brzoza75
20.11.06, 13:01
W tą niedzielę, tata po tylu miesiącach nieobecności w zyciu dziecka
zabrał ją o siebie, była trochę przestraszona ale w rezultacie wszystko
obyło się bez problemów.Nawet przywózł mi ja na czas szczesliwą, dostała
prezenty, z tymi prezentami to jest tak, że to troche forma odkupienia win
(tak wyczułam)...
Ale wiecie ciesze się, że potrafimy już normalnie rozmawiać, że tamto
wydarzenie w sądzie sprawiło ta odwilż,usłyszałam wczoraj wieczorem tez wiele
innych słow poczynajac od tego, ze mnie nienawidzł, jesteś ciepła, do tego,
ze nadal mnie kocha, a we wtorek wyrok...
Nie ważne jest to co teraz mówi, ponieważ ja to już kiedyś słyszałam,
rozeszlismy sie po kilku sznasach,
ważne jest dla mnie to, że ja zamknę drzwi i mój strach zostanie po tamtej
stronie, we wtorek beda juz rozwodka.