Dodaj do ulubionych

poszukiwany....

13.08.05, 23:16
mój dowcip był kontrowersyjny? cóż, ja kiedy go usłyszałam śmialam się do
łez....

ale do rzeczy...

poszukiwany. mężczyzna. odpowiedzialny. szanujący innych. szanujący kobietę.
gentleman. partner w życiu. czuły. w miłości szalony. nie musi być przesadnie
romantyczny, byleby kwiaty dawał. uwielbiam dostawać kwiaty.i żeby był przy
mnie kiedy potrzebuję. i kiedy myślę,że nie potrzebuję...i żebym miała w nim
oparcie. i on we mnie. i po kinie, żeby ze mną porozmawiał. a potem
kochał.długo. i żebym czuła, że o mnie myśli. i żeby wiedział, że czekam,
kiedy gdzieś wyjeżdza.i on żeby czekał.i ...

czy jest w ogóle taki mężczyzna?

a może mi się przyśni?

niech przyjedzie do mnie odrazu.

z nadzieją....E.
Obserwuj wątek
    • kocur.czarny Re: poszukiwany.... 13.08.05, 23:23
      Daj sobie szanse, pozwol mu miec choc jedna wade!!!
      • discombopulated Re: poszukiwany.... 13.08.05, 23:29
        okej. niech będzie bałaganiarzem, niech się spóźnia, niech się czasami
        porządnie na mnie wkurzy... i wiele innych.ale niech mnie akceptuje taką jaką
        jestem.

        hej, czy ja wymagam zbyt wiele?
        • kocur.czarny Re: poszukiwany.... 13.08.05, 23:43
          Nie, nie wymagasz za duzo. Gdzie bedziesz szukac takiego?
          • discombopulated Re: poszukiwany.... 14.08.05, 21:49
            nie wiem. nie mam doświadczenia w poszukiwaniu. a może sam mnie znajdzie? a
            może czeka na to samo, na co ja czekam i tylko nic o tym nie wiemy, ani on ani
            ja?

            mam jeszcze tysiące jego zalet i wad w głowie, tylko jego samego nie ma...

            gdzie mam go szukać?

            • jarkoni Re: poszukiwany.... 14.08.05, 21:58
              noooo dawanie kwiatów jest najważniejsze....i biały koń...
              • discombopulated Re: poszukiwany.... 14.08.05, 22:05
                to ciut niesprawiedliwe...z Twojej strony.
                • jarkoni Re: poszukiwany.... 14.08.05, 22:15
                  a czemuż to? Ja wolę oparcie i kochaną kobietę niż gesty typu kwiaty...mam
                  przepraszać?
                  • discombopulated Re: poszukiwany.... 14.08.05, 22:20
                    a jeśli lubisz obejrzeć w świętym spokoju mecz, to ukochana kobieta ten spokój
                    Ci zapewni. ale gdy kochana kobieta lubi dostawć od Ciebie kwiaty, to już nie
                    jest kochana? gesty i słowa są (dla mnie) bardzo ważne. ja gestami i słowami
                    mogę urazić, przeprosić lub pokazać jak bardzo mi zależy.i wiele innych.

                    nie przepraszaj, bo nie masz za co.
    • sklodowska7 Re: poszukiwany.... 15.08.05, 17:59
      Faceci sie ozywili a kazdy mysli ze jest "odpowiedzialny. szanujący innych.
      szanujący kobietę. gentleman. partner w życiu. czuły. w miłości szalony".
      • kocur.czarny Re: poszukiwany.... 15.08.05, 19:51
        Odezwalem sie bo to poszukiwanie idealu, ktory jest stworzony w myslach, a w
        rzeczywistosci zawsze cos nie bedzie pasowalo. Wiec lepiej moze nie wymyslac i
        cieszyc sie tym co jest. Np faceci na tym forum.
        • discombopulated Re: poszukiwany.... 15.08.05, 20:33
          pewnie masz rację, ale mężczyzna, którego opisałam, to nie jest ideał. zapewne
          mamy inne wizje ideału, ale jedno jest pewne, każdy chciałby mieć obok siebie
          chociaż 1/2 ideału. Bo według mnie w kontaktach międzyludzkich powiedzenie: jak
          się nie ma co się lubi to się lubi co się ma...nie ma racji bytu. czyż nie?

          co do facetów na forum, to zawsze pozostaną oni "facetami na tym forum", a
          niezastąpione są kontakty facetami z krwi i koścismile

          pozdrawiam z realnego świata. bo wierzcie mi, twardo stąpam po ziemi.
          • bezecnymen Re: poszukiwany.... 15.08.05, 21:43
            każdy chciałby mieć obok siebie
            > chociaż 1/2 ideału.
            możesz uściślić? którą 1/2 ideału uznasz za wystarczającą? tongue_out
            • discombopulated Re: poszukiwany.... 15.08.05, 22:10
              tą bardziej idealną...
              • phokara O Romeo! 15.08.05, 22:57
                slowiczy sokole!
                O, tesknoto niewiescich pokolen!
                O, Romeo!
                Cyz jestes na dole?
                Czy jestes na dole???

                ps.
                Dla ulatwienia dodam, ze go nie bylo bowiem zly mu Kapulet sprzeniewierzyl
                amulet i cos tam jeszcze bylo, ale nie pamietam.
                • bezecnymen Re: O Romeo! 15.08.05, 22:59
                  Romeo był na dole, ale zdołowany brakiem drabiny o długości wystarczającej do
                  osiągniecia wiadomego balkonusmile
                  • phokara Re: O Romeo! 15.08.05, 23:04
                    BVezecny, otoz jestes w wiel-bladzie.
                    To bylo tak:

                    On konno wyruszyl, a kon
                    niezyczliwie odnosil sie don.


                    • bezecnymen Re: O Romeo! 15.08.05, 23:06
                      don corleone czy cichy don??
                      • phokara Re: O Romeo! 15.08.05, 23:09
                        tajemniczy don Pedro.

                        zreszta - wszystko jedno.

                        nie wdrapal sie na gore, przez co kobieta rozwazala pojscie do klasztoru (do
                        klasztoru ci zbiegne, lub innemu ulegne - jakos tak) Noooo, druga opcja brzmi
                        rozsadniej.
                        • bezecnymen Re: O Romeo! 16.08.05, 06:52
                          bo taka głuuuuuuuuuuuuuuupia to ja już nie jestem
                          • scriptus Re: O Romeo! 17.08.05, 18:45
                            Komentarz reportera : KATASTROFA ......
      • scriptus Re: poszukiwany.... 17.08.05, 18:43
        sklodowska7 napisała:

        > Faceci sie ozywili a kazdy mysli ze jest "odpowiedzialny. szanujący innych.
        > szanujący kobietę. gentleman. partner w życiu. czuły. w miłości szalony".

        a, który nie jest??????????????????
    • tachazit Re: poszukiwany.... 16.08.05, 18:06
      discombopulated napisała:
      > niech przyjedzie do mnie odrazu.

      Wybacz, może się teraz trochę czepnę, ale gdybym nie wiedziała, że to wątek o
      poszukiwaniu faceta, pomyślałabym, że jest to wątek o poszukiwaniu rodzica. A
      przynajmniej w tej części dotyczącej domyślania się Twoich potrzeb (żeby o mnie
      myślał i wiedział nawet lepiej ode mnie czego potrzebuję).
      Czy ten ideał faceta to jakiś Jezus Chrystus ???
    • anybody1 Re: poszukiwany.... 17.08.05, 09:40
      ja nie muszę dostawać kwiatów. potrzebuję za to zainteresowania, chcę czuć, że
      jestem potrzebna i ważna, a nie że jestem dodatkiem do czyjegoś życia...
      • bezecnymen Re: poszukiwany.... 17.08.05, 10:21
        ja też nie muszę dostawać kwiatów...wolę ''michałki''smile
        • anybody1 Re: poszukiwany.... 17.08.05, 10:24
          myslisz że dobrze robią na doła? bo zaczynam wpadać w jakieś krater chyba...
          • bezecnymen Re: poszukiwany.... 17.08.05, 10:30
            nie wiem, czy Tobie pomoże.... mnie pomaga trochę spożywczych słodyczy przy
            braku tych właściwych
        • anja_pl Re: poszukiwany.... 17.08.05, 10:27
          a ja moge i jedno, i drugie, i trzecie ;P
    • kasia9873 Re: Zrobiło mi się smutno. 17.08.05, 13:31
      Ponieważ uświadomiłam sobie, że moje oczekiwania bardzo odbiegają od tego co
      napisaliście powyżej. Ja nie szukam nikogo, kto będzie mnie nosił na rękach,
      przynosił codziennie kwiaty i wyznawał dozgonną miłość.
      Ja przede wszystkim poszukuję kogoś kto:
      - nie będzie na mnie krzyczał,
      - nie będzie podnosił na mnie ręki,probował mnie udusić lub przejechać
      samochodem,
      - nie będzie wracał pijany o 3 nad ranem,
      - nie będzie mnie poniżał,
      - nie będzie mówił, że jestem beznadziejna,
      - nie będzie straszył, że naśle zbirów od mokrej roboty, żeby się mnie
      skutecznie pozbyć,
      - nie będzie obrażał moich rodziców, a w szczególności mamy,
      - nie rozbije mojego telefonu o ścianę,
      - nie wyrzuci moich książek przez okno,
      - nie będzie mówił, że nie interesuję go ani ja, ani ten wstrętny „bachor”,
      - nie będzie wrzeszczał, że odbierze mi dziecko,
      i wreszcie
      - nie będzie mnie zdradzał, a kochanka nie będzie wydzwaniała w nocy i pytała
      co mam jej do powiedzenia w kwestii rozwodu( bo skoro chcę się rozwieźć, to
      muszę szybko wnieść pozew do sądu, bo ona nie będzie tyle czekać,jakby mąż nie
      mógł tego zrobić).

      Niestety nikt nie ma napisane na czole, że jest łagodny, miły i że można mu
      zaufać.
      Więc lepiej nie ryzykować, bo można się naciąć.
      • phokara Re: Zrobi?o mi sie˛ smutno. 17.08.05, 13:40
        Kasia!

        Zawsze mozna sie naciac. Jak tu wszyscy jestesmy - kazde z nas sie nacielo...

        Czy lepiej nie ryzykowac? Mysle, ze napisalas to, bo bardzo potrzebujesz zanegowania owego
        stwierdzenia.
        Prosze bardzo.
        Nie lepiej. Moze prosciej, ale nie LEPIEJ.

        troszke Ci sie lepiej zrobilo? Ciut, ciut...? Glowa do gory - Ex do piwnicy.
        pa.
      • bursztynowe W ogóle życie jest ryzykowne: można wygrać w totka 17.08.05, 14:05
        Przed pierwszym związkiem nic nie wiemy.

        Po pierwszym związku wiemy czego nie chcemy (Kasia9873?)

        Po drugim związku wiemy czego chcemy - bo tego nie dostaliśmy

        Wniosek: trzecie związki są najlepsze

        Zatem:
        osoby w pierwszym i drugim związku proszone są o jak najszybsze rozejście się i
        przejście do związku trzeciego...

        big_grin


        Ale serio. Znam jedną panią, co to miała wymagania podobne do Kasi. To znaczy,
        czego "nie".

        I jest już po rozwodzie. Bo samo "nie" nie wystarczy, Kasiu. Model byleby "nie
        bił i byleby nie pił" już się przedawnił.
        Miej swoje oczekiwania, w szczególności te pozytywne. Nie jesteś inna, ani
        żadna trędowata!
        • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 14:24
          bursztynowe napisa?:

          > Przed pierwszym zwia˛zkiem nic nie wiemy.
          >> Po pierwszym zwia˛zku wiemy czego nie chcemy (Kasia9873?)
          >> Po drugim zwia˛zku wiemy czego chcemy - bo tego nie dostalis´my
          >> Wniosek: trzecie zwia˛zki sa˛ najlepsze

          Trzeci.... nie pamietam juz. Ale 6, 9, 12, 15, 18, 21...... etc.
          Kurde, gdzie ja popelniam blad???
          • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 14:29
            Cholera, teoria nie obejmuje takich przypadków...

            Zastanówmy się... hmmm...
            Na chłopski rozum to powinna być totalna nirwana i wielokrotny orgazm...
            • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 14:32
              Ze ja nie mam rozumu...

              buuuu

              chlopskiego.


              • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 14:35
                oj, nie martw sie... transplantologia rozwija sie bardzo dynamicznie (tylko nie
                wiem NFZ refunduje)
                • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 14:37
                  Pocieszajace.
                  zawsze chcialam byl tepakiem.
                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 14:39
                    takich rozumów jest wbród - nie będzie chyba problemy z przeszczepem....
                    • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 14:45
                      jakby co chętnie służe...
                      • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 14:50
                        Rety, jak sie zamienimy - bedziesz mial przechlapane...

                        (ale to juz bedzie Twoj problem, he,he)

                        A jakich problemow ja sie moge spodziewac?
                        • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 14:58
                          ja będe miał przechlapane? o nie! to biorca będzie miał nie lada problem...
                          • hela74 Do Phokary i Bursztynowe 17.08.05, 15:00
                            lubię czytać Waszą wymianę zdań w wielu wątkach, naprawdę mi się podoba smile
                          • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 15:02
                            Z wielokrotnascia liczby 3?

                            hmmmm.

                            sprobuje... dac rade.
                            • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 15:08
                              baaa.... i nie tylko...

                              (liczne niespodzianki w programie)
                              • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 15:11
                                No risk - no fun.

                                Wchodze w to. Lubie niespodzianki, a te niemile zrekompensuje mi po pierwsze ta nirwana, a po
                                drugie TO drugie.

                                Tylko co ty zrobisz w tym "tajemniczym ogrodzie"? Tam chwasty po kolana...
                                • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 16:10
                                  Chwasty? może dla różnych eksiów...
                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 16:16
                                    Łąka, łąka pełna kwiatów... dla jednych chwastów, dla innych wręcz przeciwnie...

                                    Podoba mi się "tajemniczy ogród". Brzmi jak obietnica nieoczekiwanego. Miłe
                                    napięcie, powoli gaśnie światło, a grube wiśniowe story rozchodzą się na boki.
                                    Otwiera się inny, cudowny świat...
                                    • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 16:23
                                      nasze miejsce jest na lakach pelnych wiosny
                                      nasze miejsce jest daleko od nas samych
                                      patrzy na nas - takich smutnych i doroslych
                                      z niepokojem mrozac oczy stokrotkami...

                                      ... Jak juz bedziesz laka i ogrodem... to juz tylko Ci pozostanie podlewanie, mily Panie.

                                      A co do chwastow dla exia... Wiesz, mysle, ze moglbys sie z nim zaprzyjaznic. W sensie
                                      z moim Exiem.

                                      Wynika, ze zamiana sie raczej oplaca, n'est pas?
                                      • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 16:50
                                        bo ja wiem, chyba nie jest w moim typie...


                                        zresztą ja sie trudno zaprzyjaźniam, z dupkami to w ogóle...
                                        • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 16:50
                                          ale Ty byś z moją eks chyba nie w3mała, oj nie...
                                          • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 16:56
                                            Skad wiesz, ze moj Exio nie jest w Twoim typie?
                                            Jak sie ze mna zamienisz na glowe - logiczne, ze w jakis tam sposob bedziesz on Cie umial
                                            zbajerowac.
                                            Plakac nie bedziesz przez niego raczej, no bo w koncu on byl zawsze zagorzaly hetero.
                                            Na piwo sobie pochodzicie i te sprawy. Moze byc calkiem przyjemnie. Tak mi sie wydaje.

                                            ***
                                            Wiesz co? Tak serio. Zamienilabym sie z Toba, tak na probe, no, na dzien. Z CIEKAWOSCI.
                                            Ale by bylo, co?

                                            cholera, nawet przez jeden dzien to ja bym Ci mogala w zyciu zamieszac...
                                            • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:08
                                              sie naoglądałaś "Być jak John Malkovich" chyba...

                                              jesuuu, ale to by sie działo...
                                              • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:11
                                                z eksiem na piwo i te sprawy też??? iiiiii tam...
                                                tfu tfu tfu... fuj.... okropne... tfu tfu...
                                                • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:13
                                                  Nie, te sprawy nie.
                                                  Uspokoj sie, bo mi niedobrze...

                                                  Ale nie uwazasz, ze to by bylo cos niebywalego tak sie na dzien zamienic? Rety, zawsze
                                                  chcialam sie dowiedziec, jak to wyglada z drugiej strony. Powaga.
                                                • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:15
                                                  chociaż... taki orgazm kobiecy.. hmmm.... to chętnie... hmmm..

                                                  tylko żeby nie całował, dobrze. I żeby nie chciał.... no tego... no wiesz... bo
                                                  ugryzę!


                                                  ale eksio coś słaby był, mówiłaś...
                                                  • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:18
                                                    hmmmm.... a ja chetnie ten drugi (zawsze go facetom zazdroscilam)
                                                    Bo wiesz, z tym kobiecym orgazmem to roznie bywa... gwarancji brak.

                                                    A juz w ramionach Exia... hmmm, no , na szczescie bedziesz mial po mnie duza wyobraznie.
                                                    Moze sie jakos nakrecisz.
                                                    moze.
                                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:33
                                                    ale jak jest to już JEST, a nie jakieś tam marne nie powiem co...

                                                    z tym nakręcaniem to gorzej...

                                                    Może jakiś fajnych kolegów masz, bo eksio mi jakoś nie leży?
                                                    Na pewno masz... w stałej gotowości, czekających ino na sygnał... nie wierzę,
                                                    że nie...

                                                    Zresztą po co mi faceci...
                                                    Dam sobie radę sama...
                                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:33
                                                    Że też mi to wcześniej nie przyszło do głowy....
                                                    A te stereotypy...
                                                  • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:41
                                                    No widzisz - steroetypy sa do dupy (przydatne)

                                                    zdolnosci rekodzielnicze rozkladaja sie po rowno.

                                                    wreszcie jakas sprawiedliwosc.
                                                  • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:38
                                                    Koledzy czekajacy na sygnal... no sa.
                                                    Tylko co ty zrobisz z ta moja durna, romantyczna natura...? To sie tak nie da jej wepchnac pod
                                                    lozko, gdy na gorze...

                                                    Hmmm, bedziesz musial sie nawalic whiskaczem chyba (wino nie dziala - sprawdzilam).

                                                    Cholera, zazdroszcze wam tej czysto fizolskiej zdolnosci, no zazdroszcze.
                                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:43
                                                    ja też im tego zazdroszcze...

                                                    PS po łyskaczu rzygam dalej niż widzę... odpada...
                                                    albo kolorowe drinki, albo białe wino (czerwone wywołuje SDN)

                                                    PPS a co z koleżankami, są jakieś fajne?
                                                  • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:48
                                                    > ja tez˙ im tego zazdroszcze...
                                                    ???? sie troszeczku pogubilam...

                                                    Kolorowe lan-drinki? A fuuuuuuuj, zle skojarzenia...

                                                    KOLEZANKI mam baaaaardzo fajne. Zgrabne i sliczne, no po prostu cud-miod.
                                                    Zapodac jakas? Jakies preferencje szczegolne?

                                                    ps
                                                    Co to jest SDN?
                                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:49
                                                    Syndrom Dnia Następnego
                                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:51
                                                    umówiłabyś się z taką ulubioną i git...
                                                    ale jak znam życie byśmy przegadały całą noc...
                                                  • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:54
                                                    zle mnie zrozumiales.

                                                    O rozmowach nie bylo mowy... no nie, to az takich fajnych kolezanek (wolnych) zeby byl
                                                    szampon i odzywka w jednym to ja nie mam...

                                                    Jak u Ciebie z fajnymi kolegami? Kombinuj, kombinuj...
                                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:56
                                                    Hmmm... coś by się wygrzebało, ale czy by mi wstydu nie narobili to nie wiem...
                                                    nie sprawdzalem... sad
                                          • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:25
                                            bursztynowe napisa?:
                                            > ale Ty bys´ z moja˛ eks chyba nie w3ma?a, oj nie...

                                            A skad ta pewnosc? Ja jestem wyjatkowo odporna w codziennym pozyciu.
                                            • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:29
                                              tak? doprowadziłaby Cię do płaczu, jak nic... albo do pasji...

                                              naprawdę zdolna bestia, asertywna i w ogóle...


                                              już mi Cię szkoda...
                                              • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:34
                                                hmmm... ale JEDEN dzien chyba wytrzymam, jak myslisz?

                                                Zwlaszcza, ze lubie bestie. Zwlaszcza zdolne.

                                                Nie zaluj mnie tak, tez nie bedziesz mial lekko...
                                                • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:48
                                                  o ile nie zbliżysz sie na odległośc rzutu kamieniem - wytrzymasz...

                                                  Wiesz, jak chce to potrafi być naprawdę miła i fajna dziewczyna.. jak chce..
                                                  Musiałabyś ją zaskoczyć, bo ja wiem, kwiaty jej kupić, czy co...
                                                  Albo do Canossy musiałabyś się udać...
                                                  ooo wiem...
                                                  oświadczyć się..
                                                  • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:51
                                                    Mysle, ze z natury jestem dosc zaskakujaca...

                                                    No ale zeby sie od razu oswiadczac, po JEDNYM dniu (nocy)?
                                                    AZ TAK glupia to ja nie jestem... raczej.

                                                    Nie kupowales jej kwaiatow? WREDZIOL. I sknera.
                                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 17:58
                                                    pewnie, że kupowałem...
                                                    do czasu...

                                                    ile można słuchać, żartu, że jak facet przynosi kwiaty, to znaczy, że mam coś
                                                    na sumieniu - to była jej obsesja...
                                                  • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 18:05
                                                    > ile moz˙na s?uchac´, z˙artu, z˙e jak facet przynosi kwiaty, to znaczy, z˙e mam cos´
                                                    > na sumieniu - to by?a jej obsesja...

                                                    Wiesz, ja nigdy takiej obsesji nie mialam.
                                                    Ale to nie zmienia faktu, ze Exio zaczal mi kupowac kwiaty od czasu, gdy... no wlasnie.
                                                    Upiorna ironia losu, co?

                                                    Ech, nie konczmy tak smetnie.

                                                    Co z tym kolega? No poszukaj tam jakiegos fajnego i romantycznego mena dla moi.
                                                    Ja w swojej brazny jakos mam przerabane z takimiz... Plisssssss.
                                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 18:07
                                                    zapomnij, romantyczni wyginęli.. wiesz, zasada doboru naturalnego...
                                                  • phokara Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 18:09
                                                    Dobra. Zjade do wersji minimalne.

                                                    Moze byc tylko fajny.

                                                    romantyzm wystarczy mi moj wlasny.
                                                  • bursztynowe Re: W ogóle z˙ycie jest ryzykowne: moz˙na wygrac´ 17.08.05, 18:11
                                                    oki, zrobię liste...

                                                    żonaci też?
    • eevita Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:11
      Ehh, spotkać takiego.. Ale taki facet zazwyczaj ma juz chłopaka...
      • phokara Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:18
        albo zone.
        • bursztynowe Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:25
          No tak... z facetem jak z telefonem

          Albo pomyłka, albo zajęty...
          • phokara Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:28
            linia chwilowo zajeta...

            prosze czekac.
            • bellima Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:32
              phokara napisała:

              > linia chwilowo zajeta...
              > prosze czekac.



              nie ma takiego numeru.nie ma takiego numeru.nie ma takiego numeru.nie ma takiego
              numeru.nie ma takiego numeru...
              • phokara Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:33
                prosimy wybrac tonowo INNY numer wewnetrzny.
                • bellima Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:35
                  liniaaaaa abonenckaaaa uszkodzoonaa. liniaaaaa abonenckaaaa
                  uszkodzoonaa.liniaaaaa abonenckaaaa uszkodzoonaa.liniaaaaa abonenckaaaa
                  uszkodzoonaa.liniaaaaa abonenckaaaa uszkodzoonaa...
                  • phokara Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:39
                    telekomunikacja polska

                    (przeczytala Krystyna Czubowna)
                    • bursztynowe Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:40
                      czas zmienić operatora....
                      • bellima Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:43
                        byle zasięg miał....
                        odpowiedni
              • bursztynowe Re: poszukiwany.... 17.08.05, 14:34
                bo numer zastrze-żony
                • scriptus Re: poszukiwany.... 17.08.05, 18:46
                  numer do żony?? zastrzeżony

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka