Od kilku miesięcy walczę z myslami. Czy pomyliłam sie 12 lat temu? Jak to
mozliwe, że nie mogę z nim czasami wytrzymać. Przeciez nie pije, nie bije,
zarabia etc. Czuję się okropnie skołowana. Czy powinnam się rozwieść, tak bez
istotnego powodu... Moze to tylko jakas moja fanaberia... Czuję, że powoli
wariuję