Po wczorajszym krótkim (mea culpa!) pobycie w 100% male zone znacznie
poprawiło się moje samopoczucie... Uprzejmie dziękuję gospodarzowi

.
[I tak za dużo napisałem, więcej szczegółów nie będzie, bo zapewne zostanę
rozstrzelany za ujawnianie poufnych informacji o mz]
W każdym razie - chciałem podzielić się pocieszającą, przeczytaną dziś
informacją z ciężko pracującymi forumowiczami.
"W systemie monogamicznym, gdzie króluje romantyzm i miłość, pożądanie i
rozkosz mogą zostać osiągnięte jedynie za pośrednictwem ukochanej istoty, a
więc siłą rzeczy istoty jedynej.
W społeczeństwie liberalnym model seksualności proponowany przez kulturę
oficjalną (reklama, kolorowe pisma, organizacje społeczne i zdrowia
publicznego) jest modelem p r z y g o d y: w obrębie takiego systemu pożądanie
i rozkosz pojawiają się jako wynik procesu u w o d z e n i a, wysuwającego na
pierwszy plan nowość, namiętność i indywidualną kreatywność (cechy skądinąd
wymagane od pracowników w ramach ich obowiązków służbowych)".
M. Houellebecq
P.S. Już wiem, dlaczego ciężka praca zawsze wydawała mi się perwersją

.