Dodaj do ulubionych

Gdy życie traci sens

22.01.07, 00:05
Kupiłam tę książkę, gdy miałam 16 lat. Gdzieś tam sobie jest.
Decyduję się napisać tu - nie daję rady. Możliwe, że demony na światło dzienne
wyciągnął film "Wilbur chce się zabić" (kończę go właśnie oglądać). Jeszcze
jakiś czas temu wierzyłam - w Boga, w zmianę sytuacji, w której jestem, w miłość.

Dziś nie wierzę w nic.

Szukam, rozpaczliwie, jakiegoś ukojenia. Dziś na chwilę pomogło mocne
zanurzenie się w marzenia, potem przyszedł sen.

Ideały sięgnęły sobie bruku. Człowiek, którego kochałam okazał się tchórzem.
Zawiódł. Wiem, wiele osób może powiedzieć podobnie. Chcecie jednak żyć.
Wierzycie, że zamknięty jeden rozdział życia - książki otwiera następny, może
bardziej optymistyczny. Nie wierzę już w nic. Nikogo.

Przez chwilę koi muzyka, ale za moment o tym zapomnę i wróci ból.
Jak? Cały arsenał leków, które przyjmuję. Jak bardzo nie chcę, abyście
myśleli, że robię tu jakieś przedstawienie. Cholera, płacz.

Jutro praca, pójdę tylko dlatego, że szybko wrócę do siebie. Jeszcze usiłuję
ratować się książką, filmem. Telefon zaufania przerabiałam kiedyś, nudne.
"Potrzebuje pani terapii". To już było. Kiedyś. Długo.

Jeśli nie znajdę wystarczająco mocnych lin, to kurwa, spadnę.

Rodzina? Nie wierzy, że mówię poważnie.

Obserwuj wątek
    • weekenda Hej! 22.01.07, 00:10
      Blue! kurde blaszka! nawet nie pomyślałam o przedstawieniu. Znam takie mysli,
      znam takie emocje.

      Po cholerę Tobie ta chemia!?!?! wywal cholerstwo. Dasz radę. Początki są
      straszliwe. Wiem. Możesz wywalić z siebie wsio. Czy tu czy gdzieś indziej. Ja
      na ten przykład pobiłam faceta. Serio. Wspominam ten fakt jako jakis przełom w
      moim życiu. Nie mogłam pobić exa więc nawaliłam obcego. Dzizes. Jak to sobie
      przypomnę... ale nalałam. Pięściami. Pierwszy i myslę, że ostatni raz w życiu.

      Dorwij jakiegoś, który Ci podpada i heja! to żart oczywiście. Ale jesli Ci
      pomoże...

      Mądra z Ciebie Dziołcha (czytam co piszesz). Dasz radę! 3m się! smile
      • blue_a1 Re: Hej! 22.01.07, 00:18
        słucham Tori Amos i ryczę. powiedz, kurwa, dlaczego najgorzej zabijają ludzie
        pozornie ułożeni, mądrzy, oczytani. tacy ąę. odpisał dziś eleganckim smsem. to
        ja byłam tą obłąkaną, wariatką, która rozwala fora i dostaje tam bany.
        kurrrrrrwa, dlaczego nie widział, że to było wołanie do niego. O NIEGO!!!
        Podczytywał nawet wtedy, gdy byliśmy ze sobą. Jakież to żałosne. Kogoś takiego
        (mnie) nie da się kochać!!!

        wyładować się na kimś? na razie jestem na etapie trzaskania drzwiami.
        jutro pobiję kogoś w pracy, gdy znów usłyszę, że mam się więcej uśmiechać

        jeśli przeżyję, pójdę z Tobą w Góry - mocno trzymasz linę.
        muszę po chusteczkę

        weekie, muszę leki, ha, mam na zapas
        • weekenda Re: Hej! 22.01.07, 00:30
          to wyłącz te muzę, wywal leki.

          Pewnie, że najbardziej boli od takich bą-tą. Bo subtelne i oczytane są. Taki
          cham to by powiedział bujaj się lala. I z bańki. A taki wykształcony to wali Ci
          po emocjach. I tu kłopot. Daj se siana. Po Ci to. Wiem że boli. Wiem. Poboli
          jeszcze jakiś czas i przejdzie. Blizna zostanie.

          A linę umiem trzymać. Bez obaw. Żadnych. Góry to moje życie, mój Świat, moja
          Natura. Tam żyję, tam oddycham. Tam czuję się sobą. Jakby co - wal śmiało! Tam
          się odreagowuje! smile
          • blue_a1 Re: Hej! 22.01.07, 00:41
            gdy słyszysz "bujaj się lala", odwracasz się na pięcie spluwając. gdy słyszysz
            werterowskie "nie jestem pewny, czy Cię kocham" i widzisz Francję elegancję, to
            zaczyna Cię rozdzierać nadzieja. złudna.

            znasz jakieś plasterki?

            był pomysł, aby sobie wejść w tęczowy świat. ukoi. na moment.
            bez chemii chyba byłoby jeszcze gorzej

          • blue_a1 weekie, dzięki 22.01.07, 00:49
            bardzo. bardzo. bardzo.
            dokończę oglądać film i spróbuję usnąć.
    • crazyrabbit Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 01:00
      Znam tą książkę. Czytałm ją mając kilkanaście lat i z tego co pamiętam wpędziła
      mnie w bardzo depresyjny nastrój sad
      Strasznie chciałabym Ci jakoś pomóc. Ale to Ty musisz pomóc sobie. Nie dołuj
      się muzyką , książkami , nie rozpamiętuj tego co było. Nie warto. Ciągle masz
      życie do przeżycia! I wierz mi , że nowe często równa się lepsze.
      Z lekami ostrożnie. To nie jest dobre rozwiązanie.
      Kiedy parę miesięcy temu miałam strasznego doła , pomogli mi ludzie , po
      których w życiu się tego nie spodziewałam , oraz to właśnie to forum.
      Duchem jestem z Tobą.
      • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 01:54
        dziękuję, króliczku


        --
        Wilbur chciał się zabić, bo nikogo nie kochał.
        Harbour się zabił, bo wręcz przeciwnie
        Czyli taka śmierć jest usprawiedliwiona...
        • ciagle_czytam Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 03:05
          tak bardzo chciałabym odpowiedzieć na Twoje wołanie. Nie pisałam nigdy na tym
          forum, bo nigdy nie byłam w związku formalnie usankcjonowanym. Ale spędziłam tu
          sporo czasu (czytając), od momentu, kiedu i mój wspanialy, jedyny, itd, mądry,
          wyznający niepodważalne idee okazał się właśnie tchórzem. Kiedy okazało się że
          wszystko co tak głosno wyznawał okazało się pustymi deklaracjami. Minęło sporo
          czasu. Było straszliwie. Jest dużo lepiej. Będzie dobrze. Musisz w to wierzyć,
          choć pewnie brakuje ci sił,wiary i przekonania.Jestem z Tobą. Ściskam mocno, nie
          poddawaj się.
          • ciagle_czytam Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 03:15
            Chyba powinnam coś o sobie, tak jakoś mnie olśniłowink Długi związek.Nie
            małżeństwo. Potem jakiś koszmar. W końcu rozstanie. Dużo czasu tu spędzałam i
            spędzam, czytając. Bardzo mi pomagacie. Dziękuję, przy okazji. Wszystkim.
          • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 10:33
            dzięki...
            fakt, jesr straszliwie, a sól bardzo szkodzi na cerę. i oczy jakoś małe się
            robią w nowych, pięknych okularach. ha! i on już tego nie zobaczy smile tego jaka
            jestem ładna (pocieszam się głupotami, wiem)
            śmieję się, gdy widzę weekie naparzającą obcego faceta smile
      • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 10:30
        sprzątałam wczoraj w mailu, ale nie umiem pokasować "tamtych" maili.
        ostatecznie wykasowałam tylko spam. ktoś mi radził zapakować w pudło "tamte"
        rzeczy i wywalić na śmietnik. książkę można sprzedać na allegro, nie?
        gorzko.
        dzięki, króliczku.
        • anka.xyz Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 12:04
          Witam,
          dwa lata nie potrafiłam usunąć maili od byłego męża. Właściwie to bałam się, że
          jakaś awaria w kompie i stracę wszystkie... Aż przyszedł czas, że postanowiłam
          'spakować' jewink Przeniosłam wszystkie do folderu z imieniem byłego męża i ulżyło
          mi. Nie usunęłam, nie potrafię wyrzucać, ale też nie widzę ich codziennie. Nie
          drażnią mnie swoim widokiem, nie otwieram, nie czytam i dzięki temu nie zanoszę
          się przy nich płaczem, i nie popadam jakąś cholerną otchłań rozpaczy, z której
          wygrzebać się tak trudno... Ale jeszcze nie umiem ich usunąć...
          pozdrawiam
          • blue_a1 co wtedy, 22.01.07, 12:18

            gdy te maile, zprintscrenowane karteczki budzą uśmiech, radość, śmiech?
            gdy się śmiejesz? ja przy nich nie płaczę...

            ale Tobie współczuję, że Ty tak
            przytulam, lubię przytulać
            • anka.xyz Re: co wtedy? 22.01.07, 17:03
              Hm, mam też mnóstwo takich, które po przeczytaniu budzą we mnie wspomnienia,
              same przyjemne, uśmiecham się do siebie, ale, niestety, one są z czasów, kiedy
              to były mąż kochał mnie jeszcze, a ten czas przeszły to już nie taki do
              śmiechu... no to zaczynam wtedy płacz - bo teraz nie kochacrying No, i co tu zrobić?
              Tęsknię za nim jak pies i jakoś nei umiem nic na to na razie poradzić. Ale jest
              lepiej. Lepiej niż dwa lata temu, więc może za dwa lata będzie jeszcze lepiej...?
              No i kobitki lepiej mają, zawsze to przytulić się mogą wirtualnie, a faceci to
              tak już gorzej chyba wink
              • blue_a1 nawet do łóżka mogą pójść razem 22.01.07, 17:11

                i nie mówi się o nich "a to geje",
                tylko, że tego - są lekko PRZEKRZYWIONE smile

                P.S. To ja w tym poście bardzo, bardzo Wam wszystkim
                podziękuję. Nie spodziewałam się aż takiego podtrzymania
                na duchu. Poważnie. Odkładam myśli o samobójstwie
                na jakiś czas. Dziś zamierzam spędzić dobry wieczór.

                Duża wdzięczność. Nie utonęłam wczoraj/dziś. A byłam
                blisko.
    • z_mazur Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 08:02
      Kurcze, też znam takie myśli i takie odczucia.
      Może pocieszeniem będzie dla Ciebie to, że mimo iż kiedyś
      też tak czułem to teraz jest jednak ok. Czyli może jednak
      jest szansa na to że będzie lepiej???

      I nie zgadzam się z weekendą co do wyrzucania prochów.
      Prochy pomagają w depresji.
      Jak mnie boli głowa biorę tabletki przeciwbólowe, jak mnie
      boli dusza biorę antydepresanty. Oczywiście zakładam, że to
      są leki przepisane przez lekarza.

      Trzymaj się
      • libra22 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 09:10
        Blue - trzymaj się i szukaj może nawet na siłę tego co daje Ci choć trochę
        optymizmu i wiary, że będzie lepiej - nie dziś, może nie jutro, ale pojutrze.
        Nie masz jakichś wspomnień pięknych, żeby je sobie przypomniec i się ich
        chwycic? A może jakieś ksiązki o ludziach, którzy dali radę? Nie wiem
        sama....jesli daję rady bez sensu to wybacz, ale strasznie przeraża mnie to co
        napisałaś. Ja tez miałam chwile takich myśli, ale ja mam syna i ta świadomość
        była moja liną. Tylko wiem, że nie warto, bo potem już żadnych szans nie ma.


        • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 10:40
          czytałam kiedyś książkę o niewidomej pani, któa zjeżdżała na nartach, gdy ktoś
          przed nią zjeżdżał z dzwoneczkiem...
          wiem, że nie o to

          dziś czekam na zmierzch - obejrzę sobie coś równie dramatycznego
          zaniepokoiłam się wczoraj o papużki: przeraźliwie podobno wrzeszczą, gdy budzą
          się i widzą moje puste łóżko. choćby dla nich?
          • libra22 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 10:46
            Chocby Blue. Czegoś się chwyć, potem będzie lepiej.
          • panda_zielona Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 13:09
            Życie zawsze ma sens,wiem,że to żadne pocieszenie.A zamiast dramatów radzę
            przeczytać "I będę żyć" Jerry Nielsen.Sama kiedyś przeżywałam podobny stan i
            wierz mi da się z tego wyjść.Nie znam Twojej historii nie wiem skąd jesteś,ale
            ściskam mocno i przytulam.
            • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 13:28
              cholera, to nie działa...

              był taki pan nawet, co mógł mrugać powieką i tak wymrugał całą książkę (coś z
              motylem, już nie pamiętam) wymrugał i sobie umarł.

              kurczę, na moją chorą głowę to teraz nie podziała

              dzięki za przytulenia
      • jagoda4444 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 09:14
        Blue huśtawka nastrojów to normalne w takich sytuacjach. Myśli krążące i nijak
        nie dające się ujarzmić, ubrać w ramki z podpisem "będzie lepiej" jest trudno.
        Naprawdę nie poddawaj się, bo będzie lepiej. Nie dołuj się takimi książkami,
        muzyką. Nie zamykaj sie na ludzi. Sorki, że prawię rzeczy tak oczywiste, ale
        nic innego nie przychodzi mi do tępawej mojej głowy, tylko te stare prawdy,
        które w końcu sprawdzają się. Nie zamykaj się w sobie - szoruj do przyjaciół
        • kara114 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 09:33
          Skąd ja to znam? Też mam wahania nastroju, też się zastanawiam co przyniesie
          przyszłość, ale staram się spędzać jak najwięcej czasu z ludźmi, kupuję
          mieszkanie, więc dużo myślę o tym, czy mi się wszystko uda, jeśli chodzi o
          kredyt itd. I wierzę, że będzie dobrze. Musi być. Nie ma po prostu innej
          możliwości. Będziemy jeszcze szczęśliwe.
          • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 10:42
            nie wiem...
            nie wiem, czy chcę sprawdzać, czy będę szczęśliwa
        • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 10:42
          Przyjaciele?
          Wysłałam wczoraj do kilku osób S.O.S...

          (nie powiem, czy był odzew, dobrze?)
      • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 10:38
        To Ty nazwałeś mnie na innym forum alienem? smile
        Przepisane, ale kurrczę, człowiek zaminia się w drewno.
        Zmniejszam sobie dawkę (to słowo na o)
    • sbelatka Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 13:06
      Blue,

      czytaj ...ale nie to co Cie zdoluje.

      Pisalam juz ze 100 razy do ludzi -i napisze do ciebie.

      Kupilam Ksiązkę. Piszę pzrez duz K bo ona zmienila moje dolowanie w powstawanie
      do nowego zycia.

      "Prawdy o życiu" dr Barbara de Angelis. 14,90 zł w empiku.

      sama nie wiem co jest w iej takiego...
      moja przyjaciólka powiedizla o niej - po pzreczytaniu - "jest jak chleb;pasuje
      do wszystkiego"

      Do Twojej i mojej sytuacji - bardzo!!!!

      Sprobuj, prosze....

      Pozdrawiam.

      Acha.
      Nie wiem jak wysylalas to SOS. I do kogoa . I ajki byl odzew. Nie napisalas.
      Ale tak jaby cie rozczarowal...

      No to mi przykro.
      Ale moze ludzie odebrali to jak żart albo co/??/
      moze cos takeigo robisz co sprawia, ze twoj komunikat nie jest odbierany jako
      doslowny ( piszesz, ze rodzina nie wierzy...)

      przyjrzyj sie temu co i jak mowisz do tych, od ktorych chcesz wsparcia.

      sama pamietam jak kiedys - nie pamietam juz co - zrobila co sama mnie bardzo
      zmartwilo.
      Ale tak dlugo pzrygotowywalam sie do tego zeby seie pzryznac, ze w koncu
      pzryznając sie debilnie sie śmailam.
      I zamiast zrozumienia - dostalam opiepzr, ze w takeij sytuacji debilnie sie
      zachowuje. Co bylo uzasadnioną - z pwoodu mojego zachowania- reakcją.

      Ale wiesz...
      po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój...



      • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 13:15
        Przyznam, że nie jestem gotowa na czytanie żadnych budujących książek.
        Wczoraj w swojej chorej głowie uznałam, że Boga nie ma. Jeśli jest, to się nie
        obrazi smile Ludzie zareagowali milczeniem.

        Działają w tym momencie na mnie jeszcze poruszające się obrazki + muza.
        Dziś ze dwa filmy. Na razie nie myślę, co będzie, jeśli okaże się, że i to nie
        pozwala zapomnieć.
    • z_mazur Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 14:34
      A mnie po tym poście naszła taka ogólniejsza refleksja, czy życie kiedykolwiek
      miało sens???
      Jestem dzisiaj w takim nastroju, że jakoś ciężko mi się go doszukać (tzn. tego
      sensu nie nastroju).
      Ogólnie wszystko jest jakieś takie bez sensu.
      • sbelatka Drogi Z Mazur... 22.01.07, 14:42
        Drogi Z Mazur...

        no, cholerka.

        wiem, ze kazdy z nas ma prawo do dola i poczucia bez-sensu...
        ale jestem tutaj (na formum) kilka tygodni i jakos tak od Ciebie wiało
        optymizmem... wiara.. nadzieja na lepsze jutro...

        przykro mi, ze i Ciebie dopadlo skrzydło mroku....

        W takich razach - podobno - najlepiej sprawdzić jakie jest zródło bez-sensu...
        cos - choc może niby nic- wyhyneło z zakamarka Twojego mózgu( bo jak wiadomo ON
        nami rządzi)...
        jakas myśl.. niepzryjemna... nie do końca uswiadomiona...

        złap ją!
        wywlecz na światlo dzienne...
        w 9 przypadkach na 10 stwory te nie lubia promieni slońca i sie po cichu
        oddalają... w niebyt...

        pozdrawiam
        • z_mazur Re: Drogi Z Mazur... 22.01.07, 14:48
          sbelatka napisała:

          > W takich razach - podobno - najlepiej sprawdzić jakie jest zródło bez-sensu...
          > cos - choc może niby nic- wyhyneło z zakamarka Twojego mózgu( bo jak wiadomo
          ON
          >
          > nami rządzi)...
          > jakas myśl.. niepzryjemna... nie do końca uswiadomiona...
          >
          > złap ją!
          > wywlecz na światlo dzienne...
          > w 9 przypadkach na 10 stwory te nie lubia promieni slońca i sie po cichu
          > oddalają... w niebyt...

          Ech ja staram się ją wywlec na światło i wiem o co chodzi,
          ale na efekty trzeba będzie trochę poczekać. Może bym nic nie pisał, ale jakoś
          tak ten wątek mnie natchnął do ujawnienia się z tymi myślami.
          Chyba muszę sobie częściej własną sygnaturkę czytać.
          • crazyrabbit Re: Drogi Z Mazur... 22.01.07, 16:59
            Sens życia wg Szalonego Króliczka?
            To uśmiech mojego dziecka , jego całodzienne gadanie , zwierzenia ,
            słowa "kocham Cię mamo"...
            To uśmiech nieznanej osoby , to parę miłych słów zamienionych z ludźmi w
            pracy , telefon z pytaniem "co słychać?"...
            To kilka promieni słońca na twarzy , to kawa w miłym towarzystwie , wyjście do
            kina...
            To chwile samotności , spędzone w domu z myślą: Tak , jestem sama , ale nie
            samotna smile)
            Warto żyć dla takich chwil smile)
          • sbelatka Re: Drogi Z Mazur... 22.01.07, 19:05
            Jesli Ci się trafil ten 1 z 10, który w świetle słońca nie ginie samoczynnie to
            zastosuj etap II, poskramiania tego psiarstwa...

            POWIEDZ komus głośno i wyraźnie...
            kto Cie zrozumie, po prostu....

            TO CO WYPOWIEDZIANE GLOSNO często bardzo traci MOC!!!!!

            pozdrawiam
            i trymam kciuki.
      • phokara Re: Gdy z˙ycie traci sens 22.01.07, 14:53
        > Ogólnie wszystko jest jakies´ takie bez sensu.


        Nie od dzis wiadomo, ze zawartosc sensu w sensie i zycia w zyciu jest jakas taka myslowo nie
        do ogarniecia, zas rozwazania na powyzsze tematy moga byc przyczyna depresji lub
        alkoholizmu. Powaga.

    • zofia_rudzka Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 14:52
      blue_a1 napisała:
      > Szukam, rozpaczliwie, jakiegoś ukojenia.

      to może tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28581&w=55944850
      • blue_a1 Na pastwisku? 22.01.07, 14:56

        o, nie. i tyle w temacie.
        • amflandia Re: Na pastwisku? 22.01.07, 15:53
          TO nie ja, słowo smile.
          CMOK.
    • marek_gazeta Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 17:32
      Chcecie jednak żyć?

      Ja w okresie okołorozwodowym czułem totalną beznadzieję. Wyglądałem strasznie, skrajna depresja, marazm, zacząłem pić, chodziłem zygzakiem, nawet na trzeźwo. Zero jakiegokolwiek celu w życiu. Czułem, że przegrałem życie, czyli logiczny byłby odstrzał nieudanej, przegranej jednostki. W dodatku w moim małżeństwie już od dawna było źle, więc niby powinienem się spodziewać... ale się nie spodziewałem.

      Udało mi się bez leków. Pisałem o tym. Przyjaciele, rozmowy, forum. Dyskusje i przede wszystkim spotkania. Jakieś drobne cele w życiu, które dawałem radę realizować. Drobne cele dające drobne radości, dźwigające o milimetr w górę. Pierwszy raz się uśmiechnąłem. Wziąłem się w garść. Było ciężko, ale jakoś się pozbierałem. Potem spotkanie forumowe i ludzie, którzy z podobnej beznadziei się wydobyli. Dasz radę, naprawdę. Nie wyobrażaj sobie życia za miesiąc czy dwa, to nie ma sensu. Zrób coś, co da Ci jakiś promyczek szczęścia.

      Napisz, skąd jesteś. Potrzebujesz rozmowy z kimś, kto wie, co przechodzisz, bo sam przez to przeszedł. Tu na forum jest masa ekstra dziewczyn, naprawdę. Wiem, bo widziałem i rozmawiałem smile Po siedmiu godzinach gadania do kogoś poczujesz się lepiej. Nie zamykaj się sama i nie wstydź, bo to jest właśnie dno.
      • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 18:35

        My, blue_a, dziś chcemy. Jutro - nie wiadomo. Poważnie: jestem z
        Rzut-czapką-do-Warszawy. Nie piję. Nic. Antydepresanty prawie 4 lata. Wyglądam
        normalnie (może dlatego, że leki). Promyczki radości: egoistycznie myślę o
        sobie. I tu mógłby być problem. Nie wiem, czy obecnie dotrą do mnie ludzie,
        rozmowy, dyskusje. Teoretycznie wiem, że:

        - czas leczy rany
        - blizny zostaną
        - iść trzeba do ludzi
        - jeszcze się zakocham (a może nie)
        - ktoś mnie pokocha (a to mi sie wydaje jakoś bardziej pewne smile

        Nie powinnam się zamykać - to jest pewnik...
        Ale się zamykam.

        Dzięki, Marku.
        • sbelatka Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 18:46
          Sloneczko, blue...
          juz sie TROSZECZKE otwarłas...

          napisalas...
          zrobilas jakis kroczek..

          i nastepny poproszę....

          P.S. Czy aby na pewno antydepresanty przez 4 lata to jest bezpieczne????

          dodam, ze sie na tym nie znam kompletnie.
          ale od chemii łatwo sie uzależnic JAK DIABLI!!@!!!
          porzucić wspomagacze jest cholernie trudno!!!!

          oj, oj, oj!!!
          • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 22.01.07, 18:52
            Zespół odstawienia? Drżące ręce, poczucie odrealnienia...Nie znam z autopsji.
            Lekarka wie co robi, mam taką nadzieję. W depresji dwubiegunowej leki przyjmuje
            się non-stop. Ponoć. Następny kroczek - spotkać się z kimś z forum? Zaczynają
            się shcody smile
            • sonrisa3 Re: Gdy życie traci sens 24.01.07, 03:22
              Brałam antydepresanty tylko przez 3 tygodnie. Nie mam zaufania do prochów. Moja
              lekarka przepisując mi je cały czas powtarzała, że to śliska ścieżka, zbyt
              łatwo się uzależnić. Myślę, że przez 4 lata nabrałaś już tyle dystansu do
              starych problemów, że spokojnie dałabyś sobie radę bez tej chemii. MOże tak
              jest, ale o tym nie wiesz? Może warto spróbować, dla własnego zdrowia.
              • sonrisa3 Re: Gdy życie traci sens 24.01.07, 03:36
                Teraz doczytałam, że zmniejszyłaś dawkę. Zawsze to jakiś kroczek do przodu,
                gratulacjesmile Po takim długim okresie stosowania chyba nie byłoby dobrze
                odstawić je nagle całkowicie. 4 lata to bardzo długo, organizm już pewnie
                przywykł do tych środków. Najlepiej, żeby lekarz Ci doradził czy i jak je
                całkiem odstawić.Coś mało składnie piszę, ale o tej porze trudno zebrać myśli :-
                )
                • blue_a1 Re: Gdy życie traci sens 24.01.07, 07:42
                  odstawienie nagle? to mogłoby się skonczyć
                  niewesoło. literatura przedmiotu zasiewa
                  myśli niewesołe - we depresji dwubiegunowej
                  leki bierze się ciągle. aby uniknąć huśtawki nastrojów.
                  no i co ja mam zrobić?
                  nie wiem.

                  ALE ZIMA PRZYSZŁA smile
                  I ślisko jest crying

                  Dobrego dnia.
        • marek_gazeta Re: Pogotowie forumowe? 22.01.07, 18:50
          Może forum powinno uruchomić pogotowie, taką R-kę, dla totalnie zdołowanych? Zbierałoby się ekipę i odginało w realu. Nieodpłatnie, całkowity spontan, taka psychoterapia w zabójczej dawce. Poważnie mówię. Ja w sumie się chętnie zgłoszę, no ale sam nie dam rady. Jakieś kobiety muszą być, nie chcę wskazywać palcem, ale wiele z kręgów SKS-owych by się nadawało że hej.

          Choćby ta miła nieduża blondynka z ostatniego spotkania smile
          • blue_a1 Wiesz co, Marku? 22.01.07, 18:54

            JUŻ pokazaliście, że jesteście wspaniali. Odginać mnie dziś nie trzeba. Naj
            najgorzej było wczoraj. Z_mazur chyba potrzebujący dziś...
            Całusy, z_mazur. Weź, ja mam dziś dużo.
            • z_mazur Re: Wiesz co, Marku? 22.01.07, 20:05
              Świetne, właśnie to jest tutaj najlepsze na tym forum.
              Wczoraj zdołowani dzisiaj pocieszają. smile))

              Może na mnie jutro kolej.

              Tak ogólnie to radzę sobie.
              Mam takie opisowe porównanie. Jak mnie boli ząb to mimo, że wiem, że kiedyś przestanie boleć, to w danym momencie ta świadomość niewiele pomaga. Co nie zmienia faktu, że kiedyś ten ból przechodzi. Podobnie jest z dołkami, jak się w nim jest to świadomość, że kiedyś go nie będzie niewiele pomaga. Co nie zmienia faktu, że dołki przeważnie odchodzą.
          • pudeleczko_75 Re: Pogotowie forumowe? 22.01.07, 20:10
            > Choćby ta miła nieduża blondynka z ostatniego spotkania smile

            mała, mała!!! to jest właściwe okresleniesmile nie jakies tam eufemizmysmile
            • marek_gazeta Re: Pogotowie forumowe? 22.01.07, 20:35
              Nieduża i urocza.
              • pudeleczko_75 Re: Pogotowie forumowe? 22.01.07, 20:44
                marek_gazeta napisał:

                > Nieduża i urocza.



                marek przepraszam, myslałam, że mowisz o mniewink)
                • marek_gazeta Re: Pogotowie forumowe? 22.01.07, 20:46
                  ...ale myślałaś tak tylko przez chwilkę jedną, prawda? smile

                  • pudeleczko_75 Re: Pogotowie forumowe? 22.01.07, 20:53
                    tak przez jedną malutką, w której zdazyłam napisacwink tu rumieniec wystepuje na
                    okragłej twarzysmile
          • crazyrabbit Re: Pogotowie forumowe? 23.01.07, 00:27
            I ja! I ja też się zgłaszam!
            Chętnie pomogę jakiejś zdołowanej duszyczce odnaleźć odrobinę szaleństwa na tym
            świecie! No , w końcu na nicka trzeba sobie zapracować smile)
    • weekenda Jak Ci? 22.01.07, 20:09
      byłam poza Wawą, dopiero teraz się wczytowuję. Nie przeczytałam wsiego bo
      najbardziej interesuje mnie jak Tobie dzisiaj? jak się czujesz?
      • 374.4w Re: Jak Ci? 22.01.07, 20:18
        sens wróci, wróci napewno. Uwierz tym, kórzy tego doświadczyli
      • blue_a1 Hello, Weekie, 22.01.07, 20:38
        lepiej. Nie utonęłam wczoraj. I dziś jestem. Nie za bardzo chcę rozmyślać, o
        tym, co dalej i jak sobie różne tematy poukładać, bo...ja nie wiem. Dzięki Tobie
        i ludziom tu jest dziś wyżej niż wczoraj. Wczoraj były Żuławy Wiślane. Czy
        pobiłam kogoś? W pewnym sensie smile Zasłużył i podłożył się smile
        • weekenda I dobrze 22.01.07, 20:56
          smile jak Ci to dobrze zrobiło to lej i się nie odlądaj. Wiesz: lepiej, żeby
          sześciu sądziło niż sześciu dół wykopywało.

          Nikt nie powiedział, że będzie łatwo (ostatnio ciągle to sobie powtarzam
          patrząc w ukochane i najdroższe na świecie oczy Mojego Jedynaka...) ale wsio
          jest do przetrwania!

          Nic na siłę. To tak jak było z wykańczaniem mojej chatki. W zeszłym roku to
          robiłam - odebrałam cegły i... pustka w głowie. I strach, niemoc, przerażenie:
          jak to poukładać, co nabyć, jakie? ile? szit!!! i mądra osoba mi
          powiedziała: "ty nie panikuj i nie myśl za dużo tylko chodź po sklepach i
          oglądaj i patrz, w końcu samo ci się ułoży". I nie uwierzysz! naprawdę tak się
          stało! wychodziłam, wypatrzyłam i wybrałam. Po drodze oczywiście, jak to ja,
          zdecydowałam się na jakieś tam kafelki i to tego podłogi. Gdzieś tam pikało, że
          to nie to, że to nie dla mnie, że ja potrzebuję coś innego, ale mój cudowny i
          szlachetny głos sumienia mówił: będzie się wszystkim podobać. WSZYSTKIM.
          Rozumiesz? Rozumiesz Blue? I nagle mnie olśniło! rzecież to MNIE ma się
          podobać. MNIE! I wybrałam. I mam na podłogach i ścianach to co mnie urzekło już
          na początku ale wtedy myślałam "a co inni pomyślą?".

          Tę prozaiczną historyjkę można odnieść do innych sfer naszego życia. Myślmy o
          sobie. O tym, żeby nam też w tym było dobrze. A nie tylko innym.

          Myślmy o sobie. Mamy prawo być szczęśliwe. Mamy prawo aby spełniano nasze
          fanaberie i zaspokajano nasze potrzeby. Jeśli nie - to potem mamy doły, sroły i
          przeżywamy inne traumy.

          ps. byłam dzisiaj o rzut beretem od Tatr... ech sad(( Patrzyłam i patrzyłam i
          nic - bo była mgła. Muszę tam pojechać jak najszybciej, muszę........
          • blue_a1 Wiesz? 22.01.07, 21:11
            Już wiem, że MNIE ma się podobać, ale za to nie wiem, co dalej. Jaki kształt
            będzie mieć to dalej. I kurczę, bardzo tęsknię do bliskości. Lapidarnie, ale...
            • weekenda Oglądaj! 22.01.07, 21:18
              chodź, oglądaj, zastanawiaj się, przymierzaj, dobieraj... i kiedyś
              dobierzesz smile zobaczysz! smile

              Każdy tęskni do bliskości, pewnie. Ale jak sobie przypomnę ile tej "bliskości"
              miałam w moim małżeństwie to... to wolę do końca życia być sama niż z taką
              bliskością smile

              Spoko. Wszystko w swoim czasie. Popatrz na to inaczej. Czy teraz jesteś w
              stanie zająć się nowym związkiem?
              • blue_a1 Jestem! 22.01.07, 21:58
                smile

                Co to znaczy "zająć się związkiem"? czy jest na ten związek miejsce? jest
                Czy chcę pokazać komuś swoje oczy? Aha. I rozmawiać z kimś, poznawać etc. Jestem
                (tak przynajmniej myślę smile

                Ale biorę też sobie Twoje słowa: patrz, słuchaj, zastanawiaj się...

                Dziękuję! smile
                • weekenda No nie wiem... 22.01.07, 22:03
                  tzn. nie jestem ofkors Tobą ale powiem o swoich doświadczeniach. Pierwszy
                  związek "po" rozpadł się z hukiem. Wydawało mi się, że jestem już gotowa, że
                  już nadszedł czas, bo chcę, czekam, tęsknię itd. g...o prawda!

                  Na początku działa syndrom odstawienia, samotności, pustki itd. I wielu się
                  wydaje... a potem buch! to reguła oczywiście, a od każdej itd.
                  • blue_a1 ale u mnie nie jest pusto :) 22.01.07, 22:22

                    tu książka, tam film (mam piękny, artystyczny bałagan smile

                    będzie dobrze, musi być

                    śmieszne, ale czasem bawię się Tarotem: ostatnia karta z rozkładu "w krzyż" -
                    Rydwan, a pozostałe 3 też niezgorsze...

                    Dobranoc, Weekie, dobranoc wszystkim, dziś muszę się wyspać.
                    I dziękuję jeszcze raz.
                    • weekenda Ja też idę spać. 22.01.07, 22:24
                      Cały dzień w pociągach, teraz obejrzałam sobie Andy M. i idę spać.

                      To Ty się ciesz, że masz artystyczny bałagan! ja mam faktyczny... wink))
                      • blue_a1 aktorkę? 22.01.07, 22:28
                        ładnie wyglądała...

                        mogę Tobie poodkurzać...

                        spać smile
    • blue_a1 Jeszcze raz ja 23.01.07, 13:24
      Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo mi pomogliście. Przede wszystkim
      Weekenda, ale Inni też.
      Zaczęłaś mówić, pisać, a ja uderzyłam sobie w płacz. Płakałam nie z powodu Tori
      A. smile zapomniałam o tym napisać. Płacz i potem oddech. Gdyby nie Ty, udusiłabym
      się. Wentyl. Bo nadmiar emocji parował już uszami.

      Podam to dalej, dobrze? Tę dobrą energię, ale (postanowiłam) najpierw zobię
      porządek z sobą, u siebie. Nie niemiecki, żaden ordung, pieprzyć ordung smile
      Ty zaczęłaś. Zapaliłaś dobry lont. Dziękuję. Zdrówko, toast kawą smile

      Na dłuższy czas zniknę, bo trzeba poporządkować. Zasialiście ziarno niepewności
      a propos leków. Samodzielnie ucięłam dawkę jednego, spokojniej mi, czyściej.

      Zobaczymy.
      Kocham.



      • phokara Re: Jeszcze raz ja 23.01.07, 13:46
        >Zasialis´cie ziarno niepewnos´ci a propos leków. Samodzielnie ucie˛?am dawke˛ jednego,
        >spokojniej mi, czys´ciej.

        Acha.
        Nie wiem, kto tutaj owo ziarno zasial, natomiast warto miec swiadomosc, ze nie on zbierze plon.

        Blue, ja sie berdzo ciesze, ze to forum Ci pomaga, bo tu jest pelno ludzi dobrej woli i naprawde
        pozytywnej energii. W kwestiach ludzkich doswiadczen jestesmy poniekad 'wykwalifikowani'. Ale
        w zadnych innych nie. I warto miec tego swiadomosc.l
      • weekenda Re: Jeszcze raz ja 24.01.07, 00:10
        trzym się Dziewczyno, a nie zapominaj o nas! nie wolno! my tu jesteśmy i już.

        i wywal tę chemię! niepotrzebne to kompletnie! lepszy od czasu do czasu sok
        winogronowy czy nawet zbożowy ale nie chemia wink
        • blue_a1 Obecna!!! 24.01.07, 00:24
          Miałam odpowiedzieć Pho, no więc tak: pytam kiedyś
          swojej lekarz "co będzie jeśli przestanę brać leki"
          i odpowiedź zbija z pantałyku "nie wiem".

          A więc Pho: zeszłam do dawki, jaka miałam kilka miesięcy
          temu, więc wszystko ok.

          No tak.

          Z jakiejś broszury dla pacjenta przeczytałam,
          że występuje coś takiego, jak objaw rozniecania -
          mianowicie kolejny epizod choroby będzie wyleczyć
          trudniej, jeśli sobie samowolnie odstawię farmakologię.

          Nie kabluję, ale trochę mi się dostało, że jestem tu,
          pomimo braku "doświadczeń rozwodowych" (spluwam przez lewe
          ramię, oby och nigdy nie było) ale cierpienie znam

          Prawda?

          Ha, no i mam już "Cudowne lata pod psem", już nie pamiętam,
          kto polecał, ale pewnie Ty smile Dojrzewa do przeczytania.

          Problemem pozostaje wpuszczenie do swojego życia po prostu
          ludzi. Chodzą za mną słowa Marka Gazety - 7 godzin z kimś
          rozmawiać i czuć jak problemy ulatują. Jeszcze nie jestem
          jednak gotowa.

          Kocham.
          smile

          Zdrówko - za Ciebie szczególnie. Herbata czerwona z wiśnią.
          smile

          P.S. Aha, ja też chciałabym się w bliższej, dalszej przyszłości
          do czegoś przydać...
          • libra22 Re: Obecna! 24.01.07, 08:28
            smile))
            (nie umiem ładnie pisać, ale trzymaj się dziewczynosmile
            • blue_a1 Re: Obecna! 24.01.07, 11:17

              Trzymam się, teraz klawisza, przed chwilą myszki smile
              Też się trzymajcie smile
          • betuana Re: Obecna!!! 24.01.07, 09:16
            Pozdrowienia od jednobiegunowejsmile
            • blue_a1 Re: Obecna!!! 24.01.07, 11:16
              musisz sobie dorobić drugi biegun - jest weselej smile
              zdecydowanie. a serio: zdrowia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka