hm... pierwsze wrażenie było bardzo...hm...ciepłe, przyjacielskie...
ale im więcej czytam tym bardziej się dziwię. zastanawiam? i nie wiem już co
mysleć???
mam problem z odkryciem tu siebie bez reszty. mam cykora, że ktoś znajomy
przeczyta (nick jest używany od lat na różnych forach). głównie w szachu
trzyma mnie uczucie, ze w każdej chwili może zawitać tu mój mąż i pokrzyżuje
mi plany... w sensie, że pozna moje myśli, a tego wolałabym uniknąć. czy wy
tego nie macie???
z drugiej strony odczytałam was jako pogodzonych ze sobą, swiadomych swoich
błędów w małżeństwie. chętnych do zwierzeń. a po zadaniu pytania o męskie
błędy w małżeństwie okazało się, że pytanie było w złym stylu? że przykrość
komuś chcę zrobić??? a ja tylko chciałam zrozumieć jak znajdują się w takiej
sytuacji faceci? czy dochodzą kiedyś do tego, że głupio zrobili? że nie było
warto? czy idą w zaparte, żeby czuć się nadal fajowo w życiu i zrzucić
wszystko na drugą połówkę????
przecież nie mogę was zapytać czy mój mąż pójdzie po rozum do głowy? czy
przestanie idiotycznie wypierać się zdrady? czy zechce coś naprawić? przecież
tego nikt z was mi nie powie! bo to wróżby by były li tylko.
chyba muszę na jakiś czas zamilknąć i poczytać wicej wątków wtecz i złapać
klimat, co wypada a co nie...