anexx2
26.01.06, 20:41
Czytam to forum i nie mogę się nadziwić ile ludzie mają szczęścia w
nieszczęściu rozstawania się...... rozwód - jedna - dwie sprawy i koniec
koszmaru, nowe życie. Mój rozwód przebiega bardzo tępo. były juz 2 sprawy,
teraz badanie w ośrodku i pewnie jeszcze 3 sprawa. Mam 6 letnią córeczkę i
sędzina nie jest skora do rozwiedzenia nas, tym bardziej,zę mój mąż na sali
nie określa się jednoznacznie - a na korytarzu chce by było wszystko jak
najszybciej. Chyba myśli przypodobać się sędzinie. Wszystko trwa juz 4
miesiące i nie wiadomo kiedy się skończy bo na te cholerne badania też
kolejka nizmierna....koszmar Czy w tym sądzie nie idzie się z duchem czasu i
nowych przepisów??!! ponoć są jakies zmiany na szybsze załatwienie sparwy, a
tu tylko się przedłuża...jestem załamana...........a sędzian widzi we mnie
tylko straszną żonę, która chce się rozwieść a mąż nie koniecznie...choć wina
leży głównie po jego stronie, ale to ja w końcu po 3 latach osobnego
mieszkania złożyłam pozew. NIe jestem nastawiona optymistycznie....ohh
musiałam sobie pogadać