lilianka1999
13.06.07, 10:25
No, więc rozpocznę nowy wątek.
Wątek na motywach tego co pisze pamigotka w wątku a alimentach. Ciekawa
jestem, cZy naprawdę wiekszosć z Was uważa, ze kobieta niepracujaca, matka
nastoletnich dzieci (11 i 13), powinna siedzieć w domu i "wychowywać" dzieci.
Dodam, że kobieta jest wykształcona.
Drugą sprawą, juz mniej mnie dotyczącą to kwestia "umowy" między mężem i żoną
o siedzenie w domu. Nie wiem jak to wyglada w innych rodzinach, ale bardzo
często w rozmowie z moimi kolegami w pracy (którzy mają niepracujace zony) to
wcale nie wynika z jakiejkolwiek umowy, ale raczej z narzcenia pewnych
sytuacji. Maż raczej by wolał dodatkową kasiorlkę, no ale żona przeciez
wwychowuje dzzieci, a potem juz nie moze znaleźć pracy, a potem się nieopłąca
bo mało zarabia. Czy naprawdę jest to uzgodnione?
A trzecia sprawa to to czy uczciwe jest (wobec dzieci) siedzenie w domu i
czerpanie dochodów z pracy obcego juz po rozwodzie człowieka. Bo wg mnie nie.
Ja nigdy bym się na to nie zgodziła.