Dodaj do ulubionych

Raz kozie śmierć,

04.01.07, 21:39
chcę zadać to pytanie. Właśnie Wam, bo macie dobrze poukładane w głowach,
uśmiecham się, ale tak, przecież to prawda. Przez coś przeszliście. Nie byłam
nigdy w formalnym związku, ale mimo to...Dobra, do rzeczy. Otworzyłam jeden z
niedawnych wątków i tam o ukrywanej chorobie psychicznej jednego z partnerów
jako przyczynie rozpadu związku. Wobec ludzi, z którymi mi po drodze nie
ukrywam, że cierpię (?) na zaburzenia nastroju (choroba afektywna
dwubiegunowa; leczę się). Ten aspekt więc odpada. Zastanawiam się jednak
głęboko, czy...tak, czy można kochać kogoś, komu raz jak na roller-costerze,
kolorowo, gadatliwie, fruwająco; innym zaś razem świat się za chwileczkę
kończy i umieramy panie. Depresja to spokój, hypomania daje mi radość, ale
wiem już, że może dać gwałtowność. Nie uszkadzam ludzi fizycznie, nie, ale
prowokowana słownie oddaję (też słownie) z siłą zwielokrotnioną. Czasem myślę,
że potrzeba dużej dojrzałości, siły, aby ze mną być. Mądrości też... Rozumie
mnie tak naprawdę matka - paradoksalnie smile - może dlatego, że nie wchodzi w
moje nastroje, tylko trzeźwym oglądem świata pionizuje. Wlewa optymizm, gdy
jestem załamana. I już chyba tylko ona rozumie mój taniec radości, gdy coś
mnie cieszy wink Ale do diabła. Chcę być z facetem. Nie z matką przecież. Dwa
poważne związki. Nie wdając się w szczegóły, rozleciały się. Moje pytanie nie
ma na celu mnie pogrążyć. Rozstania zwykle mają splot przyczyn, nie obwiniam
wyłącznie siebie; ale jestem po ludzku ciekawa, czy ktoś z uroczo/gwałtownie
rozhuśtanymi nastrojami może być kochany. Zależałoby mi szczególnie na
odpowiedzi ludzi, którzy mają jakieś doświadczenia w byciu ze "świrusami" wink
Albo sami nimi są. I tego...raczej nie piszcie, że to kwestia indywidualna smile
Obrazek z filmu tylko jeden, ale tragiczny. Wirginia Woolf w "Godzinach", jej
mąż (też pisarz?), tonujący ją, ogromnie kochający. Dobra, finał nieważny.
Wiem tylko o jednym przypadku kochających się ludzi.

--
follow Your dreams
Obserwuj wątek
    • tricolour Jasne, że można. 04.01.07, 21:45
      I to jest zupełnie serio odpowiedź. Jeśli ktoś żyje, to ma różne nastroje - tym
      się różnimy od maszyn zawsze jednakowych.

      No chyba, że latasz z siekierą za facetem, a potem rzucasz ją nagle i zaczynasz
      całować. Zresztą skoro wiesz o sobie aż tyle, to rób z tej wiedzy użytek...

      smile)
      • blue_a jak? 04.01.07, 21:50
        dzięki za odpowiedź. bałam się napisać.
        to nie jest do końca takie proste (że mam robić z wiedzy o sobie użytek).
        gwałtowność daje brak dystansu do siebie i innych. nie smile zero noży i siekier.
        nawet scyzoryk nie. ale czasem słowa, które choć są prawdą, mogą potwornie
        zranić. kochający człowiek będzie w stanie zrozumieć?
        • tricolour Nie powiem jak Ty masz zrobić... 04.01.07, 22:04
          ... bo nie wiem.

          Napiszę, co sam zrobiłem - bo to ja jestem winny rozwodu. W 99%.
          A ten jeden procent mojej niewiny to tak dla rozmnożenia... smile)

          I też się bałem, co z tym fantem zrobić, gdy "ta kobieta" zapyta. Więc
          powiedziałem sam, na pierwszej randce, kiedy uznałem, że może coś z tego będzie...
          Wiem, że zrobiło to duże wrażenie, bo ludzie raczej niechętnie przyznają się do
          porażek, a już w ogóle ukrywaja przyczyny. Nie ukryłem niczego licząc, że albo
          spotykam właściwą kobietę albo dostanę dowód, że spotkałemj niewłaściwą i szkoda
          dalszych emocjonalnych inwestycji.

          Skoro tyle o sobie wiesz i leczysz się, to zrobiłas wszystko, co można. Kto nie
          zrozumie ten niewart zachodu...
          • blue_a Re: Nie powiem jak Ty masz zrobić... 04.01.07, 22:11

            Ufff smile
            Dzięki, że jesteście.
          • bursztynowe Re: Nie powiem jak Ty masz zrobić... 04.01.07, 23:18
            Zaimponowałeś mi. Powaga.
            • blue_a Re: Nie powiem jak Ty masz zrobić... 04.01.07, 23:33
              a ja? smile
      • bazyliada Re: Jasne, że można. 04.01.07, 21:57
        Hej niebieska wink
        każdy człowiek ma prawo do miłości, taki slogan smile
        człowiek, który jest świadomy swojej choroby, który robi co może żeby sobie
        pomóc ma jak najbardziej prawo do miłości smile
        hmm trudno podac konkrety, ale w wielu związkach jedna osoba czasmi potrzebuje
        więcej wsparcia od drugiej strony smile
        powodzenia smile
        • blue_a Re: Jasne, że można. 04.01.07, 22:00
          Jupi!
          Strasznie, strasznie dziękuję.
    • weekenda Re: Raz kozie śmierć, 04.01.07, 21:59
      przeczytaj to bardzo uważnie i spokojnie:

      1. każdy zasługuje i ma sznasę na miłość

      2. problem w tym, kogo wybieramy

      3. wybieramy tych, których zachowania i reakcje są nam znane, nie obce, są dla
      nas czytelne i zrozumiałe

      4. nasi rodzice chcieli dla nas dobrze. Kochali nas

      5. Ale nasi rodzice byli tylko ludźmi i też popełniali błędy

      6. nasi rodzice nas czegoś nauczyli, pokazali nam jakiś sposób na życie; to był
      ich sposób na życie

      7. ten ich sposób prawie zawsze jest dla nas nie dobry

      8. znamy tylko taki sposób na zycie. Ten, który pokazali nam rodzice

      9. jeśli na naszej drodze stanie ktoś kto powiela, nawet dla nas podświadomie,
      ten sposób na życie jaki znamy, ale który nie jest dla nas dobry, my i tak go
      łykniemy nazywając go "drugą połówką"

      10. i kłopot gotowy

      Nie jesteś w tym co opisałaś jedyną. Ja też tak mam. Wybieram partnerów, którzy
      spełniają jakieś tam moje oczekiwania, które znam. Które są dla mnie oczywiste
      i sa mi znane ale nie są dobre.

      Jaką piosenkę lubisz? znaną czy nowiutką? rozumiesz mnie? i tu jest klu
      programu. Dopóki się nie wyzwolisz z pęt błędów domu rodzinnego nie masz szans
      na normalny i dobry dla Ciebie związek.

      Tyle.

      ps. ja wciąż pracuję nad sobą aby zrzucić z siebie złe okowy domu rodzinnego...
      • blue_a Re: Raz kozie śmierć, 04.01.07, 22:02
        Ha, nie lubię obwiniania rodziców, ale coś ciekawego właśnie mi podpowiedziałaś.
        Dziękuję smile
        • weekenda Re: Raz kozie śmierć, 04.01.07, 22:14
          Ja też nie. I kocham moich Rodziców bardzo. Mimo, że Tata nie żyje już od lat a
          Mama nieba by mi teraz uchyliła. Ale wiem jakie straszne błędy popełnili. Nie
          chcieli, ale jednak.

          Jest tego dobra strona. Człowiek ma po to rozum aby sobie z tym radzić, aby
          naprawiać. Zresztą pewna Bardzo Mądra Kobieta powiedziała mi całkiem
          niedawno: "dorosłość to ciągłe rozprawianie się z błędami, ktore ktoś popełnił
          z naszym dzieciństwem".

          Przyjrzyj się temu co zrobiono z Tobą w Towim dzieciństwie:
          co robiła Twoja Mama
          co robił Twój Tata
          kim dla Mamy był Twój Tata
          kim dla taty była Twoja Mama
          co jedno mówiło do Ciebie o drugim i w jakim świetle siebie stawiali nawzajem

          Jak sobie to wsio poprzypominasz i odpowiesz na te pytania, to zrozumiesz
          dlaczego Twoje dwa ważne dla Ciebie związki szlag trafił.

          Ja już wiem smile i tego Tobie zyczę!
          • crazysoma Re: Raz kozie śmierć, 04.01.07, 22:34
            Weeku kochany. Sa takie rzeczy, przez ktore cierpimy z powodu Rodzicow, lub
            tylko Jednego. Sa. I ja o tym wiem. I wiem jak bardzo, kiedy tego nie leczymy,
            moga nam pokrecis zycie. nam i naszym bliskim. A my, nieswiadowmi (ale gdzies
            nam cos jednak dzwoni) zyjemy z tym, myslac, ze to juz tak bedzie zawsze. Az
            (na ogol kiedy sie sypie za duzo), trafiamy na madrego specjaliste i wychodzimy
            z tego. Po roku, dwoch trzech.
            Ale sa tez takie reczy, ktore sa w nas zakodowane genetycznie. Spia sobie
            spokojnie w zakamarkach naszego ciala i duszy przez cale lata, az nagle,
            zupelnie nieproszone, w najmniej odpowiednim momencie, wylaza na swiat i
            zaczynaja swoj pokraczny taniec.
            I co wtedy?
            • weekenda Re: Raz kozie śmierć, 04.01.07, 22:42
              Wiem Słońce wiem... na genetykę i patologię nikt jeszcze nie znalazł lekarstwa.

              Kiedys jeden farmaceuta zadal mi pytanie: czy znam skuteczne lekarstwo. Ja
              zaczęłam wymieniać jakieś aspiryny, witaminy i inne p-ciw-bólowe. A on ponowił
              pytanie: ale lekarstwo powinno wyleczyć. czy znam takie? No to się
              zapowietrzyłam... i sama doszłam do tego, że nie ma takiego... Jak dotąd
              medycyna nie wymysliła skutecznego lekarstwa. Niektóre cos eliminują, niektóre
              zaleczają. Ale żadne nie leczy... Jedyną skuteczną dziedziną medycyny jest
              chirurgia! wycina i koniec! jak to przenieść na forum "rozwód i co dalej"... smile
              • blue_a Re: Raz kozie śmierć, 04.01.07, 22:46

                mogą się pojawić bóle fantomowe smile
                • weekenda Re: Raz kozie śmierć, 04.01.07, 22:50
                  ale na szczęście mijają! smile jak już człek podotyka i przekona sie, że to fikcja
                  to mijają!!!! wink))
                • bursztynowe Re: Raz kozie śmierć, 04.01.07, 23:28
                  po usuniętej głowie?
                  byłoby ciężko

                  btw, zgadzam się w całej rozciągłości w Weekeedą.

                  Walka z tymi demonami to ciężka praca, strasznie ciężka. Ale warto.

                  Choć "... czasami brakuje kamieni"
                  Forrest Gump

                  To chyba kwestia wiary, nie wiem.
    • crazysoma Re: Raz kozie śmierć, 04.01.07, 22:13
      Blue_a a ja mysle, ze nie mozna. Kurcze nie chce Ci dolozyc...
      Nie wiem jak silna jest Twoja choroba, ale znam kobite, ktora spotkala na
      swojej drodze ksiecia z bajki, kogos, z kim chciala spedzic reszte zycia, bo
      choc wizualnie optycznie nie byl (jest) "sliczny", dla Niej byl wyjatkowy.
      Wiem, jak bardzo go kochala. Az ktoregos dnia ksiaze zaczal zdradzac dziwne
      objawy. Jednego dnia zdobywal kosmos, drugiego skalal z okna... Ona bardzo
      wierzyla, ze uda sie pokonac TE cholerna chorobe. Walczyla przez rok. O niego,
      o nich. Ale nie dala rady. Odeszla. Do dzis cierpi z tego powodu. Bo naprawde
      chciala spedzic z nim reszte zycia.
      Zycze Ci powodzenia w walce o siebie. Trzymaj sie cieplutko.
      • blue_a dzięki za głos rozsądku :) 04.01.07, 22:27
        "Mr Jones" z Gere`m, może widzieliście. Chodzenie po krawędzi dachów albo
        siedzenie w miejscu i doły...Bardzo lubię ten film.

        "Pocieszam się", że nie miewam (dotąd? odpukać!) rozkręconej manii, gdy zdobywa
        się kosmos, gdy wydaje się wszystko, co się ma, gdy leciutko bierze się kredyty
        etc. Hypomania to jednak (na szczęście) coś innego. Ta cholerna choroba, wedle
        stanu obecnej wiedzy psychiatrycznej, ma podłoże genetyczne, miłość więc nie
        jest w stanie jej wyleczyć, bądźmy realistami. Godzę się z całkiem realną
        możliwością przyjmowania leków do końca życia. I nie wygłupiam się i je biorę.

        Dzięki, crazysoma, na razie walczę o siebie smile

        taki mały dopisek: lubicie Stinga? ma tę samą diagnozę. kurczę smile ktoś w niego
        jednak wierzy (śmieję się)
        • tricolour Kup kontrabas... 04.01.07, 22:29
          ... albo basetlę. Jesli Twoja choroba przybierze taką forme jak u Stinga, to
          bardzo dobrze...

          smile
          • blue_a Wywalam język :) 04.01.07, 22:36
            A ja celowo nie chciałam się narazić na zarzut megalomanii i już nie pisałam, że
            wielu twórców to wariaci smile Tak tak, nie każdy wariat to twórca smile
            Wybieram grę na fujarce.
            • bursztynowe Re: Wywalam język :) 04.01.07, 23:14
              tak? a znasz jakiegoś NIE wariata?
              • blue_a Twórcę czy człowieka? 04.01.07, 23:35
                o ile tu rozłączność jest smile

                strasznie dużo ludzi normalnych, którzy na hasło "depresja" uciekają. powaga.
        • bazyliada Re: dzięki za głos rozsądku :) 04.01.07, 22:33
          Hej ! ale Tobie przecież nie chodzi o to zeby Ten Wybrany wyleczył Cie z
          tego ???
          Chcesz kochac i byc kochana , prawda?
          więc bierzesz te cholerne leki i ....
          • blue_a Jasny biegun 04.01.07, 22:41
            tej choroby nie jest wcale taki głupi. Tryskam optymizmem itd.
            Tak, chcę być kochana. (Kochać umiem, dowiedziono smile

            Biorę te cholerne, pieprzone leki i...
            coś innego przyszło mi do głowy. może żem sama nie z powodu schorzenia, ale
            jakiegoś innego (eureka wink terapię długą jednak też już zaliczyłam i nie byłam
            żarówką, nad którą pracowało wielu, ale nie chciała się sama zmienić. dość
            dobrze siebie znam...

            może mniej sam schemat miłości...czy miłość (jako taka) ma jakiś schemat? może
            tu coś mi się merda
        • bursztynowe Re: dzięki za głos rozsądku :) 04.01.07, 23:12
          uwielbiam ten film
          tam było takie zdanie, cytuje z pamięci:
          "czy jest coś, dlaczego zrobiłbyś wszystko..."


          może to jest właśnie odpowiedź. tylko trzeba znaleźć taką osobę.
          • anja_pl Re: dzięki za głos rozsądku :) 04.01.07, 23:17
            a nie mozna po prostu dla siebie?
            • bursztynowe Re: dzięki za głos rozsądku :) 04.01.07, 23:20
              to jedna z odpowiedzi
        • anikab Re: dzięki za głos rozsądku :) 04.01.07, 23:38
          Uwielbiam Stinga!
          Super muzyk, jako facet też ma to "coś" smile
    • bursztynowe Godziny 04.01.07, 23:19
      Daruj sobie ten film. Ksiązkę też. Nie dlatego że są złe, wręcz przeciwnie. Sa
      dołujące na maksa. Po co wywoływać wilka z lasu.
    • bursztynowe Jeszcze jedno 04.01.07, 23:30
      Ach, kto Ci naopowiadał że mamy dobrze poukładane w głowach?
      Toż to jakieś pomówienia przebrzydłe, skandal po prostu!
      No wiecie państwo, szczyt wszystkiego.

      Byś się wstydziła, dziecko!
      wink

      Buziaki smile))))
      • blue_a Wzajemnie, dziecko :)) 04.01.07, 23:38

        Za późno. "Godziny" obejrzane. Tak, przyznaję, że nie szukam guza i - szczególnie dotyczy to muzyki - pewnych rzeczy nie słucham. Placebo choćby dołowało...
      • weekenda Re: Jeszcze jedno 04.01.07, 23:50
        bursztynowe napisał:

        > Ach, kto Ci naopowiadał że mamy dobrze poukładane w głowach?
        >


        Ha! i żeś trafił! jasne! nigdy nie twierdziłam, żem jest normalna! nigdy! a z
        czasem jak patrzyłam co się wyrabia na tym padole to tylko utwierdzałam się w
        przekonaniu, żem jest kurde balans nienormalna! no bo jak to? dokoła wsie
        kradną! oszukują! kręcą! wydymowują! kłamią! oszukują! kombinują! a ze mne się
        śmieją i wykpiwają bo m.in. będąc młodą na praktykach kupowałam za własne
        pieniążki guziki nici i przyszywałam je do śpioszków niemowlęcych co to z
        pralni wracały bez guziczków i w ogóle porwane... i nabywałam nikogo nie
        pytając sie o zwrot i szyłam kiedy inne spały i obijały się... i byłam
        dziwadło... i nie byłam zapraszana na np.kawki i herbatki... bo taka dziwna.
        itd itp. zawsze byłam nie z tej ziemi...
        • anikab Re: Jeszcze jedno 04.01.07, 23:58
          jakiż z Ciebie sympatyczny ufolud smile
          Każdy ma coś nie tak poukładane...
        • blue_a Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 00:03
          Ty też? To dobrze...
          To znaczy dla Ciebie niedobrze smile
          Zmieniam, dużo tu ludzi myślących, rozumnych. Pomagacie sobie.
          • libra22 Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 08:46
            Znam jedno małżeństwo, gdy mąż ma to co Ty i sa razem kilkadziesiąt lat.
            I znam inne, w którym czegoś takiego nie ma, ale były i są inne sprawy i mąż
            ciągle staje na wyskokości zadania, kocha, wspiera i w ogóle. To mój ideał
            małżeństwa i prawdziwej miłości, która sprawdzona została w bardzo trudnych
            sytuacjach i trwa już kilkanaście lat.
            Życzę Ci powodzeniasmile
          • ak70 Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 09:28
            Blue... dzięki za ten wątek... bo z Twoja chorobą to troche jak z moim DDA...
            crazy Tobie tez dzięki za post o wychodzących z człowieka uspiopnych zmorach z
            dzieciństwa... a myślałam, że to temat tabu... i że jak napisze to mnie zaraz
            zlinczujecie, że szukam wymówek by nie działać... że nikt nie zrozumie, że nie
            zawsze robisz coś, co da sie racjonalnie wytłumaczyć...
            weekenda... a przed Toba chyle czoła smile)
            • crazysoma Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 10:08
              Mam tylko chwile, wiec szybko:
              Aga. Znam tylko 3 osoby, ktore z dziecinstwa wyniosly wszystko co najlepsze,
              zeby nauczyc sie plywac w doroslosci a nie rozgladac sie rozpoczliwie za kolami
              ratunkowymi
              Ja do nich nie naleze. Ne chce pisac czemu, bo to faktycznie taki temat, ktory
              mozna omawiac face to face z najblizszymi a to jednak forum ogolnodostepne. (W
              kazdym badz razie wiem, co wywoluje moj osobisty paraliz w zwiazkach z ludzmi i
              wiem, jak bardzo mi to przeszkadza i wiem, ze jesli tego nie zmienie, zabije
              uczucia kazdego ksiecia, ktory stanie na mojej drodze) Nie chce tez pisac, ze
              wzgledu na szacunek dla Tej Osoby. Bo Ja szanuje, choc mam poczucie, ze
              mnie "troche" zepsula smile, zanim wypuscila w swiat.
              Rozumiem Twoje wieczne usprawiedliwianie sie, obruszenie, kiedy wypominaja Ci
              prawde (bo tak naprawde doskonale wiesz, ze ONI maja racje, stad tak bardzo sie
              obruszasz) i rozumiem Twoj brak konsekwencji i "strach przez lataniem".
              Ale przychodzi takim moment, ze musisz popatrzec prawdzie w oczy bez
              kamuflowania sie, bez szukania wymowek i isc w troche inna strone mimo
              koszmarnego STRACHU. Nie ma innego wyjscia. Bo samotnosc, frustracja, jaka
              czujesz, zaczyna przynosic negatywne skutki dla Ciebie, otoczenia, dla Twojego
              zycia.
              A kiedy zrobisz malenki kroczek, w nowe, zobaczysz co sie bedzie dzialo dalej :-
              ))))
              Wiesz, ludzie wychodza z roznych problemow dzieki dobrej terapii. Dziecko,
              ktore boi sie samo wychodzic na ulice czy jezdzic winda, skacze po 3 latach
              terapii na bungee (fakt autentyczny), kobieta zarzadzajaca 50 ludzi,
              przezywajaca codzienie mega stres, przestaje sie bac po terapii itd itp.

              p.s. Nie musisz chodzic na terapie grupowa. Mozesz szukac innego wyjscia,
              mozesz szukac nawet w innym miescie, np. Warszawie. Sa terapie przynoszace
              efekty po 2 godzinnych spotkaniach. O nocleg sie nie martw. Przeciez wiesz, ze
              Ludzie na tym forum zawsze pomagaja smile Z kazdej strony.
              Trzymaj sie, buziaki smile
            • bursztynowe Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 10:09
              Ak, DDA to jedno, a wymówki za bezczynnośc to drugie. I tu możesz na nas
              liczyć wink
              • phokara Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 10:28
                Tak sobie czytam i czytam i kiwam glowa ze zrozumieniem (?) i sie ze wszystkimi zgadzam... a
                gdzies tam jakis bunt mi narasta w organizmie.
                Ja wiem, co to jest.
                Te bezustannie przesladujace nas traumy z dziecinstwa - okropne zmory, ktore wciaz nam w
                czyms przeszkadzaja i ktore koniecznie trzeba rozplatac, zeby moc NORMALNIE funkcjonowac
                w spoleczenstwie i czerpac radosc z zycia. Ja mysle, ze tym sie mozna zajmowac w
                nieskonczonosc - do poznej starosci; jeszcze lezac na lozu smierci psioczyc na skazony
                material genetyczny i bledy rodzicow, ktorzy cos tam zawsze zrobili nie tak, w kazdym razie
                naszym zdaniem. Kochali nas, jak umieli a nam sie wydaje, ze jednak nie umieli. Bardzo
                zastanawiajace, jak my umiemy kochac i czy ten 'jedynie sluszny' model bedzie odpowiadal
                innym. Z pewnoscia nie do konca. Ja mysle, ze jak czlowiek chce to wszedzie sie doszuka
                toksykologii i bledow innych - im dluzej zyje i ma wieksze doswiadczenie, tym gorzej bo do calej
                ukladanki dochodza traumatyczne zwiazki i rozwiazki, rozczarowania i tysiace innych dupereli,
                ktore skladaja sie na nasza przeszlosc. A w koncu z przeszloscia 'nalezy sie rozliczyc'... wiec
                rachunkow jest coraz wiecej do zrobienia, bo przeszlosc niepokojaco dziwnie sie wydluza.
                Praktycznie od 30-tki mozna juz siedziec do konca na fotelu u psychoanalityka i czytac 237456
                poradnik nabierajac zreszta coraz wiekszej pewnosci, ze jestesmy kompletnie nienormalni.

                Zeby nie rzucic sie tak z miejsca na pozarcie, z gory zaznacze, ze osobiscie uwazam sie za 'nie
                do konca normalna', co mi zreszta jakos specjalnie nie przeszkadza, bo nie slyszalam zeby byl
                jakis wzorzec normalnosci w Sevres pod Paryzem.

                Powyzsze nie odnosi sie do przypadkow typu DDA czy inszych podlegajacych pod psychiatrie
                kliniczna. Tak mnie tylko naszlo, ze w ludzkiej naturze lezy doszukiwanie sie dziury w calym -
                czy to dziecinstwie czy postepowaniu naszych bliskich. Kochamy wyciagac te wszystkie nasze
                traumy i traumiki, jak kroliki z kapelusza i poswiacec im mnostwo czasu i energii. Ktore sa
                bardziej potrzebne aktualnemu zyciu. Bo ono w ktoryms momencie i tak obraca sie w
                przeszlosc.

                • anja_pl a moje 05.01.07, 11:27
                  dzieciństwo było cudowne, miałam kochających i kochanych rodziców,
                  pozwalali mi dorastać i samodzielnie poszukiwać, ale zawsze byli obok, jakby co,
                  mieli do mnie pełne zaufanie i ja o tym wiedziałam i starałam sie go nie
                  zawieść,
                  i to chyba moja trauma, bo wszystkim wierzę wink
                  • phokara Re: a moje 05.01.07, 11:37
                    Pewnie, ze tak.

                    Przypomnialo mi sie, jak kiedys oznajmilam w domu z
                    wszystko-wiedzaca-i-najmadrzejasza-mina-na-swicie, ze wyczytalam, iz rodzice sa czestym
                    zrodlem roznych traum.
                    Na co moj dady, grobowym glosem, skwitowal:
                    - Tak. Na drugim miejscu. Zaraz po dzieciach.



                    • anja_pl Re: a moje 05.01.07, 11:52
                      big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                    • anja_pl Re: a moje 05.01.07, 11:54
                      słuchaj, to my może na kozetkę powinyśmy już trafić?

                      wiek właściwy, traumy z dzieciństwa...

                      i kilka poradników na początek kupić...

                      wink)))
                      • phokara Re: a moje 05.01.07, 12:07
                        > s?uchaj, to my moz˙e na kozetke˛ powinys´my juz˙ trafic´?

                        Moim zdaniem z miejsca do kozy. Na kozetke juz za pozno.

                        > i kilka poradników na pocza˛tek kupic´...

                        Zaczynajac od "Poradnika mlodego technika" gdzie jest zamieszczona klarowna instrukcja
                        budowy cepa.
                        Tak, to by nas z pewnoscia 'zresocjalizowalo'.
                        • anja_pl Re: a moje 05.01.07, 12:20
                          phokara napisała:

                          > [ciach]
                          >
                          > Zaczynajac od "Poradnika mlodego technika" gdzie jest zamieszczona klarowna
                          ins
                          > trukcja
                          > budowy cepa.
                          > Tak, to by nas z pewnoscia 'zresocjalizowalo'.

                          ta pozycja może być trudno osiągalna, ale trzeba szukać...

                          pamiętam, co mawiała Twoja Babcia,
                          rzeczywiście na pewno by nas "zresocjalizowało"
                • bursztynowe Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 12:55
                  Znaczy, tak...

                  (Jak zwykle) Pho ma racje (niby taka wariatka, ale jakże mocno stąpająca, a
                  nawet tupiąca). Niezwykle łatwo popaść w syndrom użalania się nad sobą,
                  rozdrapywania krzywd jakie nam wyrządzono, negatywnego nakręcania się itp. I
                  mozna tak bez końca, w szczególności znajdować w ten sposób wymówkę, by nic nie
                  robić: "No bo ja jestem beznadziejny i nic mi sie nie uda, bo w dzieciństwo to
                  to czy tamto, tudzież partner mnie zgnoił na maksa, bo ja mam trudna sytuację i
                  i nikt mnie nie rozumie".

                  Świadomość własnych deficytów jest pierwszym krokiem. Ale nie może być krokiem
                  ostatnim. Pewne rzeczy trzeba zaakceptować, jako niezmienne (ja na ten przykład
                  nie będę juz raczej długonogą laską buuu), inne można zmienić. Przede wszystkim
                  zmienić obraz siebie we własnych oczach.

                  Tak naprawdę każdy, i tzw. normalni (nie wiem czy w ogóle tacy istnieją) i (we
                  własnym mniemaniu) "nienormalni", każdy ma życiowe zadanie pracy nad soba,
                  doskonalenia, rozwijania się. To jakby kredyt, który otrzymaliśmy przychodząc na
                  świat. Szansa.

                  Marnotrawstwem byłoby to roztrwonić.
              • blue_a Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 10:48
                Dobre smile

                bursztynowe, idź za mnie dziś do pracy, co? smile
                • bursztynowe Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 12:43
                  No jestem. Co mam robić?
                  • libra22 Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 12:59
                    Jak to mawia moja kuzynka: chodzi o to, czy dobiorą się w małżeństwie
                    odpowiednie dla siebie "nienormalności" (mówi gorzej) i będą żyli długo i
                    szczęśliwiesmile
                    Czego sobie i wam zyczęsmile

                    Bo na terapię długą mało kogo stać i mało kto idzie.
                    • bursztynowe Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 13:27
                      chyba dwie "nienormalności" nie wróżą dobrze na przyszłość. Przynajmniej jedno
                      powinno być mniej "nienormalne".
                      • blue_a Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 13:51
                        Ale dwoje takich, którzy mają "nierówno pod sufitem" lepiej się zrozumie.

                        Tak w ogóle: dzięki wam zaczęłam poważnie(j) myśleć, czego potrzebuję, kogo
                        chciałabym. To są dobre rozmyślania.
                  • blue_a Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 13:48
                    Jesteś asystentką. Odbieraj za mnie telefony (nie lubię jak nie wiem co) Nakłoń
                    ludzi, aby oddali całe kartony papieru (dziewczyny trzymają na nich torebki...
                    sic smile - kończy się papier do drukarek. Zajmij się korespondencją. A ja pójdę
                    po kawę. Dla Ciebie też? Mogę zrobić, bo skoro pracujesz... tongue_out
                    O osiemnastej wychodzimy smile
                    • bursztynowe Re: Jeszcze jedno 05.01.07, 14:20
                      Dobra, odkładam słuchawkę, żeby mi telefon nie przeszkadzał w pracy.
                      Zamawiam firmę windykacyją w celu odzyskania kartonów. W razie większego oporu
                      rozsypuję pyszne ziarno na samochodzie dłużnika.
                      Korespondencję przychodzącą wysyłam wrzucając do skrzynki wplotu poczty
                      pneumatycznej z napisem Trash.
                      Z papierem jest prosto, wymieniam pojemnik z tonerem na pusty i nikt już nie
                      narzeka na brak papieru. Ewentualnie wkładam papier już wczesniej wykorzystany,
                      przyklejajć ekologiczny wycinek z gazety o konieczności ochrony lasów. Którą
                      stwłożyć? Nigdy nie wiem....
                      Jakie to ma znaczenie wobec wielkości Wszechświata.

                      Preziowi w kalendrzu w Outlooku wpisuje, że ma urlop do końca miesiąca i zero
                      spotkań.

                      Następnie wyciągam pilniczek, aplikuję i kładę podkład na nailsy, potem jakis
                      fajny lakier, na to gwiazki lub minicekiny, a na wierzch utrwalacz. Przecież
                      jestem osoba na stanowisku reprezentacyjnym i do moich obowiązków należy
                      bdałości image firmy.

                      Przyglądam się pazruskom całkiem lubieżnie sponad cudnie pachącej kawy.

                      W celu poprawy krążenia w moich niebotycznie długich nogach (lepiej zapobiegac
                      niz leczyć, nie? Np. żylaki), kładę na biurku poduszkę z gabinetu prezia -
                      przeciez jest na urlopie i nie potrzebuje - delikatnie składam swe umęczone
                      kończyny, pozostawiaąc niezbyt wygodne szpilki pod biurkiem. Odchylam oparcie
                      fotela, zakładam słuchawki, zamykam me przecudne oczęta i oddaje się
                      kontemplacji cudowności tego świata, ewentualenie przegryzając owocami z platery
                      prezia.


                      Życie jest piekne!
                      • blue_a Uważaj!!! 05.01.07, 14:38
                        Mnie takimi tekstami niezwykle łatwo ugotować - to znaczy będę się śmiać
                        zamiast pracować. Na razie postanowiłam sobie wydrukować dwa e-booki ze
                        służbowego papieru, tak w ramach buntu.

                        Aha, nie wpadaj w stereotypy smile Ojciec co prawda raz zapytał, czy ja tak do
                        pracy chodzę (dekolt!!!), ale szpilek nie noszę smile Krwistych pazurków też nie
                        mam.

                        Dzięki, pewnie że życie jest piękne smile

                        Lubisz Tykwera? A jesteś ze stolicy? Kino Muranów, 20. To nie podryw smile Po
                        prostu dobry film, polecam. Już widziałam. Rewanż za rozbawienie smile
                        • bursztynowe Re: Uważaj!!! 05.01.07, 15:04
                          Co do śmiechu w pracy, to pogadaj z Pho. Ona Ci już wszystko najlepiej
                          wytłumaczy. Zresztą widać to na Forum.

                          Kawiarnia, kino i spacer? jak w piosence...
                          Kuszące
                          • bursztynowe Re: Uważaj!!! 05.01.07, 15:47
                            Przecież wiadomo, że stój słuzbowy asystentki wygląda tak: w botkach za kolana,
                            kabaretkach, pas i pończochy, cinimini, tiule na topie, no bra, wamp-makeup. Powaga!
                            • blue_a Julia Roberts w tym słynnym filmie? 05.01.07, 15:53
                              Ale ja nie mam rozdeptanych ust!!!

                              smile
                              • bursztynowe Re: Julia Roberts w tym słynnym filmie? 05.01.07, 16:09
                                No nie, ona była kopciusziem. Asystentki mam na myśli.
    • bursztynowe Re: Blue a 05.01.07, 15:21
      Zycie jest pelne niespodzianek
    • bursztynowe Blue_a 05.01.07, 15:26
      Skasowałaś "niespieszne"?

      masz wiadomość, masz wiadomość, masz wiadomość, masz wiadomość, masz wiadomość...
      • blue_a tak 05.01.07, 15:35
        znudziło mi się forum, ładne (co nie, bursztynowe? tongue_out, na którym nikt nie
        chciał ze mną dialogować, a masę ludzi podczytywało. A ja potrzebuję słów,
        czyichś!!! rozpłakałam się tongue_out

        odbiorę wieczorem odbiorę wieczorem, odbiorę wieczorem, odbiorę wieczorem
        @ poblokowane, ale forum mam, więc mogą mnie pocałować smile pocałować,
        pocałować...ować.
        • bursztynowe Re: tak 05.01.07, 15:37
          to za późno, to za późno, to za późno
          • blue_a niedobrze niedobrze niedobrze 05.01.07, 15:52
            chodzi o Tykwera? ja też myślę, że to dobry reżyser, pełna zgodność ość smile
            • bursztynowe Re: niedobrze niedobrze niedobrze 05.01.07, 16:05
              to mnie zachęciłaś.
              Się wybiorę.
              • blue_a Re: niedobrze niedobrze niedobrze 05.01.07, 16:19
                ta kawiarenka w M jest miła smile
                ładne światełka smile
                zwróć uwagę smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka