Dodaj do ulubionych

Dziś był Dzień Ojca

23.06.07, 22:16
No i co z tego?
Obserwuj wątek
    • me_lisaa Re: Dziś był Dzień Ojca 24.06.07, 13:29
      zapomniałam..
      • woman-in-love Re: Dziś był Dzień Ojca 24.06.07, 20:51
        a skad sie wzial???
        • migrant1 Re: Dziś był Dzień Ojca 27.06.07, 12:51
          Był, był. 15 lat temu też był. Wtedy to uchlany Ojciec mój ŚP zaserwował taki
          show z koleżkami od wódeczki w chacie, że zaczęła się zaraz potem procedura
          rozwodowa. Rodzice przez kolejne 2,5 roku mieszkali razem, a ja z nimi. Ojciec
          psychicznie odchodził powoli, ale z determinacją. Po jego wyjeździe donikąd
          (nic nie powiedział), nie szukałem go nawet. To był grudzień 1995. W marcu 1997
          popełnił samobójstwo wieszając się w mieszkaniu jakiegoś kumpla, u którego
          kątem mieszkał. Co ciekawe, tatuś był mgr inżynierem, jeśli to kogoś ciekawi.
          Ech, życie, życie ...
          • barbra25 Re: Dziś był Dzień Ojca 28.06.07, 13:49
            migrant1 napisał:
            Co ciekawe, tatuś był mgr inżynierem, jeśli to kogoś ciekawi.

            Wykształcenie nie ma nic do nałogu...
            • migrant1 Re: Dziś był Dzień Ojca 28.06.07, 19:21
              Tak, oczywiście. Jest natomiast taki przykry dysonans, polegający na tym, że
              sympatyczny, bystry i do rany przyłóż na codzień pan inżynier staje się w ciągu
              paru godzin istnym potworem i dnem. Ta ciągła schizofrenia. Taka refleksyjka.
              Pozdrawiam, Barbra.
            • barbra25 sympatyczny, bystry i do rany przyłóż na codzień 02.07.07, 13:14
              Wiem coś o tym. Mój jest taksówkarzem i ma świetny kontakt z otoczeniem (w
              przeciwieństwie do mnie), jest dokładnie: sympatyczny, bystry i do rany przyłóż
              ale nie dla mnie. Potrafi urzec sąsiadki, sprzedawczynie w sklepie,
              znajomych...i zawsze kiedy ma gest lub chce się pokazać że jest takim dobrym
              "tatusiem" bierze świadka (najczęściej kogoś z rodziny)i udaje!
              • migrant1 Re: sympatyczny, bystry i do rany przyłóż na codz 08.07.07, 12:27
                To ciekawe: piszesz: jest dokładnie: sympatyczny, bystry i do rany przyłóż
                > ale nie dla mnie."
                U mnie to akurat było tak, że do pewnego czasu rozdzielałem ojca uchlanego i
                trzeźwego bardzo dokładnie. To znaczy wydawało mi się, że uchlany to ktoś inny
                i w ogóle nie uważałem, że to jakiś problem - zresztą całe moje wychowanie
                polegało na spychaniu tego problemu, tak jakby go w ogóle nie było: typowe
                współuzależnienie nas wszystkich. I właśnie jak był trzeźwy (pijany był do
                kilku razy w miesiącu, a czasami jeden raz lub w ogóle) to uważałem go za
                swojego "właściwego" ojca. Więc właściwie moja ocena była pozytywna cały czas.
                Dosyć chore, przyznasz, ale to był jakiś podświadomy "ratunek" dla samego
                siebie w takiej sytuacji.

                "...i zawsze kiedy ma gest lub chce się pokazać że jest takim dobrym
                > "tatusiem" bierze świadka (najczęściej kogoś z rodziny)i udaje!"
                Ha. Właśnie. Otóź na ok. pół roku przed jego wielką wyprowadzką z domu w geście
                protestu, że jesteśmy "tacy dla niego niedobrzy", bo nie chcemy z nim spędzać
                Świąt, przestałem już go uważać za kogoś bliskiego. W zasadzie był jak jakiś
                obcy gość, który szwęda się po domu i mnie głównie wkurza: zacząłem się z nim
                straszliwie kłócić o wszystko, a chodziło właśnie o to udawanie tak naprawdę,
                czego punktem kulminacyjnym było przywiezienie przez niego jakiegoś wiadra
                jabłek i stwierdzenie, że "może bym je zabrał, to mama z nimi coś zrobi".
                Odpowiedziałem mu wtedy: "O, dziękuję wielce. Dobry tatuś daje synkowi
                jabłuszka" i oczywiście ich nie wziąłem. Od tej pory był dla mnie już tylko Tym
                Obcym ...


                ...i zawsze kiedy ma gest lub chce się pokazać że jest takim dobrym
                > "tatusiem" bierze świadka (najczęściej kogoś z rodziny)i udaje!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka