Dodaj do ulubionych

Bardzo trudno ni uwierzyć,

29.08.05, 07:20
że ktoś może mnie jeszcze naprawdę pokochać, niezależnie od zachowania i
słów drugiej osoby. Nawet jeżeli wszystko wskazuje na to, że uczucia wydają
się szczere, w mojej głowie od razu zaczynają kołatać myśli, że to na pewno
nieprawda, że nie należy wierzyć itd. sad Z jednej strony chciałabym być
jeszcze kiedyś kochana i szczęśliwa, z drugiej zaś wiem, że z takim
podejściem to nigdzie nie zajdę. Jejku, żeby tak umieć sobie z tym wszystkim
poradzić, z samym sobą isamej nie odmawiać sobie prawa do bycia jeszcze
kiedys szczęśliwą...sad
Obserwuj wątek
    • gad_forumowy Re: Bardzo trudno ni uwierzyć, 29.08.05, 07:21
      Znam to... Ciężko jest, ale po prostu potrzeba czasu. On najlepiej leczy rany.
    • bezecnymen Re: Bardzo trudno ni uwierzyć, 29.08.05, 07:49
      Z jednej strony chciałabym być
      > jeszcze kiedyś kochana i szczęśliwa, z drugiej zaś wiem, że z takim
      > podejściem to nigdzie nie zajdę.
      i w tym właśnie tkwi sęksmile dokąd chcesz zajść? bo jeśli Twoim celem nie jest
      bycie kochaną i szczęśliwą to wobec tego co nim jest? święty spokój?
      ja sobie osobiście zafundowałem nieco fatalizmusmile jeśli mnie trafi strzała
      Amora to suuuuuuper, a jeśli przy tym trafi mnie szlag to trudnosmile
      i z tym optymistycznym poniekąd nastawieniem udaję się na radę
      pedagogicznątongue_outtongue_outtongue_out
      • akacjax Prawie desperat? 29.08.05, 08:01
        No cóż bezecnie upragniony koniec wakacji nadszedł...

        Na pewno nie można zbyt szybko, pomijając opisane przez uczynych etapy żalu po
        stracie, wejść w kolejny związek. Zwłaszcza, gdy ma być on z założenia bardziej
        niż chwilowy.
        Osoby porzucone(a potęguje się to u osób z omawianych już przez nas rodzin
        jakkolwiek dysfunkcyjnych, również w poprzednich pokoleniach) mają z tym
        wieksze problemy.
        Na szczęście jako ludzie jesteśmy nieprzewidywalni i to daje nadzieję, że gdy
        trafimy na tego(tą) onego(oną), jedynego(ą) właściwego(ą), to mimo pewnej dozy
        niepewności podejmiemy kolejne ryzyko bycia z kimś na codzień.
        Bo to właśnie codzienność prześwietla związek, a związana z nią monotonia
        pokazuje nas samych w tym świetle.
        • bezecnymen Re: Prawie desperat? 29.08.05, 08:11
          tylko co to znaczy: szybko? dla jednych to około miesiąca, dla innych lat 10 za
          mało... sporo zależy od psychicznych właściwości osoby podejmującej (lub też
          nie) kolejne życiowe ryzyko, mam koleżankę, która po rozwodzie tak skutecznie
          sobie wmówiła, że ''nigdy więcej'', iż faktycznie jest sama od ładnych kilku
          lat (chyba 8), tyle, że zaczyna chyba lekko odchodzić od normalnościsad
          pomijając fanatyczny feminizm, czasem jej po prostu ''odbija''
          • akacjax Nigdy nie mów nigdy! 29.08.05, 08:21
            Oczywiście, że czas nie jest nam znany.
            A za szybko, to chyba jasne, zanim nie ukoi się bólu i żalu po stracie. Nowy
            związek nie może być zamiast (tej żałoby).
            Oczywiście mówię o osobach, które nie były z kimś innym niż wspólmałżonek
            związane w czasie rozwodu.

            Z drugiej strony są osoby, które postanawiają z różnych względów dochować
            wierności exowi i choć pozornie jest ok, nawet gdy nie są zgorzkniałe, pojawia
            się u nich nieświadome, odchodzące od pionu zachowanie.
            Ale cóż to ich wybór i decyzja. Na siłę nie ma leczenia....
            • bezecnymen Re: Nigdy nie mów nigdy! 29.08.05, 08:31
              anosad
              i tu znowu potwierdza się pewna prawdasmile
              lepiej jest zdradzać niż być zdradzanym, w nowym związku jest booooooosko, a
              bonusem dodatkowym jest świadomość dokopania exowi/exi
              • akacjax OOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.08.05, 08:37
                bezecnymen napisał:

                > anosad
                > i tu znowu potwierdza się pewna prawdasmile
                > lepiej jest zdradzać niż być zdradzanym, w nowym związku jest booooooosko, a
                > bonusem dodatkowym jest świadomość dokopania exowi/exi

                Chyba nie do końca lepiej....
                A dokopanie exowi/exi? Myślałam, że to: zarezerwowane dla zdradzonych żon,
                czyli już się było zdradzonym, czyli jest sprzeczne z tezą..albo sie zapętla w
                masło maślanewink

                A co do boskości nowego związku...coś chyba wiesz na ten temat...
                A Hela nie czuje tego? Dlaczego? Przez przeszłość i zaprzeszłość?
                • bezecnymen Re: OOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.08.05, 12:31
                  mówiąc o dokopaniu exowi/exi przez zdradzającą osobę miałem na myśli liczne
                  niestety przypadki psychicznego znęcania się nad zdradzonym/zdradzoną poprzez
                  rozmaite działania nie pozwalające po tym fakcie wrócić do normy: posiadanie
                  kluczy od dawnego mieszkania i odwiedziny w najmniej stosownych momentach,
                  telefony z bzdurnymi treściami, zaleganie z alimentami, demonstrreowanie wobec
                  dawniej wspólnych znajomych swego nowego szczęścia itp..... a dlaczego lepiej
                  byc zdradzającym? nie znam tego z autopsji, ale nie wydaje mi się, by
                  zdradzający miał jakoś szczególnie wyraźne i dołujące wyrzuty sumienia, w
                  odróznieniu od zdradzonego, który spędza czas na rozmyślaniach, co ja takiego
                  źle zrobiłam/łem, że mnie porzucono....
                  • akacjax a może wystarczy 29.08.05, 12:35
                    porzucić, po co od razu zdradzać, to trzeba i wspólnika do tego aktu i
                    zamieszania sercowo-lokalowego...


                    Szybka ta Rada była, a może Ty przy szkole mieszkasz? Ja do pracy muszę wyjść
                    za chwilę a zacznę ok. 14 pracowaćsad
                    • bezecnymen Re: a może wystarczy 29.08.05, 12:52
                      o wspólnika do tego aktu chyba nie jest trudno:p jak się chce to się zrobi,
                      czyż nie?rada była owszem czasowo skromniejsza, od 9 do 12 i tylko dlatego że w
                      czwartek dyrekcji zdechł twardy dysk z przygotowanymi na dzisiejszą okazję
                      dokumentamitongue_out
                      a do pracy mam rzut beretem bez antenki, acz przez górkętongue_out
                  • julka1800 Re: OOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.08.05, 15:20
                    Święte słowa

                    i wydaje mi sie ze dokopywanie Ex/Exowi nie dokonuje sie tylko w przypadku
                    zdrady jako takiej, rowniez w przypadku chci pozostawienia rodziny bo...
                    przerosła mnie, tak mi sie chce lub cos w tym rodzaju

                    nie byłam zdradzona /a przynajmniej tak mi sie zdaje/ lecz caly czas czulam i
                    czuje dokopywanie, klucze przerabialam dwukrotnie, alimenty przerabiam nadal...
            • mindsailor Re: Nigdy nie mów nigdy! 29.08.05, 08:49
              akacjax napisała:

              > Oczywiście, że czas nie jest nam znany.
              > A za szybko, to chyba jasne, zanim nie ukoi się bólu i żalu po stracie. Nowy
              > związek nie może być zamiast (tej żałoby).
              > Oczywiście mówię o osobach, które nie były z kimś innym niż wspólmałżonek
              > związane w czasie rozwodu.
              >
              ale osób, które były z kims związane przed i w trakcie rozwodu też to dotyczy!
              po każdym związku trzeba przejść żałobę i odczekać. bo jak nowy związek
              jest "zamiast" można go łatwo spieprzyćsad(

              co do odczuć Heli, chyba niestety tylko czas będzie tu dobrym lekarstwem. ale
              nie zamykaj się na świat - nie wolnosmile)
      • hela74 Re: Bardzo trudno ni uwierzyć, 29.08.05, 19:42
        "bo jeśli Twoim celem nie jest
        > bycie kochaną i szczęśliwą to wobec tego co nim jest? święty spokój?"

        Bezecny, ja chciałabym właśnie być kochaną i szczęśliwą, choć w zdaniu:
        "Z jednej strony chciałabym być
        jeszcze kiedyś kochana i szczęśliwa, z drugiej zaś wiem, że z takim
        podejściem to nigdzie nie zajdę." trochę zamieszałam znaczeniowo.
        Chciałabym być kochaną i szczęsliwą, ale wiem, że z takim podejściem-
        niedowierzaniem w czyjeś uczucia, nigdzie nie zajdę. Mam nadzieję, że teraz
        wyraziłam się jaśniej.
        A propo rady pedagogicznej, ja dzisiaj egzaminowałam poprawkowiczów i mam dość.
        • bezecnymen Re: Bardzo trudno ni uwierzyć, 29.08.05, 21:31
          teraz już rozumiemsmile
          a egz. u nas były w zeszłym tygodniu, wystarczy że powiem że wszystkie moje
          aniołki zdały i komentarz myslę jest zbędnyuncertain
    • scriptus Re: Bardzo trudno ni uwierzyć, 29.08.05, 14:23
      Czytalem o tym kiedys artykul.
      To jest cos w rodzaju psychicznej kastracji. Nie ma to nic wspolnego z
      faktyczna kastracja i jest podobno odwracalne poprzez odpowiednia terapie.
      Osobie, ktora na to "cierpi" trudno jest zalozyc nowy zwiazek.

      Doskonale Cie rozumiem, przypuszczam, ze sam prawdopodobnie mam tez cos
      takiego. Mam tez wynikajace z tego trudnosci, ktore daja znac o sobie nawet w
      odbudowie starego zwiazku, nie mowiac juz o budowie czegokolwiek nowego.
    • julka1800 Re: Bardzo trudno ni uwierzyć, 29.08.05, 15:22
      Helu musisz uwierzyc!

      bo inaczej zestarzejesz sie jako zgrzybiala staruszka, zrzedliwa i /sorry/
      upierdliwa..
      tego chcesz?

      NIE?

      wiec, kobieto, daj sobie szanse...
      • phokara Re: Bardzo trudno ni uwierzyc´, 29.08.05, 15:43
        Dokladnie tak, kochana...

        Daj sobie szanse - kup los. I nie analizuj tego do bolu, staraj sie tego nie robic. To bez sensu. i
        nie mysl, czy to juz jest czas czy jeszcze nie... Nie mamy daru wladania czasoprzestrzenia.
        kazdy czas jest dobry, a jesli nie jest MOZE BYC.
        Pozwoj tej rzece plynac... nie badz tama.
        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka