Dodaj do ulubionych

nie moge tego juz dluzej zniesc

11.06.07, 19:03
Uslyszalam dzisiaj 3 wyklady mojego meza, jak to ma mnie piekielnie dosc. Nie
moze na mnie patrzec, nie moze patrzec na brud w domu, a w ogole to on
zasluzyl na lepsza kobiete. No i jakie mnie spotkalo niesamowite szczescie,
ze dziesiec lat temu on to wlasnie ze mna sie ozenil.

Juz Wam pisalam - nie mam sily odejsc. Skad wziac te sile ???
Obserwuj wątek
    • turzyca Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 11.06.07, 19:44
      spisz (niekoniecznie tu) wszystkie powody, dla ktorych z nim jestes.



      Przeanalizuj te liste. I zastanow sie, czy ktorykolwiek z tych powodow jest
      naprawde wazny. Wazny dla Ciebie.
    • phokara Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 11.06.07, 21:21
      Masz siłę sie na niego wściekać, a nie masz siły odejść? To wcale nie są sprawy
      różnych gabarytów, jeśli wziąć pod uwagę, że wkurzać się tak możesz przez
      nastepnych 30 lat, a rozwód i wyjście z niego to maksiumu dwa.

      Ja Ci powiem, co może na Ciebie podziałać mobilizujaco. Wyobraź sobie, że tak
      wygląda Twoje życie już do końca, nic sie nie zmienia. To znaczy Ty się
      zmieniasz w starą, sfrustrowana babę, z pretensjami do losu, męża i wszystkich
      dookoła. W jędzę, która nie dość, że ma wstretnego męża (bo tak go widzisz cały
      czas) to jeszcze pretensje do siebie samej, że nic z tym nie zrobiła, "bo nie
      miała siły". Jak się klepie, niby mantre "nie mam siły, nie mam siły" to z
      pewnością jej od tego nie przybywa, a od jęczenia to też jeszcze nic fajnego na
      tym świecie nie wyrosło. Taka prawda.
      • anula36 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 11.06.07, 21:58
        zapuszczaj chalupe, wychodz do kina i poczekaj spokojnie az to on odejdzie.
        Wyglada na to ze chlop zaczyna do tego dojrzewac.
        • artemisia_gentileschi Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 10:13
          Niekoniecznie, moj eks tak potrafi pieprzyc trzygodzinne monologi, a rozwiesc
          sie za bardzo nie chce (wyznaje zasade, ze jak sie wzielo slub, to trzeba sie
          uzerac ze soba do konca zycia, ew. mozna wykonczyc malzonke).
    • crazyrabbit Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 11.06.07, 22:07
      Nie podoba się bałagan? Pokaż mu gdzie stoi odkurzacz i mop i niech sprząta.
      Mój ex po takiej "akcji" nawet fugi szczoteczką do zębów szorował , żeby mi
      pokazać , jaka jestem nieporządna.

      Zasłuzył na lepszą kobietę? A może Ty zasłuzyłaś na lepszego faceta?
      A może już sobie znalazł tą "lepszą"????

      Znam te gadki , mdli mnie na samo wspomnienie. I teraz wiem , że jedynym
      sposobem jest "no mercy" - bez litości!
      Mój almost_ex przez kilka lat powtarzał , że jak mi sie nie podoba to mam się
      wyprowadzić z jego mieszkania. No to się wyprowadziłam smile i zdziwił sie nieco
      buchachacha..

      Siłę musisz znaleźć w sobie. Tylko i wyłącznie.

      P.S. Anula! Czy ja Ci kiedyś juz pisałam , że lubię Twoje krótkie riposty?
      • anula36 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 11.06.07, 22:29
        nawzajem droga kolezanko, nawzajemwink
      • ida-sierpniowa Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 09:45
        U mnie było troszkę inaczej, ale jakoś mi się skojarzyło. Mój jeszcze mąż od
        jakiegoś czasu groził, że się spakuje i wyprowadzi. I po jednej akcji, którą
        sam nakręcił, spakował się. A ja nic. I też się zdziwił. No i niestety się
        rozpakował...
        A z tą siłą u mnie było tak, że po prostu musiałam dojrzeć. Pewnego pięknego
        dnia nagle zrozumiałam, że wszystko już wiem.

      • cosmopszczolka Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 10:07
        Całkowita racja 'no mercy'. Dziś tez to wiem, moze gdybym na poczatku
        zareagowała w zimny sposób to było by inaczej. Ale nie miałam siły, bo jak
        znaleść je gdy się go kocha i nie chce utracić tego co do tej pory zbudowało.
        Płacz, rozmowy, prośby nic nie dały. Teraz musze właśnie znaleśc na tyle siły w
        sobie by umieć zacząć życ od nowa. Trudne bardzo, ale jak widze nie nie
        możliwe.Pozdrówkasmile
    • misbaskerwill Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 09:59
      > Juz Wam pisalam - nie mam sily odejsc. Skad wziac te sile ???

      Jeszcze 300 takich "wykładów" i znajdziesz siłęsmile.
      Swoją drogą, skoro ma dość, to - jak pisali inni - niech sam odejdzie.
      A jeśli chałupa jest jego (choćby w części) - niech sam sprząta.
      • czamon Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 10:03
        misbaskerwill napisał:

        > > Juz Wam pisalam - nie mam sily odejsc. Skad wziac te sile ???
        >
        > Jeszcze 300 takich "wykładów" i znajdziesz siłęsmile.
        > Swoją drogą, skoro ma dość, to - jak pisali inni - niech sam odejdzie.
        > A jeśli chałupa jest jego (choćby w części) - niech sam sprząta.

        własnie skoro tak mu zle czemu sam nie odejdzie, brudno w domu niech sam
        posprząta. Najwidoczniej potrafi tylko duzo gadać i wcale nie jest mu tak zle w
        domu.
        • delika1 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 12:48
          Jemu nie chodzi o to ,że jest brudno, bo wtedy sam wziąłby się za odkurzacz i
          scierę i pomógł żonie (przy okazji trochę sportu).
          jemu chodzi o to by poniżyc, zniszczyć, przydołować.
          Dlaczego nie masz siły?czy chodzi o miejsce, finanse.Dlaczego?masz dokad iść?
          Możesz pozwolić sobie na wynajęcie?
          Czy trzymają Cię miodowe miesiące?
          Ile czasu tak "zyjesz"?.Ja myślałam tak jak Ty 11 lat.11 stracocych lat.Ale
          dobrze,że juz nie siedze w tym bagnie.A lista powodów -za i przeciw to dobry
          pomysł.
    • marek_gazeta Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 11:02
      Siłę najlepiej czerpać od jakiegoś przystojnego kolegi smile
      • cosmopszczolka Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 12:03
        Kobieta musi odnaleść siłe w sobie aby ją potem dla przystojnego kolegi
        spożytkowaćwink.
      • cien_wiatru Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 12:45
        Mieszkamy w wynajetym mieszkaniu, wiec jest tak samo jego jak i moje. Przy czym
        on wiecej zarabia, ja z mojej pensji nigdy bym takiego mieszkania nie mogla
        wynajac i to dlatego ja mam sprzytac. tak bylo od pierwszego dnia, kiedy
        zamieszkalismy razem. Nie pytajcie mnie dlaczego weszlam w role kucharki i
        sprzataczki i dlaczego w niej pozostalam. Nie wiem. Nie wiem tez, dlaczego
        znosilam te teksty o tym, jak to mi sie trafilo ze on " mnie wzial " - tzn.
        ozenil sie ze mna, jakie mnie wielkie szczescie spotkalo. Zwlaszcze ze na
        poczatku , jeszcze przed slubem mialam niesamowite powodzenie. Jeden z jego
        kolegow po wypiciu paru piw glosno powiedzial : " jasiu, jak ty to zrobiles ,
        ze ona cie chciala ? "
        Teraz mam 36 lat i tego powodzenia nie mam. Wszyscy wokol mnie sa zajeci.

        Bardzo Wam dziekuje. Od kiedy to forum znalazlam, czytuje je prawie codziennie.

        Oczywiscie, ze lepiej bylo za niego nie wychodzic wcale albo sie rozwiesc
        przed 30-tka. Na rozum, to ja wszystko rozumiem, tylko nie przeklada sie to na
        moje odczucia. Rozumiem, ze teraz mam tylko 2 wyjscia : albo z nim zostac i
        miec pewnosc, ze bede miala przesrane do konca zycia albo sie rozwiesc i miec
        nadzieje, ze bedzie lepiej.
        Przeciez nie moge codziennie wysluchiwac, ze on zasluguje na kogos lepszego niz
        ja, ze zmarnowal ze mna 10 lat zycia, ze nie moze zyc w tym chlewie, ze mnie z
        kazdej roboty wyrzuca i ze zaden facet by mnie chcial.

        W ubiegly weekend byl na weselu swojego siostrzenca i 2 dni spedzil z mamusia i
        siostrzyczkami. Nie bylam az tak wyprowadzona z rownowagi gdyby do wniosku, ze
        nie chce ze mna byc doszedl samodzielnie. Ale on zazwyczaj dochodzi do niego po
        spotkaniu ze swoja rodzina.
        • turzyca Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 02:24
          Pamietasz siebie przed slubem? Z pasja mowiaca o swoich licznych
          zainteresowaniach, usmiechnieta, pewna siebie? pamietasz? ile Jej zostalo w
          Tobie? z jakich hobby zrezygnowalas? jak czesto smiejesz sie z czystej radosci
          zycia?
          Powodzenie to nie uroda - to "to cos." Charakter ma duzo wiecej do powiedzenia
          niz cialo.

          A co do mieszkania: szczerze mowiac wole ciasna kawalerke pelna milosci niz
          wielki dom pelen zlych emocji - to jak z jarzyna i miesem w Biblii smile, stara
          prawda.
    • salemka1 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 12:07
      a ja siłę znalazłam w dziecku... kiedyś zaczęłam obserwować mojego synka i
      stwierdziłam, że on ma problemy odkąd my się kłócimy a ja jestem nerwowa,
      krzyczał przez sen był niespokojny. No i znalazłam siłę, bo stwierdziłam, że to
      jest między innymi dla jego dobra. I miałam rację, Młody się uspokoił i z tatą
      ma lepsze relacje niż jak mieszkaliśmy razem- dziwnie to może brzmi, ale oni
      teraz sami ze sobą spędzają więcej czasu i na dobre im to idzie. Każdy musi
      znaleźć siłę w czymś, co dla niego najważniejsze. Trzymaj się dziewczyno!
      • cien_wiatru Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 12:52
        Ja nie znalazlam w sobie sily, zeby miec dziecko. Stwierdzilam , ze ja dziecka
        na zycie w piekle nie skaze. Nie moge w ogole zniesc mysli, ze te wszystkie
        chamy i sukinsyny z jego rodziny to byliby wujkowie, dziadkowie czy ciotki tego
        dziecka i mieliby do tego dziecka jakiekolwiek prawa.

        Za chwile wychodze na wizyte u psychologa. Jestem tak zozedrgana, mam taka
        sieczke w glowie, ze kompletnie nie moge zebrac mysli.
        Nie oczekuje od tego psychologa , ze wymysli jakies cudowne rozwiazanie. Mojej
        kolezance, ktora ma bulimie, psycholog powiedzial, ze tylko ona sama w sobie
        moze znalezc sile, ktora pozwoli jej przejsc obok cukierni i nie kupic 8
        paczkow. Pewnie tak samo jest z moja sila do samodzielnego zycia. Nikt mi jej w
        prezencie nie da.
        • salemka1 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 13:50
          cien_wiatru napisała:

          > Ja nie znalazlam w sobie sily, zeby miec dziecko. Stwierdzilam , ze ja
          dziecka
          > na zycie w piekle nie skaze. Nie moge w ogole zniesc mysli, ze te wszystkie
          > chamy i sukinsyny z jego rodziny to byliby wujkowie, dziadkowie czy ciotki
          tego
          >
          > dziecka i mieliby do tego dziecka jakiekolwiek prawa.

          U mnie trochę inna sytuacja, nam się układało fajnie do pewnego czasu, w każdym
          razie nie aż tak, że powoływałam dziecko do życia w piekle.

          Ale w takim razie, czy Ty w ogóle miałaś udane małżeństwo chociaż przez jakiś
          okres czasu?
        • mikaela2 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 16:30
          Witam,
          No po prostu powstrzymac sie nie moglam!
          Jasna cholera, nic Cie nie trzyma. Milosc jest stracona, juz jej nie masz,
          uprzytomnij to sobie i pomysl czy kiedykolwiek jeszcze dojrzysz w nim chociaz
          cien tego w czym sie tak zakochalas? Czy jak zacznie sprzatac, przestanie
          wrzeszczec to zapomnisz kiedykolwiek, ze jestes dla niego workiem do treningu -
          teraz wmowi Ci, ze poniewaz nie zarabiasz tyle co on to na nic bez niego nie
          bedzie Cie stac, kiedy w to uwierzysz bedzie po Tobie. Wez sie w garsc, samej
          sobie pokaz ze stac Cie na to zeby o sobie decydowac. wiesz jak super fajnie
          jest zaczynac z czystym kontem (w przenosni i bez). SUPER! Co prawda mam
          dziecko z tamtym facetem wiec do konca zycia bedzie mi zagl;adal w oczy ale i
          tak wole to niz byc z nim faktycznie.
          Nic za soba nie zostawiasz. A to co chcesz zabrac masz prawdopodobnie na
          zdjeciach.
          Wyprowadz sie, zabierz co potrzebujesz (tak zebys sama mogla uniesc) i zacznij
          zyc. A kase przeznaczona na psychologa czy innego przyjaciela za pieniadze
          wykorzystaj absolutnie samolubnie: fajne buty (inne niz wszystkie i niz zawsze -
          koniecznie), kosmetyczka czy co tam jeszcze nie potrzebujesz.
          DO ROBOTY!
    • kurka_wodna2 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 13:13
      A wścieknij się, nakręć i wrzeszcz, rzucaj ubraniami, garami i mięskiem.
      Mam to od lat za ścianą i widzę tego efekty.

      Po takim tajfunie mój sąsiad czolga się przed żoną i boi się oczu podnieść znad
      butów.
      • cien_wiatru Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 13:33
        tak wlasnie zrobilam 3 miesiace temu, kiedy po powrocie z wczasow, zauwazylam,
        ze pod nasza nieobecnosc w naszym mieszkaniu nocowala jego siostrzenica, o czym
        nie raczyl mnie poinformowac. Wrzeszczalam, rzucilam wazonem o sciane. Tylko
        przyüplacilam to 2-tygodniowym zalamaniem nerwowym. Przez 2 tygodnie prawie non-
        stop plakalam. tydzien bylam na zwolnieniu od lekarza, bo nie moglam chodzic do
        pracy i plakac.
        • salemka1 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 13:53
          cien_wiatru napisała:

          > tak wlasnie zrobilam 3 miesiace temu, kiedy po powrocie z wczasow,
          zauwazylam,
          > ze pod nasza nieobecnosc w naszym mieszkaniu nocowala jego siostrzenica, o
          czym
          >
          > nie raczyl mnie poinformowac. Wrzeszczalam, rzucilam wazonem o sciane. Tylko
          > przyüplacilam to 2-tygodniowym zalamaniem nerwowym. Przez 2 tygodnie prawie
          non
          > -
          > stop plakalam. tydzien bylam na zwolnieniu od lekarza, bo nie moglam chodzic
          do
          >
          > pracy i plakac.
          słuchaj, bo teraz to się tak zastanowiłam, czy Ty aby czasem nie masz jakiegoś
          poważnego załamania nerwowego? Bo czy aby na pewno fakt, że nocowała ta
          siostrzenica to aż taka tragedia, żeby rzucać i mieć załamkę? Rozumiem ,że mąż
          Ci o tym nie powiedział, ale to aż tak źle się stało?
          • phokara Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 14:19
            Słuchaj, kobieto. Ja rozumiem, że masz 36 lat, ale nie rozumiem, na co jeszcze
            czekasz? Aż będziesz miała 63? I może mąż umrze na zawał (duże
            prawdopodobieństwo) zanim Ciebie zeżre nerwica? I co? I pstro.
            Z Twoich postow wynika, że jedyne co dostajesz (i pewnie dajesz siłą rzeczy) w
            tym związku to histerie (własne), dołowania i schizy. Uwazasz, że to naprawdę
            taki 'majatek', którego szkoda Ci się pozbywać za cenę wynajętego mieszkania?
            Nie masz NIC do stracenia; do zyskania w wersji miniumu - święty spokój. Rzecz
            bezcenna.
            To jest niestety takie blędne koło - boisz się odejść, bo nie wierzysz w
            siebie; nie wierzysz w siebie, bo tkwisz w tym związku i całą energię wkładasz
            w gwizdek. Twój strach jest irracjonalny, choć z takim najtrudniej jest sobie
            poradzić. Wypada mieć nadzieję, że chociaż trafiłaś na jakiegoś sensownego
            terapeutę, to może Cię wyciągnie za uszy z tego marazmu. Oczywiście, jak
            bedziesz chciała. Na taki układ, w jakim tkwisz, to moim zdaniem nawet szkoda
            tłuczenia wazonów.
            • 13monique_n Pho, 12.06.07, 14:48
              ... jak zawsze, konkretnie i na temat. Gdyby nie takie trzeźwe punkty, to dwa
              lata temu po ścianach bym chodziła.
              Mogę powiedzieć jedno - Phokara dobrze mówi, mi jej gadanie pomogło, jak
              chcesz, to spróbuj.

              PS 36 lat to w dzisiejszych czasach może byc dopiero początek życia. I tego Ci
              życzę.
              • anula36 Re: Pho, 12.06.07, 15:05
                skoro srednia damska w POlsce optuje ok 80 lat to jeszcze pol wieku przed namismile
                • aron95 Konkretna propozycja . 12.06.07, 15:23
                  W miejscowościach turystycznych jest problem ze znalezieniem dobrych pracowników .
                  Kolega prowadzący hotel płacił min. 1200 zł + wyżywienie + mieszkanie + media
                  Było to w zimie teraz napewno lepiej jeszcze to wygląda . Pracowników nie przybyło
                  Znajdz tylko takie miejsce i uciekaj na "wczasy"
    • reddy_to_go Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 15:24
      Czytałam i rozumiałam, dopóki nie napisałaś, że dzieci nie macie. No i teraz
      niczego nie rozumiem. Bo co w takim razie Cię trzyma przy tym człowieku? Coś
      przecież musi i to coś więcej niż strach. Wiem, że strach może być "aż", ale
      jeśli to tylko ten aż strach, to powinno się Cię przez kolano przełożyć,
      naprawdę!
      • anula36 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 15:33
        jak ktos juz tu madrze napisal irracjonalne leki moga byc gorsze niz konkrety- bo gorzej z nimi walczyc.
    • julka1800 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 12.06.07, 20:17
      wiesz co? dla mnie sila napedowa bylaby ogromna chec niesluchania takich
      wykladow po raz kolejny. Pieprznelabym reka w stol i powiedziala
      DOSC! nikt nie ma prawa tak do mnie i o mnie mowic.
    • der1974 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 08:11
      Ale cien_wiatru go jeszcze kocha i chciałaby żeby on się zmienił więc sobie
      swoje rady możecie w nos wsadzić.
      • delika1 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 11:09
        kocha?co Ty pleciesz?jeśli to milosc, to toksyczna.takie chore relacje,
        wpędzanie się w lęk, czy jak pisze cień "załamanie nerwowe", hustawkę
        emocjonalną.Cień, nie masz dzieci i tam jeszcze siedzisz?Uciekaj czym
        predzej.Ja żyłam z podobnym "egzzemplarzem", czułam sie tak jak Ty, też się
        bałam, obawiałam, z natury jestem osobą lękliwą, zachowawczą, boję się zmian
        jak cholera, nie znosze stawiać czoła niewygodnym sytuacjom.Ale w końcu to
        zrobilam-minął rok i odżyłam, odetchnęłam, zostawiłam mu wszystko, niech sobie
        żyje wygodnie, ale beze mnie.A rok temu byłam w tym samym wieku co Ty
        teraz.Pamiętaj, to co stosuje twój mąż to przemoc psychiczna.Nie zasłużyłas na
        to.
        • ida-sierpniowa Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 11:30
          Dokładnie, dobrze dziewczyna mówi, to jest przemoc psychiczna, sama to
          przerobiłam na własnej skórze. Też mnie strasznie "kochał", a jednocześnie
          urządzał jakieś chore jazdy i podkręcał mnie przy byle okazji, by napawać się
          moja troską o jego zdrowie, dobro, interesy, taki miała sposób na naprawianie
          sytuacji: wzbudzić we mnie litośc i strach. A ja się dawałam, dopiero nie tak
          dawno otworzyły mi się oczy. Nie szanował mnie i nie doceniał, traktował tak,
          jakby wszystko mu się ode mnie należało, a dla mnie był tylko wtedy, gdy akurat
          mu pasowało. I jeszcze słyszałam teskty w stylu, że "nie takie jak ja z
          samochodu wyganiał".
          Ja też miałam problem, mimo świadomości, że tkwię w chorym związku, który mnie
          dołuje i wykańcza psychicznie, nie umiałam się jasno określić sama przed sobą:
          czego chcę, a czego nie i czy mam siłę, żeby odejść. Mimo braku miłości jest
          jeszcze coś tak pokręconego jak uzależnienie emocjonalne.
          W końcu coś się przełamało, właściwie sama nie wiem, co i dlaczego akurat
          wtedy. Ale poczułam, że nic dobrego mnie w tym małżeństwie nie czeka, że może
          być coraz gorzej, ale że potrafię być sama, nawet wolę to, niż taki związek-nie
          związek. Chcę mieć dobre życie, nie byle jakie. Ty też na to zasługujesz!
          Przepraszam, że tak bardzo odniosłam się do swojej sytuacji, ale dobrze Cię
          rozumiem.
          • delika1 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 12:46
            Ida, dawno odeszłaś?jak się teraz czujesz?bywasz zagubiona i stawiasz znak
            zapytania czy dobrze zrobiłaś??ja wtedy przypominam sobie jak czułam się z tym
            człowiekiem, jak mnie traktował, i jak wygladał temten dom, w ktorym żył mały
            obserwator-nasz syn.I dobrze mi, dobrze nam teraz.To była bardzo dobra i mądra
            decyzja.Mam nadzieję,że niedługo prawie -eks też uwolni sie emocjonalnie ode
            mnie i zacznie zyc własnym życiem, moze za jakąś terapię się weźmie?Ida-masz
            dzieci?Sorrki, że urządzam małą prywate w nie swoim wątku,ale poczułam,że cień
            wiatru , ida i ja żyłyśmy w podobnych klimatach (cień niestety jeszcze w tym
            tkwi,ale mam nadzieję,że już nidługo)
            • ida-sierpniowa Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 13:57
              Mam wątpliwości, czy powinnam odpowiadać w wątku, czy lepiej na maila, ale
              pomyślałam sobie, że może cień_watru wyciągnie jakieś wnioski dla siebie z
              naszych historii. Jeśli jestem w błędzie, proszę, przegoń mnie smile
              Rozstaliśmy się jakieś pół roku temu, wyprowadził się na moją grzeczną prośbę.
              To znaczy ja się rozstałam, bo jeszcze-mąż ciągle zmienia zdanie. Raz równa
              mnie z ziemią, potem nagle "chce naprawiać". A robi to tak, że tylko utwierdzam
              się w swojej decyzji. Wystarczająco długo czekałam na jakiś gest z jego strony,
              prawdziwy gest, gdyż niestety należy do ludzi, którzy dużo i pięknie mówią,
              często mijając się z prawdą, ale nie przekłada się to na czyny.
              Nie dziwię mu się w sumie, że tak się miota, bo zamiatałam mu pyłki sprzed
              stóp, nadskakiwałam i wierzyłam tak, że teraz ogarnia mnie wstyd na samą myśl.
              Nie mamy dzieci. Nie udało się. Podobno to kara za jakieś moje grzechy... Może
              dlatego było mi trochę łatwiej podjąć decyzję. Był czas, że zstanawiałam się,
              miałam watpliwości. Ale już od jakiegoś czasu jestem spokojna, wiem, że robię
              dobrze. Tak jak napisałam, sam mi w tym właściwie pomógł, gdyż "naprawiając"
              sytuację, pokazał nieraz, co potrafi.
              Odkąd podjęłam decyzję czuję się znacznie lepiej, staram się myśleć o sobie,
              pracuję nad poczuciem swojej wartości, bo mocno ucierpiało przez kilka
              ostatnich lat. Uświadomiłam sobie, że ja też jestem ważna. Trochę mi to zajęło,
              ale... smile

              Jeśli masz ochotę, chętnie wymienię maila. Pozdrawiam smile
              • 13monique_n Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 14:54
                Jezuuuuu, Ida.... jak dobrze, że już zapominam powoli to, co tak trafnie
                opisałaś. Ja już jestem po, i nawet niesmiało odnajduję się "...dalej". A tak
                niewiele brakowało, zeby ta wiara we mnie zdechła.
                Trzymam kciuki za odbudowanie poczucia własnej wartości smile Da się. Pozzdrawiam
                cieplutko (albo lodowato, aby powrócić do konwencji na czas upałów z zeszłego
                latabig_grinDD)
                • delika1 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 15:20
                  tez się podpisuje pod tym..
                • ida-sierpniowa Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 15:26
                  Ja też miałam taki okres, że myślałam, że nic mnie już nie czeka, że muszę to
                  jakoś ciągnąc, ale na szczęście otrząsnęłam się smile Wierzę, że będzie lepiej,
                  zresztą już teraz czuję się inaczej. Ja też pozdrawiam i dziękuję za dobre
                  słowo smile

                  Mam nadzieję, że autorka wątku znajdzie tę siłę smile
                  • delika1 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 15:44
                    też czuje się lepiej-odzyłam, jestem pogodna, szczęsliwa.Cień wiatru , podążaj
                    naszym śladem.I uwazaj na miodowy miesiąc!
                    • delika1 Re: nie moge tego juz dluzej zniesc 13.06.07, 15:44
                      ida, napisalam na priva
    • marek_gazeta dr Pasikonik radzi 14.06.07, 08:23
      Rozpocząć natychmiast terapię polagającą na kompletnym uwolnieniu się od otaczającej Mężczyznę Twojego Życia aury. W szczególności:
      - wyprowadzić się natychmiast
      - unikać jakiegokolwiek kontaktu (seks, spacerki za rączkę, widzenia na odległość, rozmowy telefoniczne, SMS-y, e-maile) przez cały czas trwania terapii

      W trakcie terapii należy:
      - odbudować swoje życie towarzyskie (kontakty ze znajomymi, ze szczególnym naciskiem na imprezy taneczne z kolegami, np. z forum)
      - odbudować osobiste poczucie wartości (osiągnąć sukces osobisty oraz zawodowy, nie przerywać terapii przed osiągnięciem tych celów!)

      Minimalny czas trwania terapii: 6 miesięcy. Wcześniejsze przerwanie terapii grozi jej nieskutecznością.

      Przed zakończeniem terapii zaleca się ponowną konsultację. Po zakończeniu rozważysz, czy próbować odbudowywać małżeństwo (jeśli aura mężowska w tym czasie nieco oklapnie), czy też poszukać kolejnego Mężczyzny Twojego Życia, już nie drugiego Mela Gibsona, ale może takiego bardziej zwykłego.
      • salemka1 Re: dr Pasikonik radzi 14.06.07, 13:06
        właśnie, najgorsze jest to, że w takich toksycznych związkach jest też kwestia
        uzależnienia psychicznego. I tu najtrudniejsze jest to odcięcie się. Bo to jest
        strach, jeśli ktoś ciągle wmawia Ci, że jesteś nic nie warty, że nie poradzisz
        sobie bez tej osoby, że.... to w końcu zaczynasz w to wierzyć. Wtedy zrobić
        taki krok, jak wyprowadzka, czy odcięcie się jest diabelnie trudne. Natomiast
        super metodą jest właśnie odbudowywanie życia towarzyskiego i te imprezy w
        towarzystwie kolegówwink A co do odcięcia się jeszcze, to trzeba mieć taką osobę
        koło siebie, do której o 2 w nocy w dole emocjonalnym możesz zadzwonić zamiast
        zadzwonić do eks. Ja mam taką osobę na szczęście i chociaż moje małżeństwo nie
        było aż tak toksyczne- mój mąż ma tylko nisamowitą zdolność manipulowania mną,
        ale wiem, że mogę zadzwonić lub przyjść o każdej porze dnia i nocy do dwóch
        osób i one mnie będą trzymać za ręce... a to jest ogromne wsparcie.
        • cien_wiatru Re: dr Pasikonik radzi 16.06.07, 21:37
          Dzisiaj chcial sie wyprowadzic, ale mu schowalam klucze od samochodu ( pracuje
          30 km od domu ) wiec sie wsciekl, rzucil sie na mnie z piesciami, kilka razy mi
          przylozyl piescia i pare razy kopnal.
          Juz sie nie mam nad czym zastanawiac.
          • elein Re: dr Pasikonik radzi 16.06.07, 21:41
            po co mu schowałas klucze?
            wolisz mieć męża który cię tłucze niż nie mieć zadnego, dlatego nie pozwolisz
            temu odejść?
            • salemka1 Re: dr Pasikonik radzi 18.06.07, 09:39
              no właśnie.. po co te klucze chowałaś dziewczyno? niech idzie po co Ci on? no,
              powiedz po co? zastanów się spokojnie, czy Ty masz do niego jakieś uczucia? i
              tak dobrze, że on się chce wyprowadza, a nie Ty... przynajmniej nie będziesz
              się musiała martwić gdzie się podziać. Ja musiałam się wyprowadzić z małym
              dzieckiem i to ja musiałam kombinować, gdzie iść. Dziewczyno pomóż mu się
              pakować i układaj życie spokojnie, trzymaj się, mocno pozdrawiam
          • kasiar74 Re: dr Pasikonik radzi 17.06.07, 01:31
            jakieś makabryczne rzeczy piszesz, daj sobie juz nim spokój prosze..
          • panda_zielona Re: dr Pasikonik radzi 18.06.07, 10:28
            > Dzisiaj chcial sie wyprowadzic, ale mu schowalam klucze od samochodu (
            pracuje
            > 30 km od domu ) wiec sie wsciekl, rzucil sie na mnie z piesciami, kilka razy
            mi
            >
            > przylozyl piescia i pare razy kopnal.

            Po jaką cholerę schowałaś te klucze,nie rozumiem,czy dlatego,ze chciał zabrać
            samochód? W przypadku rozwodu i tak jest do podziału chyba.

            > Juz sie nie mam nad czym zastanawiac.
            Dobrze,że doszłaś wreszcie do tego.






            • ida-sierpniowa Re: dr Pasikonik radzi 18.06.07, 11:43
              Jakby chciał pomoc przy pakowaniu, to ja się zgłaszam na ochotnika. I jeszcze
              sprzedam mu kopa w d... w Twoim imieniu na pożegnanie.
              • cien_wiatru Re: dr Pasikonik radzi 18.06.07, 13:11
                Schowalam klucze, bo pracuje 30 km od domu i dojezdzam do pracy samochodem i
                nie chcialam, zeby mi go zabral.
                Wczoraj wypelnilam sobie dzien fizyczna robota, posprzatalam cale mieszkanie i
                gotowalam, bo mnie to odpreza. No to byl zadowolony - bo wypelnialam swoje
                obowiazki azupa wrecz mi sie wyjatkowo udala. Nie myslcie tylko, ze mam jakies
                zludzenia. Dzisiaj tylko weszlam rano do kuchni, a ten spojrzal na mnie spode
                lba i warknal " w drodze do pracy rachunki zaplac " i warczal tak dalej, co to
                mam do zrobienia, do zalatwienia, opierdalal, ze jeszcze tego nie zrobilam.
                Znowu kurwa zaplakana poszlam do pracy.
                • cien_wiatru Re: dr Pasikonik radzi 18.06.07, 13:21
                  Chcialam zrobic tak jak mi radzila Lilyrush - rozstawac sie powoli, najpiwrw
                  sie usamodzielnic psychicznie, gdzies sama wyjechac, znalezc nowych znajomych a
                  przede wszystkim nowa prace. No ale na realizacje tej rady jest juz za pozno.
                  Boje sie przyszlosci wlasnie ze wzgledu na prace - te mam jeszcze 3 tygodnie a
                  nowej jeszcze nie znalazlam. Nie mam sily na szukanie nowej pracy.
                  Chyba musze sie jak najszybciej skontaktowac z adwokatem.
                  • delika1 Re: dr Pasikonik radzi 18.06.07, 13:38
                    Tak, wiem co czujesz, znam te klimaty domowe..Pracę masz jak na razie chyba
                    ok, dlaczego chcesz ją zmienić?
                    Z tym stopniowym przygotowywaniem gruntu, uniezaleznieniem sie to racja,
                    powoli, dojrzewaj do rozwodu, z czasem zaczniesz OBOJĘTNIEĆ na przemoc.Jak
                    pisałas o wychodzeniu zapłakanej do pracy-przypomniałam sobie siebie..Ale z
                    czasem to minie-bedziesz słuchała go jak zepsutego radia-mysl o sobie , dziecku
                    (jeśli masz dziecko), zadbaj o siebie psychicznie i fizycznie.Myslę, że dobrym
                    pomysłem jest nagrywanie na dyktafon-bedziesz miała jakby co dowody,na to w
                    jakiej żyłas rodzinie
                    • cien_wiatru Re: dr Pasikonik radzi 18.06.07, 14:49
                      Nie chce zmieniac pracy.To z gory byla praca na 1 rok jako zastepstwo za pania
                      w ciazy.
                      wszyscy macie racje.
                      • wsankowska Re: dr Pasikonik radzi 18.06.07, 19:44
                        Więc staraj się znaleźć już teraz inną, nie czekaj, wiem, że nie masz siły, ani
                        ochoty ale to akurat ważne i już. W tej chwili chyba najważniejsze. Dasz radę bo
                        musiszwink
                        pozdrawiam
                  • marek_gazeta Re: dr Pasikonik radzi 18.06.07, 20:09
                    Skąd jesteś, Cieniu? Może chciałabyś z kimś pogadać? (no nie, niekoniecznie ze mną, może jakieś koleżanki z podobnymi doświadczeniami?).

                    Powtarzam - uciekaj. Każdy dzień z debilem, który bije i kopie, jest stracony. Wyprowadź się jak najszybciej. Jeśli masz dokąd, to jeszcze dziś. Nie usamodzielnisz się psychicznie, mieszkając z nim i z nim obcując. To nie dziwne, że nie masz na nic ochoty. Będzie jeszcze gorzej, niestety, jeśli zostaniesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka