Dodaj do ulubionych

Z dedykacją dla Kotradykcji :)

08.10.15, 15:16
Dla oderwanych od rzeczywistości, żyjących w tej wytworzonej na własne potrzeby, a zwłaszcza dla Kotradykcji- za ostatni występ alimentacyjny na tym forum:

wyborcza.biz/biznes/1,100896,18990505,najwiecej-alimenciarzy-w-lodzkiem-ale-jest-na-nich-bat.html?biznes=lublin#BoxBizImg
Filmik pod tekstem- też.

/z doskoku/
Obserwuj wątek
    • tricolour Kotradykcja zapewnie ci podziekuje... 08.10.15, 15:51
      ... gdy przeczyta: "Rekordziści są winni ogromne sumy. 44-letni mężczyzna z województwa podkarpackiego ma 455 tys. długu, inna mieszkanka tego regionu - 423 tys. zł... " - gender jak talala.

      Albo gdy przeczyta wypowiedzi kobiet z filmiku. Tak samo piekne jak facetów.

      Tobie zaś dedykuję "alimenty są najczęstszą formą walki sądowej między małżonkami". Twoja walka upośledziła syna, co jest źródłem niewypowiedzianej matczynej radości, prowadzącej wprost do zadowolenia z życia.
      • mayenna Re: Kotradykcja zapewnie ci podziekuje... 08.10.15, 16:31
        Tri, podziel te kwotę na kilka lat, miesięcy po 500 zł plus odsetki dla komornika i koszty egzekucji i się nazbiera. To nie sa jakieś wygórowane alimenty. Po prostu zaniedbanie alimentacji powoduje wzrost długu... Normalnie jak z kredytem w banku, a to cię chyba nie bulwersuje?
        • tricolour Wiesz skąd się bierze zaniedbanie alimentacji? 08.10.15, 17:08
          Z zaniedbania w ogóle. Z ogólnej tandety. Alimenciarz może nie płacić, a wymiar sądowy może go nie ścigać.

          Na takiej samej zasadzie połowa nie czyta książek, nie chodzi do kina ani teatru, a operą się brzydzi. Między ludźmi nie ma szacunki ani miłości.

          To dlatego (i przepraszam za kolejną aluzję, ale trzeba) walczę. Nie, nie ze Zmęczoną personalnie walczę, ale jej tandetą.
          • zmeczona100 Re: Wiesz skąd się bierze zaniedbanie alimentacji 08.10.15, 17:19
            A wszystko to wina kobiet!
            • zalosny.jestes Kobiet nie. Ludzi Twojego pokroju... 09.10.15, 12:03
              Nie wiem co to za płeć...
          • mayenna Re: Wiesz skąd się bierze zaniedbanie alimentacji 08.10.15, 19:07
            Jak bilet do opery kosztuje 200 zł to trudno z minimalnej krajowej się tam wybierać na każdą premierę. A na czym ty ostatnio byleś?smile
            Mnie bardziej dziwi nie to że nie czytamy, chodzimy do kina/opery/czy teatru, ale że się nie wstydzimy do tego przyznać. Kino bym jednak z tego wyłączyła bo chodzą. Zobacz sobie oglądalność Greya - a i ranking poczytności tej sagi tez sobie obejrzyj inie narzekaj. Cos czytają i oglądająsmile
            Nie rozumiem czemu musisz walczyć? I to za pomoca broni, która uważasz za ohydną. Nie lepiej okazać wyższośc moralną, pokazać klase i zostawić?
            • tricolour Mnie nie cechuje wyższośc moralna... 08.10.15, 19:38
              ... jestem zwyczajnym szarakiem bez chęci wywyższania się.

              Za dwieście złotych to masz trzy bilety dla całej rodziny, chyba że kupujesz na premiery, to wtedy tak. Do wrocławskiej filharmonii (teraz to Narodowe Forum Muzyki) za trzy osoby płacimy 65 zeta więc bez przesady z cenami. Tyle to kosztują cztery paczki fajek.
              • triss_merigold6 Re: Mnie nie cechuje wyższośc moralna... 08.10.15, 21:11
                Spektakl muzyczny dla dzieci w teatrze Syrena kosztuje 50 zł od biletu, czyli moje wyjście z młodymi kosztowało 150 zł. A to tylko godzinny koncert. Bilety na dużą scenę w Romie na dziecięce są po stówie, warto oczywiście, ale trudno uznać, że darmocha. Na "Alicji w krainie czarów" właśnie była z synem, bilety po 45 zł. Premiera "Podróżny Guliwera" w Polskim na którą idziemy - też po te 40 zł.
                A piszę o przedstawieniach dla dzieci. Te dla dorosłych są sporo droższe.
              • mayenna Re: Mnie nie cechuje wyższośc moralna... 09.10.15, 08:33
                teatrwielki.pl/bilety/cennik/
                Masz cennik. Chciałam na Łaskawość Tytusa się wybrać. Najtańsze bilety wyprzedane a są tylko te od 3 strefy...
                • mayenna Re: Mnie nie cechuje wyższośc moralna... 09.10.15, 08:36
                  Spektakle wyjazdowe Romy chyba w Filharmonii Białostockiej to cena po ok 170 zł za bilet. Jak dla mnie drogosmile
                  • tricolour 170 za bilet... 09.10.15, 10:38
                    .... to niecała stówa na ojca. Nawet jeśli dzieciak regularnie odwiedza Muzę, to stówa to co to jest?
                    • mayenna Re: 170 za bilet... 09.10.15, 10:45
                      tricolour napisał:

                      > .... to niecała stówa na ojca. Nawet jeśli dzieciak regularnie odwiedza Muzę, t
                      > o stówa to co to jest?
                      razy dwa bo dzieciak sam nie pójdzie, a tata nie uznaje takich wyjśc za konieczne i wskazane. On sciaga małej filmy z torrentów zamiast wziąc do kina bo to taniejsmile Więc o czym my tu mówimy...
                      a za 500 zł na osobę w rodzinie żyje miliony osób w tym kraju. Pamiętaj, że najwięcej ludzi zarabia najniższa krajową. Srednie alimenty zasądzne to 300 zł na dziecko - tak wczoraj czytałam w jakims opracowaniusmile
                      • tricolour No to ja proszę o spójnośc wypowiedzi... 09.10.15, 10:51
                        ... bo jednym tchem usprawiedliwiasz kobiety, że milionami żyją z małych pieniędzy, a ojcu zarzucasz, że taniej ściągnąć film.

                        No chyba, że chcesz powiedzieć, że małe pieniądze matek są OK, a małe pieniądze ojców są be, bo nie starczają na dopłatę dla matek.

                        Nie da się rozmawiać w takich warunkach...
                      • martishia7 Re: 170 za bilet... 09.10.15, 13:39
                        >Srednie alimenty zasądzne to 300 zł na
                        > dziecko - tak wczoraj czytałam w jakims opracowaniusmile

                        Otóż. Średnie zasądzone alimenty na dziecko w pierwszej połowie 2014 r. wyniosły ok. 700 zł (!) www.bankier.pl/wiadomosc/Alimenty-wszystko-co-trzeba-wiedziec-7224890.html
                        • mayenna Re: 170 za bilet... 09.10.15, 14:55
                          Zasądzane alimenty czyli te co wtedy były dopiero rozpatrywane, a nie średnia alimentów pobieranych ogółem. To że sądy na przestrzeni lat jednak podnoszą kwoty zasądzanych alimentów to ja się zgodzę, ale większość kobiet ma wyroki z innych lat niż pierwsza połowa 2014 roku.
                          • mis_zakneblowany Re: 170 za bilet... 09.10.15, 18:49
                            Mayenna, podajesz średnią z lat 90' czy jak ?

                            300 zł per dziecko to może była średnia jakieś 15 lat temu.

                            Poza tym są ojcowie, którzy łożą na dzieci znacznie większe kwoty niż orzekły sądy -
                            dla nich nie ma miejsca w Twoich statystykach.
                            • triss_merigold6 Re: 170 za bilet... 09.10.15, 19:11
                              Ci najprawdopodobniej nie są sponsorowani przez Fundusz Alimentacyjny.
                              • mis_zakneblowany Re: 170 za bilet... 09.10.15, 19:21
                                A co to tam znowu za sponsoring. 1,5 miliarda wydane w zeszłym roku na FA to nie starczyłoby nawet na marny okręt podwodny (podobnież planujemy kupić trzy). Na takie mocarstwo jak Polska kropla w morzu - jak dla mnie powinni tym dzieciom więcej płacić.
                                • triss_merigold6 Re: 170 za bilet... 09.10.15, 19:39
                                  Zakup okrętów podwodnych uważam za doskonale zbędny.
                                  Powinny być zniesione progi dochodowe dla korzystania z FA. Pan nie płaci i jest nieściągalny czytaj: państwo nie jest w stanie wyegzekwować, to krótka piłka - płaci podatnik via FA. Matki nie powinny być karane za minimum zaradności i uczciwości w postaci osiągania ciut wyższych niż najniższa krajowa dochodów.
                                  • mis_zakneblowany Re: 170 za bilet... 09.10.15, 21:27
                                    Ja się z Tobą zgadzam, lecz tak jak kilka miesięcy temu stawiałem na zwycięstwo PiSu, tak teraz stawiam, że PiS się z Tobą nie zgodzi i tego progu nie zniesie - zaradna samotna matka / rozwódka niestety słabo się mieści w targecie przyszłej partii rządzącej.
                                  • tricolour Wzorzec niemiecki jest nie do przyjecia? 09.10.15, 21:31
                                    Zasada tam jest prosta: za dziecko płaci ten, który chce sie opiekowac i komu ta opieka zostaje powierzona.

                                    Państwo dorzuca Kindergeld (jakieś 200 Euro) a drugi rodzic płaci wedle tabelki.

                                    Rozwiązania proste sa nie do przyjęcia?
                                    • zmeczona100 Re: Wzorzec niemiecki jest nie do przyjecia? 09.10.15, 21:35
                                      Tylko debil nie wie, a idiota udaje, że nie wie, jak się stosuje tabelkę niemiecką.
                                      • tricolour To wytłumacz tzw partnerowi... 09.10.15, 22:05
                                        ... co będziesz żyła z debilem.

                                        Zresztą dla niego to i tak awans z Pierdolonego Poyeba.
              • luciva Re: Mnie nie cechuje wyższośc moralna... 09.10.15, 10:25
                Ale gdyby jakaś matka, występująca o alimenty, w kosztach utrzymania dziecka, zawarła taki punkt - wyjście do opery i taki koszt (około 1/5 wysokości alimentów) to podniósłbys larrum, że przecież to nie podstawowe potrzeby dziecka.
                • tricolour A gdyby rodzina chodziła regularnie do opery... 09.10.15, 10:35
                  ... to wtedy do alimentów oczywiście doliczyłbym koszt takiego wyjścia, bo to taka sama potrzeba rodzinna jak każda inna.

                  A gdyby nawet bilet dziecięcy kosztował dwieście złotych, to koszt płacącego alimenty wyniósł by połowę, czyli sto złotych. I jeżeli sto złotych to 1/5 alimentów, to my nie mówimy tutaj o alimentach tylko o jakimś gówniarstwie na poziomie pięciu stów miesięcznie.

                  Jakoś trudno mi sobie wyobrazić dziecko utrzymywane z głodowych alimentów, które ma zaszczepione regularnie spektakle operowe kosztem jedzenia.

                  Proszę o przemyślane słowa pod moim adresem.
                  • yoma Re: A gdyby rodzina chodziła regularnie do opery. 09.10.15, 17:14
                    Czyli, twoim zdaniem, alimenty są słuszne i uzasadnione pod warunkiem, że wypłacane są pełnej rodzinie?

                    A jeśli w rodzinie tylko dziecko gra w piłkę, to nie powinno dostać piłki, bo to nie jest potrzeba rodzinna?

                    BTW niniejszym zostajesz kawalerem orderu Kota Odwróconego Ogonem smile
                    • tricolour Ogonem baw sie sama - mnie do tego nie mieszaj... 09.10.15, 19:08
                      ... alimenty są na uzasadnione potrzeby i jeśli rodzina regularnie chodzi do opery, to opera jest uzasadniona potrzebą. Jeśli w trakcie samotnego macierzyństwa dziecko zakocha się w operze tetrze czy piłce nożnej, to sa to także uzasadnione potrzeby, bo wtedy matka i dzieci tworzą rodzinę. Bez ojca.

                      Yoma, dlaczego mam wrażenie,że rozmawiam z debilem?
                      • yoma Re: Ogonem baw sie sama - mnie do tego nie miesza 09.10.15, 20:28
                        Przykro mi, nie jestem stróżem twoich wrażeń. Spytaj może jakiego psychologa, tylko żeby nie było jak w tym dowcipie...
                      • yoma Re: Ogonem baw sie sama - mnie do tego nie miesza 09.10.15, 20:30
                        PS samotne macierzyństwo dzieci powinno być zakazane.
    • mis_zakneblowany Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 08.10.15, 21:18
      A propos oderwania od rzeczywistości - jak podawana w artykule liczba 324 tys. dzieci, które w 2014 r. skorzystały z Funduszu Alimentacyjnego ma się do statystyk Mayenny, która w wątku obok twierdzi, że:"2 mln ojców nie płaci alimentów ( tyle kilientek ma FA)" ??
      • triss_merigold6 Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 08.10.15, 21:52
        Nie, po prostu wiele kobiet ma zbyt wysoki dochód na osobę w rodzinie, żeby łapać się na FA.
        I wtedy nie dostają ani alimentów, ani tego wsparcia od państwa.
        • mis_zakneblowany Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 08.10.15, 22:19
          Wiele to znaczy ile ?
          Kolejne trzy miliony ponad te 2 miliony klientek FA ?
          Przyzwyczajony jestem do precyzji i kompletnie nic z tych waszych statystyk nie rozumiem sad
          • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 08:27
            Poszukaj w google. Jest masa artykułów na ten temat. Tu ewidentnie liczba jest zaniżona. Albo to pomyłka, albo nie chodzi o dzieci tylko 'sprawy' prowadzone przez FA Nie mam dostępu do całości to zgadnę w czym rzecz.
            jeszcze jedna ciekawostka: 90% płacących alimenty ma problem z terminowym ich wypłacaniem.


            • mis_zakneblowany Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 18:52
              Łatwo bylo znaleźć rzetelne dane i niestety to Ty Mayenno te liczby ewidentnie zawyżasz.

              Dane przez Ciebie podawane od faktycznych różnią się o rząd; mają się mniej więcej tak jak ludność Rybnika do ludności Warszawy.

              Z "Informacji o realizacji ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów w 2014 r." opublikowanym przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wynika, że w 2014 r. liczba dłużników alimentacyjnych, wobec których gminy prowadziły postępowania, wynosiła 235, 2 tys. (i w porównaniu do roku 2013 zmiejszyła się o 3,2 %), co nijak się ma do podawanej przez Ciebie liczby 2 mln klientek FA.

              Ja osobiście nic do Ciebie nie mam i nie czepiałbym się, lecz inne forumowiczki wyciągają fałszywe wnioski na podstawie podawanych przez Ciebie nieprawdziwych statystyk
              (tak jak to widać w waszej dyskusji z Kontradykcją).
              • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 22:11
                Mis, postępowanie dotyczy wniosku o ściąganie alimentów a to oznacza, że jeden wniosek nie równa się jedno dziecko. Dopuszczam jednak myśl, że z FA korzysta 1,7 mln dzieci, nie ich mamsmile Srednia ma to do siebie że jak jedna dostanie 700 zł a druga 100 to wyjdzie że mają po 400 zł. Przy średniej malejącej co roku o 100 - 150 zł to ja wierze że utrzymuje się podana przeze mnie kwota 300 zł.
                Przejrzyj internet - o zadłużeniu alimentacyjnym pisał onet. To był artykuł o różnicy w płaceniu alimentów przez kobiety i mężczyzn. Tez ciekawie to wygląda: okazuje się że jak matka sumienniej wywiązują się z tego obowiązku.
                • mis_zakneblowany Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 22:39
                  mayenna napisała:

                  > Przejrzyj internet - o zadłużeniu alimentacyjnym pisał onet.

                  Uparcie każesz mi przeglądać internet, a sama nawet nie zadałaś sobie nawet trudu żeby poszukać przywoływanego przeze mnie źródła, jest tu:

                  www.mpips.gov.pl/wsparcie-dla-rodzin-z-dziecmi/fundusz-alimentacyjny/informacje-statystyczne/realizacja-ustawy-o-pomocy-osobom-uprawnionym-do-alimentow

                  >Dopuszczam jednak myśl, że z FA korzysta 1,7 mln dzieci, nie ich mamsmile

                  Jeśli chcesz przejść na liczbę korzsytających z FA dzieci, to proszę Cię bardzo:

                  "W 2014 r. świadczenia z funduszu alimentacyjnego pobierało przeciętnie miesięcznie
                  324,4 tys. osób, tj. o 1,3 % mniej niż w 2013 r. (328,8 tys. osób)."

                  Nie jest to 1,7 mln dzieci. 1,7 mln ludzi to więcej niż mieszka w woj. warmińsko-mazurskim,
                  naprawdę nie "czujesz", że mocno się w swoich wyliczeniach zagalopowałaś ???


                  > Przy średniej malejącej co roku o 100 - 150 zł to ja wierze że utrzymuje się podana przeze mnie kwota 300 zł.

                  A skąd wzięłaś "średnią malejącą co roku o 100 - 150 zł" ?
                  Przedstawiasz jakieś ciekawostki, własne obliczenia i przypuszczenia, żadnych twardych danych - O.K. i sorry, nie będę już tego dalej rozstrząsał smile
                  • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 23:35
                    Miś, to powiedz mi jak rozumiesz to: "W 2014 r. świadczenia z funduszu alimentacyjnego pobierało przeciętnie miesięc
                    > znie
                    > 324,4 tys. osób, tj. o 1,3 % mniej niż w 2013 r. (328,8 tys. osób)." Bo dla mnie cyfra 324 tys osób oznacza ilość matek, które dostają alimenty, nie ilość dzieci. Fa płaci zaliczkę alimentacyna matce na wszystkie dzieci i nie wynika z tego ile dzieci sie za tą liczbą kryje. Do tego dolicz dzieci, które do FA nie mają prawa a alimentów nie dostają.
                    Tutaj masz artykuł. Srednie wypłacane z FA alimenty w 2013 roku to 362 zł.


                    • mis_zakneblowany Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 10.10.15, 00:13
                      > dla mnie cyfra 324 tys osób oznacza ilość matek, które dostają alimenty, nie ilość dzieci.

                      To jest liczba uprawnionych dzieci:

                      w 2014 roku Fundusz Alimentacyjny wypłacił 1,5 mld zł. Z jego pomocy skorzystało 324 tys. dzieci, które dostawały miesięcznie średnio 386 zł.

                      324 tys. dzieci x 12 miesięcy x 386 zł/na miesiąc na dziecko = 1,5 mld wypłaconych złotych
                      • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 10.10.15, 00:44
                        mis_zakneblowany napisał:

                        > > dla mnie cyfra 324 tys osób oznacza ilość matek, które dostają alimenty,
                        > nie ilość dzieci.
                        >
                        > To jest liczba uprawnionych dzieci:
                        >
                        > w 2014 roku Fundusz Alimentacyjny wypłacił 1,5 mld zł. Z jego pomocy skorzys
                        > tało 324 tys. dzieci, które dostawały miesięcznie średnio 386 zł.


                        Uważasz że to jest pełna liczba obrazująca ile dzieci nie dostaje alimentów od swoich ojców?
                        >
                        > 324 tys. dzieci x 12 miesięcy x 386 zł/na miesiąc na dziecko = 1,5 mld wypłacon
                        > ych złotych
              • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 22:27
                Mis, a twoje dane sa bardzo niepełne ponieważ postępowanie prowadzone przez gminę obbrazuje tylko ile wniosków gmina rozpatruje: każdy wniosek to zwykle więcej niż jedno dziecko bez alimentów. Do tego dochodzą sprawy, których gminy nie rozpatrują bo przekraczają próg dochodowy - jak pisałam obecnie 725 zł na osobę w rodzinie, czyli mniej wiecej na poziomie najniższej krajowej na rękę. To znajdź mi proszę wiarygodne dane ile dzieci w Polsce w 2014 roku nie dostawało alimentów - bo to jest chyba clou całej sprawy?
                Jeszcze raz podkreslę; problemem społecznym jest niepłacenie alimentów przez ojców co powoduje że w Polsce dzieci głodują, a nie wyłudzanie alimentów z FA co podnosiła Kotradycja.

                Twoje dane nie obrazują skali zjawiska jakim jest ubóstwo dzieci spowodowane niepłaceniem alimentów przez ich ojców. Ale nie dziwi mnie to bo w Polsce jest tolerancja dla panów, którzy się od tego zobowiązania migaja. dziś nawet tutaj padło stwierdzenie; zrób wszystko żeby płacić jak najmniej tej daniny...
                • mis_zakneblowany Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 22:43
                  Mayenno, tu nie ma żadnych "moich" danych.
                  Ja tylko wykazałem nierzetelność przedstawianych przez Ciebie "statystyk".
                  • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 10.10.15, 00:36
                    mis_zakneblowany napisał:

                    > Mayenno, tu nie ma żadnych "moich" danych.
                    > Ja tylko wykazałem nierzetelność przedstawianych przez Ciebie "statystyk".
                    Mis, cytuję z pamięci dane, które gdzieś tam powtarzają się w tłach artykułów o niepłaceniu alimentów przez ojców co przekłada się na biiedę ich dzieci. te dane prawdopodobnie nie sa precyzyjne, ale mają obrazować skalę zjawiska i ogromnego problemu jakim jest niepłacenie alimentów, ich nieściągalność w kontrze do wyłudzania świadczeń z FA które podnosiła Kotradycja. Jak myślisz: jaki wpływ ma ta praktyka na sposób orzekania opieki przez sądy? Ja jestem ogromną zwolenniczką opieki równoważnej, ale póki będa takie postawy jak Żałosnego i Młodego w sąsiednim wątku, póki naprawdę nie będziemy partnerami w wychowaniu dzieci to nic się nie zmieni. A przede wszystkim rozwód nie powinien robić z nas wrogów, a jak czytam ojców co to chca opieki naprzemiennej lub stałej to ich najgorszym wrogiem jest matka ich dzieci. Jak sąd w takiej sytuacji może orzec wspólną opiekę jeśli to będzie potencjalne zarzewie ciągłych konfliktów i nie będzie służyć dobru dzieci? Jak sąd może orzecz opiekę naprzemienną gdy ojciec swoja role w rodzinie postrzegał tylko jako tego co przynosi pieniądze i na tym jego udział w wychowaniu dzieci się kończył?

                    W Skandynawii jest inaczej bo tam model rodzicielstwa jest partnerski a rozwód nie konfliktuje ludzi tak bardzo jak u nas.
                    • kotradykcja Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 10.10.15, 10:10
                      Mayenna, ja mam tylko jedną prośbę.
                      Ciągle piszesz, że wg mnie wyłudzenia z FA są "problemem społecznym ", zaś ignoruję zaległości alimentacyjne rodziców nie płacących.
                      Bardzo Cię proszę, nie przekręcaj tego, co piszę.
                      Bo nie napisałam ani tego, że zadłużenie alimentacyjne nie jest problemem, ani tego, że problemem społecznym są wyłudzenia.
                      Jedyne co wciąż i wciąż piszę, to jedno - kwestia alimentów nie jest tak czarno -biała jak jest to przedstawiane,
                      • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 10.10.15, 10:22
                        Kwestia alimentów jest czarno- biała. Wiesz dlaczego? Bo nawet ty starasz się rozmyć odpowiedzialność panów, którzy okradają własne dzieci. Jest na to ogromne przyzwolenie społeczne. Dłużnika alimentacyjnego wspiera rodzina, pracodawcy, kolejna partnerka bo przecież 'kwestia alimentów nie jest czarno-biała', sądy są złe i sfeminizowane, eksia przewala alimenty na tipsy i solarkę albo wyłudza je z FA, a na końcu tego łańcuszka jest dziecko i o tym się jakoś w tych tłumaczeniach biednych misiów zapomina.
                        • kotradykcja Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 10.10.15, 17:52
                          Mayenna, masz prawo do własnej opinii. Nie musisz się ze mną zgadzać. I ja nie muszę zgadzać się z Tobą.
                          Proszę jedynie żebyś nie przypisywała mi słów, które z mojej strony nie padły.
                          Nic ponadto.
                          Miłego weekendu.
                          • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 10.10.15, 21:42
                            Alez ja się z tobą nawet zgadzam, że życie nie jest czarno- białe, ale odnośnie alimentów jest cos takiego jak wyrok sądu w imieniu PR z pieczątką z orłem i jesli kwestionujesz prawodawstwo bo ' alimenty nie sa czarno- białe' to stąd juz tylko krok od kwestionowanie wyroku np. na pana Trynkiewicza czy innych jemu podobnych.
                            A przykład obrazujący jak to matki manipulują alimentami jest jak najbardziej twój. Czemu miał w takim razie służyć?
                            • kotradykcja Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 10.10.15, 22:43
                              jest cos takiego jak wyrok sądu w imieniu PR z pieczątką z orłem i j
                              > esli kwestionujesz prawodawstwo bo ' alimenty nie sa czarno- białe' to stąd juz
                              > tylko krok od kwestionowanie wyroku np. na pana Trynkiewicza czy innych jemu p
                              > odobnych.

                              Oj zagalopowałaś się . I to mocno.
                              I już nie mam ochoty pisać po raz enty tego samego, zwłaszcza komuś, kto z założenia nie ma ochoty rozumieć.
                              Ale porównanie wyroków o alimentach do wyroku Trynkiewicza... Zatkało mnie.
                              Dla mnie EOT, bo zrobiło się absurdalnie.
                              Pozdrawiam.
                              • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 11.10.15, 07:41
                                Porównaj zatem ten wyrok do czegoś innego, od czego zależy życie dziecka. Przy wyrokach pedofili nie masz zapewne wątpliwości czy są one rzetelne, a przy alimentach masz. Chciałam ci jedynie uświadomić, że jeśli kwestionujesz orzeczenia sądów w jednej dziedzinie, to równie dobrze w innej też możesz i do czego prowadzi rozmywanie odpowiedzialności za świadome działania i decyzje dorosłych ludzi.
                                • mis_zakneblowany Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 11.10.15, 09:15
                                  mayenna napisała:

                                  > Chciałam ci jedynie uświadomić, że jeśli kwestionujesz orzeczenia
                                  > sądów w jednej dziedzinie, to równie dobrze w innej też możesz i do czego prowadzi
                                  >rozmywanie odpowiedzialności za świadome działania i decyzje dorosłych ludzi.

                                  Mayenna, najzabawniejsze jest to, że sama kwestionujesz orzeczenia i to klika postów niżej:

                                  "Nikt tu nie popiera niszczenia więzi miedzy rodzicem i dzieckiem, chociaż jak czytałam np. cronatgolda to miałam poważne wątpliwości czy aby izolowanie dziecka od niego nie jest koniecznością."

                                  Tymczasem nie ulega wątpliwości, że Cronat miał sądowe orzeczenie o kontaktach z dzieckiem i sąd nakładał grzywny na matkę ze nierespektowanie orzeczenia, o czym pisał i chyba nawet linkował skany dokumentów (usunięte przez moderatorów). Ty swoim wpisem, jak to sama ładnie ujęłaś, rozmywasz odpowiedzialność za nierespektowanie wyroku przez matkę.

                                  To jak to w końcu Twoim zdaniem jest - orzeczenie o alimentach jest niepodważalne, ale w przypadku orzeczenia o kontaktach to zdarzają się sytuacje, że można je sobie kwestionować ???
                                  • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 11.10.15, 12:30
                                    Miś, "mieć poważne watpilwośći" nie równa się Cronatowa ma rację że izoluje dziecko od ojca. Poważnie w jego sprawie mam wątpliwości. Sam sobie zasłuzył tym co wypisywał tutaj na forum.
                                    Widzę, że jesteś zorientowany w temacie; co u niego? Udało mu się wywieżć dziecko na stałe za granicę i odizolować od matki i jej rodziny? bo chyba takie miał plany jak się tu ostatnio pojawiał.smile
                        • tricolour Zacukałas się, Mayenna... 10.10.15, 18:19
                          ... bo dobrze pamiętam, gdy Errormix pisał o swojej żonie-prawniczce bodajże, że nie płaci na córkę ani grosza. I co? I nico. Baby wsadziły dzioby w gary i udawały, że nic się nie dzieje... A może wskażesz mi swoje potępieńcze posty z tamtego okresu. Chętnie poczytam.

                          Takich spraw było tu więcej i zawsze (ZAWSZE) milczycie jak zabite.
                          • mayenna Re: Zacukałas się, Mayenna... 10.10.15, 21:44
                            tricolour napisał:

                            . Chętnie poczytam.
                            >
                            > Takich spraw było tu więcej i zawsze (ZAWSZE) milczycie jak zabite.
                            Zapraszam do lektury. Fanką Errorowej to ja nigdy nie byłam. Dopiero teraz jestem - tej obecnejsmile
                            Jestem tez fanka Argentusy, która alimenty jak najbardziej na własne dziecko płacismile
                            • wawrzanka Re: Zacukałas się, Mayenna... 11.10.15, 11:24
                              mayenna napisała:

                              > Fanką Errorowej to ja nigdy nie byłam. Dopiero teraz jest
                              > em - tej obecnejsmile

                              A więc chwila dla Towarzystwa Wzajemnej Adoracji: moją idolką jest Mayennasmile
                              Jeśli ktoś zasługuje na medal za altruizm to właśnie ona.
                              • mayenna Re: Zacukałas się, Mayenna... 11.10.15, 12:33
                                wawrzanka napisała:

                                > mayenna napisała:
                                >
                                > > Fanką Errorowej to ja nigdy nie byłam. Dopiero teraz jest
                                > > em - tej obecnejsmile
                                >
                                > A więc chwila dla Towarzystwa Wzajemnej Adoracji: moją idolką jest Mayennasmile
                                > Jeśli ktoś zasługuje na medal za altruizm to właśnie ona.
                                <rumieni się>smile
                            • tricolour Fanką jesteś, że płaci alimenty... 11.10.15, 14:40
                              ... to należy wnosić, że gdy Argentusa tyłek sobie w kiblu podetrze, to lecisz do niej z medalem "Za ofiarność i Odwagę"?

                              Mayenna, nie widzisz jak lawirujesz?
                              Przyznam, że wydawałaś się bardziej uczciwa.
    • kotradykcja Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 11:02
      Chciało Ci się? Podziwiam. Mnie się nie chce zakładać wątków "specjalnie dla ...".
      Rozumiem, że to miał być "prztyczek w nos"? Żałosne.

      Odpowiadając ogólnie, skoro już z moim nickiem temat:
      Czy ciężko zrozumieć słowo pisane?

      Sprawa pierwsza.
      Czy ja w którymkolwiek momencie zaprzeczyłam, że są ojcowie, a konkretnie RODZICE, którzy olewają swoje dzieci, którzy nie płacą na nie, nie interesują się nimi? NIE. Mój były mąż tak samo olał totalnie nasze dziecko i gdyby miał zasądzone alimenty, na 100% wymigiwałby się od ich płacenia.
      Mam też kilka znajomych, którzy byli mężowie robią co mogą żeby się nie przemęczać w obowiązkach rodzicielskich. Mam koleżankę, dość bliską, której ex trafił do więzienia z 209 kk.
      ALE
      Trafia mnie jak słyszę uogólnienia na ten temat, bo większość znanych mi ojców po rozwodzie robi wszystko, co w ich mocy żeby nadal być RODZICEM, a nie skarbonką.
      Udaje się niewielkiej grupie. I sorry, ale w bardzo wielu przypadkach jest to wina KOBIET. Wina matek tych dzieci, ich matek, pań sędziów, pań w RODiK. Wina kobiet, które szczują inne kobiety przeciwko ich byłym partnerom oraz przeciwko kobietom, które mają śmiałość wyłamać się ze schematu (vide sprawa hejtu na panią Muchę za to, że zostawiła dzieci z tatą - to obrzydliwe, co piszą o niej inne kobiety).
      Dostaję piany jak słyszę / czytam, że podstawowym obowiązkiem ojca wobec dzieci jest PŁACENIE alimentów - dla przypomnienia, od tego właśnie zaczęła się dyskusja w tamtym wątku. Bo pierwsze "porady" dla człowieka pytającego o radę to było PŁAĆ ALIMENTY.
      Jednocześnie te same osoby podnoszą larum, że ojciec nie "odwiedza" dzieci albo czuje się zwolniony.
      Jak mało szarych komórek trzeba mieć w mózgu żeby nie rozumieć prostej zależności:
      Czuję się odpowiedzialny za dziecko, ponieważ mam z nim więź emocjonalną, kocham je, czuję, że jest moim dzieckiem, integralną częścią mojego życia. Jeśli czuję się odpowiedzialny, staram się żeby dziecku było dobrze (w domyśle - opiekuję się nim jak najlepiej i/lub płacę na jego utrzymanie).
      Jak płytkim trzeba być żeby nie rozumieć, że jeśli niszczy się więź między rodzicem a dzieckiem poprzez izolację, wydzielanie kontaktu, umniejszanie roli rodzica, to w efekcie ten rodzic nie będzie czuł się odpowiedzialny. Rodzic, nie tylko ojciec, bo matki działają tak samo, wystarczy, że zostaną uwolnione spod presji otoczenia przez, np. wyjazd za granicę "za pracą". Wtedy wychodzi na wierzch ich rzeczywisty stosunek do dzieci.

      Druga sprawa.
      Statystyki. Statystycznie ja i mój pies mamy po pół ogona. Ja i mój mąż mamy po jednym jądrze. Itd. Statystyki dotyczące relacji między ludźmi, ludzkiego zachowania to coś, co zawiera tyle zmiennych, że trzeba niezwykłego tupetu i zadufania by stwierdzić, że jest się w stanie opisać to za pomocą liczb.
      Jak pisałam - są trzy osoby nie płacące alimentów:
      1 nie płaci bo nie, bo taką ma wizję świata, że nie będzie płacić,
      2 nie płaci, ponieważ straciła pracę, od kilku miesięcy nie jest w stanie znaleźć zatrudnienia, łapie jakieś zlecenia, ale wszystko za mało żeby płacić alimenty,
      3 nie płaci, ponieważ zajmuje się na codzień dziećmi, kiedy drugi rodzic jest w pracy, w tym czasie dzieci karmi, chodzi do lekarza, kupuje ubrania, odrabia lekcje, itp.; niestety, sprawa jest nieuregulowana prawnie, ponieważ drugi rodzic ma fantazję alimenty dostawać, skoro takie było orzeczenie sądu.
      Wszyscy ci trzej rodzice widnieją w statystykach jako nie płacący alimentów. Bez podziału na skur.iela, człowieka będącego w kłopotach (stałych lub czasowych) oraz pierdołę życiową, która nie potrafi sprawy załatwić formalnej.
      Statystyki oparte na postępowaniach komorniczych zawierają sprawy, w których rodzic spóźnia się z alimentami o 2-3 dni. A spóźnia się, bo np. prowadzi DG i klienci nie płacą, albo pracodawca płaci po 20% co tydzień, albo płaci w towarze. KRYZYS JEST DO CHOLERY! Nie każdy jest ustawiony życiowo, finansowo i zawodowo. Czasami nie ma co do gara włożyć i nie ma, fizycznie nie ma tych kilku stów w gotówce.
      Statystyki oparte na danych z FA zawierają sprawy, kiedy te alimenty są wyłudzone. Przypadki są, bo skoro ja jedna znam w sumie 3 przypadki, to znaczy, że są. Ile tego jest? NIKT nie wie. Można twierdzić, że 0,000001%, a można twierdzić, że 90%. Dopóki nie zostaną te sprawy rozpoznane NIKT nie ma prawa do wyciągania żadnych wniosków. Poza jednym - nie można w sposób absolutnie bezrefleksyjny opierać się na statystykach.

      Trzecia sprawa.
      Ja naprawdę uwielbiam pokrętne myślenie i podwójne standardy.
      Proszę mi wyjaśnić w wolnej chwili dlaczego, kiedy mówimy o prawach kobiet, równych płacach, szklanym suficie, molestowaniu, zadawaniu pytań o plany prokreacyjne w rozmowach o pracę, przemocy domowej, itp. pojawiają się głosy, że kobiety nie walczą z tym lub walczą nieskutecznie, ponieważ kulturowe uwarunkowania sprawiają, że nie potrafią walczyć o swoje.
      Mowa tu np. o wynagrodzeniach. Zostało udowodnione, że kobiety zarabiają mnie, ponieważ żądają niższych stawek oraz nie wnoszą o podwyżki.
      Czyli, można stwierdzić, że same są sobie winne, że niższe wynagrodzenia dla kobiet funkcjonują, ponieważ kobiety same chcą takiej sytuacji.
      I w tym momencie zaczyna się krzyk, że trzeba odgórnie coś zrobić, bo kobieta tak się boi nie dostania/utraty pracy, że właśnie dlatego nie zgłasza swoich, słusznych zresztą, żądań.
      Z drugiej strony te same osoby nie przyjmują argumentów, że mężczyźni bardzo często nie walczą w sądzie o wyłączną opiekę, ponieważ uwarunkowania kulturowe ustawiają ich na pozycji z góry przegranej.
      To jak, są te uwarunkowania kulturowe czy ich nie ma? Bo jeśli są, to w stosunku do OBU płci. Jeśli nie ma, tak samo. Czyli albo nie jest winą kobiet, że zarabiają mnie, ale też nie jest winą (WINĄ!) mężczyzn, że nie dostają opieki nad dziećmi, albo w obu przypadkach jest to ewidentnie ZAWINIONE.

      I dla przypomnienia - walka kobiet o równe prawa trwa już kilkaset lat. A w dalszym ciągu można trafić na niunie, które mają poglądy, że największym osiągnięciem życiowym jest wyjście za mąż, najlepiej za takiego pana, który i zarobi na niunię, i za nią pomyśli. I ze jak facet bije, to znaczy, że kocha.
      Gloryfikacja matki to druga połowa 20go wieku, kiedy kobiety już były niezależne finansowo, a jeszcze były boginiami domowego ogniska.
      Walka mężczyzn o prawo do wychowywania dzieci to ostatnie 10 lat i to w atmosferze oczekiwania, że ojciec będzie nie tylko zajmował się dzieckiem na równi z matką (bo jest równouprawnienie), ale przede wszystkim samodzielnie zarobi na utrzymanie rodziny (bo w końcu jest mężczyzną).

      I na koniec.
      Jestem za pełną równością w traktowaniu ludzi. Równością w sensie rzeczywistym, nie orwellowskim.
      Dla mnie mężczyzna czy kobieta budujący swoje życie kosztem swojego dziecka ma tak samo małą wartość.
      I nie ma znaczenia czy realizuje to poprzez olanie swojego dziecka, czy przez wykorzystywanie dziecka jako narzędzia w walce przeciwko lub osiągania korzyści materialnych, emocjonalnych czy społecznych.
      Tyle ode mnie.
      • wawrzanka Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 12:54
        Wybacz Kotradykcjo, ale to Ty masz klapki na oczach. Facet napisał "żona zabrała dzieci", a ty od razu założyłaś, że zrobiła to w złej wierze, że nie powinna itp. Radziłaś mu przywieźć dzieci z powrotem do domu. A tam co? Myślisz, że posprzątane, ugotowane, uprane? Niby kto miałby to zrobić? Gość, który ocknął się po trzech tygodniach, że żony i dzieci nie ma? Czy kochanka ze Śląska? Czytaj między wierszami to będziesz miała właściwy ogląd sytuacji, skoro nie wierzysz statystykom. Statystyki to nic innego, jak rachunek prawdopodobieństwa.

        • kotradykcja Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 13:13
          Wawrzanko, można bez wycieczek osobistych? Poproszę.
          A co do meritum - jeśli przeczytasz to, co napisałam bezpośrednio do tego pana, ZANIM doczytałam o jego poszukiwaniach ze Śląska, być może dojdziesz do tego, że mnie także zdziwiła jego bierność, o czym wyraźnie napisałam. Przywieźć dzieci do domu radziłam w jednym konkretnym przypadku - jeśli to on był głównym opiekunem lub opieka była na podobnym poziomie do momentu wyprowadzki żony z domu. Przeczytałaś to?
          Jeśli chodzi o samo ocknięcie - czy w równie kategoryczny i negatywny co najważniejsze sposób wypowiadasz się o kobiecie, której świat zawalił się na głowę w momencie, kiedy ukochany mąż powiedział "dziś się wyprowadzam, do widzenia"? A gdyby ten mąż zabrał ze sobą dzieci, co byś poradziła? Odwiedzać jak najczęściej i płacić alimenty? Bo jakoś, kurna, nie sądzę.
          Zostaw na boku na chwilę tego konkretnego pana i swoją wiedzę o jego poszukiwaniach.
          Pomyśl o CZŁOWIEKU, którego WSPÓŁMAŁŻONEK wyprowadził się zabierając dzieci.
          Bo ja taką wersję wydarzeń widziałam pisząc pierwsze komentarze.
          Czytać "między wierszami" i szperać po cały forum nie ma chyba obowiązku, można się odnieść do jednego konkretnego wpisu.
          Natomiast po przeczytaniu o poszukiwaniach też coś napisałam. I uważam, że to zamknęło TAMTEN temat.
          • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 15:03
            Współmałzonek, którego małzonek uprzedza że chce rozwodu a potem wyprowadza się z dziećmi składa odpowiednie pismo do sądu i rozmawia z małżonkiem o sytuacji dzieci. Negocjuje i odwiedza je, trzyma kontakt i interesuje się ale, czeka na decyzje sądu o ile kwestia jest sporna, a nie jedzie i zabiera dzieci. A co jeśli matka przyjedzie i ponownie je zabierze? tak sobie będą je wyrywać?
            • kotradykcja Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 15:27
              W swoich wypowiedziach, Mayenna, przerzucasz cały ciężar na małżonka porzuconego oraz rodzica, który stracił dzieci. Dlaczego?
              Z Twojej wypowiedzi wynika, że kto pierwszy "zabiera sobie" dzieci, ten zyskuje prawo do pełnej opieki. A osoba porzucona, pozbawiona rodziny, ma dochodzić swoich praw w sądzie i cierpliwie czekać.
              Czyli rozumiem, że jeśli Twój mąż uprzedzi, że chce rozwodu, a następnie wyprowadzi się razem z dziećmi, Ty będziesz negocjować, odwiedzać dzieci i czekać na decyzję sądu? Nie będziesz żądała, by dzieci wróciły do SWOJEGO domu?

              Poza tym - tak to powinno wyglądać w cywilizowany sposób. Tylko że jeśli rodzic zabiera dzieci z ich domu to już sam siebie stawia w pozycji przemocowca. I pomijając sytuację, w których chodzi o ochronę dzieci przed przemocą ze strony rodzica pozostającego w domu (zaniedbanie też mieści się w tej kategorii), każdy rodzic, który tak o sobie bierze i zabiera dzieci z domu, narażając je na stres podwójny, powinien zostać potraktowany (przez sąd oczywiście) jak osoba, której nie zależy na dobru dzieci.
              Czy to, co piszę jest zrozumiałe?
              Nie ma czegoś takiego, że dobry, kochający rodzic "zabiera sobie" dziecko i się z nim wyprowadza. Jeśli rodzic myśli o dziecku, to w przypadku chęci ułożenia sobie życia bez męża/żony bądź z kimś innym, wyprowadza się sam/sama z domu, dzieci pozostawiając z drugim rodzicem w ICH domu, odwiedzając je i idąc drogą ustaleń polubownych, mediacji oraz orzeczeń sądowych.
              • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 16:32
                Odpowiadam na zaistniała sytuację; jemu już te dzieci zabrano. Już się stało. Czas przeszły dokonany. Jak powinno wyglądać cywilizowane zachowanie to ja wiem, tylko co to zmienia w sytuacji pana? I cywilizowanie w tych okolicznościach przyrody jest czekać na postanowienia sądu i utrzymywać kontakty z dziećmi, troszczyć sie o nie. Niecywilizowane jest zabrac dzieci do domu i zrobic zonie to samo co ona mu zrobiła.
                Rozumiesz, że twoja porada w sytuacji jaka ten człowiek już ma jest przeciw jego dzieciom, o ile on by ją zastosował? Bo mam wrażenie, że cały czas zaklinasz rzeczywistość sławami 'tak być powinno' ale nie jest. Zwyczajnie tak nie jest w tym przypadku.
                • kotradykcja Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 20:36
                  Mayenna, teraz przecztaj swoje wypowiedzi i będziesz miała odpowiedź na podstawowe zarzuty wobec ojców - dlaczego nie występują o prawo do wyłącznej opieki?
                  Bo myślą właśnie w ten sposób - dziecko jest z matką x czasu, wszystko jedno kto się wyprowadził.
                  Po kilku miesiącach takiej sytuacji jaki kochający rodzic będzie wyrywał dzieci już zranione?
                  Sama napisałaś, że tak nie wolno. To ja się pytam co wolno ojcu, któremu zabrano dzieci? Odwiedzać i płacić. Tylko to mu wolno.
                  Opieka wyłączna nie, bo krzywda, wrywanie.
                  Opieka naprzemienna nie, bo brak jednego centrum życia.
                  Zostają "widzenia " i alimenty. Super.
                  A potem powiesz - ojcowie nie chcą zajmować się dziećmi, bo nie wnoszą o wyłączną opiekę. I nawet nie zastanowisz się nad tym, że pierwsza naskoczyłabyś na takiego ojca, który chce na codzień wychowywać dzieci, że chce im zrobić krzywdę, bo chcę je wyrwać z miejsca, w którym są zamiast ograniczyć się do odwiedzin i alimentów.
                  Widzisz to w ogóle?
                  • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 22:45
                    Wiesz, masz bardzo niestandardowy tok myślenia i kompletny brak rozeznania realiów sądowych: sprawa o kontakty nie trwa miesiącami, jak sa kontakty to ponowne przejście do opieki równowaznej jest mozliwe bez zranienia dzieci, a nawet, uwaga, możliwe jest odbudowanie więzi z rodzicem po latach /miesiącach bez zranienia. Potrzeba na to czasu i mądrości ale można jak się chce.
                    Kotradycja; ile ojców wnosi do sądu o opiekę równoważna/naprzemienna i ilu jej nie dostaje.

                    I jeszcze jedno: sa też przypadki i to zapewne nierzadkie, że matka ma powody by zabrac dzieci i nie powierzać ich na czas rozstrzygnięcia opieki na wyłączną pieczę ojca. A wiesz dlaczego? Dlatego że kolejnym polskim problemem społecznym jest alkoholizm, który dotyka jednak bardziej mężczyzn i jest podstawową przyczyną rozwodów. Do tego dochodzi agresja - nadal w Polsce to głownie mężczyzna jest agresorem w rodzinie i stosuje przemoc. Wi ęc póki sąd nie rozstrzygnie, że pan się na opiekuna nadaje to ja zakładam, że matka ma swoej powody by ojcu dzieci nie zostawiać. Zostawiłabyś dzieci z przemocowcem albo alkoholikiem?
                  • mis_zakneblowany Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 23:21
                    kotradykcja napisała:

                    > Opieka wyłączna nie, bo krzywda, wrywanie.
                    > Opieka naprzemienna nie, bo brak jednego centrum życia.
                    > Zostają "widzenia " i alimenty.

                    Jest dokładnie tak, jak piszesz.
                    I podobnie jest w całej Europie, no może w Skandynawii jest nieco inaczej.
                    Nie ważne czy ktoś jest ze Wschodu czy z Zachodu, nie ważne jakie tam obowiązują
                    przepisy i jaki jest poziom kultury społeczno - prawnej, jest spora szansa, że zagadnięty przy piwie przytoczy podobne historie i podobne okołorozwodowe schematy ze swojego otoczenia.
                    Banalna prawda jest taka, że ojcowie są generalnie od zarabiania kasy, a matki od wychowywania dzieci.
      • celina1984 Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 14:34
        Biję brawo i zgadzam sie z każdym słowem smile
      • mayenna Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 15:12
        Nikt tu nie popiera niszczenia więzi miedzy rodzicem i dzieckiem, chociaż jak czytałam np. cronatgolda to miałam poważne wątpliwości czy aby izolowanie dziecka od niego nie jest koniecznością.
      • zmeczona100 Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 18:28
        Ja pitolę. Co za słowotok.
        O związku z załączonym linkiem, a raczej jego brakiem, nie wspomnę.
      • zmeczona100 Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 09.10.15, 18:28
        Ja pitolę. Co za słowotok.
        O związku z załączonym linkiem, a raczej jego brakiem, nie wspomnę.
        • tricolour Po słowotoku łapy ci sie trzasą... 09.10.15, 19:11
          ... że kolejny raz dublujesz posty?

          Słowotok rozłożył na łopatki, co? Milczeć musisz, bo nie dorastasz...
      • wawrzanka Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 11.10.15, 10:56
        kotradykcja napisała:

        > Czyli, można stwierdzić, że same są sobie winne, że niższe wynagrodzenia dla ko
        > biet funkcjonują, ponieważ kobiety same chcą takiej sytuacji.

        Oczywiście, że same są sobie winne. Tak samo jak ojcowie sami są sobie winni, że nie korzystają ze swoich praw rodzinnych.

        > Z drugiej strony te same osoby nie przyjmują argumentów, że mężczyźni bardzo cz
        > ęsto nie walczą w sądzie o wyłączną opiekę, ponieważ uwarunkowania kulturowe us
        > tawiają ich na pozycji z góry przegranej.

        Bo to jest tak, że aby kobieta wygrała z facetem, gdy chodzi o awans na wysokie stanowisko - to ona musi "mieć jaja" i być 4 razy lepsza, niż facet.
        Niech facet od początku zajmuje się dzieckiem 4 razy lepiej, niż żona, to z pewnością nie będzie miał żadnego problemu z wyłączną opieką big_grin
        • kotradykcja Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 11.10.15, 15:46
          Wawrzanka, lubię Cię, serio smile
          Ale tak samo jak nie każda x razy lepsza od faceta kobieta dostaje awans, nawet jeśli się o to stara , tak samo nie każdy x razy lepiej zajmujący się dziećmi facet dostanie opiekę.
          Bo i awans i przyznanie opieki zależy od osób trzecich , które bardzo często kierują się stereotypami i uprzedzeniami oraz własnymi doświadczeniami .
          Żeby kobieta mogła wykazać się w funkcji kierowniczej musi dostać szansę . Tak samo ojciec musi dostać szansę w postaci przyjęcia jego dowodów , zeznań jego świadków , jego własnych za prawdziwe w sądzie . I tu jest problem. Bo w sytuacji słowo jej vs jego, jej słowo zazwyczaj ma większą wartość . Sędziowie nie są bezstronni. A w sprawach rodzinnych często jedynym dowodem może być zeznanie stron .
          Pozdrawiam niedzielnie smile
          • wawrzanka Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 11.10.15, 17:17
            Ta stronniczość sędziów to jest niezwykle ciekawe zjawisko. Bo jeszcze się chyba nie zdarzyło, aby strona, która przegrała w sądzie była zadowolona z wyroku.
            Miałam sprawę w sądzie gospodarczym i przegrałam. Uważam, że wyrok był bardzo niesprawiedliwy, a sędzia wrednasmile
            • kotradykcja Re: Z dedykacją dla Kotradykcji :) 11.10.15, 18:23
              Wawrzanko, nie mam spraw w sądzie . Mój ex sam zrezygnował z naszego dziecka . Alimentów od niego nie chciałam , więc nie było walki.
              Mój mąż nie płaci alimentów, mają opiekę naprzemienną , a jego ex jest bardzo fajna i rzeczywiście dba o dobro dzieci , dogadujemy się bez sądu .
              Zatem w tej sprawie jestem absolutnie obserwatorem.
              Nie bronię żadnego "misia ", nie wyszarpuję dzieciom pieniędzy z gardła .
              Zatem mogę sobie , jako osoba nieuwikłana, na pewne obserwacje pozwolić wink
            • tricolour A ja w sądzie przegrałem... 11.10.15, 19:39
              ... orzeczono - wbrew mojej woli - wyłączną moją winę w rozpadzie małżeństwa i uważam ten wyrok za sprawiedliwy i konstruktywny.

              W wyniku tego deprecjonującego mnie wyroku miałem szanse spojrzeć na siebie z odmiennej i nieegocentrycznej perspektywy, co przyniosło wyłącznie korzyści. Od personalnych, przez rodzinne, ma finansowych kończąc.

              Sędzia była uważna, profesjonalna oraz sprzyjała mi podczas całego procesu.
              • tricolour Innymi słowy... 11.10.15, 19:44
                ... jeśli przegrałaś proces i uważasz wyrok za niesprawiedliwy, to oznacza, że jesteś głucha na argumenty drugiej strony oraz uważasz, że życie zgodnie z prawem jest niesprawiedliwe.

                Mając taka postawę wyjątkowo trudno jest budować na czymkolwiek sensowym swoje życie osobiste.
                • zmeczona100 Re: Innymi słowy... 11.10.15, 19:48
                  Super napisane, ale czy Kotradykcja to pojmie?
              • kotradykcja Re: A ja w sądzie przegrałem... 11.10.15, 20:54
                > W wyniku tego deprecjonującego mnie wyroku miałem szanse spojrzeć na siebie z o
                > dmiennej i nieegocentrycznej perspektywy, co przyniosło wyłącznie korzyści. Od
                > personalnych, przez rodzinne, ma finansowych kończąc.

                Porażka daje możliwość rozpoczęcia na nowo w sposób lepiej przemyślany.
                /Henry Ford/

                Pozdrawiam smile
        • tricolour Dziecko to nie przedmiot do wyrywania sobie... 11.10.15, 16:17
          ... gdzie zwycięstwo odnosi ten, który jest cztery razy lepszy.

          Pracę wyrywa się innym dla pieniędzy - to dlatego należy się wykazać i wygrać w konkursie. I xuj z tymi, którzy przegrali w rywalizacji, bo jedynym sensem wyścigu o pracę jest zdobycie pracy bez względu na innych.

          Przy opiece nie chodzi o to, jak się pokona i ubije drugiego rodzica wyłącznie dla własnej satysfakcji. W opiece chodzi o opiekę, a nie o to kto jest cztery razy lepszy i do czego jest lepszy. W opiece chodzi o dziecko.

          I to jest najbardziej zadziwiające, że matka Wawrzanka myśląc o opiece widzi wyłącznie siebie, która zwyciężyła i ojciec opieki nie ma. I xuj z dzieckiem - jak przy walce o etat. A Mayenna widzi w płaconych alimentach bohaterkę Argentuse, a nie źródło utrzymania jej dzieci, którymi ta wspaniała Argentusa zajmować sie nie chce więc płacić musi.
          • wawrzanka Re: Dziecko to nie przedmiot do wyrywania sobie.. 11.10.15, 17:11
            Poczucie humoru ci szwankuje. Ojciec mojego dziecka jest przeszczęśliwy, że mieszka sam i może podróżować po świecie, więc twoja troska o niego jest zbędna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka