Dodaj do ulubionych

mam dość;(

10.12.06, 16:42
Kiedyś wspominałam o problemach z facetem którego kocham.....nie mam jeszcze
rozwodu mimo 2 lat zycia bez męza.....ale to tylko dlatego że mąż nie chciał
mi dać rozwodu ....dreczył mniecrying
Teraz rozpadł się mój związek.....pewnie sporo w tym mojej winy i
nieuregulowanej sytuacji.....ale nie krytykujcie mnie.........potrzebuje
wsparciacrying
jest mi źle........czuje sie tragicznie........zastanawiam sie czy
kiedykolwiek ktos mnie jeszcze pokocha......czy bede szczesliwacrying moze ze mną
nie da się wytrzymaćcrying
zazwyczaj jestem silną osoba ......i pewnie nikt z osób mnie znjających nie
wie że tak aż to mogę przeżywać..
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: mam dość;( 10.12.06, 17:44
      Może czasem jesteś za silna? Może czasem warto powiedzieć i pokazać, że jest Ci
      trudno. Na chwilę, bo przecież dasz sobie radę i nie ogłaszasz bezwarunkowej
      kapitulacji. Trzymaj się kobieto. Rozwód formalny (zaraz Tricolour mnie pożre)
      nie warunkuje sukcesu, bądź porażki kolejnego związku. nabierz oddechu, może
      jeszcze cos możesz zrobić? pozdrawiam.
      • ona_niepokorna Re: mam dość;( 10.12.06, 17:50
        13monique_n napisała:

        > Może czasem jesteś za silna? Może czasem warto powiedzieć i pokazać, że jest Ci
        > trudno. Na chwilę, bo przecież dasz sobie radę i nie ogłaszasz bezwarunkowej
        > kapitulacji. Trzymaj się kobieto. Rozwód formalny (zaraz Tricolour mnie pożre)
        > nie warunkuje sukcesu, bądź porażki kolejnego związku. nabierz oddechu, może
        > jeszcze cos możesz zrobić? pozdrawiam.

        Wiesz to najbardziej boli że wszyscy myślą że jestem silna i zawsze ze wszytskim
        sobie poradze..a to nie jest tak.....bo w domu w samotnosci rycze w poduszkęcrying.
        Wiem że nic już nie można zrobić..a rozwód to dla mnie tylko
        formalność......może Tricoulor nie był w takiej sytacji...ale mnie z eksem od 2
        lat nic nie łączy......i ion nie ma znaczenia.Dziekuję za ciepłe słowawink
        • tricolour Nic jeszcze nie napisałem... 10.12.06, 17:59
          ... już lekko po łbie dostałem. Za całokształt chyba smile)
          • ona_niepokorna Re: Nic jeszcze nie napisałem... 10.12.06, 18:02
            tricolour napisał:

            > ... już lekko po łbie dostałem. Za całokształt chyba smile)
            hi, hi...widocznie jesteś znany na tym forumwink tzn Twoje poglądy.....czytam Was
            trochęwink
            • tricolour To przyjemne i karmi moją próżność. 10.12.06, 18:05
              A na pytanie, czy ktoś Cie pokocha, to odpowiedź jest jedna i pewna: wiele
              zależy od Ciebie. Zależy czy i jak pozbierasz się po rozwodzie.
              • ona_niepokorna Re: To przyjemne i karmi moją próżność. 10.12.06, 18:11
                tricolour napisał:

                > A na pytanie, czy ktoś Cie pokocha, to odpowiedź jest jedna i pewna: wiele
                > zależy od Ciebie. Zależy czy i jak pozbierasz się po rozwodzie.

                Etam...nie czytałeś.....rozwód to dla mnie formalnośc..nie mieszkam z mężem od 2
                lat.....i rozpadł się mój roczny związek i to mnie bolicrying...myślę że bardziej
                przezywam to niż rozstanie z mężem. Po prostu ja naiwna wierzę nadal że gdzieś
                jest moja druga połówka ......może myslałam że to on. A najszcześliwszą chwilą
                dla mnie było odejście męza.....który śledził mnie i był obsesyjnie
                zazdrosny.......więc to nie kestia rozwoduwink po prostu czekam z
                tym.....ustalilam alimenty....czekam az jemu nie bedzie sie wydawalo ze mnie kocha
                • krwawa.mary Re: To przyjemne i karmi moją próżność. 10.12.06, 20:04
                  Witaj Niepokorna,
                  Tak sobie myślę, czy poszukiwania "drugiej połówki" mają jakiś sens? Czy to
                  czasem nie jest koncept nie z tego świata? Jak się tak rozejrzeć, to miłość
                  jedyna i po grób to jakaś abstrakcja.
                  Po rozstaniu z mężem, z którym miałam być do śmierci, jakoś mi przeszedł taki
                  idealizm.
                  Może trzeba się cieszyć tym co jest teraz, co może być... Rozglądać się, co komu
                  możemy z siebie dać, i jak może być dobrze, choćby tylko przez chwilę.
                  Wyobrażam sobie, jak Ci teraz źle, ale może ktoś następny na Ciebie czeka. I
                  może też nie będzie ostatni, a co smile
                  Trzymaj się
                  • krwawa.mary Re: Aha, i nie czekaj aby... 10.12.06, 20:10
                    ...aż mu się przestanie wydawać, że Cię kocha. Mój mąż też tak miał, trzymał
                    mnie w szachu ponad rok po rozstaniu. Gdyby nie taki szantaż emocjonalny,
                    byłabym dziś wolna i daleeeko po wszystkim. A tak, siedź człowieku i czekaj na
                    rozwód. Czas ucieka, trzeba ciachać od razu smile
              • crazysoma To wyobraz sobie 10.12.06, 18:43
                jeszcze, Tri, ze jestes "guru", kilku osob, takze w zyciu realnym. Nie zdajesz
                sobie nawet sprawy, jak wielka jest "Twoja wladza" smile Tak, tak...
                smile
                • 13monique_n Re: To wyobraz sobie 10.12.06, 18:49
                  Crazy, podpuszczasz go wink)))
                  • crazysoma Nie Moni, 10.12.06, 18:54
                    bo niby w jakim celu. Jakos mam (jak sama wiesz) w ostatnim tygodniu, rozne
                    mysli, na rozne tematy. Z, sama wiesz jakiego powodu. I mysle sobie, ze jesli
                    raz ma miliard Ludzi trafia sie taki rodzynek jak Tri smile to dlaczego tego
                    glosno nie powiedziec? Potem czasem moze oznaczac nigdy...
                    No smile
                    • 13monique_n Re: Nie Moni, 10.12.06, 19:10
                      W sumie - słuszna uwaga. Zresztą, sama jej hołduję. Szczególnie, by docenić
                      czyjąś obecność, podziękować komuś. Masz rację. Ściskam mocno.
                    • tricolour Nie wiem, co wypiłaś... 10.12.06, 20:21
                      ... ale widzę, że to szkodliwe i będe unikał jak ognia. Żadnych rodzynków w te
                      święta.

                      Precz sernikom i kutii!
                      • 13monique_n Re: Nie wiem, co wypiłaś... 10.12.06, 20:23
                        Nic nie wypiłam. tongue_out
                        Oprócz herbatki malinowej.
                        Sernik dobry pomysł. Kutia też. I barszczyk. Ale przed świętami deser - mecz
                        fajny big_grin
                      • crazysoma Re: Nie wiem, co wypiłaś... 10.12.06, 23:18
                        Popieram. Lepiej unikac. Moze byc szkodliwe bardziej niz falszywa skromnosc.
                        smile
                        Rodzynki sa tez w babkach drozdzowych, makowcu, keksie... Rany. Bardzo
                        ograniczone swieta.
          • 13monique_n Re: Nic jeszcze nie napisałem... 10.12.06, 18:36
            tricolour napisał:

            > ... już lekko po łbie dostałem. Za całokształt chyba smile)
            Na pewno za całokształt smile)) Za ciężką, wielomiesięczną pracę i z
            bezinteresownej sympatii wink
    • nangaparbat3 Re: mam dość;( 10.12.06, 17:50
      Witaj, Kochana,
      wiesz, warto przezywać, nie udawać (przed sobą samym), że nie boli. Jak sie już
      przez to przejdzie, jest sie silniejszym (ą)wink
      Chcialam napisać, że nigdy nie boli tych, co nie ryzykują - ale to bzdura, ich
      tez boli, tylko mniej z tego wynika.
      Nie mysl o winie - mnie sie zdaje, ze jesli robimy coś, zeby sie rozpadło, to
      znaczy, ze powinno sie rozpaść.
      Jesli boli, to przestanie.
      Pozdrawiam Cie serdecznie
      N.
      • ona_niepokorna Re: mam dość;( 10.12.06, 17:57
        nangaparbat3 napisała:

        > Witaj, Kochana,
        > wiesz, warto przezywać, nie udawać (przed sobą samym), że nie boli. Jak sie już
        >
        > przez to przejdzie, jest sie silniejszym (ą)wink
        > Chcialam napisać, że nigdy nie boli tych, co nie ryzykują - ale to bzdura, ich
        > tez boli, tylko mniej z tego wynika.
        > Nie mysl o winie - mnie sie zdaje, ze jesli robimy coś, zeby sie rozpadło, to
        > znaczy, ze powinno sie rozpaść.
        > Jesli boli, to przestanie.
        > Pozdrawiam Cie serdecznie
        > N.

        Dziękuję..ale co ma zrobić żeby tego nie widział moj 6-latek? jestem sama z nim
        w wawie.....rodzine mam 300 km stad....a tatus ........raz na dwa tyg bierze bo
        na kilka godzin. Nie chce żeby on widzial co przezywam........nie potrafie udawaccrying
        • nangaparbat3 Re: mam dość;( 10.12.06, 18:08
          ona_niepokorna napisała:
          ,> Dziękuję..ale co ma zrobić żeby tego nie widział moj 6-latek? jestem sama z
          nim
          > w wawie.....rodzine mam 300 km stad....a tatus ........raz na dwa tyg bierze
          bo
          > na kilka godzin. Nie chce żeby on widzial co przezywam........nie potrafie
          udaw
          > accrying
          No to w każdym razie masz kogoś, kto na pewno Cie kocha.
          Na Twoim miejscu powiedzialabym mu: słuchaj, rozstałam się z N. i jest mi z
          tego powodu okropnie, okropnie smutno. Chce mi sie plakać i w ogole jestem
          wsciekła. Ale nie na ciebie. Ty sie nie martw, mnie to przejdzie i bedzie
          dobrze, zobaczysz. Poradze sobie, potrzebuje tylko troche czasu.

          Dzieci sa bardziej rozumne od doroslych, dopoki ich tego nie oduczymy.
          Najwazniejsze zeby ichnie oszukiwać.
          Trzymaj się, wyplacz sie porządnie, jak długo sie jeszcze umie płakać, nic
          naprawdę zlego sie nie stanie.
          • ona_niepokorna Re: mam dość;( 10.12.06, 18:14
            nangaparbat3 napisała:

            > ona_niepokorna napisała:
            > ,> Dziękuję..ale co ma zrobić żeby tego nie widział moj 6-latek? jestem sam
            > a z
            > nim
            > > w wawie.....rodzine mam 300 km stad....a tatus ........raz na dwa tyg bie
            > rze
            > bo
            > > na kilka godzin. Nie chce żeby on widzial co przezywam........nie potrafi
            > e
            > udaw
            > > accrying
            > No to w każdym razie masz kogoś, kto na pewno Cie kocha.
            > Na Twoim miejscu powiedzialabym mu: słuchaj, rozstałam się z N. i jest mi z
            > tego powodu okropnie, okropnie smutno. Chce mi sie plakać i w ogole jestem
            > wsciekła. Ale nie na ciebie. Ty sie nie martw, mnie to przejdzie i bedzie
            > dobrze, zobaczysz. Poradze sobie, potrzebuje tylko troche czasu.
            >
            > Dzieci sa bardziej rozumne od doroslych, dopoki ich tego nie oduczymy.
            > Najwazniejsze zeby ichnie oszukiwać.
            > Trzymaj się, wyplacz sie porządnie, jak długo sie jeszcze umie płakać, nic
            > naprawdę zlego sie nie stanie.
            >

            Masz rację....powinnam z nim pogadac , wyjasnic mu....bo na razie widzi mame
            ryczac po katachcrying i pewnie wydaje mu sie ze to jego winacrying.Dziękuję nangaparbat3
            • nangaparbat3 Re: mam dość;( 10.12.06, 18:32
              Wytłumacz mu koniecznie.
              A wiesz, ja czasem robie takie przedstawienie - no taniec wściekłego czarownika
              wokoł ogniska, straszne miny i skoki, no po prostu udaje, nie, nie udaję,
              zamieniam sie w rozwscieczona tygrysicę - to naprawde działa. A moze i maly by
              sie ubawił?

              Teraz muszę spadać, siedze od wczoraj na robotą, ktorej nienawidzę sad
              • ona_niepokorna Re: mam dość;( 11.12.06, 11:49
                nangaparbat3 napisała:

                > Wytłumacz mu koniecznie.
                > A wiesz, ja czasem robie takie przedstawienie - no taniec wściekłego czarownika
                >
                > wokoł ogniska, straszne miny i skoki, no po prostu udaje, nie, nie udaję,
                > zamieniam sie w rozwscieczona tygrysicę - to naprawde działa. A moze i maly by
                >
                > sie ubawił?
                >
                > Teraz muszę spadać, siedze od wczoraj na robotą, ktorej nienawidzę sad
                Strasznie dziękuję za radywink może też tak poszaleje.
                Pozdrawiam
                B
                • nangaparbat3 Re: mam dość;( 11.12.06, 21:27
                  Nie dziekuj, wyznam Ci szczerze...
                  Zawsze jak komuś doradzam, czuje się jakoś głupio i troche zawsztydzona, jakbym
                  robila coś zlego, bo tez i z radami tak jest.
                  No ale czasem do mnie dochodzi, ze ktoś sprobował, i pomogło.
                  No i nie wiem.

                  A jak Ci dzisiaj? Czy pogadalaś z synkiem? A moze coś się zmieniło - w
                  sytuacji, albo w Twojej ocenie tej sytuacji?
                  POzdrawiam Cie serdecznie
                  N.
                  • crazysoma Nanga 11.12.06, 22:01
                    > No ale czasem do mnie dochodzi, ze ktoś sprobował, i pomogło.
                    > No i nie wiem.

                    Ja bede probowac. Nie wiem tylko czy sie zbiore przed swietami. Bo na dodatek
                    moje plany wyjazdu wziely w leb... Taka koncowka roku - jakis koszmar - efekt
                    domina jak to powiedziala Pho. Jak sie juz zbiore to Ci powiem czy dobrze
                    radzilas smile ale i tak wiem, ze dobrze. I tak czy inaczej, dziekuje Ci bardzo.
                    smile
                  • ona_niepokorna Re: mam dość;( 12.12.06, 11:13
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Nie dziekuj, wyznam Ci szczerze...
                    > Zawsze jak komuś doradzam, czuje się jakoś głupio i troche zawsztydzona, jakbym
                    >
                    > robila coś zlego, bo tez i z radami tak jest.
                    > No ale czasem do mnie dochodzi, ze ktoś sprobował, i pomogło.
                    > No i nie wiem.
                    >
                    > A jak Ci dzisiaj? Czy pogadalaś z synkiem? A moze coś się zmieniło - w
                    > sytuacji, albo w Twojej ocenie tej sytuacji?
                    > POzdrawiam Cie serdecznie
                    > N.

                    Witaj nangaparbat3,
                    Dziekuję za wsparcie....dla mnie to wiele znaczywink.....przepłakałam sporo nocy i
                    nic się nie zmieniło...zastanawiam się jakie błędy popełniam...ale to już i tak
                    nic nie zmienicrying. Jakoś dochodzę do siebie..postanowiłam że wezmę się w
                    garść..jak przyszedł mój zastroskany synek i ze smutkiem w oczach zapytał co się
                    dzieje dlaczego jestem taka smutna i płacze.....postanowiłam z nim pogadać
                    .....dobrze mi to zrobiło.......i cóż trzeba żyć dalej....samotnie nie samotnie
                    zawsze będzie mój synuśwink.

                    Pozdrawiam serdecznie
                    B
                    • nangaparbat3 Dobry wieczor, Niepokorna 12.12.06, 22:17
                      chcialam tylko zyczyc spokojnej nocy, takiej przespanej, może pięknie
                      prześnionej?
                      Nie mysl o błędach - wszyscy je popelniamy, nawet tacy, co to sie bardzo
                      pilnuja (może ci najwieksze?). W kazdymm razie błędy nie są Twoją
                      specjalnością, i naprawdę nie ma co sie nad nimi rozwodzić.
                      Trzymaj sie cieplutko, pozdrawiam, N.
                      • ona_niepokorna Witaj nangaparbat3;) 13.12.06, 13:11
                        Dziękuję za ciepłe słowawink..spać niestety nie moge...budze sie w środku nocy i
                        myśle....zastanawiam się dlaczego ktoś tak bliski z dnia na dzień staje sie dla
                        mnie obcą osobą....ciężko mi crying......teraz siedzę w domku bo mój synek jest
                        chory i to wcale mi nie pomaga. Wolę jednak pracować mimo iż ostatnio narzekałam
                        na bardzo duzo pracy...ech..ale w praca to dla mnie chwila zapomnienia

                        Pozdrawiam imiłego dnia życzę
                        B

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka