ulala.v 04.04.05, 09:19 trzymajmy kciuki za jarkoniego... dziś ma pierwszą sprawę...być może właśnie jest na sali sądowej....drodzy forumowicze...pokażmy kierownikowi całego forumowego zamieszania, że jesteśmy z nim...jarkoni daj znać jak poszło... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bellima trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwieść 04.04.05, 09:34 za jarkoniego i jego zonę. i innych małżonków ktorzy postanowili się rozejść nie widzac szans na dalsze życie z sobą razem w rodzinie. żeby ten trudny etap przeszli w spokoju i bez nienawiści wzajemnej. pomimo wszystko. Odpowiedz Link
viillemo Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 04.04.05, 14:36 bellima masz rację..., nienawiść zabija wszystko i wszystkich, nawet nas samych jeśli nienawidzimy... Odpowiedz Link
vertigo5 Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 04.04.05, 16:56 jarkoni... w szczególnym momencie zaczyna sie Twoja sprawa... bądź odważny i ... "nie lękaj się"... Odpowiedz Link
jarkoni Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 04.04.05, 18:21 Przeżyłem, ale humor mam taki sobie.....Pozdrawiam Odpowiedz Link
latoja Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 04.04.05, 19:06 Jak wyrównasz oddech i uspokoisz nerwy , to napisz trochę wiecej. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 04.04.05, 19:19 Oj tak, tak, Jarkoni, zrob sobie przerwe w oddychaniu i skrobnij pare zdan! Odpowiedz Link
jarkoni Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 05.04.05, 00:26 Nic mi się nie chce i zdycham, nie sądziłem ze moja żona będzie kłamać, ale kasa to kasa.....Nie ma słów Odpowiedz Link
akacjax Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 05.04.05, 12:27 Ona też może kiedyś nie sądziła, że ją zdradzisz Odpowiedz Link
jarkoni Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 05.04.05, 18:56 Akacja nie mam siły na polemikę...Pracowała latami nad tym, żeby ten związek się rozpadł, kroczek po kroczku...A moja zdrada była skutkiem a nie przyczyną..Kajam się, że poznałem kogoś w trakcie trwania małżeństwa, powinienem uszy po sobie i tkwić jako cierpiętnik.. Odpowiedz Link
india8 Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 05.04.05, 19:01 Jarkoni, chwilowo jesteś pod ochroną, ale nie wstawiaj takich tekstów, pliz, bo są nie fair i sam w nie nie wierzysz, mam nadzieję... Odpowiedz Link
lisis Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 06.04.05, 08:57 jarkoni napisał: > Akacja nie mam siły na polemikę...Pracowała latami nad tym, żeby ten związek > się rozpadł, kroczek po kroczku...A moja zdrada była skutkiem a nie > przyczyną..Kajam się, że poznałem kogoś w trakcie trwania małżeństwa, > powinienem uszy po sobie i tkwić jako cierpiętnik.. kolejny ubezwlasnowolniony biedaczek poswiiecajacy sie mezus..., ktorego zona tak podle traktowala w malzenstwie, ze jedyne co mogo zrobic to ja zdradzic... ZALOSNE !!!! Odpowiedz Link
kasiar74 Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 06.04.05, 09:24 zwykłe tchórzostwo zamiast skończyc takie złe małżeństwo to jeśc obiadki u zony a kochać kochankę Odpowiedz Link
bezecnymen Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 06.04.05, 16:42 no tak jesli kobieta pisze, że czeka latami z nadzieja że on sie zmieni to jest w porządku, a jesli to napisze facet to jest tchorzem.... i dlaczego z zasady przyjmujecie że nie było tak jak jarkoni napisał?bo to on w efekcie zdradził fizycznie? Odpowiedz Link
lisis Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 06.04.05, 16:56 zdradzil fizycznie i emocjonalnie. zaangazowal sie w inna kobiete, obnosil sie z tym, nie podejmujac decyzji o rozwodzie. tu wciska kity ze chcial sie rozwiezc dla ukochanej kochanki tylko ona nie chciala dluzej czekac za chwile slyszymy ze zona go wyrzucila z domu i zazadala rozwodu a on chcial jeszcze rozmawiac i jeszcze sie oburza ze teraz nagle zona bezczelnie sklamala na jego niekorzysc? Odpowiedz Link
julka1800 Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 06.04.05, 17:00 chyba zle zrozumiałes poprzednią wypowiedz bezecny jesli kobieta czeka latami z nadzieją ze on sie zmieni to ok , jasli facet czeka latami z nadzieja ze ona sie zmieni to tez ok natomiast jesli on czeka latami i w miedzyczasie posiada kochankę to jest nie fair i mozna to nazwac tchorzostwem /bo boi sie odejsc definitywnie od zony ktora czesto mu gotuje pierze i dba o dom, a nie wiadomo czy owa kochanka byłaby tak oczocza do prania skarpet - przysłowiowych/ oczywiście uczciwie stwierdzam ze jesli onarobi to samo jak powyżej to również jest nie fair i przyjmuje ze Jarkoni pisze prawde, on zdradził, ona kłamie - dlaczego nie? Odpowiedz Link
bezecnymen Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 06.04.05, 16:47 wygląda na to że od jarkoniego róznie sie tylko tym, że nie zdradziłem w trakcie trwania małżeństwa...możecie sobie darować wyrazy współczucia, bo moja ex juz to wytłumaczyła..powiedziala w sądzie że bylem zbyt wielkim tchórzem by ja zdradzić.... amen Odpowiedz Link
lisis Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 06.04.05, 17:10 nikt nie twierdzi ze sa tylko dobre zony i tylko zli mezowie. a zdrada to zadna odwaga. to ohydztwo. i zachowanie jarkoniego w stosunku do obu kobiet bylo nie w porzadku. i nawet jesli zle sie dzialo w malzenstwie, to jarkoni wlasnie doprowadzil do jego nieodwracalnego konca. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 06.04.05, 19:13 to skąd w twoim lisis poście okreslenie...kolejny mężuś...kolejnymi jesteśmy tutaj ja, tri i vertigo, dziekuje w imieniu męskiej cześci forum...się chłopaki ucieszą na pewno... Odpowiedz Link
tricolour Gdzie, gdzie ??? 06.04.05, 21:37 Gdzie nas obrażają ?? ))) Aaaa... Lisis. No... zemsta bedzie straszna: chuchanie do ucha! To na początek. Potem juz tylko gorzej )) Odpowiedz Link
lisis Re: trzymam kciuki za tych ktorzy muszą się rozwi 07.04.05, 08:27 bezecnymen napisał: > to skąd w twoim lisis poście okreslenie...kolejny mężuś...kolejnymi jesteśmy > tutaj ja, tri i vertigo, dziekuje w imieniu męskiej cześci forum...się chłopaki> ucieszą na pewno... zapomnialam ze w tym miejscu sami nadwrazliwcy hihihi bezecny- oprocz tego miejsca i rzeczywistosci wirtualnej jest jeszcze cos takiego jak codzienne namacalne realia w ktorych dane jest sie czlowiekowi obracac. i stad wzial sie u mnie ten "kolejny mezus" co nie zabrania wam tu bynajmniej postepowac tak by nigdy nie zostac zaliczonymi do tego grona. howgh. Odpowiedz Link
latoja Re: Jarkoni... 06.04.05, 20:40 A ja przyznaję się, że mam problem jeśli chodzi o Jarkoniego , bo nie potrafię być obiektywna. Z jednej strony załozył fajne forum i ogólnie miły facet, a z drugiej ze szczerością dziecka opowiedział nam o swojej sytuacji. Pytałeś kiedyś o szczerość Jarkoni - czy warto ? Odpowiedz sobie teraz sam. Ocenianie i krytykowanie innych przychodzi nam łatwo, a może trzeba im czasami podać pomocną rękę. Nie na zasadzie " biedaczek ... " , konekwencje złego posępowania trzeba ponosić tyle , że nie koniecznie w atmosferze nagonki. Odpowiedz Link
jarkoni Re: Jarkoni... 07.04.05, 00:42 Chyba podejmę własciwą decyzję...Nie czuję się winny rozpadu małzeństwa..Nie mam też pojęcia czy moja aseksualna, oziębła i nierozmawiająca żona tez kogoś nie miała lub nie ma..Dobry adwokat i też będę kłamał..Tzn inaczej, kłamstw nie obiecuję, ale będę zbijał jej kłamstwa Odpowiedz Link
bravado1 Re: Jarkoni... 07.04.05, 01:03 Dobry wieczór. Pozwoliłem sobie troszkę poczytać... I troszkę doradzić. Jarkoni, to co może cię spotkać i usłyszeć na sali sądowej w tak zwanym Sądzie Rodzinnym czasami może przejść twoje najśmielsze wyobrażenia. Więc cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości... Odpowiedz Link
kasiar74 Re: Jarkoni... 07.04.05, 08:44 super jarkoni każdemu może się nie ułożyć może być róznie ale czemu sam nie podjałes decyzji odejscia tylko grales na dwa fronty? Co do kłamstw w sądzie i manipulowanie dziećmi to bez komentarza chcesz to niszcz byłą żonę a może po prostu się zniżysz do rozmowy z twoją żoną i może dojdziecie do porozumienia bez tego cyrku, brałes to w ogóle pod uwage? Odpowiedz Link
lisis Re: Jarkoni... 07.04.05, 08:48 jarkoni napisał: > Nie czuję się winny rozpadu małzeństwa..Nie > mam też pojęcia czy moja aseksualna, oziębła i nierozmawiająca żona tez kogoś > nie miała lub nie ma..Dobry adwokat i też będę kłamał.. a dopiero co pisales ze na zone nic zlego powiedziec nie dasz a teraz sam judzisz na nia. kiedy stala sie aseksualna i nie taka swieza? i jakim cudem masz jednak dzieci z tak oziebla kobita?? porozmawiales z nia o tym???? jej zarzucasz nieumiejetnosc rozmowy- a sam pisales ze ze swoimi dziecmi prawie nie rozmawiasz... moze to z toba soie nie dalo rozmawiac w tym malzenstwie? i jeszcze twoje niesmaczne wyliczanie ile to kasy zainwestowales w nia i w dzieci a ona tak niewdzieczna... bleeee, wielki laskawca ktory zostawia zonie caly majatek i prowadzi zycie swietego franciszka..... jesli bylo ci tak zle trzeba bylo sie dawno rozwiezc a nie biegac za kochanka z milosnymi wyznaniam,i liczac ze zona bedzie na to bez slowa latami spokojnie patrzec i akceptowac, a w miedzyczasie odchowa ci dzieci i zajmie sie domem. czy do ciebie to nie dociera? czy ty facet naprawde nie masz za grosz przyzwoitosci? wybielasz sie teraz. i jedyne co ci przychodzi do glowy to powalczyc ostrzej z ta niewdzieczna klamliwa zona bo ty przeciez jestes niewinny! Odpowiedz Link
kruszynka301 Re: Jarkoni... 07.04.05, 08:50 jarkoni, ale wytłumacz mi, co właściwie chcesz osiągnąć, a co żona. My z eksem chcieliśmy rozwodu, więc wystarczyło, że eks przyznał się do odejśćia do kochanki, nie musieliśmy więc ani kłamać czy ubarwiać naszego życia w sądzie, ani wyciągać jakiś zamierzchłych spraw. Może najpierw ustalcie, co chcecie oboje osiągnąć, i dojdźcie do kompromisu. U nas, a widzę, że sytuacja była podobna, to się udało. Nie jest to niemożliwe, a skoro to żona kazała Ci się wyprowadzić (zresztą tak samo jak ja eksowi) to chyba też chce tego rozwodu. Więc tak właściwie to o co chodzi???? Jeśli orzekacie o winie, to co to da? Jedynie wątpliwą satysfakcję, a ileż więcej niepotrzebnych stresów dla obu stron. Alimenty dla byłego małżonka też się płaci jedynie przez 5 lat (ja i tak nie miałam szans na udowodnienie pogorszenia stanu materialnego). Odpowiedz Link
akacjax No, nie wiem... 07.04.05, 09:05 Ale myślę, że Jarkoni wyjaśni co kto chce, bo kiedys pisał: Żona chce kasy. Ale chyba nie o to chodzi. Bo pisał, że wszystko jej zostawia. W takim wypadku może wystarczyłoby oświadczenie tego w sądzie. I zona byłaby uspokojona. Ja myślę, że żona po prostu chce orzeczenia jego winy. A to znaczy: wszystko za rozwód płaci jedyny winny, również za adwokata żony(oprócz sprawy apelacyjnej), więc jeśli nie ma szans na uniknięcie orzeczenia winy lepiej nie kombinować, bo koszty wzrastają. Orzeczenie winy nie jest równoznczne z podziałem majątku, Gdy strony nie dojdą do porozumienia musi byc odrębna sprawa w sadzie cywilnym. Prawo do alimentów : pięć lat mają obie strony przy orzeczeniu bez winy(o ile nie wstąpią w związek małżeński-nowy) Przy orzeczeniu winy tylko strona niewinna ma prawo do alimentów całe życie (pogorszenie sytuacji spowodowanej rozwodem), chyba , że wstąpi w związek małżeński. Sprawa kosztów i abezpieczeń to jeden z powodów orzekania o winie, drugi to zapewne kwestia psychiki. Odpowiedz Link
julka1800 Re: Jarkoni... 07.04.05, 10:13 Tak mysle ze Kruszynka ma racje, po prostu trzeba ustalić co sie chce osiągnąć co chce osiągnąc druga strona i szukac kompromisu. Chyba ze celem jednej ze stron jest dopieczenie tej drugiej ile sie da, ot tak z czystej złośliwości wtedy ... hulaj dusza piekła nie ma... wszystkie chwyty dozwolone i wszystko bedzie trwało latami Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Jarkoni... 07.04.05, 11:17 Podobno sa i takie sprawy ktore ciagna sie 17 lat, bo taki rozwod staje sie jedynym zyciowym celem rozwodzacych sie ))) Odpowiedz Link
kruszynka301 przeciągające się rozwody 07.04.05, 16:11 czekolada72 napisała: > Podobno sa i takie sprawy ktore ciagna sie 17 lat, bo taki rozwod staje sie > jedynym zyciowym celem rozwodzacych sie ))) i niemała w tym zasługa adwokatów, no ale przecież muszą na czymś zarabiać, a przez kilkanaście lat mieć stałe źródło dochodu)) Odpowiedz Link