Dodaj do ulubionych

czy dostane rozwód?

10.02.06, 14:55
witam
podjęłam decyzję o rozwodzie..., ale wiem ,ze nie bedzie prosto..., mam
trójkę dzieci , z których napewno nie zrezygnuję , będę o nie walczyć.
mąż nie wyraża zgody na rozwód - i to jest wielkim problemem , gdyż
dowiedziałam sie,że ze wzgledu na dobro dzieci , mogę rozwodu nie
otrzymać ..., czy ktoś mógłby mi udzielić jakichkolwiek informacji na ten
temat?dodam,ze nie mam zadnych podstaw ( zdrada , pobicia itp) do rozwodu ,
jedynym moim "za" jest brak uczuć , miłości , brak zrozumienia...
kaska
Obserwuj wątek
    • tricolour A Ty w ogóle poważnie piszesz? 10.02.06, 15:54
      Albo zadam inaczej pytanie... w ogóle poważna jesteś?
      Zabawkę z małżeństwa robisz, czy jak?

      "jedynym moim "za" jest brak uczuć , miłości , brak zrozumienia..." - to żyj z
      brakiem uczuć, miłości i zrozumienia. Albo spróbuj zrozumieć, wzniecić uczucia
      itp...
      • wojtekp67 Re: A Ty w ogóle poważnie piszesz? 10.02.06, 16:09
        Kurczę . kobieto. masz dzieci. Wybrałaś kiedyś tego faceta. Myślisz, ze inny po
        paru latach będzie lepszy. Są poradnie rodzinne. Nie niszcz zycia dzieciakom.
        Mozecie spróbowac przełamac kryzys. Jesli kiedyś była miłosc to trzeba ją
        przypomnieć. Moze wroci.
        • tricolour A Ty wiesz... 10.02.06, 16:14
          ... że tu już kilka razy pisały takie panie, że rozwiodły się, bo miłość wygasła.
          Niech je cholera weźmie...
          • kasia329 Re: A Ty wiesz... 10.02.06, 16:34
            nie prosilam Panstwa o ocenianie mojej sytuacji , a jedynie o odpowiedz czy
            jest szansa na ten rozwod?
            • tricolour Odpowiedź. 10.02.06, 16:57
              Jest szansa na rozwód. Zawsze jest szansa.
        • tricolour W takiej sytuacji... 10.02.06, 17:30
          ... Kasia powinna uczciwie powiedzieć w sądzie to, co nam. Że jej się znudziło.
          Dostanie wyrok z orzeczeniem własnej winy ze wszystkimi konsekwencjami.
          • anja_pl Re: W takiej sytuacji... 10.02.06, 20:29
            może nie dostać, jeśli mąż sie nie zgadza,
            to tego potrzeba zgody obu stron
        • kamize5 Re: A Ty w ogóle poważnie piszesz? 19.02.06, 11:38
          Dzieci z rozbitych rodzin...w swoim dorosłym zyciu róznież szybko sie rozwodzą.
      • nangaparbat3 Re: A Ty w ogóle poważnie piszesz? 10.02.06, 16:33
        tricolour napisał:

        > Albo zadam inaczej pytanie... w ogóle poważna jesteś?
        > Zabawkę z małżeństwa robisz, czy jak?
        >
        > "jedynym moim "za" jest brak uczuć , miłości , brak zrozumienia..." - to żyj z
        > brakiem uczuć, miłości i zrozumienia. Albo spróbuj zrozumieć, wzniecić uczucia
        > itp...
        Marcin pisał, że chce rozwodu, bo jego miłość wygasła. I Ty mu na to:
        >>>Ona ma prawo nie chcieć...
        Autor: tricolour
        Data: 02.02.06, 15:56 + dodaj do ulubionych wątków
        --------------------------------------------------------------------------------
        ... rozwodu, tak jak Ty masz prawo chcieć. I nie ma tu nic do rozumienia.

        Czy to sie aby nie nazywa podwójna moralność?
        Po prostu czekaj na zmianę zdania...

        • tricolour Jak już mnie cytujesz... 10.02.06, 17:01
          ... to choć zrób to na tyle porządnie, bym wiedział, co pisałem ja, co dodał
          portal, a co jest Twoim komentarzem. Nie lubię bałaganu wynikającego z lenistwa.

          I dalej sie podpisuję pod własnym zdaniem, że ma sie prawo chcieć, ma się też
          prawo do braku ochoty. A inni mają prawo do oceny naszych zachowań.
          • nangaparbat3 Re: Jak już mnie cytujesz... 11.02.06, 21:17
            tricolour napisał:

            > ... to choć zrób to na tyle porządnie, bym wiedział, co pisałem ja, co dodał
            > portal, a co jest Twoim komentarzem. Nie lubię bałaganu wynikającego z
            lenistwa.
            Dlaczego uważasz, ze z lenistwa? Nie masz podstaw, by tak twierdzić, a jedynym
            powodem jest chęć dokuczenia mi.
            > I dalej sie podpisuję pod własnym zdaniem, że ma sie prawo chcieć, ma się też
            > prawo do braku ochoty. A inni mają prawo do oceny naszych zachowań.
            Kiedy kobieta pisze, że chce sie rozwieść, bo w jej małżeństwie brakuje uczuć,
            piszesz:
            Albo zadam inaczej pytanie... w ogóle poważna jesteś?
            Zabawkę z małżeństwa robisz, czy jak?

            "jedynym moim "za" jest brak uczuć , miłości , brak zrozumienia..." - to żyj z
            brakiem uczuć, miłości i zrozumienia. Albo spróbuj zrozumieć, wzniecić uczucia
            itp...


            Kiedy mężczyzna pisze dokładnie to samo, odpowiadasz:

            Ona ma prawo nie chcieć...
            ... rozwodu, tak jak Ty masz prawo chcieć. I nie ma tu nic do rozumienia.

            Po prostu czekaj na zmianę zdania...


            Po według Ciebie prostu ON- Marcin - ma prawo chcieć rozwodu z powodu
            wygaśnięcia uczuć, a ONA - Kasia - nie ma prawa.
            • tricolour Uważam, że nasza dyskusja jest jałowa... 11.02.06, 23:56
              ... bo mówimy o róznych rzeczach. Nie musimy umieć ze sobą rozmawiać i jak mamy
              sobie wytykac cos nawzajem, to proponuję skończyć ten wątek. Może w innym
              pójdzie nam lepiej.

              Pozdrawiam.

              smile
          • ozzy10 Re: Jak już mnie cytujesz... 17.02.06, 17:36
            tricolorku nie bąz ciśnieniowy,dlaczego uważasz że masz prawo oceniać
            kogokolwiek,no może i masz ale po co to robic? Kasia napisała to co czuje i też
            ma do tego prawo.Lepiej pogadać z dziewczyną niech sama oceni za i przeciw,po co
            ta bulwersacja? A może zmieni zdanie? Natomiast Ty swoją postawą nie pomagasz
            • tricolour Klasa rzecz! 17.02.06, 17:39
              Potraktowałem cię batem na innym wątku, to tutaj szukasz czegos na mnie?

              Super! Podejmuję rękawicę...
              • ozzy10 Re: Klasa rzecz! 17.02.06, 20:24
                zbadaj poziom testosteronu u siebie,a potem idz i zrób cos tym bo agresja wylewa
                ci sie uszami i rozum odbiera
    • gutek1231 Re: czy dostane rozwód? 10.02.06, 21:17
      do autorki:aby wystąpić o rozwód musi być spełniony postawowy warunk:trwały
      rozpad pożycia małżeńskiego, pod tym pojęciem rozumie się brak wspólnego sexu,
      finansów /wikt i opierunek/.Dopiero po spełnieniu tego warunku jest
      rozpatrywana sprawa czy obie strony wyrażają zgodę na rozwód. Jezeli jedna ze
      stron nie wyraża zgody to niestety ta druga strona aby otrzymać rozwód musi
      udowodnić, że "stały rozpad małżeństwa" nastąpił z winy współmałżonka.To tyle,
      bardzo powierzchownie.
      • screen Re: czy dostane rozwód? 11.02.06, 10:15
        zapomniałeś dodoać, że pod uwagę brane jest także to czy rozwód nie naruszy
        dobra małoletnich dzieci. Takowe w zwiazki Autorki istnieja w liczbie 3. Nawet
        jesli oboje małżonków zgodzi się na rozwód a nie postawią przekonujących
        argumentów sąd będzie nakłaniał ich do próby naprawy związku, łącznie z
        terapiami, wizytami w poradniach i zawieszeniem sprawy.
        To przykra sytuacja jeśli jednemu z małżonków ot tak bez powodu znudzi się
        "zabawa" w małżeńswo i postanawia on zebrać swoje i wspólne zabawki i odejść.
        Nie jestem jednak przekonana co do tego czy ten brak uczuć i zrozumienia dotyczy
        Autorki czy jej partnera. Dla niektórych osób życie w związku z osobą, która
        nie potrafi być prawdziwym partnerem jest nie do zniesienia.
        • gutek1231 Re: czy dostane rozwód? 13.02.06, 10:27
          Nie nie zapomniałam, ale autorka nie prosiła o psychoterapię z naszej strony
          tylko o podpowiedż jak jej sytuacja wygląda z punktu widzenia prawa. Ponadto
          uaważam, że nie mogę wdawać się w żadne oceny, wytykanie błędów bo:
          - Kasia w moim odczuciu nie wszystko nam napisała /i to jest absolutnie jej
          sprawa, nie każdy potrafi mówić o tym co naprawdę bardzo boli/- nie oceniam
          ludzkich decyzji, bo w danej chwili nie jestem na ich miejscu i nie wiem co bym
          czuła, myślała i postępowała. Ponadto uważam, że nawet troje dzieci
          wychodowanuch w "sztucznym" domu nie będą szczęśliwe. Pomyślcie: jakie wzorce?,
          czy nauczą się szacunku do drugiej osoby, miłości, tolerancji, współczucia,
          odpowiedzialności za siebie i drugą osobę, co wyniosą z takiego domu? chłód,
          egoizm, już od pierwszych dni życia będą się patrzeć "jakim ohydnym wynalazkiem
          jest stały związek". Jednak wiem, że brak jednego z rodziców to też żaden
          przykład i wzorzec, że dla dziecka to też poczucie niesprawiedliwości, które
          bardzo często objawa się okazywaniem złości i buntu przeciwko osobie która je
          wychowuje.Dlatego nie udzielam rady bo nie wiem co bym radziła, wszystko to
          wydają mi półśrodki.
          • tricolour O psychoterapie tu nikt nie prosi... 13.02.06, 16:58
            ... bo z tym trzeba do psychologa, a nie na anonimowe forum.

            Jednak dajemy sobie czasm po nosie, co bardzo dobrze robi na koślawe patrzenie w
            nienormalnych związkach. Dlatego czepiam sie słówek, sformułowań, bo jest
            nadzieja, że ktoś zobaczy jak na jego wypowiedzi reagują inni.
            Jak nabradziej mamy prawo do oceny zachowań, ale nie mamy prawa do oceny człowieka.

            smile

            • gutek1231 Re: O psychoterapie tu nikt nie prosi... 13.02.06, 18:05
              pozwól,że będę uważała iż anonimowe forum to dla niektórych też pewnego rodzju
              psychoterapia. Są przecież tacy, którym łatwiej powiedzieć tutaj niż wprost a
              podzielenie się zmartwieniem niesie im ulgę. Kasi jednak nie o to chodziło i
              też ma do tego prawo.Natomiast ocena zachowań i postępowania jest również oceną
              osoby.
              • tricolour Ja odróżniam... 13.02.06, 18:21
                ... ocenę zachowania od oceny osoby. Z faktu, że ktoś postąpił źle (co można
                wytknąć) nie wynika, że ktoś jest zły.
                Jeżeli natomiast ktoś uważa, że ocena zachowania to też ocena jego osoby, to ma
                problem... biorąc spinacz z biura automatycznie staje się ZŁODZIEJEM.

                Negatywna ocena czyjegoś zachowania ma w intencji powiedzenie, że "ja bym tak
                nie postąpił z takiego, a takiego powodu". Albo "w moich standardach zachowań
                jest to nie do przyjęcia". Nie oznacza to jednak dyskwalifikacji osoby.

                Ja tez uważam to forum za terapię. A na terapii czasami boli... smile)
                • gutek1231 Re: Ja odróżniam... 13.02.06, 18:54
                  Fakt! przekonałeś mnie oponęcie
    • nangaparbat3 Re: czy dostane rozwód? 11.02.06, 21:26
      Ktoś na początku wątku rzucił hasło "zabawa w małżeństwo" i ono ciągnie się już
      przez cały wątek.
      Czy sądzicie, że kobiecie z trojgiem dzieci tak łatwo decydować się na rozwód?
      • screen Re: czy dostane rozwód? 11.02.06, 22:35
        Ja nie sądzę. Chciałam uświadomić, że to co Kasia napisała nie musi znaczyć, że
        to "znudzenie" to z jej strony. Jej mąż być może tą nudę okazuje brakiem uczuć i
        zainteresowania rodziną.
        Ja też jestem tą, która odeszła, podjęła decyzję o rozwodzie i przeszła przez to
        wszystko. Tyle tylko, że z jednym dzieckiem i z troszkę innego powodu.
        Wiem jak boli brak uczuć i "olewawczy" stosunek do rodziny i jestem w stanie
        zrozumieć Kasię jeśli miała na myśli swoją potrzebę poczucia bliskości,
        wspólności i stabilności w małżeństwie.
    • jeune-et-belle Re: czy dostane rozwód? 17.02.06, 16:00
      Kasia, nie daj sie! Wokolo pelno "pouczaczy", szczegolnie zas bulwersuje mnie
      Tricolour..
      Podziele sie z Toba swoimi doswiadczeniami, niech beda Ci oparciem.
      Otoz zdecydowalam sie na rozwod majac tez trojke dzieci, fakt, sporych
      (najmlodsze 16 lat wtedy). Bylismy po trosze osobami publicznymi, dosc szeroko
      znanymi, wiec tym bardziej nie mialo byc latwo, wielu Cie zna, wierzy, ze z
      Was taka udana para (kamuflaz!).
      Maz - kiedy juz dostal wezwanie (wczesniej nie sadzil, ze tak daleko sie
      posune...) na rozprawe, oczywiscie nie wyrazil zgody na rozwod. Sprawa trwala
      dwa lata, zawsze ja wnosilam o nieorzekanie o winie, a on po prostu (z pomoca
      swojej adwokatki) nie wyrazal zgody na rozwod, twierdzil, ze mnie kocha etc. Z
      biegiem czasu i w miare kolejnych rozpraw sad interesowal sie coraz
      drobniejszymi szczegolami - "powalajacych" argumentow nie mialam, zdrady nie
      bylam w stanie udowodnic, nie bil mnie etc. Ale madra sedzina uznala, ze powody
      to np. jego niedotrzymywanie zobowiazan, brak zainteresowania postepami dzieci,
      niedokladanie sie do budzetu, niewpuszczanie mnie do domu kiedy wracam pozno z
      pracy (sic!), wyszydzanie wobec innych, nagrania magnet. z jego wyzwiskami
      wobec mnie etc.
      Pomysl, na pewno cos takiego "drobnego" sie znajdzie... Zbierz, co mozesz,
      zawsze sa jakies niezauwazalne wczesniej dowody na to.
      (Moja adwokatka opowiadala, ze rozwod orzeczono jakiejs parze, w ktorej on nie
      rozmawial z nia w ogole, tylko na stole kuchennym zostawial jej karteczki z
      poleceniami. Te karteczki przewazyly...)
      A teraz final: po 2 latach uzerania sie o nieorzekanie o winie i jego
      deklaracjach, ze zalezy mu na "tej rodzinie", musialam zmienic formule na jego
      wine - tak jest jesli on sie nie zgadza na rozwod.
      Az nagle, przed ostatnia rozprawa jego adwokatka dogadala sie z moja (na
      korytarzu...) i ustalily, ze on jednak nie chce, zeby to bylo z jego winy
      (konsekwencje sa daleko idace, np. wspieranie materialne), wiec nie beda robic
      przeszkod, zeby zakonczyc to dzis bez orzekania o winie. Czuje, ze nie chcial
      juz sie bronic, bo te "drobne" rzeczy zaczynaly sie skladac na pewna calosc
      bardzo niekorzystna dla niego.
      I tak po kolejnym kwadransie bylam juz rozwodka....
      Kasia, bylam dumna z siebie, ze umialam to przerwac!
      Odetchnelam!...
      Nigdy tego nie zalowalam!
      Dzis nie wyobrazam sobie, zebym np. miala znow z nim byc. Unikam go, nie bywam
      w tych kregach i na tych spotkaniach gdzie on (staram sie sprawdzic wczesniej,
      jak nie - to wychodze).
      To juz 4 lata mojego spokoju...
      --
      • tricolour To Ty też się rozwiodłaś... 17.02.06, 16:59
        ... dla zabawy? Skoro brakowało argumentów...
        • efka30 Re: Ja też "dla zabawy"... 17.02.06, 21:24
          TAK.Ja też się rozwiodlam "dla zabawy"...mialam bardzo podobną sytuację do
          Jeune...Nawet czas rozwodu jest podobny, też 4 lata.Rozwód trwal 2lata/bo mąż
          mnie "kochał"i nie zgadzal się na rozwiązanie malżeństwa.Dostalam rozwód po 2-
          och latach , kiedy uciekl do USA i zostawił tu kupę dlugow...Chyba przestał
          nagle mnie "kochac" dzięki Bogu...
          Teraz wiem, że nareszcie żyję,od 4 lat oddycham pelną piersią.

          Tricolour...jesteś "powalający"...Ciebie nie da się czytac!!!
          • tricolour Może miałyście... 17.02.06, 22:12
            ... tego samego męża? To by wiele tłumaczyło... Żarty na bok.

            Jak mi ktos pisze, że nie miał powodu do rozwodu, ale "mądra sędzinia" drogą
            dwuletniego ciągnięcia za język wydobyła "jego niedotrzymywanie zobowiazan, brak
            zainteresowania postepami dzieci, niedokladanie sie do budzetu, niewpuszczanie
            mnie do domu kiedy wracam pozno z pracy (sic!), wyszydzanie wobec innych,
            nagrania magnet. z jego wyzwiskami wobec mnie etc" to zastanawiam się, czy Jeune
            ma wszystkie klepki...

            Jak można traktować szyderstwo, przemoc za normę i dopiero podczas rozwodu od
            "mądrej sędziny" dowiedzieć się, że to źle. Może szyderstwa i przemoc to
            standard o osób "publicznych"? To jest dopiero powalające...

            I jeszcze jedno - trzeba sprawdzać w jakich kręgach można bywać, bo jeszcze
            spotka sie byłego męża... To sie nazywa wolność i swoboda!

            smile)
            • jeune-et-belle Re: Może miałyście... 18.02.06, 01:20
              Sorry, Tricolour, Ty chyba jakis malo inteligentny jestes...
              Jesli pisze, ze nie mialam "powalajacych" argumentow, to znaczy, ze nie
              zdarzylo sie nic jednorazowego a bardzo drastycznego, np. nakrycie go na
              zdradzie. (Dla wolno myslacych: problem nie byl jeden a wielki, problemow bylo
              mnostwo, moze drobnych, ale dla mnie waznych).
              Ale to, ze pozbawial mnie poczucia bezpieczenstwa (nie partycypowal finansowo,
              nie dotrzymywal ustalen, wysmiewal....etc) to nie wymysly sedziny tylko moje
              wlasne argumenty (ktore, nawiasem mowiac, spisalam osobiscie na kilkunastu
              stronach arialem 12-tka).
              Tricolour, nie badz zawziety, zapiekly w zlosci antydamskiej, przeczytaj
              pomalutku jeszcze raz....
              PS. Teksty nalezy czytac l i t e r a l n i e, nie powinno sie wkladac do nich
              tego, czego w nich nie ma wink
              • ozzy10 Re: Może miałyście... 18.02.06, 02:42
                Nie tłumacz mu sie i tak nie zrozumie,ignoruj
                • jeune-et-belle Re: Może miałyście... 18.02.06, 05:10
                  Dzieki, Ozzy, chcialam sie jeszcze troche potlumaczyc Tricolourowi z tego, co
                  napisalam w pozwie, ale mnie powstrzymalas (powstrzymales?).
                  Ale wypowiedz swa kieruje glownie do tych oniesmielonych, zastraszonych zon,
                  ktore mysla, ze z pozwu "nici", bo nie zlapaly go np. na zdradzie.
                  A pozbawanie elementarnego poczucia bezpieczenstwa to argument b.powazny i sady
                  go (ku zgrozie moze Tricoloura!) uwzgledniaja.
                  • samotnica4 Re: Może miałyście... 18.02.06, 10:20
                    Jeune.Bardzo potrzebuję pomocy w sformułowaniu pozwu.Piszę go bardzo długo,nie
                    chcę uzasadniać winy mojej czy męża.Ale ten brak bezpieczeństwa to coś co mi
                    towarzyszy od lat...Jestem zainteresowana tym co napisałaś w pozwie.
                  • tricolour Raczej odradzam dzieleniem sie... 18.02.06, 15:55
                    ... prywatnością z pozwu. Takie mam wrażenie, że ktoś próbuje ciągnąć Cię za
                    język. Ostatnio strasznie duzo tu numerowanych nicków...
    • fragileee Re: czy dostane rozwód? 18.02.06, 17:30
      no tak,wazne ze sa juz dzieci,facet zrobil swoje...wiec uczucia wygasly,coz za
      biologiczny fenomen zycia,zygac mi sie chce jak slysze takie historie
    • jeune-et-belle Re: czy dostane rozwód? 18.02.06, 17:38
      Do Samotnicy:
      Wiesz, raczej nie sadze, zeby czyjs pozew mogl posluzyc za wzor, kazda sprawa
      jest indywidualna. Raczej przejrzyj staranie te posty, jest ich naprawde wiele,
      i zastanow sie, co z tego przystaje do Twojej sytuacji, Twoich odczuc. Zrob
      spis zarzutow / wrazen - czyli tego, co Ci nie odpowiada w tym zwiazku, po
      czym "obuduj" je argumentami lub dowodami. To b.wazne, bo przeciez wybierasz
      sie do sadu, ktory operuje faktami, a nie do psychoanalityka, ktoremu mowilabys
      o swoich odczuciach.

      Na stronach porad prawnych znajdziesz schemat pozwu, zeby wiedziec co z ktorej
      strony i w jakiej kolejnosci.

      Powodzenia!
      (PS) Ja pozew napisalam sama, ale dla pewnosci pokazalam go adwokatce, cos mi
      tam jeszcze podpowiedziala, np. zeby usunac cos, bo to obciaza mnie, a nie
      jego - "z rozpedu" mozna takie rzeczy samej przeoczyc")


      Do Tricoloura: Co jest zlego w nickach z numerami?
      • blueberryann Re: czy dostane rozwód? 18.02.06, 18:59
        Czytam wasze posty i tak sobie myślę, że gdyby rodzice mojego męża
        skorzystaliby z rozwiązania jakim jest rozwód zamiast życ w zakłamaniu i
        nienawiści do siebie to być może moje małżeństwo by tak nie wyglądało. Oni tak
        zyją - osobny pokój, osobne łóżko, osobne pieniądze, półki w lodówce, jedzenie
        na kuchence. Ubliżanie sobie, upijanie się tescia. Ich dziecko czyli mój mąż
        napatrzył sie na to, na brak zrozumienia, bliskości i wszystkie inne za ( z
        postu kasi). Potem był jego romans który odkryłam i jego propozycja że przecież
        mozemy żyć obok siebie. Chciał mi zafundowac ten sam model. Nie zgodziłam się ,
        to ja zabrałam córke i wyprowadziłam się do wynajetego mieszkania choć on
        zawinił. Tylko jaj na tyle nie miał żeby zachować się odpowiedzialnie w tej
        sytuacji. I on też nie chce rozwodu, nadal mnie kocha ... teraz po wyprowadzce.
        Rozumiem Kasię i tych wszystkich, którzy nie zgadzaja się na życie byle jak
        byle z kimś. Ja jeszcze nie wystąpiłam o rozwód, nie robię tego bo boję się że
        gdy pójdę do sądu on zacznie odgrywać się na małej. Lecz czekam na taki dzień,
        kiedy zdobędę się na to by wszystkim wokój - jemu, jego rodzicom powiem dość i
        zacznę walczyć o swoje. Wiem jedno, od kilku miesiecy wreszcie śpię spokojnie,
        nie mam żadnych lęków i tylko myślę , że nigdy nikogo nie dopuszczę do siebie
        na tyle blisko żeby przechodzić jeszcze raz przez takie piekło. Pozdrawiam
        wszystkich mających odwage powalczyć o siebie
      • tricolour Nie ma nic złego w nickach z numerami... 19.02.06, 00:38
        ... poza tym, że podejrzewam, że ozzy10, judyta51, siljan5, siesio1 to ta sama
        osoba. Może Samotnica4 też.

        Podobny styl pisania, próba naciągnięcia na rozmowę itp... Nagle sie pojawili i
        nagle hurtowo zniknęli...
        • jeune-et-belle Re: Nie ma nic złego w nickach z numerami... 19.02.06, 01:58
          Do Tricoloura:
          No, tu blysnales przenikliwoscia...
        • samotnica4 Re: Nie ma nic złego w nickach z numerami... 19.02.06, 09:10
          Masz jakieś lęki?Słyszysz głosy?Nie wiem kim są pozostali.Jestem na etapie
          poszukiwań odpowiedzi na pytanie:czego ja chcę.Czytam i znikam.Jak rozwiążę swój
          problem może też go opiszę..Pozdrawiam.
          • tricolour Lęki i głosy? 19.02.06, 10:39
            No pewnie wczoraj strasznie sie bałem, czy głośna myzyka na imprezie nie
            uszkodzi mi słuchu... smile

            Napisałem "podejrzewam" - zauważyłaś? Poszukuj zatem uparcie odpowiedzi na
            trudne pytania nastolatków...

            tongue_outP

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka