Dodaj do ulubionych

huśtawka nastrojów

19.06.06, 14:56
Nie wiem jak Wy, ale ja od kilku tygodni mam potworne wahania nastroju.
Euforia, dół, euforia, dół. Żaden stan nie jest stały. Oszaleć od tego można
po prostu. Teraz się dołuję, a jeszcze godzinę temu się cieszyłem, że sprawy
idą do przodu i widać konieć wspólnego mieszkania.
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: huśtawka nastrojów 19.06.06, 15:00
      Niestety to normalny stan. NIe wiem czy to pocieszające ale chyba lepsza taka
      huśtawka, niż ciągły dół.

      Pozdrawiam
      z_mazur
    • 13monique_n Re: huśtawka nastrojów 19.06.06, 15:07
      > Euforia, dół, euforia, dół. Żaden stan nie jest stały. Oszaleć od tego można
      > po prostu. Teraz się dołuję, a jeszcze godzinę temu się cieszyłem, że sprawy
      > idą do przodu i widać konieć wspólnego mieszkania.
      Tak jest. I rzeczywiscie w kazdym znanym mi przypadku. A co do mojego podziwu, z
      innego posta, podziw jest wlasnie dla cech ludzkich, nie posagowych. Posagowych
      idealow to mam dosc i nie wierze w ich prawdziwosc.
      Trzymaj sie. Ten koniec wspolnego zamieszkania to tez bedzie zrodlo euforii na
      pewien czas. A potem nowe. A potem bedziesz juz zyc normalnie, tylko czasem cos
      zakluje.
    • la.loba Re: huśtawka nastrojów 19.06.06, 15:15
      der , ja rownież miewam takie huśtawki, ale dziś zbyt piekna pogoda. Idziemy na
      plaże- to obowiązkowesmile
    • scriptus Re: huśtawka nastrojów 19.06.06, 16:03
      Ja też to mam, trudno, trzeba to wytrzymać. Trzeba się rano budzić z silnym
      postanowieniem, że dzień będzie dobry. To pomaga, Potem trzeba się rzucić w wir
      spraw, to człowiek nie ma czasu "desperować". A wieczorem starać się szybko
      zasnąć, zanim się wpadnie w dół. W razie problemu można zażyć jakiś
      antydepresant, ja najbardziej lubię zupkę chmielową. Działa szybko i z reguły
      skutecznie. A jak się nie uda i wpadnie się w dołek, to trzeba po prostu na
      rower, na siłownię i pakować na maksa, aż ból mięśni zagłuszy ból duszy.
      • 1madzia Re: huśtawka nastrojów 19.06.06, 16:20
        Wystarczy, że coś nowego "nieoswojonego" się pojawi i już wybija z narzuconej
        sobie dyscypliny trzymania "nosa do przodu". Jeszcze chwilę temu zazdrościłam
        Brzozie zbliżającego się terminu rozprawy a tu przed chwilą wyjęłam ze skrzynki
        dwa awiza - dla mnie i jeszcze-męża. Mina mi zrzedła. Na pocztę pójdę jutro.
        Przez noc będę oswajać problem.

        Der, Ty "wyglądasz" (dziwnie to brzmi w przestrzeni wirtualnej)na mocny
        charakter i stabilną osobowość, więc jakiś rowerek? Zaległa praca?
        smile
        • screen Re: huśtawka nastrojów 19.06.06, 21:52
          Ja ostatnio głównie dołuję.
          Nie mam czym zagłuszyć, bo:
          -na zakupy nie pójde, bo mi uświadamiają brak gotówki
          -na rowerze nie pojeżdżę, bo go nie mam i nie będę miała, bo... patrz wyżej
          -z rady scriptusa nie skorzystam, bo po piwie będe miała doła, że wlałam w --
          siebie ileś tam kalorii
          -do pracy zabrakło mi sił i zapału
          Najlepiej to położe się spaćsmile Chociaż śpię ostatnio jakoś nerwowo i kilka
          razy w ciągu nocy budzę sie ze scierpniętymi rękami i bólem kręgosłupa.
          Może jutro będzie lepiej......
          • 13monique_n Re: huśtawka nastrojów 19.06.06, 21:56
            A ja na hustawke z ostatnich dni uruchomilam ruch. Poszlam w piatek, sobote i
            dzisiaj na aerobik. Nieoceniona instruktorka "wprasowala" nas w deski. A z kazda
            kropla wycisnietego potu swiat odzyskiwal barwy, a niebo jasnialo smile)) I wiem,
            ze dalej bede dbac o to, by miec ten karnet i chodzic co najmniej 2x w tygodniu.
            Bo warto. (i to jeszcze jaaaaak wink)) )
          • scriptus Re: huśtawka nastrojów 19.06.06, 22:49
            Screen, rowerek kosztuje dzisiaj tyle, co bilet na 3 miesiące do autobusu, albo
            jedno tankowanie. Jest lato, mozna do pracy jeździć na rowerze. Zobaczysz,ile Ci
            to da zadowolenia, jeśli zamiast zatłoczonym autobusem pojedziesz na rowerze,
            no, chyba, że musisz mieć od razu jakiś ekstra rower za niewiadomo ile pieniędzy.
            Ja sobie na takie codzienne dojeżdżanie do pracy kupiłem składaka za 260 zł.
            Mały, zgrabny, nie boję się, ze go ktoś ukradnie, przypinam go łańcuchem byle
            gdzie, do balustrady, ławki w parku. Mam drugi rower, którym jeżdżę na
            wycieczki, ale jest duży, nieporęczny, chociaż na długie dystanse wygodniej nim
            jechać. Tak naprawdę więcej jeżdżę badziewiastym składaczkiem. Naprawdę,
            polecam, kup składaczka, zamiast biletów, nie odczujesz ciężaru zakupu, a
            zyskasz mnóstwo przyjemności. Ja kupiłem rower zamiast paliwa, szybciej poszło
            smile))) I nie stoję w korkach. Obliczyłem, że w zeszłym i w tym roku już
            zaoszczędziłem na paliwie tyle, że mógłbym za te pieniądze kupić naprawdę
            porządny markowy rower. Cóż, może kupię synowi tongue_out
            • screen Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 11:11
              Scriptusku naprawdę dziękuję Ci za dobre radysmile
              Niestety nadal trzymam się tego, że nie skorzystam...
              Mogłabym długo wyjaśniać ale nie po to to forum aby sie użalać nad swoją
              sytuacją.
              Nie jestem Warszawianką zarabiającą 2500zł. do pracy mam 7 min. piechotą a po
              drodze jeszcze odprowadzam synka.
              Nie korzystam z komunikacji ani samochodu. W moim niewielkim mieście prawie
              wszystko można załatwić poruszając sie na nogach.
    • der1974 Re: huśtawka nastrojów 19.06.06, 23:01
      U mnie huśtawka trwa. Ja też mam swoje sposoby. Oczywiście na pierwszym miejscu rower. A wczoraj byłem w górach. Taka euforia we mnie była, że świat jest piękny i w ogóle. A dzisiaj jakoś mi tak zjechał nastrój mocno. Ale teraz znowu jest lepiej. Znaczy huśtawa w normie! Zwariować z tym można.
      A co do sugestii Monique to wcale nie jestem mocny. Jestem delikatnym i wrażliwym mężczyzną i lekko mi z tym nie jest niestety. Czasem siebie za to nie cierpię. Powiem tak - mężczyzna z kobiecą duszą. Co gorszego może być?
      • crazysoma Re: huśtawka nastrojów 20.06.06, 04:53
        "Powiem tak - mężczyzna z kobiecą duszą. Co gorszego może być?"

        Tchorzliwy mezczyzna z kamieniem zamiast serca. Albo moj kot lazacy po
        klawiaturze smile
        pozdrawiam
        • scriptus Re: huśtawka nastrojów 20.06.06, 05:04
          ee, tam, kotu można powiedzieć, spadaj kocie
          A ten mężczyzna z kamiennym sercem to ma jedną zaletę, chyba nie wykituje na
          zawał smile))
          Nie ma nic gorszego, niż gdy przejedziemy bez prawa jazdy, po alkoholu nadmierną
          prędkością pod prąd, na czerwonym świetle a za skrzyżowaniem patrol drogówki
          zatrzymuje nas za niezapięte pasy...
          • crazysoma Re: huśtawka nastrojów 20.06.06, 11:47
            ee, tam, kotu można powiedzieć, spadaj kocie
            - no ja nie tylko mu tak mowie ja go zrzucam a on z uporem maniaka wlazi znow.

            A ten mężczyzna z kamiennym sercem to ma jedną zaletę, chyba nie wykituje na
            zawał smile))
            - on raczej nie (choc podobno najwieksze szanse maja ci co tlumia emocje) ale
            ile przez niego wykituje?

            Nie ma nic gorszego, niż gdy przejedziemy bez prawa jazdy, po alkoholu
            nadmierną prędkością pod prąd, na czerwonym świetle a za skrzyżowaniem patrol
            drogówki zatrzymuje nas za niezapięte pasy...
            - Scriptusie to juz jest hardcore jakis wyjatkowy smile)

            pozdrawiam

        • 13monique_n tak tak tak crazysoma 20.06.06, 08:25
          ...gorszy jest tchorzliwy mezczyzna z kamiennym sercem :"(
          Der, moim skromnym zdaniem sie nie doceniasz. A poniewaz objawy znam z autopsji,
          to zadnych wiecej rad, bo tylko jak organizm sie sam odtruje, to wszystko wroci
          do normy.
          • crazysoma Re: tak tak tak crazysoma 20.06.06, 11:48
            czyzbysmy obie znaly tego samego pana? smile

            pozdrawiam
            • 13monique_n Re: tak tak tak crazysoma 20.06.06, 12:17
              > czyzbysmy obie znaly tego samego pana? smile
              >
              big_grinDDDD Myslisz? niektore cechy pasuja. A ja dopiero od niedawna potrafie z nim
              rozmawiac bez drzenia wewnetrznego.
              • crazysoma Re: tak tak tak crazysoma 20.06.06, 12:52
                a ja wciaz nie potrafie moze za kilka lat... Chociaz nie, ostatnio jak z nim
                niespodziewanie spedzilam 1,5 godziny z okazji Dnia Dziecka to bylam
                nieprzenikniona jak James Bond. za to jak tylko zniknal z mych ocz to tak
                ryknelam (a to bylo na ulicy), ze przez 45 minut nie moglam sie uspokoic. W
                takiej sytuacji mysle, ze ten kto wymyslil okulary przeciwsloneczne to geniusz
                byl.
                To niesprawiedliwe, ze tacy bez serca sa jak skala a inni na sama mysl o nich
                dostaja palpitacji.

                pozdrawiam
                • 13monique_n Re: tak tak tak crazysoma 20.06.06, 13:09
                  > a ja wciaz nie potrafie moze za kilka lat...
                  Mnie sie wlasnie ostatnio udala taka rozmowa, dluga i powazna. Fakt, ze sie
                  rozpadlam na drobne kawalki pozniej, ale to juz pozniej bylo. Teraz tylko
                  odchorowuje

                  > nieprzenikniona jak James Bond. za to jak tylko zniknal z mych ocz to tak
                  > ryknelam (a to bylo na ulicy), ze przez 45 minut nie moglam sie uspokoic. W
                  > takiej sytuacji mysle, ze ten kto wymyslil okulary przeciwsloneczne to geniusz
                  > byl.
                  Bo byl. Baba to jakas musiala byc, albo facet, ktory ma serce nie z kamienia i
                  na wlasciwym miejscu (gdzie sie tacy podziewaja, swoja droga?)
                  > To niesprawiedliwe, ze tacy bez serca sa jak skala a inni na sama mysl o nich
                  > dostaja palpitacji.
                  Cos Ty smile)) a ktos nam obiecywal sprawiedliwosc? Za to zapewniam Cie, ze nasz
                  "rozpalpitowany" swiat jest piekniejszy, pelniejszy.
                  Pozdrawiam
      • 374.4w Re: huśtawka nastrojów 20.06.06, 10:16
        > Powiem tak - mężczyzna z kobiecą duszą. Co gorszego może być?

        dlaczego pytasz o gorsze, przecież to piękne



    • misbaskerwill Re: ja? Ależ skąąąąąąd:)))))))))) 20.06.06, 12:26
      • 13monique_n Ojjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj jjjjjjj 20.06.06, 12:27
        Misiu-baskerwillu, ze tak sie spoufale big_grinDD Pozwol, ze zagwarantuje - na 200% to
        nie Ty.
        • misbaskerwill Re: Ależ skąd:) 20.06.06, 12:33
          miałem na myśli huśtawkę nastrojówsmile)
          Potem doczytałem resztę wypowiedzi. I faktycznie, to też nie jasmile
    • kasiar74 Re: huśtawka nastrojów 20.06.06, 12:52
      mi huśta jak wdaje się z meżem w niepotrzbne rozmowy, a tak poza tym
      nadspodziewanie dobry mam nastrój, widac wiecznie sie nie da dołować bo i po co?
    • der1974 Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 05:59
      Pozostaję z nadzieją, że nastrój mi się uspokoi jak się wreszcie wyniesie. Będę się tylko musiał mobilizować jak będę jeździł do/po dzieci.
      • kasiar74 Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 10:46
        chyba tak własnie jest, jak jest burza to jest i huśtawka jak się ludzie od
        siebie separują to i nie ma powodu do tarć i emocjonalnych jazd, kurde czemu
        tak się dzieje...
        • der1974 Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 10:58
          Obecnie przy pełnej świadomości tego co się dzieje (nielojalność żony,
          manipulowanie od roku, oszukiwanie, okłamywanie itp wszystkim znane działania)
          powinienem być zadowolony, że odchodzi. Wręcz powinienem się cieszyć niemalże.
          I rano takowy nastrój miałem. A teraz jakiś dół duży mnie dopadł. Okropne.
          Zupełnie nie wiem czemu. Bez sensu. Postaram sie nie przejmować to może po
          południu znowu będzie dzika radość.
          • kasiar74 Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 11:08
            trzeba się afirmować, że tam gdzie cos się kończy coś też się zaczyna
            nowy etap, bez kłamstw bez oszustw i wcześniej czy poźniej będzie juz tylko
            lepiej, ale smutek i żal trzeba przeżyc , nie ma lekko
          • mirlen Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 13:49
            O matko, a ja myślałam, że jestem nienormalna!
            Też mam nastrój sinusoidalny. Na zmianę ulga i zadowolenie, że nie jestem
            manipulowana i oszukiwana i dół totalny, bo już nikt mnie nie kocha i nic
            pięknego mnie nie czeka. Zupełnie bez sensu. Tylko jakoś nie potrafię sie
            zresetować ani zrobić delete na pliku z ostatnimi miesiacami...
    • verita75 Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 13:22
      No cóż, ja jestem dopiero na samym początku tej drogi ale w sprawie nastrojów
      mam już wiele spostrzeżeń. W pierwszym tygodniu gdy się dowiedziałam o zdradzie
      to dół totalny. Umieranie, cierpienie, ból brzucha i wszystkiego. Od jakiegoś
      czasu chwilowy spokój. Zima. Zapewne włączyły mi się jakieś mechanizmy obronne
      żebym nie zwariowała. Jestem o dziwo w miare spokojna, nie boli tak bardzo. Da
      się żyć. Tylko bardzo się boje co będzie dalej. Bo niestety myślę, że jeszcze
      sporo tych dołów przede mną. I jeszcze dużo pracy nad sobą.
    • der1974 Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 14:50
      Już wiem czemu ten dół. W zasadzie znam całość faktów. Brzmią bardzo niemiło i
      jednak niespodziewanie gorzej niż się spodziewałem. Ale to jest prawda i od
      niej nie ucieknę. Mimo to jakoś mnie dzisiaj rozwaliła ta prawda, choć i tak
      wiem, że to dobrze, że to koniec. My po prostu byliśmy zupełnie inni. Dla niej
      byłem trampoliną do kariery. Kolejni faceci też. Ambitna jest i tyle. A w sobie
      znajduje milion usprawiedliwień dla zwykłego wyrachowania. Prosta i pozbawiona
      uczuć kobieta. Dziwne. Dobrze, że nie będę z nią pod jednym dachem.
      • mirlen Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 14:57
        Pewnie że dobrze smile
        Ja kiedy poznałam całokształt iluzji, w której żyłam przez tyle lat, czułam się
        jak w Matrixie. Wszystko było złudzeniem, cały misternie zbudowany świat.
        Piękna kochająca para... Para poszła w gwizdek i jestem sama. Od nowa buduję
        swoje życie. Swoje. Sama.
        Bajki przecież nie zdarzają się w życiu.
      • misbaskerwill Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 14:58
        der1974 napisał:
        > Dobrze, że nie będę z nią pod jednym dachem.

        Też tak sobie myślę. Co nijak na huśtawkę nie wpływasad(
        Ale dobrze sobie codziennie o tym przypominać, dopóki sprawy się nie rozwiążą.smile

        • der1974 Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 15:27
          Liczę, że jak się wyprowadzi to huśtawa się przynajmniej zmniejszy.
          • mirlen Re: huśtawka nastrojów 21.06.06, 15:30
            Zmniejszy się jak nie będziesz jej widział.
            Przynajmniej ja tak mam. Powoli wychodzę z dołu, spotkamy sie i znowu dół.
          • misbaskerwill Re: przygotuj się... 21.06.06, 15:32
            ...raczej będzie straaaaszny dół na początku.
            Proponuję od razu zrobić w domu suto zakrapianą balangę, żeby trochę smutek
            zagłuszyć.
            Co z tego, że ona była taka i owaka i może nawet "coś na s"smile
            I tak tyle lat z nią mieszkałeś, tyle lat ją kochałeś, że poczujesz straszną
            pustkę na początku...
            Przynajmniej u mnie tak bywa (bo wyjeżdza regularnie). Ale to dosyć szybko się
            normuje - po paru dniach depresji i tak trzeba się w końcu wziąć za siebie i
            mieszkaniesmile
            • der1974 Re: przygotuj się... 21.06.06, 16:22
              Pewnie będzie, ale będzie też i ulga. Choć na pewno w samotności powrócą iluzje i nadzieje. A kysz a kysz!
              • anja_pl Re: przygotuj się... 21.06.06, 22:13
                powrócą...
                • der1974 Re: przygotuj się... 21.06.06, 22:33
                  A niech powrócą! Wolę ryczeć w samotności niż przy niej. Czas leczy rany.
                  • anja_pl Re: przygotuj się... 22.06.06, 09:14
                    niby tak, ale na zmianę pogody się odzywają...
                    u mnie czas jeszcze nic nie uleczył...
                    • scriptus Re: przygotuj się... 22.06.06, 16:39
                      Tak czytam i czytam, wszyscy mówią, że czas uleczy, ale czy jest ktoś, komu już
                      ten czas coś uleczył?? Jestem przerażony i zaczynam się nastawiać na dożywotnie
                      bóle sad
                      • phokara Re: przygotuj sie˛... 22.06.06, 16:48
                        > Tak czytam i czytam, wszyscy mówia˛, z˙e czas uleczy, ale czy jest ktos´, komu juz˙
                        > ten czas cos´ uleczy???

                        Tak, ja.
      • 13monique_n Powiedz... 22.06.06, 09:08
        ... czy to swiadomosc, ze bylo sie z kims zupelnie innym tak czasem potrafi
        zdolowac? Czy wspomnienie, jak ta, zupelnie inna nizby sie wydawalo, osobe sie
        kochalo?
        Wstrzasnelo mna Twoje spostrzezenie. POdczas ostatniej rozmowy z prawie Ex
        dokladnie ten argument podalam. Pozdrawiam.
        • der1974 Re: Powiedz... 22.06.06, 09:36
          Chyba fakt, że się ją kochało, podczas, gdy ona miała to zupełnie w nosie.
          Takie poczucie zmarnowanych 2 lat mam. Na myśl o tym ile się denerwowałem,
          stresowałem i płakałem, gdy to nie miało żadnego znaczenia, dzisiaj zaczyna
          mnie szlag trafiać.
          • 13monique_n Re: Powiedz... 22.06.06, 10:26
            A moze niech Cie nie trafia szlag... moze warto jest wiedziec, ze sie
            przejmowalismy, staralismy i niestety, nie wyszlo. Ale dawales... to moze sie
            wydawac nieco frajerskie, ale chyba o dawanie bez ogladania sie na dostawanie
            chodzi w milosci. Tutaj nie ma miejsca na kalkulacje. I w tym jest tez nadzieja
            na potem. Przynajmniej ja taka mam big_grin
            Pozdrawiam
      • anja_pl Re: huśtawka nastrojów 22.06.06, 09:16
        oglądałeś :" Uznany za niewinnego"?
        • der1974 Re: huśtawka nastrojów 23.06.06, 22:47
          Nie. Nie oglądałem. A u mnie teraz euforia, że odchodzi. Zwariować można.
          • sylwiamich Re: huśtawka nastrojów 24.06.06, 09:54
            Ja sie na to leczyłam przez 2 lata antydepresantem.
            • marek972 Re: huśtawka nastrojów 30.06.06, 23:34
              te hustawki to ja mam przez 3 lata i osiwiałem na skroniach, kocham jeszcze
              zone
    • nangaparbat3 Re: huśtawka nastrojów 01.07.06, 00:23
      der1974 napisał:

      > Nie wiem jak Wy, ale ja od kilku tygodni mam potworne wahania nastroju.
      > Euforia, dół, euforia, dół. Żaden stan nie jest stały. Oszaleć od tego można
      > po prostu.

      Też tak mam ostatnio. Wczoraj dół, a raczej otchłań, dziasiaj super.
      Pewnie pogoda smile)
      • der1974 Re: huśtawka nastrojów 01.07.06, 09:22
        Jeszcze rok i Ci może minie smile. Ciekawe czy można się do tego przyzwyczaić?
        • kasiar74 Re: huśtawka nastrojów 01.07.06, 10:39
          ja juz drugi raz przechodze rozstanie i chyba stwardiała mi d..dwa miesiace i
          jest super, poznałam kilku nowych ludzi, wcale nie spieszy mi się do nowego
          związku dzisiaj ide na imprezkę i niczego nie żaluję
    • der1974 Re: huśtawka nastrojów 02.07.06, 00:48
      Napięcie u mnie zdecydowanie spadło, gdy żona się wyniosła, a więc tak jak przypuszczałem. Najgorsze jest to, że niewielę czuję. Tak jakby coś mnie otępiło. Siedzę i siedzę, czekam, aż zacznę płakać, histeryzować, żałować że tak się stało, zastanawiać dlaczego czy smucić się. A tu nic. I euforii też nie ma. Po prostu uczucia nie przepływają przeze mnie. Kompletne zero.
      • verita75 Re: huśtawka nastrojów 03.07.06, 07:45
        Cieszę się, że odzyskujesz spokój. To też nadzieja dla mnie, że może kiedyś...
        Bo na razie koszmarne huśtawki ze zdecydowaną przewagą dołów.
        • azb11 Re: huśtawka nastrojów 03.07.06, 10:10
          myślę ze jak nadejdzie obojętność to w końcu bedzie znak że zbieram się do
          kupy. Na razie rozchwianie emocjonalne jest u mnie tak wielkie ze sama nie wiem
          czego chce i w jednej chwili potrafię śmiać się i płakać. Więc to norma smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka