Witam Was,
po ponad dwóch latach poczytywania tego forum, staję się jego pełnoprawnym
uczestnikiem

- mój mąż wnosi pozew o rozwód.
Po kilkunastu latach małżeństwa, po latach znoszenia jego chłodu i
obojętności (jego, bo ja go kochałam), zdecydowaliśmy się na rozstanie. Boję
się jak diabli, przeżyłam z tym facetem całe swoje dorosłe życie, mam ponad
40 lat, nie wiem czy mnie jeszcze spotka jakiś normalny, dobry związek z
innym mężczyzną... Nie umiem być sama, ale będę się musiała nauczyć. Bardzo
mi smutno i bardzo źle. A muszę jeszcze stawiać czoła rodzinie i znajomym,
oraz co najważniejsze, trzymać twarz przy dziecku, póki nie powiemy jej tego
oboje kiedy już wszystko będzie wiadome. Uff, pociechę przynosi fakt, że
większość z Was przez to przeszła i przeżyła i nawet czasami wydaje się
zadowolona z życia. Może i ja kiedyś będę?