Dodaj do ulubionych

gubię się tu trochę...

24.03.07, 08:57
hm... pierwsze wrażenie było bardzo...hm...ciepłe, przyjacielskie...
ale im więcej czytam tym bardziej się dziwię. zastanawiam? i nie wiem już co
mysleć???

mam problem z odkryciem tu siebie bez reszty. mam cykora, że ktoś znajomy
przeczyta (nick jest używany od lat na różnych forach). głównie w szachu
trzyma mnie uczucie, ze w każdej chwili może zawitać tu mój mąż i pokrzyżuje
mi plany... w sensie, że pozna moje myśli, a tego wolałabym uniknąć. czy wy
tego nie macie???
z drugiej strony odczytałam was jako pogodzonych ze sobą, swiadomych swoich
błędów w małżeństwie. chętnych do zwierzeń. a po zadaniu pytania o męskie
błędy w małżeństwie okazało się, że pytanie było w złym stylu? że przykrość
komuś chcę zrobić??? a ja tylko chciałam zrozumieć jak znajdują się w takiej
sytuacji faceci? czy dochodzą kiedyś do tego, że głupio zrobili? że nie było
warto? czy idą w zaparte, żeby czuć się nadal fajowo w życiu i zrzucić
wszystko na drugą połówkę????
przecież nie mogę was zapytać czy mój mąż pójdzie po rozum do głowy? czy
przestanie idiotycznie wypierać się zdrady? czy zechce coś naprawić? przecież
tego nikt z was mi nie powie! bo to wróżby by były li tylko.
chyba muszę na jakiś czas zamilknąć i poczytać wicej wątków wtecz i złapać
klimat, co wypada a co nie... sad
Obserwuj wątek
    • aron95 Bo nie ma tu winnych facetów 24.03.07, 09:08
      Tak się chyba złożyło
      • tricolour Niezły tekst... 24.03.07, 09:32
        ... a kogo miałeś na myśli?
    • tricolour Gubisz się bo... 24.03.07, 09:27
      ... chcesz na podstawie zwierzeń jednego wywnioskować cos o zachowniach
      drugiego. Tak sie nie da więc stąd pogubienie.

      Poza tym poprosiłaś o zwierzenia, a inni Ci odmówili. Ty masz prawo prosić, a
      inni mają prawo odmówić.

      "przecież nie mogę was zapytać czy mój mąż pójdzie po rozum do głowy? czy
      przestanie idiotycznie wypierać się zdrady? czy zechce coś naprawić? przecież
      tego nikt z was mi nie powie! bo to wróżby by były li tylko" - właśnie o to cały
      czas pytasz, a nikt Ci nie udziela odpowiedzi i stąd dodatkowa frustracja. Sama
      musisz sobie odpowiedzieć na pytania dotyczące Twego zycia, a może stać się i
      tak, że nigdy nie znajdziesz odpowiedzi i przyjdzie żyć bez zrozumienia zachowań
      męża...
    • cosmopszczolka Re: gubię się tu trochę... 24.03.07, 11:28
      maiłas prawo zadać takie pytanie. Mysle, ze kazdemu jest trudno przyznac sie do
      błedu, tym bardziej publicznie. Mnie tez nurtuje ten problem czy mój mąż czuje
      jak wielki mi ból zadał?. Jego obecne zachowanie pełne cynizmu wskazuje, że
      jednak chyba nie.I tak naprawde tym kim jestesmy okazuje sie dopiero w
      sytuacjach trudnych, krytycznych....Poczatkowo tez miałam obawy czy mój mąż nie
      czyta tego tu na forum. Jak chce niech czyta,może kiedyś coś zrozumie. Ja tez
      czytam i wyciągam wnioski.
      • anula36 Re: gubię się tu trochę... 24.03.07, 12:03
        jesli masz obawy ze zostaniesz rozpoznana- zmien nicka, nie podawaj szczegolow.Nie ma sie co samoudreczac dodatkowo.
        • libra22 Re: gubię się tu trochę... 24.03.07, 13:16
          Ja tylko zwróciłam Ci uwagę, że nie ma sensu rozpatrywać, co on czuje. To
          oznacza, że ciągle za bardzo krążysz wokół niego psychicznie. Nie tędy droga do
          wolności i spokoju. Nie od razu się uwolnisz, ale warto wiedzieć co nas
          zatrzymuje. To co on czuje nie jest już Twoją sprawą. Nie masz wpływu na to i
          kiedy przestaniesz się nad tym zastanawiać, odzyskasz spokój.
    • der1974 Re: gubię się tu trochę... 24.03.07, 15:28
      Pewnie, że się nie odkrywaj jak nie masz takiej potrzeby. Na początku to pomaga
      potem człowiek zaczyna się zamykać, wtedy kiedy jako tako się poukłada. Myślę,
      że tak do końca nikt po rozstaniu nie jest świadomy swoich błędów albo przyczyn
      zachowania drugiej strony i faktycznie z czasem motywacje drugiej strony, chęć
      poznania prawdy zanikają, bo chce się żyć jakoś a nie wiercić sobie dziurę w
      brzuchu nieustająco.
      Pytałaś o facetów - czują się tak jak facetki.
      Trochę winni, ale nie do końca smile bo taka jest natura ludzka, że następuje
      wypieranie swoich występków i bardzo dobrze zresztą.
      Pytania odnośnie męża to zadaj jemu, a nie nam. Pewnie i tak nie odpowie. To
      naprawde nie jest takie ważne, bo istotne są nie tyle motywacje co skutki
      działań. Zdradza to zdradza, odszedł to odszedł. I już. Poboli a potem się
      pogodzisz. Tylko nikt nie wie kiedy to nastąpi.
      Mi po 10 miesiącach wszystko jedno czemu tak się stało. Rozstrząsałem to milion
      razy, najpierw dlaczego ona tak, potem co ja nie tak - mizerne są doprawdy
      efekty tych poszukiwań, a teraz wolę na małysza popatrzeć, albo w domu
      posprzątać i zastanowić się czy poczytać gazetę czy książkę.
    • marek_gazeta Re: gubię się tu trochę... 25.03.07, 00:34
      > a po zadaniu pytania o męskie
      > błędy w małżeństwie okazało się, że pytanie było w złym stylu?

      Niekoniecznie. Jeśli już pisaliśmy o tym wiele razy, to się nie za bardzo chce znowu klepać. Przyjdź na spotkanie, to pogadamy.

      Ja jestem świadom swoich błędów i próbuję pracować nad tym, aby poprawić to, co - jak myślę - poprawić się da. Ale nie zmienię się o 180 stopni, nie stanę się nagle kimś, kim nie jestem. Poza tym, to tylko połowa klęski - drugą połową są błędy (eks)żony.

      Ale nie wiem, czy o to pytasz, bo ja żony nie zdradziłem.
    • 13monique_n Re: gubię się tu trochę... 25.03.07, 09:57
      Nicol, nie zniechęcaj się czasem nieco burkliwymi odpowiedziami. Faktycznie,
      nawet jeśli popytasz panów o ich część - to byłaby to "ich część z ich
      małżeństwa". I być może niekoniecznie nawet zbliżona do tego, co działo się u Was.
      Posłuchaj tych odpowiedzi, nawet burkliwych, tych uprzejmych zresztą też,
      wywnioskuj. I pozastanawiaj się, ale nie spędź nad tym reszty życia, bo trochę
      byłoby szkoda.
      Skorzystaj, że wiosna, że słońce, że nadzieja może się pojawiać z zewnątrz i
      odżyj. Trzymam kciuki. (A archiwum ja poczytasz, to też zobaczysz, jak ludzie
      się zmieniają big_grin).
      • nicol.lublin Re: gubię się tu trochę... 25.03.07, 12:00
        wiece co... to trochę jest tak, że jestem na początku drogi. sypnęło mi sie
        małżeństwo. nie umiem się w tym odnaleść. jeszcze nie podjęłam decyzji o
        rozwodzie, ale wiem, że nie umiem zyć jak teraz, więc to pewnie tylko kwetsia
        czasu abym dojrzała do decyzji o nieodwracalnym...
        jestem trochę zafiksowana w swoim swiecie i dlatego pytam jak u innych ludzi to
        było. wcale nie dlatego, że u mnie bedzie tak samo, ale by poznać jakie są
        ewentualności. niby nie wierzę już, że do mojego męża coś dotrze, widzę jak
        coraz bardziej mu odwala, zamiast coś zrozumieć brnie dalej. nie chce się
        wyprowadzić z mieszkania. mam podejrzenia, ze oszukuje mnie finansowo (inna
        sprawa, że od dawna skąpi mi kasy).
        po prostu brak mi przyjaciół, nie mam z kim tego wałkować. jednocześnie boję
        się na forum zbyt wielu szczegółów podawać. na szczęście idę d psychola na
        pierwszą wizytę - już w środę smile ale tu też boję się rozczarowania, że za dużo
        oczekuję.
        • 13monique_n Re: gubię się tu trochę... 26.03.07, 10:39
          Jak jestes na poczatku drogi i sama to widzisz, to potrwa jeszcze. I huśtawek
          sporo Cie może czekać.
          Faktycznie, psycholog może pomóc. A co do osób, z realu, które Cię po nicku
          moga rozpoznać - z czasem ta schiza, jak i inne mija. NIc mądrego nie dopiszę
          niż to, że czas działa zbawiennie dla tych, którzy mu na to pozwolą.
          Moim zdaniem powinnaś pisać, nie zniechęcać się. Najwyżej ludzie nie odpowiedzą
          na twego posta, albo naskoczą. Ale to nic takiego. Naprawdę. smile
          Trzymaj się.
    • nangaparbat3 Nicol 25.03.07, 12:14
      >>>chyba muszę na jakiś czas zamilknąć i poczytać wicej wątków wtecz i złapać
      klimat, co wypada a co nie... sad


      Skoro juz tu piszesz, to stalas sie częścia forum, i Ty mozesz decydować, co
      wypada, a co nie, podobnie jak kazdy z nas. Jesli bedziemy sie nad tym za
      bardzo zastanawiać, ugrzeźniemy w zaklamaniu, a na co nam to? Czasu szkoda.
    • _lafirynda Re: gubię się tu trochę... 27.03.07, 08:14
      Tak sie wlasnie zastanawialam czy Ty to Ty czy ktos inny. Kibicowalam kiedys
      strasznie margolce i Tobie wlasnie ...Szkoda ze sie wam nie udaje byc razem
      • jarkoni Re: gubię się tu trochę... 28.03.07, 22:42
        nicol pisz..najwyżej zmień nick, juz o tym mówiłaś, to obronne a nie trollowe
        zmienianie nicka, myślę, że do zaakceptowania, szczególnie jeśli ma Cię pozbawić
        stresów...
        (najwyżej Tri się powkurza, ale załóż kask, może przeżyjesz)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka