marek_gazeta
03.01.07, 10:43
Kiedyś musiał przyjść ten dzień - zadebiutowałem wczoraj jako Weekendowy Tatuś, spędzając kilka godzin z dziećmi w byłym mieszkaniu. Troszkę krzyżówek, potem gra w statki i czytanie przed snem. Niestety, nie odbyło się bez poważnego spięcia z kobietą (moja w sumie wina, zgodziłem się na zabawę ruchową w JEJ pokoju, kiedy wyszła z mieszkania, a ona odkryła ślady po zabawie), więc w pewnym sensie fastart. Może następnym będzie lepiej, w zasadzie musi być, bo inaczej kolejnego razu nie będzie. Nie było mi łatwo (wspomnienia, widok kobiety); mama chyba powinna na czas tych spotkań wychodzić.
Potem basen, kawalerskie zakupy (jak długo można żywić się cukierkami?) no i przed północą usnąłem, śniąc o ponętnych i niekoniecznie uczciwych rozwódkach. W sumie dzień do przodu, tylko trzeba będzie tak wytrzymać następnych 5 lat.