli ze mną trudy i te dobre i te złe.
4. Przyrzekałem, dałem słowo. A to jest właśnie sprawą honoru.
5. Prozaiczne. Widziały gały co brały.
6. Nie wziąłem nic pod przymusem, tylko dobrowolnie z własnej nie przymuszonej woli.
7. Ona dba o mnie i mnie wspiera.
8. Ja rewanżuję się jej tym samym.
9. Gdy coś mi nie odpowiada, mówię o tym szczerze.
10. Gdy mam na coś ochotę też o tym mówię.
11. Gdy pewne sprawy kolidują ze sobą staramy się wybrać kompromis, żeby wilk był syty i owca cała.
12. Jeżeli mamy odmienne zdania w pewnej kwestii, potrafimy się nawet kłócić. smile
13. Nie myślę o tym żeby ją opuścić, bo która inna by mnie chciała.
14. Żona ma podobne zdanie na ten temat jak ja. T.zn. kto by ją chciał tongue_out
15. Znamy się tak długo i tak dobrze, że którekolwiek z nas coś pomyśli to drugie odgaduje jego myśli.

Więc ROZWÓD.
Po jakimś czasie zaczyna doskwierać tęsknota za byłym partnerem.
Przypominają nam się miłe chwile spędzone razem. (ach te wspomnienia)
Zaczynamy się zastanawiać czy na pewno ta decyzja była słuszna.
No i teraz dylemat.
Drugi raz nie wchodzi się do tej samej rzeki
Ona już jest inna. My jesteśmy inni.
Skoro zaczynają nas nachodzić wątpliwości wspominamy, myślimy, rozważamy.......
No właśnie i teraz jest to o czym chcę napisać.
Myśl o rozwodzie może i niech tam będzie gdzieś w kąciku.
Przecież każdy rozważa wiele opcji.
Ale zanim podejmiecie ostateczną decyzję pomyślcie czy naprawdę warto.
Nie słuchajcie tych którzy to zrobili i jadą jadem na tych którzy są szczęśliwi w małżeństwie.
Oni to ktoś inny. To nie wy.
Oni mieli inne podejście, inne powody, inną sytuację rodzinną.
Oni też mają inne charaktery.
Nie twierdzę że jestem nieomylny. Że ja mam rację.
Jetem tylko człowiek. Każdy ma prawo popełnić błąd.
Ale każdemu należy się szansa w życiu.
Bo załóżcie że nie dostaniecie takiej możliwości.
Ktoś odbierze wam to prawo.
Ktoś powie wam że jutro umrzecie. Bo on tak chce. Jemu tak się podoba.
Dostaniecie zastrzyk na sen i więcej się nie obudzicie.
Dzisiaj jest wasz ostatni dzień w życiu.
Jutro już będzie rozwód.
Sąd orzeka.......................sad
Obserwuj wątek
    • kachaa17 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 28.08.14, 12:23
      To ja ci coś odpiszę.
      Moja sytuacja jest taka: rok temu odeszłam od męża będąc w bardzo złym stanie psychicznym, nie pracowałam, nie miałam własnego mieszkania,nie miałam nikogo na boku, dzieci nie mamy. Małżeństwo trwało 8 lat, w sumie razem byliśmy 15. Rozwodu jeszcze nie mamy.
      Myślę, że w chwili zawierania małżeństwa ja na pewno nie byłam dojrzała i byłam pod dużym wpływem męża.
      Odniosę się do kilku twoich punktów.
      1. Skoro kiedyś pokochałem, to chyba wiem co robię. Kochałem, kocham i będę koc
      > hał.
      A co jeśli nie pokochałam, tylko wyszłam za mąż bo tak wyszło, byłam nieszczęśliwa, samotna, chciałam mieć rodzinę, chciałam uciec z domu rodzinnego, potrzebowałam, żeby ktoś się mną zaopiekował, zaimponowało mi coś w nim, bo był bogaty, bo miał perspektywy, bo była piękna, bo poświęciła mu dużo uwagi? Nie piszę w tym momencie o sobie tylko podaję ci możliwe różne powody zawarcia małżeństwa. Bo uwierz mi, że większość ludzi wcale nie wychodzi za mąż z miłości. Ale z biegiem lat ludzie czasem dojrzewają i widzą, że te powody nie są wystarczające do utrzymywania małżeństwa. Bo ciężko żyć z kimś kiedy brak miłości.
      6. Nie wziąłem nic pod przymusem, tylko dobrowolnie z własnej nie przymuszonej
      > woli.

      Czasem nie wie się czego chce i wychodzi później, że ta moja wolna wola była nic nie warta.

      9. Gdy coś mi nie odpowiada, mówię o tym szczerze.

      Coś ci powiem: czasem można mówić, że coś mi nie odpowiada, coś mnie rani i nic z tego nie wynika, bo drugą stronę nic to nie obchodzi, jest zamknięta, uważa, że to twoja wina - tak było np. u mnie.

      13. Nie myślę o tym żeby ją opuścić, bo która inna by mnie chciała.

      W pewnym momencie ja doszłam do wniosku, że nawet jak nikt mnie nie zechce to wolę być sama do końca życia niż z tym człowiekiem. To chyba pokazuje, że naprawdę można w związku czuć się tak źle, że samotność wydaje się być lepszą alternatywą.
    • nowel1 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 28.08.14, 13:55
      Dawno się pożegnałam z tym forum, dziś zaglądam - i nie mogę się oprzeć i nie odpisać na ten post smile

      Dla naświetlenia sytuacji specjalnie dla fujary - to ja wyprowadziłam się od byłego męża, wprawdzie on wystąpił o rozwód pół roku póxniej, ale wtedy to już była tylko formalność.



      A teraz ad meritum.
      Piszesz tak:

      > Każda z pań, pomimo że to ona wystąpiła o rozwód płacze i narzeka jaka to ona j
      > est nieszczęśliwa.
      > Do czego ją ten drań zmusił. Do rozwodu.

      To ja chciałam rozstania i wyprowadziłam się, uważam że odpowiedzialność za rozpad naszego małżeństwa rozkłada się mniej więcej 70/30% - 70% po stronie byłego.
      Nie płaczę i nie narzekam; to była bardzo dobra decyzja.


      > Wiec teraz pora dokopać facetowi żeby nie myślał że mu tak lekko będzie.
      > Pal licho alimenty. Jak te są za małe, to wystąpimy o większe.

      Nigdy nie czułam potrzeby, żeby mu dokopać. W 2009 uzgodniliśmy alimenty po 780 zł na nastolatka i do dzisiaj tak pozostało. Uważam, że na dziś to mało, ale nie chce mi się negocjować/walczyć o więcej.


      > Ile jadu zaczynamy wylewać na tego drania.

      Nie przypominam sobie.

      > Każdy facet jest dla niej taki sam.
      > No tylko nie ten nowy, cud, miód i ultramaryna.

      Mężczyźni są różni. Bo ludzie są różni.


      > Ten nowy, to gdy była w dołku, to ja tak pocieszał, tyle jej dał wsparcia.
      > Wieczorem w łóżeczku tulił i pieścił........

      Rzeczywiście dostałam kiedyś bardzo dużo wsparcia od innego mężczyzny; gdy jeszcze byłam żoną i umierał mój ojciec, a ja mu towarzyszyłam. Ex wtedy dzwonił, żeby mi powiedzieć, że go zaniedbuję, a ten inny mężczyzna był, rozmawiał, wspierał.
      Nie poszliśmy do łóżka, ale to akurat kwestia niesprzyjających okoliczności.


      > No a tamten co robił ?
      > Nawet nie walczył jak się dowiedział że ona wystąpiła o rozwód.

      Walczył, kiedy 2 lata wcześniej wystąpiłam. Przekonał. Jak wycofałam pozew - zaangażował się w związek z inną kobietą i znów zaczął być nieobecny. Po roku wyprowadziłam się.

      > A teraz po czasie, przypomniał sobie że jest tatusiem.
      > Chce się widywać z dzieckiem.
      > A niech sobie chce. Teraz to mu ograniczę te widzenia.

      Nigdy nie ograniczałam kontaktów ojca z synami.
      Ten kontakt jest teraz dużo lepszy, niż w czasie trwania małżeństwa.


      Dobre wspomnienia z okresu małżeństwa? Oczywiście, że je mam, dużo. Złe też. Nie budzi to już emocji, ten związek się zakończył, dojrzewaliśmy w innych kierunkach, przestało nam być ze sobą po drodze.

      Masz jakieś dziwne zafiksowanie na temacie rozwodu.
      Czemu? Przecież Ciebie to nie dotyczy?

      • fujara12 Re:Uderz w stół 28.08.14, 14:29
        Uderz w stół, a nożyce..........................
        Dlaczego wszyscy utożsamiają się z tym co piszę ?
        Prawie każdy porównuje słowa do swoich spraw.
        Kochani forumowicze.
        Na was świat się nie kończy.
        Sytuacja opisana moze być podobna, ale jednak inna.
        Inne przyczyny, inne charaktery, inne osoby i inne zakończenia.
        Miłość miłości nierówna, tak samo jak nienawiść i nienawiści.
        Wszystko zależy od sytuacji, miejsca i osób.
        To się nazywa składowa wykładni.
        Psychiatra czy psycholog, musi zawsze oddzielać ziarna od plew.
        Wie, że jedna para różni się od drugiej pary.
        Ich temperamenty i pojmowanie sprawiedliwości.

        Dlatego czytajcie, czytajcie i piszcie.
        Wszystko już było.
        Spotkanie, miłość, ślub, złość, nienawiść i rozwód.
        Niebo, raj i piekło na ziemi.
        A po rozwodzie.....................
        • nowel1 Re:Uderz w stół 28.08.14, 14:47
          fujara12 napisał:


          > Dlaczego wszyscy utożsamiają się z tym co piszę ?

          Z bardzo prostej przyczyny: bo uogólniasz, bo produkujesz bez ustanku krzywdzące kobiety stereotypy.

          Historii niezgodnych z Twoimi uogólnieniami jest wiele, a Ty je deprecjonujesz lub ignorujesz, bo nie pasują do Twojej teorii.

          Tak, wszystko już było.
          I były też bardzo RÓŻNE historie "po rozwodzie"
          Ty zaś z uporem forsujesz jedyną możliwą, sam, jak twierdzisz, żyjąc w przykładnym małżeństwie.
          WTF???
          • ola.2014 Re:Uderz w stół 28.08.14, 15:04
            nowel1,a w jakim on malzenstwie jest???? Gdyby byl,nie siedzialby na forum rozwod... Uwaza sie za kogos lepszego
            • fujara12 Re:Uderz w stół 28.08.14, 15:43
              Nowa.
              To nie ja używam stereotypów.
              To wszyscy mają coś na sumieniu i utożsamiają sie z tematem.

              Ola.
              Wcale sie nie uważam za kogoś lepszego.
              To wy uważacie się za kogoś gorszego.

              Każdy ocenia kogoś według własnych błędów.
              Ja nie mam rozwodu.
              A siedzieć, czy czytać fora rozwodników każdy może.
              Dlaczego oglądasz kryminały, pomimo że nie jesteś przestępcą?
              Dlaczego oglądasz komedie romantyczne skoro cię drażnią ze względu na? ich happy end?
              Takich dlaczego zadajesz jak małe dziecko ciągle i ciągle.

              Zadajcie sobie pytanie:
              Dlaczego naprawdę wam się nie udało ?

              "A ja mam swój intymny mały świat.
              hen za morzem smutku........."
              Znacie tę starą piosenkę ?

              I jeszcze jedno.
              Nie czyń drugiemu co sama nie chciałabyś doświadczyć.
              Nie pluj komuś w jego talerz zupy, bo nie wiadomo czy on do twojej nie nasikał.
              • flower82 Re:Uderz w stół 28.08.14, 15:48
                "Nie czyń drugiemu co sama nie chciałabyś doświadczyć."

                Amen, jedno proste zdanie, a tak trudno jest go ludziom zrozumieć.
              • ola.2014 Re:Uderz w stół 28.08.14, 15:54

                > Ola.
                > Wcale sie nie uważam za kogoś lepszego.
                > To wy uważacie się za kogoś gorszego.

                Ja nie uwazam sie za kogos gorszego. Jestem nareszcie szczesliwa. Wyzwolilam sie od meza alkoholika, z ktorym zylam ok 20 lat. Teraz poznalam mam nadzieje dobrego czlowieka i probujemy razem uloZyc sobie zyciewink
                • fujara12 Re:Uderz w stół 28.08.14, 17:17
                  Nie wiem dlaczego kobiety wyrywają słowa z kontekstu całego tematu i na tym słowie bazują.
                  Pisałem już wieloktrotnie.
                  Nie poruszam tu patologi, alkoholizmu, przemocy fizycznej i maltretowania psychicznego.
                  A ciągle czytam, że jej mąż to alkoholik, tamtą bił drań kijem od łopaty........................
                  Ja piszę o rozwodach, których powód jest wyssany z palca.
                  Zaczęli się oddalać.......................
                  Kto, od kogo ?
                  Kto pierwszy zrobił ten krok do oddalenia ?
                  Czy była to pewność, czy tylko czułam ?
                  Na te powody zwracam uwagę i o tych rozwodach piszę.

                  Pani ma męża na saksach. Chłop ciuła grosz do grosza i przesyła żonie.
                  Żona mając zaplecze finansowe nudzi się z braku laku i zauroczenie jakimś frajerem gotowe.
                  Mąż dostaje wiadomość że żona wystąpiła o rozwód.
                  Potem o alimenty. Jej kochaś nie śmierdzi groszem, nie potrafi jej zabezpieczyć bytu, poza dobrym seksem.
                  Pa dostaje zwiększenie opłaty........
                  Dla kogo ? Dla dzieci ? Nie dla kochasia nieroba.
                  O takich powodach piszę i o takich rozwodach.
                  Pani ola i reszta ciągle mnie atakujące muszą jednak mieć coś na sumieniu, albo z logiką są na bakier.
                  Czytać wyraźnie, powoli i dokładnie.
                  Potem dopiero komentować i atakować.
                  • fujara12 Re:Po co są rozwody ? 28.08.14, 17:19
                    Pytanie dlaczego nie będąc rozwodnikiem siedzę na tym forum ?
                    Odpowiem po damsku pytaniem na pytanie.

                    Dlaczego uważając się za niewinne krzyczycie że was atakuję i oskarżam ?
                    • nowel1 Re:Po co są rozwody ? 28.08.14, 17:23
                      Właśnie dlatego, że będąc niewinne jesteśmy atakowane i oskarżane - przez sam fakt płci żeńskiej smile

                      Czy Tobie się to wydaje nielogiczne? wink
                      • fujara12 Re:Po co są rozwody ? 28.08.14, 20:31
                        Czegoś tu nie rozumiem, albo nie ma w tym logiki.
                        Fujara walnął sobie topik o reanimacji trupa w szafie.
                        A tu nagle panie zaczynają do niego mieć pretensję o jakieś ataki na niewinne niewiasty.
                        Ani Fujara nie zna tych pań które nagle się pojawiają i piszą, bo odbierają to jako osobisty zamach na ich cześć niewieścią.
                        Przepraszam.
                        Ten topik jest napisany w eter, albo jak kto woli w neta.
                        Wszelkie podobieństwo faktów i osób jest niezamierzone.
                        To tylko zachowane w pamięci autora pewne historie z którym się zetknął w swoim życiu w miejscowości Pcim Dolny, Pacanów, Kozie Bobki i największej wiosce w Polsce nazywanej Warszawą.
                        Ale zdarzyły się naprawdę.
        • szpila.2 Re:Uderz w stół 29.08.14, 09:04
          Dlaczego wszyscy utożsamiają się z tym co piszę ?
          Prawie każdy porównuje słowa do swoich spraw.
          Kochani forumowicze.
          Na was świat się nie kończy.


          piszesz to do czytających, i dziwisz się, że reagują? na nas świat się nie kończy? to idź pisać do tego "świata poza forum", bo tu mielisz ciągle to samo - "kopiuj-wklej".

          Tak bardzo chciałbyś, żeby chociaż jedna "owieczka" przyznała Ci rację - tak, zgrzeszyłam, rozwiodłam się i teraz bardzo żałuję... Wtedy mógłbyś być już całkowicie przekonany o swojej nieomylności.

          A może jakiś rozwodnik by się przyznał - byłem kiepskim mężem, nie dbałem o związek, robiłem skoki na boki, kasę na boku wydawałem na swoje przyjemności, wiedząc, że domowy budżet kuleje.
          Co fujaro na to byś napisał? pewnie: każdy może czasem zbłądzić? nikt nie jest idealny?



          • nowel1 Re:Uderz w stół 29.08.14, 09:15
            Podobnie to widzę.
            Postawa, którą od czasu do czasu tu widać - czyli "nierozerwalność" węzła, nawet jeśli jedna ze stron o związek nie dba, nie angażuje się, żyje w stanie "emigracji wewnętrznej"; innymi słowy - zachowanie bezpiecznej przystani niezależnie od wszystkiego. Z łaskawym uznaniem wyjątków jak przemoc i alkoholizm.

            Czasy są inne, kobiety nie są już w 100% zależne ekonomicznie od mężczyzn. i małżeństwo przestało być gwarantem ich przetrwania; dlatego już nie tylko mężczyzna kończy małżeństwo gdy znalazł dla siebie inną opcję, ale i kobieta, gdy w tym małżeństwie czuje się nieszczęśliwa.
    • heniek.8 koniec i bomba, a kto czytał ten trąba :) n/t 28.08.14, 21:01
      • butterfly_28 Re: koniec i bomba, a kto czytał ten trąba :) n/t 28.08.14, 21:43
        Aż dziwi, że poglądy założyciela wątku spotykają się z takim niezrozumieniem, a wręcz oburzeniem.

        Kto nie chciałby, żeby dom był tą przystanią, kto nie chciałby wracać i mieć pewność, że on/ona- ten mąż czy ta żona tam będzie i duchem i ciałem, będzie czekać na nas, że będziemy mogli się poradzić jak trzeba, opowiedzieć jak nam minął dzień, czy po prostu czasami zająć się zwyczajnie sobą, mieć pewność, że nagle po tym powrocie do domu nie usłyszy się: "wiesz, już nam nie po drodze", "wiesz właściwie to byłam niedojrzała jak braliśmy ślub". Gdzie tu szukać tego czegoś stałego pewnego, skoro ta najbliższa osoba nas zostawia bo jej już z nami nie po drodze, bo jakoś tak niewygodnie jej się zrobiło.
        Owszem są sytuacje, gdy po prostu nie da się z tą osobą żyć- ale pytanie ile z takich przypadków było do przewidzenia już przed ślubem (no właśnie i tutaj: ignorowanie niepokojących, źle rokujących sygnałów, wmawianie sobie, że to się zmieni po ślubie, niedojrzałość, pośpiech, brak rozumienia wagi tego ''i ślubuję ci...") a ile z nich pojawiło się faktycznie po ślubie.
        Bo myślę, że jeśli 2 osoby są w pełni świadome wagi zawartego związku małżeńskiego i pośród tego chaosu życia i niestałości rzeczy i osób obrali sobie małżeństwo jako coś stałego, bezpiecznego, wartościowego, a zawarli je w pełnej świadomości tego co robią i z kim to robią, nie ma możliwości, aby któraś z nich usłyszała po krótszym czy dłuższym czasie "już nam nie po drodze".
        • heniek.8 Re: koniec i bomba, a kto czytał ten trąba :) n/t 28.08.14, 21:59
          > Aż dziwi, że poglądy założyciela wątku spotykają się z takim niezrozumieniem, a
          > wręcz oburzeniem.

          nie jestem przeciwny poglądom kolegi Fujary, jestem obok ("ponad" byłoby trochę za mało uprzejmne wink
          natomiast tutaj nawiązuję tylko do jego nudziarstwa - niemożności napisania wszystkiego w 3-5 zgrabnych akapitach.

          opisane przez Ciebie idylliczne scenki
          (> Kto nie chciałby, żeby dom był tą przystanią, kto nie chciałby wracać i mieć pe
          > wność, że on/ona- ten mąż czy ta żona tam będzie i duchem i ciałem, będzie czek
          > ać na nas, że będziemy mogli się poradzić jak trzeba
          )
          można realizować również bez papieru.

          papier czyli akt małżeństwa stanowi tylko barierę wyjścia która pozwala mniej się starać - przez co często godzimy się na gorszą jakość życia niż nam się należy.
          • butterfly_28 Re: koniec i bomba, a kto czytał ten trąba :) n/t 28.08.14, 22:11
            heniek.8- właściwie, to moja odpowiedź tyczyła się głównego tematu tego wątku, ale odpisywałam bezpośrednio po Tobie, więc po prostu wzięłam 'odpowiedz' pod ostatnim wpisem, a Ty tak to personalnie odebrałeśsmile

            Mi się osobiście styl 'kolegi Fujary' podoba- pięknie- w tej prozie życie jak znalazł! a jego styl pisania i mnie natchnął jak widzisz do nakreślenia tej wg Ciebie 'idyllicznej'scenki.

            Ja nie uważam, żeby papier coś zmieniał- wręcz znam osoby, które 'papier' zobowiązuje, starają się nawet bardziej z dumą mówiąc 'mój mąż, 'moja żona'. Ale jak ktoś tego nie czuje to faktycznie nie powinien brać ślubu i wtedy byłby spokój.
    • altz Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 28.08.14, 21:11
      Płodzisz jakieś dziwne wątki, nie wiadomo, po co ci one potrzebne? smile
      Masz jakąś wizję, ja kto się dzieje po rozwodzie, ale bardzo rozmijasz się z prawdą.
      Chciałbyś, żeby pani bardzo żałowała rozwodu, ale najczęściej tak nie jest.
      Pani wyłącznie żałuje plusów, których nie była świadoma, ale całej reszty nie chciałaby zostawić. smile
      Często nie była świadoma, że pieniędzy było więcej, niż po rozwodzie, ale z kolei teraz sama może dysponować tą kwotą i za żadne skarby by się nie zamieniła na sytuację sprzed rozwodu.

      Jest problem z nagłą opieką nad dzieckiem, ale wcześniej też nie było tak kolorowo. Matka jakoś sobie daje radę, co najwyżej wspomina większe możliwości.

      Jakie jeszcze są plusy? Seks z osobą, której się do końca nie ufa? Żarty! wink
      Tęsknota za znanym wrogiem? smile

      Jesteś kompletnie nieprzekonujący, choćby przez to, że nie znasz życia.
      • fujara12 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 28.08.14, 21:39
        Altz, Obce jest mi pojęcie rozwodu na siłę.
        Nie piszę o przypadkach "upośledzonych".
        Piszę o wyimaginowanym pretekście do rozwodu.
        Rozumiem Alkohol, Bije, Zdradził i ciągle wydaje na dziwki, a w domu dzieci głodne i zasmarkane.

        Przecież to jest życie brutalne.
        Ale pani po 3 latach małżeństwa stwierdza nagle e ona już nie kocha.
        Przeszło jej jak grypa, czy ból zęba.

        Ale wszyscy mają jakiś powód.
        Jest przysłowie: "Jak się chce psa uderzyć, to kij zawsze się jakiś znajdzie"
        O takich przypadkach rozwodowych piszę.

        Heniek, pozdrawiam.
        Altz, czepiaj się tramwaju, albo pociągu.
        Zależy do czego masz pociąg.
        • altz Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 28.08.14, 21:50
          fujara12 napisał:
          > Ale pani po 3 latach małżeństwa stwierdza nagle e ona już nie kocha.
          > Przeszło jej jak grypa, czy ból zęba.
          >
          > Ale wszyscy mają jakiś powód.
          > Jest przysłowie: "Jak się chce psa uderzyć, to kij zawsze się jakiś znajdzie"
          > O takich przypadkach rozwodowych piszę.

          Jesteś pewno świadomy, że nie musi być powodu do rozwodu? Pani chce spróbować sama i trzeba to uszanować. A co do argumentów za, rozmawiałem z kobietami, nic nie zmyślam, radzę porozmawiać z kobietami i dowiedzieć się "u źródła" smile
        • flower82 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 28.08.14, 23:21
          I do takich też panie, panowie oczywiście też, mają prawo, bo człowiek jest wolny, a wolność oznacza wszystko co za tym idzie zarówno dobrego jak i złego. Choć może przesadzamy często, w tym ja również, z tym złym. Świat się bardzo szary zrobił, nie ma już czarne i białe, po prostu są opcje za tym, który pozew składa i za tym który się przed tym broni.
          • fujara12 Osiołkowi w żłobie dano........... 29.08.14, 08:42
            Czyli Wolność i swoboda uderzyła do głowy ?
            Rozumiem że z powodu Emancypacji i czystego egoizmu wolno nam burzyć świat który tworzyli nasi bliscy ?
            Bo ten świat, to dom. Nie tylko 4 ściany.
            To Matka, ojciec i dzieci.
            Gdy jedna ze stron burzy porządek dnia tylko dlatego że ma muchy w nosie to jest zwykłym egoistą.
            Słowo dane sobie nawzajem do czegoś zobowiązuje.
            Pal licho świadków i urzędnik czy kapłana.
            Pisę o dwojgu ludzi którzy jednak zaufali sobie na wzajem.
            Czy dlatego że nie potrafili rozmawiać ze sobą rozwód musi być jedynym rozwiązaniem ?
            To świadczy o NIEDOROSŁOŚCI TYCH OSÓB..
            O tym że nie można ich słów traktować poważnie.

            Piszecie że każdy ma prawo do szczęścia.

            A co według wasz Szczęściem jest ?
            ROZWÓD ?
            • szpila.2 Re: Osiołkowi w żłobie dano........... 29.08.14, 09:14
              Rozumiem że z powodu Emancypacji i czystego egoizmu wolno nam burzyć świat który tworzyli nasi bliscy ?

              napisz coś o panach, którzy zapragnęli rozwodu, bo im się znudziło, bo woleliby działać jako wolni strzelce i korzystać jeszcze ze swojej sprawności seksualnej. Napisz ten sam scenariusz, ale odwróć role. Napisz jak to kobieta jest tą, która chce ocalić "dom" i pozostaje porzucona. A facet w końcu się budzi i zaczyna żałować, że nie docenił tego co miał. Proszę, proszę, proszę, odwróć rolę.
              Ktoś powyżej zachwycił się tymi Twoimi wywodami, ale nie zauważył, ze zawsze tym złym charakterem jest "ona". Oczywiście, dajesz prawo "onej" odejść gdy jest patologia, ale podkreślasz, że często "onej" się nudzi, odbija, wariuje. Napisz to samo o mężczyznach.
            • flower82 Re: Osiołkowi w żłobie dano........... 29.08.14, 13:25
              > Czyli Wolność i swoboda uderzyła do głowy ?

              Tak, dokładnie, ale nie generalizując. Wolno jest burzyć wszystko co inni zbudowali bo jesteśmy wolni. Ocenianie innych powoduje tylko niechęć, urazę, agresję. Nie przerzyjesz złoszcząc się na innych dłużej niż kilka/kilkanaście lat, bo organizm nie jest w stanie takiej ilości trucizny wytrzymać. Nie jest to dobre dla nas i do niczego nie prowadzi. Godziny spędzone na rozmowie, troska, starania, są bezcelowe.

              Bardzo przesadnie reagujesz na zmiany, które w życiu ludzi zachodzą, chcąc czy nie nie jesteś w stanie powstrzymać rozwoju cywilizacji, a właśnie tak ten rozwój wygląda. Nie było Ci dane przeżyć czegoś, więc masz inne podejście, bardzo naiwne do wszystkiego, co w pełni rozumiem i zgadzam się, niestety moja naiwność często mnie przeraż, ale moja zgoda oznaczałaby moją porażkę, jako człowieka, który chce żyć, który chce cieszyć się każdym dniem, nie z powodu pani X czy Y, ale z powodów tego, iż jest.

              O tym, czy ktoś jest dorosły czy nie, nie jesteś w stanie decydować ty, a jedynie człowiek, który podejmuje działania i jest za nie odpowiedzialny. Dorosłość nie objawia się w podejmowaniu działań, a jedynie w braniu odpowiedzialności za ich skutki. Przy czym, to bardziej sytuacja obecna i rozumienie świata przez ogólnie przyjęte normy, a nie osobista analiza.
        • meniera33 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 29.08.14, 08:36
          Po prostu tego nie rozumiesz, bo nie byłeś w takiej sytuacji. Masz szczęście. Czasami jednak ludzie przestają się kochać i to jest fakt. Dyskutowanie o tym niczego nie zmieni. Nie zawsze udaje się wskrzesić dawne uczucie.Nie da się pokochać kogoś na siłę- jakich wspomnień by do tego nie używać. Jeśli tego nie rozumiesz- masz szczęście. Jeśli nie rozumiesz jaka to mordęga żyć, spać z kimś kogo się już nie kocha- nie przeżyłeś - masz szczęście. Myślę, że niewiele kobiet podejmuje decyzję o rozstaniu pochopnie. Czy to nie jest uczciwsze nawet w stosunku tej drugiej osoby , niż udawanie, że wszystko jest ok, bo przecież mamy ślub , a nikt nikogo po głowie nie tłucze-więc nie ma co narzekać. Piszesz- jeśli dorośli ludzie podejmują dojrzałe decyzje- a co jeśli nie? Logicznym wydaje się "naprawa" sytuacji. Jako konsekwencje tego złego/nieprzemyślanego wyboru.
          • fujara12 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 29.08.14, 08:45
            "Nie da się pokoc
            > hać kogoś na siłę- jakich wspomnień by do tego nie używać. Jeśli tego nie rozum
            > iesz- masz szczęście. Jeśli nie rozumiesz jaka to mordęga żyć, spać z kimś kogo
            > się już nie kocha- nie przeżyłeś - masz szczęście."


            Więc skoro nie dało się pokochać to poco był ten ślub i wielkie hallo ?
            • meniera33 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 29.08.14, 08:56
              Czasami z powodu niedojrzałości, czasami z powodu ciąży, presji społecznej, czasami z powodu miłości - jakie to ma znaczenie po fakcie? Czy jeśli nawet bardzo się kochali - to nie mogli przestać? Piszesz, że to widocznie nie była miłość - no ok, ale to i tak wiadomo dopiero "po", nigdy w trakcie. Nie przeżyłeś- nie potrafisz zrozumieć.
              • fujara12 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 29.08.14, 13:12
                Więc w dalszym ciągu twierdzę że to są umysłowo dzieci.
                Niby latka mają, są pełnoletni, ale umysł nastolatków.
                Kto przestał kochać ?
                Ona czy on. A kto wniósł o rozwód.

                Nie chodzi o to że p. Kowalska się rozwiodła.
                Chodzi o to żeby pokazać żer p. Kowalska jest osobą która nie może być przykładem do naśladowania.
                Często "koleżanki" doradzają żeby wziąć rozwód.
                Ale to nie koleżanki będą ponosiły konsekwencje.

                Popatrz na tytuł strony ogólnej.
                "Rozwód..i co dalej?"
                Mój temat dotyczy myślenia przed, a nie po rozwodzie.
                • flower82 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 29.08.14, 13:31
                  > Często "koleżanki" doradzają żeby wziąć rozwód.

                  Być może tutaj jest sedno sprawy. Jeśli człowiek podejmuje decyzję, ale nie pod wpływem kogokolwiek, tylko sam przyznajac przed sobą czego mu brakuje i na ile jest w stanie zapomnieć o tym i cieszyć się tym co ma, a na ile jest to dla niego istotne, iż nie pozwoli mu szczęsliwie egzystować, to w wyniku takiej decyzji, świadomej, może przyjść zrozumienie w sposób bardziej akceptowalny.

                  Ktoś powiedział, że na końcu wszystkiego, liczy się tylko bilans zysków i strat, czy też bólu/cierpienia vs miłości które otrzymałeś.
              • flower82 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 29.08.14, 13:27
                > jakie to ma znaczenie po fakcie?

                Istotne, ważne, ale nie w kwestii tego co było, ale tego co będzie. Wszystko co jest, już było.
                • nink.aaa Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 29.08.14, 15:44
                  mój mąż jest po rozwodzie, o rozwód wniosła była zona, która teraz potrafi "walnąć" takiego maila albo esemesa, ze powiem Wam jedyne co sie nasuwa to to ze fujara ma racjesmile
                  emocje opadły, sytuacja z wolnymi ogarniętymi facetami 30+ jest dość ciężka, rozwód był bo Pani była ofiara przemocy psychicznej przez mojego meza( jesteśmy po slubie 3 lata, znamy sie 5) co jest kompletna bzdurą, ale powód do pozwu trzeba miec..
                  Pani była zona regularnie prawdopodobnie jak wypije cos mocniejszego wypisuje rzewne słowa, oczywiście nasiliło jej sie po naszym ślubie, ale rozwodu była te 7 lat temu pewna na 100%smile
                  • fujara12 Re: Reanimacja Trupa w Szafie. 29.08.14, 17:37
                    Jednym słowem: Jak cię widzą, tak cię piszą.smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka