Dodaj do ulubionych

Okropnie się Was czyta ... :(

12.04.06, 18:47
Trafiłam na to forum zupełnie przez przypadek. Jestem jedną z Was, ale powiem
szczerze, Wasze historie za każdym razem doprowadzają mnie do płaczu. Czytajac
to forum, dopiero teraz, uświadomiłam sobie, że problemy w moim małżeństwie
mogą wynikać z rozbitej rodziny, z braku ojca itp. Do tej pory nie sądziłam,
że moje dzieciństwo może rzutować na stan obecny. A jednak ...

Może polecicie jakieś lektury do poczytania w tym temacie ?

Pozdrawiam, Jagaa
Obserwuj wątek
    • myszka_194 Re: Okropnie się Was czyta ... :( 12.04.06, 19:31
      Niestety... brak ojca odzwierciedla się w dorosłym życiu. Myślę, że w kazdym
      przypadku tak jest.. niestety na internecie jest niewiele do poczytania o
      tym "zjawisku" jeśli tak można to nazwać. Jeśli ktoś z was zna jakieś strony o
      takiej tematyce, to prosze o podanie, ja uczestnicze w forum poświęconym
      tematowi braku ojca w8.grono.net/comm/pc/52145/
      • black30 Myszko ... 13.04.06, 14:34
        Myszko, czy mogłabyś mi pomóc dostać się na to forum ?
        Pozdrawiam
        A.
        • myszka_194 Re: Myszko ... 13.04.06, 14:52
          w8.grono.net/comm/pc/52145/ to jest link, ale najpierw musisz się tam
          zalogować, bo chyba bez tego nie wejdziesz.. nie ma tam za wielu tematów, ale
          rozkręca się, więcej chyba nie ma takich for na internecie, bo szukałam jakis
          czas tego smile pozdrawiam smile
    • kolczatka Re: Okropnie się Was czyta ... :( 14.04.06, 21:11
      Po to powstało /chyba/ to forum, by nauczyć się o tym mówić i dzięki temu
      nauczyć się żyć z tym na codzień.
    • kklamerka Jagaa, a może przejdziesz terapię??? 24.04.06, 13:37
      ...można czytać i niewiele z tego zrozumieć... ale terapeut będzie wiedział jak Cię słuchać...
      • jagaa Re: Jagaa, a może przejdziesz terapię??? 24.04.06, 16:43
        Ostatnio sie nad tym zastanawiałam ... ale nie widzę sensu. Moj ojciec był
        alkoholikiem, bił mamę, aż w końcu wyrzuciła go z domu i się z nim rozwiodła.
        Moim problemem nie jest chęć wyrzucenia z siebie dawnych krzywd, ale moj
        wypaczony charakter. Ojciec nie żyje, "wybaczyłam" mu w pewnym sensie. Terapia
        jest chyba bezcelowa.
        • sloggi Re: Jagaa, a może przejdziesz terapię??? 24.04.06, 22:01
          To, że umarł nie oznacza automatycznego odpuszczenia win, nie masz do niego żalu
          o skopane dzieciństwo?
          • jagaa Re: Jagaa, a może przejdziesz terapię??? 25.04.06, 16:57
            Szczerze mowiac pamietam tylko wyrywkowe, te najgorsze sytuacje, rozwod wzieli
            gdy mialam jakies 3-4 lata. Wiec w sumie chyba nie chodzi tak do konca o ojca
            alkoholika i awanturnika ale o samotne dziecinstwo, pozniejsze relacje z facetem
            mojej mamy itp. Nie tlumacze ojca, ja po prostu nie wiem jak bylo naprawde. Mama
            nic na ten temat nie mowi, ja bardzo mało pamietam.
        • na_fe Re: Jagaa, a może przejdziesz terapię??? 25.04.06, 01:11
          > Moim problemem nie jest chęć wyrzucenia z siebie dawnych krzywd, ale moj
          > wypaczony charakter. Ojciec nie żyje, "wybaczyłam" mu w pewnym sensie. Terapia
          > jest chyba bezcelowa.


          bezcelowa??bezcelowa??
          Twój, jak go nazywasz, wypaczony charakter bierze się właśnie z niemożności
          wyrzucenia dawnych krzywd a teraz jest przeszkoda dodatkowa- on nie żyje a Ty go
          zaczynasz tłumaczyć* i litować się- bierzesz to na siebie a to jest ogromny
          ciężar- charakter ze stali, by nie wytrzymał...
          • jagaa Re: Jagaa, a może przejdziesz terapię??? 25.04.06, 16:59
            A co proponujesz ? Terapie indywidualna czy jakis miting ? Mam zadzwonic do
            jakiejs poradni i co powiedziec ? Ze chce pogadac ?
            • kklamerka Jagaa, jeśli tylko trafisz do odpowiedniego miejsc 25.04.06, 19:56
              - sama będziesz wiedziała, co chcesz powiedzieć.


              Moja Przyjaciółka jest DDA i studiowała w Krakowie. Zaczynała aż 11 różnych terapii, póki trafiła na właściwą. I przeszła. Niemal rok ciężkiej pracy, wylewania z siebie żalu i bólu - tego wszystkiego co narastało ponad 20 lat. Teraz jest znacznie lepiej. Inaczej patrzy na siebie. I na pewno nie powie o sobie, że ma wypaczony charakter.



              Trzymaj się Słonko.
              Pozwól sobie na wpuszczenie trochę świeżego Powietrza.
              Niech dzieje się, co ma się dziać.


              a "wypaczone charaktery" to interpretacja niepokoju, który może mieć wiele przyczyn... które Ty - jak widać - po części znasz :XXX
              • niedzwiedzica terapia 29.04.06, 12:06
                Jagaa, terapia naprawdę pomaga. Jeśli pójdziesz do jakiegoś ośrodka na fundusz
                zdrowia to nawet Cię nnic ie kosztuje spróbować. W wielu miejscowościach są
                ośrodki psychoedukacji i psychoprofilaktyki gdzie można też poznać trochę
                teorii a nie tylko odbyć terapię.
                Poza tym - to naprawdę ma sens, zobaczysz jak Ci ulży kiedy zauważysz, że ktoś
                z kim rozmawiasz rozumie Cię, wie skąd się biorą różne problemy i jest w stanie
                Ci to wyjaśnić.

                Powodznia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka