Dodaj do ulubionych

Majkel .. i inni - kilka pytań

21.03.07, 11:29
Rozwód w toku.
W roli powoda - mąż.

.. wnosi o rozwiązanie małżeństwa ale
* nie chce orzekać o sposobie korzystania z mieszkania!
[mieszkanie jest wyłącznie jego własnością/lub jego matki - być może dokonał
w chwili obecnej zmian, tego nie wiem]
... czy przy takim zapisie ma z tego korzyść ?
Co taki zapis niesie za sobą ... ?

Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 11:36
      Obawiam się, że on po prostu nie musi określać sposobu korzystania z
      mieszkania. Skoro ono jest jego wyłączną własnością, a po rozwodzie staniesz
      się dla niego obcą osobą, to będzie się mógł Ciebie bez większych
      problemów "pozbyć" z mieszkania.
    • biedroneczka33 Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 11:39
      Przedewszystkim wszystko zalezy od faktu kiedy mieszkanie zostalo nabyte i kto jest jego wlascicielem ...jezeli maz nabyl je przed waszym slubem lub tez jest ono wlasnoscia jego matki ty nie masz do niego praw .I prawdopodobnie gdy wyrok rozwodowy sie uprawomocni Ty bedziesz musiala opuscic ten lokal .
    • ol_ka2 Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 11:44
      Mieszkanie jest jego WYŁĄCZNĄ własnością.

      .. ale zastanawia mnie ten zapis ???
      Jeżeli to takie logiczne, to w jakim celu zapis ten znalazł swoje miejsce
      w pozwie.
      Może jednak ma on jakieś znaczenie ?
      • biedroneczka33 Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 11:59
        Wiec praktycznie sama sobie odpowiedzialas Olenko na to pytanie ....po rozwodzie bedziesz musiala sie z niego wyprowadzic i nie bedziesz miala zadnych praw do tego .Zapis znalazl sie napewno z prostego powodu , zeby w wyroku rozwodowym byla o tym zmianka gdybys przypadkiem zmienila zdanie i jednak chciala pomieszkac dluzej , wtedy bylaby kolejna sprawa ...i przez caly ten czas jej trwania korzystalabys z wspolnego mieszkania .Maz wykazal sie dobra taktyka poprostu ograniczyl Ci ten ruch jasno przedstawiajac cala sytuacje.
      • z_mazur Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 12:03
        ol_ka2 napisała:

        > Mieszkanie jest jego WYŁĄCZNĄ własnością.
        >
        > .. ale zastanawia mnie ten zapis ???
        > Jeżeli to takie logiczne, to w jakim celu zapis ten znalazł swoje miejsce
        > w pozwie.
        > Może jednak ma on jakieś znaczenie ?

        Zapisy z pozwu mają niewielkie znaczenie. Znaczenie mają fakty.
        Jeśli rzeczywiście mieszkanie jest "jego wyłączną własnością", to będzie się
        mógł po rozwodzie dosyc prosto Ciebie "pozbyć".
        Jaka jest podstawa tej "wyłącznej własności"? Zakup przed ślubem? Darowizna
        matki? Jeśli darowizna, to w jaki sposób dokonana? Darowizny otrzymane podczas
        trwania małżeństwa mogą stanowić własność wspólną małżonków.
        • ol_ka2 Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 12:32
          Wyłączna własność - oznacza intercyzę/odrębność.


          Z różnych zapisków wyczytałam iż:

          " .. Obecnie bowiem niedopuszczalna jest eksmisja na bruk, więc jeżeli zostanie
          orzeczony rozwód, a mąż Pani będzie chciał doprowadzić do eksmisji, będzie musiał
          zapewnić lokal zastępczy albo wyczekać w gminie na lokal socjalny."
          [źródło: Kancelaria Prawna Myszkowski&Walczak]

          Być może to bzdury, ale najdziwniejszym jest fakt, iż Pani adwokat udzielająca
          porady potwierdziła ten zapis - dodając, iż mąż ma prawdo decydować o tym kto
          przebywa w jego domu.
          • z_mazur Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 12:44
            > " .. Obecnie bowiem niedopuszczalna jest eksmisja na bruk, więc jeżeli
            zostanie
            > orzeczony rozwód, a mąż Pani będzie chciał doprowadzić do eksmisji, będzie
            musi
            > ał
            > zapewnić lokal zastępczy albo wyczekać w gminie na lokal socjalny."
            > [źródło: Kancelaria Prawna Myszkowski&Walczak]

            To oczywiście nie są bzdury. I teoretycznie rzeczywiście właścieciel musi
            zapewnić lokal socjalny. Jednak dla mnie istotniejsze jest to, że właściciel ma
            bardzo duże możliwości nękania niechcianego lokatora. Nie wyobrazam sobie w
            praktyce takiej sytuacji mieszkania z eks po rozwodzie pod jednym dachem.
            • ol_ka2 Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 14:26

              ... więc właśnie, możliwości nękania ma!
              Dlatego też staram się o pozyskanie pomocnych informacji, czy istnieje możliwość
              zabezpieczenia na tę okoliczność ?
              [gdyby np. wnieść o ustalenie korzystania z tego mieszkania, może mimo wszystko
              byłoby to jakimś rozwiązaniem ?]
              Małżonek nie mieszka razem ze mną, wyprowadził się,
              tym samym "swoje centrum życiowe" ulokował w innym miejscu.
              Zastanawiam się, czy na czas mieszkania/przebywania w tym mieszkaniu mogę
              zabezpieczyć się na okoliczność SWOBODNEGO tam zamieszkiwania ??
              Mając na uwadze fakt, iż mieszkanie należy do niego, czy mąż ma możliwość
              decydowania o zapraszanych przeze mnie gości, wykonywaniu remontów, napraw etc.
              • marek_gazeta Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 15:45
                Czegoś nie kumam - skoro mieszkanie jest jego, to po rozwodzie prawdopodobnie będziesz musiała się wyprowadzić. Chyba, że małżonek wspaniałomyślnie pozwoli Ci dalej w nim mieszkać. Na co bym nie liczył.
    • majkel01 Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 17:36
      spokojnie spokojnie widze ze sie wszyscy zagalopowali w tej dyskusji.
      W powyzszym przypadku nie chodzi wcale o podzial majatku ani nic z tych rzeczy.
      Chodzi po prostu o to ze na wniosek chocby jednej strony Sad ma obowiazek
      ustalenia podczas rozwodu co do sposobu korzystania ze wspolnego mieszkania
      stron. Takich spraw jest niewiele wiec ten punkt wyroku (zazwyczaj 4) brzmi
      przewaznie tak "nie orzeka o wspolnym mieszkaniu stron" przy czym jak
      wspomnielem wyzej nie chodzi o ustalenia co do praw do lokalu bo tutaj owo
      "wspolne mieszkanie" dotyczy po prostu "czynnosci" zamieszkiwania. Jesli strony
      nie mieszkaja juz razem samo przez sie rozumie ze orzekanie o "wspolnym
      zamieszkiwaniu" jest bezprzedmiotowe. Jesli strony mieszkaja jeszcze przez jakis
      czas razem ale nie maja problemow w jaki sposob beda korzystaly ze wspolnego
      mieszkania wowczas tez nie ma podstaw do orzekania. Jesli natomiast strony kloca
      sie np o to kto ma zajmowac ktory pokoj itd. wowczas na wniosek strony Sad
      orzeknie o mieszkaniu stron poprzez przyznanie jednej stronie jakiejs czesci
      mieszkania, drugiej stronie jakiejs czesci a czesci niepodzielne przeznaczy do
      wspolnego korzystania. Na tym wlasnie polega owo "orzekania o mieszkaniu stron".
      Przyznaje ze sformulowanie nieco niefortunne i mogace wprowadzac w blad. Czasami
      punkt ten wywoluje nie potrzebne emocje a tak na dobra sprawe jest to najmniej
      wazny punkt w calym orzeczeniu.
      Rozstrzygniecia co do spraw majatkowych podczas rozwodu zapadaja niezwykle
      rzadko i w praktyce tylko wtedy jesli strony co do fizycznego podzialu majatku
      sa zgodne.
      Reasumujac. Nie masz sie czego bac i spokojnie mozesz sie na to zgodzic, no
      chyba ze nadal mieszkasz z mezem i boisz sie o swoj kat po rozwodzie.

      Hmmm.... tak nawiasem mowiac to dziwne troche ze nie znasz stanu wlasnosciowego
      mieszkania meza. Jesli stanowilo ono wasza wspolnosc malzenska to maz nie moze
      sam ta wlasnoscia rozporzadzac przepisujac wedlug zachcianek, nawiasem mowiac u
      notariusza bez zgody wspolwlasciciela by nic nie wskoral. Jesli czesc majatku
      sie tobie by nalezala to nie ma powodu by z tej czesci zrezygnowac.
      • ol_ka2 Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 18:04
        Jak wspomniałam wcześniej mieszkanie stanowi odrębność mojego męża ustanowioną przed jego zakupem poprzez intercyzę,tym samym wydaje mi się że może dokonywać wszelkich zmian i zapisów w akcie notarialnym samowolnie.
        Zapewne mógłby bez mojej wiedzy nawet sprzedać mieszkanie.
        Z chwilą wyprowadzenia się mąż zabrał pełną dokumentację dotyczącą wielu spraw rodzinnych,tym samym dokumentacje dotyczącą własności mieszkania.
        W związku z tym,iż rozwód będzie raczej batalią pojawia się niepokój czy mąż kierując się chęcią uprzykrzenia życia mnie i dzieciom nie będzie miał ochoty na to by utrudniać swobodnego przebywania jak i zamieszkiwania w tym mieszkaniu przez nas.
        Istnieje duże prawdopodobieństwo iż małżonek nie wróci do zajmowanego przez nas mieszkania.
        Stąd pytanie, czy małżonek będący obecnie jedynym prawnym właścicielem mieszkania ma prawo do narzucania mi pewnych uwarunkowań mówiących o przeprowadzanych remontach,naprawach,wszelkich zmianach dotyczących umeblowania mieszkania,zapraszanych przeze mnie gości i przebywania w domu innych osób.
        (..w chwili obecnej mąż już wykazuje nieprzychylność co do wszelkich działań związanych z bieżącym utrzymaniem domu,wszelkie naprawy,goście,etc.)
        • majkel01 Re: Majkel .. i inni - kilka pytań 21.03.07, 18:46
          wydaje sie ze odpowiedz na twoje pytanie znajduje sie tutaj:
          biznes.interia.pl/news?inf=858410

    • ol_ka2 Kolejne pytanie .. 22.03.07, 14:40
      Wybaczcie proszę, iż traktuję to forum jako swego rodzaju pomoc "techniczną".
      Mąż burzę zasiał, a stan wojenny jaki mnie zastał, wykopał wokół mnie
      lej po bombie! Naprawdę nie wiem, czy On poda mi rękę czy nogę,
      czy ja nie dam mu w pysk wink [wybaczcie ten kolokwializm!]
      .. bowiem główny Jego etos nie jest zbyt elegancki.
      Usadowiona w przeciwnym obozie .. staram się przewidywać wszelakie "szpile".

      Z wdzięcznością zatem .. proszę o podpowiedzi/uwagi.
      Majkel i wszyscy inni, serdecznie Dziękuję za zaangażowanie!

      *Będąc w roli pozwanej, czy istnieje możliwość zabezpieczenia w zakresie
      kontaktów z małoletnimi dziećmi ?
      [w roli powoda w sprawie o rozwód - występuje mój mąż]
      Jako argument zabezpieczenia: długoletni alkoholizm męża
      [aczkolwiek trudny do udowodnienia]ponadto pozostawianie silnych bodźców,krzyki,
      atakowanie agresją .. łzy córki, żal!
      Ponadto, mąż pojawia się wyłącznie na krótkie chwile, umawia się - odwołuje
      wizyty, jako powód podając brak czasu - praca.

      * Złożyłam pozew o alimenty do Sądu Rodzinnego, termin nie wyznaczony.
      Termin rozprawy rozwodowej - wyznaczony, mąż w pozwie zadeklarował wpłatę
      na rzecz alimentowania dzieci - jednakże kwota zdeklarowana jest niższa
      od rzeczywistych kosztów utrzymania dzieci.
      W związku z tym .. jaki będzie tok sprawy alimentacyjnej ?
      .. "przechodzi" na rozprawę rozwodową ? jak jest rozpatrywana ?
      czy mogę kwestionować kwotę, tym samym przedstawiając wyliczenia etc.
      • majkel01 Re: Kolejne pytanie .. 22.03.07, 18:24
        > *Będąc w roli pozwanej, czy istnieje możliwość zabezpieczenia w zakresie
        > kontaktów z małoletnimi dziećmi ?
        > [w roli powoda w sprawie o rozwód - występuje mój mąż]
        > Jako argument zabezpieczenia: długoletni alkoholizm męża
        > [aczkolwiek trudny do udowodnienia]ponadto pozostawianie silnych bodźców,krzyki
        > ,
        > atakowanie agresją .. łzy córki, żal!
        > Ponadto, mąż pojawia się wyłącznie na krótkie chwile, umawia się - odwołuje
        > wizyty, jako powód podając brak czasu - praca.

        Slowo wyjasnienia sie nalezy. W procesie o rozwod strony maja takie same prawa,
        moga zglaszac takie same wnioski itd bez wzgledu na to czy sie jest strona
        powodowa czy pozwana. Wiec, tak. Mozesz zglosic wniosek o ustalenie kontaktow na
        czas trwania procesu i zazadac uregulowania tej kwestii w wyroku konczacym.


        > * Złożyłam pozew o alimenty do Sądu Rodzinnego, termin nie wyznaczony.
        > Termin rozprawy rozwodowej - wyznaczony, mąż w pozwie zadeklarował wpłatę
        > na rzecz alimentowania dzieci - jednakże kwota zdeklarowana jest niższa
        > od rzeczywistych kosztów utrzymania dzieci.
        > W związku z tym .. jaki będzie tok sprawy alimentacyjnej ?
        > .. "przechodzi" na rozprawę rozwodową ? jak jest rozpatrywana ?
        > czy mogę kwestionować kwotę, tym samym przedstawiając wyliczenia etc.


        Sprawy alimentacyjnej w Sadzie Rejonowym nie bedzie. Conajwyzej Sad moze orzec o
        alimentach od momentu zlozenia pozwu w sprawie o alimenty do dnia zlozenia pozwu
        o rozwod. Z racji tego ze nie moga sie toczyc dwie sprawy o to samo Sad Rejonowy
        przesle sprawe do lacznego rozpoznania do Sadu Okregowego ze sprawa o rozwod
        ktorej czescia skladowa jest i tak ustalenie wysokosci alimentow (z urzedu!).
        Mozesz zlozyc w sprawie rozwodowej wniosek o zabezpieczenie alimentacyjne na
        czas trwania procesu. Pamietaj tylko ze ty rowniez masz obowiazek alimentacyjny
        wiec wcale nie musi byc tak ze maz ma pokrywac calosc kosztow utrzymnia dzieci.
        Sad wowczas na podstawie zgloszonych wnioskow dowodowych ustali jakie sa
        potrzeby dzieci oraz jaka kwota zabezpieczenia jest adekwatna do mozliwosci
        zarobkowych meza. Trzeba miec na uwadze to ze kwota uzyskana tytulem
        zabezpieczenia bedzie nizsza niz kwota ostatecznych alimentow bowiem obowiazuje
        zasada ze zabezpieczenie nie moze zaspakajac roszczenia. Dokladna wysokosc
        alimentow Sad ustali we wyroku rozwodowym.
        • ol_ka2 Re: Kolejne pytanie .. 23.03.07, 10:15
          Jeszcze raz, serdecznie Dziękuję za wszelkie podpowiedzi smile

          *Alimenty
          - jasnym dla mnie jest fakt, iż obowiązek alimentacyjny ciąży po obu stronach.

          1) Czy "obowiązek alimentacyjny w myśl kodeksu rodzinnego" to też osobiste
          starania, opieka, wychowanie ?
          Czy mając na uwadze powyższy fakt, można wnioskować do sądu o uznanie,
          iż wypełniam swój obowiązek alimentacyjny wobec dzieci, również i w ten sposób?

          Wnioskuję, o kwotę równą połowy z wyliczeń, względem utrzymania dzieci.
          Podeszłam do sprawy alimentacyjnej bardzo skrupulatnie i poważnie,
          ale nie mając na celu oszukiwania.
          Mąż natomiast z chwilą złożenia pozwu - pomniejszył swoje dochody!
          2)Czy jestem w stanie to udowodnić ? czy mogę wnioskować o przedłożenie PIT'u ?
          Czy dla Sądu, argumentem/wskaźnikiem może być fakt, iż zarobki zmalały z chwilą
          złożenia pozwu?]

          3)Jako wnioski dowodowe względem utrzymania dzieci załączyłam:
          - wysokość zarobków
          - zaświadczenie z przedszkola o opłatach
          - tabele z poszczególnym wyliczeniem: na żywność, ubrania, dojazdy, szkołę etc
          Dosłownie NA WSZYSTKO zbieram paragony! .. na ubrania, żywność,
          środki higieniczne, wizyta lekarza itp [czy to też dowód?]
          • majkel01 Re: Kolejne pytanie .. 23.03.07, 17:33
            1. tak to rowniez. Wnioskowac tego nie trzeba bo to jasne.
            Co do kwoty lepiej zazadac wyzsza kwote zeby bylo z czego opuscic i wyjsc na
            swoje smile Wcale nie musi byc ona polowa kosztow utrzymania dzieci. Obowiazek
            alimentacyjny nie jest symetryczny i wcale nie musi byc tak ze jak ty np dajesz
            jedno 100 PLN to maz musi dac drugie 100 albo na odwrot. Przeslanka sa rowniez
            mozliwosci finansowe zobowiazanego a te moga sie rozkladac roznie.

            2. jedna z 2 przeslanek do ustalenia wysokosci aliemntow sa mozliwosci finansowe
            zobowiazanego. Oznacza to ze wcale nie chodzi o realne dochody jakie uzyskuje w
            danej chwili maz ale o kwote jaka moglby zarabiac gdyby w pelni wykorzystal
            swoje mozliwosci finansowe. Jesli wczesniej potrafil zarobic wiecej tzn ze
            mozliwosci ma o wiele wieksze niz probuje to wykazac. Oczywiscie trzeba to
            jeszcze udwodnic a druga strona zapewne tez bedzie sie bronila roznymi sposobami.
      • akacjax Re: Kolejne pytanie .. 22.03.07, 20:25
        Nie licz na to, że m. mając sądowo ustalone kontakty będzie się z nich wywiązywał. To nie działa aż tak dobrze.
        Jeżeli m. jest alkoholikiem może warto wystąpić o ograniczenie mu praw rodzicielskich-przynajmniej pewnych spraw nie będziesz musiała z nim ustalać.
        No i może warto wystąpić o orzeczenie jego winy?

        Napisz-boisz się, że będzie chciał się Ciebie z mieszkania pozbyć? Może Cie pocieszę, że to wcale nie takie proste. Do eksmisji trzeba mieć podstawy(np. uciążliwość).
        • ol_ka2 Re: Kolejne pytanie .. 23.03.07, 10:33
          * Ustalenie kontaktów poprzez sąd.
          .. dla mnie ma to taki cel, iż małżonek reguluje je sobie sam, w/g własnego
          uznania, czasu, ochoty - innym jest fakt, iż spotkań takowych w przeciągu dwóch
          miesięcy zapragnął TRZY razy [raz/ minut 28, drugi raz/ na moją prośbę,
          były to konkretne godziny od do, trzeci raz/ wizyta również z babcią /minut 45
          [po czym małżonek zwrócił się do swojej mamy - "to co ? idziemy już ?" sad
          [ale! .. z chwilą, kiedy nachodzi Go ochota a my na ten czas mamy inne plany,
          słyszę, iż UTRUDNIAM mu kontakty z dziećmi] Absurd za absurdem!
          Mąż, od przeszło dwóch miesięcy prawdopodobnie nie pije [esperal]
          Niestety, nie mam dowodów aby uznać ten fakt.
          [zdrowi ludzie nie mają potrzeby takiej wszywki]
          Mało tego, usłyszałam, iż z mojego powodu popadł w alkoholizm.
          • akacjax Re: Kolejne pytanie .. 23.03.07, 18:57
            Jego tekstami, że alkoholizm jest twoją winą się w ogóle nie przejmuj-to typowe pijane zaprzeczanie(nie, to nie on..), wytłumaczenie(to przez ciebie...musiałem się napić) itp.
            To, że on chwilowo nie pije-też nie ma zbyt wielkiego znaczenia-dopóki nie podejmie profesjonalnej terapii.

            Skup sie na sobie, dzieciach, na tym, co Ty chcesz, o nim nie myśl, niech sam dba o siebie.
    • ol_ka2 Re: Majkel .. cz.II 14.06.07, 14:15
      Już po.
      W wyroku rozwodowym ustalono:

      *jasno sprecyzowane kontakty ojca z dziećmi
      *każdorazowo miejscem zamieszkania dzieci jest miejsce przy matce
      *sposób korzystania z mieszkania - i tu sedno pytania!
      rozwinięcie, dla przypomnienia:
      {mieszkanie, wyłączna własność exmałżonka/ ustanowiona intercyzą,
      nie uzyskałam porozumienia w kwestii meldunku - odmówił zameldowania mnie
      wraz z dziećmi}
      w Jego część/wkład, wchodzi przekazana darowizna od mojej rodziny scedowana
      wyłącznie na mnie - potwierdzeniem tego faktu jest spisana umowa darowizny
      - chyba, nigdy nieopodatkowana ?, potwierdzenie przelewu, wpłata dokonana
      na Jego konto bankowe}
      Mąż nie mieszka w swoim mieszkaniu. Swoje 'centrum życiowe' ulokował
      w mieszkaniu swojej partnerki. ..pomimo to, Sąd orzekł o wspólnym zamieszkiwaniu
      z ustaleniem konkretnej 'przestrzeni'.
      Wszelkie próby negocjacji względem przekazania mieszkania dzieciom -
      okazały się bezowocne. exMąż, w swoim twierdzeniu - przekonuje mnie o trosce
      względem dzieci, tym samym w wielkiej sprzeczności z zapewnieniami,
      iż "dzieci mają gdzie mieszkać" daje JASNO do zrozumienia, że On mieszka
      w mało dogodnych dla siebie warunkach i ..najlepszym rozwiązaniem byłoby,
      abym zadbała o mieszkanie dla siebie i dzieci, ponieważ mieszkanie należy
      wyłącznie do niego.

      Pytania:
      * mając na uwadze brak meldunku w tymże mieszkaniu, wyłączną Jego własność
      przypadającą mojemu mężowi, ale ustanowione poprzez Sąd wspólne w nim
      zamieszkiwanie - daje mi jakąś gwarancję na bezpieczne w nim zamieszkiwanie ?
      * czy w trakcie zamieszkiwania w tym mieszkaniu, mam jakieś prawa ?
      - np. dokonywania w nim zmian, remontów itp ?

      • misbaskerwill Re: Majkel .. cz.II 14.06.07, 14:37
        Z artykułu od Majkela:
        "Fakt zameldowania czy jego braku nie ma żadnego znaczenia dla kwestii prawa do
        lokalu. Meldunek to jedynie administracyjne potwierdzenie faktu przebywania
        danej osoby pod danym adresem. Nie daje prawa do przebywania w danym lokalu ani
        żadnych uprawnień do mieszkania."
        Zameldowaniem więc się nie przejmuj - wyrok sądowy jest o wiele bardziej znaczący.

        Natomiast fakt, że mieszkanie nie należy do Ciebie oznacza, że nie możesz
        dokonywać w nim zmian bez zgody właściciela. Nie masz prawa do gruntownego
        przemeblowywania ani tym bardziej remontu - możesz co najwyżej wnieść/wynieść
        własne rzeczy.

        Dlatego forumowicze podkreślali, że pobyt w mieszkaniu exa nie jest komfortowy.
        A co najgorsze - on też ma tam prawo przebywać i robić remonty.
        Dlatego dobrze dla Ciebie, że sąd jednak określił, jak macie korzystać z
        powierzchni mieszkania, bo to ogranicza również jego możliwości działania...

        Tyle, że przy odrobinie złej woli dowolnej ze stron, za kilka lat to mieszkanie
        może zamienić się w ruinę. Ale to już zupełnie inna bajka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka