Dodaj do ulubionych

Debiut Weekendowego Tatusia

03.01.07, 10:43
Kiedyś musiał przyjść ten dzień - zadebiutowałem wczoraj jako Weekendowy Tatuś, spędzając kilka godzin z dziećmi w byłym mieszkaniu. Troszkę krzyżówek, potem gra w statki i czytanie przed snem. Niestety, nie odbyło się bez poważnego spięcia z kobietą (moja w sumie wina, zgodziłem się na zabawę ruchową w JEJ pokoju, kiedy wyszła z mieszkania, a ona odkryła ślady po zabawie), więc w pewnym sensie fastart. Może następnym będzie lepiej, w zasadzie musi być, bo inaczej kolejnego razu nie będzie. Nie było mi łatwo (wspomnienia, widok kobiety); mama chyba powinna na czas tych spotkań wychodzić.

Potem basen, kawalerskie zakupy (jak długo można żywić się cukierkami?) no i przed północą usnąłem, śniąc o ponętnych i niekoniecznie uczciwych rozwódkach. W sumie dzień do przodu, tylko trzeba będzie tak wytrzymać następnych 5 lat.
Obserwuj wątek
    • libra22 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:05
      A czemu 5 lat?
      Wiesz co - nie wiem jak reaguje twoja zona, ale dla mnie wizyty byłego u syna w
      moim mieszkaniu były też trudne. Wydaje mi się, że jeśli jest taka możliwość
      (pewnie u Ciebie jej nie ma) to najlepiej jest jak tata spęda czas z dziećmi w
      swoim mieszkaniu.
      • marek_gazeta Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:17
        Ja to rozumiem, tylko:
        - "nic" jej nie zrobiłem, rozstaliśmy się w spokoju
        - godziny są ściśle określone i wiadomo, kiedy wychodzę
        - chciałbym im czytać przed snem, dopóki oni tego chcą
        - w moim obecnym miejscu pobytu nie ma infrastruktury (książki, gry, komputer, łóżka dla dzieci itp.), może za czas jakiś
    • erzsi Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:17
      Nie przejmuj się, początki są zawsze trudne, następny raz będzie łatwiejszy.
      W sumie to muszę przy też pierwszej wizycie mojego jeszcze męża u dzieci
      zacisnąć zęby i ugryźć się w język zanim wygłoszę jakąkolwiek krytykę pod jego
      adresem. Może mi się uda wink.
      Mówisz, że lepiej, żebym zostawiła dzieci same z tatusiem? W sumie to nie ma
      sprawy.
      Też mnie zaintrygowało co za magia jest w tej piątce wink.

      • marek_gazeta Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:19
        Za 5 lat dzieci będą starsze i wiyzty będą mogły odbywać się rzadziej i inaczej wyglądać.
        • libra22 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:26
          Sądzę, że juz wcześniej bedziesz je brał do siebie. Mój były np kupił
          specjalnie łózko dla syna, mowil mu jak urządza mieszkanie i małemu to się
          podobało.
          • libra22 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:26
            A czemu chcesz je rzadziej widywać? tzn jak często teraz je widujesz?
          • marek_gazeta Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:27
            Tak mam zamiar zrobić, ale na razie nie mam stałego mieszkania. Zresztą mieszkam tam trzeci dzień.
            • libra22 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:28
              Rozumiemsmiletrzymaj się
    • sbelatka Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:32
      Marku, drogi Marku...

      Nie wiem jak to jest u Ciebie.
      Ale to mnie moj mąż "spuścił" dla innej kobiety.

      I owszem - niech sie spotyka z dziecmimkiedy chce.
      nawet, prosze bardzo, w naszym domu.

      Ale zybym z etgo powdu MUSIALA szukac miejsca gdzie sie podzieje...

      To wydaje mi sie lekka pzrzesadą.

      Owszem
      jak JA zechce wyjsc - to wyjde.
      ale samopoczuie mojego przyszlego exa.. nie sądze ze powinna stanowic priorytet.


      • marek_gazeta Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:38
        smile)) Nie, nikogo nigdzie nie spuściłem, sam zostałem spuszczony jako nie rokujący.

        Nie chodzi mi o moje samopoczucie, po prostu widzę jej nienawistną, zaciętą twarz. Dała mi już wcześniej do zrozumienia, że w jej mieszkaniu jestem persona non grata i chciałaby, żebym dzieci zabierał i się jej nie pokazywał na oczy. Dlaczego mnie tak nie cierpi to do końca nie wiem - ale mam teorię. Otóż ona wykonuje bardzo dobrą robotę, żebym za nią tak bardzo nie tęsknił, natomiast ja nie zrobiłem niczego, co by jej pozwoliło zagłuszyć wyrzuty sumienia - nie dałem się sprowokować do żadnych chamskich zachowań, siła spokoju. Dostała, co chciała (rozwód i wyprowadzka), ale z własnym sumieniem pozostawiłem ją sam na sam, bez żadnego wsparcia.
        • ak70 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 11:44
          Marku... ukarałeś ja w najbardziej dotkliwy ze sposobów...
          A co do dzieci - powoli ułoży się. Mój m. jak mieszkalismy osobno zabieral
          starszego na noc do siebie i kupil mu spacjalnie... dmuchany materac, zeby
          dziecko mialo na czym spac sad( Paranoja, prawda? Syn nie cierpiał tego
          materaca, a tatus wysypial sie na dwuosobowym łóżku. Potem sie zastanawial
          (mąż) CZEMU syn przestal chciec do niego przychodzic... pewnie to wredna i
          zlosliwa żona mu nagadała bzdur (!!!). No comment's...

          Będzie dobrze... początki zawsze są trudne smile)
        • sbelatka Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 13:26
          Marku, drogi Marku.

          poniewaz jestem z Wami dopiero od 2 czy 3 tygodni wiec nie znam Waszych
          historii.

          ale cos tak zaczynam przeczuwac, ze jestesmy tu tylko MY, ktorzy czujemy sie
          porzuceni, wykorzystani teraz lub przez lata.
          my, dla ktorych nasze rozwody sa problemem.

          no i musze Ci powiedziec, ze latwiej mi bylo myslec o rozstaniu z męzem gdy
          sie "wyszykowal" na Sylwestra ze swoja nowa kobieta niz gdy na drugi dzien
          opowiadal jak to nas zabezpieczy, jak to sie bedzie spotykal z dziecmi
          CODZIENNIE, jak to bedzie mi pomagal pzry domu gdyby co ( ktory nam zostawi).
          I gdy potykam sie o jego SMUTEK jednak i brak sily na realizacje takiego cudngo
          planu - jak zycie w krainie szczesliwosci z 20 lat mlodsza laską...

          To moze faktycznie Twoja zona Ci ulatwia...

          choleraka, alez to wszystko jest trudne...
          ale podobno tylko do chwili nim stanie sie proste.

          Kurcze.
          W tej chwili jest we mnie jakas sila...
          Skad?
          I na jak dlugo mi wystarczy?

          Mozliwe, ze do "rozpoczęcia faktów" czyli dzisiejszej rozmowy z moja mama
          (nawet nie chce o tym myslec), rozmowy z dziecmi ( nawet nie che o tym myslec),
          wyprowadzenia sie męża z domu ( no nie wiem... jak to bedzie)

          Ale wiesz co?
          moze ta twarz, o ktorej myslisz ze jest nienawistna - jest tylko skzrywieniem
          ukrywającycm cierpienie?
          moze?
          któż to wie?

          moze JEJ kraina szczesliwosći takze wydawala sie piekniejsza nim na niej
          wylądowala?
          A teraz okazalo sie, ze trawa tam nie jest takza zielona jak sie spodziewala?

          no coz.
          pozdrawiam
          Beata



    • julka1800 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 13:07
      tak... a wiec tak to wygląda z drugiej strony...

      tylko nie rozumiem, dlaczego zamieszanie jakie zrobiliscie w JEJ pokoju bylo
      powodem spiecia. To chyba normalne, ze jak zabawa to zostaja "slady", no chyba
      ze zdemolowaliscie meble smile)

      Wierze, ze jest bardzo ciezko taka wizyte odbyc za pierwszym razem, potem juz
      chyba lzej. Naprawde, mimo ze u nas to ja zostalam zostawiona wierze ze ojcu
      dzieci bylo i jest ciezko. Ale mnie rowniez i to bardzo, bo to przypomnienie
      tego co bylo. Dlatego ja wole wychodzic z domu, choć uwazanie tego za powinnosc
      byloby "naduzyciem"
      • marek_gazeta Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 13:37
        Ślady były minimalne - jedna z rzeczy stała trochę inaczej, ale właśnie to ją tak wkurzyło. W JEJ pokoju ma być bezwzględnie tak, jak ona sobie życzy; nikt nie ma prawa tam nic zmieniać, pozostawiać albo przestawiać. Z trudem toleruje moją obecność (nawet przed rozwodem), czasem wyrzuca dzieci. Jakaś mania? Nie wiem.

        > Dlatego ja wole wychodzic z domu, choć uwazanie tego za powinnosc
        > byloby "naduzyciem"
        Źle się wyraziłem - skrót myślowy - powinno być: "powinna wychodzić dla własnego komfortu psychicznego".
        • libra22 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 14:21
          Powiem szczerze, że chciałabym, żeby w naszym dawnie wspólnym, a obecnie moim i
          syna mieszkaniu, mój były nie przebywał.
          Być może to wredota, ale denerwuje mnie to, że on chyba czuje się tu jak u
          siebie (świadczyło o tym to, że np kładł się na "drzemkę", zamiast zajmować się
          synem, a małemu w tym czasie włączał komputer). Ma swoje nowe mieszkanie, ma
          domek letniskowy, do którego nie zdążyłam pojezdzić, dlaczego jeszcze tu, gdzie
          zostałam ja, ma się czuć jak u siebie? Ma auto, więc nie ma problemów z
          zabraniem małego do siebie.
          Ja chyba potrzebuję zaznaczenia wyraźnego zaznaczenia granic.
          A ogólnie utrzymujemy spokojne i poprawne stosunkismile
          • anikab Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 14:49
            Gratuluję Markowi. Szkoda, ze była podchodzi do wizyt zbyt emocjonalnie. W
            koncu to dzieje sie na jej życzenie, wiec o co ma pretensje i się wyżywa?
            Markowi jest na pewno trudniej - jej widok, mieszkania...
            Ja przebywam u rodziców, i mój jeszcze mąż przyjezdza tutaj do syna. Nie dam mu
            dziecka na weekend, bo dziecko nie jest wystarczajaco do niego przywiazane. Nie
            wiem, kiedy bedzie ten moment. Chciałabym, by najpierw spedzili weekend pod
            moim nadzorem smile, ale przecież mąż nie zabierze mnie do naszego mieszkania,
            gdzie siedzi z panienką. No i nie życzę sobie kontaktu mojego dziecka z ową czy
            inną panienką, nie teraz, ale kiedy? Moje dziecko bedzie miało dziwne pojecie o
            rodzinie ...Własnie pałcze, konczę..
            • tricolour A co to za dziwne podejście? 03.01.07, 19:54
              Co to za tłumaczenie, że dziecko nie jest wystarczająco przywiązane. A jak ma
              być bardziej przywiązane skoro utrudniasz kontakty?

              "Nie dam mu dziecka" - możesz odkurzacz dać albo inną rzecz, ale nie dziecko.
              Dziecko nie jest rzeczą do dawania...

              "No i nie życzę sobie kontaktu mojego dziecka z ową czy inną panienką" - a to
              już nie ma nic wspólnego z rozumem. Bo swoje problemy z panienkami powinnaś
              rozwiązać sama, a nie używac dziecka jako tarczy albo karty przetargowej.
              • anikab Re: A co to za dziwne podejście? 03.01.07, 23:23
                Tri, nie zaskoczyłeś mnie odpowiedzią i oburzeniem smile
                Nie utrudniam kontaktów - lecz przestałam już o nie błagać, nikogo się nie
                zmusi do bycia rodzicem. Na argument, ze nie ma na benzyne, proponowałam mu
                zwrot kosztów.
                Uważasz, że półtoraroczne dziecko, które od urodzenia widzi ojca co dwa tyg
                (rzadziej, niż ekspedientkę w sklepie), można zostawic z tymże ojcem na dwie
                doby? W obcym dla tego dziecka otoczeniu? I w dodatku ze zmieniającymi się
                panienkami? smile
                Chcesz wiedzieć, jak wyglada kontakt ojca z synem? Chcesz czy nie, napiszę.
                Otóż ojciec patrzy na syna, trochę sie z nim bawi, zerkajac na telewizję, po
                czym drzemie, bo dziecko nauczyło sie bawić samo, jest mało wymagające. Gdy
                trzeba małego nakarmic lub przewinąć, ja okazuję sie niezbędna. Próbowałam
                wychodzić z domu (chociaz to trudne na wsi u moich rodziców - nie mam dokąd),
                to wtedy wysłuchiwałam, że jestem złą matką. Po 4 godzinach ich "kontaktów" mąż
                dostaje sms-a i znika.
                Mam liczyc na to, że, gdy maż zabierze syna do swojego swiata, bedzie
                opiekunczym i odpowiedzialnym ojcem? Musze mieć podstawy ku temu. Jestem matką
                i dobro małego jest dla mnie najważniejsze.
                I co mogę zrobic w tej sytuacji? Czy ktoś mi moze coś doradzić? Bez czepiania
                sie słów lub sformułowań? Każdy tutaj rodzic wie, co chcę powiedzieć.
                • tricolour To Twój ex chce takiego malucha... 04.01.07, 18:57
                  ... na dwie doby? Tego to bym nie wymyślił - spodziewałem sie raczej, że dziecko
                  ma dobre kilka lat skoro tatusiowi przyszła ochota na zabieranie na weekend.
                  Załozyłem, że tatus ma stosowne wyposażenie pokoju dla dziecka itp.

                  Widac za dużo załozyłem, a za mało wiedziałem. Przepraszam.
                  • anikab Re: To Twój ex chce takiego malucha... 04.01.07, 23:26
                    W porządku. Jakis czas tutaj bywam i pogodziłam się z Twoim sposobem
                    myślenia smile Czasem przydaje się komus żalącemu się, głównie "nowemu", wylac
                    wiadro zimnej wody na głowę. Tylko trzeba uwazać, żeby to nie odniosło skutku
                    przeciwnego do zamierzonego.
                    Tak, mam poważny problem. On chce takiego malucha na weekend. Tłumaczę mu, ze
                    trzeba to przeprowadzic stopniowo, ale nie mam pojecia, jak. Boję się tego
                    cholernie. W mieszkaniu ma warunki, przeciez mielismy tam mieszkać razem. Z
                    organizacją sobie poradzi. Tylko boję się, że opiekę nad małym zrzuci na
                    panienkę lub zaprzyjaźnionych sąsiadów - taki typ. Nie mam pojecia, nie dał mi
                    szansy pokazać się od dobrej ojcowskiej strony.
                    Ty Tri pewnie mi nie pomozesz - jesteś juz ojcem z wiekszym stażem (w
                    małzeństwie, nie rozwodzie). Jak przyjdzie czas, pewnie załozę odpowiedni
                    wątek, by szukać pomocy.
          • alexolo dla czego!!? 03.01.07, 14:51
            nie mozesz zabrać pociech / pociechy na te kilka godzin gdzieś gdzie
            jest fajnie ..inaczej...dla czego idziesz tam gdzie już nie ma twoich
            kontów....ty zdenerwowany ..ona podenerwowana i dziecko to
            widzi...nierozumiem..

            może nie masz warunków...może pomysłów...nie wiem o co chiodzi...ja bym
            w zyciu nie przekroczyła progu domu męza..i jeszcze dla potrzeb
            dzieci udawała że dobrze sie bawie!!
            • marek_gazeta Re: dla czego!!? 03.01.07, 15:22
              Mam pomysły, nie mam warunków - na razie. Chcę im poczytać książkę przed snem i pocałować na dobranoc. Robiłem to przed kilka ostatnich lat, prawie codziennie. Chcę się z nimi pobawić ich zabawkami. Nie jestem zdenerwowany, a raczej smutny i nieco zestresowany. Dobrze się z nimi bawię, nie muszę udawać, nie muszę również udawać, że nie ma problemu. Dzieci kumają, o co chodzi, tylko nie kumają, dlaczego tak się stało.

              W weekendy oczywiście będę ich zabierać.
              • markus_wak Re: dla czego!!? 04.01.07, 23:59
                cześć,
                na forum jeszcze chyba nie gadaliśmy. doskonale rozumiem że tak możesz. Ja też.
                I odbywam ostatnio kwerendy po znajomych płci żeńskiej i wczytuje się w to forum
                zaludnione przez niewiasty głównie, aby pojąć (nie)logikę emocjonalną niewiasty
                w trakcie rozstania. Do pewnego stopnia nasza sytuacja (Twoja i moja) sa
                podobne. Nasze kobiety wiedzą że odeszliśmy w akcie zerwania umowy, która nie
                była respektowana przez nie. Ale to my odeszliśmy. No i trwa taki kontredans -
                tobie brak dziecka, tęsknisz, nie chcesz żeby cierpiało więcej niż to wynika z
                faktu Twojej codziennej nieobecności,chcesz żeby nie straciło do Ciebie zaufania
                i usamodzielniło się w ocenie Twojej osoby, i uważasz za naturalne, że żona musi
                Cię znieść w imię dobra dzieci, a żona demonstruje swoja urażona ambicję, bo nie
                uwzględniła, ze kochający ojciec może jej powiedzieć "pa" ale nie dzieciom. To
                jest jazda którą ćwiczę od paru miesięcy. Powodzenia i niezłomnosci. Pocieszyłeś
                mnie, bo już myślałem że stoczyłem sie na absolutny skraj marginesu.
    • bursztynowe Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 17:50
      Marek, sorry, ale "widze nienawistna twarz", "Niestety, nie odbyło się bez
      poważnego spię" itp. czy Ty aby nie dokonujesz projekcji swoich uczuć na nią?
      To że ich nie okazujesz wobec niej (jak piszesz), nie oznacza że nie czujesz (o
      czym równiez piszesz).

      Ma prawo kobieta źle sie czuć z całą tą sytuacją, prawda? Tak samo jak Ty. Macie
      do siebie wiele urazy i nie zniknie to tak od razu. Sytuacja jest mało
      komfortowa dla wszystkich. Nie tylko ze względów lokalowych, ale i
      emocjonalnych. Jak sobie wyobrazasz "widzenia" jak eksia zafunduje sobie factea?
      A ma do tego prawo.

      Poza tym dla tych kolejnych 5 (?)i wiecej lat warto zadbac o dobre relacje z
      eksią. Dla dzieci. Cokolwiek sie myśli o byłej.

      Cokolwiek tendencyje mi sie wydają Twoje opisy: "zła kobieta" i fajny,
      odpowiedzialny facet. Jak w bajce.
      • crazysoma Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 18:09
        Bursztynowe.
        Poznalam Marka. Spedzil na SKSowym Sylwestrze ladnych pare godzin. Nie
        widzialam oznak nienawisci do bylej zony, wystepujacych na "zacietej" twarzy.
        Slyszalysmy Jego krotka rozmowe przez telefon z byla zona i to wygladalo jak
        rozmowa 2 normalnie gadajacych ze soba osob plci obojetnej. Ale jednak nie
        zmienia to faktu, ze ta kobieta pala (i ja okazuje jawnie) dzika nienawiscia do
        Marka. Zapewne nie bezpodstawna, bo, az taka nienawisc musi miec swoje
        korzenie. Marek nie wie dlaczego, uwazam, ze powinien sie dowiedziec, bo byc
        moze to jest nienawisc z gatunku "z milosci tez mozna zaglaskac na smierc". I
        kochajac mozna osaczyc i doprowadzic do uczuc nienawisci. Toksyczna milosc tez
        wystepuje w przyrodzie...
        Nie jestem adwokatem diabla, raczej obserwatorka. I tak jak napisalam,
        wystepujacy na SKSie, w Sylwestra, mezczyzni sa fajni. Dla nas, SKSowych
        kobiet...
        • erzsi Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 19:32
          To właśnie Marek powiedział mi, że wina nigdy nie leży po jednej stronie.
          Że ma świadomość, że on też zawinił i popełnił błędy.
          Nigdy nie uważał się za kryształ, a byłą żonę za siedlisko wszelkiego zła.
          On ją po prostu nadal kocha i nie pogodził się jeszcze z tym co się stało, stąd
          tyle w nim emocji.
          Mówienie w tym konktekście o jego nienawiści to nieporozumienie.
        • bursztynowe Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 19:41
          Stąd też i moje wątpliwości. Jakoś nie wierzę w czarno-biały świat.
          A co na to sam zainteresowany?
        • bursztynowe Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 20:08
          To może uściślę.
          Patrzymy na świat poprzez pryzmat własnych myśli i odczuć. Jeśli przepełnia nas
          gniew to i w innych widzimy to samo. Jedną rzeczą jest obiektywny przebieg
          sytuacji (i tego nie poznamy), a drugą jego subiektywne odwzorowanie u M. W
          gruncie rzeczy w relacji Marka nie ma jakiś szczególnych negatywnych rzeczy,
          które eksia zrobiła - zgodnie z umową na czas widzenia wybyła, a zastała M. po
          powrocie do domu. Toteż sie wkurzyła i znalazła sobie zastępczy pretekst.

          Ma kobita prawo do swoich emocji i nie wierzę by po niej to spływało.
          Nie jestem adwokatem ani jednej ani drugie strony. Co najwyżej nawołuje do
          wznoszenia się ponad swoje chwilowe afekty i spojrzenia na sprawy dalej niż na
          własny pępek, choć zdaje sobie sprawę jakie to trudne.

          Życzę im, by jak najszybciej te emocje opadły, bo wiem jak to wygląda z jednej i
          z drugiej strony.

          _________________________________________________________________
          PS. Pewnie że mężczyźni są fajni. Ja na ten przykład, nawet bardzo.
          No naprawdę. Piękny. Mądry. I skromny.

          • marek_gazeta Re: Debiut Weekendowego Tatusia 04.01.07, 08:34
            Dzięki, Crazy i erzsi, za dobre słowo smile

            Czy Ty myślisz, że rozwód i wyrzucenie mnie z domu przez kobietę, którą kocham, wystarczy, żeby ją znienawidzić? Żartujesz chyba.

            Ja nie wiem, jak to jest, że jesteśmy w stanie ze sobą normalnie rozmawiać pod warunkiem, że się nie widzimy. Co do "zaciętej twarzy", to jest to fakt obiektywny.
            • erzsi Re: Debiut Weekendowego Tatusia 04.01.07, 08:37
              Tak mi jeszcze Marku do głowy przyszło - może to jest jej reakcja na
              wyprowadzkę? Jesteś pewien, że jej chciała?
              • marek_gazeta Re: Debiut Weekendowego Tatusia 04.01.07, 08:46
                Nie wiem, cholera wie, co jej siedzi w głowie. Mówiła, że chce i to jak najszybciej, to i zniknąłem smile zgodnie z umówionym wcześniej terminem.

                Ale nie, zacięta twarz była już przed rozwodem. Chyba... nie pamiętam.
    • tricolour A co się dziwicie. 03.01.07, 19:48
      Nie po to kobieta brała rozwód, by teraz z przyjemnością oglądać Marka.
      Podejrzewam, że gdyby tylko mogła, to by dawnego męża wyrzuciła z pamięci raz na
      zawsze. Niestety przez dzieci nie może tak zrobić i MUSI godzić się na oglądanie
      męża. Ten przymus rodfzi tyle emocji.

      Dla mnie jest to zrozumiałe, bo sam tak miałem przed laty i dopiero kilkuletni
      staż rozwodowy pozwolił ez spojrzeć na mnie w miarę normalnie.
    • weekenda Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 20:19
      po pierwsze mój Tatuś zadebiutował już ... jakis czas temu i dzięki temu
      jestem! smile

      A po drugie spokojnie Marku. Wciąż pamiętam co czułam, jak uciekłam od mojego
      exa a Młody tam został... wyłam. Dosłownie wyłam. Rozpacz ból cierpienie nie do
      wyobrażenia. Każdy widać musi przez coś podobnego przejść. Nie da się tego
      ominąć.

      Potem zostanie spokoj. Dystans. Doświadczenie. Umiejętność radzenia sobie z
      takimi emocjami. I siła. Niewyobrażalna SIŁA.

      Masz chłopaków. Póki co (z tego co pamiętam) są mali. Nie wiem na ile mali ale
      zostaw sobie siły i czas dla nich jak będą starsi. Wtedy będziesz miał jazdę!
      Dojrzewanie, bunty śmunty... wsio przed Tobą.

      A póki co - zajmij się organizacją swojego nowego życia. Zajmij się
      mieszkaniem, nowymi znajomościami (na nic nie licz! przez jeszcze długi czas
      wszystkie związki będą się rozpadały z hukiem!), pracą, sportem, pasją,
      ciuchami, czymkolwiek co pozwoli Ci zająć czymś głowę. Czas działa na naszą
      korzyść. Zobaczysz smile
    • kurka_wodna2 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 21:22
      A może,Marku, zaciętość na twarzy eksi to ostrzeżenie-aby niczego nie oglądać,
      nie otwierać?
      Może to własnie obrona jej prywatności zakłóconej wizytą?

      A może zapomniała coś schować i denerwowała sie tym,że zobaczysz, przeczytasz?

      Myślę,ze było jej potwornie ciężko-taka sytuacja to udowodnienie jej porażki w
      życiu osobistym, to świadomość spapranego życia, klęski w wyborze partnera,
      straconej młodości, bólu dzieci... (to ja tak odczuwam).
      • marek_gazeta Re: Debiut Weekendowego Tatusia 04.01.07, 08:49
        > klęski w wyborze partnera

        No, no... nie zawsze było tak źle, no i "stuknąłem" jej dwóch naprawdę ekstra chłopaków. Nie każdy umie wink
        • julka1800 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 04.01.07, 22:21
          marek_gazeta napisał:

          > > klęski w wyborze partnera
          >
          > No, no... nie zawsze było tak źle, no i "stuknąłem" jej dwóch naprawdę ekstra
          c
          > hłopaków. Nie każdy umie wink

          sa i tacy ktorzy "stukaja" dwóch narazsmile
          to dopiero wyczyn!
          • anja_pl Re: Debiut Weekendowego Tatusia 04.01.07, 23:00
            myślę, że lepszym jest chłopca i dziewczynkę, a nie tylko jednopłciowo ;p;p;p
        • clio11 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 05.01.07, 18:36
          Witam
          Drogi Marku, przy pierwszej lepszej okazji zabieraj dzieci-czy do MacDonalda,
          czy do ogrodu botanicznego. Byle zejść z oczu Byłej. Nie ma sensu szarpać sobie
          i jej nerwów. Dzieci i tak wyczują, że coś "nie teges". Pamiętaj, że jest to
          osoba, od której zależy teraz-w jaki sposób i z jaką częstotliwością odwiedzasz
          dzieci. Jej zachowanie i nastawienie do Twojej osoby będą rzutowały na Twoje
          relacje z potomstwem, czy tego chcesz, czy nie. Lepiej mieć w niej-jeśli nie
          sojusznika, to przynajmniej nie wroga.
          Wierz mi na słowo. Pozdrawiam.
    • bazyliada Re: Debiut Weekendowego Tatusia 03.01.07, 22:05
      Poruszyłeś Marku swoim debiutem wiele osób smile

      najlepiej jest być Tatą, który jest zawszy przy dziecku,
      niestety czasmi jest to niemożliwe,
      chociaż bardzo by sie tego pragneło,

      Marku może Cie to marnie pocieszy, ale fajnie maja Twoje dzieci, że jesteś
      chociaż weekendowym tatą; mój synek ( Markiem zwany smile) widzi swojego tatę raz
      na trzy, cztery miesiące i prawda jest taka, że chcociaż się bardzo kochają,
      własciwie się nie znają,

      no i najważniejsze, że Tobie zależy na byciu ze swoium dziećmi,
      sprawy tego jak te kontakty powinny byc urządzone ułożą się
      pewnie wcześniej niż za 5 lat smile
      pozdrawiamsmile

      • woman-in-love z drugiej strony 03.01.07, 22:53
        tatuś zabierał dzieci co drugi weekend najpierw na bazen, potem na łyżwy,
        wszystko w towarzystwie kochanki niewiele od nich starszej. W poniedziałek były
        chore, ja brałam zwolnienie,po dwóch tygodniach historia powtarzała się.
        Wolałam, żeby pan tatuś przyszedł, posprzątał im pokój, lub dopilnował
        odrobienia lekcji, cos wyprał, przygotował kanapki na następny dzień itp. Nic z
        tego. Proponowałam nawet, ze chętnie opuszczę dom na dwa dni. Cóż, tatunio
        wolał randki z dziećmi poza domem. Skomentuje tez groszowe alimenty, a na
        widzeniach" puszczał kasę na bzdury, az się dzieci dziwily.
        • maza15 Re: z drugiej strony 03.01.07, 23:15
          Naprawdę byś chciała żeby prał,sprzątał i gotował w Twoim domu?Nie wierzę.I
          jeszcze kontrolujesz na co traci pieniądze?po rozwodzie?Przeciesz płaci
          alimenty,zabiera dzieci na basen itp to też kosztuje...
        • bursztynowe Re: z drugiej strony 04.01.07, 01:07
          Co to ma do sprawy Marka?
          • chochlinka Ciągle jeszcze iskrzy... 04.01.07, 09:17
            Powspominamy? Ex na początku miał bywać u dzieci w poniedziałki,środy i piątki
            i co drugi weekend cały jego.Zdarzało mi się go ściągac do dzieci na noc jak
            miałam dyżur a nie miałam z kim dzieci zostawiać.Z jednej strony chcialam,żeby
            z nimi był.Drugie moje ja chciało,żeby on zniknął z powierzchni ziemi.Cieszyłam
            się,że dzieci go mają i szlag mnie trafiał,że tylko na tyle. Czasem się
            cieszylam,że siedzą w domu bo w podłości swojej wiedziałam,że wtedy nie jest
            z "tamtą" tylko poświęca czas dzieciom.Powolusku zaczęło mu to doskwierać i
            zacząl zmiejszać ilość dni.Najpierw tylko bywał z nimi w weekendy a w tygodniu
            mniej,potem już tylko zabierał je w piątkowe popołudnia.Na wakacje zawoził
            swoim rodzicom a jeśli z nimi jechał to na krótko ,potem po drodze nad morze
            dowiedziały się,że albo z "nią" albo wracają do domu(dzieci ją wcześniej znały
            jako koleżankę taty z pracy więc nie udało się uniknąć swoistej konfrontacji i
            tłumaczenia co Anka robi w taty życiu). Dziś pozostały piątkowe wieczory i już
            wspólne wakacje,bo jest nowe dziecko i całą rodziną wyjeżdżają.
            Dzieci już same decydują czy idą do taty czy nie,bo czasem mają inne plany.Nie
            na każdy wyjazd się piszą,bo córka nie kocha nart a syn wakacji u babci.W
            świeta mają podwójną Wigilię,po kolacji w domu zawożę ich do ojca.
            Musiało minąć te kilka lat,żeby wszystko odbywało się bez emocji.
            Jeszcze trochę,Marku i ex ślubna będzie cię traktować normalnie a ty spojrzysz
            na nią TYLKO jak na matkę swoich dzieci. Znowu na Wigilię w tym roku dałam
            exowi barszczyk mojej roboty ,uszka i opłatek. Szkoda tylko,że z teściami nie
            ma zgody,w ich rodzinie się jikt nie rozwodził i to ja jestem ta zła
            rozwódka.Błeeeeeeeeee
        • markus_wak Re: z drugiej strony 05.01.07, 00:18
          tak sobie przeczytałem i pomyślałem, ze z tego jak się ludize rozwodza wynika
          czy musza sie rozwiesć, czy też przeważyły t.zw.zasady. Do kwestii zasadniczych
          włączam zdradę i uzależnienia (decyzja jest tu arbitralnym aktem woli strony
          pokrzywdzonej), ale właśnie stosunek do spraw organizacyjnych wokół dzieci moim
          zdaniem jasno okresla dojrzałość partnerską i jakość rodzica. Różnice w tej
          sferze sa , tak myslę, bardzo trudne do skompensowania. Taki Marek, czy Markus w
          podskokach by skorzystali z okazji. Ja kiedy posprzątałem pokój dzieci pod
          nieobecnośc żony bo jazz był straszny zostałem zrąbany jak beczka smoły przy
          remoncie dachu, ze sie wtrącam i potem dzieci były mi "wydawane" w przedpokoju.
          I tak nie wytrzymałem i innym razem pozmywałem garnki i umyłem sedes. No kurde,
          przeciez to dom moich dzieci. A ja się ich nie wyrzekam. Staram się tego nie
          robić. Ale jak przekroczą granicę nieładu, to pewnie znowu nie wytrzymam i będe
          musiał przepraszać. No to paranoja, nie?
          • blue_a w kwestii formalnej 05.01.07, 00:24
            strasznie fajne: to dom moich dzieci...

            uśmiałam się: straszny zostałem zrąbany jak beczka smoły przy
            remoncie dachu

            nie znałam tego smile
    • meandra13 Re: Debiut Weekendowego Tatusia 06.01.07, 17:27
      Marku, bedzie lepiej... początki sa trudne. Najlepiej byloby, gdybys spotykal sie z Chlopcami gdzie indziej.Byloby Ci latwiej.Ale i tak ułozy sie, to pewne, bo jestes cierpliwy i wiesz co wazne dla Dzieci.
      Potwierdzam opinie Crazy, mezczyzni SKS-owi sa naprawde OK smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka