Dodaj do ulubionych

któregoś pięknego dnia zabije mojego męża...

27.02.07, 16:55
trafil mi się wyksztalcony, wyrachowany psychopata,mój prywatny kat, który
zniszczyl moje życie...i co z tego,że jestem ladna, wyksztalcona mam pracę,
piękne dzieci jak jestem wypalona wewnętrznie, jedyne co trzyma mnie przy
życiu to totalne zdeterminowanie,że jak jeszcze raz podniesie na mnie rękę...
to zabije go, bo inaczej to on zabije mnie...ja poprostu nie mam wyjścia
któregoś pięknego dnia zabije mojego męża...jak zdąże
Obserwuj wątek
    • yoma Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 27.02.07, 16:57
      Wolisz rozwód czy dożywocie?
    • nanga.nanga Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 27.02.07, 17:02
      Zawsze jestem po stronie kobiet, które morduja swoich meżow, jesli ci sie nad
      nimi (a często i dziecmi) przez długi czas znecają.
      Jednak nasuwaja mi sie dwie uwagi:
      - nie rozumiem, co ma Twoja i dzieci uroda do znecania sie czy mordowania
      - zanim zamordujesz, moze warto by było poszukac innych rozwiazan.
    • weekenda I co? 27.02.07, 17:03
      będziesz odpowiadać jak za człowieka?! eee tam.

      Weź dzieci i się wyprowadź. Dasz radę.

      Chyba, że lubisz psychopatów.
      • dennyrose Re: I co? 27.02.07, 17:22
        porostu mogloby być pięknie, kiedyś mialam tyle planów, ciężko pacowalam,żeby
        dojść do tego co osiągnęlam i on doprowadzildo tego,że żyć mi się nie chcę, nie
        boję się żadnej kary,bo jest mi tak naprawdę wszystko jedno, nie boję się
        śmierci, wogóle niczego się już nie boję i w nic nie wierzę... teraz będę
        niszczyć wszystko co stworzylam, mam do tego pelne prawo,to bedzie ekstaza
        niszczenia, a na koncu zniszczę siebie i nie bedzie nicccccc i mam wszystko
        gdzieś, caly świat....
        • amflandia Re: I co? 27.02.07, 17:48
          dennyrose napisała:

          > porostu mogloby być pięknie, kiedyś mialam tyle planów, ciężko pacowalam,żeby
          > dojść do tego co osiągnęlam i on doprowadzildo tego,że żyć mi się nie chcę,
          nie
          >
          > boję się żadnej kary,bo jest mi tak naprawdę wszystko jedno, nie boję się
          > śmierci, wogóle niczego się już nie boję i w nic nie wierzę... teraz będę
          > niszczyć wszystko co stworzylam, mam do tego pelne prawo,to bedzie ekstaza
          > niszczenia, a na koncu zniszczę siebie i nie bedzie nicccccc i mam wszystko
          > gdzieś, caly świat....

          Próbowałaś skorzystać z pomocy psychiatry ?
          • ajmj Re: I co? 27.02.07, 17:54
            Jak jestes wykształcona kobieta = znaczy niegłupią to PROSZĘ Cię idź do
            lekarza, koniecznie. Zycie jest za piekne aby je marnować dla jakiegos padalca!
            • a.niech.to Re: I co? 27.02.07, 20:32
              Psycholog, a i owszem. Może forum wystarczy?
          • a.niech.to Re: I co? 27.02.07, 20:31
            To atak ku...cy. Psychiatra niewiele zdziała. Trzeba przyczynowo, a nie
            objawowo.
        • panda_zielona Re: I co? 27.02.07, 19:11
          a pomyslałaś o dzieciach i ich bezpieczeństwie?
          Nie prosciej po prostu uciec od kata.
        • a.niech.to Re: I co? 27.02.07, 20:29
          Ale Cię wzięło!
    • jacekplacek66 Zastanów się co mówisz 27.02.07, 17:49
      chcesz zniszczyć wszystko ...a twoje dzieci?? czy dla nich nie powinnaś zmienić
      swojego i ich życia- zostaw swojego prywatnego kata i zacznij żyć, chcieć,
      marzyć,realizować swoje plany. z czasem zobaczysz , ze zycie to coś co warto
      przeżyć do końca.
      pomyśl rozsądnie...
      • dennyrose Re: Zastanów się co mówisz 27.02.07, 18:01
        bylam u psychologa i paychiatry, ale prędzej to ja im pomogę niż oni mnie...
        • jacekplacek66 Dlaczego 27.02.07, 18:21
          dlaczego nie odejdziesz, nie zabierzesz swoich dzieci i nie wyprowadzisz się.
          Mówiłaś, że cięzko pracowałaś żeby coś osiągnąc- wyprowadz się i pracuj ale
          tylko dla siebie i swoich dzieci.
          Kiedy dom się pali matki biorą dzieci na ręce i wyskakuja przez okna nie bacząc
          na ryzyko, że połamią nogi czy ręce.... Zabieraj się z tego chorego domu, nie
          bój się juz gorzej nie będzie.
          • dennyrose Re: Dlaczego 27.02.07, 18:45
            ja mam dokąd pójść,ale on i tak wszędzie mnie znajdzie,przed nim nie ma
            ucieczki, on ma wladzę, pieniądze i psychiczną chorobę dwubiegunową, jak by go
            ktoś w miejscu publicznym zobaczyll to czlowiek aniol,uprzejmy uśmiechnięty,a w
            domu psychol... nie plakal nawet gdy mu matka umarla,a jak go zostawilam i się
            wyprowadzilam kleczal na kolanach, plakal i blagal,żebym do niego wrócila,po
            czym po paru miesiącach pobil mnie tak,że o malo mnie nie zabil, po czym ma
            wyrzuty sumienia przeprasza mnie, kupuje prezenty, wymysla niespodzianki z
            których musze się cieszyć bo jak nie to jest draka, już prosilam go i grozilam
            mu.. tego nikt by nie zniósl nawet najsilnieszy czlowiek, to przerasta
            scenariusz niejednego thrrilera i tak się też skończy,próbowalam ten problem
            rozwiązać na wiele sposobów,ale on jest jak jakaś klątwa, ciągle powraca...
            • brzoza75 Re: Dlaczego 27.02.07, 18:51
              wiesz mylisz się , jest tu parę kobiet, które to zniosły i podniosły się
              z pomocą lub bez pomocy specjalisty , jeśli uważasz, że oni Ci nie pomogą
              to najwyraźniej sama dasz radę, to o czym piszesz to klasyczne zachowania
              sprawcy domowego , na co jeszcze czekasz?
              uwierz mi jeśli niczego nie zrobisz klątwa będzie dalej powracać...
            • akacjax Re: Dlaczego 27.02.07, 18:58
              Masz obdukcje? Byłaś z tym w sądzie, u prokuratora, na policji w instytucjach pomocowych?? Taka jest ścieżka, a nie groźby, które publicznie rzucasz.
              Kobiety uciekają za granice przed katami, a Ty, co robisz?
              A może ten tekst to prośba byśmy Cię powstrzymali? Ale do tego potrzebny jest adres.
              • dennyrose Re: dlatego... 27.02.07, 19:17
                mój kat to nie pan Mietek Kowalski,on świetnie sobie radzi z sądami i policją,
                ma mnóstwo znajomych w tej branży w calym kraju, zresztą to typ,który nawet w
                piekle znalazlby wyslanników aby dać upust swoim zgnilym psychpatycznym
                sklonnością, nawet gdyby go zamkneli to i tak nie moglabym życ spokojnie, on
                zawsze wraca..to jest q..rwa takie żalosne,że aż śmieszne i chyba niestety
                tylko ja mogę z tym zrobić porządek...
                • a.niech.to Re: dlatego... 27.02.07, 20:46
                  Jesteś w ciężkim stresie, może nawet szoku. Nie ma rąk dłuższych niż inne
                  naczelne.
            • ghxs Re: Dlaczego 27.02.07, 19:08
              Zabijesz gada,a posiedzisz jak za człowieka - dzieci potrzebują matki, a skoro
              zaczynasz już mysleć o mordzie, tzn ,ze udziela Ci się jego agresja.
              Najpierw lekarz, ale taki, który powie Ci jak sobie pomóc(nie spodziewaj się,
              ze to psycholog pomoże, to nie uzdrawiacz-cudotwórca, tylko człowiek, ale moze
              znać triki, które pomogą ci z resztkami zdrowia psychicznego wyjsć na prostą).
              Upublicznij jego zachowanie, nie kryj się z kłopotami, potępienie zewnętrzne i
              publiczna "infamia" takich boli najbardziej.
              Adwokat, dowody, śmierć cywilna,nie fizyczna.
              • magda23192872 Re: Dlaczego 27.02.07, 19:17
                Ja Ciebie nie rozumiem. Wybacz, lecz masz jedno życie, które należy tylko do
                Ciebie. To co piszesz wynika z braku odwagi powiedzenia w końcu "DOSYĆ!".
                Czy nie jest tak, że do przemocy dochodzi w domu, gdzie on czuje się
                bezpiecznie?
                Powinnaś jak najszybciej zgłosić sprawę do prokuratury. Zrób zgłoszenie na
                Błękitnej Linii, aby założyli Ci kartotekę, wówczas w każdej chwili możesz
                liczyć na szybką interwencję policji. Musisz to zrobić, aby chronić zarówno
                siebie jak i dzieci. Za to co robi Twój mąż grozi mu więzienie. Lecz musisz
                pójść drogą prawną - obdukcja, prokurator i sprawa o znęcanie się fizyczne i
                psychiczne... Zrób to jak najszybciej, aby nie było za późno...
            • panda_zielona Re: Dlaczego 27.02.07, 19:20
              Nie rozumiem Cię,piszesz,ze masz dokąd pójść,że próbowałaś wielu sposobów
              • panda_zielona Re: Dlaczego 27.02.07, 19:23
                za wcześnie wysłałam.
                E tam cos mi tu śmierdzi.A co on jest jakiś mafiozo,ze nia na niego sposobu.
                • dennyrose Re: dlatego 27.02.07, 19:36
                  nooo mafiozo... nawet naczelny, to się zadrza nie tylko w filmach koleżanko,
                  nigdy nie wisz kogo mijasz na ulicy, z kim sypiasz lub kto jest twoim mążem...
                  takie życie
                  • brzoza75 Re: dlatego 27.02.07, 19:43
                    no ale Ty już wiesz wink
                    • dennyrose Re: dlatego 27.02.07, 19:58
                      wiem, dlatego nie ma zbyt dużego wyboru...
                      kiedyś bardzo wierzylm w boga,ale nie ma boga, nie ma nawet logiki...wogóle nie
                      ma nic, ludzie wymyślają sobie tylko różne ideologie i fantazje dla przetrwania
                      gatunku... wladza,sex,żarcie... i igrzyska dla ludu, już mi się nie chce w tym
                      wszystkim uczestniczyć,ale umrę z usmiechm na twarzy i bedę przynajmniej
                      pięknymi zwlokamismile
                      • akacjax Re: dlatego 27.02.07, 20:04
                        Nie pij ,albo idź do lekarza, albo na policję. Chcesz naszego potwierdzenia, wytłumaczenia, litości?
                        Trolowate to i tyle.
                        • dennyrose Re: dlatego 27.02.07, 20:20
                          nie piję,nie lubię alkoholu,nie szukam niczego ani potwierdzenia, ani
                          zaprzeczenia; tak sobię pisze, to o myślę i tak zawsze robię to co chcę...
                          za dużo już chyba widzialam...

                          www.dieaussenseiter.de/about.html
                          • crazysoma Re: dlatego 27.02.07, 20:26
                            A masz pomysl jak go zabic? I czym?
                            W sumie tak mysle, ze to nie jego wina ta depresja dwubiegunowa, wiec moze
                            powinnas jednak byc choc odrobine humanitarna, jak go bedziesz raz na zawsze
                            likwidowac.
                            • dennyrose Re: dlatego 27.02.07, 20:34
                              hmmmm dużo sie nad tym zastanawialam ,kiedyś myślalam,żeby go otruć, ale to
                              zbyt lagodna śmieć dla niego,(za dużo osób cierpi z jego powodu), od roku czasu
                              bardzo czynnie uprawiam sport, uczę się samoobrony, sztuk walki smile)), więc
                              przysieglam sobie,że jak jeszcze raz do mnie wystartuję to poprostu go zabiję,
                              choćby kamieniem, albo on mnie albo ja jego
                              • crazysoma Re: dlatego 27.02.07, 21:37
                                > bardzo czynnie uprawiam sport, uczę się samoobrony, sztuk walki smile)), więc
                                > przysieglam sobie,że jak jeszcze raz do mnie wystartuję to poprostu go
                                zabiję,
                                > choćby kamieniem, albo on mnie albo ja jego

                                eeee wiesz, zeby zabic kogos kamieniem nie trzeba sie uczyc sztuk walki. Moze
                                powinnas sie przerzucic na rzut oszczepem np, jesli oczywiscie kamien to
                                ostateczna wersja sposobu unicestwienia tego przykrego pana.
                                • dennyrose Re: dlatego 27.02.07, 22:13
                                  ale ta świnia waży 100kg, ja tylko 58, więc chyba nie trudno wyobrazić sobie
                                  moje zdererminowanie,które nie zrodzilo się z dnia na dzień, lecz kielkowalo
                                  niczym nasianko baobabu...
                                  żarty się skończyly, ja naprawde mam plan
                                  moja anielska cierpliwość dosięgla kresu wytrzymalości
                                  to będzie the final cut!!!!
                                  • crazysoma Re: dlatego 27.02.07, 22:46
                                    To moze smierc glodowa? Chociaz nie, odsuniety od koryta (jako ta swinia) moze
                                    byc jeszcze bardziej wsciekly. To moze odwrotnie? Jak w filmie "Wielkie
                                    zarcie"? I nic nie bedzie podejrzewal, najwyzej pomysli ze Ty z milosci tak go
                                    karmisz i karmisz...
                        • nanga.nanga Re: dlatego 27.02.07, 20:22
                          akacjax napisała:

                          > Nie pij ,albo idź do lekarza, albo na policję. Chcesz naszego potwierdzenia,
                          wy
                          > tłumaczenia, litości?
                          > Trolowate to i tyle.


                          Potwierdzam, trollowate.
                          • dennyrose Re: dlatego 27.02.07, 20:26
                            od lat obcuję z debilami to i mi sie udzielic moglo...
                            I have bad feeling with thissmile
              • a.niech.to Re: Dlaczego 27.02.07, 20:52
                O mechanizmach przemocy, degradacji osobowości z nią związanej, uzależnieniu,
                napisali opasłe tomy, choć i tak wydaje mi się, że trzeba w tych butach
                pochodzić, żeby wiedzieć, o co biega. Wszystkie przypadki podobne, a każdy
                inny.
            • a.niech.to Re: Dlaczego 27.02.07, 20:40
              Wszystkie psychole mają podobny/e modus operandi. Policja i sądy znają tłumy
              takich. Twój reprezentuje jedną z szeroko znanych odmian - wykształconego chama.
            • yoma Re: Dlaczego 28.02.07, 19:17
              > ja mam dokąd pójść,ale on i tak wszędzie mnie znajdzie,przed nim nie ma
              > ucieczki, on ma wladzę, pieniądze i psychiczną chorobę dwubiegunową, jak by go
              >

              Matkobosko, żona Kaczyńskiego... tongue_out
            • yoma Re: Dlaczego 28.02.07, 19:19
              > ja mam dokąd pójść,ale on i tak wszędzie mnie znajdzie,przed nim nie ma
              > ucieczki, on ma wladzę, pieniądze i psychiczną chorobę dwubiegunową, jak by go

              Matkobosko, żona Kaczyńskiego tongue_out
              • yoma Re: Dlaczego 28.02.07, 19:21
                Ups przepraszam, nie wiem, dlaczego dwa razy
          • a.niech.to Re: Dlaczego 27.02.07, 20:35
            Jak Ty nic nie rozumiesz... Ona się MIOTA.
        • a.niech.to Re: Zastanów się co mówisz 27.02.07, 20:34
          Trzym linkie! To tak, w imieniu forum.
      • a.niech.to Re: Zastanów się co mówisz 27.02.07, 20:33
        Nie bądź w gorącej wodzie kąpany. Daj się jej wyhuczeć. Potem się pomyśli.
        • dennyrose Re: Zastanów się co mówisz 27.02.07, 20:41
          a taka z nas fajna para kiedyś byla... hmmmmmm
          www.dieaussenseiter.de/_pict/regen/html/_0010.html
          • a.niech.to Re: Zastanów się co mówisz 27.02.07, 20:48
            Było, ale się zmyło. Co jest, każdy widzi.
            • dennyrose Re: Zastanów się co mówisz 27.02.07, 21:02
              najgorsze,że golym okiem tegonie widać, w pracy chodzę uśmichnięta i
              zadowolana,tryskam dowcipem, potrafie byc duszą towarzystwa, ponieważ pracuję z
              ludźmi i bardzo lubię gdy udaje mi się wyczaroować uśmiech na ludzkich
              twarzach, a taka jestem nieszczęśliwa,chyba zwariowalam już przez to
              wszystko...nie to swait jest chory, zepsuty i zgnily,a bedzie jeszcze gorzej...
              jak to mawial mój dziadeksmile
              • brzoza75 Re: Zastanów się co mówisz 27.02.07, 21:25
                wiesz staram sie bardzo ale nie przemawiasz do mnie w ogóle ,
                natomiast wklejam Ci linka
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=58080769&v=2&s=0
                gdzie jacek placek (sorry jacku )proponuje pewne tortury wink
              • misbaskerwill Re: Zastanów się co mówisz 27.02.07, 21:44
                > najgorsze,że golym okiem tegonie widać, w pracy chodzę uśmichnięta i
                > zadowolana,tryskam dowcipem, potrafie byc duszą towarzystwa, ponieważ pracuję z
                > ludźmi i bardzo lubię gdy udaje mi się wyczaroować uśmiech na ludzkich

                Słowem, dowcipna z Ciebie kobieta.
                To nie forum "dożywocie...i co dalej?", ale jeśli mogę zasugerować:
                jeśli wcześniej nie byłaś karana, to sąd zapewne poprzestanie na 25 latach
                więzienia (mniej nie da, bo to jednak straszna zbrodnia, nawet jeśli na gadzie).
                Chyba, że wytłumaczysz, jak wiele tym uczynkiem zrobiłaś dobrego dla ludzkościwink

                Za dobre sprawowanie możesz wyjść najwcześniej po połowie odsiadki. Czyli już za
                13 lat będziesz wolnym człowiekiemwink.
                Rozwody zwykle trwają nieco krócej. Oczywiście, są one nieprzyjemne, terminy
                oczekiwania są długie, a sędzia i ławnicy zwykle sprawiają wrażenie, jakby mieli
                sprawę w poważaniu głębokim. Rozumiem więc ew. preferencję sprawy karnej.
                Ale z drugiej strony, taki pan to po rozwodzie powinien długo płacić alimenty, a
                po uśmierceniu może z tym mieć kłopoty...
                • amflandia Re: Zastanów się co mówisz 27.02.07, 21:56
                  NO nie wiem Miś czy się tak łatwo wywinie.Morderstwo ja widac planowane z dużym
                  wyprzedzeniem smile)).
    • weekenda Ha! 27.02.07, 21:26
      Tri to ty?

      dalej się bawisz?
      • crazysoma Re: Ha! 27.02.07, 21:40
        Weekus Kochany to nie styl pisania Tri. Zbyt wylewny smile

        p.s. Ale to nie jest jeszcze obsesja? tongue_out
        • weekenda Re: Ha! 27.02.07, 21:43
          żadne takie! nie ma obsesji przywiązania tęsknoty czy czego tam

          ale facet ma rózne pomysły

          a co? zarżnąć własnymi rączkami z opisami to nie wylewność?

          ha! ;P
          • crazysoma Re: Ha! 27.02.07, 21:46
            No wlasnie pisze - ZBYT wylewny jak na powsciagliwego Tri.
            Cmok. smile
          • tricolour Pogięło cie... 27.02.07, 22:02
            ... neofitko.

            tongue_out
            • dennyrose Re: Pogięło cie... 27.02.07, 22:16
              ale ta świnia waży 100kg, ja tylko 58, więc chyba nie trudno wyobrazić sobie
              moje zdererminowanie,które nie zrodzilo się z dnia na dzień, lecz kielkowalo
              niczym nasianko baobabu...
              żarty się skończyly, ja naprawde mam plan
              moja anielska cierpliwość dosięgla kresu wytrzymalości
              to będzie the final cut!!!!
              • tricolour I w związku z tym... 27.02.07, 22:17
                ... że mylą mnie z Tobą mam nadzieję, że ta ciężka świnia zabije Ciebie.

                tongue_out
                • dennyrose Re: I w związku z tym... 27.02.07, 22:48
                  nie znasz mnie,a juz mi źle życzysz, Ty zla kobieta jesteś...;
                  a ja nicc nie wiem o woim istnieniu, a żyj sbie spokojnie, ja ci źe nie życzę
                  -----------------
                  gotowanie to moja pasja/ krojenie, solenie,pieprzenie, przypiekanie...wink
                  www.mniammniam.pl/sklep/index.php?act=det&id=310















                  • panda_zielona Re: I w związku z tym... 27.02.07, 23:13
                    ubaw masz po pachy
              • misbaskerwill Pogięło cie... 27.02.07, 22:21
                No, za publicznie ogłoszoną "premedytację", dożywocie jak nic. I nici z "dobrego
                sprawowania".
                Ale wiesz co? Wyjedźcie do Teksasu i tam go zabij, wtedy masz karę śmierci jak w
                banku. Tak radzę, bo widzę, że chcesz iść na całość...
            • weekenda O! Błękitnokoka teraz się odezwała 27.02.07, 22:18
              coś nowego w moim życiu zaistniało o czym nie wiem? No może parę rzeczy się
              wydarzyło ale o tym wiem np. zakupy internetowe, nowe jedzonko dla kotów, ale
              tak mi się wydaje, że neofityzm nie ma jednak tu nic do rzeczy. A w ogóle znasz
              znaczenie tego przeslicznego słówka Niebieskooka?
            • crazysoma Re: Pogięło cie... 27.02.07, 22:49
              Ale dlaczego neofitka?
              • tricolour Czyli nowonarodzona... 27.02.07, 22:53
                ... wyszła spod rąk psychologa. Każdy, kto był dłużej na terapii jest taki sam -
                prowokacyjny, zadziorny, z poczuciem mocy. Standard.
                • nanga.nanga Re: Czyli nowonarodzona... 27.02.07, 23:02
                  tricolour napisał:

                  > ... wyszła spod rąk psychologa. Każdy, kto był dłużej na terapii jest taki
                  sam
                  > -
                  > prowokacyjny, zadziorny, z poczuciem mocy. Standard.
                  A figa.
                  Weekenda ma poczucie mocy - bo chodzi po górach NAPRAWDĘ - nie trzeba juz
                  żadnej terapii. Sam spróbuj.
                • crazysoma Re: Czyli nowonarodzona... 27.02.07, 23:04
                  Hmm a ja sie z Toba nie zgadzam. Po pierwsze neofita dotyczy raczej wyznania a
                  nie czepiania sie kogos, wiec... Po drugie nie kazdy kto przechodzi terapie
                  wali potem po gebach innych, majac poczucie mocy. Owszem jest silniejszy ale
                  tez madrzejszy i na ogol wie, kiedy i gdzie nalezy odpuscic. Co ma przyslowiowy
                  piernik do wiatraka?
                  • tricolour Zależy od rozumienia słów... 27.02.07, 23:14
                    ... zresztą za Słownikem wyrazów obcych Kopalińskiego:

                    neofita człowiek, który przyjmuje a. niedawno przyjął jakieś wyznanie, zazw.
                    chrześc.; prozelita; przen. nowy (zazw. gorliwy) wyznawca jakiejś doktryny,
                    nauki, ideologii.

                    Etym. - gr. neóphytos 'nowo nawrócony; nowicjusz'; zob. neo-; -phytos od phýein
                    'rosnąć; powstawać; rodzić się'; por.

                    Znałem to drugie.
                    Zreszta bardzo mi to pasuje - to przypomnienie Niebieskookiej... tak dla
                    podniesienia atmosfery rozmowy.
              • weekenda Re: Pogięło cie... 27.02.07, 22:58
                smile))

                no ja to już bankowo nie wiem. Neofitka... big_grinDD ale palną. Myślę, że po...lił
                słówka. Zdarza się: jest późno, jest zdenerwowany (bo wczoraj dał ciała),
                działam na niego bardzo źle...

                Crejzuchna idę lu li lu li Młodego de novo zamurowali! ale w żelbeton smile
                a ucałuj Ślicznotkę ode mnie! smile i siebie też wink
                • crazysoma Re: Pogięło cie... 27.02.07, 23:07
                  Idz, idz i niech Cie sie przysnia Himalaje smile Tak, chyba faktycznie zle na
                  Niego dzialasz. A odwrotnie? "Haha".
                  Z tym zelbetonem to zartujesz, prawda? Powiedz, ze tak. Rany, to kiedy On z
                  tego wyjdzie, ten Twoj "Synek".
                  Buziaki od nas dla Ciebie wariatko smile
                  • tricolour Odwrotnie też... 27.02.07, 23:17
                    ... i to dokładnie od dnia (a właściwe od nocy) kiedy napisałem o braku partnera
                    do rozmowy, o podeptanej Weekendy godności i poczuciu wartości.
                    Stałem sie wówczas celem ataku jak były mąż - a może nawet jego uosobieniem, nie
                    wiem.

                    Ale kto atakuje ten godzi sie obrywać, to czasem mi czyms przyłoży...

                    smile
                    • dennyrose Re: Odwrotnie też... 27.02.07, 23:49
                      ohhhh Ty jesteś jakimś nawiedzonym egocentrykiem, wspólczujęsmile)))
                      chyba się nie nadaję na to forum, za normalnie nienormalni jesteście;D
                    • weekenda Uzurpator 28.02.07, 10:01
                      Nie mów o rzeczach, na które nie masz wpływu: nikt nie jest w stanie podeptać
                      mojej godności czy obniżyć mojego poczucia własnej wartości. To jest we mnie i
                      już.
                      A jeśli Ty chciałeś coś takiego zrobić to jest to ewidentna oznaka Twojej
                      słabości. Inaczej nie umiesz więc starasz się obrażać. A jakieś literki na
                      monitorze pisane przez kogoś kto nie dobrze się czuje we własnej skórze? i
                      przyjmuje nowe twarze? Jeśli myślisz, że mnie to rusza to bardzo się mylisz.
                      Dla mnie istotny jest wciąż i zawsze świat realny a nie duperele na monitorze.

                      Mówiłam, że pomyliły Ci się słówka. Jak nowo narodzona to ja zawsze wracam z
                      Gór! Ale po terapii??? Leczyłam się ze związku przemocowego, ze znęcania się
                      psychicznego nade mną. A już bankowo nie ma żadnego związku z odczytywaniem
                      treści na monitorze.

                      Ty mówisz o jakimś standardzie zachowania? Ja cię nie mogę - wiesz Tri...
                      możemy pogadać o standardach, proszę uprzejmię: np. o tym że standardowo
                      zakochany z wzajemnością facet, co to z kruszcami uderza do stóp wybranki,
                      standardowo nie spędza raczej czasu tłukąc w klawiaturę o różnych porach dnia i
                      nocy wspólnie z jakimś stadem nieznanych kobiet... standardowo, zakochany facet
                      spędza czas z ukochaną, strzepując pyłki z jej drogi itd. Tyle standardy. A
                      życie? Sam sobie odpowiedz.

                      Mój były mąż nigdy nie był celem mojego ataku - to ja byłam ofiarą. Niestety.

                      Niestety, tak zdecydowanie różnisz się od mojego exa, że w ogóle nie ma o czym
                      mówić. Na przykład jesteś konkretny i inteligentny. Więc chociażby tylko
                      dlatego nie mam co porównywać.

                      Generalnie, na monitorze jesteś zawistny, nie czytasz tego co ludzie tu piszą
                      lub wyczytujesz jakieś dyrdymały między wierszami, których nikt nigdy nie
                      napisał; jesteś absolutnie nie konsekwentny gdyż żegnasz się kilka razy, potem
                      wracasz; niby się zakochujesz a ciągle gadasz z jakimiś obcymi babami w
                      wirtualnym świecie, przez jakieś godziny. To wolny kraj, jasne, ale skoro za
                      każdym razem wytykasz innym, że są niekonsekwentni, że robią głupoty takie czy
                      inne to jak mam do Ciebie podchodzić?

                      Nikt nie jest idealny. Nikt. I czytaj tylko to co jest napisane. Nic więcej. Od
                      kombinowania niejeden padł...
                      • brzoza75 Allelujah ! 28.02.07, 10:09
                        Dzięki Weekenda wyręczyłaś mnie,

                        np. o tym że standardowo
                        zakochany z wzajemnością facet, co to z kruszcami uderza do stóp wybranki,
                        standardowo nie spędza raczej czasu tłukąc w klawiaturę o różnych porach dnia i
                        nocy wspólnie z jakimś stadem nieznanych kobiet... standardowo, zakochany facet
                        spędza czas z ukochaną, strzepując pyłki z jej drogi itd. Tyle standardy.

                        O I TU TEŻ smile
                        • tricolour Co do pisania o różnych porach... 28.02.07, 11:30
                          ... to uważaj, bo znów Cię będą chcieli wywalić z roboty za używanie komputera
                          wbrew woli pracodawcy, na co sobie - jako matka samotnie wychowująca dziecko -
                          nie możesz pozwolić.

                          Prawda?
                          • brzoza75 Re: Co do pisania o różnych porach... 28.02.07, 11:39
                            smile
                            mogę i dzięki za troskę smile
                            • tricolour No widzisz... 28.02.07, 12:15
                              ... Ty możesz, ja mogę... nie ma o czym gadać.

                              A z drugiej strony, to niezłe jędze musicie być, żeby mieć w ogóle pomysł na
                              ograniczenie facetowi dostepu do Netu.... eeee.... sorry nie do Netu, ale do
                              stada innych kobiet.

                              Z takimi pomysłami możecie ograniczyc sobie dostęp do facetów... tongue_outP
                              • brzoza75 o bosze a wiesz 28.02.07, 12:21
                                mi nigdy nie przyszlo na myśl abys był moim facetem serio...
                              • weekenda No widzę 28.02.07, 12:57
                                tricolour napisał:

                                > > A z drugiej strony, to niezłe jędze musicie być, żeby mieć w ogóle pomysł
                                na > ograniczenie facetowi dostepu do Netu.... eeee.... sorry nie do Netu, ale
                                do > stada innych kobiet.
                                >

                                Znów wyczytałeś coś czego nikt nie napisał. A rób sobie co Tobie się żywnie
                                podoba! To Twoje życie. Tylko nie bądź taki strasznie świętojebliwy!

                                Ileż razy dowaliłeś komuś bo ktoś z kimś gdzieś a sam co robisz? Uważasz, że
                                Tobie wolno pisać, bardzo szczerze zresztą, o swoich przezyciach, życiu,
                                doznaniach w tym o zaręczynach, o złocie i oczętach w ciebie z nadzieją
                                wpatrzonych, a zaraz walisz jakiejś lasce, że pisze o swoich prywatnych
                                sprawach w necie i to ją w czymś tam dyskwalifikuje.

                                Z jednej strony napisałeś komuś tam, że uprawia sex przedmałżeński i jest w
                                związku z tym beee a Ty sam określiłeś swoje kontakty z narzeczoną jako
                                piękne... znaczy czyste, nieskalane i konsumujecie znaczy po ślubie.

                                eee tam. Jesteś konkretny ale kompletnie nie konsekwentny i atakujesz ludzi.
                                Często bezpodstawnie. I stąd tyle emocji i niechęci do Ciebie.
                                • tricolour Ty serio pamiętasz, co pisałem... 28.02.07, 13:36
                                  ... kiedyś tam? Studiujesz te stare posty? Dziwne.

                                  Ja na nie leję z góry. Co mnie obchodzi jakaś poraniona laska? Napisała o sobie
                                  własnoręcznie, to odpisałem na jej słowa i powiedziałem o swoich wrażeniach...
                                  • weekenda Nie, nie studiuję, żadne takie! skąd pomysł :) 28.02.07, 14:25
                                    mam po prostu bardzo dobrą pamięć. Nietypową ale tak mam. Np. wystarczy mi
                                    przeczytać tekst i już pamiętam na zawsze jego sens a jak się skupię to
                                    odtworzę słowa; pamiętam całe dialogi, rozmowy nawet z dzieciństwa; wystarczy,
                                    że raz przejdę drogę a już ją na zawsze pamiętam, nawet za 10 lat; nie mam
                                    żadnego kłopotu z orientacją w terenie np. północ-południe, nie błądzę w lesie,
                                    w nowych miejscach itd. Taki ze mne dziwoląg.

                                    Jak lejesz to się nie dziw, że jesteś atakowany. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
                                    Ludzie to wyczuwają. Często nie rozumieją ale intuicja podpowiada z reguły
                                    trafnie.

                                    Ale skoro w czymś Tobie to pomaga to sobie tak miej, tylko czasami pomyśl, że
                                    po drugiej stronie też ktoś może mieć szarą masę i robić z niej niezły użytek.
                                    • tricolour Całe szczęście, że masz dobrą pamięć... 28.02.07, 21:53
                                      ... bo zacząłem podejrzewać, że czytasz coś z archiwum. W ogóle zacząłem
                                      podejrzewać, że cos jest nie tak, skoro widziałaś mnie w postach jakiejś
                                      kretynki, co męża utrupić chciała.

                                      Co do atakowania, to zauważ, że nie pisuję wcale w wątkach, gdzie bezradnośc i
                                      tragedia sa jaskrawe i bezdyskusyjne. Nie potrafię napisać "ściskam Cię i
                                      przytulam" bo uważam to za miałkie i wolę nie zabierac głosu.
                                      Z chęcia piszę komentarze do postów wewnętrznzie sprzecznych, których jest na
                                      forum bez liku, których treść jest sprzeczna z wrażeniem.

                                      Ale rozumiem też sugestię, że mogę kogoś niepotrzebnie zranić... i nie zostawię
                                      swojego zachowania w takim stanie, w jakim jest teraz.
                                      • weekenda Bardzo dobrą mam pamięć. 28.02.07, 22:13
                                        tricolour napisał:

                                        > ... bo zacząłem podejrzewać, że czytasz coś z archiwum.

                                        Nie. Jeszcze raz napiszę: nie czytam archiwum. Nie mam na to czasu i nie widzę
                                        potrzeby.


                                        W ogóle zacząłem
                                        > podejrzewać, że cos jest nie tak, skoro widziałaś mnie w postach jakiejś
                                        > kretynki, co męża utrupić chciała.

                                        To była prowokacja z mojej strony smile Skuteczna jak widać smile



                                        > Co do atakowania, to zauważ, że nie pisuję wcale w wątkach, gdzie bezradnośc i
                                        > tragedia sa jaskrawe i bezdyskusyjne. Nie potrafię napisać "ściskam Cię i
                                        > przytulam" bo uważam to za miałkie i wolę nie zabierac głosu.
                                        > Z chęcia piszę komentarze do postów wewnętrznzie sprzecznych, których jest na
                                        > forum bez liku, których treść jest sprzeczna z wrażeniem.

                                        Zauważyłam.

                                        >
                                        > Ale rozumiem też sugestię, że mogę kogoś niepotrzebnie zranić... i nie
                                        zostawię
                                        > swojego zachowania w takim stanie, w jakim jest teraz.

                                        Jak się widzi w ludziach ludzi to samemu jest się człowiekiem. Tak to działa.
                                        Czy się to komuś podoba czy nie.

                                        Zresztą to działa też na innych polach. Jak się walczy z naturą to się ginie.
                                        Zawsze. Góry to pięknie pokazują: jak ktoś chce być silniejszy od Nich to z
                                        Nich nie wraca. Zawsze.
                                        • tricolour Słowo "zawsze" zawiera... 28.02.07, 22:35
                                          ... nienależną pewnośc siebie. Nadużywane dodatkowo traci na sile...
                                          • weekenda Nie nadużywam 28.02.07, 22:39
                                            stwierdzam fakt w odniesieniu do Gór. W Górach tak to działa. Zawsze. Akurat
                                            Góry to pięknie weryfikują. Wiem co piszę.
                      • tricolour Nie jest źle... 28.02.07, 11:28
                        ... wyszło, że jestem inteligentny i konsekwentny. Wady, o których wspominasz,
                        sama niwelujesz słowami "nikt nie jest idealny".

                        Co prawda spędzam czas z jakimś stadem nieznanych kobiet, ale to nie może byc
                        naganne, bo musiałoby byc także naganne dla tych kobiet - świadomych i z
                        poczuciem własnej wartości.


                        smile
                        • weekenda Jeśli chcesz to tak odczytać? 28.02.07, 12:22
                          To proszę.

                          Mylisz się, że to działa w dwie strony. To nie automat i nie działa tu
                          zasada "wprost proporcjonalnie". Chociażby dlatego, że nikt poza Tobą nie pisze
                          tu peanów na temat swoich narzeczonych. Troszeczkę to dziwne nie uważasz? Jak
                          przez chwilę byłam zajęta pewnym panem to nie miałam czasu ani ochoty (żadnej)
                          na bywanie wśród sfrustrowanych, zmęczonych i nieszczęśliwych olmołst lub już
                          rozwodników. Ktoś szczęśliwy, samoistnie woli być na ukwieconych łąkach wśród
                          śpiewających ptaszków. I to bez względu na płeć. Tak to działa.

                          Zgadza się. Nobody is perfect. To akurat napisałam w kontekście tych, których
                          atakujesz. Ale dobrze by było gdybyś Ty też to zrozumiał. A nie atakował
                          wszystkich jak leci bo: "taki jestem" - cytat z Ciebie.

                          A smutne to wsio bo atakujesz, bardzo często niesłusznie, osoby zrozpaczone,
                          będące w lub na skraju depresji. I to jest dla mnie nie do przyjęcia. Nie kopie
                          się leżącego, nie dobija się koni ani rannych. Można komuś pokazać inną drogę,
                          błędy ale nie walić bez powodu a tylko dlatego, że "tak mam" - cytat z Ciebie.

                          Bądź człowiekiem.
                      • anja_pl Re: Uzurpator 28.02.07, 21:17
                        weekenda napisała:

                        >
                        > Nikt nie jest idealny. Nikt.

                        Nobody is perfect. My name is nobody wink
                        • betuana Re: Uzurpator 28.02.07, 22:04
                          Nobody is
                          perferct but
                          I'm pretty
                          close!
        • panda_zielona Re: Ha! 27.02.07, 23:48
          No nie wiem,patrz link powyżej o fajnej parze:colombina i cloun.O ile sobie
          przypominam to przebranie Tri i jego Jedynej na ostatki Hihihihi
          • dennyrose Re: dobranoc 28.02.07, 00:12
            www.polskieradio.pl/nauka/temattygodnia/default.asp?id=221
    • luiza-w-ogrodzie zabije mojego męża - albo on ciebie 28.02.07, 04:25
      Troll nie troll, zajrzyj tutaj
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • sbelatka Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 08:18
      ż NIGDY w moim życiu nie spotkałam kata, a tym bardziej nie zyłam z kims takim
      na co dzień ...to nie bardzo umiem sobie nawet wyobrazic co czujesz, jak sie
      czujesz.

      ale wiem jedno. I to na pewno.

      Nim czlowiek cos srobi dobrze zadać sobie pytanie PO CO?
      Jaki CEL chcesz osiągnąc..??

      jesli odzyskac spokoj - to pewnie jest na to lepszy sposób niz siedzenie w
      pierdlu
      jelsi godnośc własna - to NA PEWNO jest na to lepszy sposób niz życie z nalepka
      morderczyni
      jesli chcesz spokoju dla dzieci - to penie mama jest lepsza niz trup taty i
      mama za kratami.

      i na dodatek je..śli go kiedys zabijesz to Citen post wyciągnie oskarzyciel
      jako dowód, że planowałas to zabójstwo.

      Słuchaj.
      Rozumiem, że jestes zdesperowana.
      ale nad słowami dobrze jest panować i NIE PRZEKRACZAC pewnych GRANIC.

      Raczej sugeruję żebys poszukała dla siebie pomoicy . SZYBKO>
      BO możliwe, że naprawde masz juz wszysrtkiego dośc i jestes o krok od zrobienia
      jakiegos kolosalnego błędu. Choc nie wiem jakiego.

      W każdym razie - nikogo nie zabijaj.

      I pzrepraszam, ale nie miałam dzisiaj czasu na przesledzenie całego wątku
      powyżej.

      Pozdrawiam.


      • dennyrose Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 18:11
        a liliach już bylo, ale tak:

        Zbrodnia to niesłychana,
        Pani zabija pana;
        Zabiwszy grzebie w gaju,
        a łączce przy ruczaju,
        Grób liliją zasiewa,
        Zasiewając tak śpiewa:
        "Rośnij kwiecie wysoko,
        Jak pan leży głęboko;
        Jak pan leży głęboko,
        Tak ty rośnij wysoko ".

        Potem cała skrwawiona,
        Męża zbójczyniżona,
        Bieży przez łąki, przez knieje,
        I górą, i dołem, i górą;
        Zmrok pada, wietrzyk wieje;
        Ciemno, wietrzno, ponuro.
        Wrona gdzieniegdzie kracze
        I puchają puchacze.

        Bieży w dół do strumyka,
        Gdzie stary rośnie buk,
        Do chatki pustelnika,
        Stuk stuk, stuk stuk.

        "Kto tam?" - spadła zapora,
        Wychodzi starzec, świeci;
        Pani na kształt upiora
        z krzykiem do chatki leci.
        "Ha! ha!" - zsiniałe usta,
        Oczy przewraca w słup,
        Drżąca, zbladła jak chusta:
        "Ha! mąż, ha! trup!"

        "Niewiasto, Pan Bóg z tobą,
        Co ciebie tutaj niesie,
        ieczorną słotną dobą,
        Co robisz sama w lesie ? "

        "Tu za lasem, za stawem,
        Błyszczą mych zamków ściany,
        Mąż z królem Bolesławem
        Poszedł na Kijowiany,
        Lato za latem! bieży,
        Nie masz go z bojowiska;
        Ja młoda śród młodzieży,
        A droga cnoty śliska!
        Nie dochowałam wiary,
        Ach! biada mojej głowie!
        Król srogie głosi kary;
        Powrócili mężowie.

        "Ha! ha! mąż się nie dowie!
        Oto krew! oto nóż!
        Po nim już, po nim już!
        Starcze, wyznałam szczerze.
        Ty głoś świętymi usty,
        Jakie mówić pacierze,
        Gdzie mam iść na odpusty.
        Ach, pójdę aż do piekła,
        Zniosę bicze, pochodnie,
        Byleby moję zbrodnię
        Wieczysta noc powlekła ".

        "Niewiasto - rzecze stary -
        Więc ci nieżal rozboju,
        Ale tylko strach kary ?
        Idźże sobie w pokoju,
        Rzuć bojaźń, rozjaśń lica,
        Wieczna twa tajemnica.
        Bo takie sądy boże,
        Iż co ty zrobisz skrycie,
        Mąż tylko wydać może;
        A mąż twój straciłżycie ".

        Pani z wyroku rada,
        Jak wpadła, tak wypada.
        Bieży nocą do domu
        Nic nie mówiąc nikomu.
        Stoją dzieci przed bramą.
        "Mamo - wołają - Mamo!
        A gdzie został nasz tato ?"
        "Nieboszczyk? co? wasz tato? " --
        Nie wie, co mówić na to.
        "Został w lesie za dworem,
        Powróci dziś wieczorem ".

        Czekają wieczor dzieci;
        Czekają drugi, trzeci,
        Czekają tydzień cały;
        Nareszcie zapomniały.

        Pani zapomnieć trudno,
        Nie wygnać z myśli grzechu.
        Zawsze na sercu nudno,
        Nigdy na ustach śmiechu,
        Nigdy snu na źrenicy!
        Bo często w nocnej porze
        Coś stuka się na dworze,
        Coś chodzi po świetlicy.
        "Dzieci - woła - to ja to,
        To ja, dzieci, wasz tato! "

        Noc przeszła, zasnąć trudno.
        Nie wygnać z myśli grzechu.
        Zawsze na sercu nudno,
        Nigdy na ustach śmiechu!

        "Idź, Hanko, przez dziedziniec.
        Słyszę tętent na moście
        I kurzy się gościniec;
        Czy nie jadą tu goście?
        Idź na gościniec i w las,
        Czy kto nie jedzie do nas?"

        "Jadą, jadą w tę stronę,
        Tuman na drodze wielki,
        Rżą, rżą koniki wrone,
        Ostre błyszczą szabelki.
        Jadą, jadą panowie,
        Nieboszczyka bratowie! "

        "A witajże, czy zdrowa?
        Witajże nam, bratowa.
        Gdzie brat? " -"Nieboszczyk brat,
        Już pożegnał ten świat ".
        "Kiedy ?" -"Dawno, rok minął,
        Umarł... na wojnie zginął" -
        "To kłamstwo, bądź spokojna,
        Już skończyła się wojna;
        Brat zdrowy i ochoczy,
        Ujrzysz go na twe oczy ".

        Pani ze strachu zbladła,
        Zemdlała i upadła,
        Oczy przewraca w słup,
        Z trwogą dokoła rzuca.
        "Gdzie on? gdzie mąż? gdzie trup?"
        Powoli się ocuca;
        Mdlała niby z radości
        I pytała u gości:
        "Gdzie mąż, gdzie me kochanie,
        Kiedy przede mną stanie?"

        "Powracał razem z nami,
        Lecz przodem chciał pośpieszyć,
        Nas przyjąć z rycerzami
        I twoje łzy pocieszyć.
        Dziś, jutro pewnie będzie,
        Pewnie kędyś w obłędzie
        Ubite minął szlaki.
        Zaczekajmy dzień jaki,
        Poszlemy szukać wszędzie,
        Dziś, jutro pewnie będzie".

        Posłali wszędzie sługi,
        Czekali dzień i drugi,
        Gdy nic nie doczekali,
        Z płaczem chcą jechać dalej.

        Zachodzi drogę pani;
        "Bracia moi kochani,
        Jesień zła do podróży,
        Wiatry, słoty i deszcze,
        Wszak czekaliście dłużej,
        Czekajcie trochę jeszcze ".

        Czekają. Przyszła zima,
        Brata nie ma i nie ma.
        Czekają; myślą sobie:
        Może powróci z wiosną?
        A on już leży w grobie,
        A nad nim kwiatki rosną,
        A rosną tak wysoko,
        Jak on leży głęboko.
        I wiosnę przeczekali,
        I już nie jadą dalej.

        Do smaku im gospoda,
        Bo gospodyni młoda;
        Że chcą jechać, udają,
        A tym czasem czekają,
        Czekają aż do lata,
        Zapominają brata.

        Do smaku im gospoda
        I gospodyni młoda.
        Jak dwaj u niej gościli,
        Tak ją dwaj polubili.
        Obu nadzieja. łechce,
        Obadwaj zjęci trwogą,
        Żyć bez niejżaden nie chce,
        Żyć z nią obaj nie mogą.
        Wreszcie na jedno zdani,
        Idą razem do pani.

        "Słuchaj, pani bratowo,
        Przyjm dobrze nasze słowo.
        My tu próżno siedzimy,
        Brata nie zobaczymy.
        Ty jeszcze jesteś młoda,
        Młodości twojej szkoda.
        Nie wiąż dla siebie świata,
        Wybierz brata za brata ".

        To rzekli i stanęli,
        Gniew ich i zazdrość piecze.
        Ten to ów okiem strzeli,
        Ten to ów słówko rzecze;
        Usta sine przycięli,
        W ręku ściskają miecze.

        Pani ich widzi w gniewie,
        Co mówić, sama nie wie.
        Prosi o chwilkę czasu,
        Bieży zaraz do lasu.
        Bieży w dół do strumyka,
        Gdzie stary rośnie buk,
        Do chatki pustelnika,
        Stuk stuk, stuk stuk!
        Całą mu rzecz wykłada,
        Pyta się, co za rada?

        "Ach, jak pogodzić braci?
        Chcą mojej ręki oba;
        Ten i ten się podoba:
        Lecz kto weźmie ? kto straci ?
        Ja mam maleńkie dziatki,
        I wioski, i dostatki,
        Dostatek się zmitręża,
        Gdy zostałam bez męża.
        Lecz, ach! nie dla mnie szczęście!
        Nie dla mnie już zamęście!
        Boża nade mną kara,
        Ściga mnie nocna mara,
        Zaledwie przymknę oczy,
        Traf, traf, klamka odskoczy;
        Budzę się, widzę, słyszę,
        Jak idzie i jak dysze,
        Jak dysze i jak tupa,
        Ach, widzę, słyszę trupa!
        Skrzyp, skrzyp, i już nad łożem
        Skrwawionym sięga nożem,
        I iskry z gęby sypie,
        I ciągnie mię, i szczypie.
        Ach, dosyć, dosyć strachu,
        Nie siedzieć mnie w tym gmachu,
        Nie dla mnie świat i szczęście,
        Nie dla mnie już zamęście!"

        "Nie masz zbrodni bez kary.
        Lecz jeśli szczera skrucha,
        Zbrodniarzów Pan Bóg słucha.
        Znam ja tajnie wyroku,
        Miłą ci rzecz obwieszczę:
        Choć mąż zginął od roku,
        Ja go wskrzeszę dziś jeszcze".

        "Co, co? jak, jak? mój ojcze!
        Nie czas już, ach, nie czas!
        To żelazo zabojcze
        Na wieki dzieli nas!
        Ach, znam, żem warta kary,
        I zniosę wszelkie kary,
        Byle się pozbyć mary.
        Zrzekę się mego zbioru
        I pójdę do klasztoru,
        I pójdę w ciemny las.
        Nie, nie wskrzeszaj, mój ojcze!
        Nie czas już, ach, nie czas,
        To żelazo zabojcze
        Na wieki dzieli nas! "

        Starzec westchnął głęboko
        I łzami zalał oko,
        Oblicze skrył w zasłonie,
        Drżące załamał dłonie.
        "Idź za mąż, póki pora,
        Nie lękaj się upiora.
        Martwy się nie ocuci,
        Twarda wieczności brama;
        I mąż twój nie powróci,
        Chyba zawołasz sama ".

        "Lecz jak pogodzić braci?
        Kto weźmie, a kto straci ?" -
        "Najlepsza będzie droga
        Zdać się na los i Boga.
        Niechajże z ranną rosą
        Pójdą i kwiecie zniosą.
        Niech każdy weźmie kwiecie
        I wianek tobie splecie,
        I niechaj doda znaki,
        Żeby poznać, czyj jaki,
        I pójdzie w kościół boży,
        I na ołtarzu złoży.
        Czyj pierwszy weźmiesz wianek,
        Ten mąż twój, ten kochanek ".

        Pani z przestrogi rada,
        już do małżeństwa skora,
        Nie boi się upiora;
        Bo w myśli swej układa
        Nigdy w żadnej potrzebie
        Nie wołać go do siebie.
        I z tych układów rada,
        Jak wpadła, tak wypada.
        Bieży prosto do domu
        Nic nie mówiąc nikomu.
        Bieży przez łąki, przez gaje,
        I bieży, i staje,
        I staje, i myśli, i słucha:
        Zda się,że ją ktoś goni
        I że coś szepce do niej,
        Wokoło ciemność głucha:

        "To ja, twój mąż, twój mąż!"

        I staje, i myśli, i słucha,
        Słucha, zrywa się, bieży,
        Włos się na głowie jeży,
        W tył obejrzeć się lęka,
        Coś wciąż po krzakach stęka,
        Echo powtarza wciąż:
        "To ja, twój mąż, twój mąż!"

        Lecz zbliża się niedziela,
        Zbliża się czas wesela,
        Zaledwie słońce wschodzi,
        Wybiegają dwaj młodzi.
        Pani, śród dziewic grona
        Do ślubu prowadzona,
        Wystąpi śród kościoła
        I bierze pierwszy wianek,
        Obnosi go dokoła:
        "Oto w wieńcu lilije,
        Ach, czyjeż to są, czyje ?
        Kto mój mąż, kto kochanek?"

        Wybiega starszy brat,
        Radość na licach płonie,
        Skacze i klaszcze w dłonie:
        "Tyś moja, mój to kwiat!
        Między liliji kręgi
        • sbelatka Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 18:27
          No dobra.
          przeczytałam.

          no i co z tego wynika?

          znaczy : co poeta miał na mysli?

          PO CO zmaieściłas twórczośc wieszcza tu i teraz?

          naprawde mnie to zainteresowało...
          • dennyrose Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 19:11
            bo to jest takkkk,że nikt by nie przypuszczal (mówie o tych co mnie znają),że
            mam takie myśli, to nie jest tak,że ja chodze przygnebiona czy wściekla; doszlo
            do tego,że od pwenego czasu,żyję jakbym miala jutro umrzeć,w totalnej apoteozie
            życia, żednego asekuranctwa,żadnego udawania, a i tak ciągle pólserio,z
            uśmiechem,luzem, planuje, wykonuje kontroluje,dużo rzeczy wychodzi mi dobrze,
            nawet bardzo dobrze; tak wszystko organizuje,żeby jak najmniej czasu spedzać z
            mężem, wykazuje ogromną dyplomacje w stosunku do niego,ale jednak nie zawsze
            sie daaaaaa, w tu wlaśnie jest problem, czasem nastepuje konfrontacja, (on
            sobie zawsze wszystkich podporzątkowuje), ale nie ze mną te numery jeśli chodzi
            o rzeczy istotne,w czasi tych jego zaczepek przychodzi taki moment,że jestem
            gotowa na wszystko,poprostu nikt inny nie potrafi mnie doprowadziic do takiego
            stanu, w momencie,bardzo często mi grozi i mam juz dosyć tych gróźb... to jest
            takie pieprzenie w stylu znajdą cie w studni albo spalę cię itd. normalnie sie
            z tego śmieje jemu prosto w twarz, ignoruje to, ale w srodku czuję,że kiedyś go
            uciszę smile)))wogóle nie powinniśmy już przebywać razem bo to jest naprawdę
            niebezpieczne,ale cięzko się od niego uwolnić jak gdzieś wyjadę to on nie da
            spokoju mojej rodzinie, to wariat,on ma obsesję na moim punkcie bo on nie na
            żadnej rodziny oprócz mnie, wszyscy bliscy mu umarli, a z ciotkami nie
            utrzymuje kontaktu, nawet dziećmi się malo interesuje, calą swoją uwage
            poświęca mojej osobie, ciągle sprawdza gdzie jestem i chce żebym byla w domu
            nawet jak go tam nie ma, już czasem nie mogę oddychać i nikt tegonie zrozumie,
            bo przyjaciólka się śmeje jak jej o tym opowiadam, bo wsystkim sie wydaje,że ja
            tak światnie sobie daję z nim radę,a ja naprawdę balansuję ciągle nad
            przepaścią...
            • sbelatka .......... 28.02.07, 19:29
              DZIEWCZYNO!!!

              uciekaj!!

              jesli nie robisz sobie jaj pisząc to wszystko - to uciekaj.!!!!

              gdziekolwiek.
              jakkolwiek.

              byle szybko!!!!

              i tylko nie mów, że sie nie uda...
              bo jak sie chce - to sie uda... przynajmniej odejść...

            • dona47 Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 19:50
              Sledze watek od poczatku i wierze ,ze takie mysli "chodza po glowie"
              czlowiekowi.Czytajac ostatni post autorki ,"zobaczylam" swoje zycie.Za
              faceta ,nie pojde siedziec ,za takiego Debila ,nie zostawie corki[chodzi o mord
              z zimna krwia].Oni maja cos wspolnego ,to jest OBSESYJNA ZAZDROSC[karaja NAS za
              swoje niepowodzenia itp ,a moze Nas zdradzali?].Jestem silna i nie pokaze ,ze
              wewnatrz cierpie.Zrobilam totalna WYLEWKE,nasladuje jego postepowanie.Boli go
              to strasznie ,ale "raczki ma przy sobie",bo mial dozor policyjny.A to dzieki
              corce,ktora powiedziala, "Mamo ,zawsze byl tylko ojciec ,ojciec ,ojciec,a teraz
              zrob cos dla siebie".
              • dennyrose Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 20:18
                widzisz przyznaje Ci calkowitą rację, oni nie są tego warci, ale w moim
                przypadku wytworzyl sie taki dziwny schemat, to są ekstremalne zachowania, ja
                jestem raczej osoba zrównoważoną,choć temperament mam ogromny, ale kocham sport
                i świetnie sie potrafię przez niego rozladować, ale mój mąż przeszadl już
                wszystkie graniace mojej wytrzymalości i jest dokladnie tak tak napisalaś,
                wszysstkie swoje nipowodzenia i blędy rekompensuje sobie na mojej osobie, to
                jest do tego stopnia żalosne,że opowiada ludziom,że jest przezemnie chory, a
                ktoś sobie może myśleć,że on mnie naprawde kocha,a on jak wampir żywi się moją
                krwią.Problem może brzmi malo groźnie,ale jest naprawde niewasolo i chwilami
                jest mi już naprawdę ciężko, chcialabym już spokoju,choćby 2m pod ziemią.
                • amflandia Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 20:44
                  Wiesz co mnie zastanawia w twoich wypowiedziach ...? Bardzo mało piszesz o
                  dzieciach.Cały czas tylko ty i ty.Twoje uczucia, twoja zemsta, twoje ja.A co
                  zamierzasz zrobić z dziećmi jak już go zamordujesz ?
                • marek_gazeta Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 22:44
                  Ja może nieco wystrzelę jak Filip z konopii, ale nie można się rozwieść z gościem i znaleźć sobie innego (normalnego) faceta? Paru się na pewno ostało.
                  • a.niech.to Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 23:01
                    Wyobraź sobie, że nie każde małżeństwo kończy się z zapadnięciem orzeczenia o
                    rozwodzie.
                  • dennyrose Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 01.03.07, 13:50
                    marek_gazeta napisał:

                    > Ja może nieco wystrzelę jak Filip z konopii, ale nie można się rozwieść z
                    gościem
                    > i znaleźć sobie innego (normalnego) faceta? Paru się na pewno ostało.

                    w pracy spotykam wielu ludzi między innymi mężczyzn; otwierają sie przedemną
                    czasem i opowiadają o swoim życiu prywatnym i bardzo czesto dochdze do
                    wniosku,że juz chyba nie ma normalnych facetów i normalnych kobiet,ludzie nie
                    potrafią ze sobą rozmawiać, nie wiedza czego chcą, z pozoru wszystko jest
                    o.k.,a jednak nie są szczęśliwi i tęsknią za czymś...
                    ja już chyba przestalam tęsknić i marzyć, coś się we mnie wypalilo...
                    ale wiosna idzie to może się w końcu zakochamwink
                    • marek_gazeta Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 01.03.07, 15:57
                      Taaak... Ciekawe jest to otwieranie się kolegów na koleżanki z pracy i omawianie problemów małżeńskich. Żona nie rozumie, może koleżanka zrozumie?
                    • amflandia Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 01.03.07, 17:12
                      dennyrose napisała:


                      > ale wiosna idzie to może się w końcu zakochamwink

                      Proponowałabym najpierw uporządkować sobie życie, a potem pakować się w nowe
                      kłopoty.
                      Dlaczego nie odpowiedziałaś na moje pytanie dotyczące dzieci ?
                      • dennyrose Re: moje sloneczka 01.03.07, 19:35
                        dzieci oczywiście są bardzo ważne, ale oni mają swój świat, fantazji, kolegów,
                        różnego rodzaju zajęć itd. i tak to co dla nich najlesze, najlepiej wie moja
                        mama,mloda,zdrowa, zadbana, ustawiona w życiu kobieta, która żyje życiem moich
                        dzieci, bo nagle w wieku 48 lat zostala wdową i te dzieci staly się dla niej
                        wszystkim...
                        dla mnie zresztą też są wszystkim
                        a tak na margiinesie; tydzień temu kupilam piękny globus, opowiedzielismy sobie
                        wszystko o kontynentach, bylo bardzo ciekawie, ale już dzisiaj nie ma
                        globusa smile)), zostal polamany na 2 polówki, odarty z mapy, pomalowany farbami i
                        jest już "magiczną czapeczką" mojej córci, która wlaśnie w tym momencie robi
                        zaproszenia na "przyjecie piżamowe" poniweż uwielbia gosci i przyjęciasmile))), a
                        synek oświadczyl mi,że zostanie tatusiem, w jego pokoju za kanapą znajduje się
                        tajemnicze gniazdo z jajkami, z których jak wiem i nieoficjalnych źródel
                        wyklują się dinazaurysmile, narazie nikt nie może zbliżać się do gniazda, bo
                        natychmiast zostaje odpędzony groźnymi rykami tatusia dinozaurasmile więc wolę nie
                        przeszkadzać w wysiadywaniu jajeksmile)))
                        i to chwilowo jedyna radość w moim życiu, ale przecież ja mam dopiero 30 lat i
                        potrzebuję faceta, który by mnie kochal, a nie walczyl ze mna na każdym kroku.
                • panda_zielona Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 23:29
                  wiesz co? niedobrze mi się już robi od tych Twoich wywodów,jaki to tyran,jak
                  zatruwa Ci życie,a Ty nic nie możesz zrobić tylko cierpieć w milczeniu i
                  planować zbrodnię doskonałą.Wiele osób tutaj podpowiadało Ci,co mozesz
                  zrobić:policja, obdukcja,niebieska karta,zabrać dzieci i uciec od tyrana.A Ty
                  wciąż swoje,ze to niemożliwe.Niemozliwe jest tylko otwarcie parasola w d....
          • yoma Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 19:26
            Na pamięć nie pamiętam, ale kończy się tak, że wiarołomną diabi biorą - dosłownie smile
        • potanga Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 02.03.07, 01:14
          Pogieło cię?Mylisz komedię z tragedią.
    • a.niech.to Re: któregoś pięknego dnia zabije mojego męża... 28.02.07, 22:26
      Wynajmij zbirów. Czy to jest z mojej strony podżeganie? Nie zachęcam, a jedynie
      wskazuję na użyteczne narzędzie.
      • dennyrose Re:...i co dalej?. 01.03.07, 15:08
        dziś 1. marca, może coś się zmieni, w koncu idzie wisna...
        www.bibliotekawszkole.pl/inne/gazetki/38/index.php
        i tak będzie tak samo...


        ale by mnie zaskoczylo, gdyby się zmienialo


        nieeeeeeee.... raczej się nie zmieni




        a może, może, przecierz nigdy nic nie wiadomo smile))


        eee tam większość rzeczy jest naprawdę do przewidzenia... schemat przyczynowo-
        skutkowy


        chyba nie ma się co udzić...
        • dennyrose Re:...i co dalej?. 01.03.07, 15:28
          2 lapsusy,chyba jest naprawdę ze mną żle: ludzić, przecież...
          za dużo siedzę chyba przed monitorem, idę na spacersmile
          • dennyrose Re:najbardziej kocham sie za.... 03.03.07, 18:44
            to,że się nigdy nie poddaję, moim uporem możnaby obdarwać ze dwie osoby
            myślę,że jeszcze trochę by zostalo i chyba to najbardziej rozwala mojego męża,
            zresztą nie tylko..wink)))pamiętacie film "Predator", czasem budzi się we mnie
            predator, taki maly predatorek,ale on nie walczy,on sie tylko broni smile)))
            na dzisiaj się żegnam, czas na polowaniesmile))))
            ojjjj będzie się dzialo;D
            pozdraiwm
            • a.niech.to Re:najbardziej kocham sie za.... 03.03.07, 19:26
              dennyrose napisała:

              > to,że się nigdy nie poddaję, moim uporem możnaby obdarwać ze dwie osoby
              > myślę,że jeszcze trochę by zostalo i chyba to najbardziej rozwala mojego męża,
              Czyta to forum?
              • dennyrose Re:najbardziej kocham sie za.... 04.03.07, 14:45
                a czy to ważne,czy czyta czy nie czyta, niech sobie robi co chce, nieinteresuje
                mnie co robi...
                już mi trochę przeszlosmile))) może go nie zabiję... jest tyle ciekawszych rzeczy
                do zrobieniawink
                zresztą mam już inne planybig_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka