No i znowu narażę się wspaniałemu gremium, które wie najlepiej jak załatwić sprawę.
Przecież to takie proste, wziąć rozwód.
Już go nie kocham. Nie mam już ochoty być z nią/nim.
Ciekawe jak to wszystko wygląda z boku.
Jedno z dwojga, albo ktoś był niedorosły w chwili zawierania małżeństwa, albo jest niedorosły podejmując decyzję o rozwodzie.
Myślicie że Fujara znowu ma coś z głową ?
Otóż popatrzcie na swoje topiki.
Po rozwodzie
Każda z pań, pomimo że to ona wystąpiła o rozwód płacze i narzeka jaka to ona jest nieszczęśliwa.
Do czego ją ten drań zmusił. Do rozwodu.
Wiec teraz pora dokopać facetowi żeby nie myślał że mu tak lekko będzie.
Pal licho alimenty. Jak te są za małe, to wystąpimy o większe.
Ile jadu zaczynamy wylewać na tego drania.
Każdy facet jest dla niej taki sam.
No tylko nie ten nowy, cud, miód i ultramaryna.
Eks nawet mu do pięt nie dorasta.
Ten nowy, to gdy była w dołku, to ja tak pocieszał, tyle jej dał wsparcia.
Wieczorem w łóżeczku tulił i pieścił........
No a tamten co robił ?
Nawet nie walczył jak się dowiedział że ona wystąpiła o rozwód.
A teraz po czasie, przypomniał sobie że jest tatusiem.
Chce się widywać z dzieckiem.
A niech sobie chce. Teraz to mu ograniczę te widzenia.
Każdy kto mi się sprzeciwi to jest moim wrogiem.
To Troll, Gimbus. Bana mu dać.
Zakazać wstępu do portalu.
Jak ludzie mogą być tacy podli i nie rozumieją, że ten facet to drań.
No ten nowy, to nie. To wyjątek
Kochane panie i mili panowie.
Ja jestem ten zły.
Nie uznaję rozwodu z wielu powodów.
1. Skoro kiedyś pokochałem, to chyba wiem co robię. Kochałem, kocham i będę kochał.
2. Skoro kogoś uwikłałem w ten dziwny układ zwany rodziną, postarałem się o dzieci, to chyba muszę ponosić konsekwencje za swoje czyny.
3. Ktoś dla mnie zmienił swoje życie. Uznał że dzieli ze mną trudy i te dobre i te złe.
4. Przyrzekałem, dałem słowo. A to jest właśnie sprawą honoru.
5. Prozaiczne. Widziały gały co brały.
6. Nie wziąłem nic pod przymusem, tylko dobrowolnie z własnej nie przymuszonej woli.
7. Ona dba o mnie i mnie wspiera.
8. Ja rewanżuję się jej tym samym.
9. Gdy coś mi nie odpowiada, mówię o tym szczerze.
10. Gdy mam na coś ochotę też o tym mówię.
11. Gdy pewne sprawy kolidują ze sobą staramy się wybrać kompromis, żeby wilk był syty i owca cała.
12. Jeżeli mamy odmienne zdania w pewnej kwestii, potrafimy się nawet kłócić.

13. Nie myślę o tym żeby ją opuścić, bo która inna by mnie chciała.
14. Żona ma podobne zdanie na ten temat jak ja. T.zn. kto by ją chciał

15. Znamy się tak długo i tak dobrze, że którekolwiek z nas coś pomyśli to drugie odgaduje jego myśli.
Więc
ROZWÓD.
Po jakimś czasie zaczyna doskwierać tęsknota za byłym partnerem.
Przypominają nam się miłe chwile spędzone razem. (ach te wspomnienia)
Zaczynamy się zastanawiać czy na pewno ta decyzja była słuszna.
No i teraz dylemat.
Drugi raz nie wchodzi się do tej samej rzeki
Ona już jest inna. My jesteśmy inni.
Skoro zaczynają nas nachodzić wątpliwości wspominamy, myślimy, rozważamy.......
No właśnie i teraz jest to o czym chcę napisać.
Myśl o rozwodzie może i niech tam będzie gdzieś w kąciku.
Przecież każdy rozważa wiele opcji.
Ale zanim podejmiecie ostateczną decyzję pomyślcie czy naprawdę warto.
Nie słuchajcie tych którzy to zrobili i jadą jadem na tych którzy są szczęśliwi w małżeństwie.
Oni to ktoś inny. To nie wy.
Oni mieli inne podejście, inne powody, inną sytuację rodzinną.
Oni też mają inne charaktery.
Nie twierdzę że jestem nieomylny. Że ja mam rację.
Jetem tylko człowiek. Każdy ma prawo popełnić błąd.
Ale każdemu należy się szansa w życiu.
Bo załóżcie że nie dostaniecie takiej możliwości.
Ktoś odbierze wam to prawo.
Ktoś powie wam że jutro umrzecie. Bo on tak chce. Jemu tak się podoba.
Dostaniecie zastrzyk na sen i więcej się nie obudzicie.
Dzisiaj jest wasz ostatni dzień w życiu.
Jutro już będzie rozwód.
Sąd orzeka.......................