Dodaj do ulubionych

Rodzice! Sprawy wychowawcze

09.12.17, 21:52
Gdzie jak nie tutaj, sami samotni, lub niedługo samotni.
Jestem sama od 11 lat, sama wychowuje syna i córkę. Syn , lat 15, od września chodzi do szkoły muzycznej, od ponad roku do ogniska muzycznego i dzisiaj mi mówi że on już nie chce chodzić , że od jakiegoś czasu i tak już nie chodzi. Bo w zawodzie którym chce pracować to nie będzie potrzebne - akustyk, miksowanie muzyki. Bo on woli w domu muzykę robić to co go interesuje . I nawet jak będę mu kazać chodzić to nie będzie chodził.
Co robić? Kazać? Zabraniać mu robienia wszystkiego innego w domu - znaczy komputer, telefon? Zaczyna się samookaleczac, od 2 tygodniu chodzi do psychologa - ma problem z gniewem, frustracją - nie wie jak to rozładować inaczej jak samoagresją.
Obserwuj wątek
    • azja001 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 12:40
      Jak w sytuacji gdy dziecko się okalecza możesz myśleć żeby go zmuszać do robienia czegoś czego nie czuje i nie chce? W imię czego? Być może to taki krzyk osoby, której nikt nie słucha, z uczuciami której nikt się nie liczy. Poza tym jak obserwuję dzieci znajomych, które chodziły do muzycznej wiek 14-15 lat to właśnie taki czas gdy zaczynają się wykruszać. Wysłuchaj syna, wesprzyj w jego życiowych decyzjach, pozwól mu popełniać jego własne błędy.
      • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 16:14
        Nie chcę go zmuszać , chce go przekonać. Chyba nie dam rady.
        Jutro pójdę i go wypiszę, bo to już przesądzone.
        Szkoda, na saksofonie grał.
    • rybak Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 12:44
      Nie wymagać robienia tego czy tamtego. Wymaać przestrzegania zasad!
      A zasady w tym domu wyznaczasz ty! Bo ty go utrzymujesz.
      Zapytaj młodego czy chce się od jutra zamienić: Od jutra ty nie pracujesz, on wyznacza zasady ale to on ciebie i siebie utrzymuje i na to zarabia.
      Poważnie, zdecydowanie i bez memłania.
      • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 16:09
        Rybak on ma 15 lat, to mądry chłopak , wie że nie możliwe jest aby się zamienić rolami - takie gadanie to wg mnie niczego nie daje.
        • rybak Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 19:17
          Skoro wie, to ma przestrzegać TWOICH zasad. A one mówią: w tym domu się nie tniemy.
          • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 20:03
            Rybak, to nie jest takie łatwe.
            Wiem to z autopsji.
            • rybak Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 06:26
              Normalny młody mężczyzna tnie się w normalnym domu i otoczeniu?
              Żart.
              Ma big problem z jednym, drugim bądź trzecim.
              Kumple go nie prostują aby? Nie siedzi na igle? Nie wpadł w patologię?

              • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 09:27
                Wiesz , nie wiem czy mój dom można nazwać normalnym. Fakt nie ma alkoholu, nie ma kłótni, przemocy ale i często mnie nie ma. Dodatkowo ja mamusia jestem , głaskam to moje dziecię. Jeszcze pół roku temu było dla mnie tragedią fakt że mogą przywrócić obowiązkową służbę wojskową - gdzie tam mój mały synek - córa niech idzie ona da radę. Teraz trochę się to zmienia, po jego kłamstwach , patrzę na niego bardziej krytycznie. Już go mogę oddać do wojska.
                Wracając do domu, przez dużą większość czasu nie miał męskiego wzorca - to nie jest do końca normalne - jak miał się nauczyć być facetem?
                Z kumplami widuje się ok 1-2 razy na miesiąc, raczej nie gada z nimi przez net czy telefon.
                On ma mój charakter , jest samotnikiem, nie umiejącym wyrazić swoich uczuć - tylko o ile ja dobrze się z tym czuję ( brakiem ludzi wokół mnie) a on nie. Wiem bo rozmawialiśmy o tym. 2 lata temu nie miał żadnego hobby, zainteresowania i też go to bolało - w końcu znalazł ognisko muzyczne , gitarę. Robi muzykę na kompie , takie krótkie zajawki. Po roku zdecydował się na szkołę muzyczną na saksofon. Miesiąc wytrwał. A i ostatnio na gitarze też nie był.
                Jak dla mnie tnie się bo wtedy czuje, ból zastępuje mu emocje, uczucia.
                Wiem że dużo mojej winy, ja pokazywania uczuć, mówienia o nich nauczyłam się od córki - jest całkiem inna - ona domagała się miłości, do tej pory , ma 13 lat , parę razy w tyg mówimy że się kochamy. Młodemu mówię dużo rzadziej ... Zamyka się w swoim pokoju i go nie ma.
                • wawrzanka Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 10:44
                  kajda28 napisała:

                  > Wiem że dużo mojej winy, ja pokazywania uczuć, mówienia o nich nauczyłam się od
                  > córki - jest całkiem inna - ona domagała się miłości, do tej pory , ma 13 lat
                  > , parę razy w tyg mówimy że się kochamy. Młodemu mówię dużo rzadziej ... Zamyka
                  > się w swoim pokoju i go nie ma.

                  Nie ma Twojej winy. Zapomnij o tym. Nie gryź się, że nie miał męskiego wzorca, bo to nieprawda. Miał, bo nie żyje na pustyni. I zawsze jeszcze może mieć inny, nowy wzorzec. To może być nauczyciel, sąsiad, dziadek, wujek, a nawet postać z filmu. Dzieci szukają wzorców automatycznie. Dopasowują wzorzec do swoich potrzeb psychicznych. Ich rozwój przebiega warstwowo, zresztą u dorosłych ludzi jest tak samo. Zresztą on jest pewnie teraz w kimś zakochany i to w jego głowie zajmuje najwięcej miejsca.
                  Jeśli chodzi o tę szkołę muzyczną to niestety, ale czasem trzeba od dziecka wymagać konsekwencji. Przecież Ty płacisz za tę szkołę. Młody człowiek nie potrafi odróżnić kryzysu od zmiany upodobań. Porozmawiaj z nim, czy z tą rezygnacją z muzyki to jest kryzys, czy on jednak nie chce się dalej w tym kierunku rozwijać, bo to się całkowicie wypaliło. Gdy tego się dowiesz - sama zdecyduj, czy powinien chodzić dalej do tej szkoły, czy zrezygnować. Ale jeśli to drugie - zastąpić czymś innym.
                • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 09:15
                  Syn prawie na pewno ma depresje. Skonsultuj go u psychiatry dziecięcego.
                  • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 13:05
                    nangaparbat3 napisała:
                    Syn prawie na pewno ma depresje. Skonsultuj go u psychiatry dziecięcego.


                    A skąd żeś Ty tego taka pewna? Masz jakieś przygotowanie zawodowe do pracy z młodzieżą, jesteś pedagogiem, psychologie, psychiatrą, czy do takiej "diagnozy" wystarczyła Ci króciutka informacja? Po co zresztą ma go wlec do psychiatry, żeby został nafaszerowany ogłupiaczami, jeszcze bardziej się rozhamował, miał problemy z koncentracją uwagi i nabywaniem wiedzy?
                    • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 20:50
                      Tak, zawodowo sie tym zajmuje.
      • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 09:13
        Chłopiec w tej chwili przeżywa jakiś straszny kryzys. Mam nadzieję, że psycholog, do którego chodzi, jest prawdziwym profesjonalistą. Być moze powinien zostać skonsultowany psychiatrycznie (tak mnie uczono, że w razie samookaleczeń - trzeba koniecznie). więc wyluzuj.
        Co do argumentu "ja cię utrzymuje, ja rządzę" - w relacjach najblizszej rodziny nie powinien w ogóle sie pojawiac.
        • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 13:22
          nangaparbat3 napisała:
          Być moze powinien zostać
          > skonsultowany psychiatrycznie (tak mnie uczono, że w razie samookaleczeń - trz
          > eba koniecznie).


          Źle Cię uczono. Konsultacja a nawet hospitalizacja psychiatryczna jest konieczna w przypadku prób i myśli samobójczych.



          > Co do argumentu " ja rządzę" - w relacjach najblizszej rodziny
          > nie powinien w ogóle sie pojawiac.


          No, niestety. Żeby nie mieć kłopotów, od początku tak należy ustawić relacje z dzieckiem: ja (matka, ojciec), my ( rodzice) rządzimy, ty słuchasz, bo...W normalnych rodzinach dzieci na ogół słuchają bez problemów bo... po prostu kochają rodziców i ufają im a także trochę się boją skutków nieposłuszeństwa, czyli kary. Również okres tzw."buntu" nie jest regułą. Zwykle bunt następuje wówczas, gdy rodzic traci w oczach dziecka swój autorytet, traci szacunek. Ten wzorzec może nie sprawdzać się u dzieci chorych, z mikrouszkodzeniami centralnego układu nerwowego. Wówczas już od dzieciństwa takie dziecko stwarza problemy.
          • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 20:52
            Dajże spokój.
    • ominika Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 13:16
      OJP...
      ps. szkoła muzyczna obowiązkowa nie jest
    • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 17:29
      Ups, z tym samookaleczaniem się to b. poważna sprawa. Powiedział, dlaczego to robi? Bo chyba nie dlatego, że musi chodzić do szkoły muzycznej i tym taki sfrustrowany? Ma zaledwie 15 lat, jeszcze z 5x preferencje zawodowe mu się zmienią. Przepisz do normalnego LO a zajęcia muzyczne jako dodatkowe, dobrowolne. Mam nadzieję, że da się tak zrobić bez straty całego roku. Osobiście nie jestem zwolenniczką szkół profilowanych, zwłaszcza sportowych. Wszystkie w jakiś sposób ograniczają możliwości dziecka. Odnośnie tej muzyki, nie ważne jest, czego "chce", tylko do czego ma TALENT . Czy każdy z trochę lepszym głosem ma od razu studiować w konserwatorium, żeby być średnim z wielu? Rynek w tej branży mocno nasycony . Oby nie zdarzyło się dostosowywać później chciejstwa do prozy życia.
      • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 20:01
        Na szczęście to dodatkowa szkoła muzyczna, więc nie będzie miał nic w plecy. Talent do muzyki ma, znaczy słuch. Dałam mu propozycje aby poszedł do technikum elektrycznego, tam są fale dźwiękowe itp , więc może przy okazji hobby i zawód sobie zrobi. Ma przemyśleć sprawę. Dodałam też żeby szkołę teraz i później traktował jak mycie zębów czy jedzenie - nie da się tego obejść.
        Co do autoagresji to wiem że to kiepsko. Ulżyło mu jak mi się wczoraj wygadał i wyszło na jaw to ze szkołą muzyczną. Ale to chyba nie tylko dlatego się kaleczy i to dość boleśnie, tępymi nożyczki. No cóż po raz kolejny obiecuję sobie więcej z nim gadać.
        A może ktoś ma pomysł jak ma się wyładować nastolatek który jak czuje złość to ma chęć robienia sobie krzywdę.
        • wawrzanka Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 20:16
          No nie wiem, czy to tylko o szkołę muzyczną chodzi. To wiek, w którym raczej nie wszystko mówi się rodzicom, a wręcz przeciwnie: mówi się to, co rodzic chce usłyszeć. Nieszczęśliwe platoniczne zakochanie może być powodem... Więcej rozmawiać - zawsze dobrze. Albo lepiej: więcej słuchać. Zadawać pytania. Z drugiej strony nie można przesadzić, bo się zniecierpliwi. Ech... to trudny wiek. Ma kontakt z ojcem?
          • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 20:49
            Co do ojca, mam nadzieję że nie ma z nim kontaktu . To taki czarny humor z mojej strony. Od 6 lat nie żyje, ale wcześniej też ten kontakt był bardzo sporadyczny.
            Syn mi ostatnio powiedział że on nawet jest zadowolony z siebie, że jest taki jaki jest. Jeszcze rok wcześniej miał problem z rówieśnikami, nie mógł z nimi złapać kontaktu, źle się z tym czuł- teraz coraz więcej wychodzi z domu i mówi że to się zmieniło.
            Od zawsze ma problem z krzykiem, nigdy go nie lubił , nie umiał sobie poradzić że ktoś na niego krzyczy - dlatego jak bym dzieckiem się słuchał, abym nie krzyczała.
            • wawrzanka Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 21:56
              Czarny humor zacny smile Mam córkę w wieku Twojego syna i co mogę powiedzieć... obserwuję dzieci swoich znajomych w podobnym wieku - płci obojga - i pocieszam się tym, że wszędzie to samo: bunt, nastroje, humory, upór i dążenie za wszelką cenę do postawienia na swoim, szczególnie wtedy, gdy to nie wchodzi w grę - mam to na co dzień. Zgadzam się z Rybakiem, ale teoria sobie, praktyka sobie. Jeszcze pół roku temu czułam, że przegrywam. Próbowałam być twarda, ale moje nakazy, aby przestrzegać zasad kończyły się kłótnią. Cierpiałam. Wydawało mi się, że poniosłam porażkę, że źle wychowałam dziecko, że za bardzo rozpieszczałam i folgowałam i teraz mam za swoje. Ale to nie to...

              Postanowiłam trochę poluzować. Postawić na siebie zamiast skupiać się na dziecku. Dać jej przestrzeń, trochę czasem machnąć ręką. I o dziwo to zaczęło przynosić zaskakujące rezultaty, choć daleko jest do ideału smile Ale zdobyłam jej zaufanie. Zaczęłam być autorytetem dokładnie wtedy, gdy zadbałam bardziej o siebie samą. O moje samopoczucie w tym wszystkim. I wtedy powoli zaczęło się poprawiać między nami. Córka zaczęła szanować moje zasady, ale oczywiście o sytuacji idealnej tu nie mówimy smile Bo prawda jest taka, że ciężko jest być nastolatkiem, ale matką nastolatki/nastolatka też nie jest łatwo być. Wyczytałam w różnych mądrych publikacjach, że źle jest, gdy nastoletnie dzieci się nie buntują. Że coś jest nie tak, gdy nastolatek jest w cudownych relacjach ze swoimi rodzicami. Że ten kryzys jest naturalną częścią rozwoju człowieka i dobrze jest go przejść właśnie w tym wieku: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,21353773,corki-wystarczajaco-wazne.html?disableRedirects=true
              • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 10.12.17, 23:37
                Wiem że to normalne, bunt nastolatków.
                Ale też wiem co czuje nastolatek jak się tnie , i zakazy się na nic zdadzą. On wie że to coś nie tak i że nie powinien - nie myśli o konsekwencjach. Rozmawiam z nim o tym.
                Ciężko samemu to wszystko ogarnąć, wszystko idzie na jedną osobę. Wypośrodkować aby za dużo nie popuścić ale też nie trzymać za mocno.
                A jeszcze córa, która jest twardym przeciwnikiem - nauczyła mnie że muszę być pewna każdego swojego zdania i nie mogę walnąć głupoty bo odwróci się to przeciwko mnie. Która pamięta tylko to co chce pamiętać i powtarza tylko to co jej pasuje.
                • wawrzanka Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 10:30
                  W tym artykule jest też o cięciu się. Ważne jakie to jest cięcie - czy to takie sobie buntownicze "drapanie", czy jednak kryje się za tym coś głębszego, niż bunt nastolatka. Dobrze, że macie psychologa.
                  • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 11:18
                    Drapanie, nie drapanie, każde sznyty są symptomem poważnych zaburzeń osobowości dryfujących w stronę psychopatii. I nie psycholog, tylko PSYCHOTERAPEUTA, od zaraz!
                • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 09:22
                  Samookaleczenie to tylko objaw. Wymaga solidnej terapii. Nie ma co gadać, żeby sie nie ciał - on to wie. Lepiej rozmawiać o świecie i zyciu. Głeboko i szczerze.
              • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 09:20
                Czemu uważasz, że pietnastoletnia córka ma szanować Twoje zasady? W tym wieku zasady sie negocjuje - oczywiscie ze rodzice mają ostatnie slowo, mogą i powinni w ważnych sprawach stawiać ostateczne granice, ale dziecko już w jakiejś czesci decydować i o sobie, i wspołdecydować w sprawach calej rodziny. Nie we wszystkich, to jasne - ale jeśli jego rola sprowadza sie do "przestrzegania zasad rodziców" bedzie bunt i jatka.
                • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 12:52
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Czemu uważasz, że pietnastoletnia córka ma szanować Twoje zasady?


                  A czemu nie? To ona jest zależna od rodziców, to ona mieszka w ich domu, podlega ich władzy rodzicielskiej i powinna szanować wartości wpajane jej od dzieciństwa., zwłaszcza, że nie są to zasady rodem z menelskiej patologii.


                  W tym wieku z
                  > asady sie negocjuje -

                  Negocjować, to można z partnerem biznesowym. Dziecko nie jest partnerem rodziców. Jeżeli jednak chcesz to postrzegać w takich kategoriach, to jest zaledwie podwładnym. Bo to jednak rodzice mają WŁADZĘ RODZICIELSKĄ.


                  dziecko już w jakiejś czesc
                  > i decydować i o sobie,


                  Owszem - jaka kieckę założyć, jak urządzić swój pokój, na jaki kolor ma tam być na ścianach.


                  i wspołdecydować w sprawach calej rodziny.


                  W jakich konkretnie sprawach?


                  Nie we wszyst
                  > kich, to jasne - ale jeśli jego rola sprowadza sie do "przestrzegania zasad rod
                  > ziców" bedzie bunt i jatka.


                  To znaczy tylko tyle, że z jakichś przyczyn, u nastolatka w procesie wychowania nie nastąpiła internalizacja wartości szanowanych i wpajanych mu przez rodziców. Nie ma natomiast żadnego związku ze swobodą decydowania o sprawach rodziców.
                  • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 20:56
                    Naprawdę wierzysz, że stosując zasadę "ma słuchać, bo jest dzieckiem-podwladnym", osiągniesz u dziecka internalizacje zapewne pięknych zasad, jak mu "wpajasz"?
                    • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 19.12.17, 09:40
                      Nie wierzę, tylko wiem. Ze swojego doświadczenia oraz doświadczeń rodziców w moim środowisku prywatnym i zawodowym. Na demonstrację wiary jest miejsce w Kościele. Natomiast źle się kończy w życiu zawodowym i prywatnym jeśli wiarą zamiast wiedzą będziesz się kierować. Np. aby zajmować się psychoterapią musisz mieć wiedzę: o podstawach teoretycznych, o technikach oddziaływania na pacjenta, rokowaniach, podatności pacjenta na stosowane metody, jego potrzebach...Musisz wiedzieć mnóstwo. Natomiast wiarę, że będziesz mimo braku wiedzy skuteczna, możesz sobie o kant dupy potłuc. Żeby dobrze wychować dziecko też musisz sporo o nim wiedzieć, zamiast "wierzyć" w niego lub we własne zasady. Właściwie, przecież my - rodzice w procesie wychowawczym wpajamy dzieciom coś o wiele ważniejszego niż zasady. Wpajamy normy etyczne i moralne, które uznajemy za dobre i piękne. Z tego co widzę na przykładzie Kajdy, u Ciebie jest więcej zadufania w sobie niż rzetelnej wiedzy. Dlatego pokusiłaś się o diagnozę dalekosiężną w skutkach, acz błędną, na podstawie kilku zdań. Potraktowałaś dzieciaka jak przedmiot i poradziłaś Kajdzie wleczenie go do psychiatry, piętnowanie, nie troszcząc się zupełnie o to, jak młody, wrażliwy umysł to przyjmie. Przecież młodzi ludzie, w tym wieku, wizytę u psychiatry traktują jak etykietkę świra... No i zamiast tutaj uzasadnić swoje argumenty, tchórzliwie uciekasz na priwa, żeby nie daj Bóg, ktoś z większą wiedzą i doświadczeniem nie zanegował twoich twierdzeń, na wierze opartych niestety. Choćby na takiej, że tylko Ty masz rację smile. Wiara i zabobony - choćby te rodem ze Spocka oraz psychopatycznych teoryjek S. Forward, którymi Ameryka dławi się do dziś.
        • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 10:35
          kajda28 napisała:

          Ta
          > lent do muzyki ma, znaczy słuch.



          No właśnie. Od dobrego słuchu do talentu bardzo daleko.



          Dałam mu propozycje aby poszedł do technikum e
          > lektrycznego, tam są fale dźwiękowe itp , więc może przy okazji hobby i zawód s
          > obie zrobi. Ma przemyśleć sprawę.


          Ja bym tak za bardzo nie polegała na przemyśleniach nastolatka z uwagi na typowy u chłopców infantylizm w tym wieku. Twój błąd polegał na tym, że zaniedbałaś rozwój jego zainteresowań a potem całkowicie położyłaś na tym lagę i oddałaś decyzje w jego ręce. Za kształtowanie ambicji należy się zabrać gdy dzieciak ma 5 - 6 lat. Chyba nie za dobrze się uczy i nie lubi się uczyć, skoro myślisz o technikum elektrycznym, po którym może powielić szeregi bezrobotnych?



          Dodałam też żeby szkołę teraz i później trakt
          > ował jak mycie zębów czy jedzenie - nie da się tego obejść.



          O nie, szkołę powinien traktować jak wyzwanie. Cóż, teraz za późno na zmianę podejścia. Rozumiesz, że sypnęłaś frazesem?


          Ale to chyba nie tylko dlatego się kalec
          > zy i to dość boleśnie, tępymi nożyczki. No cóż po raz kolejny obiecuję sobie wi
          > ęcej z nim gadać.


          To są zaburzenia osobowości, które trzeba leczyć a nie gadać.


          > A może ktoś ma pomysł jak ma się wyładować nastolatek który jak czuje złość to
          > ma chęć robienia sobie krzywdę.


          Powiesić w pokoju worek treningowy? Ale tak na poważnie - tylko psychoterapia z pobożnymi życzeniami, aby w jego przypadku okazała się skuteczna.
          • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 11:54
            On nie ma ambicji , od ostatnich ośmiu lat ... wink , Wróć, od czwartej klasy podstawówki do teraz czy 3 gimnazjum trafia na klasę która jest najlepsza w szkole i jemu nie przeszkadza że on dostaje dwoje czy troje lub jednyki. W pierwszych klasach podstawówki nie uczył się w ogóle - miał same piątki. Płynnie czytać umiał w wieku 5 lat, od ok 3 lat słucha you tuba jedynie w języku angielskim. Pod koniec podstawówki panie że szkoły zadzwoniły aby zapisała go do innej szkoły bo tam jest lepszy nauczyciel od tego języka - mój syn skwitował: mamo, nie oszukujemy się szkoła nie nauczyła mnie angielskiego i nie nauczy. Jak go zapisywałam do szkoły to się przypadkiem dowiedziałam że jest najlepszy z angielskiego - nawet syn anglistki był gorszy. Z 2 tyg temu też był najlepszy z konkursu w tym języku - tylko dlaczego mam wrażenie że on idzie na konkursy tylko po to aby na lekcjach nie być. Nie przygotowuje się do nich.
            Co do worka treningowego to się zastanawiam, zamiast w ścianę to w worek, albo w gruszkę - nauczy się od razu unikać ciosów.
            Szkołą jak z myciem zębów to nie frazes to chyba jedyne co do niego dociera, mam wrażenie że on tam chodzi tylko dlatego żebym nie krzyczała. A jak sobie wbije do głowy że ma to robić to może będzie - mam taką nadzieję.
            Dobry elektryk całkiem nieźle zarabia.
          • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 20:58
            Leda, Ty w ogóle wiesz co to są "zaburzenia osobowości"?
            • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 19.12.17, 09:08
              nangaparbat3 napisała:

              > Leda, Ty w ogóle wiesz co to są "zaburzenia osobowości"?


              Ależ gdzieżby, przecież wyłącznie Ty jesteś tutaj alfą i omegą smile Poza tym nie chcę psuć Twojej wygórowanej samooceny i narażać na dysonans poznawczy. Pozostań w przekonaniu o swoim wybitnym profesjonalizmie.
    • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 09:09
      On chyba sam dokładnie nie wie czy na pewno chce rezygnować że szkoły muzycznej, teraz z rana się waha. Ma czas do końca lekcji aby się zastanowić.

      Głównie chodziło mi czy powinnam tak szybko odpuszczać mu tą szkołę. Często są przykłady że talenty były zmuszane w dzieciństwie do ćwiczeń, nauki, że trzeba dzieci uczyć kończenia tego co się zaczęło, nie rezygnowania z czegoś co może zaprocentowac w przyszłości, dac mu coś dobrego. Wiem co czuję, czuję to samo jak w weekendy kiedy mam szkołę, walczę sama ze sobą aby iść . Nie jest łatwo.
      • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 11:09
        kajda28 napisała:

        > On chyba sam dokładnie nie wie czy na pewno chce rezygnować że szkoły muzycznej
        > , teraz z rana się waha. Ma czas do końca lekcji aby się zastanowić.



        Wybacz Kajda, ale tu już muszę Cię opieprzyć - Taką decyzję musicie podjąć WSPÓLNIE , po rozważeniu zysków i strat wynikłych z trzech możliwości (zostać w szkole, rzucić szkołę, inna opcja). Jakąkolwiek decyzję podejmiecie, wyłącznie Ty jesteś za nią odpowiedzialna. To dzieciak, on jeszcze za nic nie odpowiada. Ma prawo nie rozumieć i nie przewidywać skutków swoich decyzji. Więc nie obciążaj go tym, z czym Ty sama musisz sobie poradzić. Tfu, zwaliłaś na niego decyzję, umyłaś rączki jak Piłat. Nieładnie!


        Często są
        > przykłady że talenty były zmuszane w dzieciństwie


        A jakież masz dowody na to, że syn rzeczywiście ma talent, że nie jest to Twoje życzeniowe podejście? Może raczej odwiedźcie jakiegoś psychologa, zbadajcie jego IQ, oraz doradcę zawodowego. Niech po zrobieniu specjalnych testów powie Wam, w jakich zawodach może liczyć na sukcesy. Technikum to tylko 4 lata, pracować musi lat 30. Musi zarobić na godne życie i utrzymać rodzinę, musi mieć pracę. O to też łatwo nie jest. Uświadom mu to wszystko. Żeby decydować, musisz znać jego możliwości, bo on na pewno ich nie zna. Oboje w gruncie rzeczy funkcjonujecie na zasadzie "chciejstwa" Ty chcesz, żeby on miał talent, chłopak nie chce być wytrwały. Każda matka popełnia błędy, ale jeśli coś Ci radzę, robię to z uwagi na fakt, że w moim przypadku podejście okazało się skuteczne: w wieku 6-ciu lat posadziłam bachora do testu Ravena dla...dorosłych. Miał tylko 3 złe rozwiązania na 60. Już więc wiedziałam, że mogę wiele od niego wiele wymagać. Do 5-tej klasy kontrolowałam odrabianie zadań domowych. Nie było robienia czego on "chce" i nowomodnej gadki - "dziecku trzeba ufać". Wręcz przeciwnie - zero zaufania! Odrobiłeś lekcje? Tak. To pokaż. Na to nigdy nie mogłam być zmęczona. Przestałam, gdy przekonałam się, że przez 5 lat ani razu mnie w tym względzie nie okłamał. Raz mi tylko bryknął - odmówił pójścia na medycynę. Skończył Politechnikę i na szczęście zarabia daleko więcej niż lekarz.





        do ćwiczeń, nauki, że trzeba
        > dzieci uczyć kończenia tego co się zaczęło, nie rezygnowania z czegoś co może z
        > aprocentowac w przyszłości, dac mu coś dobrego. Wiem co czuję, czuję to samo ja
        > k w weekendy kiedy mam szkołę, walczę sama ze sobą aby iść . Nie jest łatwo.
        • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 11:59
          Rozmawiałam z nim przed wczoraj o szkole muzycznej, powiedział że już od miesiąca nie chodzi i nie będzie chodził, i nie zmuszę go. Próbowałam przekonać aby skończy ten rok, później przynajmniej do końca semestru - nie i już. Nie umyłam rąk, po prostu nie mam jak go zmusić .
          • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 21:06
            Kajda, chyba pierwszy raz pisze coś takiego: nie słuchaj Ledy, nie czytaj jej nawet. Albo uważnie przeczytaj, co pisze o wychowywaniu własnego dziecka. Ciebie obraza. Nie umywasz rąk, pozwalasz pietnastolatkowi (który za 3 lata wszystkie decyzje bedzie mógł podejmowac samodzielnie, a ty, zgodnie z prawem, i tak bedziesz musiała go utrzymywać, jesli tylko zechce sie uczyć) podjąć decyzję odnośnie zajęć dodatkowych. To jest w porzadku, chociaż trochę się niepokoję, że jesli rzeczywiście ma depresję, może podejmować decyzje pod wpływem choroby. Te sprawę trzeba rozstrzygnąć i musi to zrobic lekarz.
            • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 22:53
              Nanga, trudno mi uwierzyć że ma depresję, nie zachowuje się inaczej jak wcześniej, a to że się tnie ..., mam nadzieję że więcej nie będzie to trochę jestem w stanie zrozumieć. On skąpo wyraża swoje uczucia, emocje , mało co go dotyka uczuciowo - ból mu to daje, przez chwilę czuje.
              Młoda też coś zaczynała robić a po kilku spotkaniach rezygnowała , i dawałam na to przyzwolenie - aby znalazła to co jej pasuje. Syn zaczął dopiero teraz szukać, może ze względu na wiek miałam nadzieję że wie co chce. Trudno. Zaczęłam kontrolować jego ręce. Czy mu się podoba czy nie, a nie podoba mu się.
              Będę obserwować.
              • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 19.12.17, 08:22
                Mogę odpisać na priva?
                • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 19.12.17, 08:33
                  Kajda28@o2.pl
                  wink
                  • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 19.12.17, 08:58
                    dziekuję smile
                    po pracy sie odezwę
              • leda16 Re: Nie czytaj :) 19.12.17, 10:03
                kajda28 napisała:

                > Nanga, trudno mi uwierzyć że ma depresję, nie zachowuje się inaczej jak wcześni
                > ej,


                I bądź pewna, że nie ma. Jego aktywność w różnych obszarach wyklucza depresję.



                On skąpo wyraża swoje uczucia, emocje , mało co go dotyka uc
                > zuciowo - ból mu to daje, przez chwilę czuje.


                Większość młodych tak ma. I to ogromna szkoda, że w pewnym wieku zanika ich otwartość, ufność, wylewność i spontaniczność. On ciągle jeszcze się uczy adekwatnych relacji społecznych a jednocześnie postrzega szczerość i otwartość jako coś, co mu zagraża, co inni mogą wykorzystać przeciwko niemu. Natomiast jeśli Ty będziesz szczerze mówić co myślisz, czego się obawiasz i co czujesz, chłopiec przekona się, że tak można i to jest bezpieczne.


                Syn zaczął dopiero teraz szuk
                > ać, może ze względu na wiek miałam nadzieję że wie co chce.


                Jeszcze nie wie, ale dobrze, że to zrozumiałaś.



                Trudno. Zaczęłam ko
                > ntrolować jego ręce. Czy mu się podoba czy nie, a nie podoba mu się.



                Bardzo dobrze. Ale, czy wyjaśniłaś mu dlaczego to robisz, i to w taki sposób, że zacznie to postrzegać nie jako kontrolę, tylko jako miłość, troskę i Twoją nadzieję? Jeśli nie będzie sznytów, nie wahaj się wyrazić radość, jeśli będą powiedz - razem przez to przejdziemy, razem uporamy się z tym. Żeby wiedział, że nie jest sam a Ty deprecjonujesz tylko jego czyn, a nie jego osobę.
            • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 19.12.17, 08:49
              nangaparbat3 napisała:
              pisze coś takiego: nie słuchaj Ledy, nie czytaj jej n
              > awet.


              Buhahaha, to się nazywa "zawodowe" podejście do problemu: zdyskredytować oponenta argumentem: "bo JA tak mówię, JA mam zawód, JA wiem najlepiej, jestem nieomylna!" A innych poglądów nie należy słuchać ani nawet czytać. Bo a nuż frajerka uwierzy w to, co ta głupia Leda oferuje, pójdzie do jej kramiku na zakupy, zamiast do mojego... smile



              . Ciebie
              > obraza.


              To Ty obrażasz Kajdę odmawiając Jej rozsądku i umiejętności odsiania plew od ziarna. Po prostu ma bezrefleksyjnie uwierzyć w Twoje twierdzenia, że sznyty na rękach są niepodważalnym dowodem depresji. Widocznie zajęć w pierdlu nie miałaś - tam tnie się co trzeci psychopata. Tak wyładowuje swoją agresję. A agresja to jakby nie patrzyć, jednak nie depresja. Na wszelki wypadek dodam (gdybyś znowu bezpodstawnie chciała mi jakieś brednie insynuować) , że syn Kajdy jest za młody na takie rozpoznanie, ale ma zaburzenia okresu adolescencji, z którymi psychoterapeuta młodzieżowy powinien się w dwa miesiące uporać. Psychoterapeuta zarazem nie może być psychiatrą, ponieważ istnieje ryzyko, że pójdzie na łatwiznę jaką jest farmakoterapia. W istocie niewielu młodych w takich sytuacjach wymaga wspomagania farmakologicznego. W depresji na pewno. Ale nie tutaj. Ten chłopak jest żywy emocjonalnie, zainteresowany otoczeniem, efektywnie uczy się w (jak dobrze zrozumiałam) w LO, ma plany na przyszłość, potrafi zwerbalizować swoje potrzeby, itd. A chłopak z depresją tylko leży i śmierdzi. Nie chce się mu nawet pociąć.


              Nie umywasz rąk, pozwalasz pietnastolatkowi (który za 3 lata wszystkie
              > decyzje bedzie mógł podejmowac samodzielnie, a ty, zgodnie z prawem, i tak bed
              > ziesz musiała go utrzymywać, jesli tylko zechce sie uczyć) podjąć decyzję odnoś
              > nie zajęć dodatkowych.


              Uszy do góry Kajda. Będzie mógł te decyzje podejmować tylko teoretycznie. Bo w praktyce zawsze będzie Cię kochał liczył się z Twoim zdaniem, pytał o radę i pamiętał, ile Ci zawdzięcza. Właśnie Tobie, nie ojcu!


              chociaż trochę się niepokoję, że jes
              > li rzeczywiście ma depresję, może podejmować decyzje pod wpływem choroby.



              Buhahaha!
        • nicola55 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 16.12.17, 21:29
          Naprawde jestes taka matka? To troche przerazajace co piszesz....
          • nangaparbat3 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 18.12.17, 21:08
            To jest trol rodzaju meskiego.
            • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 19.12.17, 09:01
              nangaparbat3 napisała:

              > To jest trol rodzaju meskiego.



              Następny, pozbawiony rzeczowych argumentów epitet ad personam. "Erystykę" Schopenhauera polecam. Ale tak się zastanawiam, czego Cię na tych studiach z psychologii nauczyli? Dyskusji z używaniem logicznych, rzeczowych argumentów, czy nabuzowanych negatywnymi emocjami wyzwisk? Wierzę, iż Twoja uczelnia miała jak najlepsze intencje wobec Ciebie wink Czasami nie wychodzi...
      • leda16 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 11:29
        kajda28 napisała:

        nie rezygnowania z czegoś co może z
        > aprocentowac w przyszłości, dac mu coś dobrego.



        Ale skoro nawet nie wiesz, czym to "coś" ma być, to odpuść sobie. Syn powinien mieś konkretną, jasną wizję przyszłości zawodowej, i to Ty musisz mu ją dać. Jak nie wie po co ma się uczyć, wysilać, rezygnować z przyjemności, to oczywiste, że nie będzie




        Wiem co czuję, czuję to samo ja
        > k w weekendy kiedy mam szkołę, walczę sama ze sobą aby iść . Nie jest łatwo.


        No to wszystko jasne. Jest podobny do Ciebie mimo, że chcesz, aby był lepszy, nie mozolił się z późniejszym podnoszeniem kwalifikacji jak Ty. Tyle, że on widział tylko Twój przykład, który niezbyt mu zaimponował.
        • kajda28 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 12:06
          Dokładnie jestem jaka jestem , nie zmienię swojej przeszłości. Dlatego bardziej chodziło mi o odpowiedź czy powinnam wymagać aby chodzi na saksofon i się uprzec czy nie - jestem sama w tym co robię dlatego czasami potrzebuje rady.
          Nie podnoszę kwalifikacji, zdobywam następne - nigdy nie wiadomo co życie przyniesie. Choć mam pracę którą uwielbiam i nie chciałabym jej zmieniać.
          • alannda Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 11.12.17, 14:01
            Ja bylam takim dzieckiem, ktoremu sie odwidzialo chodzenie do szkoly muzycznej, ale nie po miesiacu tylko po 6 latach. Rodzice mnie nie zmusili za co jestem im wdzieczna, ale troche mi teraz po ponad 20 latach szkoda. Ale przynajmniej mam pretensje do siebie, a nie do nichwink
        • koronka2012 Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 17.12.17, 19:13
          leda16 napisała:


          > Ale skoro nawet nie wiesz, czym to "coś" ma być, to odpuść sobie. Syn powinien
          > mieś konkretną, jasną wizję przyszłości zawodowej, i to Ty musisz mu ją dać.

          Żartujesz? to rodzice mają podsuwać przyszłość zawodową dziecku? po co? żeby karmić swoje niespełnione ambicje? umówmy się - w wieku 15 lat mało kto dokładnie wie co chce robić za 20 lat, a pojęcie kariery zawodowej jest mocno abstrakcyjne, podobnie jak tak przyziemne sprawy jak wysokość pensji i zdolność kredytowa.

          To, że dzieciak ma słuch, nie znaczy, że musi się realizować zawodowo na polu muzycznym, pytanie czego chce sam zainteresowany? z tego co czytałam nie widzi żadnej korelacji pomiędzy tym, czego się uczy, a tym co jest mu potrzebne do realizacji pasji (która może przerodzić się w zawód).

          Przy tym wszystkim dzieciak może być zwyczajnie przemęczony, już jedna szkoła w dzisiejszych czasach to wystarczający wysiłek.
    • tata-jacek-pelano Re: Rodzice! Sprawy wychowawcze 26.01.18, 10:15
      15 lat to taki wiek, gdzie jakkolwiek to nie zabrzmi, takie rzeczy są wpisane w wiek, niestety.
      Nie wiem czy taka "dobra rada" jak: namów syna, by zapisał się na uprawianie jakiegoś sportu, jest na miejscu, ale to naprawdę może pomóc. Największa trudność to jednak przedstawić mu sprawę tak, żeby była to jego decyzja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka