y016172
26.01.06, 15:59
Jestesmy małżeństwe 4 lata,mamy syna 3 latniego.
Duza pracujac ponad 12h dziennie na 2 etaty, podczas ciazy i wychowania
dziecka przez 2 lata zabilem milosc zony.
Zona nie pracuje i swietnie sie bawi zdradzaja mnie z roznymi facetani
poznanymi przz internet, gdy jestem w pracy.
Aktualnie ona chce rozwodu, mojej wyprowadzki z mieszkania, przepisania jej
mieszkania (kupili jej rodzice, zapisujac na nas).
Ogolnie czuje sie zdolowany, zaistaniala sytuacja, to nie ja zdradzilem a mam
placic za to....
Zle nie chcialem nie mam zadnych nalogow (procz pracowitosci) co ona uznaje to
za chorobe.
On juz mnie nie szanuje, a ja nie wiem jak odzyskac jej szacunek.
Rozmow nie podejmuje, tylko zarzuty ze ja zle traktuje.
Z archiwow wiem jaki i gdzie szuka kochankow.
Ja przez jej zachowanie zle sie czuje trodno mi o pozadanie wobec niej wiec
nie uklad nam sie w lozku (wiecie choroby moga sie przypaletac).
Jeszcze jestsem zdolny jej wybaczyc, moze zaufac, ciagle tli sie we mnie
uczucie. Jest w szczegolnosci wielka milosc do wspanialego syna.
A)
Czy jako facet powienienem wywalic zone na zbity pysk z domu?
Zmienic zamki? Okupowac mieszkanie przez pare dni (bedac na urlopie?)
To byloby szybko zweryfikowane przez police.
B)
Wyjechac w kraj z synem?
- porwanie.
C)
Pozew o rozwod z jej winy? To bedzie wojna i zniszczy mnie i ja.
D)
Obic - to nie w moim stylu.
E)
Dac sobie spokoj i odejsc w zgodzie, rozwod i nowe zycie.
Pozdrawiam moze ktos mi poradzi co zrobic...