Dodaj do ulubionych

Śmieszna dyskusja ;))))

07.05.06, 21:11
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=39064386&a=39064386
No jak jest, przynoszą faceci półtora, jak leci ??
A jak nie, to chińskie zupki i jazda do prostytutki tongue_out
Obserwuj wątek
    • 1madzia suchy chleb dla konia... 07.05.06, 21:26
      Za 1500 nie opłaci dobrobytu chińskich zupek i prostytutek. Skazany jest na
      domowe jadło i nieodpłatne usługi żony-kucharki.
      Biedny ten męski ród...
    • kruszynka301 Re: Śmieszna dyskusja ;)))) 07.05.06, 21:58
      po perypetiach z pierwszym mężem, który nie mógł przeboleć, że zarabiam więcej niż on, wiem, jak ważne dla mężczyzn są pieniądze, i chęć bycia prawdziwym panem domuwink.
      Nie piszę o kwocie, ale dobrze jest, kiedy partner zarabia więcej od kobiety - tak jest dużo prościej, i - spokojniej.
      Teraz moja wypłata idzie na spłatę kredytu i karty - i widzę, jak mąż jest zadowolony, kiedy go proszę o pieniądzewink))).

      czy chcemy czy nie, tradycyjny model rodzinyn (mężczyzna pracuej, kobieta w domu) nadal w jakiś sposób funkcjonuje.
      • 1madzia Re: wyznam Kruszynko, 07.05.06, 22:25
        że czasami wzdycham do takiego tradycyjnego modelu. Ach, to se ne wrati...
        Nie wiem tylko, jak długo bym wytrzymała tongue_out
        • kruszynka301 Re: wyznam Kruszynko, 07.05.06, 22:40
          ja też nie potrafię wysiedzieć w domu - muszę pracować (do pracy poszłam 2 tygodnie po porodzie, bo w domu się nudziłam - no, ale moje idealne dziecko spało 23 godziny na dobęwink))).
          Ale paradoksalne jest to, że chociaż jestem wykształcona, dobrze zarabiam, to partnerski związek jest dla mnie do przejścia. Mężczyzna, który sprząta, gotuje, zajmuje się dzieckiem - to dla mnie abstrakcja, i wiem, że nie szanowałabym gowink. Ja po prostu potrzebuję macho w domuwink)). A macho musi dobrze zarabiaćwink)).
          • tricolour No to byś mnie nie szanowała... 07.05.06, 22:45
            ... bo gotowac lubię traktując operację jako inzynierskie zadanie, czasami
            sprzątam, a dzieci są fajne...

            Nie nadaje sie Twojego macho.
            • scriptus Re: No to byś mnie nie szanowała... 08.05.06, 08:14
              Moja żona się kiedyś obraziła, kiedy posprzątałem dom, ugotowałem obiad i
              powiedziałem (z uśmiechem, bez złych zamiarów), - No dobrze, posprzątane,
              ugotowane, to teraz idziemy się wreszcie zabrać do jakiejś konkretnej roboty...
              i zacząłem przycinać listwy na makietę zamku, którą budowaliśmy z synkiem.

              Powiedziała, że to właśnie jest lekceważenie...
              • 1madzia Re: Złudne nadzieje 08.05.06, 08:59
                I miała rację. Spodziewała się czegoś innego, po stwierdzeniu "konkretną
                robotę". Taki początek intrygujący, jak gra wstępna a tu....listwy przycinać ?!
                • scriptus A mówi się, że to faceci myślą tylko o jednym... 08.05.06, 11:26
                  ...a tu Pierwsza Madzia natychmiast skojarzyła konkretną robotę z ... "konkretną
                  robotą", nic to, nie szkodzi. Nie to miałem na myśli, choć wiem, że do takiej
                  "konkretnej roboty" nigdy nie trzeba było mnie długo namawiać. Zatem nie o to
                  się małżonka obraziła
                  Tematem mojego postu był seksizm, czyli dyskryminacja ze względu na płeć. Staram
                  się uczestniczyć w pracach domowych po partnersku, bez podziału na prace męskie
                  i kobiece, chociaż niektóre sprawy siłą rzeczy na taki podział są zdane. Zatem
                  biorę udział w sprzątaniu, gotowaniu, itd, coż jest zwykle uważane za prace
                  kobiece, choć to nieraz oburza nasze Panie. Moja małżonka nie obraziła się też o
                  to, że posprzątałem, czyli w jej mniemaniu, w jakiś sposób ją wyręczyłem, tylko
                  o to, że werbalnie sprzątanie zdeprecjonowałem i umieściłem w hierarchii
                  ważności poniżej zabawy z synem. A ja miałem na myśli, że wreszcie takie
                  niewdzięczne prace, których "nie widać" są za mną i mogę się zabrać za coś
                  przyjemnego. Jak to czasem człowiek coś bezmyślnie chlapnie i zaraz ma etykietkę
                  macho, albo seksisty.
                  Deklaruję, że seksistą nie jestem, nikogo nie dyskryminuję ze względu na płeć i
                  bez oporów wykonuję różne prace domowe, jak sprzątanie, gotowanie, no, może
                  pranie nie, to robi pralka automatyczna bez niczyjego udziału. Jednak też to nie
                  jest idealne, jest u nas w domu pewien podział, robię domowe naprawy, w tym mi
                  raczej żona nie pomaga, jednak na przykład nie umiem szyć i prasować (to zwykle
                  jest uważane za "babską" robotę), ale też nie umiem naprawić maszyny do szycia
                  (cóż, widać kiepski ze mnie facet), jednak z żelazkiem sobie radzę. Cóż, gdybym
                  nie miał żony, musiałbym koszule wozić do prasowalni smile))))
                  • 1madzia Re: Takt i subtelność 08.05.06, 16:05
                    Jestem zauroczona początkiem Twojej riposty. Od razu widać klasę interlokutora.
                    Odniosłeś się do natury męskiej, zamiast bezceremonialnie stwierdzić: "głodnemu
                    chleb myśli" smile))
                    • kasiar74 Re: Takt i subtelność 08.05.06, 18:57
                      madziu a ja jestem zauroczona twoją elokwencją i umiejętnością ubierania myśli
                      w słowasmile
                  • tricolour Scriptus, o czym Ty piszesz? 08.05.06, 19:05
                    Może ja coś przegapiłem i w Twoim domu już jest wszystko OK. Tak wynika z postu,
                    że sielanka, kochajmy się i szczęście.

                    Jeżeli tak jest, to gratuluję. Jeżeli nie jest, to pisz prawdę.

                    smile
                    • 1madzia Re: Tri... 08.05.06, 20:15
                      Ty zazdrośniku...tongue_out
                    • scriptus Re: Scriptus, o czym Ty piszesz? 14.05.06, 11:38
                      Ku mojemu ubolewaniu, to wszystko tylko pozory.
                      Cóż, wzorem Syzyfa, mogę ten kamień toczyć, mogę zaprzestać, to mój wybór. Mogę
                      też kiedyś w przypływie zwątpienia i złości cisnąć z całej siły ten kamień w
                      dół. Czy myślisz, że będe wówczas bardziej szczęśliwy, niż teraz, gdy go
                      beznadziejnie toczę? Czy człowiek , który straci cel jest szczęśliwszy od tego,
                      który dąży do jakiegoś, nawet bez nadziei jego osiągnięcia ??
    • brzoza75 całe to forum jest ;-) 08.05.06, 09:03
      dzięki scriptus uśmiałam się przy kawie przeglądając to forumwink))))
      • kurka_wodna2 Całe to forum jest ;-) 08.05.06, 22:34

        Misio,pantoflarz,przylepa,dbający o ognisko domowe,podlane kwiatki i wodę dest
        do żelazka,odebraną pralnie i wszystkie przypadłości domowe-pilnie poszukiwany.
        • jarkoni Re: Całe to forum jest ;-) 13.05.06, 11:49
          kurko_wodna, o scriptusa raczej nie walcz, ale podobno bywają tacy jak w Twoim
          życzeniu, nie wiem co prawda jak ich znaleźć....Scriptus, Twoje posty są pełne
          optymizmu, cieszy mnie to...
          • kurka_wodna2 Re: Całe to forum jest ;-) 13.05.06, 22:45

            smile
            Nikogo z tego forum nie podejrzewam o wymienione wyżej cechy sad(
            • scriptus Re: Całe to forum jest ;-) 14.05.06, 01:30
              No pewnie, Scriptusowi lepiej nie powierzać kwiatków innych, niż kaktusy. Domowe
              problemy rozwiązuje systemowo, np woda do żelazka wprawdzie zawsze jest, bo jest
              w domu urządzenie do demineralizacji wody, a ponadto żelazko z wyższej półki, do
              którego można lać kranówę.
              Być może Scriptus ugotuje i posprząta, ponaprawia domowe sprzęty, pozałatwia
              sprawy i rachunki, nadaje się na misia - przytulankę, daje się także łatwo
              przekupić sernikiem, lub szarlotką, ale na tym koniec. Wszelkie próby damskiej
              manipulacji kończą się fiaskiem. I to jest źródło klęski Scriptusa. Kobieta,
              szyja, która głową ma kręcić, źle znosi gorset ortopedyczny. Jednak głowa
              kręcona w zbyt szybki i nieodpowiedzialny sposób dostaje zawrotów. To co, lepiej
              z gorsetem, czy bez?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka