Dodaj do ulubionych

może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni...

30.08.05, 23:18

Pytanie może nieco...dziwne, ale mam nieodparte wrażenie,że faceci jak ognia
unikają nawet podjęcia próby związania się /lub nawiązania kontaktu/ z
kobietą "po przejściach", a już nie daj Boże jeszcze z dzieckiem, co
wnioskuję np. po sobie , dwóch-trzech koleżankach i kilkunastu rozmowach z
dziewczynami na necie, mającymi podobną sytuację życiową.
No właśnie: czemu?

Może napiszę na swoim przykladzie, będzie łatwiej analizować: jestem wciąż
jeszcze (wg polsko-zaściankowo-katolickich kryteriów) młoda, wykształcona, ze
średnio dochodową, ale stabilną pracą; na ulicy nikt nie odwraca się na mój
widok z odrazą; mam wspaniałego, rezolutnego, pogodnego, kilkuletniego syna,
który naprawdę mógłby byc marzeniem i wzorem syna dla niejednego Taty, pisze
to (prawie)zupełnie obiektywnie, naprawdę jest świetny, moja rodzina,
znajomi, przygodnie poznani ludzie są nim oczarowani-no i tu wlaśnie
zaczynają się schody:

Przykład: poznaję jakiegos faceta(wiek różny,głównie pomiędzy 2%a 40l.),
niezobowiązująca rozmowa, spędzamy miło wieczór, gawędząc i flirtując, temat
w ktoryms momencie schodzi na nazwijmy to uklady prywatne, i kiedy wspominam
o tym,że jestem po rozwodzie(czego nie ukrywam, ale też nie nosze naklejki na
czole,że jestem "po"), facet najczęściej lekko sztywnieje, pyta z reguły, czy
mam dzieci, a kiedy odpowiadam,że tak, mam kilkuletniego syna, najczęściej
powowli zaczyna się wycofywac i w zależności od klasy własnej znika w różnym
tempie. czasami taka znajomość trwa 10 minut, czasami wieczór, czasami
tydzień.

Dla wyjaśnienia:
-NIE JESTEM: Matką-Polką,nawiedzoną wizją genialności własnego potomstwa i
wystawiającą je na piedestały, zamęczającą rozmówcę opowieściami z jego
dzieciństwa
-NIE SZUKAM rozpaczliwie męża, ani ojca dla dziecka (bo go ma), nie
oświadczam się po 10 minutach i nie próbuję złapać faceta na cokolwiek,byle
złapać.

BOże, czy to takie NIENORMALNE, że rozwódka, mimo wcześniejszych życiowych
komplikacji chciałaby sobie na nowo ułożyć życie??!
Czy to takie nienormalne,że się chce z kimś być, mimo tego,że kiedyś tam juz
raz się człowiek sparzył??!

Czego wy się tak w tych rozwiedzionych-i tych z dziecmi- boicie??!


(przepraszam za literówki-zmęczenie materiałusmile)
Obserwuj wątek
    • tricolour Może napisz lepiej... 30.08.05, 23:43
      ... czego oczekujesz?

      Bo tak na zdrowy rozsądek, to szukasz faceta, który pokocha Cie za to jaka
      jestes i zaakceptuje całą Twoją historię. Przeszłość, syna, powody dla których
      sie rozwiodłaś, byłego męża w domu w odwiedzinach itp. bagaż.

      Jak widzisz nie jesteś niezapisaną kartą więc i szanse maleją. Mając do wyboru
      kobietę z dzieckiem i kobiete samotną... też "preferowałbym" tą samotną licząc
      na większa swobodę.
      • kocur.czarny Re: Może napisz lepiej... 31.08.05, 00:20
        Nie rozumiem dlaczego. Paru facetow jakich znam, i ktorzy zalezli sie w
        sytuacji, w ktorej wiazali sie z kobieta z bagazem, w pelni taki stan
        zaakceptowali. Poza tym ciekawsze sa kartki zapisane niz te puste.
      • anjja1 Re: Może napisz lepiej... 31.08.05, 00:27
        co to znaczy "na większą swobodę"?
        I co masz na myśli pisząc "całą twoją historię"? A przepraszam,czy ludzie stanu
        wolego nie mają za sobą "historii"? Czy "historie" ludzi rozwiedzionych są w
        jakikolwiek sposób gorsze od przeszłości singli?

        Naprawdę uważasz, że ktoś, kto jest sam, jest "niezapisaną kartą"?
        Wybacz, ale to trochę brzmi tak jak ta śmieszna historyjka z wyborem dziewicy.
        Też spotkałbys się tylko z ta, która "da ci po raz pierwszy dowód miłości"?

        ...

        • tricolour Nie. Spotykam się z taką... 31.08.05, 19:48
          ... która ów "dowód miłości" dała po kilku miesiącach znajomości, a i to jeszcze
          dla mnie było troszkę za wcześnie.

          Poza tym dziwię się. Zadałaś pytanie, a ja nie odpowiedziałem tylko ze swojej
          prespektywy. Ciebie ta odpowiedź nie zadowala, ale zamiast poprzestać na tym,
          próbujesz powiedzieć, że nie mam racji.
          Otóż z mojego punktu widzenia mam rację i będę miał, bo nie mam innych punktów
          widzenia.

          Spotykałem sie z kilkoma paniami (zanim poznałem Tą Jedną) i rezygnowałem z tych
          znajomości z nastepujących powodów (kolejność przypadkowa):
          1. miała za szeroko osadzone oczy (serio!), jak ryba,
          2. od razu chciała prowadzić mi księgowość,
          3. po tygodniu powiedziała mi telefonicznie, że jest gotowa na seks. Ja po takim
          telefonie byłem gotowy na ucieczkę.
          4. miała kilku facetów na raz i nie wiedziała kogo chce,
          5. mieszkała u rodziców (w wieku chyba 35lat),
          6. nie chciała sie na razie spotykać. Mieliśmy do siebie pisać,

          Dodam, że każda z tych dyswalifikujących wad należy do innej pani. Jak widzisz
          nie tylko Ty borykasz się z takim problemem.

          Trzeba cierpliwie szukać.
          • hela74 Czy to była jej propozycja? 02.09.05, 16:00
            "Spotykam sie z taką, która ów "dowód miłości" dała po kilku miesiącach
            znajomości, a i to jeszcze
            dla mnie było troszkę za wcześnie"

            Tri, czy (1) ona sama zaproponowała Ci ten dowód miłości (2)czy może była to
            twoja inicjatywa?
            Jeżeli (1) to bardzo bym się jej dziwiła, jeżeli (2) to dziwiłabym się Tobie,
            że proponujesz coś, na co jest dla Ciebie za wcześnie. Zakładam przy tym, że
            nie była to żadna forma testowania cnotliwości partnerki wink
            • tricolour "Zaproponowaliśmy"... 02.09.05, 17:47
              ... oboje.

              Ale ważniejsze od samego aktu jest to, co nazajutrz. A nazajutrz doszliśmy do
              wniosku, że to troszę za wcześnie, bo nocka fajna, ale to nie wszystko.
              Jest jeszcze "co dalej".

              Facetom takie pytanko chodzi bardzo czesto po głowie - może dlatego po za
              "szybkim" numerku dochodzą do wniosku, że "nic dalej" i zmykają.
              Jak nic, to nic.
              • hela74 Mój mąż 02.09.05, 19:38
                zrywał z każdą dziewczyną, która poszła z nim do łóżka, o czym ja dowiedziałam
                się dopiero po ślubie. Z perspektywy czasu wiem, że one wyszły na tym dużo
                lepiej niż ja. Dlatego mam teraz w "głębokim poważaniu" Panów podobnie do niego
                myślących- nie jest to uwaga skierowana do Ciebie, po prostu moja osobista
                dygresja smile
              • akacjax Re: "Zaproponowaliśmy"... 02.09.05, 19:50
                Dziwne, z poprzednich wypowiedzi wynikałoby, że decyzję o wspólnej nocy
                potrafisz podjąć po dokładnym przemyśleniu wszystkiego. A tak jak piszesz to
                powiedziałabym: zaszaleliście...pełny spontan?smile
                Bo skoro stwierdziliście, że to za wcześnie?....
                Przez chwile zastanowiłam się nad tym, co to dla mnie jest "za wcześnie" i w
                ogóle zastanowiłam się nad ewentualnością spędzania nocy z kimś...czyżby jakieś
                moje hamulce znikały? Czyżby coś zaczynało do mnie wracać? Pierwsza jaskółka
                wiosny nie czyni...
                • tricolour Za wcześnie to jest wtedy... 03.09.05, 23:04
                  ... kiedy rano myslisz: Super było, ale kurcze, muszę juz iść...
                  Kiedy martwisz się, że może też dzieciaczek jakiś... i co wtedy?

                  jest 100 powodów by było "za wcześnie" i wyczuwałem te powody.
        • tricolour Nie dokończyłem... 31.08.05, 20:06
          Pierwsze znajomości kończyłem jakims zdawkowym wykrętem, ale to często nie
          pomagało i byłem "zaczepiany" dalej.
          Od kiedy postanowiłem mówić szczerze dlaczego nie chcę sie więcej spotykać, to
          wystarczyła jedna rozmowa i znajomość kończyła się definitywnie.

          Dla równowagi kilka z pań rezygnowało ze mnie - rzecz jasna. I miały rację.

          Co do śmiesznej historyjki z wyborem dziwicy, to wyobraź sobnie, że właśnie tak
          jest. Każdy z nas nosi obraz partnera, z których chciałby żyć i dlatego trzeba
          go cierpliwie szukać.
          Ty też chyba jesteś wybredna.
    • magdacan Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 31.08.05, 05:34
      Powiem Ci szczerze, ze mialam podobnie - rozwodka,10 letnia corka i na dodatek
      wspolwlascicielka firmy. I tak jak szybko i chetnie sie umawiali tak szybko
      potem znikali. Spytalam kiedys jednego z nich dlaczego? Uslyszalam, ze jestem
      za silna osobowoscia i faceci boja sie, ze zostana wcisnieci "pod pantofel".
      Nie bylam tak zdesperowana, zeby udawac debilke ale przemknelo mi to przez
      mysl. Ale na szczescie znalazl sie ktos, kto sie nie boi.
    • gad_forumowy Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 31.08.05, 06:24
      Mogę to skomentować tylko w jeden sposób:
      SKĄD JA TO ZNAM uncertain
    • scriptus Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 31.08.05, 08:04
      Mam w dalszej rodzinie też osobę, która niefortunnie wyszła za mąż, który bił,
      pił, itd. Mają dziecko, rozeszli się, dziewczyna znalazła pracę w państwowej
      firmie, czyli w policji. Szukała widać w dobrym miejscu, bo ma fajnego męża. Ten
      wcale nie zabiera pracy do domu, ani, jak w kawale, czy stereotypie, nie bije za
      to, że czasami zapomni zgasić światło w lodówce. Przeciwnie, są szczęśliwi, mają
      już drugie dziecko.. Uogólniając, jak mawiają wędkarze, są miejsca, jak
      policja, wojsko, gdzie jest tylu samotnych facetów, że branie ma niemal każda...
      niezależnie od dzieciostanu.
    • vertigo5 Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 31.08.05, 08:07
      to działa w obie strony, kobieta bez tzw. przeszłości i bez zobowiązań też może
      mieć opory przed związkiem z facetem który chocby część zarobków przeznacza na
      alimenty a na wakacje jeździ ze swoimi dziećmi
    • gad_forumowy Dodam... 31.08.05, 08:44
      ...że nic nie mam przeciwko kobietom "po przejściach" (no, o ile nie są to
      przejścia na nową wersię MS Office). Problem w tym, że te wolne, bez zoboiązań
      i z czystą przeszłością chyba coś do mnie mają - nasuwa się słowo "awersja" uncertain
    • bezecnymen Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 31.08.05, 08:55
      założę się, że żaden z tych panów, z którymi się umawiałaś, nie był
      rozwodnikiemsmile a stare porzekadło mówi, że ciągnie swój do swego.....
      zresztą.. może po prostu przyciągasz amatorów związów szybkich, łatwych i
      przyjemnych? radzę zmienić kryteria wyboru faceta, ten który stosowałaś
      dotychczas najwyraźniej jest do d...
      • gotyma doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 09:53
        pozwole sobie wypowiedziec troszke na ten temat, bo troszke swego tez
        przeszlam. panowie nie koniecznie boja sie pan z tzw. bagazem czyli dziecmi.
        bardziej przerazone oczy robia, gdy trafi sie kobieta niezalezna, silna, ktora
        wie czego od zycia chce. a wiekszosc z nas, drodzy moi, zostala zmuszona przez
        zycie do nabycia wczesniej wymienionych cech. ale oprocz nas jest mnostwo
        samotnych kobiet, ktore nie maja dzieci ani zwiakow za soba. w moim zawodzie
        jest ich bez liku. piekne, bogate i okropnie samotne.
        a co do dzieci... stawiam otwarcie sprawe od samego poczatku i jakos nie
        zauwazylam, by moje dzieci (2 szt) byly straszakiem lub komus przeszkadzaly.
        byc moze to wiek dzieci tez ma znaczenie. male dzieci szybciej sie przywiazuja,
        lecz wciaz trzeba sie nimi opiekowac, starsze chadzaja juz swoimi drogami ale
        moga miec swoje zdanie. moze to ma jakis wplyw?
        • bezecnymen Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 12:29
          zastanawiam się drogie panie, skąd u was przekonanie, że faceci boją się
          silnych kobiet.... pomijając panie górujące intelektem, ja nie widze ku temu
          żadnych racjonalnych powodów
          • gotyma Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 13:07
            o bezecny! kalkulacja jest prosta. wszystkie ciche, milutkie dziewczyny zyja w
            tzw. szczesliwych zwiazkach. dopoki nie zostana zdradzone czy porzucone. wtedy
            zazwyczaj zmienia im sie charakter lub chociaz poglad na swiat. a dalej sam
            wiesz....
            • bezecnymen Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 13:54
              no i co z tego? jak ktoś lubi ciche myszki to szuka takich własniesmile chyba nie
              powiesz, że wszyscy faceci wolą takie kobiety?
              • gotyma Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 14:29
                wydaje mi sie, ze wola. szczegolnie te ciche myszki: pokorne, grzeczne,
                niepyskujace, bez szemrania wypelniajace polecenia. a jak je sie zdradzi, to na
                pewno wybacza zapomna, bo chca miec spokoj, albo nigdy prawdy nie dopuszzcza do
                siebie, albo maja tak mala samoocene, ze boja sie ze nic lepszego w zyciu ich
                nie spotka. i bede wielbic swego pana i mu dogadzac i szanowac. nie trzeba sie
                szarpac z jakimis za duzo wymagajacymi kobitami - szantrapami! dlatego mi sie
                tak wydaje. mimo wszystko - ja juz nigdy wiecej nie bede cicha myszka.
                • kocur.czarny Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 14:39
                  Czy szara myszka, nie okazujaca uczuc, poza frustracja moze, bez wlasnego
                  zdania, jest atrakcyjna partnerka? Szanowne panie, co rozumiecie przez
                  dogadzanie? Jezeli jest to poswiecanie sie, nawet wyzszym celom, to ja
                  serdecznie dziekuje. Nie lubie jak sie ktos poswieca, oczekujac czegos w
                  zamian. Wole szantrapy, ktore czegos konkretnego chca i o tym mowia, a nie
                  oczekuja ze dar jasnowidzenia sie ujawni.
                  • gotyma Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 15:08
                    dzieki!
                    za jeden glos po naszej stonie smile

                    ale z jednym sie nie zgadzam! dlaczego szare myszki nie umieja okazywac
                    uczuc!!! sa takie same jak inne kobiety, kochaja i to bardzo.
                    • kocur.czarny Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 15:22
                      Masz racje, szara myszka ma uczucia. A okazywanie ich to inna sprawa, a ich
                      odgadywanie to juz zupelnie inna. Poniewaz nie jestem empatycznym
                      czarnoksieznikiem, wiec wole szantrapy. Byleby zbyt zlosliwe nie byly.
                      • anja_pl Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 15:31
                        kocur.czarny napisał:

                        > Masz racje, szara myszka ma uczucia. A okazywanie ich to inna sprawa, a ich
                        > odgadywanie to juz zupelnie inna. Poniewaz nie jestem empatycznym
                        > czarnoksieznikiem, wiec wole szantrapy. Byleby zbyt zlosliwe nie byly.

                        to mnie byś uwielbiał ;P
                        • kocur.czarny Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 15:38
                          Juz uwielbiam. Zreszta nie tylko ciebie. Wiekszosc z forumowiczek to juz
                          szantrapy albo przyszle szantrapy.
                          • anja_pl Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 15:45
                            kocur.czarny napisał:

                            > Juz uwielbiam. Zreszta nie tylko ciebie. Wiekszosc z forumowiczek to juz
                            > szantrapy albo przyszle szantrapy.

                            big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                      • anja_pl Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 15:35
                        to co kocurze?? jako czwary do bridża??
                        bo nam jescze czwartego brakuje wink
                        • kocur.czarny Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 15:42
                          Dawno nie gralem. Nie wiem czy jeszce potrafie wyimpasowac, a tym bardziej
                          zrzucac Lavintalem lub po krakowsku. Tkwic w impasie potrafie jedynie.
                          • anja_pl Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 15:45
                            kocur.czarny napisał:

                            > Dawno nie gralem. Nie wiem czy jeszce potrafie wyimpasowac, a tym bardziej
                            > zrzucac Lavintalem lub po krakowsku. Tkwic w impasie potrafie jedynie.

                            ja też, ale przcież nie maja byc to mistrzostwa ;p
                            • kocur.czarny Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 16:06
                              Jezeli ktos mnie wyimpasuje to chetnie.
                              • gotyma Re: doloze swoje trzy grosze... 31.08.05, 16:12
                                no prosze do czego doszlismy: hazard!!!
    • anjja1 Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 31.08.05, 10:19
      nie wiem, czy "kryteria" facetów, z którymi sie spotykałam,są złe -tzn. jeśli
      poznaję kogoś gdzieś-na jakiejś imprezie, w pubie, u znajomych czy w
      przysłowiowej bibliotece, gdzie wpadamy na siebiewink -to nie wręczam mu z
      miejsca dłuuuugiej listy pożądanych cech wyglądu i charakteru ,nie pytam o stan
      konta i nie każę mu od razu kochać mojego dziecka.

      Zresztą, o dziecku wspominając, miałam tylko dwie poważniejsze uczuciowo
      sytuacje, kiedy mój aktualny partner poznawał syna, spotkaliśmy się wspólnie
      paręnaście razy, poza naszym domem, w neutralnych miejscach typu park, plac
      zabaw,kino takie tam,oczywiście bez migdalenia się przy dziecku i tylko z
      jednym partnerem wyjechalismy w trójkę na długi weekend w góry
      -nie wiem, ale chyba jestem histerycznie przeczulona na tym punkcie, żeby mi
      dziecko kiedyś nie powiedziało,że mu sprowadzałam do domu "wujaszków" -dlatego
      moje życie prywatne vel próby jego układania rozgrywają sie kiedy jestem sama,
      bo nie ma to nic wspolnego z dzieckiem, przynajmniej nie na etapie wzajemnego
      poznawania się i "testowania".
      Po co mały miałby byc rozczarowany, gdyby sie z kimś związał emocjonalnie, a
      nam by jednak ostatecznie nie wyszło?

      A co do tego, czego sie boja faceci-to podobnie jak tu ktos napisal, tez mam
      nieraz wrażenie, że moja "przeszłość" czy dziecko to dla niektórych tylko taka
      wymówka, wygodny wykręt -w głębi dusy paraliżuje ich świadomość, że mimo
      różnych przeciwności sobie całkiem niezle poradziłam, skończyłam studia, z
      wcześniakiem na karku i pustką w kieszeni i jeszcze tysiącem innych perypetii
      po drodze -i może myślą, że z kimś silnym psychicznie nie dadzą sobie rady...
      nie wiem, to tylko takie moje spekulacje...

      Szkoda. Bo ja tez chciałabym czasami pobyć sobie taką bezradną kobietką i
      chciałabym móc mieć pewność, że mam obok czyjeś silne ramię, kogos, na kogo
      mogę liczyć, że będzie przy mnie i mi pomoże -i komu ja również mogłabym pomóc.
    • bursztynowe Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 31.08.05, 10:21
      A gdzie znajdujesz owych wybranców? Moze to kwestia niedoskonałego mechanizmu
      selekcji...

      A poza tym ciesz sie, ze tak szybko znikają... Wolałabyś żeby robili to po
      kilku miesiącach (latach)?
      • anjja1 Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 02.09.05, 15:41
        => tricolour: nie wiem, czy jestem "wybredna", w kontekście napisanym przez
        ciebie to słowo brzmi tak strasznie negatywnie, a to chyba nie o to chodzi...
        To chyba NORMALNE, że każdy poddaje kogos drugiego jakiejś
        mimowolnej "selekcji", tak chyba robi każdy, obojętnie, czy rozwodnik czy nie;
        znasz kogoś, kto nie ma w głowie jakiegoś, niejasnego nawet, ale jednak, zarysu
        poszukiwanej osoby?

        => bursztynowe: pomińmy szczegółowe opisy miejsc, bo to nie jest istotne,
        takie "spotkania" po prostu się dzieją, w czasoprzestrzeni, w nieustalonym z
        góry miejscu,ale zapewniam cię,że miejsca te nie mają bezpośredniego wpływu ani
        na przebieg akcji, ani na osobowość danego "osobnika":-]
        Poza tym, jesli masz sugestie jakichś wybitnie interesujących "meeting points"
        to chętnie posłucham -wez tylko pod uwagę,że nie każdy mieszka w prawie
        dwumilionowej mieścinie, pełnej potencjalnych Połówek obojga płci.
        • bezecnymen Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 02.09.05, 17:31
          najpewniejsze branie mają wędkarze spędzający godziny nad brzegiem rzeczki,
          perwersyjnie mocząc kijatongue_out
        • tricolour No to jak tak... 02.09.05, 17:52
          ... że poddajemy swoich potencjalnych partnerów selekcji, to masz odpowiedź na
          pytanie, które sama zadałaś zakładając wątek.

          Jesteś poddawana selekcji. Faceci nie chcą kobiet po przejściach i kiedy się o
          tym dowiadują, to znikają. Wynika to może ze strachu (o który pytasz), a może
          mają inne oczekiwania - to bardziej prawdopodobne.

          smile)))
          • anja_pl Re: No to jak tak... 02.09.05, 18:36
            tricolour napisał:

            > Faceci nie chcą kobiet po przejściach i kiedy się o
            > tym dowiadują, to znikają. Wynika to może ze strachu (o który pytasz), a może
            > mają inne oczekiwania - to bardziej prawdopodobne.
            >

            i to jest prawda, to jest głowny powód.
            Rozmawiałam dziś z facetem, wiek ok. 30 ,jeszcze kawaler. Zadałam mu pytanie:
            czy związał by się z kobietą po rozwodzie. Powiedział, że nie, że zespsutego
            nie chce. Uważa, że każdy po rozwodzie jest zepsuty, nie wazne z jakiego powodu
            rozwód, każdy z nich ma bagaż przeszłości, którego nigdy nie da sie wyrzucić
            (jak nam to ktoś sugerował). Każdy z nas jest już wypaczone.
            Wyciągnał takie wnioski po swoich rodzicach, rozwiedli się, gdy chłopak miał 6-
            7 lat. Sam nie zamierza sie w nic angażować, nie chce cierpieć.

            Zapytałam go też o młode ciałko ;P, ale nie wyobraża sobie związku ze straszą
            od siebie kobietą, nawet tylko o 6 lat sad, dla niego to za dużo...
            Odwrotna sytuacja, jest ok. Ale nie potrafił mi wyjaśnić dlaczego.

            • tricolour Młode ciałko... 02.09.05, 18:49
              ... jest jak najbardziej OK. Chcemy młodszego ciałka, a nie starszego.

              Na samą myśl, że mam starszą kobietę... ale to tylko moje zdanie i wiem, że mało
              racjonalne.
              • anjja1 Re: Młode ciałko... 05.09.05, 18:14
                tricolour, właściwie nie chciało mi się komentowac, ale widać jednak palce mnie
                zaświeżbiły i nie wytrzymałam nad klawiaturą -więc odpisuję ci w następujący
                sposób:
                zakładając,że twoje komentarze nie są celową złosliwostką, to w żaden sposób
                twoje wyjaśnienia nie sa rozsądne i rzeczywiście "wyjaśniające"; ba,
                powiedziałabym nawet,ze tłumaczysz facetów bardziej pokretnie i niejasno niż
                niektórzy sami zainteresowani, z któryymi miałam przyjemność poruszac ten temat.
                To raz.

                A po drugie, w kwestii młodego ciałka -skąd wiesz, czy moje nie wygląda na tyle
                przyzwoicie,ze z powodzeniem IMITUJE (i tu złośliwy ukłon w Twoim kierunku)
                właśnie ciałko jakiejś młódki (ach, rzeczywiscie, jakam ja stara baba...)
                I przychylam się do zdania bodajże movisz -MĘSKIE, młode ciało jest
                nieeesamowite. Najlepiej wspominam to 10 lat młodsze niż moje własne -na samo
                wspomnienie czuję rozkoszny dreszcz...
                Niby tez mało racjonalne, ale za to jakie przyjemnesmile
                • anjja1 Re: Młode ciałko... 05.09.05, 18:17
                  zaświeRZbiły, zdaje się. Ups... Purystów językowych proszę o wybaczenie.
            • akacjax Re: No to jak tak... 02.09.05, 18:58
              na okoliczność Twojego zapytania przepytałam mojego brata (kawalera -już
              starego-34) i zjednej strony zapewne, by mnie nie urazić-próbował się wymigać
              od odpowiedzi, ale starsza siostra ma swoje metody...
              I chyba niezbyt chce rozwijać znajomości z rozwódkami, do tego z dziećmi,och!
              Wg mnie zrobił sobie takie założenie, że takie go nie interesują...a może to
              kwestia zasad religijnych? A może zwykły strach.
              Być może zmieniłby zdanie, gdyby pozwolił sobie na sprawdzenie swoich uczuć
              rozwijając znajomość.
              (Pomijam, że taki stary kawaler, to może być znacznie trudniejsze
              doświadczenie niż rozwodnik z przeszłościąwink
              • anja_pl Re: No to jak tak... 02.09.05, 19:03
                i poweidz, jak tu teraz budować nowe życie z kimś innym?
                kiedy mało kto nas chce sad

                a dzieci, to już kaplica...
                • akacjax Re: No to jak tak... 02.09.05, 19:33
                  Co ciekawe niedawno gdzieś pisali o tzw. drugich małżeństwach i wyszło, że u
                  owdowiałych to rozwodnicy prawie szans nie mają, jeszcze gorzej niż u
                  bezżennych uprzednio.
                  Najlepsze szanse u ludzi z takim samym bagażem....uwaga! może zacznie się
                  polowanie na rozwiedzionych?
                  • wena10 Hm... 04.09.05, 10:18
                    A mnie się wydaje, że w tej sytuacji wyjściem idealnym jest znalezienie sobie
                    partnera również po przejściach (po rozwodzie). W myśl zasady: swój swojego
                    zrozumie smile
    • movisz Re: może mi to ktoś przystępnie i zwięzle wyjaśni 04.09.05, 16:50
      Odpowiedz jest prosta. Mezczyzni nie poswiecaja sie. Dzieci to problemy.
      Problemy - trzeba uciekac daleko bo szkoda energi na walke.
      Kobieta z bagazami i po przejsciach - ktory kolega bedzie
      mi jej zazdroscil? Czas wolny - nie bedzie na zawolanie i pewnie dziecko bedzie
      wazniejsze ode mnie. Finanse – na pewno bedzie oczekiwac zebym jej pomagal.
      Tak kalkuluja dopoki naprawde nie zakochaja sie, zatem o swoich bagazach
      zyciowych nie nalezy rozmawiac za duzo na poczatku znajomosci.
      Sama uciekam daleko jak potencjalny chlopak do chodzenia zaczyna skarzyc sie na
      zdrowie czy ile alimentow musi placic czy jak ma problemy z praca czy tez ze
      swoja ex.
      Tricolour mnie rozbawil:
      >.. która ów "dowód miłości" dała po kilku miesiącach znajomości, a i to jeszcze
      dla mnie było troszkę za wcześnie.<

      Kazdy ma rozne potrzeby seksualne. Jednemu wystarczy raz na pol roku a inny
      lubi codziennie. Jak nic nie czuje sie do partnera to mozna czekac i 20 lat a
      ochota i tak nie przyjdzie ale jak jest sie w stadium zakochania to czekac
      miesiacami jest -zeby to brzydko nie nazwac – nierozsadne a przede wszystkim
      niezdrowe.

      >.. jest jak najbardziej OK. Chcemy młodszego ciałka, a nie starszego.<
      Jestem tego samego zdania. Wreszcie sie z toba zgadzam a zwlaszcza jesli chodzi
      o meskie cialko. Duza roznica.

      • tricolour Rozbawiło Cię coś, czego nie zrozumiałaś... 04.09.05, 20:05
        ... Mnie nie chodło o potrzeby seksualne. Mnie chodziło o "pierwszy raz".

        smile))
        • movisz Re: Rozbawiło Cię coś, czego nie zrozumiałaś... 04.09.05, 22:29
          Zrozumialam, zrozumialam. Po prostu to jest smieszne, ze czeka sie pare
          miesiecy, inicjuje sex a potem sie gardzi ta osoba, ze jest latwa i szybko (po
          paru miesiacach) poszla do lozka. To po co bylo ja ciagnac. My tez mamy
          potrzeby i mamy wstrzymywac, opierac sie pokusie bo on chce, ona chce ale jej
          wina, ze poszla za wczesnie (po paru miesiacach). Rozbudza sie nadzieje w
          dziewczynie a potem porzuca bo za wczesnie (po paru miesiacach). To okreslcie
          dokladnie jak dlugo powinnysmy sie opierac by byc uznana za porzadna i godna
          dalszych spotkan dziewczyne. To jest manipulowanie drugim czlowiekiem. Cos mi
          sie wydaje, ze nie chodzilo tu tak calkowicie, ze za wczesnie (po paru
          miesiacach) ale po prostu nie wszystko bylo po twojej mysli, nie ta chemia itd.
          Jedni zrywaja z dziewczyna bo nie chce isc do lozka, inni zrywaja, ze chce.
          I zrozum tu mezczyzne.
          • tricolour A kto napisał... 04.09.05, 22:57
            ... o pogardzie? Bo na pewno nie ja.
            Napisałem, że "trochę za wcześnie", a to nie oznacza "pogardy, łatwości".

            Zalecam ćwiczenia w cichym czytaniu ze zrozumieniem i wsztrzemięźliwości w
            używaniu takich słów jak: manipulacja, ciągnięcie do łóżka, śmieszność.

            Pamiętaj, że napisałaś o sobie, że masz "mocne zasady moralne".

            tongue_outP
            • movisz Re: A kto napisał... 06.09.05, 02:38
              Pamiętaj, że napisałaś o sobie, że masz "mocne zasady moralne".

              To, ze uwazam ze pare miesiecy czekania by pojsc pierwszy raz z kims do kogo
              cos czuje do lozka swiadczy o moich slabych zasadach moralnych? Nie mysle.
              Pomysl tylko jakby dziewczyny czekaly pare (nie wiem co to znaczy, biore na
              przyklad - 6 miesiecy, za krotko to niech bedzie, ze wreszcie ulegly po 8
              miesiacach) i po tych paru (8 miesiacach) okazalo sie, ze to nie jest to.
              Znaczyloby, ze 8 miesiecy zmarnowaly. Teraz znowu szukac i czekac az ktos sie
              spodoba, zeby zaczac odliczac nastepne 8 miesiecy. I tak uplywa 10 lat bez
              partnera i bez sexu. Co za zycie?
              Ale przynajmniej mialyby nalepke, ze sa trudne.
              Dziekuje. Postoje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka