samosia75
13.04.05, 15:30
W internecie roi sie od ludzi po rozwodzie, od zdradzanych i zdradzajacych,
nieszczesliwych, porzuconych, samotnych matek...itd. Czytajac chociażby forum
gazety można odnieść wrażenie, ze tacy ludzie stanowia spory procent
społeczeństwa. Tymczasem w moim środowisku i otoczeniu jestem wyjątkiem. Znam
tylko związki i małżenstwa w ktorych panuje spokój i pokój. Byłam dziś na
szkoleniu- mamy na nieszczeście ustawowy obowiązek ciegłego dokształcania
sie. Spotykam tam swoich rowiesnikow-znajomych ze studiow i widze ze jestem
ewenementem. Dlatego nie lubie tych szkolen-czuje sie niezrecznie. No i jakos
głupio słucha sie opowieści dalekich, dawnych kolezanek o ich szczesliwym
pozyciu rodzinnym, o planach architektonicznych domkow z ogrodkiem i planach
poszerzenia rodziny o drugiego potomka. Czuje sie jak uffo. Ci ktorzy mnie
dobrze znają ,fakt ze jestem "samotna matka po przejsciach" traktuja całkiem
naturalnie i juz dawno sie przyzwyczaili. Ci ktorzy sie dowiaduja- sa w
szoku. A Ci ktorzy nie wiedza pytaniami "kiedy drugie dziecko?" wprawiaja
mnie w wielkie zakłopotanie.
No i gdzie WY jestescie drodzy rozwodnicy w tym społeczństwie?? Niewidzialni
czy cooo!!??? W sobote kolejny wykład...buuuuuuuuuuuuuuuuu