Witam Was serdecznie!

03.08.06, 23:11
Od dawna czytam Wasze forum, ale dopiero niedawno zdecydowałam sie tu napisać.
Sama jestem po rozwodzie, a teraz czekam na rozwód mojego faceta.
Nie, drogie Panie, zdradzane przez swych mężów! Nie jestem klasyczna kochanką
rozbijajacą super małżeństwo. Poznałam swego partnera jak był od roku w
separacji z żoną, więc nie oceniajcie mnie jako zła i niedobra babę co to
idealne małżenstwo rozbija, bo nie jest tak w każdym przypadku, a w tym w
szczególe.
Teraz mój ukochany zdecydował się jednak na ostateczne rozwiazanie "kwestii
formalnych" i dlatego tutaj jestem.
U mnie sprawa była prosta. Ex nie roził trudności podczas rozwodu, bo miałam
niezbite dowody jego winy (przemoc, zdrady), natomiast w przypadku mojego
faceta, zdecydowali się na separację, a nie na rozwód, bo dzieci, bo ani on
ani ona nikogo nie mieli. Ale teraz, skoro on ma kogoś, ona robi trudnosci.
Nie zgadza się na rozwód.
I teraz pytanie, do innych, bo ja juz jako kobieta sobie odpowiedziałam, po
cholerę nie zgadzać się na rozwód, skoro wcześniej zgodziliśmy się na
separację? Nie kochamy faceta, łaczą mnie z nim tylko dzieci, ale nie chcemy
mu dac rozwodu. JAki to ma cel?
    • 13monique_n Re: Witam Was serdecznie! 03.08.06, 23:38
      Cirilla, uwazaj. zaraz pojawi sie tu bet i.... bedzie jazda. Ona Ci wszystko
      wyluszczy, mieszajac (niestety) obficie z blotem. Nie przejmuj sie zatem tym, co
      "uslyszysz" spod tego nicka.
      A po co na sile trzymac faceta, tylko dlatego, ze sobie kogos znalazl - nie
      odpowiem. Takie pytanie zadalabym z Toba. A swego Ex nie trzymalam (i wrocil),
      wiec, nie wiem. (mysle, ze to syndrom psa ogrodnika)
      • cirilla371 Re: Witam Was serdecznie! 03.08.06, 23:45
        Dzięki monique za ostrzeżenie!
        Zdanie niejakiej bet na temat innych kobiet znam! Jak mówiłam od dawna czytam
        forum.
        Poza nia normalni ludzie tu piszą a zatem jej zdanie akurat mi wisi.
        Chviałam poznac zdanie innych.
        BTW Twoje zdanie jest zgodne z moim!
    • nangaparbat3 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 00:18
      cirilla371 napisała:

      > I teraz pytanie, do innych, bo ja juz jako kobieta sobie odpowiedziałam, po
      > cholerę nie zgadzać się na rozwód, skoro wcześniej zgodziliśmy się na
      > separację? Nie kochamy faceta, łaczą mnie z nim tylko dzieci, ale nie chcemy
      > mu dac rozwodu. JAki to ma cel?

      Trudno powiedzieć, jaki to ma cel, ale mozna łatwo wymienic pa przyczyn. Na
      przyklad:
      1. Mimo wszystko ma nadzieję, że uda jej sie reaktywować związek.
      2. Jest katoliczką i traktuje to serio.
      3. Jest zazdrosna, zazdrość trwa często o wiele dluzej niz miłośc czy pożądanie.
      4. Chce dokuczyc Tobie albo mężowi, a najpewniej obojgu.
      5. Chce ISTNIEĆ. A to najprostszy w tej sytuacji sposob.
      • cirilla371 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 00:31
        nangaparbat3 napisała:
        > 1. Mimo wszystko ma nadzieję, że uda jej sie reaktywować związek.

        Chyba nie, bo przez telefon (tylko tak się kontaktują) powtarza mu, że go
        nienawidzi i jest chory psychicznie (nie zauwazyłam)

        > 2. Jest katoliczką i traktuje to serio.

        Zgodnie z tym co mówi mój facet do "serio" katoliczki jest jej tak mnie więcej
        jak mnie do islamu (na marginesie nie rozumiem tej religii).
        Jej "bycie" w kościele ograniczało się do ślubu, chrzcin i komunii dzieci,
        ewentualnie Bożego Narodzenia i Wielkanocy!
        • nangaparbat3 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 00:57
          Znaczy chce dopieprzyć. Statystycznie jest to najzupełniej normalne.
          • agash4 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 14:06
            jak poprzednie glosy dziewczyn w temacie zsumujesz to bedziesz miala odpowiedz
            na Twoje pytanie. Ja tylko dodam, ze znam przyklad, ze pierwsza zona nie dala
            rozwodu mezowi przez kilkanascie lat, co bylo potem nie wiem bo nie mam
            kontaktu. Pierwsze malzenstwo dwojka dzieci. Maz znalazl kochanke, odszedl od
            zony (wtedy dwojka kilkuletnich dzieci) a zona po kilkunastu latach nie dala mu
            rozwodu. Maz mieszkal z ta kochanka i mieli 2 dzieci jeszcze. Dlaczego? Mozna
            zgadywac. Ow maz mial dpbrze prosperujaca firme. Cala sytaucja wkurzala
            najbardziej kochanke, czy jednak satysfakcja byla wystarczajaca dla zony? Ale
            rzecz miala miejsce nie w Polsce ale w Europie Zachodniej.
      • brzoza75 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 10:12
        tak ja się pod tym podpisuję
    • movisz Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 00:57
      To malzenstwo istnieje. Jeszcze nie ma rozwodu. Sa w separacji zatem jestes
      kochanka i rozbijasz malzenstwo. Logiczne.
      Faktem jest ze maja trudnosci i mozliwe ze i bez ciebie by sie rozwiedli ale
      mozliwe jest tez ze udaloby im sie popracowac nad problemami i mogliby dozyc
      razem starosci a to doswiadczenie tylko by ich wzmocnilo. Czesto tak wlasnie
      sie dzieje. Ale poniewaz ty weszlas w srodek to mezczyznie juz nie chce sie
      walczyc o malzenstwo myslac ze z toba bedzie innaczej. Tak bedzie ale przez
      pierwsze 2 lata. Zobaczymy pozniej jak to bedzie wygladalo jak on bedzie
      obciazony alimentami i odwiedzinami dzieci co drugi tydzien i ciagla walka z
      toba o uwage ktora im bedzie poswiecac.
      A separacja to jest takie bardzo powazne ostrzezenie dla wspolmalzonkow ze
      dzieje sie cos bardzo zlego w malzenstwie ale przeciez to jeszcze nie jest
      rozwod.
      Wez sobie przyklad swoich rodzicow (mam nadzieje ze masz kochajacych sie),
      pogniewali sie o cos na siebie, odseparowali sie od siebie, spia oddzielnie, on
      wyjechal na delegacje na tydzien i uwazasz ze mialby prawo miec kochanke przez
      ten tydzien czy twoja mama kochanka? Oczywiscie powiesz ze to krotki czas a oni
      sa juz rok w separacji. Banialuki. To jest dokladnie to samo.
      Pamietaj ze znasz relacje ich sytuacji tylko z jego strony. Nie zdziwilabym sie
      jakby od czasu do czasu spali razem. Dwoje dzieci nie robi sie tak po prostu. I
      to nie sa >tylko< dzieci jak napisalas. To sa >az< dzieci, istoty ktorym musza
      zapewnic byt i zdrowe wychowanie psychiczne a nie kaleczyc ich charakteru za
      mlodu. Musialo ich cos laczyc i cos ich poroznilo. Ale to nie musi byc odrazu
      ich koniec.
      Pytasz jaki to ma cel. Celem jest by sie nie rozwodzili i pracowali nad
      zwiazkiem. Widocznie ona chce walczyc o zwiazek. Czasami warto. Ale ty im w tym
      przeszkodzilas. Jak chcesz sie w to pakowac to ja ci tylko wspolczuje bo nie
      zdajesz sobie sprawy co to jest facet z dwojka dzieci.

      • cirilla371 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 03:28
        movisz napisała:

        > To malzenstwo istnieje. Jeszcze nie ma rozwodu. Sa w separacji zatem jestes
        > kochanka i rozbijasz malzenstwo. Logiczne.

        Logika tp ścisły dział, a życie nie jest ścisłą regułą.

        > Faktem jest ze maja trudnosci i mozliwe ze i bez ciebie by sie rozwiedli ale
        > mozliwe jest tez ze udaloby im sie popracowac nad problemami i mogliby dozyc
        > razem starosci a to doswiadczenie tylko by ich wzmocnilo.

        Nie sadzę, tak jak nie sądzi większośc jego przyjaciół i rodziny.

        > Czesto tak wlasnie
        > sie dzieje.

        Nie żartuj! Jak często pary bedace w separacji ponownie sie schodzą?
        Masz jakies statystyki w tym temacie?
        Ja osobiscie nie znam takiej pary, ale może Ty znasz...

        Ale poniewaz ty weszlas w srodek to mezczyznie juz nie chce sie
        > walczyc o malzenstwo myslac ze z toba bedzie innaczej. Tak bedzie ale przez
        > pierwsze 2 lata.

        Hmmmm, muszę Cie rozczarować... 2 lata mineły juz dawno. Jakieś mniej więcej
        1,5 roku temu a jemu nadal się "wydaje" że jednak ta separacja to był zły
        pomysł, bo mógł sie juz wtedy z nia rozwieśc!

        >Zobaczymy pozniej jak to bedzie wygladalo jak on bedzie
        > obciazony alimentami i odwiedzinami dzieci co drugi tydzien i ciagla walka z
        > toba o uwage ktora im bedzie poswiecac.

        Tu tez Cie muszę niestety rozczarowac....
        On dobrze zarabia, a ja jeszcze lepiej. Alimenty nie stanowia zadnego problemu.
        Dzieci maja na wszystko, a nas stać tez praktycznie na wszystko na co mamy
        ochotę.
        Nie mieszkamy w Polsce. W kraju forsa to problem. Tutaj gdzie mieszkamy, żaden!
        Odwiedziny co 2 tygodnie raczej nie wchodza również w grę, bo ojca i dzieci
        dzieli tysiące kilometrów. Zostaja tylko wakacje, a te jakoś "zniosę"
        (oczywiscie to żart!)

        > A separacja to jest takie bardzo powazne ostrzezenie dla wspolmalzonkow ze
        > dzieje sie cos bardzo zlego w malzenstwie ale przeciez to jeszcze nie jest
        > rozwod.

        Separacja w ich przypadku to raczej dlatego, że szybciej niz rozwód mozna ja
        dostać, ale widać, że Ty traktujesz ją jako narzędzie "wychowania" małzonków.
        Dla mnie to raczej nie jest ostrzezenie, ale bardziej alternatywa.
        W jednym i drugim przypadku musiał nastapić "rozkład"

        > Wez sobie przyklad swoich rodzicow (mam nadzieje ze masz kochajacych sie),
        > pogniewali sie o cos na siebie, odseparowali sie od siebie, spia oddzielnie,
        on
        >
        > wyjechal na delegacje na tydzien i uwazasz ze mialby prawo miec kochanke
        przez
        > ten tydzien czy twoja mama kochanka? Oczywiscie powiesz ze to krotki czas a
        oni
        >
        > sa juz rok w separacji. Banialuki. To jest dokladnie to samo.

        Moi rodzice maja po 70-tce. Nie jestem jakas siuśmajtką, mam
        własne "doswiadczenia" z 15 lat zycia w małzeństwie, wiec nie tłumacz mi jak
        małolatowi na czym polegaja małżeńskie kłótnie, bo być może mam większe
        doswiadczenie w tym temacie niz Tysmile
        Co do rodziców, to nie wiem czy ojciec albo matka puszczali się na boku, ale
        wiem, że matka żałuje, że sie z ojcem nie rozwiodła.

        >Nie zdziwilabym sie
        > jakby od czasu do czasu spali razem.

        A mnie zdziwiłoby to okrutnie, bo raczej stosunki seksualne na odległosć paru
        tysiecy kilometrów nie sa możliwe. No chyba, że robia to przez internet jak ja
        spię. Myslisz, ze to sie liczy?

        > to nie sa >tylko< dzieci jak napisalas. To sa >az< dzieci, isto
        > ty ktorym musza
        > zapewnic byt i zdrowe wychowanie psychiczne a nie kaleczyc ich charakteru za
        > mlodu.

        Sorry, ale byt to one maja zapewniony, na poziomie myslę ze o wiele wyższym niż
        gros ich rówiesników, a co do "skrzywienia psychicznego"....
        Nie wiem, czy fakt tego, ze mama i tata nie maja oficjalnego rozwodu, choc od
        paru dobrych lat razem i tak nie stanowia rodziny, która ze soba miszka, dzieli
        troski etc, tak bardzo pozytywnie na nie wpływa.
        Mysle, ze usankcjonowanie faktu, że pan i pani X nie sa juz małzeństwem wogóle,
        a nie małzeństwem w separacjinie spooduje u nich mysli samobójczych. To sa
        nastolatki na etapie egzystencji konsumpcyjnej. Jak im ojciec nadal będzie słał
        paczki, fundował wakacje, to się nie pochlastaja raczej.
        Znam te dzieci z wyrywkowych spotkań wakacyjnych. Raczej nie wspominaja o came
        backu taty!


        >Widocznie ona chce walczyc o zwiazek.

        To w ciekawy sposób walczy, bo jej walka ogranicza się li tylko do tego " ja ci
        rozwodu nie dam bo masz kochankę"


        >Czasami warto.

        Czasem warto, ale w życiu jak na wojnie, warto wiedzieć kiedy się poddać.
        Termopile to dobre były w prehistorii!

        Ale ty im w tym
        > przeszkodzilas.

        A w jaki sposób? Ja na nia złego słowa nigdy nie powiedziałam!
        To ich sprawa czy się rozwioda. Ja go do tego nie namawiałam. Mnie jego rozwód
        potrzebny na grzyba!

        > Jak chcesz sie w to pakowac to ja ci tylko wspolczuje bo nie
        > zdajesz sobie sprawy co to jest facet z dwojka dzieci.

        Dzięki, ze się o mnie martwisz, ale doskonale zdaję sobie sprawę co to jest
        facet z 2-ka dzieci. Sama mam dwójke juz prawie dorosłych!
        A tak nota bene, dzieci to jakieś odium?
        Zawsze myslałam, ze dzieci to szczęscie!


        I nie osadzaj innych podług własnych doswiadczeń, bo to aż bije z twojego wpisu!
        Pozdrawiamsmile










        • eunika Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 10:32
          bardzo logiczna riposta, bravosmile i w pelni popieram Twoj tok myslenia
          cirillo!!!!! powodzenia!
        • movisz Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 03:40
          No tak. Po raz kolejny przekonalam sie ze to co najwazniejsze to bohater listu
          zapomina napisac. To ze dzieli ich taka odleglosc to zmienia postac rzeczy.
          Nie zmieniam zdania ze pewnie jego zona chce walczyc o ten zwiazek bo
          prawdopodobnie nie jest jej latwo z dwojka dzieci samej w Polsce. Ona sobie po
          prostu nie zdaje sprawy ze nie ma czego zalowac.
          Tak sie sklada ze troche znam srodowisko Polakow za granica, tych wakacyjnych
          tatusiow, te ich pomoce finansowe i paczki dla dzieci w Polsce. Jest to bardzo
          zalosne i nie dziwie sie ze dzieci czekaja nie na tatusia ale na paczki. Jak
          ojciec jest ojcem to sie czeka na niego a nie na paczki. Paczki to jest
          rekompensata za bylejakiego tatusia i za to ze go nie ma wtedy kiedy powinien
          byc.
          Teraz nie dziwie sie dlaczego podchodzisz do tego tak bardzo emocjonalnie. On
          potrzebuje zalegalizowac swoj pobyt a czas leci a wszystko moze sie zdazyc
          Co do wlasnych doswiadczen to na szczescie nigdy nie bylam kochanka ani nigdy
          nie zaplatala sie zadna w moim zwiazku ale za to napatrzylam sie na inne
          kochanki, na rozbite malzenstwa, na cierpienie dzieci, zon, mezow na ten caly
          balagan wokol tego stworzony i stwierdzam jedno ze jest to najsmutniejsze na co
          przyszlo mi patrzec. I jest mi zawsze przykro zwlaszcza z tego powodu ze to
          dziewczyny robia innym dziewczynom. I beda zawsze zdradzane i zle traktowane bo
          facet wie ze na ich miejsce znajdzie sie nastepna ktora jeszcze zalatwi sprawy
          za niego czyli sie wykloci za niego i bedzie stac przy jego boku i jak trzeba
          bedzie to wydrapie oczy wstretnej zonie i matce jego dzieci za to ze ona smie
          chciec by dotrzymal przysiegi jaka jej dal, na co ona liczyla majac z nim
          dzieci. Teraz on zmienil zdanie i wychowuj sobie sama. Ale on jest dobry tatus
          bo wysyla paczki.
          A potem na innym forum sa tematy, dlaczego dziewczyny nie chca miec dzieci?
          Chyba przede wszystkim dlatego ze nie kazda chce wychowywac dzieci sama jak sie
          tatusiowi przestawi i nie bedzie chcial wiecej bawic sie w tatusia.
          Zalosne.
          • cirilla371 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 09:23
            Ciekawe movisz, że nie przyszło ci do głowy, że to nie zawsze kobieta jest ta
            biedna pokrzywdzoną bidusią, a facet gnojem.
            Tłumaczenie ci czegokolwiek w tym temacie nie ma sensu, bo ani jeden twój
            domysł z wywodu na temat "Polaków za granicą" w omawianym przypadku nie jest
            prawdą, a prawna zona nie jest bidusią.
            Czasem trzeba widzieć cos wiecej ponad własne doswiadczenia.
        • agash4 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 14:20
          cirila_ mam koleznke, ktorej ojciec 10 lat temu wyjechal do Kanady. Ustalili
          tak, bo mieli 4 dzieci i on mial troche zarobic a potem cala rodzina miala sie
          tam sprowadzic. I po paru miesiacach pracy w Kanadzie tata mojej kolezanki
          zaopiekowala sie pewna Polka, /slowa mojej koleznki/ ktora mieszkala juz tam
          wiele lat. Ostatecznie przeprowadzka rodziny doszla do skutku - w przeciagu
          kilku lat, bylo duzo przykrosci, rozczarowan. Ostatecznie 2 dzieci (dzis ponad
          20-letnie kobiety) mieszkaja w Polsce. Dwie siostry w Kanadzie - matka pomaga w
          wychowaniu dziecka jednej z corek w Kanadzie. Losow tatusia nie znam. Bardzo
          boli ich to co sie stalo tzn moja kolezanke. Czy Ty masz pewnosc ze ta
          separacja to ma miejsce? Moj eks swojej kochance pokazywal pozew rozwodowy
          podpisany przeze mnie, ktorego ja na oczy w zyciu nie widzialam a co tu mowic o
          podpisie, nawet takiej kwestii nie bylo wtedy jak rozwod.
          • cirilla371 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 14:48
            agash4 napisała:
            Czy Ty masz pewnosc ze ta
            > separacja to ma miejsce?

            Tak mam pewność.
            A co do reszty sytuacji opisanej przez Ciebie, co dotyczy Twojej przyjaciółki,
            to ma się nijak do tej w której znalazł się on.
            Zagranica znalazł się dlatego, że dzieciom i jej zostawił wszystko, a w Polsce
            nie miał dobrej wtedy pracy. Trochę rodzina, a trochę znajomi pomogli mu
            wyjechać, tak aby mógł się urzadzić na nowo.
            My poznalismy się juz tutaj. Ale poznajac go wiedziałam od znajomych że to
            rozwodnik. Dopiero po kilku spotkaniach wyjasnił mi że to separacja, bo nie
            miał zdrowia, jak twierdził i czasu szarpać się o rozwód.
            Mi to zreszta nie przeszkadzało. Dla mnie najwazniejsze było to, ze facet
            odszedł definitywnie. A rozwód czy separacja? Dla mnie, w sensie emocjonalnym
            nie ma to najmniejszego znaczenia.
            To raczej o formalności chodzi, które teraz bez tego ostatecznego rozwodu nie
            mozna tutaj załatwić.
            • agash4 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 19:23
              cirilla_ nie chce oceniac Ciebie a juz na pewno krytykowac. Ja poczytalam Twoje
              odpowiedzi i taka refleksja mi sie nasuwa, ze jakos tak nie do konca to
              wszystko bajkowo wyglada, czyli czyzbys byla ta "ktora zawsze stoi u boku
              faceta i zawsze za niego i o niego sie wykloci i ewentualnie gotowa wydrapac
              oczy matce dzieci tego faceta? ..." Bo sadze, ze owszem jego problemy sa Twoimi
              i odwrotnie, ale bez przesady. Czyli postawa zony Twojego ukochanka nie powinna
              byc az takim problemem dla Ciebie, a raczej Twojemu ukochanemu powinno
              najbardziej na tym zalezec i to on powinien Ci zapewnic ten komport
              uporzadkowania swojego zycia, zeby do Twojego wniesc to, co najlepsze. Tak jak
              Ty zapewne to robisz dla niego, prawda? To tak jak niektore zdradzane kobiety
              traktuja swojego meza jak niepoczytalnego i niedojrzalego i "za niego"
              odstraszaja kochanke. A to przeciez tez ostatni powinien zalatwic sprawe.
              • cirilla371 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 22:26
                agash4 napisała:
                >czyzbys byla ta "ktora zawsze stoi u boku
                > faceta i zawsze za niego i o niego sie wykloci i ewentualnie gotowa wydrapac
                > oczy matce dzieci tego faceta? ..." Bo sadze, ze owszem jego problemy sa
                Twoimi i odwrotnie, ale bez przesady.

                Pisałam juz o tym, ale powtórzę.
                Dla mnie to czy on ma rozwód czy też nie problemem nie jest.
                W semsie takim, że przeszkadza mi to w tworzeniu z nim rodziny.
                Rozwód jako usankcjonowanie prawne rzeczywistości jest mu potrzebny, aby mógł
                uregulowac sprawy tu na miejscu.
                Mając papierową zonę Polkę, nie może ożenić się ze mną czy inna obywatelka
                kraju w którym mieszkamy a co z tym związane uzyskać obywatelstwa. Do czego
                innego jest mu to a przede wszystkim mi zbędne!
                Co zmienia w sensie emocjonalnym czy on ten rozwód ma dla mnie?
                Nic!
                Ja napisałam na forum nie dlatego, ze mnie to boli, tylko dlatego, abyście
                sprówali mi zrozumieć powody dla których ona się tak przed tym broni.
                Ja mam na to swoja teorię.
                Ona po prostu chce maksymalnie utrudnić facetowi zycie za zmarnowane, wg. niej
                lata małżeństwa.
                "Jak ja nie mam nikogo, to ty przynajmniej nie będziesz miał tego rozwodu tak
                szybko"
                Prawda jest taka, że on go i tak uzyska, bo rozkład trwały jest udowodniony.
                Przeciagnie się to tylko w czasie.
                I własnie to jest dla mnie niezrozumiały, że baba nie rozumie że to
                nieuniknione a tak bardzo jej zależy na tym aby ją on ostatecznie i do końca
                znienawidził.


                A ja w tym wszystkim przyglądam się z boku i w głowie mi się nie mieści, ze
                mogłabym chcieć "byc żoną" faceta, który od paru dobrych lat nie chce mieć ze
                mną nic wspólnego.
                A wspierać go zawsze będę, bo to mój najbliższy człowiek.
                W rozwodzie mogę go tylko wspierać duchowo, bo nie pomogę - niby jak?
                A wykłócać się też nie muszę o niego. W naszym zyciu, to raczej on jest tym, na
                którym ja się mogę oprzeć.
                • agash4 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 22:36
                  jesli jest tak jak piszesz to moze istotnie dziala tu wylacznie zasada psa
                  ogrodnika zacytuje: "sama nie mam i innej tez nie pozwole". Coz poznajemy
                  swiat, ludzi i uczymy sie cale zycie. Na pewno cos tam jeszcze usiluje ta zona,
                  dlaczego i po co? Pewnie jest wiele powodow. Mysle, ze czas najlepiej
                  rozwiazuje takie sprawy. Jednak na pewno smutne jest to, ze tamte dzieci tak
                  naprawde nie maja ojca. Mysle, ze skoro on wyjechal i bylo zle oznacza ze on
                  juz wczesniej "zrezygnowal" z tamtej rodziny. Zona jego zapewne do dzis nie -
                  ot i cala przyczyna jej zachowania.
                  • agash4 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 22:48
                    I... chcialabym dodac, ze ja naprawde niczemu sie juz nie dziwie, nawet
                    zachowaniu tamtej zony. Ludzie maja tyle niewyobrazalnych dla nas przeslanek
                    zeby cos robic, a wierz mi sa duzo gorsze i dziwne rzeczy, ktore ludzie robia
                    niz to co robi tamta zona. "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono", wiec i Ty
                    nie mozesz wiedziec NA PEWNO, co bys zrobila lub czego nie w jakiejs sytuacji.
                    Mozemy mowic o zasadach i wartosciach jakimi sie kierujemy, ale byc moze dla
                    tej zony najwieksza porazka to, ze jej dzieci nie maja ojca, albo ze ja maz
                    porzucil i jest gotowa na wszystko zeby to dostac?
                  • cirilla371 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 22:50
                    agash4 napisała:
                    >Mysle, ze skoro on wyjechal i bylo zle oznacza ze on
                    > juz wczesniej "zrezygnowal" z tamtej rodziny.

                    Wyjechał, bo jak napisałam zostawił w Polsce swojej rodzinie którą "olał"
                    (SIC!) cały majatek, nie mając nic rozpoczął zycie na nowo. Materialnie moze
                    teraz dzieciom bardziej pomóc, a emocjonalnie to raczej z niego "zrezygnowano".
                    UWierz mi, że duzo wiem o tym i więcej nie od niego.


                    >Zona jego zapewne do dzis nie - ot i cala przyczyna jej zachowania.

                    Jednak idealizujesz ją. Nie wiem dlaczego, ale na pozegnanie usłyszał słowa:
                    "Dobrze, że cię juz nie będzie w naszym zyciu, bo nie mogę na ciebie patrzeć, a
                    dzieci są moje!- to od żony". A usłyszałam to od jego brata, który przy tym był.
                    Raczej nie mówi się komuś czegos takiego jesli się nie chce z niego rezygnować,
                    prawda?
                    • agash4 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 23:45
                      cirilla_ ja nikogo nie usprawiedliwiam nie idealizuje ect a juz na pewno
                      kobiety ktorej w zyciu nie widzialam na oczy a znam z wybiorczych realcji osob
                      trzecich lub "czwartych". A to jaka kto ma definicje zwiazku co i ile moze
                      powiedziac albo uslyszec to indywidualna kwestia, stad moje przypuszczenie,
                      dlaczego ta zona tak a nie inaczej sie zachowuje. Choc znam tez osobe, ktora
                      bezprzyczynowo wszystkim zle zyczyla i sie denerwowala jak komus sie cos udalo,
                      zwlaszcza w kwestiach uczuc. Dlaczego szczescie obcej osoby ja wkurzalo? mimo
                      ze sama byla kochana przez 2 facetow, ktorzy tolerowali ten trojkat?
                      • agash4 Re: Witam Was serdecznie! 06.08.06, 00:00
                        cirilla_ i nic mi nie mow o majatku, jaki zostawil Twoj ukochany swojej
                        rodzinie w Polsce. Na pogrzebie mojego ojca tez sie dowiedzielismy od rodziny
                        jego drugiej zony, ze ojciec zostawil nam majatek i dom duzy i zabezpieczyl nas
                        finansowo. Prawda byla taka ze okradal moja mame jak byla w ciazy - nie miala
                        co jesc momentami, ze latami nie placil alimentow a tamta rodzina nie mogla w
                        to wszystko uwierzyc! Jesli Twoj ukochany zostawil tak wiele, to nie ma powodu
                        sie tym chwalic, to po prostu jest maz i ojciec i jakies obowiazki wobec nich
                        ma. I czy masz potwierdzenie na te slowa? I czy w ogole ten majatek mial w
                        Polsce? Ja mam zasade, ze opieram sie na faktach, nie na tym co ktos opowiada.
                        I po zmianie sposobu percepcji rzeczy duzo lepiej na tym wychodze.
                        • natasza39 Re: Witam Was serdecznie! 07.08.06, 00:59
                          agash4 napisała:

                          > cirilla_ i nic mi nie mow o majatku, jaki zostawil Twoj ukochany swojej
                          > rodzinie w Polsce. Na pogrzebie mojego ojca tez sie dowiedzielismy od rodziny
                          > jego drugiej zony, ze ojciec zostawil nam majatek i dom duzy i zabezpieczyl
                          nas
                          >
                          > finansowo. Prawda byla taka ze okradal moja mame jak byla w ciazy - nie miala
                          > co jesc momentami, ze latami nie placil alimentow a tamta rodzina nie mogla w
                          > to wszystko uwierzyc!

                          Bardzo mi przykro, agash, że masz takie niemiłe doswiadczenia życiowe.
                          Nie oznacza to jednak, że dokładnie wszystcy mężczyźni postępują tak jak kiedyś
                          postapił Twój ojciec.
                          Napisałam, że "cały majatek". Przyznam, ze nie wiem "ile". Prawde powiedziawszy
                          nie interesuje mnie ile.
                          Słowo "cały" oznacza, ze zostawił jej to do czego tez miał prawo, ale z tego
                          nie skorzystał.
                          Powiedział kiedyś, że gdyby to były nawet miliony dolarów to i tak zostawiłby
                          to, bo pieniadze raz się ma a raz nie. Najwazniejszy jest święty spokój. Z tym
                          się z nim akurat zgadzam.
                          Zreszta tu nie chodziło o pieniadze, jak o tym pisze tylko własnie o to aby
                          przedstawić, że rozwód w sensie materialnym nic nie zmienia u niej. on nie chce
                          jakiś podziałów, chce tylko, aby ostatecznie zakończyć ten etap zycia.
                    • movisz Re: Witam Was serdecznie! 06.08.06, 16:44
                      Takie rzeczy sie mowi jak sie jest na kogos zlym, niekoniecznie jak sie nie
                      kocha.
                      A brat to po pierwsze brat wiec stoi po jego stronie a procz tego mezczyzna a
                      wiadomo ze oni sa solidarni wzgledem siebie, czego brak wiekszosci kobietom.

                      Procz tego to ze zle mowi o bylej zonie, matce jego dzieci to juz powinien byc
                      przekreslony w oczach szanujacej sie kobiety takze matki dzieci ktora powinna
                      wiedziec ile poswiecen i wyrzeczen potrzeba by je wychowac.
                      Mnie sie smiac chce jak slysze historie o zlych zonach pozostawionych w Polsce
                      z dziecmi samym sobie a mezowie dla ich i dzieci dobra jada na podboj Ameryki.
                      Przypominaja mi sie czasy harcerskie i zabawa w podchody.
                      Meski sposob rozwiazywania problemow. Ucieczka i to jak najdalej i nowopoznanym
                      ludziom naopowiadac bzdur o swojej przeszlosci i oczywiscie wszyscy wierza bo
                      ta nieszczesliwa minka i wspolczuja tym biednym pokrzywdzonym przez los
                      mezczyznom.
                      Procz tego sama pisalas ze oszukal cie na poczatku mowiac ze jest rozwiedziony
                      a byl w separacji. To jest duza roznica.
                      Jak ty uwazasz ze olanie rodziny, szkalowanie zony, oszukanie ciebie jest OK i
                      to rokuje dobra przyszlosc z nim to nie wypada nic innego powiedziec jak: "go
                      for it".
                      • cirilla371 Mogłabyś czytać ze zrozumieniem? 07.08.06, 00:33
                        movisz napisała:
                        > Takie rzeczy sie mowi jak sie jest na kogos zlym, niekoniecznie jak sie nie
                        > kocha.

                        Jakie rzeczy i kto mówi?

                        > A brat to po pierwsze brat wiec stoi po jego stronie a procz tego mezczyzna a
                        > wiadomo ze oni sa solidarni wzgledem siebie, czego brak wiekszosci kobietom.

                        Jaki brat?

                        > Procz tego to ze zle mowi o bylej zonie, matce jego dzieci to juz powinien
                        byc
                        > przekreslony w oczach szanujacej sie kobiety takze matki dzieci ktora powinna
                        > wiedziec ile poswiecen i wyrzeczen potrzeba by je wychowac.

                        A gdzie ja napisałam że on o niej źle mówi?
                        Ja z nim żyję 3,5 roku. Zdazyłam sobie wyrobić własne zdanie na podstawie
                        faktów.

                        > Mnie sie smiac chce jak slysze historie o zlych zonach pozostawionych w
                        Polsce
                        > z dziecmi samym sobie a mezowie dla ich i dzieci dobra jada na podboj Ameryki.

                        Nie wiem ja nie słucham takich historii, ale widać, śmieszne skoro Cie bawiąsmile
                        Wierze na słowo.

                        >Ucieczka i to jak najdalej i nowopoznanym ludziom naopowiadac bzdur o swojej
                        przeszlosci i oczywiscie wszyscy wierza bo ta nieszczesliwa minka i wspolczuja
                        tym biednym pokrzywdzonym przez los mezczyznom.

                        Nie znam takich ludzi, a do harcerstwa nie nalezałam.

                        >Procz tego sama pisalas ze oszukal cie na poczatku mowiac ze jest rozwiedziony
                        > a byl w separacji. To jest duza roznica.

                        A gdzie ja to napisałam?
                        Jak się odpowiada na posta wypada przeczytac ze zrozumieniem, to niewiele
                        wysiłku wymaga.
                        Napisałam, że "został mi przedstwiony przez znajomych jako człowiek
                        rozwiedziony.
                        Jesli Ty masz w zwyczaju świeżo napotkanego człowieka wypytywac o szczegóły
                        jego stanu cywilnego, to sorry. Ja raczej sie o takie rzeczy nie pytam.

                        > Jak ty uwazasz ze olanie rodziny, szkalowanie zony, oszukanie ciebie jest OK
                        i
                        > to rokuje dobra przyszlosc z nim to nie wypada nic innego powiedziec jak: "go
                        > for it".

                        Moja przyszłosć raczej jest ok, pisze raczej, bo ponoć nigdy niewiadomo co nam
                        los przyniesie.
                        Do wróżek nie chodzę, ale Ty jako wrózka chyba raczej nie zarobiłabyś na suchy
                        chleb. One jednak lepiej kojarzą fakty i umieją wyciagać z nich wnioski.


                        Najbardziej nie lubię w ludziach tego, że od poczatku maja wyrobione zdanie na
                        jakis temat, pomimo faktów które sa jednak całkiem inne.
        • berek_76 Re: Witam Was serdecznie! 07.08.06, 10:30
          > Nie żartuj! Jak często pary bedace w separacji ponownie sie schodzą?
          > Masz jakies statystyki w tym temacie?
          > Ja osobiscie nie znam takiej pary, ale może Ty znasz...

          Co do reszty, nie będę się wypowiadać. Co do tego - i owszem, bo jestem po
          rocznej walce o swoje małżeństwo.

          Otóż pary, które się rozeszły, rzadko się schodzą z powrotem. Wiesz, dlaczego?
          Dlatego, że zaleczenie ran wymaga intensywnej pracy, starań, trudu - a ludzie
          nie lubią się męczyć. I z reguły jest tak, że łatwiej uwierzyc, że tamten
          związek był z niewłaściwą osoboą, a TERAZ to będzie super... I już jest
          motywacja do tego, żeby porzucić upierdliwą pracę nad starym związkiem i
          porozkoszowac się nowym i świeżym.

          W dodatku w dzisiejszych czasach np. celibat nie tylko nie jest modny, ale jest
          nie do pomyślenia. jak to, nie mieszkać z żoną, rozdradypwać stare rany w celu
          naprawienia, i NIE SYPIAĆ z nikim? jak to możliwe?

          No i cała kruchutka konstrukcja ratowanego małżeństwa wali się na mordę...

          Nie, nie mówię, że się Wam nie uda. Mówię, że jeśli ludzie siędo tej pory nie
          rozwiedli, a teraz się rozwodzą, ponieważ Ty się pojawiłaś, to nie znaczy, że
          ich małżeństwo było do luftu, z z Tobą będzie super sad Niestety. Ale mogę się mylić.

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • z_mazur Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 07:55
        Separacja to nie jest żadne ostrzeżenie.
        Oficjalna separacja od rozwodu przy orzekaniu rózni się tylko tym, że w
        przypadku separacji rozpad więzów małżeńskich jest zupełny i trwały ale nie
        nieodwracalny. Czyli, że istnieje jeszcze jakaś szansa na dogadanie się stron.
        Nie znaczy to jednak, ze strony w trakcie separacji nie mogą próbować sobie
        ułożyć życia na nowo. Mają do tego prawo i jeśli to zrobią, to podejmują
        decyzję o rozwodzie bo rozpad więzów okazał się jednak nieodwracalny.

        I nie porównuj rocznej separacji do tygodniowego wyjazdu, bo to dosyć śmieszne.
        Separacja sama w sobie nie jest sposobem na ratownie małżeństwa. Jeżeli strony
        w tym czasie nie podjęły żadnych kroków w celu naprawy związku to sama
        separacja za nich tego nie zrobi.
    • joasia69 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 08:34
      mój eks też nie wyrażal zgody na rozwód
      jeden argument padl tylko dlaczego.....względy religijne
      on nie mial innego argumentu aby nie wyrazić zgody na rozwód
      jak widać było to za malo....jestesmy prawie rok po rozwodzie
    • nangaparbat3 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 09:26
      Ja bym po prostu przeczekała, Po jakims czasie jego zona oswoi sie z myslą o
      rozwodzie - ale im bardziej naciskacie, tym silniej ona bedzie sie opierać,
      wszystko jedno po co i dlaczego.
      A po co Ci wlasciwie ten rozwod? Czy to coś zmieni? Papier Ci potrzebny?
      • ladyhawke12 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 10:35
        Rozwód jest nie odwracalny, może ona sie tej nieodwracalności przestraszyła, a
        może pies ogrodnika, jest szansa zeby Twój facet to z nia wyjasnił i wytłumaczył
        że brak jej zgody niczego nie zmieni, bo i tak już to co było miedzy nimi nie
        istnieje i nie da się tego reanimować.
        • nangaparbat3 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 15:45
          ladyhawke12 napisała:

          > Rozwód jest nie odwracalny,

          No co Ty. We własnej rodzinie mam malżeństwo, ktore się rozeszło, pare lat byli
          osobno, a teraz zgodnie zyją razem już ze dwadziescia albo i wiecej lat po
          rozwodzie, tyle ze nikt ich nie smie wypytywać, czy mieszkają razem bez slubu,
          czy sie pobrali jeszcze raz.
      • cirilla371 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 12:10
        nanga!

        On się nie "boi", ze nie dostanie rozwodu, bo tak jak twierdzi adwokat, rozkład
        pozycia jest zupełny i niezaprzeczalny.
        Mnie tylko zstanawia ten jej dziki upór w tej kwestii.
        A jesli chodzi o papier...
        No właściwie w sensie jakiegoś potwierdzenia tego, że jesteśmy razem to on nic
        nie zmieni.
        Jednak jako małżeństwo poparte papierem on będzie miał łatwiejsze niektóre
        sprawy urzędowe, bo ja jestem obywatelką, a on nie. Więc po prostu chodzi
        przede wszystkim o to.
        Pozdrawiam serdeczniesmile
        • nangaparbat3 Re: Witam Was serdecznie! 04.08.06, 15:59
          No coż.
          Mąż jednej z moich przyjaciolek po kilkunastu latach małżeństwa powiedział:
          bardzo cie kochalem, bylo mi z toba dobrze, ale to sie jakoś wypalilo i
          chcialbym teraz zyc z inną kobietą.
          I ona sie na ten rozwod zgodzila bez problemu, bez orzekania winy, chociaż
          wciąz bardzo go kochała.
          Mąż innej (jego druga zona, o 10 lat mlodsza, troje dzieci, kilkanascie lat
          razem) zrobił tak: uciekł z domu do kochanki, a potem przyslal pozew, ze nigdy
          jej nie kochal, ze jego i dzieci wykańczala psychicznie, ze musiał sie
          wyprowadzić żeby ratowac swa psychikę - i ządał orzeczenia o jej winie.
          No i ta dała mezowi popalić, walczyla jak tygrysica o orzeczenie jego winy i
          nie popusciła absolutnie w niczym.
          Pewnie mnie tu zaraz zakrzyczą, ale zycie mnie uczy, że ludzie traktują nas
          tak, jak my ich traktujemy.
          Oczywiscie z grubsza rzecz biorac i oczywiscie zdarzaja sie wyjatki, moze Wasz
          przypadek nalezy do tych wyjatkow akurat.
          Ale teraz mi przyszla taka mysl do glowy: skoro on nie jest obywatelem, to
          bardzo mozliwe, ze jej rodzina przestrzegala ją, że źle robi, wstepujac w
          zwiazek. Mowili rzeczy w stylu: żebys tylko potem nie żalowała.
          I rzeczywiscie - nie udalo im się. a ona teraz musi sobie poradzic nie tylko z
          własnym nieudanym malżeństwem, ale tez z werbalizowanymi lub nie "A nie
          mowilam!" Wiec jakby nie dość, ze sie nie udalo, to jeszcze jest za to karana.
          A w takiej sytuacji naprawde trudno poradzic sobie z emocjami.
          Moze to wszystko brednie, co pjszę, ale tak mi sie pomyślało.
          • cirilla371 Re: Witam Was serdecznie! 05.08.06, 09:25
            nangaparbat3 napisała:
            Ale teraz mi przyszla taka mysl do glowy: skoro on nie jest obywatelem, to
            > bardzo mozliwe, ze jej rodzina przestrzegala ją, że źle robi, wstepujac w
            > zwiazek. Mowili rzeczy w stylu: żebys tylko potem nie żalowała.
            > I rzeczywiscie - nie udalo im się. a ona teraz musi sobie poradzic nie tylko
            z
            > własnym nieudanym malżeństwem, ale tez z werbalizowanymi lub nie "A nie
            > mowilam!" Wiec jakby nie dość, ze sie nie udalo, to jeszcze jest za to
            karana.
            > A w takiej sytuacji naprawde trudno poradzic sobie z emocjami.
            > Moze to wszystko brednie, co pjszę, ale tak mi sie pomyślało.


            Ona mieszka w Polsce, to my mieszkamy zagranicą.
            A co do rodziny.....to raczej jego rodzina mówi: "A nie mówiłem?" Ale to akurat
            nie ma znaczenia. W naszym wieku człowiek sie raczej tym nie przejmuje.
            • nangaparbat3 a to pudlo strzeliłam 05.08.06, 12:52
              A Ty znasz tę panią? Czy o niej i o ich związku masz informacje tylko od
              faceta? I jego rodziny ewentualnie?
              • cirilla371 Re: a to pudlo strzeliłam 05.08.06, 14:42
                nangaparbat3 napisała:

                > A Ty znasz tę panią? Czy o niej i o ich związku masz informacje tylko od
                > faceta? I jego rodziny ewentualnie?


                Nawet nie wiem jak ona wyglada, bo mój mężczyzna nie przechowuje jej zdjęć. Ma
                tylko zdjecia dzieci.
                Nie znam jej i raczej nie zamierzam poznawać. Zresztą ile następczyń zna dobrze
                swoje poprzedniczki?
                Czhyba tylko te, które maja dawnych facetów swoich przyjaciółeksmile
                • nangaparbat3 Re: a to pudlo strzeliłam 05.08.06, 23:54
                  cirilla371 napisała:

                  > nangaparbat3 napisała:
                  >
                  > > A Ty znasz tę panią? Czy o niej i o ich związku masz informacje tylko od
                  > > faceta? I jego rodziny ewentualnie?
                  >
                  >
                  > Nawet nie wiem jak ona wyglada, bo mój mężczyzna nie przechowuje jej zdjęć.
                  Ma
                  > tylko zdjecia dzieci.
                  > Nie znam jej i raczej nie zamierzam poznawać. Zresztą ile następczyń zna
                  dobrze
                  >
                  > swoje poprzedniczki?
                  > Czhyba tylko te, które maja dawnych facetów swoich przyjaciółeksmile

                  Skoro jej nie znasz i poznac nie chcesz, nie ma sensu zastanawiać sie nad jej
                  motywacją. Bo przecież ona Cie nie interesuje - chcesz tylko, zeby zrobiła to,
                  co Ty uważasz za słuszne.
    • agash4 Re: Witam Was serdecznie! 06.08.06, 00:05
      podpisuje sie pod tym co napisala nangaparbat3, wobec czego dyskusja chyba
      dobiega konca. Powodzenia smile
Pełna wersja