cirilla371
03.08.06, 23:11
Od dawna czytam Wasze forum, ale dopiero niedawno zdecydowałam sie tu napisać.
Sama jestem po rozwodzie, a teraz czekam na rozwód mojego faceta.
Nie, drogie Panie, zdradzane przez swych mężów! Nie jestem klasyczna kochanką
rozbijajacą super małżeństwo. Poznałam swego partnera jak był od roku w
separacji z żoną, więc nie oceniajcie mnie jako zła i niedobra babę co to
idealne małżenstwo rozbija, bo nie jest tak w każdym przypadku, a w tym w
szczególe.
Teraz mój ukochany zdecydował się jednak na ostateczne rozwiazanie "kwestii
formalnych" i dlatego tutaj jestem.
U mnie sprawa była prosta. Ex nie roził trudności podczas rozwodu, bo miałam
niezbite dowody jego winy (przemoc, zdrady), natomiast w przypadku mojego
faceta, zdecydowali się na separację, a nie na rozwód, bo dzieci, bo ani on
ani ona nikogo nie mieli. Ale teraz, skoro on ma kogoś, ona robi trudnosci.
Nie zgadza się na rozwód.
I teraz pytanie, do innych, bo ja juz jako kobieta sobie odpowiedziałam, po
cholerę nie zgadzać się na rozwód, skoro wcześniej zgodziliśmy się na
separację? Nie kochamy faceta, łaczą mnie z nim tylko dzieci, ale nie chcemy
mu dac rozwodu. JAki to ma cel?