jagoda4444
12.01.07, 10:48
Pytam i pytam i czytam, dowiaduję się i cóż z tego. Opadam z sił, które tak
skrzętnie zbierałam czytając Was (dzięki, że jesteście)Mąż znikł z naszego
życia w czerwcu ubiegłego roku, ostatecznie wyprowadził się we wrześniu (nas
nie było wtedy w domu).Nie wiemy gdzie mieszka, ale pracy nie zmienił.
Chciałm rozwodu tak naprawdę dla siebie, aby odzyskać poczucie wartości, małą
iskierkę godności po 21 latch małżeństwa. Przez ten czas udało mi się spotkać
z mężem raz na 15 minut. Jemu jest dobrze nawet bez uregulowania prawnego a
jeżeli ja chcę rozwodu - to oczywiście on chce wartości połowy mieszkania
(piszę to bez złośliwości) Mieszkanie jest spółdzielcze lokatorskie. Dzisiaj
dowiedziałam się, że po rozwodzie musiałabym spłacić męża na kwotę 22 tys. -
na życie po opłatach zostaje na naszą trójkę 500 zł. Chciałam rozwodu dla
siebie : ból, przeżyte lata upokorzeń, obdukcje w szufladzie, ale nie
przeżyję finansowo podziału majątku (śmieszne, że tylko to jest do podziału
po tylu latach). Więc jak zwykle chowam godność w kieszeń i przez łzy napiszę
to: już nie chcę rozwodu