Dodaj do ulubionych

trędowata ja_kobieta44 i ja

23.07.07, 15:36
Pozwoliłam sobie z wątku JA_KOBIETA44 wyjąć ten oto cytat:
"Nie wiem czy to typowe u wszystkich „rozwódek”- a tak o sobie myślę, że cały
świat składa się z samych szczęśliwych rodzin, par gdzieś razem
wyjeżdżających, ich wspólnych zakupów itp. Uświadomiłam sobie niedawno, że
wokół mnie jest coraz większa pustka. Wspólni znajomi jakoś o mnie
zapominają, a nawet jak sama się przypominam zapada niezręczna cisza. Czy ja
do cholery jestem trędowata? To, że jestem sama, nie znaczy wcale, że mam
zamiar hurtowo rozbijać czyjeś związki!"
Koniec cytatu.
I tak sobie pomyślałam, że to również moja sytuacja. Niezręczna cisza,
spotkania ze znajomymi z "pełnych rodzin" odkładane na "przy okazji" i na "no
to się koniecznie zdzownimy". Kobiecie44 zajmuje ten stan już trzy lata. Mi -
półtora roku i jeśli jeszcze przed rokiem liczyłam na to, że coś się zmieni,
narazie się rozczarowuję.
Nie wiem, jak faceci- rozwodnicy, ale kobiety- rozwódki niestety często tak
właśnie mają.
Mam kilku znajomych facetów, zwłaszcza dużo młodszych ode mnie, dla których
atrakcyjna rozwódka to egzotyczny łakomy kąsek, ale znajomość miałaby
ograniczyć się do tajnych raczej spotkań. A to nie dla mnie.
Wokół same miłe, kochane przyjaciółki... wszystkie samotne z dziećmi. Cały
mój świat.
I może powiecie "wyjdź do ludzi, otwórz się", a to nie takie proste! Nie
każdy ma taki charakter, który pozwala na łatwe zaprzyjaźnianie się. Z resztą
z kim? Z kolejnymi rozwódkami i rozwodnikami?
Swoją drogą przez półtora roku nie udało mi sie spotkać żadnego rozwodnika...
Z wyjątkiem mojego exa.
I przez to wszystko chyba zamotałam się w całkiem nieprzewidywalną i raczej
niezdrową sytuację...
Ale o tym - kiedy indziej. Nie znacie mnie, nie widzieliście mnie nigdy i
pewnie nie zobaczycie, a nawet Wam ciężko się przyznać...
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 15:42
      Wiona same zaliczyłaś rozwódki i rozwodników do trędowatych.
      Kobieta ostatnio troche nas posłuchała i chyba sie opłaciło???smile))

      A towarzystwo rozwodek potrafi byc bardzo ekscytujace. Jakbys wpadła na jakies
      forumowe spotkanie to przekonałabys sie, ze rodzinne imprezki to nuda smile))
      Zartowałam..

      Spotkania w towarzystwie rozwodników potarfia byc tak samo fajne, inspirujace,
      pomocne, wesołe, zajmujące jak z osobami bedacymi w zwiazkach.....wszystko
      zalezy co na tych spotkaniach robicie???smile))
      • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 15:49
        Wiesz, to nie do końca takie proste, zwłaszcza, jak się ma dzieci w wieku
        rozwojowym jeszcze. Jakoś tak myślę, że jak one tylko widzą mamusię spotykającą
        się z inną samotną mamusią, to trochę wypacza im się obraz świata. Stworzą
        kolejne związki samotnych ludzi.
        Myślę, że dzieciaki powinny mieć kontakt na codzień z pełnymi rodzinami. A
        takich wokół nie ma, bo jestem dla nich trędowata. Ot co. To jeden tylko z
        aspektów bycia trędowatym/tą.
        • to.ja.kas Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 16:00
          Błagam Cie przestań !!!smile))
          Dziecko ma czerpac wzór od Twoich znajomych?
          Oki, nawet jesli to dzieci maja tez swoich kolegów i nie wierze, ze wszystkie
          dzieci wokół sa z rodzin niepełnych, maja dziadków, wujków, ciocie i RODZICÓW !
          MAMĘ I TATĘ...
          Moi rodzice sa ze soba niestety do tej pory...ja po rozwodzie i siostra tez.
          Takich jak ja setki, tysiace. Odwrotnie równiez.

          Swoje dzieci warto nauczyć, że szczescie warto budować nie na drugim człowieku
          ale na sobie i tym co wokół...
          Dzieci warto uczyć, że pomimo porażki w związku mozna być szczęśliwym
          człowiekiem i nauczyć podnoszenia się po porażkach.
          Warto dzieci uczyć, ze na tym świecie są rodziny pełne (SUPER!I jesli juz sie
          rodzine zakłada to warto dążyc do tego by rodzina była trwała...ale nie za
          wwszelką cenę) ale sa tez rozwodnicy, rozwódki, wdowy, wdowcy, single a
          nawet ....homoseksualiści...polecam film "Godziny"...a ja obserwują pare les
          która wychowała wspolnie corke jednej z nich i teraz dorosła córka własnie
          wychodzi za mąż pozostajac w swietnych relacjach z mama, jej przyjaciółką,
          rodziną przyszłego faceta, z facetem i światem wokół niej..ogólnie bardzo
          słoneczna młoda osóbka...

          Albo swoim dzieciom przekażesz to światło (jak banalnie śpiewała N.
          Kukulska "nosisz je w sobie") albo dupa....znam smutasów z pełnych rodzin co to
          im zawsze pod górke i optymistyczne dzieci rozwodników...i na odwrót...nie ma
          reguły

          Mówie Ci to ja, mama prawie 16 latki, wiecznie usmiechnietej (no dzis nie, bo
          nie zgodziłam sie na kolczyk w pępku smile)) )
          • sylwiamich Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 16:21
            Jesoo...ja nie odbieram tego tak.Mam wokół siebie pełno znajomych, zarówno płci
            żeńskiej jak i męskiej.No może w przypadku jednej koleżanki, czuję że mnie
            unika...ale chyba ma rację...sama się czuję skrępowana zachowaniem jej mężasmile))
          • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 16:25
            Tak? Moja mama też się rozwiodła, a potem wyszła za mąż po raz drugi. Może w
            tym tkwił częściowo problem mojej porażki w małżeństwie??? Myślałam "wielkie
            rzeczy, przecież można się rozstać i wziąć sobie nowego, lepszego faceta..."
            A jeśli one będą czuły to samo?
            Ale dzieci to nie jedyny problem.
            Czytam forum od dawna, ostatnio z braku czasu nie pisałam.
            Ale mam "zielone pojęcie" o ogólnym euforycznym nastroju wielu "starych"
            rozwodników. Teraz dopiero jest fajne! Robimy to, co chcemy, sami za siebie
            odpowiadamy, sami decydujemy. Nasze imprezy są super a nowe znajomości powalają
            na kolana. Budujemy nowe, lepsze życie!!! Hura! hura! hura!
            A ja mam dość "kobiet z przeszłością" i boję się "mężczyzn po przejściach" Boję
            się trafić na kolejnego popaprańca, który będzie twierdził, że "żona go nie
            rozumiała i wcale ze sobą nie spali". Boję się cudzych złych doświadczeń i
            nieznośnych nawyków. Nie chcę odkrywać nowych wad do pokochania i
            zaakceptowania w nowym facecie (bo przecież tak naprawdę na tym polega miłość i
            wspólne potem życie) Nie chcę walczyć z czyimiś uprzedzeniami i udowadniać, że
            jestem lepsza od poprzedniczki. I nie chcę sprawdzać kogoś pod tym kątem, czy
            jest aby bardziej czuły i milszy niż mój ex.
            Nie szukam nowych znajomości. Jestem zamknięta.
            Ależ nie, tego nie widać po mnie. Jestem miła, potrafię się śmiać, bawić,
            imprezować. Nie zgorzkniałam, nie pluję jadem i nie nienawidzę tego męskiego
            plemienia. A jednak mam wewnątrz blokadę. Nałożyłam ją sobie sama i nałożyło mi
            ją otoczenie. Jestem trędowata.
            • z_mazur Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 17:44
              Czegoś tu nie rozumiem.

              Oceniasz wiele rzeczy, na zasadzie, nie widziałam i nie wiem, ale przypuszczam.

              Nie wiem jak wyglądały Twoje dotychczasowe związki, ale podejrzewam, że zdarzało Ci się być z kimś kto już wcześniej był w związku. Czym różni się rozwodnik od kogoś kto był z kimś i sie rozstał?

              Za dużo w tych Twoich postach gdybania i takiego trochę nieporadnego antycypowania, "a, jeśli...".

              Szczerze mówiąc, to nie wiem za bardzo po lekturze tych postów, czego Ty chcesz.

              Czujesz się jak trędowata, ale czujesz się tak na własne życzenie.

              Jeżeli czegoś nie chcesz, to przecież nikt Cię do tego nie zmusza. Nie musisz się z nikim spotykać, ani tym bardziej akceptować czyichkolwiek wad. Chcesz być trędowata - proszę bardzo, Twój wybór.
            • ja_kobieta44 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 18:00
              wiona witaj,
              tylko króciutko napiszę, bo nie mam w tej chwili czasu.
              Jak się głebiej zastanowic nad naszą "trędowatością", to kto wie czy nie
              generujemy jej same. Wiem, że odseparowałam sie od wszystkich w momencie, kiedy
              moje małżeństwo sie rozpadło. Pielęgnowałam swoje nieszczęście do bólu.
              Tworzyłam taka pętlę: ból, rozpacz, samotność, ból i od nowa...
              Wtedy jedynym rozsądnym rozwiązaniem było szukanie współtowarzyszek w
              nieszczęściu. Podobnie jak u Ciebie, wokół mnie pełno samotnych (czytaj
              nieszczęśliwych) kobiet. Taka grupa wzajemnej adoracji.
              Po to weszłam na to forum, żeby się przekonać, iż innym jest tak samo żle jak
              mnie.
              I co sie okazało? Albo tu wszyscy ulegają jakiejś zbiorowej fudze dysocjacyjnej
              albo faktycznie starają się "wrócic do życia" z lepszym lub gorszym efektem.
              Jakie mamy wyjście?
              Uświadomiłam sobie, że czasu nie da się odwrócić. Coś było, coś się skończyło.
              Nawet największy bunt (a buntuję się czasem, aż miło) nic nie zmieni.
              Swiat (dawni znajomi) nas odrzucił. Ok. Boli jak cholera. Ale pora chyba
              przestać "kopać się z koniem". Do niczego, nikogo nie zmusimy.
              A tak przy okazji, zastanawiałam się, czy gdyby sytuacja była odwrotna, gdybym
              była w pełnym związku, a przyjaciółka w trakcie rozwodu, czy w jakiś
              atawistyczny sposób nie starałabym się chronic swojego gniazda?
              Odpowiedz twierdząca sama się ciśnie na usta.
              • movisz Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 22:59
                > A tak przy okazji, zastanawiałam się, czy gdyby sytuacja była odwrotna,
                gdybym
                > była w pełnym związku, a przyjaciółka w trakcie rozwodu, czy w jakiś
                > atawistyczny sposób nie starałabym się chronic swojego gniazda?
                > Odpowiedz twierdząca sama się ciśnie na usta.


                A mnie nie.
                Nierozumiem jakie zagrozenie przynosi dla zwiazku "pelnego" (smieszna nazwa)
                przyjaciolka w trakcie rozwodu?
                Jezeli uwazasz ze przynosi to ja nie nazwalabym jej przyjaciolka. Poza tym czy
                ty uwazasz ze przynosisz zagrozenie jako rozwodka jak pojdziesz do pelnego
                zwiazku? Ja nie uwazam ze bylabym zagrozeniem. Z tego wychodzi jakis dziwny
                wniosek ze kazda rozwodka czycha na jakiekolwiek spodnie. Czy wolne czy nie.
                To jest absurd. A gdzie jest wolna wola malzonka. Moze on po prostu jest
                szczesliwy ze swoja zona i za nikim innym sie nie oglada. A przede wszystkim
                moze ta rozwodka patrzy na malzonka kolezanki jako na jej meza a nie na
                potencjalnego kochanka.
                Wiele ludzi ma zasady i sie ich trzyma.

                Do wlascicielki postu: Jeszcze wyraznie nie pogodzilas sie z sytuacja bycia
                samotnej.
                Sama sie uwazasz za cos gorszego to nie spodziewaj sie by inni cie traktowali
                innaczej. Utarlo sie mowic ze samotna to nieszczesliwa. A przekonasz sie
                jeszcze ile kobiet zameznych zazdroscic ci bedzie tego ze ty jestes juz
                rozwiedziona a one nie maja na to sily.
                Moze nie zapraszaja bo utrzymuja kontakty z twoim ex lub nie wiedza jak sie
                zachowac by cie niechcacy nie urazic jakimis rozmowami dlatego wybieraja opcje
                niezapraszania jako rozwiazanie problemu. Ja bym sie takimi znajomymi nie
                przejmowala bo wyraznie przyjaciolmi nigdy nie byli.
                Moja rada to utrzymywac jak najwiecej kontaktow z popaprancami czyli nami
                rozwodnikami bo z nami masz obecnie wiecej wspolnego niz z tymi z "pelnych".



              • geo_v Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 10:25
                ja_kobieta44 napisała:
                > A tak przy okazji, zastanawiałam się, czy gdyby sytuacja była odwrotna,
                gdybym
                > była w pełnym związku, a przyjaciółka w trakcie rozwodu, czy w jakiś
                > atawistyczny sposób nie starałabym się chronic swojego gniazda?
                > Odpowiedz twierdząca sama się ciśnie na usta.

                Ale dlaczego? Nie wiem, jakie masz doświadczenia, jakie relacje w gronie
                przyjaciół i znajomych, ale nie można zakładać, że rowódka/rozwodnik to taki
                wynalazek, który rzuca się na wszystko, co się rusza i na drzewo nie ucieka.
                Oprócz atawistycznej potrzeby posiadania chłopa/baby człowiek myślący posiada
                jeszcze jakąś etykę, prawda? Ja nie patrzę na swoich sparowanych
                przyjaciół/partnerów swoich przyjaciółek jak na obiekty seksualne. Ci, którzy
                mnie znają wiedzą, że ich rodzin rozbijac nie zamierzam.Nie zauważyłam, żeby,
                tylko dlatego, że jestem rozwódką, ktoś upatrywał we mnie zagrożenia dla swojej
                rodziny/związku.
    • czamon Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 19:23
      to u mnie jest odwrotnie, ja dopiero teraz odzyłam. Mam duzo wiecej znajomych,
      przyjaciół niż jak byłam w małżeństwie. Mężczyzn poznaję róznych i jakoś nie
      narzekam na brak zainteresowania moją osoba z ich strony smile
      Mam z kim wyjsć do kina, na piwo czy kawę. Moje zycie towarzyskie teraz nabrało
      blasku smile Ale to my samo musimy wyjśc do ludzi nie zamykać się w czterech
      ścianach.
      • ania331 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 19:30
        to.ja.kas kochana mówisz spotkania imprezki? A Lublin się spotyka? Widzisz ja
        nawet nie bardzo mam "siły" na zorganizowanie takiego spotkania.
    • a.b1 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 21:11
      przeżywam to samo, koszmar bycia samej...znajomości po rozowdowe to raczej
      chłopcy chętni na łatwe bzykanko, a to nie dla mnie. powoli tracę nadzieję na
      to, ze mozna jescze kogos poznac, że moze byc dobrze, że wkońcu to będzie ten
      jeden jedyny. Powoli oblekam się w cynizm i złośliwość, nie lubie siebie takiej
    • sbelatka Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 21:33
      Wiona..

      gdy przeczytałam twoj pierwszy wpios - pomyslam, no, tak jest..

      ja co prawda jakby akceptuje ten stan rzeczy
      bo spotykalismy sie z przyjaciólmi we 4 - ale ja z pzryjaciólką a chlopcy z
      nami, ale jakby troszke obok..

      no to teraz skoro ex sptyka sie ze swoja lalą.. ja sie spotykam z przyjaciółka
      nadal ale z NIMI juz nie za zbyt..
      bo i PO CO?

      pzry masowych imprezach rzecz mogłaby wyglądac inaczej - jak będzie?
      nie wiem..
      może marnie...
      ja sobie, mozliwe, że profilaktycznie, ulamałam szptnie noge - 14 tygodni w
      gipsie nieco odsunęło ode mnie te prob;lemy
      choc pytania zadaję sobie a priori..

      mysle, że znam odpowiedź
      może mi sie ona nie podobać..
      a
      ale żebym zaraz miała o sobie mysle TREDOWATA!!!
      no nie...

      zreszta wczesniej ode mnie moja przyjaciółka weszla na tą droge, która kroczysz
      ty i ja..rozwiedzionych babeczek
      i owszem, przychodziła do nas!(do naszego domu znaczy) ale tak naprawde DO MNIE!
      i ja do niej chodzilam..
      z rzadka bardzo chodzilismy razem, czasem na jakąs kawkę
      chyba, że na masowe imprezy...

      WTEDY wydawalo mi sie to ok. i normalne
      teraz - też..
      zmieniaja sie realia..
      zmieniaja sie otaczający nas ludzie..
      zmieniaja sie relacje, potzrzeby

      juz NIGDY nie będzie tak jak BYLO!
      jest INACZEJ i im szybciej TO zaakceptujemy - tym lepeij dla nas
      jednym lepiej, innym gorzej - ale INACZEJ!

      ZMIANA nas jako gatunek napina, z definicji niejako
      ciesze sie, ze mam tego świadomośc - bo moge SWIADOMIE nie poddawac sie
      rozgoryczeniu z powodu jej wystepowania...

      acha
      twoj kolejny wpis w tym wątku mnie wkurzył - w stylu, jak sobie chcesz być
      trędowata - to bądź...
      olewaj rozwodników, nie chciej poznawac, akceptowac czy co tam jeszcze pisalas,
      aa, zakładaj, że jest taki poparańcem

      i czekaj..
      może ktoregos dnia objawi sie taki bardziej książe z bajki, koniecznie na
      białym koniu..
      tylko, że prawie na pewno trzeba będzie i jemu cos wybaczyć - na przykład, ze
      smierdzi koniem...albo jest rozwodnikiem...










    • crazyrabbit Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 21:41
      Ja tego wogóle nie odczuwam.
      Może dlatego , że nie mieliśmy z exem jakoś specjalnie znajomych ,
      a "sparowanych" to już jak na lekarstwo.
      Moje najbliższe długoletnie koleżanki są stanu wolnego (nigdy szczęściary
      zamężne nie były , chociaż jedna prawie prawie ale poprzestała na samotnym
      wychowywaniu dziecka).

      I tak właściwie to ja teraz zaczęłam zastanawiać , że może powinnam czuć się
      trędowata?

      ["Hmmmm...." Pomyślał Królik i podrapał sobie ucho... odpadło... "Trąd jak nic
      złapałem!"... pozbierał odpadnięte w międzyczasie paluszki i pobiegł je sobie
      do domku przykleić Super Glue]
      • turzyca Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 23:50
        Dobrze ze skonczylam z brzydkim zwyczajem konsumpcji przy komputerze, bo jedno z
        nas by Twojego tekstu nie przezylo, albo zalany komputer albo zadlawiona
        turzyca. smile
        • to.ja.kas Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 23:54
          Taaaak Krolikowi juz kiedys groziłam ze jak złapie go za te długie uszy.....:-
          ))))))) Moj komputer przezył tylko dlatego ze konsumowałam banana a sok
          zdazyłam przełknąć smile)))
          • turzyca Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 00:13
            Teraz to se mozesz lapac do woli, odpadniete sa. ;P
            • to.ja.kas Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 00:24
              Biedny Królik chlip, chlip, chlip
      • z_mazur Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 00:00
        Niop, to było niezłe.

        Siem uśmiałem. wink
        • crazyrabbit Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 00:34
          Jeju , mogę o Króliku nie pisać tongue_outPPPP
          Ale te głupawy mi się tak same tworzą w moim pokręconym umyśle...
    • maza15 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 22:12
      Nie czuję się trędowata.
      Po rozwodzie moje życie towarzyskie rozwija się.
      Mam więcej czasu dla znajomych,poznałam nowych.
      To zresztą za radą innych,doświadczonych.Tych,którzy powtarzali "myśl o
      sobie", "wyjdż do ludzi", "rób to co lubisz".
      Nowych znajomości nie dzielę na damskie,męskie,pary.
      Spotykam się,rozmawiam z tymi,w których towarzystwie dobrze się czuję.
      Nie jestem nastawiona na szukanie nowego partnera,więc może nie zauważam aż tak
      tego problemu.
      Oczywiscie kilka razy wyczułam,że mogę być potencjalnym
      zagrożeniem /przewrażliwiona żona/,lub łatwą zdobyczą /znudzony małżonek/,bo
      przecież "to rozwódka,potrzeba jej chłopa".
      Ale to sporadyczne przypadki u tych co malutko mnie znają.Bardziej mnie to
      śmieszy,niż denerwuje.
      Nie ma ciszy wokól mnie...mam z kim wyjsć,mam z kim porozmawiać,mam kogo
      zaprosić.Na szczęście...
      Ostatnio miałam dół...jest lepiej.
      Wyjeżdżam z dziećmi i przyjaciółmi w góry...
      Wynajeliśmy domek,dwa małżeństwa i ja z dziećmi...
      Jestem im wdzięczna.Mają mnie za normalną,nie za trędowatą.
      • kasiekgo Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 23.07.07, 22:35
        Jeszcze jestem przed rozwodem, ale już 2 lata sama z dziećmi. Mam kilka
        koleżanek mężatek. Na początku bardzo wstydziłam się tego, że jestem sama, ale
        teraz już to zaakceptowałam. Czasami ciężko mi nawiązać rozmowę z mężczyzną,
        wolę pisanie maili lub rozmowę na gg. Powoli, dzięki przyjajciółce otwieram się
        bardziej.
        Pozdrawiam Kasia
        • geo_v Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 00:45
          Ja się trędowata nie czuję. Mam wokoło siebie ludzi-wolnych, rozwiedzionych,
          tworzacych szczęśliwe rodziny. Z dziećmi i bez.
          Pamiętam o znajomych i oni pamietają o mnie. Także ci wspólni-moi i exa. Kto
          się odsunął? No cóż, w zasadzie jego znajomi, z którymi tak naprawdę nie miałam
          nigdy wspólnego języka i nigdy towarzysko do siebie nie pasowaliśmy.
          W najgorszych chwilach to właśnie przyjaciele mi pomogli-wyciągnęli z domu,
          postawili na nogi. Nie ma niezręcznej ciszy, nie ma pustki. Są ludzie.
      • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 11:32
        maza15 napisała:

        > Mam więcej czasu dla znajomych,poznałam nowych.

        Hmmm, zawsze jestem ciekawa, jak to robicie???
        Ja po rozwodzie muszę nieźle się gimnastykować, żeby zapewnić opiekę
        dzieciakom. Nie są już maleństwami, ale na wieczór na przykład ich nie zostawię
        samych.
        Stąd moje kontakty towarzyskie często całymi tygodniami ograniczają się do
        wielogodzinnych rozmów telefonicznych.
    • menab Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 08:13
      wiona11 napisała:

      >>Boję się cudzych złych doświadczeń i nieznośnych nawyków. Nie chcę odkrywać
      >>nowych wad do pokochania i zaakceptowania w nowym facecie.

      Czy człowiek ma etykietę przyklejoną na czole "rozwodnik"? Może rozglądnij się
      wokół na ulicę.Ja widzę tam ludzi.Czy Ty dawniej poznając nowych znajomych
      brałaś pod uwagę ich złe doświadczenia? I wsród małżeństw są "ludzie" i
      ludzie.Ty nie jesteś gorsza,bo po zakręcie życiowym.I wiesz co, można spotkać
      człowieka wartościowego po przejściach, który nie opowiada jaka to jego żona
      była be, jak go skrzywdziła...Podział osobinków jak dla mnie, jest na ludzi
      dobrych lub nie, albo na ludzi szczęśliwych lub nie, albo...Ale na pewno nie na
      rozwodnicy lub zamężne/żonaci.To dyskryminacja.
      • z_mazur Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 08:53
        A najśmieszniejsze jest to, że wszystkie te obawy są na wyrost i niepoparte
        żadnym doświadczeniem.

        "Nie spotkałam żadnego rozwodnika, ale z góry zakładam, że to sami popaprańcy."

        A etap wzajemngo poznawania się dwojga ludzi to wspaniałe przeżycie. Ale
        oczywiście można to widzieć, jako odkrywanie nowych wad, które będzie się
        zmuszonym akceptować. smile)))
        Ciekawe podejście do życia.
        • menab Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 09:05
          Myślę, że tu działa zasada - odbieranie innych wg siebie i swojego
          nastawienia.To tak jak podejrzewanie kogoś o to co sam robię.Najpierw autorka
          musi siebie zaakceptować i polubić.
          • z_mazur Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 09:09
            Najprawdopodobniej jest tak jak piszesz.

            Akceptacja samego siebie, w pełnym wymiarze, ze swoimi zaletami, ale również
            wadami.
            • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 10:48
              Ależ Kochani! Ja siebie akceptuję i lubię. Lubię ten stan, kiedy sama o sobie
              decyduję i... zaczynam go lubić coraz bardziej!
              Bardzo Wam dziękuję za chęć niesienia pomocy, ale ja jej nie potrzebuję i nie
              dlatego napisałam, żebyście wyciągali mnie za uszy z depresji.
              Napisałam to, co myślę i obserwuję, co czuję.
              Nie zaprzeczycie chyba, że jesteśmy wszyscy trochę inni, niż statystyczna
              większość(Większość???). Nie jedziemy na wakacje w kilka tradycyjnych par,
              gdzie mężowie rozbijają namioty a żony szykują posiłek, dziatki natomiast
              dmuchają materace.
              Nie. Nasze życie wygląda inaczej. Tak bardzo inaczej, że ja nie przystaję
              do "pełnych" rodzin a one do mnie.
              I nie obrażajcie się za "popaprańców". Fakt- nie mam zbyt dużo kontaktów z
              rozwodnikami ale wszystkie rozwódki w moim otoczeniu to osoby raczej mało
              zabawne. Każda w bardziej lub mniej zawoalowany sposób demonstruje swoje
              nieszczęście z powodu "niemania chłopa". Mało tego! Zdanie: "Starzeję się i już
              do końca życia będę sama..." nie podnosi na duchu nikogo, a takie - ku mojemu
              zdziwieniu wypowiadają nawet te, o których myślałam, że są silne i pewne
              siebie.
              Nie dziwcie się więc, że można mieć dość. Męczą mnie nasiadówki z rozwódkami,
              bo i tak wcześniej czy później któraś coś takiego powie.
              A faceci "z odzysku"? Z_MAZUR ma rację! Nie byłam, nie widziałam, nie
              dotknęłam. Ale co zrobię, że w mojej głowie kłębią się podejrzenia? Jak
              mówiłam - najlepiej ze wszystkich na świecie rozwodników znam mojego eksa. To
              facet, który urządził mi z życia piekło, a wiecie, jaki jest fajny i miły w
              kontaktach z ludźmi? Nikt nie uwierzyłby, że potrafi być tak okrutny.
              Fakt, trafiłam na niego, jak oboje byliśmy jeszcze młodzi i wolni. Ale moje
              odczucia, że "na rynek wtórny " trafia więcej takich, jak mój ex są niestety
              dość silne.
              I nie dziwcie się, że piszę o odkrywaniu i pokochiwaniu cudzych wad. Naprawdę
              sądzię, że na tym i tylko na tym polega miłość. Zalety kochać - nie sztuka.
              Boję się jednak cudzego bagażu złych doświadczeń. Jeśli żona go zdradzała, może
              być nieufny w stosunku do mnie. Jeśli ja byłam zdradzana, mogę podejrzewać
              jego.
              No, ale to tylko teoria, a życie może przynieść coś zupełnie innego.

              Czuję się inna, trochę egzotyczna. Naprawdę! W pracy mam kontakty z bardzo
              wieloma obcymi ludźmi. Jeśli kiedykolwiek ktokolwiek w jakikolwiek sposób
              usłyszy, że nie mam męża, naprawdę ludzie nie wiedzą, jak się zachować. Taka
              niezręczna cisza, gorsza chyba niż gdyby się dowiedzieli, że ktoś mi umarł.
              Wtedy można powiedzieć chociaż "współczuję", a tu? Tylko spojrzenia mówią za
              nich. Dla świętego spokoju - jak się tak zgada - udaję, że męża mam! Wtedy
              ludzie naprawdę czują się bardziej komfortowo!

              I jeszcze raz Was zapewniam - nie mam depresji, nie szukam pomocy. Nie
              zgorzkniałam, lubię facetów, lubię kobiety, lubię się śmiać i bawić, nawet
              samotne siedzenie w domu mnie nie dołuje.
              Dzięki jeszcze raz za Waszą gotowość do niesienia pomocy!!!
              • elein Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 11:06
                1. jestes na tyle świeżo po rozwodzie, że oceniasz mężczyzn przez pryzmat swoich
                lęków, zawodów i złych doświadczeń, stąd doszukiwanie się na wyrost złych cech
                nie_do_przejscia_w_ewentualnym_związku_i_u_ewentualnego_kandydata
                z takim nastawieniem będziesz źle trafiać i źle wybierać, (co sama sugerujesz :
                już się stało)
                frustracja i uprzedzenia nie są dobrym doradcą
                2. milczenie innych gdy słyszą że nie masz męża? może wypowiadasz to z taką
                miną, że boją się odezwać żeby nie zranić.
                co za pomysł że by współczuć nieposiadania męża? często to powód do gratulacji!
                nie pomyślałaś o tym?
                3. nie odpowiadają ci znajome? zmień je na inne, lepsze, bardziej do Ciebie
                pasujące.


                • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 11:17
                  2. milczenie innych gdy słyszą że nie masz męża? może wypowiadasz to z taką
                  > miną, że boją się odezwać żeby nie zranić.
                  > co za pomysł że by współczuć nieposiadania męża? często to powód do
                  gratulacji!
                  > nie pomyślałaś o tym?

                  Nie, naprawdę nie wypowiadam tego ze smutną miną. Widzisz, moimi klientami są
                  najczęściej małżeństwa budujące swoją przyszłość. Nigdy nie zwierzam się i nie
                  rozmawiam z nimi o własnych sprawach, jednak czasem takich sytuacji nie da się
                  uniknąć. Sądzisz, że pełne planów na przyszłość pary będą mi gratulować, że nie
                  mam JUŻ męża? Dla nich oto sytuacja nie do pomyślenia, najczarniejsza wizja,
                  która ich nie spotka, uchowaj Boże!!!
                  • elein Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 11:23
                    dlaczego więc się dziwisz, że dla nich to nie jest sytuacja komfortowa? czy Ty
                    sama byś się świetnie czuła w drodze do ślubu spotykając koleżankę która
                    obwieszcza głośno "właśnie się rozwiodłam" (w dorozumianym podtekscie : was tez
                    to pewno czeka, kra, kra) ?

                    więcej zrozumienia dla innych, mniej oceniania, więcej akceptacji ludzi takich
                    jakimi są : nieidealnymi.
              • geo_v Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 11:09
                wiona11 napisała:
                W pracy mam kontakty z bardzo
                > wieloma obcymi ludźmi. Jeśli kiedykolwiek ktokolwiek w jakikolwiek sposób
                > usłyszy, że nie mam męża, naprawdę ludzie nie wiedzą, jak się zachować.

                No wiesz, w końcu rodzina rozbita ma status rodziny patologicznej. Narawdę.
                Może faktycznie współczują?


                Dla świętego spokoju - jak się tak zgada - udaję, że męża mam! Wtedy
                > ludzie naprawdę czują się bardziej komfortowo!

                Rozbroiłaś mnie troską o ten komfort smile))))
                • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 11:19
                  > Rozbroiłaś mnie troską o ten komfort smile))))

                  To specyficzna praca. Muszę mieć dobry kontakt z klientami. Powierzają mi swoją
                  przyszłość, wiem o nich dużo, muszą się w moim towarzystwie czuć dobrze. Taka
                  prawda...
                  Wolę więc właśnie tak. I oni wolą.
              • turzyca Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 11:28
                "Nie zaprzeczycie chyba, że jesteśmy wszyscy trochę inni, niż statystyczna
                większość(Większość???). Nie jedziemy na wakacje w kilka tradycyjnych par,
                gdzie mężowie rozbijają namioty a żony szykują posiłek, dziatki natomiast
                dmuchają materace."
                Pozwole sobie zaprzeczyc. Taka wiekszosc istnieje tylko Twoim zdaniem. Po
                pierwsze mnostwo osob wyjezdza oddzielnie z roznych powodow - takie byly liczne
                moje wakacje, ktore my dzieci spedzalysmy w stalym gronie, ale opiekujacy sie
                nami rodzice zmieniali sie. I rzadko kiedy byla to para malzenska.
                Po drugie tworzysz obrazek idealny - a szanse, ze tatusiowie wieczor sie spija,
                i pojda szukac lepszego towarzystwa niz mamusie, tudziez te mamusie pobija,
                tudziez mamusie beda ich myc woda z jeziora i probowac wciagnac do namiotow sa
                duze. Moje mazurskie doswiadczenia kazaly mi miec zawsze gleboka nadzieje, ze
                wielki jacht wprowadzany na miejsce obok przez dwoch tatusiow, ktorzy wydawali
                komendy tak jakby chcieli nimi swoje zony obrazic, odplynie przed wieczorem - bo
                zazwyczaj bylo to niesympatyczne towarzystwo i konczylo sie wieczorna albo
                poranna awantura.
                Idealizujesz zycie rodzinne i pogarszasz przez to swoja sytuacje.

                "Nie. Nasze życie wygląda inaczej. Tak bardzo inaczej, że ja nie przystaję
                do "pełnych" rodzin a one do mnie."
                To jest Twoje zdanie zbudowane na mylnych przeslankach. Ma szanse zadzialac jak
                samospelniajaca sie przepowiednia.
                • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 11:45
                  turzyca napisała:

                  > Idealizujesz zycie rodzinne i pogarszasz przez to swoja sytuacje.
                  >

                  Świetnie zdaję sobie zsprawę z tego, jak ono wygląda. Przeżyłam już tyle lat,
                  że wiem sporo. Sporo też doświadczyłam na własnej skórze.
                  Czy ja mówię, że tęsknię do idealnego życia rodzinnego? Nie! Ja tylko mówię, że
                  jesteśmy inni. I przez większość(???) nawet tą nieszczęśliwą w sytuacjach jak
                  opisałaś, przez tę większość jesteśmy odbierani jako inni.

                  Jak jeszcze byłam mężatką, wtajemniczona w brzydotę mojego małżeństwa samotna
                  przyjaciółka stwierdziła: "Wiesz, jest jaki jest, ale jednak zawsze do ciebie
                  wraca, a mnie nikt nie chce".
                  Co o tym myślicie?
                  • elein Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 11:48
                    "myślimy" ze jesteś pełna frustracji i niechęci do ludzi, zauważasz tylko złe
                    strony życia i lubisz się otaczać ludzmi nieszczęśliwymi by na ich tle móc czuć
                    się "inna"...
                    Dlaczego?
                    • a.niech.to Błąd podstawowy 24.07.07, 13:57
                      to założenie, że trafnie odczytujemy myśli i uczucia, intencje i motywacje
                      innych. Pisałam, czego uczy Tri. Dyskusja zeszła na manowce, czyli jego osobę.
                      • elein Re: Błąd podstawowy 24.07.07, 14:07
                        Błąd podstawowy, że trafnie wiesz do czego takim prowadzeniem rozmowy chcę
                        sprowokować autorkę.
                        • a.niech.to Re: Błąd podstawowy 24.07.07, 14:08
                          A właśnie! Skąd Ty wiesz, co ja wiem?
                          • elein Re: Błąd podstawowy 24.07.07, 14:12
                            hihi, na pewno nie wiesz co ja wiem. a o reszcie chętnie poczytam i skonfrontuję.
                  • turzyca Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 12:00
                    Jesli myslisz, ze ludzie postrzegaja Cie jako inna, to tak Cie beda postrzegac,
                    bo podswiadomie zrobisz wszystko, zeby tak Cie postrzegali.
                    Tworzysz swoja innosc w opozycji do czegos, co w zasadzie nie istnieje.
                  • geo_v Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 12:02
                    wiona11 napisała:
                    "Wiesz, jest jaki jest, ale jednak zawsze do ciebie
                    > wraca, a mnie nikt nie chce".
                    > Co o tym myślicie?

                    Myślę, że przyjaciółka miała duże ciśnienie na jakikolwiek spodnie. Niechby
                    zdradzał, poniewierał, ale niech się nazywa, że jest. I niech ludzie widzą, że
                    go ma.
                    JEDNAK zawsze do Ciebie wraca... Jest taki specyficzny typ faceta. Odchodzi,
                    wraca, znowu odchodzi... Naiwnej (że tym razem będzie lepiej i na pewno na
                    zawsze) kobiecie funduje huśtawkę emocji i megafrustracje.Przeszłam przez to.
                    Kolejne powroty mnie cieszyły, a jakże. Kiedyś. Teraz dałabym kopa, bo wiem,
                    jaki byłby scenariusz: dobrze przez jakiś czas, potem od nowa Polsko Ludowa.
                    Nie chcę takiego, który "jest, jaki jest" ale chłop. Taki, jak już gdzieś tu
                    pisałam, nadaje się co najwyżej do jednorazowego użytku.Ale i wtedy musi
                    spełnić pewne wymagania.
                    Przyjaciółki NIKT nie chce? Nie wierzę...
                    • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 12:55
                      geo_v napisała:
                      > Myślę, że przyjaciółka miała duże ciśnienie na jakikolwiek spodnie. Niechby
                      > zdradzał, poniewierał, ale niech się nazywa, że jest. I niech ludzie widzą,
                      że
                      > go ma.

                      No właśnie. Jak myślisz, dlaczego? Czy aby nie odzwierciedlała odczuć
                      większości społeczeństwa?
                      Bo norma, to pokazywać się w parze, razem wyjeżdżać na wakacje, choćby takie,
                      jak te opisane wyżej, gdzie każdy na każdego burczy.
                      To norma. A my - single - poza normą.
                      • elein Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 13:08
                        ok, załóżmy, że przyznaję Ci rację : jesteś nienormalna bo jesteś singlem.
                        I co?
                        Lepiej Ci z tym? Gorzej? Coś Ci to dało?
                        • a.niech.to Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 14:00
                          Jak na oddział zamknięty to trochę nas sporo, o izolatce nie wspomnę.
                      • turzyca Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 13:20
                        "Bo norma, to pokazywać się w parze, razem wyjeżdżać na wakacje, choćby takie,
                        jak te opisane wyżej, gdzie każdy na każdego burczy."

                        Aaaaaa! Musze powiedziec Mamie, ze ten szampanski objazd po Stanach we trzy dwa
                        lata temu byl poza norma! I ostatnie wakacje rowniez! I ferie w Sopocie tez! I
                        spanie na sianie na Mazurach! A tamte wakacje z ciocia Hania, gdy wycieraly kort
                        szmata, zeby moc z niego skorzystac? To juz bylo poza norma do kwadratu, bo one
                        obydwie byly bez mezow! A ostatni długi weekend u cioci Eli na dzialce? To juz
                        chyba czwarta potega...



                        Powiem Jej. Pojutrze idziemy z okazji moich imienin na elegancka kolacje do
                        restauracji. Znowu we trzy z siostra. Bedzie powod, zeby sie troche pochichrac.
                        • geo_v Turzyca :) 24.07.07, 13:41
                          Cholera, biję się w piersi, coby się nie reklamować nie powiem w jakim
                          rozmiarze tongue_out
                          Bo szwendam się po Polsce sama, z małoletnim dzieckiem. I jest nam zarąbiście.
                          Idę pisać donos na siebie samą do opieki społecznej.
                          Achaaaaaa. Wczoraj straciłam szansę na normalne wakacje. Narąbany w 3 doopy
                          pijaczek chciał ze mną iść. Kurczę, było przyjąć propozycję. Głupiam i tyle.
                          • a.niech.to Re: Turzyca :) 24.07.07, 14:03
                            geo_v napisała:

                            > Wczoraj straciłam szansę na normalne wakacje. Narąbany w 3 doopy
                            > pijaczek chciał ze mną iść. Kurczę, było przyjąć propozycję. Głupiam i tyle.
                            Mnie dobrze spiwkowany zapraszał na tańce. Na nogach jeszcze się trzymał.
                            Głupia baba ze mnie. To pewnie przez te "Wymagania".
                            • geo_v Re: Turzyca :) 24.07.07, 14:37
                              smile))))))
                              No to nie było tak źle. Odchylenia od pionu zamiast na efekt upojenia mogłaś
                              zrzucić na ekstazę w tańcu. No nie wiem, czego baby chcą. Trafi się-źle. A
                              potem narzekają, że boją się same spać tongue_out
                      • geo_v Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 13:36
                        wiona11 napisała:
                        > Bo norma, to pokazywać się w parze, razem wyjeżdżać na wakacje, choćby takie,
                        > jak te opisane wyżej, gdzie każdy na każdego burczy.

                        Wakacje opisane powyżej to nie jest norma, to jest patologia. Ok, rozbita
                        rodzina też nią w pewnym sensie jest. Tyle, że w tym przypadku patologia
                        patologii nierówna. Czy gorsze jest bycie samemu, zdolność do samodecydowania,
                        spokój bez zamachów ze strony współmałżonka na poczucie własnej wartości,
                        czy "obnoszenie' się przed ludźmi z posiadaniem faceta, który tak naprawdę
                        owych zamachów dokonuje? W imię czego miałabym zaciskać zęby? Bo ludzie
                        powiedzą, że jestem sama? Bo im się to nie spodoba? A co im do mojego życia?
                        Karmią mnie, poją, bzykają? JA mam czuć się dobrze, niezależnie od tego, czy
                        ktoś mnie umieści w granicach imo źle pojętej normy czy poza nią.

                        Uczucia większości społeczeństwa związane z moim statusem rozwódki mnie nie
                        interesują. Za to powalają mnie na kolana z innego względu. Bo właśnie
                        owe "normy" każą nie tak rzadko znosić domową przemoc, upokorzenia. W imię
                        czego???



                        • ladyhawke12 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 13:52
                          To jest próba dla Ciebie i otoczenia, Z tej próby wychodzą tylko przyjaciele, ale wtedy wiesz na kogo fatkycznie mozesz liczyć. Ja właśnie wczasie rozwodu sie przekonałam kto tak naprawdę, jest moim przyjacielem, zostało ich niewiele, ale wiem ze w ogien za soba pojdziemy.
                          • geo_v Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 13:54
                            No i kwintesencja esencji, Lady, a ja się produkuję smile
                            • ladyhawke12 geo 25.07.07, 07:31
                              wink
                        • a.niech.to Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 14:07
                          geo_v napisała:

                          > JA mam czuć się dobrze, niezależnie od tego, czy
                          > ktoś mnie umieści w granicach imo źle pojętej normy czy poza nią.
                          A może by kto bystrzejszy poczytał co sensownego, jak to jest ze społecznym
                          odbiorem rozwodnictwa, bo dyskusja - widzi mi się - nie ma merytorycznych
                          podstaw.

                          • geo_v Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 14:32
                            Dyskusja ma podstawy czysto subiektywne. Źle? Nie wydaje mi się, żeby to, czy
                            społeczeństwo odbierało rozwodników pozytywnie czy negatywnie miało jakikolwiek
                            wpływ na mój akurat stosunek do własnego stanu cywilnego.Ale słucham
                            socjologów, słucham...
                            • to.ja.kas Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 14:38
                              Jeszcze nie jestem socjologiem. Ale...by zbadac JAk społeczenstwo odbiera i
                              ocenia nas rozwodników od cholery trza badań zrobic, przeprowadzic ankiety,
                              zebrac dane, opracowac itd. Każda nasza ocena i proba odpowiedzi na
                              pytanie "JAK>>>?" bedzie tak samo subiektywna jak to co dzieje sie tutaj w tym
                              watku...bo i tak odpowiemy sobie na pytanie "nam sie wydaje, ze rozwodnicy sa
                              oceniani tak czy owak..."
                              Moze sa jakies najnowsze badania dotyczace spostrzegania rozwodników i jak ktos
                              ma do nich dostep moze oczywiscie uddostepnic.
                              Bedzie pewnie jak z homoseksualizmem...wszystko zalezy od danych takich jak
                              wiek respondentów, miejsce zamieszkania, wykształcenie i wielu innych czynników
                              a podobne ankiety w tym samym czasie maja czasem diametralnie rózne wyniki....

                              Mysle ze wiele osob zinterpretowało ten watek autorki tak, ze ma ona problem z
                              zaakceptowaniem siebie...i probuja jej pomoc zrozumiec ze rozwod nie uczynił
                              jej tredowata, ze tylko sama siebie moze tredowata uczynic...

                              Pozdrawiam
                              • geo_v Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 14:43
                                Czyli wychodzi na to, że jako rozwodnicy możemy z czystym sumieniem oinie
                                społeczeństwa olać. Chyba, że ktoś chciałby firmowac swoją twarza kampanię
                                społeczną pod hasłem "niech nas zobaczą" tongue_out Albo skrzyknąć paradę równości...
                                • to.ja.kas Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 14:47
                                  Ja to robie od zawsze...z czystym sumieniam olewam opinie społeczne na temat
                                  własny i sposobu w jaki zyje...bo dla mnie licza sie jednostki, spoleczenstwo
                                  jako anonimowa grupa ludzi juz zdecydowanie mniej smile
                              • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 16:04
                                to.ja.kas napisała:

                                > Mysle ze wiele osob zinterpretowało ten watek autorki tak, ze ma ona problem
                                z
                                > zaakceptowaniem siebie...i probuja jej pomoc zrozumiec ze rozwod nie uczynił
                                > jej tredowata, ze tylko sama siebie moze tredowata uczynic...

                                No to jeszcze raz zapewnię - nie mam problemu z zaakceptowaniem siebie. Nie
                                musicie mi pomagać, choć to wzruszające, że wiele osób chce!

                                Chciałam rozwodu, bo moje życie dalekie było od ideału. Nie zostałam porzucona
                                w środku małżeńskiej sielanki, nie tęsknię do exa w sensie "będźmy rodzinką za
                                wszelką cenę".
                                Jestem ze sobą pogodzona. Lubię ludzi i siebie.
                                Wiem jednak, mam tego pełną świadomość, że jestem inna niż większość. Już o tym
                                pisałam, ale chyba nieuważnie czytacie, albo tylko niektóre aspekty Was
                                inspirują.

                                To mimo wszystko fajnie, że myślicie o inności, choć niektórzy zaprzeczają, że
                                ta "innosc" w ogóle istnieje.
                                • turzyca Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 17:00
                                  Wiesz my jestesmy dobrzy ludzie, wiec chcemy pomagac wink a Twoje slowa robia
                                  wrazenie niespojnych wewnetrznie. Cos na ksztalt "jestem zgrabna, wiem, ze
                                  jestem bardzo zgrabna, ale na plazy sie nie rozbiore, bo nie chce by inni
                                  widzieli moj tluszcz."


                                  Jakas innosc oczywiscie istnieje. Ale pytanie brzmi jaka do niej wage
                                  przylozymy. Ja jestem sklonna te innosc widziec, ale minimalizowac jej wage. Nie
                                  widze powodu, zebym np ukrywala w opowiesciach fakt, ze rodzice mojego chlopaka
                                  sa rozwiedzeni. Ale tez nie zaczynam od tego relacji. Jak wynika z opowiesci, ze
                                  mieszkaja oddzielnie, to wynika. Jak nie, to nie. Waga informacji mniej wiecej
                                  taka sama jak to, ze oboje sa bardzo wysocy.
                                • sylwiamich Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 17:14
                                  wiona11 napisała:
                                  Wiem jednak, mam tego pełną świadomość, że jestem inna niż większość


                                  Jesooo...ja też jestem inna.Mało tego...wszyscy mi to mówią.A zwłaszcza faceci
                                  chętni na moje wdziękismile))Wyjątkowa, szczególna, powoduję wstrząsy ich psychiki
                                  i ciała i może nawet migdałowatego czasami...i w ogóle...się zasapałam
                                  • crazyrabbit Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 17:18
                                    WOW , Sylwia , a jak się wstrząsa to migdałowate ciało?
                                    Może jak się nauczę , to szybciej "wzorzec faceta" sobie znajdę?

                                    tongue_outPPPPPP
                                    • sylwiamich Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 17:22
                                      Dotykiem się wstrząsa...
                                      • crazyrabbit Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 17:28
                                        Boszzzz... Sylwia.... ja mam skojarzenia!
                                        Kiedyś w ramach pracy zawodowej uczyłam się o leczeniu... zaburzeń wzwodu smile
                                        Teraz te poglądowe szkice i zdjęcia stanęły mi (sic!) jak żywe przed oczami...

                                        smile))))))))))))))))))))
                                        • sylwiamich Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 17:30
                                          No...a ja ostatnio wylądowałam na imprezie na wsi...taka zabawa w remizie.
                                          I tam leciało disco-polo.I ja juz od tamtego czasu nucę...bo się normalnie
                                          przypięła ta piosenka.
                                          On zimny, on zimny...ona gorąca
                                          On nie chce, on nie chce...ona go trąca...
                                          Boziu...odepnij ją odemnie bo ja już nie moge
                                          • crazyrabbit Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 17:34
                                            Taaaa.... na ostatnim firmowym szkoleniu , juz na etapie mocnego integrowania
                                            się w ramach poprawy jakości pracy , koledzy namiętnie kazali DJ-owi
                                            puszczać "Tango Libido"...
                                            Dwóch nawet odtańczyło tango razem... schiza totalna , ale ciągle mi to tango w
                                            duszy gra smile
                                    • a.niech.to Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 22:40
                                      O wzorzec nietrudno, ale skąd wziąć takiego faceta???
                                  • a.niech.to Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 22:38
                                    sylwiamich napisała:

                                    > Jesooo...ja też jestem inna.
                                    Ja też, nawet do tego stopnia, że koleżanki nie obawiają się pozostawić ze mną
                                    swoich facetów sam na sam. To ci dopiero inność....A niech to!
                                    > A zwłaszcza faceci
                                    > chętni na moje wdziękismile))
                                    Jako inna nie mam takich doświadczeń. A niech to!
                                    • sylwiamich Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 25.07.07, 05:26
                                      a.niech.to napisała:

                                      > sylwiamich napisała:
                                      >
                                      > > Jesooo...ja też jestem inna.
                                      > Ja też, nawet do tego stopnia, że koleżanki nie obawiają się pozostawić ze
                                      mną
                                      > swoich facetów sam na sam. To ci dopiero inność....A niech to!
                                      > > A zwłaszcza faceci
                                      > > chętni na moje wdziękismile))
                                      > Jako inna nie mam takich doświadczeń. A niech to!


                                      Po pierwsze a. to głupawę wczoraj miałam.I tyle.W klimat nie weszłaś...bo inna
                                      jesteś pewnie.
                                      Po drugie a. O czym to świadczy że koleżanki facetów się nie boją z Tobą
                                      zostawić? Że zaufanie do swoich facetów np.mają? Bo chyba o to generalnie w
                                      związku chodzi? Nie ma amatorów na wdzięki a.? A niech to!
                                      • a.niech.to Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 25.07.07, 07:06
                                        Też mnie wczoraj naszła ciężka rechotka. Musi, że jesteś inna, bo ciutka
                                        skumałam, o co Ci biega albo tak z nawyknienia jakiego czy co.
                                        • sylwiamich Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 25.07.07, 07:22
                                          Tera to ja nie wim o czym rozprawiasz do mnie kobieto
                                          • a.niech.to Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 25.07.07, 09:08
                                            Specyfika mojego poczucia humoru.smile)
                            • elein Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 14:43
                              • elein Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 14:44
                                ok, zaczynamy : wg statystyk x % rozwodników ma problem ze znalezieniem
                                partnera, y% z nich jest z dziecmi, z% bez dzieci, w a% kolejny związek konczy
                                się rozstaniem, w b % osoby nie chcą wchodzić w związki z wyboru, c% spotyka
                                się z ostracyzmem społecznym, d% konczy depresją, w tym dd % z dziecmi, dy % bez
                                dzieci, f% nigdy nie wybaczyło ex małżonkowi, s % nie wybaczyła rodzina, h% nie
                                wybaczył exmałżonek, g% jest zadowolone z rozwodu, j% czuje się odrzucone
                                towarzysko po rozwodzie, a wszystko to się dzieje w k% miejscowosciach poniżej
                                sdfwahty mieszkanców bo powyżej sdtywpmnuyt jest odwrotnie.

                                w sumie bardzo ciekawe smile
                                • geo_v Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 14:54
                                  Noooooo i jak wychodzę na spacer z psem to statystycznie mamy po trzy nogi smile)))
                                  Dlatego nie widzę powodu, żeby statystyka miała rządzić MOIM życiem.smile
                                • a.niech.to Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 22:43
                                  Klarowny wywód.
                  • a.niech.to Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 13:55
                    wiona11 napisała:

                    > mnie nikt nie chce".
                    > Co o tym myślicie?
                    Sama bym kogoś zechciała.
                    • wiona11 Re: trędowata ja_kobieta44 i ja 24.07.07, 16:11
                      a.niech.to napisała:

                      > wiona11 napisała:
                      >
                      > > mnie nikt nie chce".
                      > > Co o tym myślicie?
                      > Sama bym kogoś zechciała.

                      O rany!!! No i wyjdzie na to, że się nad sobą rozczulam i płaczę Wam w
                      mankiet. To był cytat, taki pod rozwagę. Czekałam na Wasze opinie o tym, czy
                      rzeczywiście "społeczeństwo" woli nieszczęśliwe, ale "pełne" stadła.
                      Moja przyjaciółka wypowiadając to zdanie była już po nieudanym związku i miała
                      dziecko.
                      • ladyhawke12 czytam i czytam 25.07.07, 07:41
                        To prawda ze wtedy wychodzi, jakie tak naprawdę są zwiazki znajomych, czy są trzymane bo tak wypada, czy są razem bo maja do siebie zaufanie. Ja usłyszałam od żony jednego z moich juz byłych kolegów, "kochana, my to już z Toba spotykac sie nie będziemy, bo teraz jestes juz wolna, a mojemu mężowi zawsze podobały sie kobiety w szpilkach, sukienkach lub bluzkach z dekoltem". Ja jej odpowiedziałam a kto ci broni chodzic w szpilkach i wbluzkach z dekoltem, a tak na marginesie, wyżej oceniałam twojego męża, jakos tak do głowy mi nie przyszło ze to taki pies na kobiety. W sumie ciesze sie że teraz wiem kto jest kim, super jest tak sobie poprostu wiedzieć, a tak na marginesie, to odezwał sie we mnie wtedy egoizm, i pomyslałam sobie cholera dopiero jak sie rowidłam to się dowiedziałam jaka ja to atrakcyjna jestem, hihi warto było sie rozwiesc.
                        • sylwiamich Re: czytam i czytam 25.07.07, 08:27
                          Mnie ostatnio odwiedził mój pierwszy chłopak.Powiedział: Jakbyś miała męża to
                          moglibyśmy się spotykać razem mz moją żoną.Mąż pasem cnoty?smile)))
                          • ladyhawke12 Re: czytam i czytam 25.07.07, 08:36
                            haha dobre, no nie wpadłam bym na to, ale możesz miec racje ,że tak to jest traktowane,mąż pasem cnoty hihi.
                            • sylwiamich Re: czytam i czytam 25.07.07, 08:38
                              mój był psem ogrodnika...
                              • ladyhawke12 Re: czytam i czytam 25.07.07, 08:54
                                hahaha oplułam montorek, serkiem, znowu koledzy na mnie dziwacznie patrza.
                                • movisz Re: czytam i czytam 25.07.07, 18:50
                                  Sama bylam swiadkiem jak dziewczyna mowila do samotnej kobiety, ze musi sobie
                                  znalezc chlopa zeby jej maz mial towarzystwo, wtedy mogliby wszyscy wyjechac za
                                  miasto pod namiot.
                                  Smutne to jest jednak.
                                  Ciekawa jestem czy malzonek tak bardzo by sie staral znalezc towarzystwo dla
                                  zony jakby byla odwrotna sytuacja.
                        • movisz Re: czytam i czytam 25.07.07, 18:55
                          Takze kiedys bylam swiadkiem rozmowy gdzie szczesliwa ??? malzonka stwierdzila
                          ze nawet jesli ta samotna nie lecialaby na jej meza to co zrobic jak by on sie
                          w niej zakochal?
                          Powiem szczerze ze do tej pory brak mi odpowiedzi na takowe pytanie i mysle ze
                          to jest glowna odpowiedz na pytanie dlaczego traktuja rozwodki jak tredowate.
                          Kit im w oko.
                          • sylwiamich Re: czytam i czytam 25.07.07, 19:03
                            Rozwódki jak trędowate, własnych mężów jak bezmózgów myslących siusiakiem a
                            siebie jak nicniewarte rumple...szczęścia zyczęsmile))
                            • sylwiamich Re: czytam i czytam 25.07.07, 19:03
                              Nadal mas ochotę z nimi się kolegować?smile))
                              • movisz Re: czytam i czytam 25.07.07, 19:12
                                Nie wiem za bardzo z kim?
                                Ale z tego co wiem to pierwsza juz nie zyje a druga jest prawie inwalidka.
                                W sumie mlode osoby i czujace sie bardzo niepewnie w swoich zwiazkach. Nigdy
                                sie z nimi nie kolegowalam bo mi nie pasowaly do mojego obrazka.
                                Nie parzystosc jest dla mnie wazna a to co pod kopula.
                                • sylwiamich Re: czytam i czytam 25.07.07, 19:21
                                  Chodzi mi o osoby które unikaja rozwódek.Nie mam ochoty pzrebywac w
                                  towarzystwie takich ludzi.
                                  • movisz Re: czytam i czytam 25.07.07, 19:33
                                    Wlasnie o nich pisalam.
                                    Jeden z tych chronionych jest juz wdowcem, dostepny na rynku wtornym a co z
                                    drugim to nie wiem i mnie nie obchodzi i nigdy by mnie nie obchodzil nawet
                                    jakby sie zakochal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka