Dodaj do ulubionych

Jestem przed rozwodem

31.05.05, 13:22
Obawiam się tego - strasznie mnie nosi.
boję się co będzie za dzień dwa i czy wogóle jutro będzie.
Kocham Faceta z którym sie rozwodze ale nie chcę już dłużej być poniżana i
nie szanowana.
zwolnił mnie z pracy. Nie mam środków do zycia musze szybko coś wymyślić-
jakąś pracę i mieszkanie nie zniosę już dłużej bezsennych nocy.

pomocy niech mi ktoś doda siły - czy romans do dobre lekarstwo na rozwód?
Obserwuj wątek
    • gosiaas25 Re: Jestem przed rozwodem 31.05.05, 14:22
      pisz, to naprawdę pomaga!
      kiedy będzie Ci źle - pisz tym bardziej!
      bezsenne noce przechądzą, obiecuję, w końcu organizm wysiada, niestety albo i
      na szczęście
      nowa praca -nowe miejsce-nowi ludzie
      ...romans, hmm, cóż...
    • brygida100 Re: Jestem przed rozwodem 31.05.05, 15:36
      mam to samo... a romans nie jest dobrym sposobem.... ale i tak to robimy...
    • dorotka_vk Re: Jestem przed rozwodem 31.05.05, 16:02
      W zaleznosci od osobowosci i charakteru osoby romans moze byc dobry a moze byc
      niszczacy. Jesli uwazasz, ze Tobie pomoze, to pewnie tak bedzie. Mi romans
      pomogl zobaczyc, ze z innym facetem moze byc fajnie i ze moj maz nie jest
      jedyny na swiecie i miliony kobiet zyja bez niego i sobie swietnie radza. A
      moze wlasnie dlatego radza sobie swietnie. Poza tym czasem robi to dobrze na
      podniesienie poczucia wlasnej wartosci.
      • clio11 ????????? 31.05.05, 16:45
        Czy "ten drugi" wie, że jest "lekarstwem na całe zło"? Czy masz zamiar stosować
        tę terapię długookresowo, czy tylko do pierwszych oznak ustania depresji
        okołorozwodowej?
        Romans dla sztuki? Romans dla podratowania kondycji psychicznej?
        Radziłabym bardziej flirt, ale granice są czasem zbyt płynne między jednym i
        drugim.
        Najbardziej skuteczne są basen, rower, spacery (ale raczej chodziarstwo, zbyt
        wolne nastrajają refleksyjnie), rąbanie drzewa czy zbieranie chrustu.
        Staraj się nie leczyć czyjąś nadzieją (może ten drugi ktoś wiąże z Tobą jakieś
        plany). Cyba, że oboje powiecie sobie jasno, że ten romans ma czysto
        TERAPEUTYCZNE podłożewink
        Ale sytuacja często lubi się wymknąć spod kontroli...
        • julka1800 Re: ????????? 01.06.05, 16:58
          podpisuje sie pod tym co napisała Clio11
          to co dla Ciebie bedzie romansem, lekarswem na bolączki, dla drugiej osoby moze
          oznaczac zupełnie coś innego, i mozesz zranic kogoś.

          Inaczej, gdy jest to otwarcie powiedziane i obie strony wiedza, co dla tej
          drugiej oznacza ta znajomość.
    • singielka.w.zwiazku Re: Jestem przed rozwodem 01.06.05, 14:30
      okej napiszę
      mam 26 lat - (jeszcze 25 przez ponad pół roku)
      mój mąz jest starszy o 10 lat.
      wyjechałam do Londyny na kilka dni w odwiedziny do naszych wspólnych
      przyjaciół. Wyjeżdzając napisałam sms -a KOCHAM CIE. dostałam odpowiedź "me 2"
      jak ja się cieszyłam.....
      w czasie pobytu tam dostałam od męza 2 sms-y jeden z kodem żebym doładowała
      sobie konto drugi abym potwierdziła sygnałkiem czy dostałam sms-a
      miałam wrócić PKS-em ale Spóźniony o prawie 3 godziny samolot spowodował, że z
      pksu nici.
      Musiałm do 3 w nocy czekac na pociąg i o 9 rano być w domu.
      Mamy 2 samochody, mase znajomych, przyjaciół mógł po mnie wyjechac każdy.
      Miąłam niestety znowu pusto na koncie i stac mnie było na 3 sms-y do męża aby
      po mnie wyjechał.
      nie wyjechał poszedł spać
      wysłał sms- a żebym mu nie przeszkadzała.
      kiedy dojechałam z dworca odebrał mnie mąż. Wchodząc do domu mijałam
      niedojedzone resztki jajecznicy śmierdzącej na odległość oraz inne ciekawe
      rzeczy.
      zrobiłam mu awanturę bo łagodne słowa zbył.
      usłyszałam, że nie zgadzał się na mój wyjazd itp. na końcu rzucił rozstajemy
      się.
      Potem dodał - "zwalniam cię" - z firmy którą przepisaliśmy na niego tuż przed
      ślubem,
      wczoraj dorzucił "abieram jedno z dzieci 2 dobrze się dzieli"
      dodał też "celowo po ciebie nie wyjechałem- żebyś zobaczyła jak to jest"
      zrozumiałam, że mnie nie kochał i nie zależało mu na mnie.
      codzienie boli bardziej - moja przyjaciółka została tu aby wszystkiego
      dopilnowac i teraz to ona ma pracę.
      nie mogę się otrząsnąć - nie mam pieniędzy ani szans na wyjazd gdziekolwiek -
      choc pieniądze łatwo zdobyć gorzej się gdzies odnaleźć - chciałabym się
      wypłakac komuś ale wstyd mi, że byłam taka głupia.
      wine za wszystko ponosze oczywiście ja
      czy jestem głupia?
      • clio11 Re: Jestem przed rozwodem 01.06.05, 16:08
        Droga, Si. Nie daj się zwolnić przede wszystkim. W tym przypadku ABSOLUTNIE na
        to nie pozwól. Przełozony musi miec wazki powód, żeby zwolnić pracownika, nawet
        jesli jest to mąż. Poradź sie jakiegoś [prawnika, nie działaj pohopnie. A
        faceta, który mówi, że 2 dobrze się dzieli nie powinnaś żałować.
        Trzymaj się. Dobrze, że masz przyjaciól, ale pamiętaj, że tak na 100% możesz
        liczyc tylko na SIEBIE.
        Pisz. Będziemy Ci pomagać.
        • singielka.w.zwiazku Re: Jestem przed rozwodem 02.06.05, 11:44
          Żebyście wiedzieli jak ja dobrze o tym wiem......- ale dopiero kiedy czytam
          wasze wypowiedzi docierają one do mnie.
          mam juz 2 plany i jeden awaryjny- zbieram kase po drobiazgu, zabrałam paszporty
          dzieci, szukam pracy tu w polsce.... i postanowiłam za wszelka cenę doprowadzić
          do rozejmu.
          wiem, że będzie mnie bolało bo decyzje podjełam - jak pisała clio11 do tanga
          trzeba dwojga.
          wczoraj zaproponowałam, że przeprosze i wszystko naprawię bo mi na nim zależy -
          chcę w ten sposób uzyskac dostęp do kasy i dzieci - za 2 miesiące uzyskam wizę
          i wyjadę. Tyle wytrzymam. Kupiłam sobie leki rozweselacze.
          wczoraj upiłam się w towarzystwie innych samotnych. wróciłam jednak trzeźwa -
          na pozór doprowadziłam do zbliżenia i mąz jest mój.
          nasłuchałam się jaka ja głupia jestem itp. to mnie tylko utrwala w działaniu.
          potrzebuje około 15000zł aby móc wyjechac z dziećmi i przez kilka miesięcy nie
          musieć tyrac na czynsz za granicą. mam 1500. jak na kilka dni to nie wiele
          ale...
          nie dam się nie mam juz siły być ofiarą.
          Zrozumiałam, że nie kocham go tak jak powinnam - to uzaleznienie.
          macie rację co do romansu. Niewiele zmieni.
          postaram się aby dzieci były ze mną - od dziś wynosze ich ubrania.
          byłam u prawnika - 4000zł za przeprowadzenie od początku do końca - czy to
          dużo??
          • tricolour Nie podoba mi się... 02.06.05, 18:44
            ... ani Twój sposób postepowania (kłamstwa, manipulacje), ani to jak o tym
            piszesz... Zastanawiam się nawet, czy to prawda...

            Jeżeli choć trochę znam nasze forumowe towarzystwo, to chyba nie takich rad
            udzielamy...

            W każdym razie życzę CI szczęścia.
            • singielka.w.zwiazku Re: Nie podoba mi się... 06.06.05, 14:42
              nie mam wyjścia!!!
              mam podpisaną rozdzielność przed ślubem.
              PO rozwodzie nei będę miała gdzie mieszkać i gdzie pracować - nie robiłam nic
              po maturze "po co Ci to i tak cię utrzymam no i mamy firmę".
              Dzieci nie dostane skoro nie mam pracy i mieszkania.
              dziś mam niewiele ale nie mogę pozwolić aby ktos zabrał mi wszystko.
              Nie mogę pozwolić aby ,kiedy sytuacja się powtórzy, on nabrał przewagi tak jak
              teraz mówiąc mi: "tobie nikt nie uwierzy"!!!!
              znosze to wszystko. Czekam na mój akt
              Prawnik nie chciał rozmawiac bez kasy.
              Sąd tez nie zechce.
              Opieka społeczna nic mi nie pomoże - zarobki męża... tu go wszyscy znają
              nie mam rodziców, rodziny - niezyją
              czekam, nie sądzę aby jego stosunek do mnie się zmienił - postanowiłam co robić
              z prawnikiem - on podpowiedziął co jak i kiedy i że bez zabezpieczenia sobie
              sytuacji finansowej nic nie osiągnę i nei dam rady wytrwać.
              Nie osądzajcie mnie.
              wiecie jak mi ciężko??
              musze z miesiąc wytrzymać jest strasznie
              • akacjax Re: Podoba mi się... 06.06.05, 15:05
                że myślisz o wszystkim. Szkoda, że facet tak Cię wykorzystał. Firma była
                wspólna i przepisałaś na niego mimo rozdzielności?
                Zakochane dziewczę..ale no cóż nie czas rozdrapywać rany. Szukaj pracy. Jeżeli
                potrzebujesz prawnika poszukaj darmowych, mają mniej chęci, ale czasem
                podpowiedzą.
                Nie wiem, czy więcej zyskujesz, gdy pozorami udajesz, że jest ok, czy gdy
                twardo nie zgadzasz się na takie traktowanie. Na jakie tematy możesz powiedzieć
                nie! ?
                Trzymam za Ciebie.
    • banetka Re: Jestem przed rozwodem 01.06.05, 23:10
      Trzymam kciuki za Ciebie i mam nadzieje ze sie nie dasz wykopac temu d...
      wybacz ale to nie facet , jego nawet trudno nazwac czlowiekiem ... To wcale nie
      jest ani takie proste ani takie latwe by kogos wyrzucic z firmy z domu z zycia.
      Ma racje clio11 radzac Ci bys wziela prawnika i nie daj sobie niczego ot tak
      odebrac... Nikt nie ma prawa postepowac tak jak Twoj "niby-maz" ...
      Serdecznie pozdrawiam...
    • bursztynowe Re: Jestem przed rozwodem 02.06.05, 00:37
      Nie nie i nie

      żaden romans, po pierwsze to nie poprawi Twojego stanu, co najwyżej samopoczucie
      ale tylko na chwilę, a potem b ędzie jeszcze gorzej - bo wyrzuty.. Po drugie, to
      takie dosyć instrumentalne traktowanie drugiego człowieka
      Stań na nogi, bo to jest dla Ciebie najważniejsze - zarówno emocjonalnie jaki i
      ekonomicznie. A wtedy okaże się że fajnych ludzi płci przeciwnej wcale nie
      brakuje...

      Po co masz się pchać w jakiś szajs po to tylko by po jakiś czasie sobie
      uświadomić, że to totalna pomyłka - a tak niestety najcześciej się zdarza w
      sytaucji rozwodowo-rozejściowej. Romans nie jest lekiem na rozstanie. Lepiej się
      do tego przygotować (znaczy do następnego związku) i psychicznie i emocjonalnie,
      a także i finansowo, tak by być w pełni sobą i nie popełniac koeljnych
      pochopnych decyzji.

      Pozdrawiam serdecznie

      PS Mówisz że kochasz - to nie znaczy, niestety, że masz z NIM być za wszelką
      cenę. Do tanga trzeba dwojga....
      • clio11 Re: Jestem przed rozwodem 06.06.05, 15:20
        No, cóż...Przez chwilę poczułam się tak, jak bym czytała powieść o hrabii Monte
        Christo...Cieszę się, że mam TO już za sobą.
        A swoją drogą-nie obawiasz się, że mąż coś zauważy? Będziesz miała siłę grać
        ten teatrzyk przez następne parę m-cy? Naprawdę nie ma NIKOGO, kto byłby
        skłonny Ci pomóc i pożyczyć te pieniądze?


        • banetka Re: Jestem przed rozwodem 06.06.05, 18:23
          clio11 czy myslisz ze ludzie sa sklonni tak szybko pozyczac forse?????
          • singielka.w.zwiazku Re: Jestem przed rozwodem 22.06.05, 18:59
            Prawie mam pracę!!!!
            prawie mam tyle ile mi potrzeba - najpóźniej we wrzesniu znikam.
            Prawnik mówi, że nic nie wywalczę mam rozdzielność a firmę przepisałam
            dobrowolnie - oj byłam głupia!!!!!!
            kiedy pytał czy nie chcę połowy ja powiedziałm że będzie moim mężem więc ufam
            mu - teraz firma rozkwita a ja tonę - na szczęście to ja ją zbudowałam i ja
            wiem jak to utrzymać wiem gdzi esą najważniejsze sznurki.
            bardzo trudno tak żyć. Mam nadzieję, że nikt się nie domyśla. Moj "mąz" nic
            nawet nie podejżewa myśli chyba, że pogodziłam się z myślą że jestem nie
            kochana i że będzie już teraz po jego myślli - tylko drażni go, że boli mnie
            głowa i że często jestem u lekarza.....
            • akacjax Re: Jestem przed rozwodem 23.06.05, 00:46
              Powodzenia! Tak trzymać!
            • tricolour To, co piszesz... 23.06.05, 18:44
              ... jest jakieś niespójne i napawa niepokojem... Szykujesz jakąś zemstę...
              nieładnie.
              • anja_pl Re: To, co piszesz... 23.06.05, 22:15
                tricolour napisał:

                > Szykujesz jakąś zemstę...
                > nieładnie.

                dlaczego?
                • e.mes Zemsta jest rozkoszą bogów 27.06.05, 15:25
                  anja_pl napisała:

                  > tricolour napisał:
                  >
                  > > Szykujesz jakąś zemstę...
                  > > nieładnie.
                  >
                  > dlaczego?

                  Zemsta nigdy nie jest dobra. Zresztą, każdy zły uczynek wraca do człowieka. Kto
                  wiatr sieje, zbiera burzę. I choćby nie wiem jak korciło, nie warto się mścić.
                  Choćby dla satysfakcji z bycia lepszą osobą.
                  • anja_pl Re: Zemsta jest rozkoszą bogów 27.06.05, 23:02
                    e.mes napisała:
                    > Zemsta nigdy nie jest dobra. Zresztą, każdy zły uczynek wraca do człowieka.
                    Kt
                    > o
                    > wiatr sieje, zbiera burzę. I choćby nie wiem jak korciło, nie warto się mścić.
                    > Choćby dla satysfakcji z bycia lepszą osobą.

                    nie myślałam o satysfakcji, staram się byc w porządku wobec siebie
                    i dziś znowu ktoś mi nakopał...
                    znowu oszukał...
                    wykorzystał moja uczciwośc i lojalność, nie po raz piewrszy zresztą sad(((((((

                    czasami myślę o zemście, ale tylko myślę, bo wrodzone cnoty mi nie pozwalają
                    wcielić tego w życie tongue_out

                    i zostaje mi tylko płacz, telefon do kogoś, kto mnie kocha, nie musi rozumieć,
                    do siostry,
                    i zostaje forum - terapia grupowa murowana tongue_out

                    do przyjaciół się boję, nauczona poprzednim doświadczeniem sad

                    a zemsty nidgy nie wcielę w życie, bo zemsta jest rozkoszą bogów, a ja do nich
                    się nie zaliczam tongue_out
                    • e.mes Re: Zemsta jest rozkoszą bogów 28.06.05, 11:50
                      anja_pl napisała:

                      > nie myślałam o satysfakcji, staram się byc w porządku wobec siebie
                      > i dziś znowu ktoś mi nakopał...
                      > znowu oszukał...
                      > wykorzystał moja uczciwośc i lojalność, nie po raz piewrszy zresztą sad(((((((
                      >
                      > czasami myślę o zemście, ale tylko myślę, bo wrodzone cnoty mi nie pozwalają
                      > wcielić tego w życie tongue_out
                      >

                      Hm... w myślach i ja stawiam moich wrogów pod ścianą i gotowa jestem ich
                      rozstrzelać...
                      Przykro mi, że ktoś doprowadził Cię do takiego stanu...
                • scriptus Re: To, co piszesz... 27.06.05, 16:27
                  firma, to ludzie, a nie budynki. Maz postapil nierozumnie, wyrzucajac
                  kluczowego pracownika
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka