z_mazur Re: piekło 29.01.07, 11:31 Sam rozwód od strony prawnej, to w tej chwili praktycznie formalność. Piekłem są emocje z nim związane, a w zasadzie nawet nie z nim tylko z samym rozpadem związku, którego rozwód jest tylko sformalizowaniem. Odpowiedz Link
menab Re: piekło 30.01.07, 09:05 z_mazur napisał: > Sam rozwód od strony prawnej, to w tej chwili praktycznie formalność. > Piekłem są emocje z nim związane, a w zasadzie nawet nie z nim tylko z samym > rozpadem związku, którego rozwód jest tylko sformalizowaniem. > Ale rozpad już dawno nastąpił - to chodzi o zaspokojenie jego ambicji.Koniecznie chce uznać mnie winną.Chyba po to, żeby na czole mieć wypisane.Co komu dadzą bitwy publiczne i wyciąganie wszystkiego.Zresztą sam nie wie na co się porywa.Ale ok, jak chce to tak będzie.Tylko zastawnawiam się po co, dla jakiej idei? Odpowiedz Link
wenezuela1 Re: piekło 30.01.07, 09:08 Sądowa sprawa to pikuś - taśma jakich mało, pod każdą salą rozmazane baby albo facety. Fajny jest czas przed rozprawą np ja jeszcze dowiedziałam się, że złą kobietą jestem. Myślałam, żem dobra a tu takie upss...Ale fajne złą kobietą być, dobre jest nudne. Papierosy muszę się jeszcze nauczyć palić. Z fifką. No i też zyskałam lepszą linię za friko. Pieło było wczoraj, dziś jest spokój. Odpowiedz Link
menab Re: piekło 30.01.07, 09:02 Mi mąż właśnie szykuje takie piekło.Złożyłam pozew o rozwód bez orzekania o winie, żeby uniknąć publicznej bitwy. Ale on napisał odpwiedż,że to moja wina.I zacznie się jazda....... Odpowiedz Link
z_mazur Re: piekło 30.01.07, 09:05 Najprawdopowodniej nie pogodził się jeszcze z Twoją decyzją o rozwodzie i stara się Ciebie zastraszyć, żebyś zmieniła decyzję. Najlepsza w takim momencie jest żelazna konsekwencja. Jak zobaczy, że to nie wywiera na Tobie wrażenia to może sam zrezygnuje z prania brudów w sądzie bo to dla niego tez nie będzie przyjemne. Odpowiedz Link
menab Re: piekło 30.01.07, 09:11 On, wierzę w to, jest święcie przekonany, że tylko jedna sprawa miała miejsce co zniszczyła nasz związek, a nie zauważa pośrednich spraw, które wpłynęły na to.świadczy to o jego ograniczeniu myślowym, albo fakt postrzegania etyki jako zupełnie odmienny od mojego. Odpowiedz Link
z_mazur Re: piekło 30.01.07, 09:18 Jakoś tak czuję, że nie chcesz otwarcie napisać o pewnych sprawach. ) Gdy między małżonkami są jeszcze silne emocje to powstają takie pomysły czasem, to w takim przypadku stanowi element gry na zasadzie "ja Ci pokażę". Zdarza się (dosyć często), że po pewnym czasie sposób patrzenia na tą sprawę zmienia się. Myślę, że Twój mąż też zmieni trochę zdanie. Publiczne pranie brudów dla nikogo nie jest przyjemne. Odpowiedz Link
tricolour To dlaczego pozew bez winy męża? 30.01.07, 09:20 Dlaczego rozpoczynasz tak ważną sprawę używając niedomówień, a tym samym dając pole drugiej stronie. Twój mąż wie, jak było, ale czytając pozew mijający się z prawdą poczuł, że sam może też kłamać. Jaką etyką kierowałaś się pisząc pozew bez winy męża? Etyką minimalizmu, wygody i świętego spokoju? Odpowiedz Link
brzoza75 Re: To dlaczego pozew bez winy męża? 30.01.07, 09:26 Tri byc może, dla wielu osób tutaj rozwód bez orzekania o winie składany jest dla świętego spokoju, prawda może być tutaj pokrętna, jedno jednak jest pewne, wine trzeba udowodnić, ja udowodniłam i ok, straszyć mozna kazdego, w rezultacie okaże się , że facet się wycofa jadnak. Odpowiedz Link
tricolour "Straszyć można każdego" i dlatego... 30.01.07, 09:29 ... mąż straszy naszą koleżankę. A co - niech się boi, płacze, drży. Owszem - prawda może być pokretna i dochodzenie do niej długie i trudne. Ale na przyszłość nie brałbym sobie kobiety, która nie umie stawiać czoła trudnym sprawom i mija się z prawdą dla własnej wygody. Odpowiedz Link
wenezuela1 Tri 30.01.07, 09:33 mój spokój, zdrowie i moje życie było ważniejsze i na ten prykład jest i bedzie ważniejsze od bujania się 2 lata i udowadniania, że skarpetek nie prasowałam. Wierzę w wyższą wyższość, która nagradza lub karze. I tyle. Odpowiedz Link
z_mazur Re: "Straszyć można każdego" i dlatego... 30.01.07, 09:33 tricolour napisał: > Owszem - prawda może być pokretna i dochodzenie do niej długie i trudne. Ale na > przyszłość nie brałbym sobie kobiety, która nie umie stawiać czoła trudnym > sprawom i mija się z prawdą dla własnej wygody. Ogólnie się zgadzam, z jednym zastrzeżeniem. Nieorzekanie o winie nie oznacza, że winy nie było. Małżonkowie dochodzą do wniosku, że nie jest im to orzekanie do niczego potrzebne. To nie jest mijanie się z prawdą. Odpowiedz Link
tricolour Owszem... 30.01.07, 09:35 ... w tym jednak przypadku takiej umowy nie ma. Przynajmniej na razie. Odpowiedz Link
brzoza75 Re: "Straszyć można każdego" i dlatego... 30.01.07, 09:37 ... mąż straszy naszą koleżankę. A co - niech się boi, płacze, drży. Jak to wielu eksów potrafi. Ale na przyszłość nie brałbym sobie kobiety, która nie umie stawiać czoła trudnym sprawom i mija się z prawdą dla własnej wygody. Ty masz ten problem z głowy, poza tym niektórzy mężczyźni nie lubią silnych kobiet bo takim to trudno sprostać. Ale nie o tym Tri, koleżanka ma prawo pisać tutaj jak kazdy, tak? Odpowiedz Link
tricolour Tak, a ja odpowiadam przedstawiając... 30.01.07, 10:09 ... swój punkt widzenia. Nie tylko na samą sprawę, bo lubię patrzeć szerzej... Odpowiedz Link
menab Re: "Straszyć można każdego" i dlatego... 30.01.07, 09:46 Nie chodzi o własną wygodę.Wyciąganie intymnych rzeczy przed publikę nie należy do przyjemności.Całe życie byłam zastraszana i po prostu było mi wstyd informowanie rodziny czy przyjaciół o naszym małżeństwie.Czy zwykłe nieporozumienia są kończone milczeniem długim nie tyko do mnie, ale do innych (Córki, moich rodziców).Ten fakt wyuczył we mnie branie wszystkiego na siebie, przepraszanie za wszystko, żeby tylko atmosfera była zdrowa. Czy niemoc dogadania się może kończyć się np wyłączeniem korków, żeby ukarać mnie za coś, co nie było po jego myśli, w ten sposób zabronienie mi oglądania telewizji? Dlatego nieporozumienia trwały krótko....To była swego rodzaju tresura.Zaczęłam szukać wsparcia w necie.Znalazłam ludzi z podobnymi problemami.Mma wielu obcych przyjaciół, którym mogę powiedzieć wiele.Kiedy odeszłam od męża, uciekłam do rodziców, kilka razy spotkałam się z poznanym w ten sposób "przyjecielem". który okazał się "nieprzyjacielem", a mój mąz ma teraz dowody na zdradę. Odpowiedz Link
z_mazur Re: "Straszyć można każdego" i dlatego... 30.01.07, 09:52 Skoro "przyjaciel" pojawił się już po Twojej wyprowadzce od męża to trudno będzie udowodnić, że to on był przyczyną rozpadu małżeństwa i że wina leży w tym momencie po Twojej stronie. Przyczynami rozpadu małżeństwa była w tym momencie przemoc psychiczna Twojego męża. W tym momencie jeśli mąż nie odstąpi od pomysłu nieorzekania o winie musisz zmienić powództwo i wystąpić również o orzekanie winy to może da mu do myślenia. Podczas rozprawy zawsze można się z tego orzekania winy wycofać. Sąd pyta o to przy okazji każdej rozprawy. Odpowiedz Link
menab Re: "Straszyć można każdego" i dlatego... 30.01.07, 09:57 On umie doskonale manipulować ludźmi, grać na ich uczuciach.Mimo, że minęło juz 3 lata od odejścia ciągle sie go boję i nie wiem dlaczego.Nigdy mnie nie uderzył, umiał mi wszystkie moje pomysły wyperswadować wyłączną "sugestią".Tak jest do tej pory. Odpowiedz Link
z_mazur Re: "Straszyć można każdego" i dlatego... 30.01.07, 10:00 A ja już nie powinienem nic pisać. W jednej krótkiej wypowiedzi 3x napisałem "w tym momencie" Odpowiedz Link
tricolour Szukanie wsparcia w necie czasem nie wystarcza. 30.01.07, 10:14 Czy korzystałas z pomocy psychologa albo grup wsparcia "na żywo"? To poważna sprawa na przyszłość, bo rozwód jest epizodem. Nie masz żadnej pewności, że Twój kolejny partner będzie lepszy jeśli nie zmienisz "kryteriów wyboru" faceta. To zaś wiąże się ze znacznymi zmianami siebie i pomoc netu jest niewystarczająca. Odpowiedz Link
menab Re: Szukanie wsparcia w necie czasem nie wystarcz 30.01.07, 11:07 Tak korzystałam z terapii psychologa.Bardzo mi pomogło.Teraz wiem, ze żyję dla siebie , nie dla niego.Jest mi lepiej bez niego.A kryterium wyboru jest nieuzasadnione, bo on był moim pierwszym facetem i myslę, że nie będę się kierować podobieństwem do niego. Odpowiedz Link
bursztynowe Fajna sprawa, polecam. 29.01.07, 12:36 Nie no, co Ty, jakie piekło? Świetnieśmy się z eksia uhahali. Ubaw był po same pachy. Poza tym taki rozwód dobrze robi na linię, chudnie się bez wysiłku. Aaa, i daja dzień urlopu. Biorąc pod uwagę, że na ślub też się należy dzień wolny, to można sobie uskładać w ciągu roku całkiem niezłe wakacje. Super sprawa. _____________________________________________ Najważniejszą przyczyną rozwodu jest małżeństwo. Odpowiedz Link
betuana Re: Fajna sprawa, polecam. 30.01.07, 10:54 A ja polecam podział majątku, to jest dopiero rewelacja Odpowiedz Link
jacekplacek66 Re: piekło 30.01.07, 11:15 piekło- to chyba przyjemne miejsce. mnie moja ex oskarżyła o morderstwo......i gwałt, molestowanie córki- tylko po to zeby dopiąć swego. wyprowadziłem sie 2 lata temu a do tej pory sprawy rozwodowe jeszcze się nie zakończyły. co z tego ze nie chciałem wyciągac wszystkiego na sprawach jak i tak do tego doszło. obiecała mnie wykonczyć i jak narazie ciągle się tego trzyma. Odpowiedz Link
tricolour Co Ty chrzanisz? 30.01.07, 11:21 Byłes oskarżony o morderstwo i gwałt, a "nie chciałeś wyciągac wszytskiego na sprawach"? To sam jestes sobie winien, a jak źle pójdzie, to dostaniesz jeszcze dożywocie... Odpowiedz Link
jacekplacek66 Re: Co Ty chrzanisz? 30.01.07, 11:26 bezpodstawnie oskarżony- policja się z tego śmieje wspólczuje posiadania takiej "żony" ale jakos nie bardzo chce mi sie śmiać.wniosłem pozew bez winy obojga, a ona o oddalenie powództwa- nie jest dziwne, że nie chce rozwodu z kims kto jest totalnym bydlakiem?? dla mnie ona jest chora psychicznie... Odpowiedz Link
tricolour Jeśli chcesz rozwodu, to dostaniesz... 30.01.07, 11:29 ... nawet jak zona nie będzie chciała. Postepuj powoli, rzeczowo i konsekwentnie, a dopniesz swego. Odpowiedz Link