Dodaj do ulubionych

godzina zero....

16.09.05, 16:39
04 października o 9 rano... Druga i chyba ostateczna rozprawa rozwodowa..Już
mnie ściska w żoładku...Już widzę zimne oczy i argumenty byłej...Ma wszystko
i jeszcze mnie upodli...Wszystko Ci zostawiłem, czego jeszcze chcesz?
Wiem, że to krzyk rozpaczy...
Boję się.....
Obserwuj wątek
    • tricolour To źle... 16.09.05, 16:41
      ... że wszystko jej zostawiłeś. Może stąd ten brak szacunku, że rozdajesz to
      'wszystko'.

      Może wystarczyłabny tylko połowa? Jej POŁOWA.

      • jarkoni Re: To źle... 16.09.05, 16:48
        Tri ja nie jestem ten zły, mieszkanie jest na nią (zapisałem), wypozażenie
        niezłe...Wiesz czego się boję? ~Że w sądzie zobaczę wilka z wyszczerzonymi
        kłami...A ja się nie umiem bronić...
        • scriptus Re: To źle... 16.09.05, 17:08
          Jeśli o nic nie chodzi,
          włącz ignora, to pioruńsko skuteczne na pianę
          i zobojętniejesz na te kły.
          Załóż sobie sytuację wyjściową, cele do osiągnięcia i nie daj się zbić z tropu,
          dąż jak półtonowy pocisk do tego celu, nic Cię nie zatrzyma ani nie zmieni
          Twojego toru, o ile dobrze wycelujesz, a cel jest w zasięgu i dobrze określony.
          Emocje zostaw w domu, na pewno na Ciebie zaczekają, to Cię nie minie sad. Zimny,
          opanowany, precyzyjny, na pewno się uda.


          Sam nie wiem, co bym zrobił na Twoim miejscu, czyli na swojej sprawie
          rozwodowej, nic nie warte moje rady, ale trzymam kciuki.
        • czekolada72 Re: To źle... 16.09.05, 17:09
          A nie mozesz miec adwokata?
          A moze trafisz na takiego sedziego jak ja - obiektywnego i udzielajacego w
          trakcue porad prawnych mojemu juzbylemu malzonkowi, ktory pojawil sie
          bez "wsparcia prawnego"
          Nie dołuj sie, na to jeszcze bedziesz miał czas!
          Bedziemy trzymac kciuki, zeby zaden wilk cie niie napoczal. A zreszta....
          czerwony kapturek zosta z wilczego brzuszka wyciagniety przez lesniczego caly i
          zdrowy smile
        • thomaspawel Re: To źle... 16.09.05, 23:12
          jarkoni chłopie, pomyśl lepiej o tym co dalej ze sobą zrobić po rozwodzie...?
          Tu leży pies pogrzebany. Jak masz pomysł na to, to ten cały rozwód możesz
          kopnąć w d.... i patrzeć w te oczy nonszalancją Garry Coppera.
    • akacjax Re: godzina zero.... 16.09.05, 19:00
      Czy walczysz o coś, czy zgadzasz się na to, o co wnosi ż.?
      Jeżeli zgadzasz się, to powiedz to w miarę szybko i sprawa będzie krótsza.
      Poza tym kto założył sprawę Ty? Będziesz pierwszy pytany.
      Ja swoją mam 28.09 mam nadzieję, że ostatnia-nie mam zamiaru robić cyrku w
      sądzie-od tego jest mój m. ja muszę tylko zachować spokój.
    • joasia69 Re: godzina zero.... 16.09.05, 22:58
      moja druga sprawa bedzie juz 2 września, też o 9.00
      I też się boję!
      tylko, że u mnie po drugiej stronie nie będzie nikogo...będzie puste krzesło.
      Mojemu "mężowi" nie opłaca sie wracać z tak błachego powodu jak ...rozwód....
      Głowa do górysmile
    • kasia9873 Re: godzina zero.... 17.09.05, 08:58
      Jarkoni!
      Spokój, spokój i jeszcze raz spokój.

      Nie znam szczegółów Twojej sprawy. Nie wiem, czy będzie orzekanie o winie.
      Jedno jest pewne. Sędzia to też człowiek i bardzo dużo zależy od tego jak każdy
      z rozwodzących małżonków się zachowuje.

      Niewątpliwie sędzia dokonuje oceny na podstawie całokształtu okoliczności
      sprawy, i jako Wysoki Sąd ma wydać sprawiedliwy wyrok. Ale z drugiej strony
      będąc człowiekiem nie może uniknąć własnej -subiektywnej- oceny sprawy. I
      zawsze będzie tak, że jedną ze stron darzy większą "sympatią", co później
      często znajduje odzwierciedlenie w wyroku. Chociaż każdy sędzia, z oczywistych
      powodów by temu zaprzeczył.

      Nie możesz dać się sprowokować swojej małżonce. Zachowaj spokój, rzeczowo
      przedstawiaj swoje argumenty.

      Czy żona powołała jakiś świadków? Bo domyślam się, że jeśli tak to zapewne będą
      zeznawać przeciwko Tobie. A czy ty również wniosłes o przesłuchanie świadków?
      Jeżeli nie, to może warto to jeszcze zrobić?

      Uważam, że nie możesz dać sobą pomiatać. Wiem, ludzie potrafią być okrutni, a w
      szczególności byłe zony, czy byli mężowie. Ale to nie znaczy, że masz skulić
      uszy i dać się zrównać z ziemią.

      Zachowaj spokój i walcz o swoją godność.

      Pozdrawiam
      Kasia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka