18.03.05, 10:15
tak sobie dzis rano pomyślałam, tyle jest tu poruszanych kwestii, rózny
przekroj analiz, itd , mówimy /raczej piszemy/ i tym i owym ale... nie
piszemy o samotnosci, tej fizycznej.
O tym, ze budzimy sie rano, poduszka obok pusta i zimna, w kuchni nikt sie
nie krzata, sniadanie trzeba zrobic samemu...

Moze ktos sie odważy na pierwszy krok?
Obserwuj wątek
    • figur_ka Re: TABU 18.03.05, 10:23
      nie wiem co jest gorsze ....samotność w związku ....czy ta prawdziwa samotność?
      Samotność w związku to wieczna ułuda.
      Prawdziwa samotność...daję szansę na zmianę, na poprawe losu...
      • scriptus Re: TABU 22.08.05, 21:23
        Samotność w zwiąku.... czy ona nie jest prawdziwa?
        znalazłem ten wątek przypadkiem i czytam, warte przypomnienia....
        • nangaparbat3 Re: TABU 22.08.05, 21:34
          scriptus napisał:

          > Samotność w zwiąku.... czy ona nie jest prawdziwa?
          > znalazłem ten wątek przypadkiem i czytam, warte przypomnienia....
          >
          Dla mnie najgorsza jest samotność w związku właśnie. Cudownie było byc z kimś,
          jak długo było dobrze. Ale o tym staram sie nie mysleć, bo sie rozklejam.
          A samotność we dwoje (+dziecko) - wole w pojedynkę. Wtedy samotność staje sie
          ceną wolności - warto. Nawet jesli w najmniejszym stopniu sie tej wolnosci nie
          naduzywa.
          • julka1800 Re: TABU 23.08.05, 10:59
            Scriptusie, odświeżyłes moj wątek ...

            temat ciągle "na czasie", niezależnie czy dotyczy samotności tylko fizycznej,
            czy duchowej, czy obu naraz i w związku ...

            nie wiem, nie byłam samotna w związku, gdy on trwał /lub tak mi sie zdaje/ w
            każdym razie nie odczuwałam tego, i nie znam tego uczucia.
            Moge sobie wyobraić jak sie czuje człowiek zyjący z drugim człowiekiem, a tak
            naprawdę sam, lub po czasie zyjacy z drugim człowiekiem który staje sie powoli
            jego wrogiem.
            • akacjax Re: TABU 23.08.05, 11:47
              Być może nie wszyscy, których przy zakładaniu wątku dotyczyła którakolwiek z
              samotności(czy to fizyczna, czy psychiczna w związku, czy taka w ogóle)
              podpiszą się ponownie pod nim. Być może komuś się znacznie poprawiło. Ja
              wychodzę ze związku, automatycznie wychodzę ze samotności w związku, pojawiają
              się nowi znajomi, nieliczni, pozostali po weryfikacji sprawdzaja się super,
              czyli powoli i to mnie mija.
              Pozostaje samotność ostatnia:poduszkowo-sercowa i z nią trzeba nauczyć się żyć.
              Tylko by nie zatracić się w tym, by zostawić choć uchylone drzwi. A póki co
              wcale nie wiem, czy tego chcę, widać za wcześnie by o tym myśleć.
            • scriptus Re: TABU 24.08.05, 08:43
              Właśnie dlatego odświeżyłem, bo jet ciągle na czasie, w moim wypadku ten
              problem narasta...
    • india8 Re: TABU 18.03.05, 10:29
      mnie wprawdzie pewne rzeczy nie dotknęły - na poduszce obok stłoczone dwie małe
      głowiny, które ciałka przeniosły z małych łóżeczek ciemną nocką i oczywiście na
      paluszkach; w kuchni przede mną krząta się jeden robak, pokazując flaszeczkę z
      sokiem

      ale

      ostatnio w zasadzie nie jadam gotowanych potraw - po co mam gotować? dla
      siebie? dzieci jedzą w żłobku i przedszkolu; samej dla siebie mi się nie chce
      i - chociaż lubię gotować - w tej sytuacji nie sprawia mi to najmniejszej
      przyjemności - coraz bardziej tylko unaocznia beznadzieję

      przytulić się do kogoś - o tym nawet pisać mi się nie chce

      wiesz co, julka, może i lepiej, że to jest tabu - brzuch mnie boli od samego
      myślenia

      z nieprzytulenia...
      • julka1800 Re: TABU 18.03.05, 10:50
        Indio, ale ja wlasnie o tym mowie, o tym ze przez wiekszą czesc roku i u mnie
        na poduszce leża dwie male glowki /przeważnie przychodza same nad ranem i
        zostają/ ale co jesli ich nie ma, mieszkanie puste, oczywiscie mozna robic
        wtedy duuuuzzzzooo rzeczy, ale czasami chcialoby sie po prostu ...
      • mondeo24 Re: TABU 18.03.05, 10:55
        Tylko dlaczego tak trudno sobie z tym poradzić?? Ja sie nie nadaje do zycia w
        samotności.. Rano wstaje,robię jakies sniadanie, zawożę małego do szkoły,
        wracam do domu i wyje do 14.30, potem nakładam grubą warstwę tapety i znów do
        szkoły, a potem to juz nie płaczę, bo mały w domu. Ot i cały schemat..Długo tak
        wytrzymam?? Pewnie nie..
        • india8 Re: TABU 18.03.05, 11:02
          mondeo!


          słonko, mnie pomogło pójście do pracy

          nagła mobilizacja, mniej czasu, nowe problemy...
          i tak się ciągle o tym myśli, ale po prostu jest na to mniej czasu

          ja sobie ryczę tak ok. 20.00, kiedy dzieci już pójdą spać i akurat nie ma
          znajomych, ale zauważam, że czas ryczenia mi się powoli skraca

          niedługo dojdę do 15 minutwink)) - kolejny sukces życiowywink!

          spróbuj czymś zająć myśli - idź do ludziów, to naprawdę pomaga!!!

          Jezu! I jeszcze Queen w radiu... Czy oni chcą mnie dobić??????????????
        • neell5 Re: TABU 18.03.05, 11:10
          czytam Was dziewczynki, mam dokładnie takie same wszystkie odczucia jak i Wy.
          Mam dużo obowiazków i to zapełnia prozę zycia codziennego. Najgorsze są swięta,
          uroczystości rodzinne (wtedy pękam).

          • india8 Re: TABU 18.03.05, 11:15
            właśnie - zbliżają się święta

            najchętniej wyjechałabym gdzieś, ale dobrze, żeby dzieciaki były z ojcem, więc
            nie wyjadę

            tylko szczerze mówiąc wkurza mnie to

            za pomocą dzieci trzyma mnie krótko przy pysku i w zasadzie choć sam mnie olał -
            bardzo mnie ogranicza
            • neell5 Re: TABU 18.03.05, 11:19
              a nie masz mozliwości zostawienia mu dzieci? (ale święta bez dzieci)
            • julka1800 Re: TABU 18.03.05, 11:28
              dla mnie świeta to czas wlasnie dla rodziny wiec spedzam je zawsze z
              dziecmi /mimo wszystko stanowimy 3 osobowa rodzine/,

              a to napisalyscie wczesniej to zadziwające ja nasi exie niechetnie wyreczają
              nas w opiece nad maluchami.
              Kiedys M na moją prosbe, by wziął dzieci do siebie na kilka dni, bo
              przeprowadzka , duzo spraw na mojej glowie /byly wakacje/ usłyszałam: "po co
              bedziesz wtedy miała czas na to by łasić sie do jakiegos gacha" /M miał już od
              dawna nową kobiete i dziecko z nią/

              To jest stanowisko drugiej strony, bez komentarza
              • india8 Re: TABU 18.03.05, 11:40
                mój cudak powiedział ostatnio, że to nie będzie tak, że kiedy on przyjeżdża, to
                ja mówię, że wychodzę na trzy godziny

                wcześniej zapewniał, że będzie przyjeżdżał do dzieci, a nie do mnie


                męska logika?
              • neell5 Re: TABU 18.03.05, 11:45
                Julka

                doskonale wiem o czym piszesz.
                zawsze jak proszę byłego aby zajął sie chłopcami nie ma czasu, miliony powodów
                (których nie chce mi sie słuchać mówię cześć i odkładam słuchawkę).
                wiesz doprowadził do tego ze syn mu powiedział ze go nie chce znać (Mikołaj
                nawet nie mówi cześć, traktuje go jak obcego), a z drugiej strony widzę jak
                dzieciakowi jest go brak ojca. I wtedy mam ochotę gardło mu przegryść.
                Twoje dzieciaczki są pewnie sporo młodsze?
          • scrivo Re: TABU 18.03.05, 11:29
            wyszłyście dziewczyny lub wychodzicie z nieudanych zwiazków z poharatanym sercem ale jednak tęsknicie a to znaczy ze macie wiarę ze uda się raz jeszcze. Chciałabym was wszystkie zobaczyć, jeśteście piekne i dobre w swoich listach i jestem pewna że tak samo urocze i intrygujące na żywo. tylu przeciętnym szarym myszkom się udaje więc czemu nie wam?
            pisalam na samym początku że pewnie niejednej z was matką mogłabym być a mnie los obdarzył tym, czego z niewielkim prawdopodobieństwem miałam prawo się spodziewać. mam obok siebie rano drugą głowę na poduszce i kogoś kto pomaga, patrzy z zachwytem, zawsze szuka prostych dróg do bycia razem w sposób pełny miłości. co prawda nie codziennie bo daleko od siebie jesteśmy ale jest i dzieki temu budzę się pełna spokoju.
            a nie wierzyłam już w nic.
            spokojne bądzie i patrzcie w lustro na siebie z przyjemnością.
            ułoży się wszystko, minie czas wycia i przyjdzie to, co was czeka lepszego niż dotąd.
            uściski!!!
            • india8 Re: TABU 18.03.05, 11:42
              scrivo, a czy Twoja Druga Połowa nie ma jakiegoś podobnego do siebie brata do
              wzięcia?
              wink))
    • mama114 Re: TABU 18.03.05, 11:28
      Julka...

      w małżeństwie tez nie zawsze jest różowo i pewnie sama doskonale o tym wiesz...
      Tak czytam Twojego posta i myślę sobie: jakiś czas temu napisałaś w odpowiedzi
      na moje zaptanie (dziękuję!) do Was mnie więcej tyle, ze jeżeli mam
      jakiekolwiek wątpliwości w kwestii odejść czy dać szansę związkowi, to lepiej
      zostać.
      Ale ja właśnie uświadomiłam sobie, ze nigdy nie było tak, ze budziałam się i
      ktoś sie krzatał w kuchni, bo zawsze wstawałam pierwsza.... Śniadanie też nigdy
      nie było mi podawane.... I nigdy (przez 7 lata) nie zasypaiałam z "zapełnioną
      drugą" poduszką, bo zawsze zasypiałam samotnie.

      I co? Pytania, prośby, grożby nie pomagały... On nie umie, był tak wychowany,
      że wszystko było mu podstawiane... Kiedy odeszłam, wtedy on zaczyna
      dopiero "panikować", prosić, zapewniać, ze się zmieni... Wiem, że się niezmieni
      a jesli nawet to niewiele! Ale odejść jest mi strasznie trudno, bo czuję się
      odpowiedzialana i za niego i za naszego synka!
      I wierz mi, nie wiem co lepsze: samotność w pojedynkę czy samotność w związku...

      Trzymaj się, wiem, ze jest Ci trudno, ale na pewno nie będzie wiecznie tak, ze
      poduszka obok bedzie zimna smile
      Pozdrawiam
      • julka1800 Re: TABU 18.03.05, 11:40
        Mama114
        zastanowila mnie Twoja wypowiedz.

        Dalej sadze, ze jesli ktos ma choć cień wątpliwości, to powinien zostać.

        Jedno mnie zastanawia: czym innym jest przyzwyczajenie męza do pewnych
        codziennych obowiązków wyniesione z domu rodzinnego /tak jest przyzwyczajony,
        nikt nie wymagal tego od niego i ja to rozumiem, on nie umie inaczej i Ty
        świadoma tego albo bierzesz wszystko na siebie, albo probujesz zmienic to co
        sie da zmienić - czyli niewiele/ ale czym innym pozostawienie Cie samej w
        sypalni. Co oznacza " bo zawsze zasypałam samotnie"?
        • mama114 Re: TABU 18.03.05, 12:05
          Pisałam w moim poscie o tym, że mój mąż zupełnie o mnie nie dbał; nie
          uprawiał "boków" ale troszczył sie sam o siebie a nie wspólnie ze mną; kiedy
          zauważyłam, że jest taki problem, nalegałam na wizytę u specjalisty.. nie
          chciał... ja coraz bardziej zamknęłam się w sobie, bo nerwowo reagował na
          podejmowane przez mnie próby rozmowy w wiadomym temacie; prosił o czas...
          trwało to kilka lat... w międzyczasie jesli cokolwiek sie działo to z mjej
          inicjatywy, prawdą jest, że rzadko odmawiał, ale ile możesz prosić o bliskość??
          każdy po jakimś czasie zniechęca się...

          kiedy odeszłam pierwszy raz nie dawałam sobie rady z tym, ze wynajęta
          kawalerka, ze malutkie dziecko... wróciłam po prawie roku;
          prawie nic się nie zmianiło;
          wyprowadziałam sie ponownie jesienią;
          i co?
          dalej telefony, oskarżenia, ze jestem egoistką, ze kocha dziecko, ze nic nie
          zrobiłam, aby mu pomóc....

          i wciąż mam wszystkiego dość; bo "wolnością" nie umiem się cieszyć a wyrzuty
          sumienia za nieporadzenie sobie z małżeńskimi problemami, zabranie dziecka
          ojcu.. Zżera mnie to. Efekt jest taki, ze zastanawiam sie czy nie wrócić i żyć
          trochę sama dla siebie byleby tylko nie rzywdzić dziecka i jego też..

          To już 3 lata huśtawki a ja wciąż nie wyszłam na prostą...
          • julka1800 Re: TABU 18.03.05, 12:12
            teraz juz rozumiem

            i wyglada na to ze masz wiecznego chlopca za meża /proszę nie obraz sie/, a nie
            partnera
            mozesz zaakceptować jego takim jakim jest, przypominając sobie co Cie do niego
            przyciągnęlo, probowac cos tam zmienic, ale na wiele nie licząc

            albo zostawić, ale tak jak pisalam wczesniej ja bym raczej zrobiła to pierwsze

            Pamietasz jeszcze za co tak wlasciwie go pokochalas? czym cie ujął? jakie cechy
            Tobie sie w nim podobały?
            • mama114 Re: TABU 18.03.05, 12:18
              nie umiem jak widać odejść skutecznie, ale wierzcie mi, strasznie trudno jest
              żyć razem, jeśli czujesz sie traktowana przez męża jak córcia (?) nie wiem jak
              to nazwać, w każdym razie na pewno nie jak kobieta... Jesteś sfrustrowana i
              czujesz się jak potwór...

              Pokochałam go za spokój, inteligencję, uczciwość, ma wiele pozytywnych cech.
              Ale jest też mocno pewny siebie i zwyczajnie leniwy, niestety (nie ważne, że ja
              tez pracuję zawodowo i potem padam prawie równocześnie z dzickiem usypiając je,
              w tygodniu żadnej pomocy, w weekend tym bardziej, bo on musi odpocząć.. długo
              by pisać). Wiem, ze kocha maluszka i to jest dla mnie ogromny "problem", bo
              wiem, ze gdyby nie to, to wybijałabym sobie młotkiem żelaznym życie z takim
              mężczyzną
              • julka1800 Re: TABU 18.03.05, 12:28
                piszesz ze nie masz pomocy, wiesz co ja bym zrobiła? powiedz mu ze raz w
                tygodniu, miesiącu, na kwartał /do wyboru/ musisz miec wieczor dla siebie lub
                pol soboty, na zakupy bez dziecka, na fryzjera, na itd.
                Nie pytaj go czy sie zgadza, on pracuje i jest zmeczony a Ty co jestes
                cyborgiem niby
                I wyjdz. trzylatek to nie niemowle, nie ssie piersi matki

                Jesli to nie zga egzaminu zatrudnij kogoś na 3-4 godz, trudno wydacie kase, ale
                moze to do niego trafi

                O innych rzeczach bardziej codziennych tez bym napisała ale mysle ze wiesz o co
                mi chodzi
                • mama114 Re: TABU 18.03.05, 12:51
                  Na pewno masz dużo racji..
                  Tak tez sie łudzę, że może jakoś powoli, małymi kroczkami...
                  Ale cholernie boję się rozczarowania! Jednak jak nie spróbujesz - nie będziesz
                  wiedzieć czy było warto, prawda? Może dojrzał? W końcu to, ze kocha dziecko to
                  już bardzo wiele, bo sama nie wychowam malusszka tak jak w pełnej rodzinie...
                  Julka, bardzo dizękuję Ci za Twoje zaangazowanie w mój problem;
                  dam znać, jak to się rozwinie;
                  pozdrawiam serdecznie!
        • neell5 Re: TABU 18.03.05, 12:07
          dziewczyny
          próbowałyście mediacji? (słyszałam o takiej możliwości)
          • india8 Re: TABU 18.03.05, 12:14
            o czym mówisz?
          • julka1800 Re: TABU 18.03.05, 12:15
            problem w tym że mediacji muszą chciec dwie strony
            gdy zadzwoniłam i po rozmowie poprosiłam by ktoś z mediatorów zadzwonil do
            meza /bo na moj telefon nie odpowie/ uslyszalam ze to ja musze naklonic meza na
            mediacje
            • neell5 Re: TABU 18.03.05, 12:20
              wiem ze dwie osoby
              tylko pytałam, czy próbowałyście.
              u mnie to tez nie zdało egazminu.
              • india8 Re: TABU 18.03.05, 12:23
                poproszę o szczegóły, najlepiej razem z telefonami do tychże mediatorów
                plizzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
                • neell5 Re: TABU 18.03.05, 12:27
                  ja dowiedziałam się o tym od psychologa w poradni rodzinnej
                  jeśli mieszkasz w wawie, to na poniedziałek lub wtorek postarm zdobyć telefon.
                  adres, oczywiście jeśli chcesz
                  • india8 Re: TABU 18.03.05, 12:29
                    poproszęsmile))

                    i dziękuję

                    a możesz mi powiedzieć, jak to się - w skrócie - odbywa?
                    • neell5 Re: TABU 18.03.05, 12:36
                      rozmawiacie z psychologami najpierw kazde z osobna (on ma jednego psychologa
                      ty masz drugiego)
                      co się ooczekuje po partnerze, co mu zarzuczasz jak chciałbyś aby wyglądało
                      wasze małżeństwo takie rzeczy. potem wasze rozmowy toczą sie w obecnosci
                      psychologów. Nie robi się nic na siłę. uczysz sie rozmawiać od nowa z partnerem

                      postaram się jak najszybciej
                      • india8 Re: TABU 18.03.05, 12:41
                        jaki jest cel tych rozmów - musi chodzić o porozumienie, czy może po prostu o
                        zrozumienie
                        • neell5 Re: TABU 18.03.05, 12:43
                          ja tego cdelu nie osiągnełam nawet jeśli chodzi o dogadanie się o dzieci
                          a celem jest abyście nauczyli sie słuchać siebie i umieli rozmawiać ze sobą
                          • julka1800 Re: TABU 18.03.05, 12:45
                            w moim przypadku było to tu:

                            www.wstroneojca.ngo.pl/mediacje/mediacje_partners.htm
                          • india8 Re: TABU 18.03.05, 12:47
                            jeszcze raz dziękujęsmile))

                            to prawda, że nadzieja umiera ostatnia - moja jakaś żwawa;D
                            • neell5 Re: TABU 18.03.05, 12:49
                              zyczę aby się udało
                • marta.sama Re: TABU 18.03.05, 15:19
                  free.ngo.pl/pcm/
                  Polskie Centrum Mediacji

                  ul. Okólnik 11 lok. 9

                  00-368 Warszawa
                  tel./fax +22/ 826-06-63

                  e-mali: pcm@mediator.org.pl

                  Pozdrowionka
                  Marta
    • julka1800 Re: TABU 18.03.05, 13:12
      no i tak jakoś samoistnie zboczylismy /raczej zboczylysmy/ z tematu TABU

      moze jak sie panowie obudza, przeciągną, zalożą kapcie na nogi, zrobią .... w
      łazience, wlacza kompa... to zabiorą głos?

      • neell5 Re: TABU 18.03.05, 13:16
        julka
        ile twoje dzieciaczki mają latek?
        napisz jak chcesz
        • julka1800 Re: TABU 18.03.05, 13:25
          pisalam juz kiedys :

          jedno - zerowka
          drugie - od wrzesnia idzie do przedszkola
          • neell5 Re: TABU 18.03.05, 13:34
            maluszki
            • india8 Inne TABU 19.03.05, 10:26
              Wiesz Julka, jest pewna sfera, którą faktycznie ciągle uporczywie pomijam -
              nawet nie chcę o niej myśleć - to jest moje tabu. Nie chodzi o to, co jest, czy
              będzie, ale o to, co było. Czasem gdzieś za uszami faktycznie kołacze się myśl,
              że dobrze się stało, że to czy tamto (coraz więcej zachowań) mnie irytowało. Że
              może to nasze małżeństwo wcale nie było takie, jak sobie teraz usiłuję wmówić.
              Kłania się tu kwestia co rusz podnoszona chyba przez któregoś z Panów -
              zaniechanie, mała dbałość o związek, przyzwyczajenie i przekonanie, że to co
              jest - jest wieczne.

              Nie piszę o tym, nie rozmawiam o tym, uciekam od tych myśli jak mogę. A jednak
              są...

              Czy tylko ja tak kombinuję?
              • neell5 Re: Inne TABU 21.03.05, 08:35
                india
                Polskie Centrum Mediacjii
                Warszawa ul. Schroegera 82 lokal 5
                tel 865-52-72 godz. 10,00-15,00

                to są mediacje płatne
                a nieodpłatne odbywają się w Poradniach Rodzinnych (zależy jak dzielnica)
                • india8 Re: Inne TABU 21.03.05, 09:04
                  dziękuję
                  smile))

                  miłego dnia wszystkim
    • vertigo5 Re: TABU 19.03.05, 18:28
      hmmmm, to banalne przerazliwie, ale wiecie co ?
      najbardziej marze o tym, zeby w sobote czy niedziele obudzic sie, pojsc do
      kuchni, zrobic mocna kawe i podac osobie ktora bedzie jeszcze na drugiej
      polowce lozka...
      a tak, to budze sie, wlaczam Eurosport, czytam gazety, pije kawe... i jakos
      umiarkowanie ta kawa smakuje...
      • bezecnymen Re: TABU 21.03.05, 14:37
        wyrzuc telewizor i rusz dupsko stary...za drzwiami czeka ONAsmile
      • anja_pl Re: TABU 21.03.05, 15:50
        tak,
        weekend, śniadanie, może nie w łóżku, ale w ciepłej kuchni, zaraz po wyściu
        spod prysznica, z mokrą głową, a na stole pachnąca jajecznica i herbata,
        kawa do mojej szarlotki, troszkę później,
        i wymyślać nowe potrawy na obiad, bo jest dla kogo,
        a tak...
        dzieci nie zawsze mają ochotę na eksperymenty,
        desery tylko dla Nich wymyślam , na to zawsze mają ochotę wink
        telewizor- nie istniał, teraz dzieci oglądają filmy rysunkowe,
        a na co dzień:
        kanapki na stole dla tych co później wychodzą z domu, pod kloszem, by nie
        wyschły i były smaczne, i drugie śniadanie, popakowane, z niespodzianka dla
        dzieci,
        obiad robiony zaraz po przyjściu z pracy by był świeży,
        kolacja, jakas lekka
        i łóżko, w którym nie zasypia się samotnie

    • czekolada72 Re: TABU 22.03.05, 21:22
      najbardziej dokopuje to przed Swietami. Nie lubie Swiat, przestalam je lubic,
      chociaz przed Dzieckiem udaje, ze jest inaczej. Jak dlugo to boli, ile jeszcze
      bede czula, ze ktos czy cos rozszarpuje mi wnetrznosci? Ile bede sie oskarzac,
      ze to moja wina, bo czyms zawalila? ze gdybym zrpobila inaczej.. itd. Dlaczego
      akurat mnie sie nie udalo? Dlaczego ja naleze do tej statystycznej gorszej
      populacji? Dlaczego, dlaczeg, dlaczego...
    • india8 Re: TABU 09.04.05, 00:37
      ciągle dobry temat
    • konik_morski Re: TABU 05.09.05, 09:21
      Od dawna czytam Wasze forum. Jednak moja narzucona sobie samej dyscyplina i
      pewna maska jaką przyjmuję w stosunku do swojej sytuacji nie pozwalały mi się
      odezwać.
      Ale może powinnam trochę upuścić pary bo się udusze.

      Moim tabu jest to że bardzo tęsknię za miłością , dobrym związkiem , sexem a
      kompletnie nie mogę sobie wyobrazić ze mogłabym sobie na nowo ułożyć życie.
      Nie jestem atrakcyjna , wiek już podeszły natomiast majątku nie posiadam i
      dwoje dziecismile

      Wyszłam ze złego , toksycznego związku który trwał ponad 20 lat.
      Dzięki Bogu że miałam na to siłę.
      Od ponad trzech lat codziennie się cieszę że Go nie ma tego mojego męża.
      Kochałam Go prawie do końca choć nikt z bliskich tego nie rozumiał.

      Jestem zadowolona z życia, mimo problemów , mam świetne dzieci ,wielu oddanych
      przyjaciół , kochaną Rodzinę.
      Samotnośc mi nie doskwiera , bo bardzo dużo pracuję i mam wiele zaimteresowań.

      Ponieważ nie robię problemu z mojej sytuacji i jestem otwarta i wesoła więc
      zdarzają się pytania kiedy kiedy mam zamiar ułożyć sobie życie.
      Zbywam żartem i zmieniam temat , ale prawda jest taka że sobie tego nie wyobrażam.

      Nie mogę się postawić w sytuacji że znjdę kogoś kto może być moim partnerem.

      O związku typu zamieszkać z kimś nie ma mowy ale nawet możliwość spotkania kogoś
      kto spełniałby moje marzenia i oczekiwania wydaje mi się abstrakcją.

      Moi koledzy w pracy na których miałabym ochotę są ode mnie młodsi o kilkanaście
      lat. Traktują mnie mimo różnicy wieku jak koleżankę , klepią po ramieniu ,
      wygłupiają się czasem świntuszą przy mnie.
      Na pewno nie podejrzewają moich myśli i pragnień a ja nauczyłam się starannie
      maskować.
      Ale czasem nie przychodzi mi to łatwo.

      Ostatnio pracowałam w nocy z kolegą młodszym o ponad 10 lat. Opowiadał mi o
      swojej dziewczynie , o osobistych sprawach a ja się patrzyłam na Niego i różne
      myśli przychodziły mi do głowysmile
      Zaczełam się zastanawiać czy nie zacząć szukać kogoś przez ogłoszenie czy w
      internecie , ale czarno widzę moje szanse.

      Koleżanki mnie namawiają żebym sobie kogoś znalazła a ja mam po prostu blokadę
      węwnętrzną.
      Pierwszy raz tak szczerze piszę o swoich problemach ale mogę się trochę tu
      anonimowo otworzyć...
      Konik.

      • bursztynowe Re: TABU 05.09.05, 09:38
        Koniku,

        Dopóki będziesz wierzyć, że sie nie uda... to rzeczywiście sie nie uda...

        To banalne, ale trzeba zmienić sposób myślenia. Tylko tyle i aż tyle. Spróbuj i
        nie podawaj sie, jesli od razu Twoje zycie nie ulegnie jakies radykalnej
        zmianie. Po prostu badz...
        Akceptuj siebie, nie doszukuj sie nieistniejacych wad (wiem, ze to trudne po 20
        latach "terapii")...

        Moze to sie wydac glupie, ale sprobuj takiego cwiczenia: usmiechaj sie do
        obcych ludzi na ulicy, tak po prostu, nawet jak nie czujesz sie specjalnie
        radosnie. Po prostu usmiechnij sie do kogos, a potem do nastepnego, zupelnie
        bezinteresownie... Wyobrazaj sobie, ze spotykach kogos dawno nie widzianego, z
        kim spotkanie sprawia Ci przyjmenosc...

        To pierwszy krok...

        Pozdrawiam ciepło.
        • kasia9873 Re: TABU 05.09.05, 09:59
          Bursztynowe ma rację.
          Uśmiech jest dobry na wszystko. Nastraja pozytywnie.

          Co do wejścia w nowy związek, to nie ty jedna masz z tym problem.
          Myśle, że w Towim przypadku duże piętno na tym jak się teraz czujesz i jak się
          postrzegasz wywarło Twoje nieudane małżeńswto.
          Z tego co piszesz wynika, że masz zaniżone poczucie własnej wartości
          (nieatrakcyja, bez majątku). Pewnie Twój były mąż Ci to wmawiał, a Ty
          uwierzyłaś. Mój mąż tez stosował takie metody, tylko, że ja się nie dałam. Znam
          swoją wartość i Ty też musisz w sobie na nowo te wartości odkryć.

          Zresztą ludzie postrzegają Cię taką, jaką sama się czujesz.
          Zastanów się nad tym z jakich swoich cech mogłabyś uczynić atuty i pokazuj je
          innym. Mów o nich, a poczucie wartości wzrośnie.

          Musisz mysleć więcej o sobie, o swoich potrzebach i być otwarta na innych.
      • bezecnymen Re: TABU 05.09.05, 14:19
        masz problem z samooceną Konikusmile tymczasem skoro w pracy panowie traktuja Cie
        jak równego facetatongue_out to znaczy, że masz w sobie coś, co przyciąga, nie majątek,
        nie rzucająca na kolana piękność lica i figura playboymate, to cos co maja
        kobiety, a na co my faceci zwracamy ogromna uwagę... rozejrzyj się,
        niekoniecznie w necie, bo tu łatwo się oparzyć, może nie licz od razu na stały
        związek, zacznij od romansu, dowartościuj się trochę a z czasem....smilepowodzenia
        • akacjax Re: TABU 05.09.05, 15:19
          Rozumiem, że czasem sami postawimy sobie taka barierę, z różnych mniej lub
          więcej świadomych powodów.
          Sama się bronię przed sobą i stawianiem sobie takiej bariery, ale w swoim
          obecnym myśleniu, chociaż zapewne spowodowanym również świeżością sytuacji, mam
          już duże bloki.

          A jaka rada dla Ciebie? Może po prostu jeszce nie trafiłaś na takiego, który
          jest Tobą zainteresowany i jest wolny po prostu. A z drugiej strony może trzeba
          rozszerzyć krąg poszukiwań?
          Daj nam dobry przykład! Powodzenia!
          • julka1800 Re: TABU 05.09.05, 15:41
            Bezecny napisał:

            "zacznij od romansu"

            naprawde tak myslisz? ze romans, niekoniecznie dlugi bo tego nigdy nie wiemy i
            taki do wyczerpania jest w stanie dowartościować kobietę?
            • nangaparbat3 Re: TABU 05.09.05, 15:42
              z romansami bywa różnie, ale flirt na pewno
            • phokara Re: TABU 05.09.05, 15:44
              Ja nie jestem Bezecny - wiec sorry, ze sie wypowiem.

              Tak sobie mysle, ze (czysto teoretycznie, bo romansow to ja nawet nie czytam, co tu mowic o
              czyms wiecej) nigdy nie wiadomo, co z takiego romansu wyniknie. Mam wysoce romansujaca
              kolezanke... i jeden taki romans jej sie wydluzyl do 3 lat. No.

              A jesli chodzi o dowartosciowanie, to mysle, ze powinno dzialac.
              • julka1800 Re: TABU 06.09.05, 11:00
                no bezecny sie nie wypowiedzial...

                flitr ok bo to dosc niewinne
                romans - gorzej
                jesli 2 osoby zakladaja ze to bedzie cos co sie skonczy wczesniej czy pozniej,
                i rozejdą sie kazda w swoją stronę to ok,
                natomiast co sie stanie gdy jedna z tych osob "zaklada" ze bedzie z tego cos
                wiecej, wtedy gdy konczy sie taki taki romans, dla tej osoby niekoniecznie musi
                sie skonczyc dowartosciowaniem, lecz zdołowaniem , ze np. nie jestem warta/wart
                dluzszego zainteresowania, ze nie umiem znalezc sie w związku itp.
            • bezecnymen Re: TABU 06.09.05, 14:33
              jeśli dowartościować kobietę może sukces w pracy, osiągnięcia sportowe, naukowe
              czy nagroda w gminnym konkursie robienia na drutach to prosze bardzosmile mnie się
              jednak zdaje, że po rozwodzie najwieksze problemy mamy z sexualnością,
              uznawaniem swojej atrakcyjności....czy to nie na tym forum pisano, że jestem za
              stara, za brzydka itd, a nawet było coś o kaszalotach? jak tu w ogole podjąć
              próbę nawiązania nowego związku gdy ma się tak niska samoocenę? dlatego
              wspomniałem o romansie.... nie dlatego, że uważam to za panaceum na wszelkie
              dolegliwości okołorozwodowe, bo tak na pewno nie jest, a nawet bywa dokładnie
              przeciwnie, ale że jeśli na to nas nie stać to nie nie stac tez na inne,
              poważniejsze próby....
              • julka1800 Re: TABU 06.09.05, 14:43
                przeczytales moja wypowiedz ponizej czyli:
                "flitr ok bo to dosc niewinne
                romans - gorzej
                jesli 2 osoby zakladaja ze to bedzie cos co sie skonczy wczesniej czy pozniej,
                i rozejdą sie kazda w swoją stronę to ok,
                natomiast co sie stanie gdy jedna z tych osob "zaklada" ze bedzie z tego cos
                wiecej, wtedy gdy konczy sie taki taki romans, dla tej osoby niekoniecznie musi
                sie skonczyc dowartosciowaniem, lecz zdołowaniem , ze np. nie jestem warta/wart
                dluzszego zainteresowania, ze nie umiem znalezc sie w związku itp."

                i co wtedy
                facet zaklada romans kobieta wrecz przeciwnie cos dluzszego i wtedy bolesnie
                dostaje po raz kolejny w d...
                • bezecnymen Re: TABU 06.09.05, 14:48
                  albo on zakłada a ona go kopie....nie ma reguły jak sądzę......
                  zreszta pisałem to na podstawie własnego doswiadczenia... każde z nas może miec
                  inne i podejście do tematu i doświadczenia i wnioski
    • konik_morski Re: TABU 05.09.05, 16:29
      Podnieśliście mnie trochę na duchu smile))

      Co do uśmiechu to ja jestem bardzo wesołą osobą i uśmiecham się do znajomych i
      nieznajomych.
      W pracy znana jestem z dobrego humoru.
      Poczucie własnej wartości dzięki ex miałam w piwnicy ale wychodze z tego.

      Po separacji wpadłam w dół , ale po roku się wygrzebałam.
      Znajomi twierdzą że się bardzo zmieniłam . Mam zupełnie inny dźwięk głosu ,
      podejście do życia i kipię optymizmem.
      Sporo osiągnęłam a to dopiero początek !

      Naprawdę nie myślałam o żadnym związku ale idea romansu bardzo mi się podoba .
      Muszę to przemyśleć.

      Jak chodzi o kolegów z pracy a także koleżanki to ubyło mi dzięki nim
      kilkanaście lat.
      Nie traktują mnie jak starszą osobę , matkę dorosłym dzieciom tylko kogoś z kim
      można się powygłupiać , zwierzyć, poradzić.
      Bezwstydne teksty moich o połowę młodzszych współpracowników zwalają mnie z nóg.
      Mogłabym być ich matką...
      No jak by moje dzieci tak się w stosunku do mnie zachowywały to miałyby za swoje

      A tak serio to pomyślałam ostatnio że może nie jestem takim zabytkiem
      archeologicznym na jaki się czuję smile))

      W rozmowie z nową koleżanką wspomniałam że córka zrobiła pyszny obiadek i że w
      ogóle dzieci mi bardzo pomagają i są świetne.
      Zapytała ile corka ma lat...

      Jak się dowiedziała to zapytała ile ja mam w takim razie.
      Jej reakcja na moją odpowiedź byłą największym komplementem jaki otrzymałam
      ostatnio.
      Zatkało Ją kompletnie smile))

      Konik.








Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka