Dodaj do ulubionych

Posłuchajcie

23.04.07, 09:17
Wiem, że wielu(e)z Was przeszło koszmar rozwodu, ale chyba mój przypadek jest
nietypowy. Decyzję o rozwodzie po 7 latach małżeństwa, podjął mój mąż. Z dnia
na dzień. Wiem, że nie jestem i nigdy nie byłam święta, ale chciałam walczyć o
to małżeństwo. Zwłaszcza, że mamy sześciolatkę na pokładzie. Wiem, że to
zabrzmi naiwnie i banalnie, ale moja miłość nie wygasła. Na jego prośbę
zgodziłam się na rozwód bez orzekania o winie. wszystko przebiegło bardzo
sprawnie, ale jest pewien problem. Mój już były mąż twierdził, że chce ze mną
zacząć układać życie od nowa. Planował nowe mieszkanie, zmianę otoczenia, a ja
jak ten debil byłam na każde jego skinienie. Wczoraj dostałam między oczy.
Powiedział, że zakochał się w innej, ale z tym walczy (?).Mówi, że to już
skończone. Z jednej strony (on)chce ratować to, co zostało z naszego
małżeństwa, a z drugiej strony... no właśnie nie wiem. Czuje się manipulowana,
zwłaszcza, że on chce całą winą za rozpad naszego małżeństwa obarczyć mnie.
Pomaga mi finansowo, bo czuje się winny. Ale nie ten winny, którego wina, ale
ten, który winę na grzbiet weźmie. Ja całe życie brałam na siebie
odpowiedzialność i chyba tak już zostanie. On się czuje w porządku, bo
powiedział mi prawdę, tylko problem w tym, że ja z tą prawdą czuję się
fatalnie. Nie oczekuję, że wskażecie mi gotowe rozwiązania moich problemów. Po
prostu musiałam się wygadać.
Obserwuj wątek
    • wiona11 Re: Posłuchajcie 23.04.07, 10:59
      Wygląda na to, że twój eks to jakiś psychiczny popapraniec z bardzo
      specyficznym poczuciem moralności. Chce odejść, ale nie chce i nie odchodzi
      naprawdę, zakochał się, ale walczy z tym, czuje się winny ale to Ty masz
      ponosić odpowiedzialność...
      Kochasz go jeszcze, masz "sześciolatkę na pokładnie" i jesteś doskonałum
      materiałem do manipulacji. Dajesz się wodzić za nos.
      Musisz postawić sobie i jemu wyraźną granicę i powiedzieć "dość". To naprawdę
      nie ma sensu. Nie ratuj związku za wszelką cenę. On sam musi wiedzieć o co mu
      chodzi, do czego zmierza.
      Pozwalając mu na to, co robi do tej pory, nie zmusisz go do podjęcia żadnej
      odpowiedzialnej decyzji.
      Teraz ma w Tobie świetne zaplecze, do którego może wrócić, jakby coś się nie
      udało. Czy o to Ci chodzi?
      • robieprawkojazdy Re: Posłuchajcie 23.04.07, 21:43
        Wiona, wiem że masz rację. To wszystko jest chore, ale na razie nie potrafię
        tego ogarnąć. Moje uczucia niestety przesłaniają mi prawdziwy obraz sytuacji. Ja
        tak strasznie chcę się z tego wyzwolić. Tak strasznie chcę, żeby tak nie bolało
        i nie potrafię.
        • ka-aktus Re: Posłuchajcie 24.04.07, 22:51
          czas goi rany

          Pozwala też trzeźwo ocenić sytuację.

          Trochę dystansu. trzymam kciuki, aby było "po Twojej mysli".
          • lotosss Re: Posłuchajcie 25.04.07, 06:13

            Witam...

            Jesli masz ochote ratowac to po prostu mu powiedz....mozemy sprobowac jeszcze raz
            z tymze ta kobieta ma zniknac ....on ma zmienic nr komorki....zadnych kontaktow

            Jesli wyjdzie to ok....jesli nie to bedziesz wiedziec , ze choc probowalas....
            • robieprawkojazdy Re: Posłuchajcie 25.04.07, 22:14
              Próbowałam ratować nasze małżeństwo za wszelką cenę od kilku miesięcy. Odkąd
              wystawił mi walizki za drzwi. Nie byłam sobą, zachowywałam się tak, jak
              sądziłam, że on chce żebym się zachowywała. A on jednego dnia obiecywał, a
              drugiego z tych obietnic się wycofywał. Gdy dowiedziałam się, że się zakochał
              przepłakałam całą noc. Ledwo dotelepałam się do pracy. Wczoraj się z nim
              spotkałam. Pierwszy raz od wielu miesięcy nie było agresji z jego strony. Był
              jakiś inny. Już nie zrzucał na mnie winy za rozpad naszego związku. Przyznał, że
              problem tkwi przede wszystkim w jego psychice. W pierwszej chwili myślałam, że
              to poza, kolejna manipulacja, ale chyba nie. Poczułam niesamowitą ulgę, gdy tak
              go słuchałam i robiło mi się go żal, coraz bardziej mu współczułam. Uleciała ze
              mnie cała złość a jednocześnie poczułam się pierwszy raz od dawna dobrze z samą
              sobą.Wiem, że jutro nie obudzę się z myślą, że muszę być kimś innym. Zaczynam
              powoli nowe życie. Żeby nie było wątpliwości - bez niego. Nie znaczy to, że go
              skreśliłam jako człowieka. Właśnie dotarło do mnie, że on też ma problem,
              potrzebuje wsparcia a ja będę mieć dla niego czas, jeżeli będzie potrzebował
              rozmowy. Jeżeli nie, nie będę się narzucać. To tyle na dziś i mam nadzieję, że
              nie dopadnie mnie chęć powrotu do starego życia.
              • lotosss Re: Posłuchajcie 28.04.07, 03:26

                Witaj

                I tak najlepiej trzymac jak postanowilas.
                Wiesz, jego zauroczenie nowa pania minelo i chyba zdal sobie sprawe,
                ze tak naprawde to zle zrobil. Nazywa to problem z psychika.
                Niewazne. Wazne, ze cos zrozumial.

                pozdrawiam
              • maza15 Re: Posłuchajcie 28.04.07, 13:47
                robieprawkojazdy napisała:

                > Próbowałam ratować nasze małżeństwo za wszelką cenę od kilku miesięcy. Odkąd
                > wystawił mi walizki za drzwi. Nie byłam sobą, zachowywałam się tak, jak
                > sądziłam, że on chce żebym się zachowywała. A on jednego dnia obiecywał, a
                > drugiego z tych obietnic się wycofywał.

                Niczego nie uratujesz zachowując się w ten sposob.
                Musisz być sobą,zachowywać się tak jak rozum Ci podpowiada, a nie jak on chce!
                Jak długo można udawać?

                Albo on chce być z Tobą taką jaka jesteś,albo nie.
                Powodzenia.
                "żegnajcie troski śmiertelne,ku innemu zmierzam już światu..." "Qvo Vadis"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka