Dodaj do ulubionych

twardziel ale nie do końca

01.09.06, 10:21
nie jestem w trakcje ani po rozwodzie mieszkam z mężem osobno za kilkanaście
dni będzie nasza pierwsza rocznica ślubu jednak osobno. w życiu różnie bywa
mieszkałam z mężem 8 miesięcy zero szczęści zero wsparcia jego rodzice
chcieli mieć kolejne posłuszne dziecko.ale nie stetynie wytrzymałam i sie
wyniosłam ale mój mąż twierdzi że mnie wyrzucił. od kwietnia straszy mnie
rozwodem, tym że do niczego nie jestem mu potrzebna że rozwód sam załatwi
jednak do dzisiaj cisza co mam myśleć. wczoraj z nim rozmawiałam poniewaz
jeszcze trochę betów moich u niego zostało więc prosze go żeby mi przywiózł
jednak on cały czas że nie ma czasu, że bo pracuje ale tak się zastanawiam żę
może to tchórzostwo. nie powiem że mi na nim nie zależy bo te kilka lat zanim
stanęliśmy na ślubny kobiercu to były lata szczęśliwe, a po ślubie wszystko
prysło chyba dlatego że zamieszkaliśmy u niego i teściów do których mama
wielki żal. zastanawiam sie jak z moim mężem mogłabym poprowadzić żeby pewne
rzeczy zrozumiał ale czy warto powiedziałam że juz nie wyciągne do niego ręki
wszystko w jego rękach. czy dobrze myślę, czy komuś udało sie po rozłące na
nowo zacząć. twardziel wytłumacze dlaczego ponieważ kupił sobie motor i uważa
że mają silny motor to jego postawa się zmieni jest dużym dzieckiem który
pewnych spraw nie chce zrozumieć.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • zuzia801 Re: twardziel ale nie do końca 01.09.06, 10:30
      przepraszam za błedy i style ale myśle że zrozumiecie
      • a.niech.to Re: twardziel ale nie do końca 02.09.06, 12:23
        Jasssne, nie takie się rozumiało w 39 roku.
    • scriptus Re: twardziel ale nie do końca 01.09.06, 11:29
      Oj dzieci, dzieci, źle się bawicie... Dla Was jest to igraszką, tu idzie o
      życie...
      Tak to widzę:
      Dopóki nie byliście małżeństwem, byłaś jedną z zabaweczek Twojego dużego
      chłopca. Motor, panienka itd. Tobie też to musiało odpowiadać, skoro się
      pobraliście. Pobraliście się, Ty pierwsza zaczęłaś poważnie myśleć o życiu, on
      nie załapał i dalej jest nieodpowiedzialnym chłopcem. Niektórym to zresztą
      zostaje całe życie. Są jednak tacy, którzy są zdolni z pewnym opóźnieniem
      dojrzeć. Sama musisz podjąć decyzję, czy możesz na to zaczekać, czy nie. Jednak
      z dziećmi na pewno się wstrzymaj, dopóki nie będziesz miała pewności, że masz
      do czynienia z dojrzałym facetem.
      Zapalczywość typu "nie wyciągnę do niego ręki" nie jest dobrym rozwiązaniem.
      Skoro nie jest jeszcze w pełni dojrzały, nie kładłbym wszystkiego w jego ręce,
      zawsze lepiej stopniować odpowiedzialność. Jeśli go kochasz, po rozstaniu na
      pewno zostaną rany i urazy w psychice, a może to materiał na fajnego faceta,
      tylko trzeba go jeszcze "wychować" ociupinkę?? Dokładnie powiedzieć mu, czego
      się od niego oczekuje? Nie liczyć na to, że mężczyzna czegoś się domyśli,
      mężczyźni to prostolinijne stwory i nie są zdolni do śledzenia krętych dróg
      kobiecych myśli. Dla przeciętnego mężczyzny zrozumienie, o co chodzi
      przeciętnej kobiecie jest niemożliwe.
      Jak mu powiesz, że ma być wierny, to nie zrozumie, czego Ty właściwie od Niego
      oczekujesz, a jak powiesz, że oczekujesz, żeby nie podrywał innych panienek, to
      jasne i jednoznaczne i na pewno się z tego wywiąże smile)), jak powiesz, że ma być
      dla Ciebie miły, to nie będzie wiedział, o co Ci właściwie chodzi, przecież on
      jest miły z natury, ale jak powiesz, że ma się uśmiechać, mówić Ci miłe rzeczy
      i w piątki przynosić winko i kwiatki, na pewno się z tego wywiąże. Jak powiesz,
      że ma dbać o dom, na pewno będzie dbał z całych sił, ale śmieci wyniesie i
      naprawi klamkę dopiero wtedy, gdy powiesz, żeby wyniósł śmieci i naprawił
      klamkę. Itd. resztę sama sobie wymyśl.
      To wszystko jest bardzo proste, choć zdaje się nie do pojęcia dla kobiet smile))
      Wprawdzie niektóre już wiedzą, że mężczyzna jest łatwy do sterowania, gdzieś
      czytałem, że wszystkie funkcje można opanować jednym drążkiem, ale co z tego,
      skoro tyle kobiet, to techniczne beztalencia, na bakier z informatyką, próbują
      do programowania swoich facetów używać języka zbyt wysokiego poziomu, kiedy
      wystarczy w basicu...
      Serdecznie życzę powodzenia smile
      • zuzia801 Re: twardziel ale nie do końca 02.09.06, 12:08
        ja wyciągnęłam rękę starałam się żeby to wszystko jakoś naprawić jednak on nie
        widzi życia poza swoim domem i rodzicami a ja tam nie umiem żyć normalnie, wiem
        że to głupie tłumaczenie ale po tylu różnych przykrych słowach z ust teściów i
        braku oparcia w nim, jego dom jest czymś co nie można nazwać domem. zaprosiłam
        go na kolację żebyśmy pobyli razem a on poprostu odmówił, od tygodnia prosze
        zeby mi przywiózł moje rzeczy bo wcześniej powiedział że nie mama wstępu do
        jego domu teraz zmieniła zdanie bo po rzeczy mogę przyjść, więc albo ja coś nie
        tak robie albo on jest gówniarzem.
        za kilka dni mamy rocznicę chciałam zamówić jakąs kolacie w hotelu ale obawiam
        się że odmówi więc nie chcę się już poniżać, więc co mam zrobić?
        dzieckiem juz nie jestem życie dało mi wielkiego kopa teraz po kilku miesiącach
        szukania winy w sobie przestałam szukać bo dzięki innym ludziom i międzyinnymi
        forum doszłam do wniosku że nie jak sądzi mąż że to wszystko moja wina tylko
        wina leży po środku. że obie strony powinny zacząć walczyć, a ja w tym momęcie
        już dałam sobie spokuj bo sama nic nie zrobię, A z moim mężem nie wiem jak mam
        porozmawiać, dziwne ale boję sie kiedy do niego dzwonię bo nie chcę żeby mnie
        obrażał i wkółko powtarzał że to moja wina.
        moje marzenie to być szczęśliwą, i nie obracać się za siebie. boje się że
        moment rozwodu kiedyś nadejdzie chociaż chcę się przyzwyczaić rozmawiam z
        ludzmi po rozwodzie ale boję się że to będę ja, i niewiem jak sobie poradzę, bo
        przecież w sercu go mam i nie powiem że mi na nim niezależy.
        tylko gdyby umiał powiedzieć że to jest nasze życie i wziąść rolę
        odpowiedzialnego męża.
        • a.niech.to Re: twardziel ale nie do końca 02.09.06, 12:44
          zuzia801 napisała:

          > od tygodnia prosze
          > zeby mi przywiózł moje rzeczy bo wcześniej powiedział że nie mama wstępu do
          > jego domu teraz zmieniła zdanie bo po rzeczy mogę przyjść, więc albo ja coś
          nie
          >
          > tak robie albo on jest gówniarzem.
          Zabieraj te ciuchy sama. Nie rób facetowi dodatkowego obciachu. Sąsiedzi,
          krewni, znajomi, on sam - bez względu na powody i racje - wstyt!
          > za kilka dni mamy rocznicę chciałam zamówić jakąs kolacie w hotelu ale
          > obawiam się, że odmówi. Co mam robić?
          Nie zamawiać, chyba że stać Cię na uniesienie ewentualnej mężowskiej pogardy.
          Musisz przeliczyć według zysków i strat także dla innych osob.
          > obie strony powinny zacząć walczyć, a ja w tym momęcie
          > już dałam sobie spokuj bo sama nic nie zrobię, A z moim mężem nie wiem jak
          mam
          > porozmawiać, dziwne ale boję sie kiedy do niego dzwonię bo nie chcę żeby mnie
          > obrażał i wkółko powtarzał że to moja wina.
          Przeszedł do opozycji. Na moje rozeznanie nie wskórasz już nic ponad to, że
          sobie i jemu zszarpiesz nerwy.
          > boje się że
          > moment rozwodu kiedyś nadejdzie chociaż chcę się przyzwyczaić rozmawiam z
          > ludzmi po rozwodzie ale boję się że to będę ja, i niewiem jak sobie poradzę,
          bo
          >
          > przecież w sercu go mam i nie powiem że mi na nim niezależy.
          > tylko gdyby umiał powiedzieć że to jest nasze życie i wziąść rolę
          > odpowiedzialnego męża.
          Gdyby to umiał, nie doszłoby do rozwodu. Kombinujesz sobie życzeniowo. Tak się
          na pewno nie stanie. Gdyby było możliwe, zaistniałoby dawno. On całkowicie nie
          kuma. Pomij to, wiele Ci to rozjaśni.
          Przestań nosić go w sercu.
      • a.niech.to Re: twardziel ale nie do końca 02.09.06, 12:29
        scriptus napisał:

        > Jak mu powiesz, że ma być wierny, to nie zrozumie, czego Ty właściwie od
        Niego
        > oczekujesz, a jak powiesz, że oczekujesz, żeby nie podrywał innych panienek,
        to
        >
        > jasne i jednoznaczne i na pewno się z tego wywiąże smile)), jak powiesz, że ma
        być
        >
        > dla Ciebie miły, to nie będzie wiedział, o co Ci właściwie chodzi, przecież
        on
        > jest miły z natury, ale jak powiesz, że ma się uśmiechać, mówić Ci miłe
        rzeczy
        > i w piątki przynosić winko i kwiatki, na pewno się z tego wywiąże. Jak
        powiesz,
        >
        > że ma dbać o dom, na pewno będzie dbał z całych sił, ale śmieci wyniesie i
        > naprawi klamkę dopiero wtedy, gdy powiesz, żeby wyniósł śmieci i naprawił
        > klamkę. Itd. resztę sama sobie wymyśl.
        > To wszystko jest bardzo proste, choć zdaje się nie do pojęcia dla kobiet smile))
        Lubię Twoje poczucie humoru tak samo jak zgryźliwość Tri. Nie rozumiesz,
        zapytaj. Swoją drogą uznanie za cierpliwość, chciałabym, a nie potrafię.
    • a.niech.to Re: twardziel ale nie do końca 02.09.06, 12:22
      zuzia801 napisała:

      > mieszkałam z mężem 8 miesięcy zero szczęści zero wsparcia
      Jak na dojrzałość rozwodową widzi mi się krótko.
      > jego rodzice
      > chcieli mieć kolejne posłuszne dziecko.ale nie stetynie wytrzymałam i sie
      > wyniosłam
      Ich drapał pies, ale męża mogłaś chyba z zobą zabrać?
      > mój mąż twierdzi że mnie wyrzucił. od kwietnia straszy mnie
      > rozwodem, tym że do niczego nie jestem mu potrzebna że rozwód sam załatwi
      > jednak do dzisiaj cisza co mam myśleć.
      Kastracja mentalna - jeszcze się taki nie urodził, coby to poświadczył. Wstyd,
      żeby męską cudowność rzuciła przeciętna kobieta, a może mniej jeszcze, jakaś
      kura domowa.
      > wczoraj z nim rozmawiałam poniewaz
      > jeszcze trochę betów moich u niego zostało więc prosze go żeby mi przywiózł
      > jednak on cały czas że nie ma czasu, że bo pracuje ale tak się zastanawiam żę
      > może to tchórzostwo.
      Oszczędź mu tego. Zabij, ale nie upokarzaj. Będzie to Twój wstyd.
      nie powiem że mi na nim nie zależy bo te kilka lat zanim
      > powiedziałam że juz nie wyciągne do niego ręki
      > wszystko w jego rękach.
      Dużo się mówi, robi się znacznie mniej. Kto przywiązywałby aż taką wagę do słów
      wypowiedzianych w złości. Ostatecznie nie ubliżyłaś.
      > czy dobrze myślę, czy komuś udało sie po rozłące na
      > nowo zacząć.
      Pytasz o fakt zaczęcia czy o jego finał?
      > twardziel wytłumacze dlaczego ponieważ kupił sobie motor i uważa
      > że mają silny motor to jego postawa się zmieni jest dużym dzieckiem który
      > pewnych spraw nie chce zrozumieć.
      Może chciałby zrozumieć, sądzę, że jest gorzej - nie potrafi.
    • misbaskerwill Re: twardziel ale nie do końca 02.09.06, 19:00
      Jak chce być twardzielem, niech się wyprowadzi od mamusi na dobry początek.
      Pranie skarpetek, prasowanie i własnoręczne przyrządzenie obiadu - to dopiero
      zabawa dla twardzielismile
      Mieszkanie z teściami - kardynalny błąd nr 1 we wszystkich poradnikach!!!
      Ja z żoną mieszkałem dość blisko swoich rodziców - jednakże odwiedzali nas
      średnio raz na dwa tygodnie (częściowo to była zasługa mojej żony). I wiem, że
      to akurat było dość mądre - być może rodzice czuli się tym pokrzywdzeni
      (jeździli wszakże też do swojego wnuka, nie tylko do nas), ale małżeństwo w
      końcu ważniejsze...

      Nie wierzę, że nie mogliście wynająć taniej kawalerki gdzieś na peryferiach...
      A jak oboje nie macie pracy, tylko żyjecie dzięki rodzicom - to nie mogliście
      poczekać z tym ożenkiem???
      Ja bardzo żałuję, że się pośpieszyłem - ale przynajmniej mieliśmy "dobry start"
      - stypendium i pracę, własne m. Może nawet mieliśmy "za dobrze", jak twierdziła
      żonasmile
      W każdym razie - ani ja ani moja żona nigdy nie mieliśmy wątpliwości -
      mieszkając u rodziców nie wytrzymalibyśmy tygodnia, czy raczej dwóch dnismile))
      • zuzia801 Re: twardziel ale nie do końca 18.09.06, 15:51
        obydwoje pracujemy tylko on chyba nie dorósł albo jeszcze nie może odciąc sie
        od mamusi.
        tylko czy z mausia może być tak przyjemnie jak z żoną.
        ale troszkę podniosłeś mnie na duchu
        dzięki
        • libra22 hmmmm 18.09.06, 16:56
          Może się na mnie wkurzycie, ale ja mam wrażenie, że raz na jakiś czas ta sama
          osoba pod różnymi nikami zakłada wątki z fikcyjnymi problemami Nie wiem po co.
          Ten mi na taki wygląda.
          • misbaskerwill Re: wszystko się może zdarzyć :) 18.09.06, 22:53
            Czasami wątki wydające się zupełnie "nierealistyczne" okazują się być prawdziwe,
            wolę więc pochopnie nie sądzić... Jak jest w tym przypadku akurat nie wiem.

            Ludzie mają tyle prawdziwych problemów, że wymyślanie sobie fikcyjnych dla
            zabawy jest dla mnie zwykłym chamstwem. Ale uważajcie, trolliki - bo sobie
            możecie wykrakać, i co wtedy? smile))
          • zuzia801 Re: hmmmm 16.11.06, 20:55
            to uwierz mi ten problem dotyczy mnie a chciałabym żeby to była nieprawda
            pozdrawiam
            • brzoza75 zuzia 17.11.06, 09:53
              Przeczytałam raz, drugi , trzeci aby zrozumieć gdzie lezy środek problemu,
              nie będę kurcze pytać ani o Twój wiek ani o wiek Twojego męża, bo albo się jest
              chłopcem i się nigdy nie dorasta, albo się dorasta z pewnym opóźnieniem.
              Napisałaś ze kilka lat byliście ze sobą a potem slub i wszystko się zmieniło.
              Ale czy zmieniło sie na tyle aby sie od razu rozwodzic?
              Chcesz zabrac rzeczy, zabierz je , wyjdz mu na przeciw skoro nie ma na to czasu
              aby je oddac i przywezc do Ciebie, pokaz ze jestes w stanie to zrobic sama, nie
              traktuj tego jak kolejny pretekst do spotkania z nim, przy takiej wyprowadzce
              sa emocje i duzo z nich jest negatywnych to nie jest dobry moment na powazne
              rozmowy, tak mysle. Kiedy zabierzesz rzeczy od niego odetniesz jeden ze
              sznurkow i dopiero potem jesli bedziesz chciala to sprobujesz porozmawiac.
              Porozmawiac o wszystkim, co dalej , czy probujecie jeszcze czy nie, o kolejnych
              krokach, naprawde warto sprobowac bo mysle ze zbyt szybko sie poddajesz.
              Ja tez kiedys myslalam ze nie da sie z moim mezem rozmawiac ale jak emocje
              opadaja czlowiek inaczej juz ocenia sytuacje. Jesli powie kategorycznie nie, to
              jasna sprawa, nie boj sie tego uslyszec, nie boj sie rozmowy, zaproszenie na
              kolacje z okazji rocznicy moze byc dla niego sygnalem ze nie chcesz rozmawiac a
              chcesz aby wrocil, przemysl czy wlasnie tego chcesz i aby to tak odebral.
              Chyba juz wiesz ze aby uratowac to malzenstwo musielibyscie zamieszkac osobno i
              wypracowac pewne kompromisy? Ale do tego trzeba dwojga inaczej sie nie da.Kto
              wie moze kiedy zaczniecie rozmowy na temat rozwodu on przemysli i zrozumie?
              Moze, ale pewnosci nie ma.
              • zuzia801 Re: zuzia 19.11.06, 20:01
                ja ci odpowiem mam 23 lata mój mąż 4 lata starszy i wiem że nasze zachowanie
                jest dziecinne ja już dorosłam bo zaczęłam patrzeć na życie z dystansem tylko
                moje serduszko bardzo za nim tęskni i go daży uczuciem to jest silniejsz
                • cosmopszczolka Re: zuzia 20.11.06, 07:52
                  spróbuj nabrac troche dystansu i duzo cierpliwości, wiem ze łatwo sie mówi, ale
                  czasem nie ma innego wyjscia, gwałtowne słowa bądż kroki sa czasem trudne do
                  odkrecenia. Ale napewno musisz próbować ....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka