25.06.06, 05:27
O jak mi trudno czasem w nocy...po kilku latach spania z kims ,ciezko sie
przyzwyczaic samemu spac,tez tak macie?Odzwyczaic sie od tego ze slyszy sie
czyis oddech,czuje czyjes ramie,lozko sie wydaje puste i zimne...czasem
ogromne i wygodne,innym razem obce i grozne.tule do siebie poduszke i juz mi
troche cieplej...
Obserwuj wątek
    • der1974 Re: Sama noca 25.06.06, 08:16
      Ja od miesiąca zaliczam materac na podłodze jak pies jakiś. Na początku było trudno. Ale teraz jest coraz lepiej. Najpiękniejsza jest sobota i niedziela, bo się budzę i wiem, że jej nie ma. Jaka ulga!
      Przytulanie to tylko kwestia przyzwyczajenia. Minie miesiąc, dwa, pięć i Ci przejdzie. A kiedyś znowu się do kogoś przytulisz.
      • brzoza75 Re: Sama noca 29.06.06, 10:26
        nie wiem czy powinnam się wypowiadać bo to było
        kilka lat temu, po każdej burzy takiej naprawdę bolącej i fizycznej nadal spał
        obok, ja chyba podświadomie mimo wszystko przytulałam sie w nocy potem odbierał
        to jako pogodzenie się, a teraz śpię z moją małą istotką i do niej się
        przytulam czasem tak że zasypiam do pracy, wiem że już niedługo będę musiała
        przemeblowac pokój bo i szkoła za pasem i będzie za duża, ale póki co
        korzystam, czy lubie się przytulać chyba odzwyczajam się, nawet gesty ze strony
        panów typu kwiaty etc., robią na mnie wrażenie odwrotne od zamierzonego,
        stwarzam pozory i dystans.
      • a.niech.to Re: Sama noca 29.06.06, 22:51
        der1974 napisał:

        > Najpiękniejsza jest sobota i niedziela, bo s
        > ię budzę i wiem, że jej nie ma. Jaka ulga!
        To się wie, to się rozumie!
    • senka34 Re: Sama noca 25.06.06, 09:00
      Jeszcze jesteśmy małżeństwem, ale osobne życie (w tym spanie), prowadzimy
      od dawna. Brak kogoś obok w nocy to kwestia przyzwyczajenia, przywiązania
      i uczuć do tej osoby. Jeżeli rozstajemy się z osobą która mimo wszystko
      jest nam bliska to pewnie, że boleśnie odczuwamy samotnośĆ, w innym przypadku
      jest to raczej uczucie ulgi i spokoju. Mnie samotne noce nie przeszkadzają,
      trudniej jest w dzień, kiedy nie ma takiej bliskiej osoby do dzielenia
      codziennych smutków i radości.
    • mirlen Re: Sama noca 25.06.06, 09:29
      Doskonale Cię rozumiem. Zostać nagle we wspólnym wielkim łóżku, to koszmar.
      Budzę sie w nocy i odruchowo szukam ciepła kochanego ciała... a tu nie ma
      nikogo. Tylko pustka i mój słonik. Ja wtedy zawijam się szczelnie w kołdrę. Ale
      tak naprawdę to niewiele daje.
      • crazysoma Re: Sama noca 25.06.06, 09:34
        obawiam sie, ze niektore rzeczy sa nieodwracalne - ja do dzis nie spie tam
        gdzie spalismy razem, moja Starsza nie spi w swoim pokoju, razem spimy na 5
        koldrach rozlozonych przed kanapa i telewizorem. moze czas to zmienic po
        wakacjach smile

        pozdrawiam
    • kasiar74 Re: Sama noca 25.06.06, 09:53
      ja się czuję taka..urażona że nie wyobrażam sobie teraz kogokolwiek koło mnie i
      odpowiada mi moje puste łózko
    • scriptus Re: Sama noca 25.06.06, 10:01
      Też to mam, chociaż żona śpi w drugim pokoju, a ja na jednej połowie łóżka, jej
      miejsce wciąż jest wolne. Pomimo , że ten stan już trwa kilka lat, nie
      zaakceptowałem go i nie przywykłem sad.
    • kruszynka301 Re: Sama noca 25.06.06, 10:03
      Ja na początku również nie mogłam się przyzwyczaić, więc przytulałam się do kilkumiesięcznej córeczki, ale z biegiem czasu było coraz lepiej.
      • sylwiamich Re: Sama noca 25.06.06, 16:07
        A ja mam na odwrót...muszę sie przyzwyczaić spać z kimś.Ostatnio zajął środek
        łóżka.Po jednej stronie zostało trochę, po drugiej trochę...Zaczął
        pochrapywać.Zaczęłam się śmiać....pewnie za kilka lat będę mu kłaść na twarz
        poduszkę.Tak fajnie się śpało samej...smile))
        • 1madzia Re: W poszukiwaniu trzeciego rozwiązania 25.06.06, 17:24
          Samej w łóżku źle, z kimś za ciasno lub niewygodnie. Ja od córci ciągle w nocy
          obrywam łokciem w czułe miejsca.

          I tak źle i tak niedobrze...
          • kruszynka301 Re: W poszukiwaniu trzeciego rozwiązania 25.06.06, 19:39
            "I tak źle i tak niedobrze..."

            No cóż - wyjście jest jedno - większe łóżko. Moja córeczka dopiero raczyła się wyprowadzić z sypialni w wieku 5 lat, a uwielbiała spać w poprzek łóżkawink. Dobrym rozwiązaniem wydawał mi się na początku materac wprost na ziemi, ale za często budziłam się na parkiecie.
            Czasami jeszcze wskakiwał do nas kotek, a on z kolei uwielbiał spać na poduszce, zazwyczaj po dramatycznej walce o miejscewink.
            • 1madzia Re: łóżko jak lotnisko 25.06.06, 21:17
              ale gdzie bym nie zaparkowała swoje chude ciało, tam zaraz lgnie
              mój "Robaczek". 2/3 kanapy mogę komuś wynająć...
    • fasolmama Re: Sama noca 25.06.06, 19:50
      ja się przytulam do córeczki. Ma 5 m-cy...
      • sylwiamich Re: Sama noca 25.06.06, 19:58
        to fakt.Nigdy z żadnym facetem tak mi sie dobrze nie spało jak z właśnymi
        dziećmi.Totalne poczucie bezpieczeństwa i błogostan...smile))))
        • kangur241 Re: Sama noca 26.06.06, 01:16
          dzieci nie mam,ani psa,ani kota...zostaje ta poducha i kubek cieplej herbaty by
          rozgrzac zziebnieta dusze.
          • annuulla8 Re: Sama noca 26.06.06, 15:21
            Ja długo odczuwałam brak bliskiej osoby. Zasypiając zawsze musiałm mieć nogi
            splecione ze stopami męża (taki trochę dziwny nawyk)Lubilismy tak zasypiać. Nie
            mogłam zasnąć jak nie było go w domu. Teraz w dalszym ciągu brak dotyku tej
            kochajacej osoby ale tak juz musi być. Przyzwyczajenie i u boku śpiąca córeczka
            a także nadzieja na jakieś zmiany to coś co trzyma mnie na powierzchni . Puste
            łóżko jest okropne!!!!!!!!
        • a.niech.to Re: Sama noca 29.06.06, 22:57
          Mam inne odczucia. Mając w łóżku dziecko czuję się skrępowana, żeby nie
          nagnieść, nie przydusić, nie odkryć, nie skrzywdzić w inny sposób. Sen z
          dzieckiem to drzemka daleka od wypoczynku.
    • misbaskerwill Re: a ja w nocy śpię... 27.06.06, 13:15
      ...bo misie bardzo lubią sen.
      Przytulanki też bardzo lubią, ale sen to SENsmile))
      A rano przybiega do mnie maluch i wskakuje do łóżka i wtedy są przytulanki.
      Jak próbuję jeszcze trochę pospać, to zaczyna po mnie skakać lub robić bam-bamsmile))
      I chyba tego tylko będzie mi wkrótce brakowało...

      A kompulsywne przytulanie jest jak nałóg - trzeba go przerwać nagle i z tym
      walczyć... bo nie warto przytulać się do byle kogo. I pamiętajcie, że mówi to
      miś, który uwielbia przytulanki. I sensmile))
      • majeczka2310 Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 10:36
        a ja w nocy też śpię, chociaż nie sama, bo mam sublokatorów!
        • misbaskerwill Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 10:40
          majeczka2310 napisała:
          > a ja w nocy też śpię, chociaż nie sama, bo mam sublokatorów!

          a u mnie "nadlokator" - sąsiadka z góry puszcza na maxa techno od 24 do 4 rano.
          I wcale nie czuję się samotny! A szkoda...
          • brzoza75 Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 10:57
            a u mnie "nadlokator" - sąsiadka z góry puszcza na maxa techno od 24 do 4 rano.
            > I wcale nie czuję się samotny! A szkoda...

            a co fajna ta lokatorka?smile
            • misbaskerwill Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 11:11
              >
              > a co fajna ta lokatorka?smile

              A Ty tylko o jednymsmile))

              Kiedyś, po kolejnej takiej nocy, odwiedziłem ją przed 8 rano (dzień roboczy,
              wychodziłem do pracy). Jak w końcu, po 5 minutach bezlitosnego dzwonienia
              otworzyła drzwi, nie wyglądała zbyt korzystniesmile))
              A potem wymontowała sobie dzwonek...
              • majeczka2310 Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 11:16
                ja mam taką co wstają jej dzieci o 4-5 rano i walą chyba młotkiem w mój sufit,
                a najgłośniej to robią w sobotę i niedzielę.
                Ale moja sąsiadka i jej mąż sa beznadziejni... dzikusy z puszczy. Dosłownie, bo
                z Bieszczad do Będzina ich przyniosło.
                • misbaskerwill Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 12:34
                  > ja mam taką co wstają jej dzieci o 4-5 rano i walą chyba młotkiem w mój sufit,

                  Do mnie też przeprowadziły się jakieś dzieci (też na górze, bo techno mam 2
                  piętra wyżejsmile, a ich tuż-tuż).
                  I wygląda to teraz tak, że rano jest spokój, ale te dzieciaki to "walą młotkami"
                  (albo robią paradę słoni) tak między 22 a 23 (nocne marki uciekają przed snem?),
                  a potem - technopartysmile)
              • brzoza75 Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 11:25
                A Ty tylko o jednymsmile))

                pogięło Cię Misiek?smile W ŻYCIU ! raz mi się zdarzyło!

                Kiedyś, po kolejnej takiej nocy, odwiedziłem ją przed 8 rano (dzień roboczy,
                > wychodziłem do pracy). Jak w końcu, po 5 minutach bezlitosnego dzwonienia
                > otworzyła drzwi, nie wyglądała zbyt korzystniesmile))
                > A potem wymontowała sobie dzwonek...

                Obydwie rzeczy wcale mnie nie dziwiąsmile chyba wiesz już, że tylko w filmach
                Panie kładą się uczesane i piękne wieczorem a wstają jeszcze piękniejsze?smile))))
                • misbaskerwill Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 12:31
                  > Obydwie rzeczy wcale mnie nie dziwiąsmile chyba wiesz już, że tylko w filmach
                  > Panie kładą się uczesane i piękne wieczorem a wstają jeszcze piękniejsze?smile)))
                  > )

                  Nieprawda, Panie są piękne, zwłaszcza jak śpią, ale jak się dobrze wyśpią to
                  rano też są pięknesmile
                  Sęk w tym, że ona nie spała (i to nie raz), i to głównie potwierdzał jej
                  makabryczny wyglądsmile))
                  • majeczka2310 Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 12:40
                    Ojej, ale to musiało dopiero byc przezycie!!!!
                    Kawa już niepotrzebna, po takiej dawce adrenaliny!!!
                    Dobrze że to ona Ciebie nie obudziła, bo zawał pewny smile)))
                    Wszystkiego sa dobre strony.
                  • a.niech.to Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 23:05
                    misbaskerwill napisał:

                    > > Panie kładą się uczesane i piękne wieczorem a wstają jeszcze piękniejsze?
                    Ja zawsze wyglądam tak samo. I to mi pasuje. To moje ludzkie prawo mieć wygląd
                    zapuszczonego drapaka. Taka się sobie podobam, a zresztą nie chce mi się
                    inaczej.Od lat mi to wisi. Pewnie przez to przyprawił mi rogi. Jestem
                    niechlujnym jeleniem.

                    • daleko_do_siebie Re: a ja w nocy śpię... 29.06.06, 23:19
                      Głupawe pisemka powiadają, że jeżeli podobasz się sobie - to także innym.
                      Czyli nie z tego powodu różki. Może diabełek z Ciebie wyszedł???
    • a.niech.to Re: Sama noca 29.06.06, 22:49
      Na singla śpi się bosko, tak dobrze jak nigdy dotąd.
      • kangur241 Re: Sama noca 30.06.06, 04:50
        Powoli sie przyzwyczajam...czytam w lozku,slucham radia..nakladam maseczke na
        buzie i nie musze myslec ,ze ktos mnie tak bedzie ogladal.Nadal nie moge spac
        do poznej nocy ale wykorzystuje ten czas by nadrobic pisanie maili itd...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka