Opowiem Wam Moja Historie

14.08.06, 18:28
Postanowilam opisac moja historie na tym forum, bo wiem, ze nikogo nigdy nie
zostawiacie bez odpowiedzi a ja juz nie mam sil i bardzo potrzebuje kogos,
kto spojrzy na moje zycie z dystansem.

Poznalismy sie 3,5 roku temu i prawie od razu zaczelismy sie spotykac. Jest
on moja najwieksza miloscia - cudowny, opiekunczy, wspanialy, inteligentny.
Po roku dowiedzialam sie, ze ... ma zone i dwojke dzieci. Wiem, moja intuicja
mowila mi, krzyczala, ze cos jest nie tak, ze cos nie pasuje, ale ja
wierzylam we wszystko, co mowil, bo .... kochalam.... i bylam pewna, ze tego
typu historie mnie nie beda nigdy dotyczyc, no bo JAK mozna nie wiedziec, ze
on MA zone????

Skonczylam to 'na chwile', bo on wytlumaczyl to w piekny sposob i obiecal
rozwod (nie bede pisac szczegolow, bo sa standardowe az do bolu). Wbrew swoim
zasadom zgodzilam sie, bo wiedzialam, ze to TEN jedyny. Jak sie latwo
domyslec, on zwlekal, ile mogl. Ja czekalam kolejne 1,5 roku i cieszylam sie
kazda chwila z nim spedzona i zapewnieniom o milosci. W koncu postanowilam
wziac sie w garsc i skonczyc ten zwiazek. Powiedzialam, ze nie moge dluzej
czekac, ze widocznie nie jest mu najgorzej z zona skoro tak to odwleka, ze
jesli by naprawde chcial, to juz by to dawno zrobil. Ze jesli jest jeszcze
szansa, zeby uratowal swoje malzenstwo, to powinien to zrobic, ze lepiej,
zebym to ja jedna pocierpiala, niz kilka osob.... itd itp. Bylam wtedy na to
gotowa.

Na drugi dzien pojawil sie z walizkami i zapytal, czy jeszcze go chce, bo on
zyc beze mnie nie moze i ze wyprowadzil sie z domu.
Wtedy bylam najszczesliwsza osoba na swiecie. Zamieszkalismy razem i tak jest
do dzis. Po pewnym czasie zaczelam odczuwac wyrzuty sumienia i straszne
poczucie winy. Sama namawialam go, zeby jezdzil do domu jak najczesciej, do
dzieci. Dbalam tez o to, zeby nie wydawal za bardzo pieniedzy na nas, bo...
dzieci...zreszta jestem niezalezna finansowo, wiec i tak ta kwestia nigdy nie
byla problemem. Wtedy tez zaczelam czytac Wasze forum... Pomogliscie mi
zrozumiec, jak straszna krzywde wyrzadzamy jego rodzinie i zaczelam sie
zastanawiac, czy to udzwigne...Ale tlumaczylam sobie, ze dla TAKIEJ milosci
warto to zrobic.

Jednak jest jeszcze jedna kwestia, ktorej nie rozumiem i dlatego prosze o
Wasze opinie. Kilka m-cy temu wyslal do mnie przez pomylke smsa z 'lots of
love' na koncu. Tlumaczyl sie, ze to bylo do jego siostry, ale moja intuicja
podpowiadala mi, ze do zony. Zadzwonil do siostry, zeby mi udowodnic, ale
pokierowal rozmowa tak, ze nic z tego nie wynikalo. Bardzo chcialam, ale nie
moglam mu uwierzyc. Potem byly Swieta Wilkanocne, ktore mielismy spedzic w
polowie razem. Jak sie latwo domyslec, zostalam sama, on spedzil je cale z
rodzina. Byl jeszcze jeden przyklad, jego ojciec zadzwonil na komorke w
ktoras niedziele i mowi - to ty nawet w niedziele pracujesz?? Tak, jakby to
bylo dziwne, ze nie ma go w domu w niedziele. W zeszlym tygodniu wyszlo tez
przez przypadek, ze kiedy jezdzi do domu i zostaje na noc, spi z zona w
jednym lozku (!), ale podobno to wielkie lozko (!) i wcale nie maja ze soba
kontaktu, robia tak tylko dla dobra dzieci. Z reguly jezdzi do nich na 1
dzien - wyjezdza rano a wraca wieczorem.

Wtedy pomyslalam sobie, ze pomimo, ze on zamieszkal ze mna, jego rodzina moze
nie miec o niczym pojecia. Nie wiem, co bylby w stanie wymyslec, jak bylby w
stanie im wytlumaczyc, ze NIE mieszka z nimi? No jak? Sama juz trace rozum -
nie wiem, co jest prawda, a co klamstwem? Czy uwazacie, ze wymyslam i sama
sobie kreuje problemy - ze to wszystko ma zwiazek z tym, ze oszukal mnie na
poczatku i nie potrafie znowu zaufac, czy rzeczywiscie ktos jest zdolny do az
takich klamstw? Moja intuicja znowu 'krzyczy'...
Problem w tym, ze on caly czas jest dla mnie cudowny, kochajacy,
najwspanialszy na swiecie. Wspieramy sie w kazdej kwestii i darzymy wielkim
szacunkiem. Wszystko byloby jak w bajce, gdyby nie ta niepewnosc, ktora mnie
zabija...

Zawsze bylam osoba bardzo silna i za taka wciaz uwaza mnie moja rodzina i
wszyscy znajomi, ktorym w zyciu bym sie nie przyznala, ze znalazlam sie w
takiej sytuacji. W tym zwiazku stracilam poczucie pewnosci siebie, nigdy bym
nie podejrzewala, ze mam w sobie takie poklady slabosci, ze nie jestem w
stanie podjac slusznej decyzji. Wiem, ze jesli on klamie, to powinnam to
skonczyc, chociaz wierzylam, ze to TEN jedyny, ale tak bardzo go kocham i tak
bardzo boje sie samotnosci. Nie mieszkam w Polsce, nie mam tu zupelnie nikogo
i nie wiem, czy w ogole dalabym sobie rade bez jego wsparcia.

Prosze, pomozcie mi otworzyc oczy... Jestem gotowa przyjac kazda opinie...
    • a.niech.to Re: Opowiem Wam Moja Historie 14.08.06, 18:57
      Byłaś głupia, to teraz cierp bez słowa skargi. Zasłużyłaś na to, co masz czyli
      nie masz. Znasz się na warzeniu piwa? Pewnie nie. Teraz to paskudztwo, które
      upaprałaś musisz wypić.
      tri (w zastępstwie)
    • misbaskerwill Re: Opowiem Wam Moja Historie 14.08.06, 20:34
      Droga Madissonsmile
      Tak dokładnie opowiedziałaś swoją historię, że najwyraźniej sama znasz
      odpowiedzi na najbardziej drażliwe tematy...
      Po prostu obie go bardzo kochacie - zarówno Ty jak i jego Żona.
      I obie za nic w świecie nie chcecie uwierzyć, zobaczyć, uświadomić sobie, że Was
      najzwyczajniej w świecie podle oszukuje...
      A raczej to WY się same oszukujecie.
      Żona na pewno domyśla się, ale nie chce wiedzieć całej prawdy.
      Ty tak samo - przynajmniej do tej pory nie chciałaś znać prostej i brutalnej
      prawdy...

      Ale w końcu napisałaś tu - napisałaś tak dokładnie, że pewnie już tylko czekasz,
      aż wskażemy palcem w Twoim tekście wszystkie jego kłamstwa i namówimy Cię, byś
      "przejrzała" na oczy. Ale najwyraźniej już to zrobiłaś.
      Życzę dużo siły i odwagi.
      • pudeleczko_75 Re: Opowiem Wam Moja Historie 14.08.06, 21:01
        "Wtedy pomyslalam sobie, ze pomimo, ze on zamieszkal ze mna, jego rodzina moze
        nie miec o niczym pojecia. Nie wiem, co bylby w stanie wymyslec, jak bylby w
        stanie im wytlumaczyc, ze NIE mieszka z nimi?'

        madisson to chyba nie jest możliwe - czy jego zona wie o Tobie? czy zlozył
        pozew o rozwód? jezli nie - może Ciebie tez oszukuje niestety.
        Będąc po drugiej stronie barykady - jako zdradzona zona, moge tylko poradzić Ci
        jedno - jeżli nie zakończy formalnie związku z zoną wyplącz się z tego
        dziewczyno jak najszybciej.
        pudełeczko
    • agash4 Re: Opowiem Wam Moja Historie 14.08.06, 21:14
      wg mojego doswiadczenia, hmm.. ja NIENAWIDZE TAKICH KLAMCOW!!! Twoj facet jest
      klamca i kretaczem. Jesli chcesz myslec o wlasnym zyciu i wyprostowaniu go,
      powinnas sie rozstac. Wedlug mnie nie masz zbytnio wplywu na to czy on wroci do
      rodziny, nawet jesli Ty odpuscisz. Moze, ale moze tylko na jakis czas - bo on
      panicznie boi sie zostac sam, wiec jesli wroci do zony- z wygody raczej.
      Sumienie ma chore, podobnie jak glowe. Z moich dosw. wynika, ze jak ktos raz ma
      sie dobrze w kreceniu, to nigdy tego nie porzuci. Moja dewiza: JAK NAJDALEJ OD
      TAKICH! Zadnych sentymentow, kleiste i oslizgle weze usmiechajace sie w twarz,
      wyslizgujace sie i od tylu oplatajace szyje duszac ofiare doprowadzajac do
      powolnej agonii. Ty juz jestes na tym etapie "z szyja". Dobra wiadomosc: z tego
      mozna wyjsc.
      • a.niech.to Re: Opowiem Wam Moja Historie 14.08.06, 21:21
        agash4 napisała:

        > kleiste i oslizgle weze usmiechajace sie w twarz,
        > wyslizgujace sie i od tylu oplatajace szyje duszac ofiare doprowadzajac do
        > powolnej agonii. Ty juz jestes na tym etapie "z szyja".
        Ło matkooo....
        > Dobra wiadomosc: z tego
        >
        > mozna wyjsc.
        No, bo już pomyślalam o sznurze.
        • agash4 Re: Opowiem Wam Moja Historie 14.08.06, 21:24
          a.niech.to - usmialam sie. Ale mialo podzialac. Ja sobie musialam jakos
          wytlumaczyc i zdefiniowac metody dzialania mojego eksa i jego mamusi. To mi
          pomoglo trzymac sie obranej drogi. Z tymi wezami to jest bardzo celne w ich
          przypadku /i eks i moje eks-tesciowa mieli badz maja kochankow/. Sa bardzo mili
          i zawsze mowia co chcesz uslyszec i potrafia tak czlowieka na skraj absurdu i
          rozpaczy doprowadzic.
          • a.niech.to Re: Opowiem Wam Moja Historie 14.08.06, 22:18
            Rozumiem. Wyślizgują się z rąk, gdy chcesz na łajdactwie przychwycić. Podły
            gatunek.
    • der1974 Re: Opowiem Wam Moja Historie 14.08.06, 22:33
      Ja tak konkretnie zacznę, skoro tak chcesz.
      JAK się dowiedziałaś po roku, że ma żonę i dwójkę dzieci? Sama na to wpadłaś,
      odkryłaś, czy sam powiedział i w jakich okolicznościach?
      Piszesz, że oszukał Cię na początku. Oszukiwać to można po wielu latach marnego
      małżeństwa - niech tam będzie, empatia dla żony. Jak jest beznadziejnie to niby
      czemu ma się nie oszukiwać? Ale na początku związku???? Niby po co? Nie
      rozumiem.
      To wg mnie dość istotne pytanie.
      Niejasna jest ta historia, nie wiadomo czego TY chcesz. Zaakceptujesz się w
      roli kochanki? No bo skoro nie złożył pozwu o rozwód to tylko tyle Ci
      pozostaje. Skończysz z nim jeśli Cię oszukał? Kolejne podstawowe pytania.
      Śpi z żoną w jednym łóżku, ale ono jest duże. No sorry ale to śmieszne jest.
      Jakieś żałosne wyjaśnienie. Ja odwaliłem 2 miesiące na materacu na podłodze,
      żeby jednak nie spać z żoną. I nikomu nie miałem nic do udowodnienia. Po prostu
      tak chciałem. Albo przynajmniej wiedziałem, czego nie chcę.
      Dla dobra dzieci to się można rozwieść albo układać małżeństwo od nowa, a nie
      oszukiwać żonę i inną kobietę.
      Nie no żenada totalna.
      A weź go kopnij w d... i obserwuj co dalej będzie. Klik - wrrr....



    • tricolour No cóż można odpowiedzieć w takiej.... 14.08.06, 22:56
      ...pieknej historyjce?

      Niczego nie chcesz, niczego nie wymagasz od faceta, to guzik dostajesz.
      Właściwie to chciałem napisać, że gówno dostajesz...

      Bo jakiż to SZACUNEK, OPIEKA i MiŁOŚĆ, które zasadzają sie na kłamstwie i
      zdradzie. Ty jesteś zdradzana i żona też... to w Twoim rozumieniu jest szacunkek
      i miłość?
      • maheda Popieram Tri 14.08.06, 23:10
        Nie można mówić o szacunku i miłości, gdy całe bycie ze sobą oparte jest na
        zdradzie i kłamstwie.
        Otwórz oczy!
        • jarkoni Re: Popieram Tri 15.08.06, 04:58
          Dla mnie jako dla zodiakalnej Panny sprawa jest wyjątkowo prosta, wystarczy
          konkretna rozmowa...Fakty się liczą a nie tylko czułe słówka, bo prawdopodobnie
          podobne czułe słówka są i do Ciebie i do żony...Ja sugeruję "męską"
          rozmowę..Posadź go i spokojnie zadawaj pytania: chcesz być ze mną czy wracasz
          do żony? Ze mną? OK, Planujesz rozwód czy nie? Planujesz? OK...KIEDY? Bo ja
          chcę mieć stabilizację i poczucie bezpieczeństwa a nie mrzonki i
          fantasmagorie...Poproszę konkrety, jeśli tak mnie kochasz i chcesz być ze mną
          to kiedy rozwód...I chcę zobaczyć pozew... A tak w ogóle to może czas
          porozmawiać z Jego żoną, może się okazać, że bidula nic nie wie, a Pan i Władca
          wmówił, że np wyjechał na jakiś kontrakt albo ma często długie delegacje...Na
          Twoim miejscu ostatecznie bym wszystko wyjaśnił, spokojnie i rzeczowo...Bo za
          chwilę się okaże, że poza żoną i Tobą ma jeszcze ze trzy takie, które wierzą,
          że one są najważniejsze....
          • anka611 klasyczny przypadek 15.08.06, 12:38
            klasyczny przypadek, status kochanki.., powroty do zony, a spodziewalas cie
            czegos innego?
            osobiscie nie spojrze nawet na faceta , ktory jest zonaty, nawet z wygladem
            Bratta Pita, a pytam o jego "merital status" na pierwszej randcesmile
            • dzamira1 Re: milosc jest slepa na JEDNOoko ,a na DRUGIE 15.08.06, 13:44
              widzi itd
              Do autorki watku:A zastanawialas sie ,co czula zona,jaki to dla niej byl bol?
              [zalozmy ,ze dowiedziala sie o zdradzie meza].Jestem od niedawna na forum ,ze
              stazem 27 -letnim malzenskim] i zostalam zdradzona [nie ma sie czym
              chwalic],przez meza.Z osoba wlasnie taka jak Ty ,ktora wiedziala ,ze jest
              zonaty i to jej nie przeszkadzalo.Tylu ,przeciez jest mezczyzn ,stanu
              wolnego ,rozwiedzieni ,wdowcy ,dlaczego wlasnie zonaci?
              Nie mam szacunku do takich osob jak Ty ,jestes dla mnie niczym
              [przepraszam] ,ale taka jest prawda.Twoja zaleta jest ,ze jestes niezalezna i
              tyle ,nie masz zadnej godnoscizadnych zasad,dlatego wykorzystal Cie itd
    • madisson7 Re: Opowiem Wam Moja Historie 15.08.06, 14:04
      Ten moj list byl rzeczywiscie metoda na to, abym spojrzala na wszystko z
      dystansem i zobaczyla wszystko czarno na bialym. Samo napisanie tego na Waszym
      forum przynioslo ulge i przywrocilo sily.
      Dziekuje za to, ze mnie nie zlinczowaliscie (przynajmniej nie wszyscy), chociaz
      po pierwszej odpowiedzi wlosy mi deba stanelysmile Nigdy nie mialam zamiaru nikogo
      krzywdzic. Nie wiem, czego sie spodziewalam, chyba bylam za mloda i
      niedoswiadczona (wczesniej bylam tylko w jednym zwiazku, z kolega z klasy),
      kiedy to wszystko sie zaczelo i stracilam poczucie rzeczywistosci.
      Ja podjelam decyzje zanim odpowiedzieliscie. Porozmawiam z nim - ale nie bedzie
      to rozmowa, jaka Ty Jarkoni zasugerowales. Nawet, jesli by mi podal date, kiedy
      zlozy pozew - ja juz nie chce, choc kocham bardzo. Macie racje, nie mozna
      budowac szczescia na klamstwach i krzywdzeniu innych i to by mi pewnie nigdy
      spokoju nie dalo. Dzamira, o jego rodzinie myslalam ciagle i poczucie winy
      bardzo mnie oslabialo.
      Nie bede rozmawiac z jego zona - jesli zyje w nieswiadomosci, nie bede tego
      burzyc, bo po co, jesli ja sie wycofuje. Nie chce tez, zeby jego corki
      dowiedzialy sie o czyms, co juz nie bedzie istnialo, bo to niepotrzebne
      cierpienie.
      Misbaskerwill, dzieki za mile slowa smile- postaram sie byc silna i odwazna. W
      koncu na swiecie sa wieksze cierpienia niz moja samotnosc. A moj bol bedzie na
      pewno mniejszy niz bol jego rodziny.
    • movisz Re: Opowiem Wam Moja Historie 16.08.06, 03:04
      Nie wiem dlaczego, ale od razu przyszlo mi na mysl ze zadna z was o sobie nie
      wie. On zostal oddelegowany do pracy do innego miasta (to wersja dla zony) co
      usprawiedliwia czestrze przebywanie z toba a rzadsze z zona. On sie swietnie
      bawi bo adrenalina ciagle w najwyzszym stadium a ty najbardziej cierpisz bo
      masz nadzieje i dodatkowo jestes wykorzystywana.
      Rzeczywiscie, najlepiej dla ciebie bedzie jak sie usuniesz z tego balaganu bo
      juz wystarczajaco lat zmarnowalas i sumienie obciazone.
      • agash4 Re: Opowiem Wam Moja Historie 16.08.06, 03:56
        tez tak podejrzewam, ze ta delegacja to sciema, zeby pocieszyc te z was ktora
        bardziej naciska. movisz ma racje, daj sobie spokoj - chyba ze Cie kreci taki
        oszust i ten typ adrenaliny Ci odpowiada na co dzien. A czlowiek chory i to sie
        leczy (tzn sklonnosci do klamstw) za wsparciem psychologa lub srodki
        farmakologiczne. A tak w ogole to sie trzymaj i powodzenia.
      • a.niech.to Re: Opowiem Wam Moja Historie 16.08.06, 06:07
        movisz napisała:

        > ty najbardziej cierpisz bo
        > masz nadzieje i dodatkowo jestes wykorzystywana.
        To ma aż dwa pożytki.
        > Rzeczywiscie, najlepiej dla ciebie bedzie jak sie usuniesz z tego balaganu bo
        > juz wystarczajaco lat zmarnowalas i sumienie obciazone.
        Spytaj najpierw żonę. Może się okazać, że dawno Ci wybaczyła, zrozumiała
        przymus psychiczny, a nawet polubiła. Kochanka męża to prawie jak siostra. Coż,
        nie każda/y jest psem ogrodnika. Nie rezygnuj, dziecko, nie rezygnuj. Wszystkim
        przedziwnym zrządzeniem może być lepiej, przynajmniej tak się może wydawać.
        • dzamira1 Re:Madison 16.08.06, 07:00
          Sorry ,ze tak napisalam ,ale tak mysle i to mnie dreczy.Nie znam Ciebie ,ale
          sam fakt ze wiedzialas ,ze jest zonaty itd Napradwe ,to nikt nie wie, czy zona
          jego sie dowiedziala ,o waszym zwiazku.Mozna gdybac ,a moze jemu znow sie
          upieklo?Ty cierpisz ,a on?Moze sie bawil Toba ,do konca niewiadomo ,czy to jego
          pierwsza zdrada ,czy n-ta.Jezeli Ciebie tak bajerowal ,ze bierze rozwod ,trzeba
          bylo ,zapytac sie zony ,czy to prawda ,wiedzialabys "na czym
          stoisz?"Zobaczylabys jego reakcje itdNa przeszlosc ,jezeli poznasz
          kogos ,najpierw dowiedz sie o nim jak najwiecej ,a pozniej angazuj sie
          uczuciowo.W zyciu jest tyle pokos ,ze naprawde ,chwila nierozwagi ,a mozna
          zniszczyc ,czyjes zycie ,zwiazek bezpowrotnie.Jestem za tym abys porozmawiala z
          jego zona i tak ja juz skrzywdzialas ,moze to da jej ,ze bedzie bardziej
          czujna.Moze gadam od rzeczy,ale takich palantow ,trzeba tepic
          • brzoza75 Re:Madison 16.08.06, 10:58
            ja wymiękłam , ja przepraszam , ale naiwność taka mnie rozbraja, czytając
            historię tą od początku wiedziałam czym to pachnie , byc może to dotyczy osób
            które nie są związane emocjonalnie, wiesz ja mam tylko jedno pytanie ile lat
            mają dzieci że "W zeszlym tygodniu wyszlo tez
            przez przypadek, ze kiedy jezdzi do domu i zostaje na noc, spi z zona w
            jednym lozku (!), ale podobno to wielkie lozko (!) i wcale nie maja ze soba
            kontaktu, robia tak tylko dla dobra dzieci" dają sobie wmówić taką parodię?smile
            a ile lat masz Ty że dajesz sobą manipulawać?smile
            • sinsi Re:Madison 16.08.06, 11:15
              tak do 1/3 tej historii jestem w stanie ją zrozumiec, oszustwo, naiwnosc,
              zakochanie, proba uwolnienia sie emocjonalnego, uwierzenie po raz kolejny,itd.
              ale cala reszta?

              postanowilas z nim byc
              bo przyszedl do ciebie z walizkami twierdzac, ze się wyprowadził od zony?
              -a nie dlatego,
              że przyszedł do ciebie z kopią pozwu rozwodowego dowodzac, że jest zdecydowany
              zakonczyc tamto i życ z tobą?
              dlaczego zamieszkałas na stałe z żonatym facetem a nie kazałaś mu wyczyścic
              najpierw jego małżeńskich spraw?
              chyba ze ty sama chcialaś, chcesz, i planowałaś byc tylko jego kochanką i
              świadomośc jego małżenstwa i dzieci nic cię nie obchodziła...

              i jak to jest możliwe, że przez 3 lata, w tym półtorej roku waszego "stałego"
              związku nie poznałas jego dzieci?? nie zainteresowały cie? nie zapytałas o nie?

              sama dałas facetowi możliwośc robienia cie "w bambuko"... nieograniczoną mozliwośc.
              • a.niech.to Re:Madison 16.08.06, 12:53
                sinsi napisała:

                > przyszedł do ciebie z kopią pozwu rozwodowego dowodzac, że jest zdecydowany
                > zakonczyc tamto i życ z tobą?
                Prawomocny wyrok to dopiero wystarczająca podstawa, żeby nie czuć się nijak
                wobec jego rodziny. A niech to, trudne to wszystko.
                • sinsi Re:Madison 16.08.06, 13:06
                  fakt złożenia pozwu znaczyłby przynajmniej tyle, że żona jednak wie o tym że
                  sprawa rozwodowa jest na rzeczy...
                  wiązać się "na powaznie" z zonatym facetem dlatego że mi swoje walizki wstawił
                  do mieszkania...? -w życiu! brac sobie na glowe taki egzemplarz..brr

            • a.niech.to Re:Madison 16.08.06, 12:50
              brzoza75 napisała:

              > "W zeszlym tygodniu wyszlo tez
              > przez przypadek, ze kiedy jezdzi do domu i zostaje na noc, spi z zona w
              > jednym lozku (!), ale podobno to wielkie lozko (!) i wcale nie maja ze soba
              > kontaktu, robia tak tylko dla dobra dzieci"
              A wiesz, że to może być prawda. Znam taką parę, która sypiała obok siebie z
              czystego wygodnictwa. Unikali rozkładania wersalki i betów, a łoże mieli zaiste
              przepastne.
              • sinsi Re:Madison 16.08.06, 13:07
                czyli nie dosc ze kłamca to jeszcze leń!wink
          • madisson7 Re:Madison 16.08.06, 11:47
            Dzamira, ja go pytalam a on zaprzeczal, bo latwo bylo mu zaprzeczac. W ciagu
            roku zdazylam sie bardzo zaangazowac, ale nawet wtedy, kiedy dowiedzialam sie,
            ze jest zonaty, bylam w stanie odejsc, jesli by chcial tak dalej to ciagnac, bo
            na to w zyciu bym sie nie zgodzila. Wtedy on obiecal rozwod - no i ja
            wymieklam. Wiesz, nie chcialam, zeby mnie cos takiego spotkalo, nie tak
            wyobrazalam sobie swoja przyszlosc, ale nie zawsze wszystko sie uklada tak,
            jakbysmy tego chcieli, wiec jakos to zaakceptowalam. Bo kochalam.
            Bardzo mi przykro, ze Ciebie to spotkalo. Naprawde, zawsze myslalam, ze mamy
            bardzo duza kontrole nad swoim zyciem, kierujemy sie swoimi zasadami ale
            czasami dzieja sie rzeczy, na ktore nie mamy wplywu. I czasem trudno jest
            wybrac miedzy swoimi uczuciami a uczuciami innych. Kiedy w gre wchodza emocje,
            trudno zachowac kamienna twarz i postepowac rozsadnie. Mam nadzieje, ze dasz
            sobie rade i wyjdziesz z tego silniejsza.
            Nie wiem, teraz kiedy kogos poznam, to chyba zatrudnie sztab detektywow - no bo
            jak uwierze, ze nie jest zonaty? smile
            Z zona nie bede rozmawiac - nie jestem typem, ktory robi zamieszanie dla samego
            zamieszania. I tak to nic nie da - a moge ich jeszcze bardziej zranic.

            Brzoza, mam 25 lat, on 33 a jego corki to blizniaczki - 9-latki. Niczego to nie
            zmienia, to nie ma nic do rzeczy. Z tym lozkiem, to chyba juz wiem, o co
            chodzilo (tak jak i z tym smsem, ale to niewazne - nie jest tak, jak to
            opisalam, ale nie bede wchodzic w szczegoly, bo znowu zapisze dluuugasny post i
            wszyscy czytajacy usna) - ale jesli mam racje, to byl to krok rownie
            manipulacyjny, jak calosc tego zwiazku. A i tak to niczego nie zmieni.
            Wiem, wiem.... dalam sie zmanipulowac. Widze to teraz, wiedzialam o tym, kiedy
            podjelam decyzje o napisaniu na Waszym forum. A zobaczylam jeszcze wyrazniej,
            kiedy przeczytalam to, co napisalam...

            Ale to juz niewazne, musze zyc dalej - o wiele madrzejsza mam nadzieje.
            • brzoza75 Re:Madison 16.08.06, 11:57
              Nie wiem, teraz kiedy kogos poznam, to chyba zatrudnie sztab detektywow - no bo
              jak uwierze, ze nie jest zonaty? smile

              normalnie smile nie zapali Ci się czerwona lapmka i intuicja nie da znaćsmile
              poza tym to naprawdę łatwo sprawdzićsmile

              "Brzoza, mam 25 lat, on 33 a jego corki to blizniaczki - 9-latki. Niczego to nie
              zmienia, to nie ma nic do rzeczy."

              Owszem ma do rzeczy, 9 latki to już spore i mądre dziewczynki, myslę że nie
              dają się zwieść byle pozorom, moja córka skończyła 6 lat i niestety a może
              stety smile jest bardzo mądra i rezolutna, a jeśli on uważał że może je zwieść to
              ja naprawdę nie wiem , chyba generalnie wszystkie kobietki i małe i duże
              traktuje nie poważnie, wiesz na naszym forum jest kilka takich opowieści, warto
              abys poszukała , historie podobne ale tez pouczające, trzymaj się i uciekaj od
              niego jak najdalej póki oczywiście straczy Ci sił.
            • agash4 Re:Madison 16.08.06, 20:23
              zaznaczam drogie panie, ze samo pokazanie zlozonego pozwu rozwodowego nic nie
              znaczy. Moj eksio pokazal swojej kochance pozew o rozwod z wsteczna data moimi
              podpisami. Problem w tym ze bylismy malzenstwem a ja na poczatku ciazy.
              Kochanka naprawde starala sie byc w porzadku, lecz nie dopilnowala jedej rzeczy
              tu jej slowa" zeby sprawdzic na pozwie pieczecie sadu, badz dokument nadania
              pozwu listem poleconym". Kwestia jeszcze tego, ze kazdy pozew mozna wycofac. Ja
              mysle, ze jesli ktos ma przeszlosc i nic do ukrycia, podda sie kazdej
              procedurze sprawdzajacej, jesli zaczyna krecic i macic - od razu powinno
              zapalic sie czerwone swiatlo kochance, ze facet klamie.
              • tricolour Jeżeli ktoś ma przeszłość... 16.08.06, 20:31
                ... to powinien być z nią rozliczony. ROZLICZONY.

                I nie chodzi tu o procedury sprawdzające w te i wewte, ale zwyczajnie załatwione
                rzeczy, które są widoczne gołym okiem. Facet, który ma żonę, to ma ją do dnia
                rozwodu bez pokazywania pozwów, pieczęci sądowych, przyrzekań przyspieszenia
                sprwy i innych dupereli...
                Kobieta, która pcha się w związek z żonatym powinna wiedzieć, że wsadza palec we
                drzwi.
              • a.niech.to Re:Madison 16.08.06, 21:29
                agash4 napisała:

                > mysle, ze jesli ktos ma przeszlosc i nic do ukrycia, podda sie kazdej
                > procedurze sprawdzajacej, jesli zaczyna krecic i macic - od razu powinno
                > zapalic sie czerwone swiatlo kochance, ze facet klamie.
                A ja myślę, że być z kimś i sprawdzać jego słowa poprzez lekturę dokumentów to
                lekka paranoja. Po co się łączyć w parę, gdy nie ma zaufania? W moim przypadku
                to sytuacja z byłym. Nie umiałabym dalej bez wiary, a co dopiero zaczynać?
                • agash4 Re:Madison 16.08.06, 21:37
                  masz racje, zadnego sprawdzania nie byloby gdyby nie bylo jakichs komplikacji i
                  kretactw od poczatku. Jesli sie wnosi do zwiazku otwartosc i szczerosc i
                  rozumie sie czego oczekuje druga strona w ogole nic nie trzeba kontrolowac. I
                  pewnie wiele oszukanych osob tak zaklada na poczatku, kwestia jest ze w zadnym
                  momencie nie mozna isc na kompromisy. Czyli na poczatku wszystko pieknie, a
                  potem buh... mam zone, za pare miesiecy, buh.. mam dzieci, buh .. spie z
                  zona,... ale to dla dzieci i tak co chwila przemycane rewelacje. A gdyby tak
                  nie isc na zaden kompromis od poczatku? A..... bratku masz zone ... oszukales
                  DO WIDZENIA. Przeciez kazdy niewinny maz ktoremu sie rzekomo nie uklada
                  doskonale od poczatku wie, ze przyszla kochanka zalozyla ze on jest wolny,
                  prawda? Przeciez jak sie zaczyna umawiac na randki to musi byc wolny - niestety
                  bledne zalozenie. Czasem bywa tak - ze kochanka jest swiadoma od poczatku, ale
                  maz w takim samym stopniu tez wie ze ma zone i rodzine czyz nie?
                  • agash4 Re:Madison 16.08.06, 21:40
                    w zyciu podobnie jak na drodze obowiazuje zasada "ograniczonego zaufania".
                    czyli znamy przepisy, znamy zasady a i tak nigdy nie wiemy co komu do glwoy
                    strzeli. Czesto jest tak ze na poczatku boimy sie sploszyc zainteresowana nami
                    osobe, niepotrzebnie.
    • bet66 głupich nie sieją 16.08.06, 13:42
      sami się rodzą.

      - autorka postu ma 25 lat, więc poznała faceta , gdy miała 21 lat, faceta
      starszego od siebie i biedaczka nie wiedziała, ze tacy faceci w 99% są zonaci.
      - męzczyźni zawsze obiecują kochankom rozwód, którego z reguły nigdy nie biorą;
      - bidula czekała na rozwod 1,5 roku i czeka nadal, az zostanie totalnie starą
      panną z coraz mniejszymi szansami na trwały związek;
      - jak facet moze być "cudowny , wspaniały" , kiedy jest oszustem , kłamcą,
      zdrajcą... albo się jest w kazdej sytuacji tzw. dobrym człowiekiem, albo nie
      jest, bo nie mozna być dla jednych wspaniałym kosztem innych, w tym przypadku
      kosztem żony , dzieci.

      - autorka pisze cyt. " darzymy się wielkim szacunkiem " - to tak wyglada wielki
      szacunek z jego strony? gdy facet ma cię za d.....
      • pudeleczko_75 Re: głupich nie sieją 16.08.06, 18:27
        wiecie co straszne jest to, że on w chwili zdrady miał 29 lat i dwoje 5-6
        letnich dzieci. Super facet jedym słowem.
        i kłamie 3,5 roku - tylko pozazdroscić.
      • agash4 Re: głupich nie sieją 16.08.06, 20:28
        kobiety ogolnie maja jakas niewytlumaczalna wiare ze on jest wspanialy itd,
        nawet jak dawno juz nie jest.
        "- jak facet moze być "cudowny , wspaniały" , kiedy jest oszustem , kłamcą,
        zdrajcą... albo się jest w kazdej sytuacji tzw. dobrym człowiekiem, albo nie
        jest, bo nie mozna być dla jednych wspaniałym kosztem innych, w tym przypadku
        kosztem żony , dzieci"
        Wiecie co mi powiedziala moja przyjaciolka niegdys, ze ona jest z zonatym
        facetem, bo on ja tak dobrze traktuje jak nigdy nie byla traktowana przez
        zadnego faceta. Dobrze to znaczy jak? Oszukuje, zwodzi, jak wpadnie po pracy do
        niej a przed powrotem do domu to ja przeleci. Cala jego szarmancja. Przepraszam
        za ostre slowa.
        • pudeleczko_75 Re: głupich nie sieją 16.08.06, 20:34
          agash4
          wiesz mój maż na pytanie co w niej było takiego czego ja nie miałam
          powiedział "no ona była taka bezproblemowa"...
          gdyby,m ja się z nim spotykała na noc czy godzinę w hotelu, za ktory on by
          płacił, to miałby gwarancję, że byłaby sliczna, miła, pachnąca i kompeltnie
          bezproblemowa.
          • agash4 Re: głupich nie sieją 16.08.06, 20:52
            pudeleczko_ i tak juz nie dojdziemy o co chodzi. Mozemy tylko zastanowic sie
            popatrzec samemu z dystansu, jakie cechy mamy pozytywne czy potrafimy z kims
            zyc. Idealom tez sie zdarza, ze sa zdradzane. Wiec nie ma co sluchac jak juz
            mleko rozlane. Poza tym nawet jak jest duzy problem w domu to rozumny czlowiek
            nie szuka i nie opowiada o nim kochance, tylko rozmawia z zona o ich
            problemach. Wykrety i bzdury jako tlumaczenie zdrady nie przemawiaja do mnie.
            • pudeleczko_75 Re: głupich nie sieją 16.08.06, 20:55
              wiesz do mnie też nie, ale siedze i zastanawiam sie co było żle, a on mi mówi,
              że nic... (wiem, ze to nieprawda, ale skoro nie chce pwoeidziec nic innego)
              lepiej byłoby uslyszeć, że cos mu się we mnie lub w naszym małzeństwie nie
              podobalo, wtedy wiedziałabym co zmienić lub czego unikać na przyszłość.
              pójde sobie może na terapię jak juz minie pierwsza faza mojego stanu.
          • a.niech.to Re: głupich nie sieją 16.08.06, 21:33
            pudeleczko_75 napisała:

            > mój maż na pytanie co w niej było takiego czego ja nie miałam
            > powiedział "no ona była taka bezproblemowa"...
            Mój marzy o prostej, dobrej kobiecie i w żadnym razie nie mądrej. Dałabym rady,
            ale nie przy nim. Eeh...
            • pudeleczko_75 Re: głupich nie sieją 16.08.06, 21:47
              no mój też powiedział, że byłam "za mądra" buhaha
              • agash4 Re: głupich nie sieją 16.08.06, 21:54
                moj eks, plotl cos, ale byl na takim etapie zaklamania i obledu, ze mu wszytsko
                bylo jedno co mi gada. W sumie nie mial do mnie nic, zadnych reklamacji, tyle
                moze ze naciskalam, ze warto isc na studia /poszedl dopiero jak zaczal romans/.
        • nangaparbat3 Re: głupich nie sieją 16.08.06, 21:00
          agash4 napisała:

          > Wiecie co mi powiedziala moja przyjaciolka niegdys, ze ona jest z zonatym
          > facetem, bo on ja tak dobrze traktuje jak nigdy nie byla traktowana przez
          > zadnego faceta. Dobrze to znaczy jak? Oszukuje, zwodzi, jak wpadnie po pracy
          do niej a przed powrotem do domu to ja przeleci. Cala jego szarmancja.
          Przepraszam
          >
          > za ostre slowa.
          >

          A ja inaczej rozumiem slowa Twojej przyjaciołki. Mysle sobie, ze kochanka
          widuje faceta tylko od czasu do czasu, wtedy kiedy sie umówią, to jest cos w
          rodzaju świeta, i zajmują sie wtedy tylko sobą nawzajem - i przez ten ktorki
          czas są na sobie nawzajem skupieni, to jest bardzo mile, nie?
          A mąż? albo w pracy, albo gazetę czyta, w niedziele na ryby pojdzie, a w piatek
          wroci podpity, a w nocy cie przeleci (po ciuchutku, bo dzieci śpią), bo mu sie
          przypomniała ładna laska, ktorą widział na ulicy.
          • agash4 Re: głupich nie sieją 16.08.06, 21:04
            Lo matko, straszne. Ale chyba nie wszyscy mezowie tak postepuja i mysla. Ale
            podsumowujac, to trzeba naprawde madrych i otwartych szczerych i pelnych
            szacunku ludzi, zeby stworzyc dlugotrwaly satysfakcjonujacy dla obojga zwiazek
            i zdrowa rodzine. Sa tacy, co tak maja.
            • pudeleczko_75 Re: mądre i dlugotrwałe związki 16.08.06, 21:10
              taki mieli moi rodzice, o takim marzyłam całe zycei. no ale marzenia się nie
              spełniają jak widać. szkoda. dziś dostałam od brata mojego meża maila, że on i
              jego zona sa ze mną, że moge na niego liczyć, ze im przykro, że mój mąż tak
              postąpil. smutne i miłe zarazem.
            • a.niech.to Re: głupich nie sieją 16.08.06, 21:34
              Potwierdzam, widziałam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja